- Powiadają, że na wschodzie żyją ludzie o żółte cerze i skośnych oczach. – Zaczął Keigo. –Rządzi nimi cesarz zasiadający na jadeitowym tronie, a jego włości są większe niż cała Soria. Otoczone są one murem wysokim na dziesiątki stóp stężone przez konstrukty wykonane z czystego jadeitu. Ot to twoja cywilizacja Fell!
- Mało kto zapuszcza się do Erxen co dopiero do Milirithien. – Odparła Kira. - Krainy wschodu znamy tylko z opowieści przekazywanych z ust do ust. Nie możemy wiedzieć ile tkwi w nich ziaren prawdy.
- Nie umiecie się bawić. – Naburmuszył się Keigo. – Za krzty wyobraźni.
_________________ "Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"
"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
- Naturalnie – żachnął się Farewell – są dalej, poza Sorią, inne kraje, cesarstwa, rasy i religie. Tyle że mówię właśnie o Sorii i o tej cywilizacji, która nas otacza. Bo nawet jak nigdy nie byliśmy w Imperium, to nie ma dnia, byśmy nie odczuwali wpływu tego potężnego państwa. Czy to poprzez wszędobylski handel, religię, która próbuje nam wbić się klinem w nasz spokojny las, czy wreszcie samych ludzi, którzy nawiedzają nas regularnie, a część z nich nawet u nas pozostaje. Za to te dalsze kraje, za Ergiem… prócz pośredników handlowych naprawdę mało się o nich słyszy, przynajmniej zwykłym elfom. My za to mamy magię, która nie jest tłumiona jak w większości krajów Sorii. I magia ta pozwala nam przybliżyć się do tamtych odległych regionów…
Zamyślił się. Iluzja iluzją, ale w tym aspekcie ta szkoła magii wypadała blado. Nie pozwoli mu ona na otwarcie portalu i przeniesienie się gdzieś dalej, nie pozwoli wyczarować skrzydeł i pofrunąć, czy chociażby sprawić, że z cherlawego elfa stanie się tymczasowo osiłkiem, który dzień i noc mógłby intensywnym marszem zbliżyć się do celu. Czuł się bezsilnie. Samotnie.
- Zasłyszał w domu Srebnego Liścia… - Zniżyła konspiracyjnie głos Kira. – Ludzkie imperia wzrastają i upadają jak grzyby po deszczu. Jedynie Srebrny Las jest wieczny.
- Mój ociec, by się z tym zgodził. Mawia, że są jak liście targane wiatrem. Różnokolorowe i różnokształtne. Zwiewne i przemijące. Ale zawsze powracające z każdym cyklem natury.
_________________ "Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"
"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
Iluzja... Właśnie tym ona jest. Iluzją. Ułudą. Niczym uchwytnym, niczym materialnym. To wszystko, cała natura i potencjał można było zawsze ujrzeć gołym okiem. To iluzja, czyli nic. Złudzenie, że coś się tworzy. Złudzenie, że coś się osiąga... To już ogniem można było zrobić więcej. Może częściej coś spopielić niż stworzyć, ale czy destrukcja nie jest lepsza od nicości, bierności? Czy możliwość wyboru zawsze nie będzie lepsza od jego braku? Ogniem można coś zmienić, natomiast iluzją? Iluzja jest tylko iluzją. Równie nieuchwytne jak cele, które sobie wyznaczyłem...
- Mhm, mhm - przytaknął Farewell, chociaż nie słuchał. Przez tę chwilę obecny był tylko ciałem, natomiast myślami wędrował daleko.
Czy ja w ogóle będę miał jakąś przyszłość? Czy to też iluzja, na którą się nabieram? Ostatnie pokolenie ubogiej szlachty. I ja też przeminę, mimo swojej nieśmiertelności. Przeminę jak miałka iluzja.
Kira i Keigo pogrążyli się we frapującej dyskusji dotyczącej geopolityki i historii. Wymieniali się faktami, opowieściami i legendami o ludzkich krainach, które rozpływały się w mrokach dziejów. Jedynie Srebrny Las trwał niezmiennie i nie było siły, którą była wstanie mu zagrozić, ba nawet rzucić wyzwanie. Prawda? Prastara magia od zawsze chroniła te ziemie. Te dywagację nie docierały do akolity podobnie jak naturalny szum arendy. Wszystko to stanowiło niewyraźny szum, tło dla jego ważnych rozważać. Pochłonięty własnymi frapującymi myślami odciął się od świata…
- Far?! – Coś wybiło elfa z filozoficznych rozważań. Poczuł jak ktoś potrząsa jego ramieniem. – Far jesteś z nami?! Hej!
_________________ "Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"
"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
- Hmm? - mruknął Farewell. - O, tak, tak, jestem, zgadzam się.
Mocny nietakt, tak ignorować interlokutorów. Pasuję do swojej niskiej klasy społecznej. Tylko udaję szlachtę, ale głęboko siedzi we mnie nieopierzony kiep. I to jeszcze pełen emocji, niczym człowiek. Ba! Niczym ork nawet, jakby się zastanowić. Popadający w emocje niczym ork spity chlustem.
- Podobno przy jeziorze Erx mieszkają nasi leśni kuzyni, którzy odrzucili drzewa życia i doskonałość formy. Gdy postawić takiego elfa i człeka obok siebie to trudno orzec, który to który. – Odpowiedział Keigo o prowadzonych dywagacjach. – Może dać wiarę? Z własnej woli wyrzec się wieczności.
- W domu Srebrnego Liścia rzadko o nich mówią. Jak to się stanie zawsze nazywa się ich zdrajcami i apostatami. Krew tych elfów zbrukana jest ludzką. – Dodała poważnie Kira, lekko się wzdrygając. – Jak można w ogóle myśleć o takim obcowaniu z człowiekiem… Na samą myśl mi niedobrze. Blee… Jak do takich abominacji mogło dojść?
_________________ "Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"
"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
- Hm… To musi być zdecydowanie niesamowite miejsce, skoro nawet elfa potrafi wypaczyć. Pal licho ludzie, bo oni są, jak to celnie zostało przed chwilą powiedziane, niczym te liście, poszarpane przez wiatr, różnorodne, kolorowe, rosnące szybko i szybko też obumierające i gnijące, będące pożywką dla innych istot. Ale elfy, które chcą się zniżyć do ich poziomu? By same stały się śmiertelne? By wyzuły się swojej magicznej natury? Brakuje mi na to słów.
Podrapał się po brodzie. Jezioro Erx znane jest jako ważny punkt komunikacyjny, łączący wszystkie strony i pewnie też rasy świata. Może to tam ojca należy szukać… ale jak? Kogo pytać? Gdzie się dokładnie udać? Skąd pozyskać wystarczające środki? I przede wszystkim czy na pewno trzeba ruszać tak daleko? A co jeśli on gdzieś jest tutaj, w Księżycowych Lasach? Po co zamęczać się myślami o odległych krainach bez zbadania najpierw tego, co jest pod samym nosem?
- Tak to już jest, gdy ludzi zaczyna się traktować na równi elfom. Człowiek zawsze wykorzysta okazję, by się gdzieś wcisnąć, rozepchać i zostać na dobre, a w dalszych latach: rozmnożyć się niczym muchy, zdominować swą masą, kulturą i wiarą, a w końcu: zepchnąć w cień inne rasy, które ongiś tam panowały. Tak jest z Erxen, tak jest z Palmagnus, pewnie podobnie jest z Elidionem, a i dalej przykłady można mnożyć. Nasze lasy jednak pozostają nieugięte.
Farewell zasępił się znacząco. Spojrzał w blat stołu, jakby miał tam znaleźć magiczne rozwiązanie na wszystkie troski jego życia. Ale rozwiązania nie znalazł.
Odpowiedzi na trapiące młodego elfa pytania nie znajdowały się na drewnianym blacie stołu. Jedyne co Farewell dojrzał to liczne drobne rysy i bruzdy na gładkiej powierzchni drewna powstałej od użytkowania przez gości. W jednej z bruzd wyjątkowo głębokiej gromadził się kurz i bród mimo wysiłków służby.
- Tak Erxen to musi być niesamowite miejsce. – Obdarł Keigo wesoła, rozmowy o dalekich podróżach poprawiły mu wyraźnie humor. - Chciałbym je kiedyś zobaczyć. Tam stykają się wszystkie szlaki handlowe… Ze wschodu… Z zachodu… Z południa… I północy… Ojciec mówi, że pozyskać można z stamtąd niemal wszystko, choć cenna może być wygórowana. I te dziwne elfy nie elfy. Zastanawiam się jak mogą wyglądać?
- Ponoć tak różne od nas nie są… - Dodała Kira. - Choć można dostrzec u nich upływ lat. Nie tak silny jak u ludzi, ale wciąż. W domu Srebrnego Liścia mówią, że przez obcowanie z ludźmi nasi odlegli kuzyni karleją i słabną.
- Elf który się zestarzał… - Wtrącił blondyn zamyślony. - Ciężko mi to sobie wyobrazić. Dziw nad dziwy. Co do ludzi, to mój ojciec ma ich za sól ziemi. Mają wielki potencjał, docierają wszędzie i łatwo się adaptują. Upatruje w tym wiele korzyści. Wiele prac niegodnych elfa może wykonać człowieczy sługa i to korzyścią dla obu ras.
- Wielkie rody mają ich bardziej za zagrożenie i kłopot. – Zripostowała dziewczyna. - Są jak szarańcza… Nawet jeśli nie bezpośrednio stanowią zagrożenie to mimochodem mogą dewastować wszystko wokół. Należy na ich uważać.
- Jak zawsze dramatyzują. Ludzie są bardziej jak tury… Ich potencjał trzeba wykorzystać niż się go bać. Far, co sądzisz?
_________________ "Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"
"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
- Nawet jeśli te elfy wyglądem się od nas nie różnią - wtrącił Farewell - to całym swym jestestwem, mentalnością, zachowaniem, priorytetami życiowymi są zupełnie odmiennym bytem od nas, czy nawet od swoich najbliższych krewnych z Wielkiego Lasu. To poślednie, bezbożne elfy.
Westchnął.
- A ludzie... cóż, tury to dobre określenie. Albo może nawet poszedłbym dalej. Ludzie to psy. Służalcze, energiczne, przydatne, gdy się słuchają. Ale gdy zdziczeją, zaczną zagryzać trzodę, zbierać się w watahy, to wtedy przydatne już nie są. Wtedy należy traktować je zupełnie inaczej. Dlatego zawsze należy ludzi pilnować i nie zapominać, że jest to inna, intelektualnie podrzędna nam rasa.
Farewell zasępił się jeszcze bardziej. Negatywne myśli skaczą mu po głowie, obecnie zadziwiająco trudne do zbicia.
- Z naszych rozważać wyłania się prosty wniosek. – Oparł Keigo z poważną miną, która niezbyt pasowała do niego. – Ludzie to rasa wykazującą wielki potencjał jak i stanowiąca potencjalne zagrożenie. My elfy jako rasa wszech miar oświecona powinniśmy przewodzić im i wskazywać drogę, tak jak pasterz opiekuje się swoją trzodą.
- Mówisz poważnie czy sobie dworujesz? – Zapytała sceptycznie elfka.
- Sama musisz znaleźć na to pytanie odpowiedź. – Iluzjonista wyszczerzył się szelmowsko.
- Jesteś niemożliwy Keigo… - Piromatka zachichotała pod nosem. – Niemniej ludzi trzeba mieć na baczności. To prawda posiadają wielki potencjał, który źle wykorzystany może stanowić poważne zagrożenie. Jako strażnicy świata i balansu powinniśmy być gotowi do interwencji.
Mimo próby rozluźnienia atmosfery młody elf przytaknął głową na słowa czarodziejki, choć skupiał głównie na pozytywnych stronach kontaktów z ludźmi to zdawał sobie sprawę z istnienia drugiej ciemniejszej strony medalu.
_________________ "Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"
"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
- Widzisz, Keigo - mruknął cicho Farewell - z poważną twarzą i poważnymi słowami wyglądasz jak zupełnie inny elf! Acz musiałem zamrugać dwa razy, by mieć pewność, czy mnie przypadkiem alkohol nie zamroczył. Tutaj tak sobie o tym rozmawiamy, wyciągamy jakieś proste i oczywiste wnioski, ale jestem też świadomy, że ten temat jest w głównej mierze intelektualną gimnastyką w kategoriach gdybania. Obecnie w naszych lasach mamy ludzi pod kontrolą i nie wydaje mi się, by się to miało w najbliższym czasie zmienić...
Zamyślił się ponownie.
- Ale to może dlatego, że jakoś tak trudno mi żyć jak elf, myśląc wiekami a nie latami, gdy mamy takie realne zagrożenie w postaci orkowych hord tuż przy naszych granicach. - Machnął lekko ręką. - Ech, no widzicie! Trudno mi znaleźć jakiś temat, który nie byłby posępny. Może to po prostu moja natura.
Spojrzał na przyjaciela.
- Keigo, ty zawsze masz rozwiązanie na takie sytuacje. Może wymyśliłbyś coś, co raz na zawsze pogrzebie te mroczne i pesymistyczne tematy do rozmowy na rzecz czegoś... przyjemniejszego?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum