Dalin przyjrzał się truchłu bestii w świetlne dnia. Cielsko niedźwiedzia mimo obrażeń wciąż prezentowało się nader okazale. Mimo wszystko krasnolud czuł dumę, że zdołał z pomocą Teryla powalić takie monstrum.
- Fakt Ursus jest przekonany, że doświadczył objawiania… Kurwa… To pomogło mu znaleźć właściwą drogę… - Wojownik spojrzał na drowa. – Powiedzmy, że jesteś sługą Therramera… Oddajesz cześć bogom, prawda?
_________________ "Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"
"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
- Oddaję, choć pewnie inaczej niż wy. Bogowie istnieją i jest to niepodważalne, więc głupstwem byłoby ich nie czcić. Możemy tak zrobić. A właściwie... wyszedłem nie tak dawno temu do waszego przyjaciela. Nie wiedziałem, jakie macie intencje, więc przybrałem boską - zaakcentował to słowo - postać i wziąłem go na spytki. Teraz, jako drowa mnie raczej nie rozpozna.
- Sami będziecie wiedzieć, jak poprowadzić tę rozmowę. Ursus czeka na krańcu lasu. Zbierzcie myśli i idziemy.
Dalin pokiwał bez słowa głową i ruszył do miejsca, gdzie zostawił przyjaciela. Po drodze rudzielec bił się z myślami. Zastanawiał się, czy podjął słuszną decyzję. Kłamstwo nawet w dobrej wierze pozostaje zawsze kłamstwem… Czuł się okropnie ze świadomością, że oszuka najlepszego przyjaciela… Prawda jednak mogła być zbyt przytłaczająca dla Ursusa… Zwłaszcza teraz, gdy przechodzi te trudne chwile… Słowa drowa choć nie były może boskim objawieniem, ale wskazały staremu wiarusowi drogę… Kto jak to, ale Dalin doskonale wiedział jak trudno poradzić sobie samemu w gorzkiej rzeczywistości… Półprawda to chyba najlepsze rozwiązanie na tą chwilę…
- Witaj Ursusie… - Odparł widząc towarzysza, a jego tętno przyśpieszyło. – Udaliśmy się tam, gdzie wskazałeś… Natrafiliśmy na nie spodziewaną przeszkodę… Strażnika tego miejsca… Nie było łatwo, ale przeszliśmy tę próbę… - Wojownik uśmiechnął się gorzko i rozprostował ramiona, by w pełni było widać świeże bandaże. – Nie znaleźliśmy tego po kogo nas posłałeś… Przeznaczenie jednak skrzyżowało nasze drogi z Agnarem… - Berserker wskazał głową na drowa. – Jak się okazało sługa Therramera pomógł nam i wyratował z nie mała opresji… A jakby tego było mało księgę, którą odnaleźliśmy należała do niego i została skradziona przez orków… W zamian za pomoc zdecydowaliśmy pomóc mu odzyskać księgę i wyjaśnić okoliczności kradzieży…
_________________ "Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"
"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
Droga z powrotem wydawała się już znacznie mniej niepokojąca. Ciasne, wręcz nienaturalnie równo ułożone drzewa stały się teraz codziennością, normą. A myśli, wcześniej pełne niepewności, co nastąpi, teraz musiały ustąpić miejsca nadciągającej rozmowie z Ursusem.
A ten siedział przy kamieniu, czyli tam, gdzie się rozstali. Ręce miał skrzyżowane na piersiach, a głowę wystawioną. Czuwał. I zauważył ich w trymiga.
- Dalin! Teryl! - wykrzyknął, a następnie wysłuchał opowieści wojownika. - Nic wam nie jest? Rany macie niemałe... Zaraz, ale jak to? Nie objawił się wam Therramer? Ja tu siedzę i czekam, a tu jak nie błyśnie coś mi przed facjatą, jak nie zobaczę jego boskiej osobowości... No padłem zdumiony i serce mi pod gardło podeszło. Myślałem, że mnie osądzi, piorunem ciśnie, że co ja, miałem się tu nie zapuszczać, a przyszedłem i już kres mój nadejść miał, a on... No, głupi jestem jak mało kto. Przemówił do mnie swoim potężnym głosem, jaki to jest cel naszej wyprawy i kogo tutaj przyprowadziłem do tego sekretnego miejsca... A potem zaraz zniknął. Co więc się stało, że to właśnie ja go spotkałem? Przecież z nas trzech to ja jestem tutaj najgodniejszy pogardy! A może to z tego właśnie powodu... Że kazano mi się nie zbliżać, a pomyślałem, że będę mądry i przyprowadzę innych...
Dalin słysząc słowa przyjaciela zirytował się i zdzielił go zaciśniętą pięścią w prawię ramię.
- Kurwa przestań franzolić… Trzymajcie mnie zaraz obiję tą pustą makówkę! Niegodny? Przestań kłapać mordą jak nie masz nic mądrego do powiedzenia! Posłuchałeś jego rad zmieniłeś się. Jesteś członkiem rady i najważniejszym zwiadowcą! Szanowanym krasnoludem! Członkiem klanu! Spójrz na mnie! Moczymorda! Morderca! Doniedawna banita bez domu ni klanu! Zastanów się kto z nas dwóch jest niegodny!? Kurwa mać! – Uśmiechnął się ciepło. – Jesteś godny przyjacielu… Jak każdy uczciwy i pracowity krasnolud!
_________________ "Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"
"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
- Ech... Może i masz rację. Skoro ty we mnie wierzysz, przyjacielu, to i ja uwierzę. Chociaż i tak zbyt prosty jestem, by to wszystko pojąć. To jego objawienie, nagłe zniknięcie... Ale może tak właśnie miało być? Może ten cały "strażnik" to było właśnie twoje wyzwanie, twoja próba...
Krasnolud obrócił się. Podniósł swój plecak, zważył w dłoni. Spojrzał na powoli zachodzące słońce. Ponownie westchnął.
- A więc udało nam się znaleźć odpowiedzi na dręczące nas pytania... Agnarze — spojrzał na osobnika — em... dziękuję ci za pomoc. Jeśli mamy wspólny cel, to będzie to moim zaszczytem, byś nam towarzyszył.
Dalin znał Ursusa jak mało kto. Widział gołym okiem, że pomimo uprzejmości czuć było rezerwę w głosie krasnoluda. Może dlatego, że rozmawiał z drowem? Z drowem, który zrzucił już swój kamuflaż, ujawniając swoją prawdziwą, czarną postać?
- Nie mamy co mitrężyć, musimy ruszać — odrzekł bez ogródek Agnar — jeśli ta księga wpadnie w niepowołane ręce, to... zginą setki. Tysiące. Módlcie się, by nie więcej.
Ursus skrzyżował ręce na piersi. Uśmiechnął się.
- Spokojnie. Klan Szarych Młotów wysłał cały oddział do Gwynn. Tuzin doborowych wojaków. Książka jest bezpieczna.
Dalin uśmiechnął się pod nosem widząc, że do jego towarzysza dotarły jego słowa. W końcu Ursus zdał sobie sprawę z własnej wartości. Rudzielec dostrzegł coś jeszcze na twarzy przyjaciela podejrzliwość. Nie trzeba było dobrze znać czarnobrodego, by zdać sobie sprawę, że nie ufał drowowi. Samego rudzielca też nie napawała optymizmem podróż z mrocznym krasnoludem. Mimo wszystko Agnar ocalił życie zarówno jemu jak i Terylowi. Nie miał wyboru musiał mu zawierzyć... Po za wątpliwymi metodami zdobywania informacji drow niczym nie zawinił. Berserka kusiło, by podzielić się wątpliwościami z przyjacielem... Nie mógł jednak tego zrobić... Ursus mógłby się załamać, jakby się dowiedział, że powodem jego przemiany jest sztuczka mrocznego krasnoluda.
- Ruszajmy!
Berserka niepokoiły słowa o księdze. Stanowiła poważne zagrożenie. Orkowie nie bez powodu się pojawili. Chciał zakończyć tą sprawę jak najszybciej nim coś gorszego się stanie...
_________________ "Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"
"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
Dużo pytań bez odpowiedzi, dużo odpowiedzi bez klarowności.
Doświadczenie bolesne w skutki. Sukces, jednak spowity w mroku. Światło, które rozjaśniło jedną rzecz, przyczyniło się też do ciśnięcia cienia na drugą, trzecią, czwartą.
Ruszyli.
Droga powrotna była przyjemniejsza, prowadząca z górki. Wiedzieli, gdzie idą. Nawet rany nie bolały tak bardzo. Walka z niedźwiedziem była teraz jednym z wielu wydarzeń z przeszłości.
- Nie ufam mu. To drow. Na dodatek na powierzchni. Z dala od swoich - rzekł Ursus cicho.
Wiatr przyjemnie smagał po twarzy, szarpał ubraniami, rozwiewał włosy.
- Plugawy czarownik i ta jego księga... Potrzebuje nas tylko po to, by miał jak wejść do Gwynn. A potem już nie będziemy mu potrzebni...
Zeszli z góry. Sprawnie, po znanych ścieżkach. Nie wymieniali wiele zdań. Jakby nie było o czym rozmawiać. W podróży to ciało powinno być zmęczone, acz tym razem mogło się zdawać, że to umysł najbardziej potrzebował odpoczynku. Natłok informacji, natłok niepewności. Drow, księga, orkowie. Magia i krew.
- Naprawdę wierzysz, że to sługa Therramera? Drowy to bezbożniki. Gdyby nie to, że uratował was od śmierci...
Do strażnicy, do Gwynn. Tam się kierowali. Szli forsownie, nie odpoczywali długo. Byli potrzebni. Nawet nie zdawali sobie sprawy jak bardzo. Nawet nie zdawali sobie sprawy z tego, jak bardzo mieli zmienić losy świata.
Sesja zakończona!
[...] Dalin otrzymuje 10000 punktów doświadczenia! Dalin zostaje Berserkerem! Dalin kończy swoje przygody i zostaje Bohaterem Niezależnym!
Długa sesja. Dwadzieścia stron. Cztery i pół roku. Przeciągnęło się, poniekąd ze względu na mocno skomplikowane i rozwinięte tło fabularne Dalina, jak i kompatybilność starego systemu. No i przede wszystkim kwestia osobista, samego MG.
Wątek przygody Dalina pozostaje otwarty. Może dowiemy się kiedyś, jak potoczą się jego dalsze losy? A może usłyszymy tylko o pokłosiu jego przygód od osób trzecich? Z pewnością mogę jednak zapewnić, że to nie ostatni raz, gdy usłyszymy o Dalinie Szalonym Toporze.
Dziękuję za wspólną grę. Tym bardziej, że z Dalinem miałem doświadczenie już od pierwszej, wprowadzeniowej sesji. Wprowadzeniowej zarówno dla gracza, jak i świeżego Mistrza Gry. Osiem lat. Szmat czasu.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum