Mówiąc krótko: od jakiegoś czasu widzicie mój temat w kąciku o nowym targowisku. Znacie założenie:
Kod:
[Nazwa przedmiotu]
[i][opis][/i]
[Waga]; [Cena]
Jeżeli ktoś ma fantazję i pomysł, niech poda jakiś swój koncept na przedmioty, które według was powinny być dostępne w sklepiku ogólnym, niech pisze. Pilnujcie kodu, że:
Kod:
Założenie jest następujące - miedź to absolutna podstawa dla biedoty i żebraków. Oni żyją na minimum egzystencji, toteż należy założyć, że za te parę miedziaków dostanie się gdzieś jakąś michę cienkiej zupy, czy pieczoną rzepę. Tak, aby przeżyć, aczkolwiek wiadomo doskonale co to za życie. Srebro z kolei to już nominał dla warstwy średniej. Przeciętny robotnik, słabo wykwalifikowany pracownik fizyczny, powinni dziennie wyciągać kilka sztuk srebra. Wystarczająco, by coś zjeść, oraz na coś oszczędzić, o ile codziennie nie nocuje się w karczmie (hotelu), ale jednocześnie zbyt mało, by myśleć poważniej o wielkich zakupach. Z kolei złoto, to waluta, którą będą operowali gracze, tym samym należy już pozwolić im zdobywać ją powszechniej. Złota moneta to dzienny zarobek naprawdę wykwalifikowanej osoby, wyjątkowo uzdolnionego barda. Tyle, żeby godnie żyć i myśleć raz na miesiąc o poważnych zakupach w lokalnym targu. Platyna tak jak w opisie - coś na tyle mistycznego, by chwilowo się nią nie zajmować.
To znaczy - przedmioty słabe, nie wymagające wielkich zdolności i nakładów przy produkcji, tudzież przedmioty powszechnie dostępne mają cenę w miedzi (1-9). Przedmioty klasę wyższe, lepszej jakości, z lepszych materiałów, ważniejsze mają cenę w srebrze (10-99). Przedmioty naprawdę elo, to już cena w złocie (100+).
Coś, czego nie zauważyłem, a wydaje się być dość przydatna pierdółką.
[Pas na mikstury]
Skórzany pas szerokości około 10 cm, który jest wyposażony w niewielkie przegródki z małymi paskami zapinanymi na guziki. W przegródkach, zwanych także kieszonkami, można trzymać niewielkie, mieszczące nie więcej niż 200ml, buteleczki, a specjalnie przystosowane do tego rzemyki zaopatrzone w guziczki, oplatają szyjkę butelki, zapobiegając zmianie położenia. Bardzo pewny sposób noszenia delikatnej zawartości. W zależności od wersji jest w stanie pomieścić od trzech do nawet dziesięciu takich fiolek
[waga 0,2-0,5 kg][cena 5M-2S][w zalezności od pojemności i sposobu wykończenia]
Wiek: 31 Dołączył: 25 Sie 2007 Posty: 1100 Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-07-25, 02:37
Mundur maskujący
Ubranie, dzięki któremu bardzo ciężko rozróżnić noszącego od otoczenia. Występuje w dwóch wariantach, spodnie, bądź kurtka. Ma kieszenie po wewnętrznej jak i zewnętrznej stronie, skórzane pasy, pozwalające dopasować mundur do ciała, oraz nakładki na dłonie i głęboki kaptur ze sztywnymi krawędziami, zabezpieczającymi przed jego zsunięciem. Każda z części ubrania maskującego noszona i dobrze dopasowana do ciała dodaje do testów umiejętności: Ukrywanie się modyfikator: okolicznościowy +5
[Waga]1 Kg; [Cena] ?
Mała, gruba książeczka wielkości dłoni dorosłego człowieka, zawierające w sobie podstawowe słowa z tłumaczeniem na inny język. W zależności od ceny można spotkać od ubogich w słownictwo, ledwo dające możliwość porozumienia się, kończąc na ciężkich, grubych tomiszczach zawierające takie słowa, z którymi przeciętny zjadacz chleba nigdy styczności nie miał. Oczywiście, słownik nigdy nie zastąpi nauki danego języka. Podczas korzystania z takowego, dana osoba jest w stanie przetłumaczyć od x3% do x10% w zależności od jakości książki, gdzie x to wartość inteligencji postaci.
Mała, gruba książeczka wielkości dłoni dorosłego człowieka, zawierające w sobie podstawowe słowa z tłumaczeniem na inny język. W zależności od ceny można spotkać od ubogich w słownictwo, ledwo dające możliwość porozumienia się, kończąc na ciężkich, grubych tomiszczach zawierające takie słowa, z którymi przeciętny zjadacz chleba nigdy styczności nie miał. Oczywiście, słownik nigdy nie zastąpi nauki danego języka. Podczas korzystania z takowego, dana osoba jest w stanie przetłumaczyć od x3% do x10% w zależności od jakości książki, gdzie x to wartość inteligencji postaci.
Waga: 0,1-5 kg Cena: 100-10.000
ej coś mi tu nie bangla
nawet gdybym założył, że w Sorii istnieją sobie w każdym większym mieście księgarnie językowe, to patrz, coś napisał: osoba z inteligencją 30, mając wymięty, malutki tomik pełen błędów i słabej jakości druku (mnożnik 30 x 3%) ogarnie 90% tłumaczonego tekstu, podczas gdy korzystając z tego samego paskudnego tomiku, osoba z 10 inta tylko 30%? I to, technicznie rzecz ujmując, niezależnie od tego, co tłumaczymy?
coś dziwnie
generalnie kiedyś Reggirt rzucił pomysłem w kąciku na zaklęcie, które działa jak google translator, ale bodaj je z Pelem wtedy zrejdżowałem. W Sorii z kolei słowniki, w moim odczuciu istnieją, ale z pewnością nie są do powszechnego użytku. Słownik będzie znajdował się na dworze królewskim, książęcym, lub poważnego, przygranicznego władyki. Słowniki bardzo rozbudowane mogą posiadać mędrcy w Broln w gildii magów, czy potężny uniwersytet w Dorienburgu. Słowo pisane nie jest tu w Sorii zbyt powszechne, zaś słowniki jako źródło wiedzy - jeszcze rzadsze. Języków uczy się drogą ustną, tradycyjnie. Czytałeś może "Szogun"? Tam kompletny słownik angielsko - japoński, dzieło życia Tsukku-sana był traktowany niczym broń, o który toczono całe bardzo misterne intrygi, a prawo do wykonania jego kopii - traktowano jak najwyższy szacunek i przywilej, więcej wart niż zbrojne hufce. Jakoś sobie nie wyobrażam, by gracze w ramach akcji "mam sporo inta, więc oszczędzę na expie, kupię słownik" biegali z księgarnią w plecaku
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Oczywiście, zastosowanie procentów to tylko propozycja jest, i chodziło mi tu również o wyłapywanie poszczególnych słów podczas rozmowy. A i słownik nie zastąpi normalnej wiedzy, bo dajmy na to w czasie walki sobie nie rozłożysz książeczki i nie wyszukasz słowa "umrzyj". Idąc dalej, wszelakie rozmowy z użyciem słownika i kiepską mową mogą dorzucić jakieś -10 do testów.
Cytat:
nie są do powszechnego użytku
Przecież nie w każdym sklepie da się kupić taki słownik, to wiadomo. Można w takim razie podwyższyć dolną granicę cenową i nawet pozbyć się najpośledniejszych okazów, podałem jeno szkic.
Osobiście, jakbym miał, dajmy na to, misję szkoleniową na maga iluzji gdzieś w środku lasu zielonych, to niekoniecznie miałbym ochotę na wydawania 1000 pd po to tylko, by przez jedną sesję móc się lepiej dogadać.
niekoniecznie miałbym ochotę na wydawania 1000 pd po to tylko, by przez jedną sesję móc się lepiej dogadać.
I tu dochodzimy do ciekawego pytania: czy to nie wydawanie PD i kupienie słownika ma prawo działać?
To znaczy, spoko, mając masę wolnego czasu i dobry słownik pewnie byłbym w stanie wyłapać ogólny sens z prostej czytanki w totalnie obcym mi języku. Taki angielski znam w stopniu mocno zaawansowanym, tu słownik jest mi potrzebny tylko gdy czytam jakieś trudne, specjalistyczne teksty. Ale czy serio słownik, dajmy na to, greckiego, pozwoliłby mi się z kimkolwiek dogadać podczas żywej rozmowy? jak? używając pojedynczych słów i gestów, bo gramatyki za diabły by mnie nie nauczył, że o frazeologii nie wspomnę? czyli, wniosek, słownik działałby głównie tłumacząc teksty... no dobra, ale przecież postać może sobie siedzieć przy ognisku i słownik czytać, słówek się uczyć. Nie będzie to płynna znajomość języka, kosztująca PDki, ale już jakaś znajomość. Jak to rozwiązać?
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Ale czy serio słownik, dajmy na to, greckiego, pozwoliłby mi się z kimkolwiek dogadać podczas żywej rozmowy? jak? używając pojedynczych słów i gestów, bo gramatyki za diabły by mnie nie nauczył, że o frazeologii nie wspomnę? czyli, wniosek, słownik działałby głównie tłumacząc teksty...
Dlatego też na samym początku napisałem Słowniczek/Rozmówki. Jeżeli czegoś nie będzie w książce, to postać już będzie musiała mocno się wysilić, by coś załapać.
Cytat:
Nie będzie to płynna znajomość języka, kosztująca PDki, ale już jakaś znajomość. Jak to rozwiązać?
Myślę, że jak postać czyta jakiś słownik przy ognisku i próbuje coś zapamiętać, to jest to już nauka. A skoro postać się uczy, to już jest to analogicznie jakby wydawała pedeki na naukę poza sesją. Jednak uczenie się samemu przy tak marnym materiale zaowocuje marnym ułamkiem całej wiedzy, która byłaby dostarczona w zwykłej, naukowej formie. Uczący się gość przy ognisku albo zapamięta dwa, trzy zwroty, tudzież jeśli się przyłoży i będzie miał pulę 1000 PD, to nauczy się języka w formie pośledniej, który niewiele daje. Potem, po sesji może zabulić te pięć srebrniaków na uniwersytecie, by douczyć się do końca.
Jeżeli chcesz się dogadać na nieswoim terenie to warto wynajać tłumaczooprowadzacza i dać drugiemu zarobić, niż popierać koncerny papiernicze które wycinają Silvanie w celu pozyskania papieru ;p
Imho w Sorii piśmienno czytelniczych osobnikow bedzie z 2%, posługujących się językiem obcym dużo mniej, i wątpię by któremuś chciało się coś takiego robić na skalę masową, jak już to dla siebie.
Imho w Sorii piśmienno czytelniczych osobnikow bedzie z 2%, posługujących się językiem obcym dużo mniej, i wątpię by któremuś chciało się coś takiego robić na skalę masową, jak już to dla siebie.
to
Już nawet nie chodzi o to, że się komuś by "nie chciało", bo to nie o chęci chodzi, a o rynek. Drukujesz słownik, bo ktoś go kupi. Gdy nikt go nie kupi (bo nie umie czytać, bo nie ogarnia), to nie drukujesz.
a nawet gdyby się czepiać, to rzekłbym, że odsetek w takim Imperium będzie jeszcze mniejszy, liczony w dziesiątych częściach procentów, a u ras mniej rozwiniętych - w promilach nawet
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
A kto powiedział, że ma to być na skalę masową? Użytkowników będzie faktycznie mało, więc towar będzie trudno dostępny. Ale będzie. Użytkowników woli też nie jest zatrważająca ilość, a jednak da się kupić mana potiony i eliksiry, które nigdy nie wpadłyby w łapki przeciętnych mieszczan. Jak postać będzie w jakimś dużym mieście, to można dać szansę na zdobycie/pożyczenie takowego, o cenie już nie wspominając.
Użytkowników woli też nie jest zatrważająca ilość, a jednak da się kupić mana potiony i eliksiry, które nigdy nie wpadłyby w łapki przeciętnych mieszczan.
O, a to jest mądry argument, który bardzo mi się spodobał.
Wciąż jestem niezdecydowany w sprawie słowników (czy może raczej, jak ubrać je w system), ale podoba mi się sposób, w jaki świeżak argumentuje
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Słownik ma zapewne prawo bytu i może sobie nawet być w odpowiedniej cenie w sklepie. Co innego zastosowanie takowego. Dogadanie się z czymś takim w łapach, szczególnie w społeczeństwie, które raczej nie czyta i palcem ci nie pokaże na stronie o co im chodzi będzie co najmniej mocno trudne. Na pewno nie będzie to kwestia 'rozumiem Int% z tego co do mnie mówią'. Jedyne zastosowanie jakie ja widzę, to fabularne, nieopisane systemowo i liczbowo użytkowanie takiego itemu.
Znajomość języka nie jest opisana umiejętnością więc po prostu MG traktowałby korzystanie z takiej książeczki zależnie od sytuacji na sesji.
Jeśli wybierasz się do Srebrnych nie znając ich języka, to książeczka z rozmówkami tyłka ci nie uratuje. Znacznie lepiej tak jak pisał Regg, wynająć tłumacza. A i pewno taniej.
Co do czaru tłumaczenia z tego co pamiętam główny problem miałem w kwestii tego, że zaklęcie różnie powinno traktować różne języki. Uniwersalny tłumacz każdego chrząkania jest trochę nieteges. Tak samo język Otchłąni nie powinien być tak samo łatwo tłumaczony jak urzędowy język Elidionu.
Z resztą trzeba wziąć pod uwagę dialekty jak i różnorodność języków. Skoro były by dostępne słowniki dla jednego języka, warto by było zrobić je dla wszystkich. A nie wyobrażam sobie np słownika jaszczurzego z fonetycznie zapisanymi syknięciami czy orczymi powarkiwaniami.
Oczywiście, że taki przedmiot ułatwił by zgrywanie graczy ze sobą mimo nieznajomości języka, jednak wciąż niewyobrażam sobie by ktoś kartkował słownik próbując przekonać władze że nie jest tym za kogo go uwazaja.
Kupujta język imperium za 1k i voula, można się zgadywać ;p
Z resztą trzeba wziąć pod uwagę dialekty jak i różnorodność języków. Skoro były by dostępne słowniki dla jednego języka, warto by było zrobić je dla wszystkich. A nie wyobrażam sobie np słownika jaszczurzego z fonetycznie zapisanymi syknięciami czy orczymi powarkiwaniami.
czemu nie ? ja gdy czasem patrzę na zapis fonetyczny w bardzo prostym do wymówienia angielskim mocno się dziwię jak to można zapisać, to i pewnie syki się da... jasne, możemy teraz zakładać, że taki Fas'Rah wydobywa z siebie dźwięki, których ludzkie narządy mowy nie powtórzą, ok, ale to będzie tak, jakby mudżin z plemienia Bao-Bao mówił łamanym polsko-mudżińsko-angielskim
Reggirt napisał/a:
Oczywiście, że taki przedmiot ułatwił by zgrywanie graczy ze sobą mimo nieznajomości języka, jednak wciąż niewyobrażam sobie by ktoś kartkował słownik próbując przekonać władze że nie jest tym za kogo go uwazaja.
Pelios napisał/a:
Na pewno nie będzie to kwestia 'rozumiem Int% z tego co do mnie mówią'. Jedyne zastosowanie jakie ja widzę, to fabularne, nieopisane systemowo i liczbowo użytkowanie takiego itemu.
Znajomość języka nie jest opisana umiejętnością więc po prostu MG traktowałby korzystanie z takiej książeczki zależnie od sytuacji na sesji.
Jeśli wybierasz się do Srebrnych nie znając ich języka, to książeczka z rozmówkami tyłka ci nie uratuje. Znacznie lepiej tak jak pisał Regg, wynająć tłumacza. A i pewno taniej.
to
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Butelka z kwasem lub ługiem
Szklana butelka 0,5l wypełniona kwasem lub ługiem, którą można cisnąć we wroga, powodując u niego rany od odłamków szkła, poparzenia od substancji (coś więcej niż zwykła rana) i uszkodzenia ubioru tudzież pancerza.
Waga: 0,6kg Cena: 100
Opcjonalnie wypełniona wodą święconą lub sprofanowaną.
_________________ "Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"
"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
Butelka z kwasem lub ługiem
Szklana butelka 0,5l wypełniona kwasem lub ługiem, którą można cisnąć we wroga, powodując u niego rany od odłamków szkła, poparzenia od substancji (coś więcej niż zwykła rana) i uszkodzenia ubioru tudzież pancerza.
Waga: 0,6kg Cena: 100
Opcjonalnie wypełniona wodą święconą lub sprofanowaną.
Nawet mi się podoba. Jedzie co prawda D&D, ale jest to pomysł który mógłby pojawic się właściwie w każdym systemie.
Zmienił bym tylko rzut półlitrową butelką na małą fiolkę 100 ml.
Obrażenia nie byłyby zbyt duże wywołane czymś takim, ale pewnie miałoby to AOE 1,5 metra. Coś w granicach 2k12 ? To by wymagało zastanowienia się nad ceną od razu, bo z pewnością kwasu w Sorii nie kupi się w co drugim sklepie. Przedmiot byłby dostępny albo na Czarnym Rynku, albo jego "święcona" wersja - u znachora.
Test trafienia rzutem to byłby test zręczności przeciwko unikom celu.
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Ostatnio zmieniony przez Idrin 2011-09-18, 15:19, w całości zmieniany 1 raz
W sumie łatwiej rzucać małą fiolką, co do obrażeń po kwasie czy ługu powinny być trudniejsze do zagojenia, dwukrotnie dłużej do wygojenia rany?
A zawartość fiolki można zawsze wykorzystać do tortur
_________________ "Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"
"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
co do obrażeń po kwasie czy ługu powinny być trudniejsze do zagojenia, dwukrotnie dłużej do wygojenia rany?
Tu trzeba uważać by przez przypadek nie zrobić przedmiotu, którym bardziej będzie się opłacało rzucać, niż machać mieczem. Taka trutka ma być pomocą w walce, a nie zastępować broń, nie? Bo chcemy unikać sytuacji gdy 90% walk ze złodziejem w roli głównej to będzie chluśnięcie kwasem po oczach wroga
DarkLord napisał/a:
A zawartość fiolki można zawsze wykorzystać do tortur
Zwłaszcza, gdy to postać gracza leży naga rozciągnięta na madejowym łożu ;]
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Ostatnio zmieniony przez Idrin 2011-09-18, 15:19, w całości zmieniany 1 raz
Fiolka wypełniona azotanem (V) srebra (I)
Szklana fiolka wypełniona 100 ml jedno molowego roztworu azotanu (V) srebra (I). Roztwór, owoc pracy alchemicznej otrzymany przez działanie stężonego kwasu azotowego (V) na metaliczne srebro, okazał się śmiertelnie niebezpieczny dla istot magicznych i przeklętych, szybko więc znalazł zastosowanie w zwalczaniu ich. Niektórzy łowcy wampirów wstrzykują go sobie do krwi, dzięki czemu ewentualny nieumarły, który spróbuje posilić się ich krwią dozna "niestrawności". Dodatkową jego zaletą ma fakt, że ma właściwości przeciw zakaźne.
(Działania podobne do fiolki z kwasem)
Obrażenia przeciw istotą magicznym i przeklętym: 2k12
Waga: 0,12 kg Cena:???
Fiolka wypełniona ekstraktem z czosnku
Szklana fiolka wypełniona 100 ml roztworu wyekstrahowanego z owoców czosnku przez alchemików. Roztwór o silnym przykrym zapachu śmiertelnie niebezpieczny dla dzieci nocy, stosowany jako broń przez łowców wampirów i jako środek odstraszający.
(Działania podobne do fiolki z kwasem)
Obrażenia przeciw wampirom: 2k12
Właściwości odstraszające wampiry: ???
Waga: 0,12 kg Cena:???
_________________ "Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"
"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
Fiolka wypełniona ekstraktem z czosnku
Szklana fiolka wypełniona 100 ml roztworu wyekstrahowanego z owoców czosnku przez alchemików. Roztwór o silnym przykrym zapachu śmiertelnie niebezpieczny dla dzieci nocy, stosowany jako broń przez łowców wampirów i jako środek odstraszający.
(Działania podobne do fiolki z kwasem)
Obrażenia przeciw wampirom: 2k12
Właściwości odstraszające wampiry: ???
Waga: 0,12 kg Cena:???
Można by się kłócić, ale ja osobiście jestem za tym, by czosnek nie działał na wampiry, a jeno był kolejnym mitem tworzonym przez zabobonny plebs.
Z tym wstrzykiwaniem go sobie do krwi to bym nie przeginał. To cholerstwo jest żrące, a nawet jakby przyjąć, że mamy do czynienia z cholernie małym stężeniem, to z kolei by wampirkom niewiele robiło.
Pomijając wszelkie te zapiski czysto chemiczne nic do gry nie wnoszące, mogłoby to być jako trucizna - święcona woda bądź jako fiolka po prostu do rozbicia na twarzy wampierzowi.
DarkLord napisał/a:
Fiolka wypełniona ekstraktem z czosnku
Zwróć uwagę, że u nas wampiry mają gdzieś czosnek (polecam lekturę akapitu Zabicie wampira w szablonie). Nie są na niego wrażliwe. Jego zapach może wydawać im się bardzo przykry i wstrętny, nic jednak poza tym. Dlatego cały zamysł podupada.
Co do czosnku Pelios wyjaśnił sprawę tak, jak należało to zrobić.
DarkLord napisał/a:
Fiolka wypełniona azotanem (V) srebra (I)
Szklana fiolka wypełniona 100 ml jedno molowego roztworu azotanu (V) srebra (I). Roztwór, owoc pracy alchemicznej otrzymany przez działanie stężonego kwasu azotowego (V) na metaliczne srebro, okazał się śmiertelnie niebezpieczny dla istot magicznych i przeklętych, szybko więc znalazł zastosowanie w zwalczaniu ich. Niektórzy łowcy wampirów wstrzykują go sobie do krwi, dzięki czemu ewentualny nieumarły, który spróbuje posilić się ich krwią dozna "niestrawności". Dodatkową jego zaletą ma fakt, że ma właściwości przeciw zakaźne.
(Działania podobne do fiolki z kwasem)
Obrażenia przeciw istotą magicznym i przeklętym: 2k12
Waga: 0,12 kg Cena:???
Pelios napisał/a:
Azotan srebra
Z tym wstrzykiwaniem go sobie do krwi to bym nie przeginał. To cholerstwo jest żrące, a nawet jakby przyjąć, że mamy do czynienia z cholernie małym stężeniem, to z kolei by wampirkom niewiele robiło.
Pomijając wszelkie te zapiski czysto chemiczne nic do gry nie wnoszące, mogłoby to być jako trucizna - święcona woda bądź jako fiolka po prostu do rozbicia na twarzy wampierzowi.
Tu również szefu, spec nasz forumowy od dziwnych słówek chemicznych (ktoś pamięta akcję "trudne słowo na niedzielę od Peliosa"? ), postawił sprawę fajnie. Ja osobiście nie szedłbym w stronę wód święconych, bo z tym bywa różnie. Kapłan Aesira mógłby wodę poświęcić, jasne, ale czy rzeczywiście taka woda by raniła wampiry? Dyskusyjne. Może to nie woda, a wiara rzucającego miałaby znaczenie? Trudna sprawa. Jakiś roztwór srebra z kolei zadziałałby zawsze i jednoznacznie, czyniąc go lepszym artykułem sklepowym .
W chacie znachora w dziale Alchemia pojawi się nowy pod-dział:
Fiolki
Fiolka Azotanu Srebra: Szklana fiolka wypełniona 100 ml roztworu azotanu srebra. Rzucona zadaje obrażenia (srebro) w wysokości 2k8, w promieniu 1,5 m od miejsca trafienia. Zawartość fiolki co do zasady nie czyni szkody jakimkolwiek istotom, za wyjątkiem tych w naturalny sposób wrażliwych na broń srebrną lub posrebrzaną, jak wilkołaki lub wampiry.
Waga: 0,2 kg Cena: 180
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum