Wysłany: 2010-03-05, 21:10 Wojna w Księżycowych lasach
Regguś prosi, Orick pisze...
Czytelnicy sesji z Księżycowych lasów zapewne pamiętają tamtejsze wydarzenia - Wojnę Srebrnych elfów z Orkami. Przypomnijmy, gdzie się zatrzymaliśmy:
Orkowie naparzają ze wszystkich stron i z łatwością pokonują elfy
Odbywa się Księżycowy Wiec, gdzie Aeriella, Orick, Pani Shile, Foen (z którym Orick miał pewne zatargi, znane z sesji Krew Elfów , Aerden uzyskali Pierścienie Wieczności , potężne artefakty, które miały im pomóc w wojnie. Jeden Pierścień pozostał bez właściciela i do końca wojny nikt go nie przywdział
Pomagać miał im dodatkowo Inon, specjalny wysłannik, nie zyskał jednak pierścienia.
Ważna uwaga: Po to to zamieściłem, żeby o tym dyskutować i wspólnie ustalić, co ma jak być. Tylko takim sposobem ruszymy dalej z historią świata. Więc napisz swoje przemyślenia w tym temacie i się to złoży ładnie do kupy.
Każdy z elfów został wysłany w swoją stronę, z jakąś misją. I tutaj zaczyna się proponowana przeze mnie historia:
POWIERNICY PIERŚCIENI
Aeriella - Pierwszy rok wojny
Jej zadaniem był powrót do Solli, gdzie miała zyskać przychylność Rady Magów, najstarszej i najwspanialszej organizacji czarodziei Księżycowych Elfów, którzy do tej pory obawiali się wysłać pełnych swych sił do walk. Aeriella pozyskała sojusznika Rady Magów i wspólnymi siłami odparli oni atak na Sollę, ponosząc jednak wielkie straty. Aeriella jednak została doceniona za jej odwagę i waleczność oraz skuteczne dowodzenie i została przyłączona do Rady Magów. Potężne oddziały z Solli ruszyły na odsiecz obleganym miastom pośród Księżycowych Elfów.
Orick - Pierwszy rok wojny
Orick dotarł do leśnych elfów, gdzie po długich pertraktacjach, udało mu się uzyskać sojusz z leśnymi elfami. Na czele armii swoich kuzynów, zdecydował się na ryzykowny atak na tyły wroga. W tym celu najpierw skontaktował się z innymi posiadaczami pierścienia - zaprezentował im swój plan. Księżycowe elfy miały wydać orkom decydującą bitwę, angażując w nią jak największe siły wroga. Pani Shile, Foen oraz Inon byli przeciwni planu Oricka, uważając, że jest zbyt ryzykowny. Orick postanowił poczekać jednak z ofensywą i dał sobie jeszcze kilka miesięcy na zebranie większych sił leśnych elfów.
Foen i Shile - Pierwszy rok wojny
Foen otrzymał ambitne zadanie dowodzenia główną armią Księżycowych Elfów. Wspierać go miała pani Shile. Zauważył, że dotychczasowy sposób walki, czy otwarte bitwy, nie przynoszą pożądanych efektów, więc skupił działania taktyczne na akcjach dywersyjnych, wojnie podjazdowej i działaniach partyzantów. Przez pierwszy rok wojny skutecznie wprowadzał ją w życie, znacznie spowalniając atak wroga. Niestety, jego działania nie powodowały wielkich strat w siłach oponenta, a jego siły cały czas malały.
Aerden
Aerden zaś zyskał pieczę nad oddziałem dywersyjnym i dostał zadanie zabicia przywódcy orków. Po wielu tygodniach podróży oddziałowi udało się dotrzeć do obozu wroga. Tam jednak został on schwytany, zaś zamachowcy, wraz ze swoim przywódcą, straceni. Umiera pierwszy powiernik Pierścieni
Inon
Zadaniem Inona było zebranie pozostałych sił elfów i zjednoczenie oddziałów partyzanckich, które nie współpracowały z regularną armią elficką. Zorganizował w tym celu Księżycową Gwardię - oddziały ochotnicze, złożone również z partyzantów. Jednostki te regularnie wspierały armie Foena i szybko zostały przez propagandę elficką nazwani "Zemstą Księżyca".
ROK DRUGI - CZAS SPOKOJU
Orkowie
Orkowie, po działaniach oddziałów Foena i Inona, postanowili zmienić taktykę, by uniknąć dodatkowych strat. W tym celu skupili większość swych oddziałów w jednym miejscu, znacznie zmniejszając front i nieopatrznie pozwalając się oskrzydlić armii elfów. Cały czas jednak wycinali księżycowe lasy, zaś u orków starły się dwie koncepcje dalszej wojny:
Taktyka klinu zakładała na uderzeniu skumulowanej armii w samo serce lasu - fortecę Lanelle, strategiczny punkt Księżycowych Lasów, osadzoną na wzgórzu twierdzę, z której rozpościerał się widok na całą okolicę. Był to również ważny punkt komunikacyjny i zdobycie go rozdzieliłby oskrzydlającą armię elfów na dwa oddziały. Orkowie planowali następnie skierować się na Lar'Dudanwall i oddzielić od wsparcia całą wschodnią część lasów. Po zdobyciu takich terenów elfy straciłyby większość swojego potencjału i zdobycie zachodnich kresów byłoby kwestią czasu.
Taktyka naporu Zakładała z kolei skumulowanie sił w jednym miejscu i nagły atak na skrzydła, by zająć całe południowe lasy i następnie po kolei zajmować kolejne tereny. Taktyce tej hołdowano do tej pory, choć była ona mniej nastawiona na zajęcie strategicznych punktów, bardziej zaś na sianie zniszczeń.
Ostatecznie zwyciężyła taktyka klinu. Orki w tym celu jednak jeszcze długi czas zbierały się w okolicach zdobytego rok wcześniej Anderdull, odpierając kolejne ataki elfów z trzech stron.
Księżycowe elfy
Z początku Inon i Foen atakowali umocnienia orków w okolicy Anderdull. Szybko okazało się jednak, że siły wroga są zbyt duże, by móc sobie pozwolić na dalsze działania, nawet pod osłoną nocy. Po długicj konsultacjach Powierników Pierścienia zdecydowano, że Księżycowa Gwardia pozostanie na stanowiskach dookoła Anderdull, opóźniając uderzenie orków, zaś reszta armii zbierze się w fortecy Lanelle, gdzie wsparci przez oddziały magów z Solli przygotują się do dalszych działań.
Leśne Elfy
Armia Leśnych elfów była gotowa do walki w połowie drugiego roku walk. Orick proponował, by z wysłaniem jej do walki poczekać do momentu oblężenia Lanelle, by móc zająć tylne pozycje orków bez większych strat. Reszta przywódców zażądała jednak, by siły te zaatakowały od razu. Orick, wraz z generałem leśnych elfów, Lanunem, wyruszył więc na odsiecz. Długa podróż zakończyła się pod koniec drugiego roku wojny i elfy zaatakowały fortece orków na ich własnych terytoriach. Orkowie stawiali jednak zaciekły opór i ofensywa szła dosyć powoli.
ROK TRZECI - ROK ŻAŁOBY I BITWA O LANELLE
Orkowie, gdy tylko zdali sobie sprawę, że są atakowani i od drugiej strony, szybko zmienili swoje plany. Owszem, postanowili dalej forsować taktykę Klinu, lecz postanowili zostawić dużo większe siły niż przedtem do obrony ich pozycji. By jednak złamać morale wroga, postanowili ZRÓWNAĆ Z ZIEMIĄ ANDERDULL i wymordować całą jego ludność oraz elfów na okupowanych przez siebie terenach. Żądali wycofania się armii leśnych elfów z ich terenów. Po długich dysputach, mimo sprzeciwu Aerielli, elfy postanowiły toczyć walkę dalej.
Orkowie więc wcielili swój brutalny plan w życie - Wymordowali wszystkich jeńców wojennych , głównie oficerów, choć było ich niewielu, zrównali z ziemią Anderdull i zabili łącznie około dwudziestu tysięcy elfów. W wyniku tej zagłady ("Lament Księżyca", jak nazwano te wydarzenia) łączne ofiary wojny sięgnęły już 30% całej populacji Srebrnych Elfów w Księżycowych Lasach.
Wydarzenie to złamało morale elfów. Księżycowa Gwardia została rozbita w walkach na skrzydłach maszerującej ku Lanelle armii orków. Dzień decydującej bitwy zbliżał się.
Tymczasem zaś na ziemiach orków Leśne Elfy pędziły wręcz ku Księżycowym Lasom, przebijając się przez lichą obronę wroga, jak przez masło. Niestety, ten szybki atak miał swoje wady - udało się orkom zebrać armię obronną, która miała zatrzymać pochód oddziałów Orick pod Grontuk Brand.
W połowie roku rozpoczęło się oblężenie Lanelle. Elfy jednak dzielnie odpierali kolejne najazdy wroga, lecz zalewające fortecę oddziały orków zdawały się nie mieć końca. Kierujący obroną Inon, Foen i Aeriella wiedzieli jednak, że od losów tej bitwy zależą losy ich nacji. Postanowili więc bronić się tak długo, jak to możliwe, w nadziei na to, że armie ich leśnych kuzynów dotrą na czas.
Dwa miesiące po rozpoczęciu oblężenia Lanelle doszło do oblężenia Grontuk Brand. Zgodnie z przewidywaniami, naprędce zebrana armia orków zatrzymała błyskawiczny pochód oddziałów Zielonego Liścia. Dopiero pod koniec roku udało się elfom przebić przez tę zaporę, przełamując linię obrony wroga i zmuszając go do wycofania się w lasy. Po raz pierwszy w wojnie, Księżycowe Elfy zaczęły odnosić na południu lasów sukcesy.
Tymczasem jednak w Lanelle sytuacja miała się naprawdę źle. Orkowie odcięli od zapasów obrońców i szybko okazało się, że armia Oricka i Lanuna musi dotrzeć najpóźniej w ciągu dwóch miesięcy do fortecy, inaczej jej załoga umrze z głodu.
ROK CZWARTY - ROZSTRZYGNIĘCIE WOJNY
Armia Zielonego Liścia po połowie miesiąca dotarła do ruin Anderdull. Tutaj napotkała silny opór ze strony oddziałów orków. Widok zgliszcz ukochanego miasta wzniecił jednak gniew Oricka, który wraz z Lanunem poprowadził decydujące uderzenie. Orkowie zostali pokonani.
Tutaj jednak pojawił się pierwszy i bardzo poważny błąd Oricka. Zdecydował on, że najlepszym sposobem na pokonanie orków pod Lanelle będzie otoczenie jej przez siły leśnych elfów. Nie zasięgając rady Powierników, wydał rozkaz rozproszenia oddziałów na bardzo dużej powierzchni i stopniowe nacieranie na północ. Szybko jednak okazało się, że taka taktyka miała sens przy użyciu oddziałów elfów srebrnych, nie leśnych, dla których walka w tych terenach była całkowitą abstrakcją. Orkowie zaś, doświadczeni już po czterech latach starć, z łatwością rozbijali kolejne uderzenia sił Lanuna. Po około miesiącu beznadziejnych starć Orick wydał rozkaz przegrupowania w Anderdull i wznowienia marszu w jednej, silnej armii. Zdawał sobie jednak sprawę, jak wielki błąd popełnił.
Tymczasem w Lanelle nadal oczekiwano na wsparcie Oricka i Lanuna, zwłaszcza, że wielką radość wzbudziły wieści o tym, że już znajdują się na tyłach wroga. Inon i Foen wierzyli, że Leśne Liście dotrą do fortecy w ciągu kilku tygodni. Nie wiedzieli jednak o błędach Oricka i z coraz większą desperacją odpierali niekończące się uderzenia wroga.
Pod koniec trzeciego miesiąca ginie Foen - otrzymuje śmiertelny strzał, będąc na flankach i w ten sposób ginie drugi powiernik pierścienia . Ciężar obronny przechodzi na barki do tej pory niezauważanej pani Shile, Inona i Aerielli. Inon proponuje jednak oddanie miasta orkom, za co zostaje wtrącony do lochów. Aeriella zaś, ze względu na swoją spokojną naturę nie angażowała się zbyt w obronę, toteż główne dowodzenie przejęła pani Shile.
W połowie czwartego miesiąca oblężenia w fortecy zapanował głód. Pani Shile coraz mniej wierzyła w zwycięstwo. Tydzień później jednak, gdy forteca już broniła się ostatnimi siłami (walki toczyły się już na podgrodziu), przybyła armia Leśnego Liścia.
Walki toczyły się jeszcze przez tydzień i ostatecznie orkowie zostali pokonani. Tego samego dnia wysłano do przywódcy orków Aeriellę, by wyegzekwowała warunki pokoju.
Wiec na ruinach Anderdull
Orkowie, by zapewne upokorzyć dumę swych przeciwników, za miejsce obrad wybrali ruiny Anderdull. Na tym jednak skończyła się ich hardość. Po dwóch dniach obrad Aerielli udało się wynegocjować warunki pokoju:
- Orkowie mieli wycofać swoje siły z Księżycowych Lasów i zobowiązać się nie atakować go przez najbliższe dziesięć lat
- Orków zmuszono do zapłacenia odszkodowania wojennego Elfom Srebrnym i Leśnym.
- Zwolniono jeńców wojennych po obu stronach (choć orkowie niewielu zachowali elfów przy życiu).
- Ustalono specjalny pas strefy zdemilitaryzowanej, gdzie nie mogły znajdować się koszary ani większe oddziały żadnej ze stron.
Po podpisaniu tego traktatu orkowie wycofali się, elfy zaś rozpoczęły restaurację swych ziem. Tragiczny dla elfów bilans wojny - zginęło prawie 40% ich populacji - sprawiły, że rasa ta znacznie straciła swojej dawnej chwały i odizolowała się od świata zewnętrznego jeszcze bardziej.
ROK PIĄTY - NIECH ŻYJE KRÓLOWA!
Przez pozostałą część roku czwartego armie elfów zajmowały zdobyte i splądrowane przez wroga miasta. Udało się odzyskać część odebranych bogactw.
W roku piątym podjęto decyzję o zebraniu Księżycowego Wiecu, który miał zdecydować o dalszych losach. Na nim doszło jednak do wydarzenia niespodziewanego - Pani Shile dokonała przewrotu i ogłosiła się Królową Księżycowego Lasu . Postrzegana jednak jako bohaterka walk o Lanelle cieszyła się dużym poparciem i jej koronacja spowodowała jedynie niewielkie zamieszki. Pozostali przy życiu powiernicy pierścienia - Aeriella i Orick - w ramach protestu odmówili wysokich posad na dworze królowej i postanowili zająć się własnymi sprawami, postrzegani już w kraju jako wielcy bohaterowie. Inon jako jedyny pozostał przy Shile, służąc jako główny generał armii elfów, zwanej od teraz Księżycową Gwardią.
Armia Lanuna powróciła do swych ziem. Stosunki elfów Leśnych z Księżycowymi były jednak dobre jak nigdy dotąd. Zaowocowało to podpisaniem sojuszu na lat pięćdziesiąt. Utworzono również specjalne siły, zwane Strażnikami Pokoju, które miały pilnować przestrzegania postanowień wojennych przez orków.
Następnie Pani Shile rozpoczęła swoje samodzielne rządy. Odzyskała ona Pierścienie Wieczności zmarłych kompanów i zamknęła w swym pałacu, wraz z jednym, który nadal czekał na swego wybrańca. Jako jedyny nie posiadał imienia i nie był zbroczony krwią, której nie dało się zmyć.
Na terenie Anderdull zbudowano świątynię i posąg, upamiętniający ofiary rzezi. Miasta jednak nie odbudowano, zaś pamięć o tej tragedii na stałe zakorzeniła się w pamięci mieszkańców Księżycowego Lasu.
Po roku po wojnie udało się przywrócić stabilność, choć stan tych terenów nadal był opłakany, zaś ich mieszkańcy, w obawie przed kolejnymi tragediami, stali się jeszcze bardziej nieufni wobec przybyszów.
EDIT:
No, geografia zmieniona, dostosowane do tej nowej.
I Bogów musze gdzieś wrąbać.
EDIT 2:
Dwie koncepcje Bogów w tym temacie:
1)Bogowie się pojawiają, ale widząc burdel w Księżycowych lasach stwierdzają, że mają sprawy załatwić między sobą sami.
2) Bogowie wracają i na dzień dobry mówią elfom, że stworzenie Pierścieni Wieczności to złamanie jakiegoś pradawnego prawa i umowy elfów z bóstwami i że nie pomogą im w tej wojnie, bo byli zbyt dumni.
Zbytnio ograniczone do niezbędnego minimum. Obie podane przyczyny braku pomocy ze strony Bogów wydają się mi być błahe. Może lepiej napisać, że z nieznanych powodów Bogowie nie pomogli i znacznie oziębić stosunki Elfy - Bogowie?
Ogółem wygląda fajnie
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają
Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie
Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.
Widzę parę błędów typu, że raz są orki raz orkowie, ale generalnie praca mi się podoba.
Oprócz tego ważniejszy błąd...
Cytat:
łączne ofiary wojny sięgnęły już 30% całej populacji Leśnych Elfów w Księżycowych Lasach.
Nie miała być to populacja Srebrnych elfów? A jeśli jednak tu błędu nie ma, to logicznym by było, że we fragmencie
Cytat:
Tragiczny dla elfów bilans wojny - zginęło prawie 40% ich populacji - sprawiły, że rasa ta znacznie straciła swojej dawnej chwały i odizolowała się od świata zewnętrznego jeszcze bardziej.
coś nie pasuje ;p
A co do bogów - opcja druga dużo lepsza, jednak zmienił bym to na "nie pomogą im PO wojnie", a samą wojnę zakończyć przed ich przybyciem. Albo - bogowie mogą w ogóle nie odezwać się do srebrnych elfów, a rozwiązanie kwestii "dlaczego?" pozostawić dla jakiejś sesji?
Rozwiniemy. Opiszę jeszcze front biegnący pod Sollą, zamieszczę proste mapki, o ile dostanę pozwolenie od Regga. Poza ty, ostatni rok to sprawa złożona - restaurację państwa można zgrabnie opisać, jak i sam fakt monarchii u elfów, bo to nadzwyczaj nietypowe dla tej rasy, dlatego tak to zaakcentowałem.
Cytat:
Obie podane przyczyny braku pomocy ze strony Bogów wydają się mi być błahe. Może lepiej napisać, że z nieznanych powodów Bogowie nie pomogli i znacznie oziębić stosunki Elfy - Bogowie?
Nie no, powód jakiś być musi, nie może być kaprys... A Pierścienie Wieczności, sądząc po ich potężnej naturze, mogłyby być dobrym powodem, gorzej, jak wytłumaczyć, że orkom nie pomogły ich bóstwa.
Khazarid napisał/a:
Widzę parę błędów typu, że raz są orki raz orkowie, ale generalnie praca mi się podoba.
Oprócz tego ważniejszy błąd...
Cytat:
łączne ofiary wojny sięgnęły już 30% całej populacji Leśnych Elfów w Księżycowych Lasach.
Zaraz poprawię, dzięki ^^
Cytat:
A co do bogów - opcja druga dużo lepsza, jednak zmienił bym to na "nie pomogą im PO wojnie", a samą wojnę zakończyć przed ich przybyciem.
Z tego co wiem, to bogowie przybyli w roku 1510 - w tym roku, gdy odbył się Wiec Księżycowy, więc i wtedy, gdy wojna dopiero się zaczynała. Odpada zatem niestety ta koncepcja.
A co do pomysłu "Bogowie nie pomogli nie wiadomo dlaczego" to ciekawy pomysł. Rzeczywiście, mogła by być z tego niezła, epicka sesja, ale tutaj już jakiś MG musiałby się wypowiedzieć.
Jak się zbierze więcej propozycji i uwag, to zamieszczę nową wersję historii z naniesionymi dodatkowymi elementami.
Kazałeś, to składam. Orki nie tworzą państwa, dlatego nie mogą jako państwo przyjąć warunków pokoju. I co innego zjednoczyć parę klanów, najechać i pobić wroga, a co innego negocjować warunki pokoju. Osobiście radził bym popatrzeć na wojnę galijską nijakiego Juliusza Kędzierzawego. Kiedy pewien charyzmatyczny przywódca zwany Wercyngetoryksem zjednoczył galijskie klany i zaczął lać rzymian, wszyscy do niego lgnęli. Ale kiedy dostał na pewnym pagórku w dupę, nagle zniknęła większa część jego armii. Celtowie kiedy dowiedzieli się o tym, że wódz został otoczony w Alezji, ruszyli mu na pomoc. przyszli, spróbowali zdobyć umocnienia, stwierdzili że nie dadzą rady i wrócili do domu, uznając się za zwyciężonych. Tak zachowywali się podczas własnych wojen wewnętrznych, tak też postąpili i w tedy. Myślę, że ta sytuacja dosyć skutecznie obrazuje zasady wali kilku zjednoczonych plemion, więc oddaje też naturę walki orków. Kiedy pojawił się charyzmatyczny przywódca, i zaczął odnosić sukcesy, plemiona zaczęły się do niego garnąć, chcąc też mieć swój udział w zwycięstwie, a jeszcze lepiej w łupach. Ale kiedy przyszło im przegrać, zostawili szefa i jego klan, a sami szybciutko zwinęli się do domu. Myślę, że jedno plemię nie da rady zapłacić za zniszczenia, więc na to się nie zgodzą. strefa zdemilitaryzowana i zakaz ataku także obejmował by w tym momencie jedno plemię. A prawdopodobne, że i klan szefa go zostawi, a elfy nie będę miały z kim się układać. Moja propozycja pokoju (nie traktatu, a tego co się stało);
- Orki w skoordynowanym pośpiechu opuszczają las.
- Elfy wybijają maruderów w opuszczonym obozie, zdobywając przy tym spore łupy, w większości pochodzące z elfickich miast.
- Elfy ścigają orki, wybijając tak z 25% pozostałej po bitwie armii.(procent zmienny)
- I i tak mają spokój na dwadzieścia lat, zanim młodsze pokolenie orków nie dorośnie.
_________________ "Złodziejstwo jest wybaczalne, głupota nie."
"Kradzież nie istnieje, za wszystko trzeba płacić"
N. Bonaparte
Plemionami zarządza Rada Plemienia, w skład której wchodzą najmężniejsi wojownicy oraz szamani. Zazwyczaj jedno plemię oznacza jedną wioskę, choć czasem więcej wiosek łączy się w jedno plemię. Wówczas mamy do czynienia z monarchią, w której tą karykaturą państwa żelazną ręką rządzi król (Mówimy wtedy o królestwie orków: takowe występują głównie na obrzeżach ziem ludzi oraz pod Księżycowym Lasem), wódz (wtedy do czynienia mamy z tak zwaną rzeszą, ten rodzaj występuje głównie na wschodzie, w okolicach ziem krasnoludów oraz serpensów) a rzadko – chan (Chanat, okolice ziem jorów i jaszczuroludzi). Co ciekawe – Jedne Chanaty łączą się w jeszcze większe części, zwane z orczego „Gharash” co na ludzki można przetłumaczyć jako „Imperium”. Aktualnie istnieją jedynie trzy Gharash, każde z nich rządzone przez radę chanów.
Więc można wziąć tę wojnę jako wojnę elfów z Gharash/Chanatu/ jakiegoś pseudo królesta orków i stąd możliwość spłaty łupów. Oczywiście nazywanie orków państwem to za dużo, ale zbieranie daniny od pokonanego to coś całkiem normalnego. Wiadome także, że elfy nie zawierają pokoju ze WSZYSTKIMI orkami, jedynie z jakimś tam wodzem, który stoi na czele jakiegoś większego klanu. Stąd spokój. Strefa zdemiltaryzowana rzeczywiście głupi pomysł, usunę go, ale reparacji wojennych będę bronić.
Trzeba wziąć pod uwagę to że geograficznie srebrny las dołączył się terytorialnie do terenów silvaani tworząc ją wspólnie z wielkim lasem i puszczą wiecznej nocy.
Na mapie obecnej księżycowe lasy nie są otoczone terenami niezależnymi na których 'grasują' orkowie . Z południa graniczą z leśną prowincją Imperium, ze wschodu z PWN. Z Zachodu mają wody wszechmorza, także jedynym logicznym miejscem konfliktu są ich północne granice.
Opisy ras również pozostaną lekko zmodyfikowane, ze względu na rozbicie ras na podgatunki. (Orkowie walczący z Elfami to standardowe zielonki)
Kwestia bogów:
srebrni mogą mieć pomoc bostwa chroniącego lasy i naturę, bo w koncu orkowie karczowali las
orkowie natomiast po swojej stronie boga ktorego cieszą i podniecają brutalne mordy i inne rzezie
co do kwesti pokojowych:
srebrni ustanowili zakaz wstępu do ksiezycowego lasu orkom, gdzie owi orkowie mogą być zlikwidowani bez ostrzeżenia.
nie zapominajmy tez ze wojna z orkami to raczej pojedynek magii z brutalną siłą, i dopiero najazd orkow wzbudził w srebnrych stworzenie jako takiej solidnej zbrojnej armii (chyba ;p)
Nie no, powód jakiś być musi, nie może być kaprys... A Pierścienie Wieczności, sądząc po ich potężnej naturze, mogłyby być dobrym powodem, gorzej, jak wytłumaczyć, że orkom nie pomogły ich bóstwa.
Wiesz, nie zawsze bogowie muszą się nam spowiadać z tego, dlaczego nam nie pomogli. Może stwierdzili, że skoro humanoidy same zrobiły takie zamieszanie, to niech walczą. Ale to byłoby tylko hipotezą, gdyż bogowie nie złożyliby żadnych wyjaśnień. I tutaj, tak jak wspomniałeś, można zrobić jakąś epicką sesje dla ciekawskiej postaci (czyt. Oricka?) który stwierdził, że nie posiedzi na rzyci spokojnie, dopóki nie dowie się, czemu nie otrzymał pomocy z góry.
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają
Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie
Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.
Na mapie obecnej księżycowe lasy nie są otoczone terenami niezależnymi na których 'grasują' orkowie . Z południa graniczą z leśną prowincją Imperium, ze wschodu z PWN. Z Zachodu mają wody wszechmorza, także jedynym logicznym miejscem konfliktu są ich północne granice.
W historii dodam także, co działo się w Seilarze i Sallenael, które pominąłem. Pierwszego miasta bronili Tulian i Altharis, w drugim mieście odbył się Księżycowy Wiec.
Reggirt napisał/a:
Opisy ras również pozostaną lekko zmodyfikowane, ze względu na rozbicie ras na podgatunki. (Orkowie walczący z Elfami to standardowe zielonki)
No niby tak, no ale to będą takie super hiper zmiany i nie będzie już chanatów i hord orków? Bo mnie by to było bardzo na rękę, gdyby wojnę z elfami prowadziły takie właśnie hordy orków z tych gór, połączonych pod jednym sztandarem.
// napisalem ze to co bylo w starym opisie orkow tyczy się ich zielonych przedstawicieli. Chanaty i hordy zostają ;p
Reggirt napisał/a:
Kwestia bogów:
srebrni mogą mieć pomoc bostwa chroniącego lasy i naturę, bo w koncu orkowie karczowali las
orkowie natomiast po swojej stronie boga ktorego cieszą i podniecają brutalne mordy i inne rzezie
Właśnie chcę, żeby pomocy nie było, bo wtedy wojna by się wywróciła do góry nogami.
Reggirt napisał/a:
co do kwesti pokojowych:
srebrni ustanowili zakaz wstępu do ksiezycowego lasu orkom, gdzie owi orkowie mogą być zlikwidowani bez ostrzeżenia.
Oka, będzie zamiast strefy zdemilitaryzowanej.
Cytat:
nie zapominajmy tez ze wojna z orkami to raczej pojedynek magii z brutalną siłą, i dopiero najazd orkow wzbudził w srebnrych stworzenie jako takiej solidnej zbrojnej armii (chyba ;p)
To też wiemy, elfy nie miały żadnej regularnej armii i dopiero na wskutek tej wojny udało się jako taką utworzyć. Brak żołnierzy to przecież także powód początkowych porażek w walkach.
Popos bogów: może obudzili się w 1510, ale tak naprawdę nie wiemy, co się z nimi działo. padła bariera oddzielająca sorię od reszty świata, zmieniły się granice, łańcuchy górskie, morza wystąpiły z brzegów, likwidując przy okazji większość morskich potworów utrudniających żeglugę itd. Bogowie mogli być zbyt zajęci, żeby zawracać sobie głowę jakąś malutką wojenką, skoro oni mogli mieć tam na górze wojny bogów. Nie jest jeszcze fabularnie ustalone, co się tam u nich działo, więc zostawmy na razie, że nie wtrącali się, a dlaczego może zostać ustalone później.
_________________ "Złodziejstwo jest wybaczalne, głupota nie."
"Kradzież nie istnieje, za wszystko trzeba płacić"
N. Bonaparte
padła bariera oddzielająca sorię od reszty świata, zmieniły się granice, łańcuchy górskie, morza wystąpiły z brzegów, likwidując przy okazji większość morskich potworów utrudniających żeglugę itd.
nie było żadnych anomalii geograficzno klimatycznych. Soria wygląda tak jak zawsze.
A co do starej mapy, uznajmy że tworzył ją niewidomy i ślepy kartograf ;p
Ogólnie nie mam zastrzeżeń do rozwiązania wojny. Bardzo mi się wręcz ten opis podoba.
Zaś co do sprawy bogów. Po prostu mają gdzieś waszą wojenkę. Powrócili pod koniec 1510 roku, jednak nie było to coś w stylu:
- Heeeej, jesteśmy nowymi bogami cześć jak się macie?
- O, a co z naszymi starymi
- Zapomnijcie o nich, my jesteśmy lepsi
- Ok to teraz was wyznajemy
- Dzięęęki, to co, pomóc wam w czymś?
Bogowie pojawili się i pozamiatali starych, na naszym planie nie miało to jednak wielkiego odbicia. Potem zaczęli zerkać na świat, ogarniać co się stało i wywierać swój wpływ jak i eksponować swoją obecność. Niewiele znaczące kulty starych bóstw, zaczęły wieść prym ,wszyscy zaś zdali sobie sprawę, że teraz planami rządzi ktoś inny.
Innymi słowy nie pomogli w wojnie i tyle. Nie ma co tu się zastanawiać, czemu? Nie mieli żadnego powodu by pomagać, świat się dopiero z nimi zapoznawał. Tysiące srebrnych elfów nie modliło się do nich o powodzenie w bitwie.
Spór pomiędzy Srebrnymi Elfami i hordą Orków, który rozpoczął się w roku 1510, trwał 4 lata. Zanim doszło do przebudzenia bogów, orkowie zdążyli zająć północne tereny elfickich lasów, wraz z jednym z ważniejszych miast - Anderdull. W międzyczasie dzięki męstwu Altharisa i Tuliana udało się obronić Seilar , jedno z północnych miast. 27 Arros 1510 odbył się także Księżycowy Wiec . Postanowiono na nim, że aby pokonać wroga, elfy odwołają się do pradawnej magii i stworzą Pierścienie Wieczności , których powiernikami zostali: Aeriella, Orick, Foen, Shile oraz Aerden. Wraz z potężnymi artefaktami otrzymali oni misję ocalenia Lasów przed wrogiem. Oto, c wydarzyło się przez 5 lat wojny.
POWIERNICY PIERŚCIENI
Aeriella - Pierwszy rok wojny
Jej zadaniem był powrót do Solli, gdzie miała zyskać przychylność Rady Magów, najstarszej i najwspanialszej organizacji czarodziei Księżycowych Elfów, którzy do tej pory obawiali się wysłać pełnych swych sił do walk. Aeriella pozyskała sojusznika Rady Magów i wspólnymi siłami odparli oni atak na Sollę, ponosząc jednak wielkie straty. Aeriella jednak została doceniona za jej odwagę i waleczność oraz skuteczne dowodzenie i została przyłączona do Rady Magów. Potężne oddziały z Solli ruszyły na odsiecz obleganym miastom pośród Księżycowych Elfów.
Orick - Pierwszy rok wojny
Orick dotarł do leśnych elfów, gdzie po długich pertraktacjach, udało mu się uzyskać sojusz z leśnymi elfami. Na czele armii swoich kuzynów, zdecydował się na ryzykowny atak na tyły wroga. W tym celu najpierw skontaktował się z innymi posiadaczami pierścienia - zaprezentował im swój plan. Księżycowe elfy miały wydać orkom decydującą bitwę, angażując w nią jak największe siły wroga. Pani Shile, Foen oraz Inon byli przeciwni planu Oricka, uważając, że jest zbyt ryzykowny. Orick postanowił poczekać jednak z ofensywą i dał sobie jeszcze kilka miesięcy na zebranie większych sił leśnych elfów.
Foen i Shile - Pierwszy rok wojny
Foen otrzymał ambitne zadanie dowodzenia główną armią Księżycowych Elfów. Wspierać go miała pani Shile. Zauważył, że dotychczasowy sposób walki, czy otwarte bitwy, nie przynoszą pożądanych efektów, więc skupił działania taktyczne na akcjach dywersyjnych, wojnie podjazdowej i działaniach partyzantów. Przez pierwszy rok wojny skutecznie wprowadzał ją w życie, znacznie spowalniając atak wroga. Niestety, jego działania nie powodowały wielkich strat w siłach oponenta, a jego siły cały czas malały.
Aerden
Aerden zaś zyskał pieczę nad oddziałem dywersyjnym i dostał zadanie zabicia przywódcy orków. Po wielu tygodniach podróży oddziałowi udało się dotrzeć do obozu wroga. Tam jednak został on schwytany, zaś zamachowcy, wraz ze swoim przywódcą, straceni. Umiera pierwszy powiernik Pierścieni
Inon
Zadaniem Inona było zebranie pozostałych sił elfów i zjednoczenie oddziałów partyzanckich, które nie współpracowały z regularną armią elficką. Zorganizował w tym celu Księżycową Gwardię - oddziały ochotnicze, złożone również z partyzantów. Jednostki te regularnie wspierały armie Foena i szybko zostały przez propagandę elficką nazwani "Zemstą Księżyca".
Uderzenie na Seilar
Orkowie zebrali spore siły, by zdobyć miasto, które wcześniej odpierało nawałnice wroga, dzięki wsparciu wielkiego bohatera Altharisa, którego wkład w tę wojnę był jedynie epizodyczny, co wielu Księżycowych Elfów ma mu za złe.
Orkowie zaatakowały to miasto ponownie, ze zdwojoną siłą i po długich walkach podbili miasto i okoliczne terytoria. Przyczyn porażki było kilka – po pierwsze na wieść o zdobyciu Anderdull, wielu obrońców uciekło z pozycji obronnych, tracąc wiarę w zwycięstwo. Po drugie zbyt późno przybyła pomoc Księżycowej Gwardii oraz oddziału magów Aerielli. Chociaż obydwie te armie próbowały jeszcze odbić Seilar, orkowie bronili swych pozycji i po trzech tygodniach ciężkich walk, Aeriella postanowiła wycofać się i połączyć swoje armie z pozostałymi siłami elfów.
ROK DRUGI - CZAS SPOKOJU
Orkowie
Orkowie, po działaniach oddziałów Foena i Inona, postanowili zmienić taktykę, by uniknąć dodatkowych strat. W tym celu skupili większość swych oddziałów w jednym miejscu, znacznie zmniejszając front i nieopatrznie pozwalając się oskrzydlić armii elfów. Cały czas jednak wycinali księżycowe lasy, zaś u orków starły się dwie koncepcje dalszej wojny:
Taktyka klinu zakładała na uderzeniu skumulowanej armii w samo serce lasu - fortecę Lanelle, strategiczny punkt Księżycowych Lasów, osadzoną na wzgórzu twierdzę, z której rozpościerał się widok na całą okolicę. Był to również ważny punkt komunikacyjny i zdobycie go rozdzieliłby oskrzydlającą armię elfów na dwa oddziały. Orkowie planowali następnie skierować się na Lar'Dudanwall i oddzielić od wsparcia całą wschodnią część lasów. Po zdobyciu takich terenów elfy straciłyby większość swojego potencjału i zdobycie zachodnich kresów byłoby kwestią czasu.
Taktyka naporu Zakładała z kolei skumulowanie sił w jednym miejscu i nagły atak na skrzydła, by zająć całe południowe lasy i następnie po kolei zajmować kolejne tereny. Taktyce tej hołdowano do tej pory, choć była ona mniej nastawiona na zajęcie strategicznych punktów, bardziej zaś na sianie zniszczeń.
Ostatecznie zwyciężyła taktyka klinu. Orkowie w tym celu jednak jeszcze długi czas zbierały się w okolicach zdobytego rok wcześniej Anderdull, odpierając kolejne ataki elfów z trzech stron.
Księżycowe elfy
Z początku Inon i Foen atakowali umocnienia orków w okolicy Anderdull. Szybko okazało się jednak, że siły wroga są zbyt duże, by móc sobie pozwolić na dalsze działania, nawet pod osłoną nocy. Po długicj konsultacjach Powierników Pierścienia zdecydowano, że Księżycowa Gwardia pozostanie na stanowiskach dookoła Anderdull, opóźniając uderzenie orków, zaś reszta armii zbierze się w fortecy Lanelle, gdzie wsparci przez oddziały magów z Solli przygotują się do dalszych działań.
Leśne Elfy
Armia Leśnych elfów była gotowa do walki w połowie drugiego roku walk. Orick proponował, by z wysłaniem jej do zmagań poczekać do momentu oblężenia Lanelle, by móc zająć tylne pozycje orków bez większych strat. Reszta przywódców zażądała jednak, by siły te zaatakowały od razu. Orick, wraz z generałem leśnych elfów, Lanunem, wyruszył więc na odsiecz. Długa podróż zakończyła się pod koniec drugiego roku wojny i elfy zaatakowały fortece orków na ich własnych terytoriach. Orkowie stawiali jednak zaciekły opór i ofensywa szła dosyć powoli.
Upadek Sallenael i oblężenie Solli
Tymczasem oddziały, które wcześniej zdobyły Seilar, ruszyły w kierunku Sallenael, miejsca, gdzie odbył się Księżycowy Wiec. Było to miejsce istotne ze względów czysto propagandowych dla orków. Wiedzieli oni, że zdobycie tego miasta załamie morale srebrnych elfów, ponieważ będzie symbolem zniszczenia miejsca, gdzie ustanowiono nowy sposób walki z wrogiem. Miasto padło po dwóch tygodniach walk, zaś na samo miejsce wiecu przyprowadzono pięć elfich dziewic (każda z nich miała symbolizować jednego Powiernika Pierścienia), które zgwałcono i zamordowano. Niedługo potem polanę na której odbywały się obrady spalono i zaorano. Orkowie następnie skierowali się ku Solli. Siły obrońców tam zostały znacznie uszczuplone, ponieważ rok wcześniej Aeriella powołała brygadę magów, w skład której wchodzili najlepsi czaromiotacze z tego miasta. Kiedy więc pod koniec roku pod mury miasta dostali się orkowie, niemal wszyscy przekonani byli, że gród opadnie. Zaciekłość obrońców oraz bohaterstwo Her'lena, jednego z magów, który przejął dowodzenie nad defensywą sprawiło, że miasto aż do końca roku nie poddało się.
ROK TRZECI - ROK ŻAŁOBY I BITWA O LANELLE
Orkowie, gdy tylko zdali sobie sprawę, że są atakowani i od drugiej strony, szybko zmienili swoje plany. Owszem, postanowili dalej forsować taktykę Klinu, lecz postanowili zostawić dużo większe siły niż przedtem do obrony ich pozycji. By jednak złamać morale wroga, postanowili ZRÓWNAĆ Z ZIEMIĄ ANDERDULL i wymordować całą jego ludność oraz elfów na okupowanych przez siebie terenach. Żądali wycofania się armii leśnych elfów z ich terenów. Po długich dysputach, mimo sprzeciwu Aerielli, elfy postanowiły toczyć walkę dalej.
Orkowie więc wcielili swój brutalny plan w życie - Wymordowali wszystkich jeńców wojennych , głównie oficerów, choć było ich niewielu, zrównali z ziemią Anderdull i zabili łącznie około dwudziestu tysięcy elfów. W wyniku tej zagłady ("Lament Księżyca", jak nazwano te wydarzenia), liczba ofiar była większa niż kiedykolwiek w historii tej rasy.
Wydarzenie to złamało morale elfów. Księżycowa Gwardia została rozbita w walkach na skrzydłach maszerującej ku Lanelle armii orków. Dzień decydującej bitwy zbliżał się.
Tymczasem zaś na ziemiach orków Leśne Elfy pędziły wręcz ku Księżycowym Lasom, przebijając się przez lichą obronę wroga, jak przez masło. Niestety, ten szybki atak miał swoje wady - armia przemieszczała się szybko, nie zajmując terenów i nie zdobywająć wielu fortec. Dzięki temu udało się orkom zebrać armię obronną, która miała zatrzymać pochód oddziałów Oricka pod Grontuk Brand.
W połowie roku rozpoczęło się oblężenie Lanelle. Elfy jednak dzielnie odpierali kolejne najazdy wroga, lecz zalewające fortecę oddziały orków zdawały się nie mieć końca. Kierujący obroną Inon, Foen i Aeriella wiedzieli jednak, że od losów tej bitwy zależą losy ich nacji. Postanowili więc bronić się tak długo, jak to możliwe, w nadziei na to, że armie ich leśnych kuzynów dotrą na czas.
Dwa miesiące po rozpoczęciu oblężenia Lanelle doszło do oblężenia Grontuk Brand. Zgodnie z przewidywaniami, naprędce zebrana armia orków zatrzymała błyskawiczny pochód oddziałów Zielonego Liścia. Dopiero pod koniec roku udało się elfom przebić przez tę zaporę, przełamując linię obrony wroga i zmuszając go do wycofania się w lasy. Po raz pierwszy w wojnie, Księżycowe Elfy zaczęły odnosić na południu lasów sukcesy.
Nie udała się jednak próba odbicia Seilaru – po kilku dniach walk elfy wycofały się, lecz postawiły specjalne oddziały, które miały zabezpieczać tyły armii Zielonego Liścia w przypadku ofensywy w głąb lasu.
Nadal broniła się Solla. Już od ponad roku mury miasta pozostawały niezdobyte, a ataki orków słabły. Opowieści o bohaterstwie obrońców roznosiły się po lasach z szybkością strzały i podnosiła ona morale żołnierzy, przywracając nadzieję w zwycięstwo.
Tymczasem jednak w Lanelle sytuacja miała się naprawdę źle. Orkowie odcięli od zapasów obrońców i szybko okazało się, że armia Oricka i Lanuna musi dotrzeć najpóźniej w ciągu dwóch miesięcy do fortecy, inaczej jej załoga umrze z głodu.
ROK CZWARTY - ROZSTRZYGNIĘCIE WOJNY
Armia Zielonego Liścia po połowie miesiąca dotarła do ruin Anderdull. Tutaj napotkała silny opór ze strony oddziałów orków. Widok zgliszcz ukochanego miasta wzniecił jednak gniew Oricka, który wraz z Lanunem poprowadził decydujące uderzenie. Orkowie zostali pokonani.
Tutaj jednak pojawił się pierwszy i bardzo poważny błąd Oricka. Zdecydował on, że najlepszym sposobem na pokonanie orków pod Lanelle będzie otoczenie jej przez siły leśnych elfów. Nie zasięgając rady Powierników, wydał rozkaz rozproszenia oddziałów na bardzo dużej powierzchni i stopniowe nacieranie na północ. Szybko jednak okazało się, że taka taktyka miała sens przy użyciu oddziałów elfów srebrnych, nie leśnych, dla których walka w tych terenach była całkowitą abstrakcją. Orkowie zaś, doświadczeni już po czterech latach starć, z łatwością rozbijali kolejne uderzenia sił Lanuna. Po około miesiącu beznadziejnych starć Orick wydał rozkaz przegrupowania w Anderdull i wznowienia marszu w jednej, silnej armii. Zdawał sobie jednak sprawę, jak wielki błąd popełnił.
Tymczasem w Lanelle nadal oczekiwano na wsparcie Oricka i Lanuna, zwłaszcza, że wielką radość wzbudziły wieści o tym, że już znajdują się na tyłach wroga. Inon i Foen wierzyli, że Leśne Liście dotrą do fortecy w ciągu kilku tygodni. Nie wiedzieli jednak o błędach Oricka i z coraz większą desperacją odpierali niekończące się uderzenia wroga.
Pod koniec trzeciego miesiąca ginie Foen - otrzymuje śmiertelny strzał, będąc na flankach i w ten sposób ginie drugi powiernik pierścienia . Ciężar obronny przechodzi na barki do tej pory niezauważanej pani Shile, Inona i Aerielli. Inon proponuje jednak oddanie miasta orkom, za co zostaje wtrącony do lochów. Aeriella zaś, ze względu na swoją spokojną naturę nie angażowała się zbyt w obronę, toteż główne dowodzenie przejęła pani Shile.
W połowie czwartego miesiąca oblężenia w fortecy zapanował głód. Pani Shile coraz mniej wierzyła w zwycięstwo. Tydzień później jednak, gdy forteca już broniła się ostatnimi siłami (walki toczyły się już na podgrodziu), przybyła armia Leśnego Liścia.
Walki toczyły się jeszcze przez tydzień i ostatecznie orkowie zostali pokonani. Tego samego dnia wysłano do przywódcy orków Aeriellę, by wyegzekwowała warunki pokoju.
Wiec na ruinach Anderdull
Orkowie, by zapewne upokorzyć dumę swych przeciwników, za miejsce obrad wybrali ruiny Anderdull. Na tym jednak skończyła się ich hardość. Po dwóch dniach obrad Aerielli udało się wynegocjować warunki pokoju z królestwem orków z Guntruk Band, nieformalnej stolicy hordy.
- Orkowie mieli wycofać swoje siły z Księżycowych Lasów i zobowiązać się nie atakować go przez najbliższe dwadzieścia lat
- Orków zmuszono do zapłacenia odszkodowania wojennego Elfom Srebrnym i Leśnym.
- Zwolniono jeńców wojennych po obu stronach (choć orkowie nie pozwalali brać się żywcem w trakcie starć, poza tym niewielu zachowali elfów przy życiu).
- Ustalono, że orkowie nie mają wstępu na tereny lasów i przekroczenie ich granic oznacza zabicie takiego delikwenta bez ostrzeżenia. W zamian za to jednak Księżycowe Elfy zobowiązały się nie zapuszczać się w góry należące do orków.
Po podpisaniu tego traktatu orkowie wycofali się, elfy zaś rozpoczęły restaurację swych ziem. Tragiczny dla elfów bilans wojny - zginęła znaczna część ich populacji - sprawiły, że rasa ta znacznie straciła swojej dawnej chwały i odizolowała się od świata zewnętrznego jeszcze bardziej. Zastanawia także fakt, że po obydwu stronach bogowie nie zdecydowali się wesprzeć swych wyznawców – wielu księżycowych elfów oraz orków odwróciło się przez to od swych bóstw, znacznie zmalała religijność na tych terenach. Jednocześnie próba rozwikłania tej zagadki stanowi dla obu stron do dziś kwestię sporów, choć coraz głośniej mówi się, że tak naprawdę nikt o pomoc do bogów nie zwracał się, więc trudno było oczekiwać ich wsparcia.
ROK PIĄTY - NIECH ŻYJE KRÓLOWA!
Przez pozostałą część roku czwartego armie elfów zajmowały zdobyte i splądrowane przez wroga miasta. Udało się odzyskać część odebranych bogactw. Szybko odbito Seilar oraz przyniesiono pomoc Solli – która przez dwa lata broniła się przed regularnymi atakami wroga i stała się symbolem bohaterstwa i waleczności srebrnych elfów.
W roku piątym podjęto decyzję o zebraniu Księżycowego Wiecu, który miał zdecydować o dalszych losach. Na nim doszło jednak do wydarzenia niespodziewanego - Pani Shile dokonała przewrotu i ogłosiła się Królową Księżycowego Lasu . Postrzegana jednak jako bohaterka walk o Lanelle cieszyła się dużym poparciem i jej koronacja spowodowała jedynie niewielkie zamieszki. Pozostali przy życiu powiernicy pierścienia - Aeriella i Orick - w ramach protestu odmówili wysokich posad na dworze królowej i postanowili zająć się własnymi sprawami, postrzegani już w kraju jako wielcy bohaterowie. Inon jako jedyny pozostał przy Shile, służąc jako główny generał armii elfów, zwanej od teraz Księżycową Gwardią.
Armia Lanuna powróciła do swych ziem. Stosunki elfów Leśnych z Księżycowymi były jednak dobre jak nigdy dotąd. Zaowocowało to podpisaniem sojuszu na lat pięćdziesiąt. Utworzono również specjalne siły, zwane Strażnikami Pokoju, które miały pilnować przestrzegania postanowień wojennych przez orków.
Następnie Pani Shile rozpoczęła swoje samodzielne rządy. Odzyskała ona Pierścienie Wieczności zmarłych kompanów i zamknęła w swym pałacu, wraz z jednym, który nadal czekał na swego wybrańca. Jako jedyny nie posiadał imienia i nie był zbroczony krwią, której nie dało się zmyć.
Na terenie Anderdull zbudowano świątynię i posąg, upamiętniający ofiary rzezi. Miasta jednak nie odbudowano, zaś pamięć o tej tragedii na stałe zakorzeniła się w pamięci mieszkańców Księżycowego Lasu.
Po roku po wojnie udało się przywrócić stabilność, choć stan tych terenów nadal był opłakany, zaś ich mieszkańcy, w obawie przed kolejnymi tragediami, stali się jeszcze bardziej nieufni wobec przybyszów. Nic w tym dziwnego - liczba elfów już od wielu wieków nie była tak mała i strata każdego kolejnego pobratymca była wielką tragedią.
Armia Leśnych elfów była gotowa do walki w połowie drugiego roku walk. Orick proponował, by z wysłaniem jej do walki poczekać ...
Powtórzenie "walk". Proponował bym zamienić to drugie na "zmagań" i powinno wyglądać ładnie ;p
Cytat:
Niestety, ten szybki atak miał swoje wady - udało się orkom zebrać armię obronną, która miała zatrzymać pochód oddziałów Orick pod Grontuk Brand.
Po pierwsze, przydało by się opisać te wady, które spowodowały, że orkowie dali radę zebrać tę armię. Po drugie "oddziałów Oricka" bardziej by pasowało chyba ;p
Cytat:
Tydzień później jednak, gdy forteca już broniła się ostatnimi siłami (walki toczyły się już na podgrodziu), przybyła armia Leśnego Liścia.
Ciekawym mogło by być opisanie tej bitwy dokładniej. Orkowie przecież byli już na podgrodziu!
Cytat:
- Zwolniono jeńców wojennych po obu stronach (choć orkowie niewielu zachowali elfów przy życiu).
Można by dodać "a niewielu orków dało się pojmać żywcem".
Jeszcze jedną sprawą jest, że po polepszeniu stosunków leśnych i srebrnych elfów te pierwsze mogły by poprosić o przysługę - pomoc w walce z mrocznymi elfami. Chociaż tę kwestię można by zostawić znów dla jakichś sesji? ;]
Khazarid, w tym tekście pewnie jest duuużo więcej błędów językowych i interpunkcyjnych. Za każdym razem jak daję swój tekst do korekty, to średnio na jeden akapit dwa - trzy błędy tego typu Ale poprawiłem.
Opisywać bitwy nie ma co, bo ja to pisałem w rodzaju tekstu z podręcznika historii. Po prostu nie chce mi się bawić w takie bajery
A odnośnie srebrnych i leśnych elfów - napisałem, że obydwie nacje połączone są sojuszem.
W takim razie proponuję dać wzmiankę, o siłach wysłanych do walki z mrocznymi elfami, bądz "mimo sojuszu Srebrne elfy nie wysłały wojsk do pomocy Zielonym w walce z Drowami, ponieważ..."
To chyba dość ważne ;p
drowy vs pleśne elfy to nie wojna, a raczej regularna podjazdówka. Jak czarny zobaczy zielonkę, to od razu idą na ostre, to fakt, a każda elfia dziewica jest straszona nocami bajkami o sirionie, ale nie prowadzone są działania wojenne na takie skale, jak w konflikcie o którym pisze orick.
jest tak, że do tej pory żaden gm nie ruszał tego wątku, a ci nieliczni gracze, którzy zdecydowali się być leśnymi elfami byli na tyle mało wyraziści, że nawet nie było sensu rozwijania tegoż...
...mrocznych z kolei było i jest zdecydowanie więcej, ale oni, oprócz siriona, mieli i mają głęboko w poważaniu 'wojny' i woleli grać oraz walczyć dla własnego zysku.
słowem: opis mówi o 'regularnej wojnie', ale należy to rozumieć tak jak pisałem - jako o walkach przygranicznych, podjazdowych. Drowy czasem najadą przygraniczne miejscowości, czasem kogoś zamordują, a tydzień później pleśniaki robią ekspedycję karną. I tak w kółko. Owszem, krwawo i bez pardonu, ale aby mówić o 'wojnie' ktoś by musiał to rozwinąć w sesji, a tych jak na lekarstwo.
Bodaj jeden Ervin w sesji wprowadzeniowej miał ten temat poruszany.
A więc można napisać o "nielicznych oddziałach do pomocy w przygranicznych potyczkach" i zostawić to dla jakichś sesji. Nie będzie sesji to i tak będzie to miało jakiś sensowny wymiar. Będą? To będzie jakaś podstawa dla konkretniejszego rozwoju wojny i "wojennych" sesji.
IMHO najlepsze wyjście
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum