TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Farewell
2019-07-01, 10:35
Krwawe szczyty
Autor Wiadomość
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2015-01-27, 10:51   Krwawe szczyty

Tylko cienka linia oddziela brawurę od szaleństwa. Nauczysz się ją dostrzegać, nauczysz się władać nad swoim gniewem.

- Słowa Oina do szkolonego Dalina




Krwawe szczyty
Kroniki Dalina - specjalizacja





Wyruszyli wcześniej, niż planowali. Pod czujnym okiem Ursusa wybieranie ekwipunku było czystą formalnością, zabawa w ciepło-zimno. "Bierz jak najmniej!" - ten zwrot jeszcze wielokrotnie odbijał się w głowie Dalina. "To ty będziesz to nosił, nie ja!". Z Terylem poszło podobnie, aczkolwiek on z pewnością potrzebował większej pomocy. I mimo wszelkich starań pozostał przy dużej, ciężkiej tarczy, chociaż już wtedy miał na sobie niemały ekwipaż, z czego większość stanowiła właśnie zbroja. Długa kolczuga, stalowy kirys, rękawice, nogawice, hełm. Było tego sporo, a i młody szlachcic może i nie wyglądał na chucherko, ale nie był też z pewnością siłaczem, takim jak byli Dalin wraz z Ursusem. I właściwie aż nasuwa się odwieczne pytanie, kto jest silniejszy: Dalin czy Ursus? Od wieków konkurowali ze sobą w tej dziedzinie i nigdy, na przestrzeni czasu, nie doszło do jednoznacznego zwycięstwa jednej ze stron. Ursus z pewnością był zręczniejszy, a toporami operował jak szalony. Dalin mógł się pochwalić pokaźniejszą tężyzną fizyczną i wytrzymałością. Trudno więc było po prostu powiedzieć kto z nich jest lepszy, bo jak to definiować?

Stary dobry Regrin zaoferował im podwiezienie, a że blisko do celu nie mieli, to z chęcią przytaknęli. Najedli się jeszcze ostatni raz do syta, zapełniając każdy z żołądków jadłem i napitkiem, pożegnali z wioską i indywidualnymi jej mieszkańcami, z piękną, zabudowaną już prawie w całości kryptą Brandy i Brenda, a następnie wyjechali.

- Godzinka lub dwie drogi - oznajmił im przywódca rodu Raina. - To nie jest daleko, ale korytarze wiją się tu jak owcze flaki.

Jechali cały czas pod górkę, pod mniejszym lub większym, prawie nieprzejezdnym kątem. Dalin, Ursus i Teryl Grimmson siedzieli na pace, zaraz obok pleców Regrina. Poza nimi wóz był pusty, a że nie należał do najmniejszych, to pustkę tę dało się odczuć. Korytarz konsekwentnie zawężał swój obwód, tak że obecnie trudno by było przecisnąć przezeń dwa jadące obok siebie wozy. Te na szczęście, albo na nieszczęście, nie pojawiały się. Bo mimo, że okolica zawsze była spokojna, to dalej już wiosek po prostu nie było. A korytarze stały zaniedbane, nieoświetlone, dzikie, mimo że trudno posądzać skalny tunel o to, by z biegiem czasu, niczym leśna ścieżka, zarósł i powrócić do swej naturalnej formy. W korytarzach długo niekonserwowanych przede wszystkim widać było okazjonalne okruchy skalne z sufitów, a z rzadka posypane drewniane podpory, rozstawiane regularnie co określoną liczbę jardów.

Teryl zostawił konia w wiosce. Wyzbył się też wielu osobistych drobiazgów, zostawiając tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Wyruszyć postanowił w barwach swego własnego klanu, czyli w seledynie i purpurze, przedzielone jednym większym łańcuchem, który pod kątem prostym i w samym środku krzyżował się z drugim, mniejszym. Cała czwórka przykryła się jakimiś znajdującymi się na wozie kocami, z racji tego, że wyjątkowo mocno dął wiatr. Ursus zapewniał, że jest to zwykły przeciąg, który świadczy o tym, że nie pozostało już wiele do końca drogi, do ujrzenia światła słonecznego.
Ostatnio zmieniony przez Farewell 2019-07-01, 10:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2015-01-27, 19:20   

Pustka na wozie zasmuciła krasnoluda. Spokojnie zmieściłoby się jeszcze paru chłopów. Nikt jednak nie zgłosił się. Gorączka platyny już zaczynała zbierać plon. Wojownikowi pozostała tylko nadzieja, że jego współziomkowie w porę się opamiętają. Po cholerę im kopalnia jak orkowie zaczną podchodzić pod ich dom. Dobrze, że przynajmniej w trójkę zajmą się problemem zielonoskórych...

Rudzielec kichnął siarczyście i zatrząsł się z zimna. Przeszywający lodowaty wiatr będący rezultatem bliskości wylotu tunelu na powierzchnię ostro wdawał się we znaki. Otulił się mocniej kocem. To przejmujący chłód przypomniał krasnoludami inną zgoła podróż. Tamta odbywała się bez żadnych wygód i na pace wozu więziennego. Niezapomniana podróż do koloni karnej, gdzieś w Górach Granicznych. Wspomniał również towarzyszów niedoli: zahartowanego Varruka, bystrego Ghathnara i tchórzliwego Ygdgrima. Razem tworzyli naprawdę dziwną grupę, połączoną jedynie przez pokrętny los i więźniarkę. Zastanawiał się co z nimi stało? Czy udało im się przetrwać w kolonii? Czy był dla nich martwy? W końcu wszystko wskazywałoby na to, że zginął w by wybuchu. Czy Aral świnia zaczął się jeszcze bardziej znęcać nad nimi po jego odejściu? Odpowiedzi jednak uzyskać nie mógł... Krasnolud zmarkotniał i pogrążył się we własnych rozmyślaniach.
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2015-01-28, 20:50   

Dalin siedział w milczeniu, rozmyślając nad przeszłością. Zimny wiatr przypomniał mu o wcale nie tak dawnej podróży gdzieś w Góry Graniczne, o podróży, która miała być wyprawą w jedną stronę i jednocześnie karą śmierci. Wystarczyła chwila, by rana na policzku odezwała się, a głowa przypomniała o wielu imionach osób tak dalekich, a tak bliskich. Znanych krócej niż tydzień, ale dzielących wspólne bolączki, które zunifikowały ich w jedną zgraną grupę...

- Dobra - przemówił nagle Ursus. - To chyba już pora, abym objaśnił wam więcej na temat tego, co robimy. Otóż jak już wiecie, polujemy na orków. Na gówniarzy, dzieciaków, co nie będą umieli stanowić oporu ni bronić się porządnie, nawet ich obóz był jedną wielką luką, bez umocnień, ostrokołów, nawet strażników sobie nie wystawili, ha!

- To czemuś ich wtedy nie załatwił, Ursus? - spytał go Regrin oskarżycielskim tonem, ale każdy, kto nawet powierzchownie znał kupca, wiedział doskonale, że tylko się zgrywa.

- A powód jest prosty - odparł mu wojownik. - Może i to były najgorsze orkowe odpadki, ale po prostu wzięliby mnie przewagą liczebną. Nie jestem już szczeniakiem i wiem, kiedy odpuścić, Regrin. A tak to w trójkę może i byłoby ich z trzech, czterech na jednego... Czyli nic specjalnego. Orkowie uzbrojeni w prymitywne włócznie, zawłaszczone, powyginane miecze, skórzane tarcze i futrzane pancerzyki. Nawet wątpię, by było cokolwiek wartego uwagi do zabrania ze sobą i umieszczenia w sali Rady.

- A właśnie, boś mi przypomniał: Dalin, miałem cię zapytać już dawno temu, ale ciągle coś mi wypadało... No bo patrz, rozumiem, zbroja cud miód, ale ten toporek... Piękny! Cudowny! Skąd go masz, też dostałeś od tego waszego Białego Lwa? Musiałeś ich wykosztować, Dalin! Ach! I te kamienie szlachetne! Mogę go sobie obejrzeć?
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2015-01-28, 22:35   

Słowa Ursusa przełamały zasępienie Dalina. Wrócił do rzeczywistości.

- Kurwa, ale skąd się wzięli? Przecież każde zasrane orkowe plemię dobrze wie, że to nasz teren! Co by miała tu robić jakaś banda szczeniaków? To się kupy nie trzyma! - Odparł zdumiony krasnolud i przeczesał ręką brodę. - Jest ich około tuzina... Mają ze sobą kobiety? Masz jakiś plan tego ich obozu? Trza strategię opracować!

- Zbroja to faktycznie wynik wdzięczności jego łaskawości Molaciusa, ale to już zupełnie inna historia... - To rzekłszy odczepił topór od plecaka i uwolnił go od szmat, by zaprezentować go w całej okazałości. - Po pierwszym spotkaniu z czarnoksiężnikiem cudem i niezwykłym trafem dotarłem do mistrza kowalstwa Farfina. Kurwa to zabrzmi głupio, ale moja historia go urzekła. Wziął mnie na szkolenie i pomógł stanąć na nogi. Dzięki niemu stałem się lepszym krasnoludem. Na odchodne podarował mi ten topór zwany Brzytwą Żywiołów. Wierzył, że z jego pomocą pokonam maga. I tak też się stało! - Zaśmiał się rubasznie i podał go przyjacielowi. - Oglądajcie do woli. Cudowny to dar ma tylko jedną zasadniczą wadę świeci się jak psu jajca. Pozłacana broń to na pewno elfi wynalazek!

Wybuch jeszcze bardziej gromkim śmiechem.
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2015-01-29, 01:55   

- No, no... - Regrin cmoknął kilka razy, przyglądając się trzymanemu przez Ursusa orężowi. - Piękne, po prostu piękne to jest!

- Ano - przytaknął mu Ursus, pieczołowicie obmacując topór. - I te lwy na końcach... Trzymaj, Teryl!

Rycerz, do tej pory siedzący cicho, nagle ożywił się, badając tajemniczą broń.

- Faktycznie, i ładny, i wyważony się wydaje, i obuch... Au! Faktycznie, ostry jak brzytwa! - syknął, cofając krwawiący palec.

W następnej chwili Brzytwa wylądowała w dłoniach Regrina. Ten nie krył fascynacji, całkowicie postponując lejce i drogę przed sobą. Przyglądał się jej z bliska, z daleka, pod różnymi kątami. Trwało to długo, ale krasnolud wciąż nie mógł się nacieszyć widokiem. Cmokał z zachwytu, kiwał głową, aż w końcu się odezwał:

- Boska broń! Te inkrustowania, złoto... Faktycznie, błyszczy się przesadnie, ale wydaje się to małą ceną za takie cudo! - rzekł z uśmiechem, po czym oddał Dalinowi topór.

- Ten Farfin to cudowny krasnolud musi być - dodał Ursus. - Wiedziałem od samego początku, że przeszedłeś przemianę, chociaż nastawiłem się na to, że to tylko i wyłącznie Brend tak na ciebie wpłynął. Gdzie ten kowal mieszka? Bo jeżeli rozdaje też jednoręczne toporki... - roześmiał się.

Dalin schował Brzytwę Żywiołów. Przez chwilę, krótką chwilę, zapanowała cisza.

- A wracając do orków - podjął Ursus - to kurwa, Dalin, jak orkowie mogą cokolwiek wiedzieć, jak to jest głupie jak but? Nasza wioska leży pod górą, a nie na niej, a tereny na zewnątrz są praktycznie niczyje, bo tam nic nie ma, tylko jałowa skała i iglaste drzewa. Te szczeniaki to, jak już mówiłem, niedobitki i sieroty poprzednich wojen, zepchnięte przez rozrastające się Imperium na nasze tereny. Nieobeznane i bez silnego, doświadczonego przywództwa. Ich obóz mogę wam wszystkim pięknie opisać, tylko nie widzę potrzeby. Na pewno zdążyli zmienić już miejsce pobytu, orkowie nigdy nie siedzą długo w jednym miejscu. Kobiet u nich co prawda nie widziałem, ale... Ale tak właściwie to po chuj ci wiedzieć, Dalin, czy są tam orczyce? Planujesz je oszczędzić albo wyruchać przed śmiercią?
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2015-01-29, 02:51   

Dalin czuł nie skrywaną dumę słysząc pochwały pod adresem swojego oręża. Zaśmiał się jak Teryl skaleczył się z własnej głupoty. Pytanie Ursusa wydawało się niewinne, ale odpowiedź na nie była iście filozoficzną zagadką.

- Gdzieś w górach pośród niezliczonych tuneli. Nigdy nie trafił bym tam drugi raz. Łut szczęścia. Odnoszę wrażenie, że tamto miejsce znalazło mnie, a nie ja je.

- Kurwa głupiś! Orkowie zasługują jeno na śmierć! Bliżej im do bestii niż cywilizowanych istot. Potrafią tylko kraść i niszczyć. Tą zarazę należy wyrwać z korzeniami! - Odrzekł z nieskrywaną nienawiścią. - Jedyne na co mogą liczyć to szybka śmierć. Jedno precyzyjne cięcie. - Przeciągnął palcem po szyi. - Gdyby mieli tak kobiety znaczyło by, że próbują się tu osiedlić. A jak nie to urządzają zwiad albo polowanie. Cholera ich wie! Nie znam się na ich zwyczajach.
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2015-01-29, 14:18   

- A tu się nie zgodzę, Dalinie - odpowiedział mu Teryl. - Prawda, ork to niecywilizowane stworzenie, który nie potrafi czynić wkładu w rozwój technologiczny i społeczny swego plemienia, jednakże mimo wszystko nie możemy im zarzucić, że są złodziejami, bo honor stoi u nich tak wysoko, jak u nas.

- Honor? - oburzył się Regrin. - Honorem nazywasz zmasowane najazdy na nasze tereny, mord i pożogę?

- Nie. Honorem nazywam sposób, w jaki to czynią. Może i są to bestie, ale w walce okazują szacunek przeciwnikowi, chociażby miał to być krasnolud czy nawet elf. Nigdy nie walczą nieczysto, a i już z pewnością brzydzą się kradzieżą. Za wszystko co na nas zdobyli, zapłacili żelazem. Sami przyznacie, że ograbienie wybitej do nogi wioski nie może być uznane za kradzież. Prawo zdobyczy.

- Ale ty fandzolisz, Teryl - odparł mu Regrin. - Do niczego nie mają prawa, zresztą jakbym ja cię zabił i zabrał twój miecz i zbroję, to ciekawe, czy dalej trwałbyś przy tym, że mi się to należy i nic mi za to nie można zrobić, bo nie ukradłem, tylko "zapłaciłem żelazem"? Phi!

- Młody akurat ma tu wiele racji - wtrącił się Ursus. - Widzę, że sporo wiesz na temat orków. Walczyłeś z nimi już kiedyś?

- Nie - odpowiedział z lekkim rumieńcem. - Ale dużo o nich czytałem.

- Ja i Dalin zabiliśmy wielu, a moje późniejsze wyprawy zwiadowcze pozwoliły mi zaznajomić się z ich mentalnością. I nie mogę ci nic zarzucić, Terylu, bo wszystko co mówisz jest prawdą.
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2015-01-29, 19:00   

- Kradzież to faktycznie złe słowo... - Odrzekł Dalin. - Masowe mordy i grabież... Bardziej zbójcy niż złodzieje. Sami nie zdolni nic stworzyć! Siłą odbierają dzieła naszych rąk. Zapłata żelazem iście barbarzyńskie prawo.- Westchnął przeciągle. - Masz sporo racji jeśli mówisz o zielonych. Z pośród wszystkich orczych nacji ta jest najbardziej cywilizowana. Walce mają rozbudowany system honorowy. Żaden napotkany przez zemnie zielonoskóry nigdy nie walczył nieczysto. W boju są godnymi przeciwnikami. Do tego ten ich kult broni. Słyszałem, że po narodzeniu wybierają swój oręż. Co tam jeszcze wyczytałeś? Zawsze warto poznać wroga przed walką.
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2015-01-29, 19:37   

- Barbarzyńskie, ale skuteczne - odparł mu Ursus. - Przecież każdy wie, że Imperium nie rozrosło się dzięki temu, że ktoś komuś powiedział kilka ładnych słówek albo cisnął złotem.

- Wiem, że orkowie zieloni nie są jedynymi orkami przybywającymi na terenie Caligomones i Gór Środka Świata - rzekł Teryl tonem nauczonego, odpytywanego ucznia. - Są też szarzy orkowie, którzy od dawna upodobali sobie górskie zbocza i wnętrze Gór Środka Świata. Zieloni utracili swoje tereny, które zajęło im Imperium, i, nie mając innego wyjścia, uciekli jak najdalej od nich, czyli do nas, na wschód. Caligomones oficjalnie przynależy do Imperium, ale wszyscy wiedzą, jak to jest. To dalej są tereny niezależne, nierozwinięte, bez istotnych miast, dzikie, jałowe i pozarastane. Porównanie do Wzgórz Wiatrów byłoby niezwykle celne.

- Do czego? - zdziwił się Ursus.

- To górzyste tereny Carphetii - odpowiedział mu Regrin, ewidentnie chełpiąc się swą znajomością geografii. Praktycznie tylko dzięki płynącej tamtędy rzece i opartym na niej handlu z Górami Świata istnieje tam jakiekolwiek życie.

- Tak jest - zgodził się rycerz. - Orkowie urodzili się do walki i tylko w walce odnajdują honorową śmierć. Podobnie jak i u nas, zarówno mężczyźni, jak i kobiety walczą, chociaż wyjątkowo mało orków zna sztukę leczenia ran i wielu z powodu wykrwawienia albo zakażeń umiera, co może i jest spowodowane walką, ale chwalebne już niekoniecznie. Jedynie ich kasta szamanów zna się na zielarstwie i magii, ale naprawdę powątpiewam, jakobyśmy mieli spotkać choćby jednego orkowego szamana. I to jest ciekawe, bo mimo awersji do magii cieszą się publicznym uznaniem i nawet lekko bojaźliwym respektem. Bo orkowie boją się magii już od dawna, a nie jak niektórzy fałszywie mówią, od czasów wojen z elfami. U szarych orków pojęcie magii chyba w ogóle nie występuje, bo wszelakie wyróżniające się, podejrzane o to dzieci po prostu morduje się, tak jak u każdej z ras robi się to z upośledzonymi i wynaturzonymi dziećmi, które najnormalniej w świecie nie odnalazłyby się w społeczeństwie.
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2015-01-29, 20:22   

- Kurwa nigdy nie mów nigdy! Ja kurwa nie spodziewałem się, ze spotkam krasnoludzkiego czarnoksiężnika. Nóż wiadomo, że nasza rasa ma niezwykłą odporności na wszelką magię, ale za brak do niej talentu. Wszystkich magów należy napiętnować i rygorystycznie kontrolować! Tfu! - Splunął za wóz. - Chędożona magia!
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2015-01-29, 20:36   

- Ach, generalizujesz, Dalinie - odparł mu Teryl. - Jest wielu dobrych magów i tylko niewielu złych. W Gwynn egzystuje nawet gildia zrzeszająca czarodziei, co prawda więcej tam elfów i ludzi niż krasnoludów, jednak fakt to fakt, incydentów, prócz tego z Lov... z czarnoksiężnikiem, nie było. Mehr Luwin sam ma nadwornego czarodzieja i okazuje się on wielce przydatny. Poza tym, Dalinie, jak wyobrażasz sobie kontrolowanie magii? Bo napiętnowania nawet nie biorę pod uwagę, nie w Gwynn. Ale nikt z nas magii nie rozumie i wychodzi na to, że inni magowie musieliby ich sprawdzać...

- Któż kontrolować będzie kontrolerów? - wyrecytował Regrin.

- Dokładnie tak. Taka czynność powoduje zataczanie błędnego koła i wypiętrzanie kolejnych kości niezgody pomiędzy ludem a magami. A jak dla mnie to jest to sztuka przydatna, ale za mało świat wie o magii, by potrafić ją dobrze wykorzystywać. Potrafią tylko nieliczni i to z reguły tylko dla własnych, egoistycznych pobudek. Jestem pewny, że od ostatniego incydentu miasto zintensyfikuje kontrole wśród magów, chociaż nie mam pojęcia, jak to zrobi. Ale książę Luwin nie jest głupi, Dalinie. Potrafi działać.

- Nie jestem tak do tego przekonany... - odparł Regrin. - Jak dla mnie cała ta magia to psu na budę, jakby świat o niej zapomniał, to ile by zła można uniknąć, co nie?
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2015-01-29, 21:01   

Uwadze wojownika nie uszło, że młody rycerz zna imię iluzjonisty i prawie je powiedział. Informacja godna odnotowania.

- Kurwa jeden mag może wyrządzić więcej szkód niż orcza horda. Sam wierz co wyczyniał ten chędożony Jar... - Ugryzł się w porę w język, popełniając podobny błąd do Teryla. - czarnoksiężnik. - Każdy z nich powinien nosić znak rozpoznawczy, by normalny - Berserk położył wyraźny nacisk na słowo "normalny". - krasnolud wiedział kto zaś. Taka forma ostrzeżenia. Magia bywa przydatna, ale kurwa przede wszystkim jest niebezpieczna. Mag nie może sprawdzać innego maga przecież to niedorzeczność. Słyszałem, że istnieją osoby wyjątkowo oporne na wszelkie czary czy to jako naturalny dar czy też wyniku długoletniego treningu. Nadają się świetnie do roli nadzorców.
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2015-01-29, 21:13   

- Chcesz oznaczać każdego maga na świecie? - Teryl nie krył zdziwienia. - Przecież każdy znany czarodziej jest w swych kręgach rozpoznawalny. A poza nimi też, jeśli ktoś potrafi to wypatrzeć, co wcale trudne nie bywa. Zresztą, czy gra jest warta świeczki? Magowie uczynili dużo dobrego i jeden przypadek nie może zniweczyć pracy setek pozostałych...

- Jesteś jeszcze młody, wyrośniesz z tego - odparł mu Regrin. - Ale nie byłbym za tym, by ich jakoś szczególnie naznaczać. Już teraz niechętne społeczeństwo może wydalić go poprzez ten, no, osracyzm.

- Ale ten twój czarodziejunio - dołączył się Ursus - to przecież każdy ponoć wiedział, że się para magią, nie? Jeśli ktoś głęboko chowa swoje prawdziwe intencje, to i tak nikt nie będzie go posądzał o czarnoksięstwo.

- No właśnie - przytaknął rycerz. - A jak poza tym, Dalinie, widziałbyś to "sprawdzanie"? Bo owszem, są osoby odporne w dużym stopniu na magię, nawet są tacy, którzy dzięki temu na magów polują i czarów się nie boją, ale to dalej nie wyjaśnia, w jaki sposób kontrolowałoby się zamiary czarodzieja?
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2015-01-29, 21:28   

- Skoro nawet szare orki są wstanie rozpoznawać wśród swoich tych z talentem magicznym to odpowiednia selekcja nie powinna być trudna. Sprawdzony od urodzenia! Hah to było by nawet z pożytkiem dla nich, bo od razu wysyłamy takiego na szkolenie. Co do kontroli każdy dostaje swojego obserwatora, który nie odstąpi go na krok. Proste?
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2015-01-29, 21:38   

- To co innego, Dalinie - sprzeciwił się znów rycerz. - Osoby nieobeznane z magią, którą mają w sobie, czyli głównie najmłodsi, w tym też dzieci, które nie potrafią jeszcze kontrolować swoich zachowań, zidentyfikowane zostaną natychmiast. Ale już ze starszymi, doświadczonymi czarodziejami, cóż.

- Niemniej to jest jakieś wyjście... Ał! - rzekł Regrin, prawie przegryzając sobie język, gdy koło wozu wpadło w jakąś dziurę. - Tylko chyba na obecną sytuację po prostu nie jest to możliwe. Wiesz, możemy sobie tak gdybać, jednak badanie każdego noworodka to nie dość, że problematyczne, ale też to, że nie obędzie się bez protestów. Może kiedyś, jak cywilizacja zmieni bieg i wszyscy sobie uświadomią, jakiego niebezpiecznego sąsiada przez całe życie mieliśmy, a mimo to go postponowaliśmy.

- Sam nie wiem, co o tym sądzić... - dopowiedział Ursus. - To wszystko wydaje się być dobrym rozwiązaniem, ale tak jak już Regrin powiedział, nie ma fizycznej możliwości, chyba że wprowadzić prawo siły. Najpierw trzeba zmienić postrzeganie ludu, może sami to zobaczą, zwłaszcza jak teraz ujawniła się ta wasza konfrontacja z czarnoksiężnikiem właśnie. Jeszcze kilka takich incydentów i sami zażądają interwencji władzy, bo po prostu przestaną czuć się bezpiecznie we własnych domach.
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2015-01-29, 22:14   

- Kurna bo na raz się tego wprowadzić nie da. Trza by zacząć małymi kroczkami. Zacząć od powołania organizacji obserwującej. Coś takiego wymagało by czasu... Ech to tylko trze wymysły. Nikt nie posłucha pomysłów takiego jak ja krasnoluda. Nie zdziwił bym się jakby mehr Molacius w tej właśnie chwili spisywał edykt wygnania magów z Gwynn. W porównaniu z tym co przeżył moja historia wydaje się spacerkiem po kopalni. Jego łaskawość musi mieć naprawdę silną wolę, że nie oszalał w piekle jakie mu zgotował czarnoksiężnik.
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2015-01-29, 22:32   

- Dalin... - rzekł bez przekonania Ursus. - Może i masz rację, może to jest dobry plan na kontrolę tych czarodziejów... Ale kurwa, nie od tego jesteśmy! Brzydzę się polityką i czczą gadaniną, gdybaniem-sraniem. Bronix tworzył nas w innym celu, jesteśmy wojownikami, nie dyplomatami. Dajmy rządzić rządzącym i zmieńmy już temat. Bez magów, bez kontrolerów. Wróćmy, kurwa, do orków nawet.

- Em... Molacius od zawsze słynął z żelaznej woli - powiedział Teryl. - Słyszałem o nim wiele, ale nie z pierwszej ręki, bo nim go porwał to byłem jeszcze młodzikiem. - Ale skoro nazywają go Założycielem, to chyba nie bez kozery, co?

- Myślę... - zaczął Regrin, ale silny podmuch wiatru stłumił jego wypowiedź. Chwilę potem wyjechali zza zakrętu i dostrzegli... - Hej, patrzcie! Dojechaliśmy!

Kilkadziesiąt jardów przed nimi tunel kończył się, ustępując miejsca ziemistym ścieżkom, drzewom i ciężkim snopom popołudniowego słońca. Wiatr wzmagał się, chciwie pakując swe prądy do wnętrza tunelu. Zewnętrze było kompletną głuszą. Nawet ścieżka, gdy patrzeć na nią z daleka, była ścieżką tylko z nazwy. Pozarastana zielonożółtą trawą mogła być rozpoznawalna chyba tylko przez to, że jedynie na niej nie wypiętrzały się jeszcze wiekowe, iglaste drzewa, przez co ta "ścieżka" wytaczała trasę praktycznie tylko i wyłącznie z konieczności, niż z zamiaru nią podróżujących.
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2015-01-29, 22:48   

- Powiedział członek rady! - Zripostował się Ursusowi i roześmiał się serdecznie. - Masz rację dość gadania o sprawach na które nie mamy wpływu. W końcu dotarliśmy. Dzięki za podwózkę Regrinie!

Wyskoczył z wozu i rozprostował kości, a następnie zebrał swoje rzeczy.

- Masz jakiś plan działania?
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2015-01-29, 23:33   

- Sami mnie wybrali! - zripostował Ursus, również wybuchając śmiechem.

Wysiedli z wozu, pozabierali swoje rzeczy i upewnili się, że niczego im nie brakuje. Bagaż Dalina stawał się z każdym dniem coraz cięższy, i chociaż wiele było rzeczy, które prawdopodobnie nie mogły mu się w żadnej sposób przydać na tej wyprawie, to pozostawił je przy sobie. A nuż zajdzie jakaś potrzeba?

- Trzymajcie się - pożegnał ich Regrin, wykręcając wozem i ruszając w drogę powrotną. - Przynieście ze sobą parę orkowych zdobyczy!

Zostali sami. W ciemnym, dawno nie oświetlanym pochodniami tunelu. Dalin, Ursus i Teryl, trójka, która miała jeden określony cel. Ruszyli w stronę wyjścia.

- Plan? - zaśmiał się znów Ursus. - Dalin, od kiedy to ja jestem od planowania? Ja myślę dopiero wtedy, gdy spotykam się z wrogiem twarzą w twarz! Plan jest prosty: idziemy, bierzemy orków z zaskoczenia, wracamy. Szczegóły to możemy sobie omawiać, gdy będziemy wiedzieć coś więcej niż to, że gdzieś tam znajduje się obóz orków. Zresztą myślę, że skoro nasz Teryl wie tyle o orkach, to i sam wymyśli najlepszą taktykę, co nie? Dobrze mówię? - spytał, klepiąc mocno Teryla w plecy, trafiając w osłaniający je płat tarczy. Wibrujący dźwięk rozlał się bo całej jaskini i hałasował dobre pół minuty.

- Tak... - odpowiedział mu rycerz. - Myślę, że wspólnie coś wymyślimy... Ale najpierw trzeba ich odnaleźć.
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2015-01-30, 01:00   

- Od kiedy zostałeś starszym. Przyzwyczaj się, że pół wioski będzie właśnie tego od Ciebie wymagało. - Droczył się dalej z przyjacielem. - Hah nic się nie zmieniłeś Ursusie! Nic, a nic! Dobra to chociaż wiesz od czego zacząć? - Przeczesał brodą rękę. - Może na początek przeszukamy ich stary obóz? Cholera, ale ja na tropieniu to ja się w ogóle nie znam.
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2015-01-30, 11:40   

- Wioska może ode mnie wymagać wiele, ale każdy w Radzie ma swoje obowiązki i swoje specjalizacje - odrzekł Ursus. - Regrin odpowiada za handel, Dregor za szkolenia do walki, a Firda para się właśnie ta paskudną polityką. Mój ojciec odpowiadał za kopalnie, ale ja z kolei... Cóż, wiesz dobrze, że kopalnia to nie mój żywioł.

Przystanęli, gdy tylko kamienny korytarz zakończył się, a trójka wojowników po raz pierwszy od wieków postawiła stopę na miękkim, ziemistym podłożu. Było lato, słońce świeciło w oczy, ale mimo to pogoda była chłodna. Ale orzeźwiająca, a porywisty wiatr nie przeszkadzał już tak, jak robił to w tunelu. Ursus wyszedł przed nich, rozpostarł na boki ręce i rzekł:

- To jest moim żywiołem.

Pozostał w tej pozycji jeszcze przez chwilę, następnie kilkakrotnie wciągnął chciwie powietrze i wypuścił je ustami i ruszył przed siebie, wyznaczając trasę między strzelistymi, wiekowymi drzewami, w wysokiej, ale suchej i słabej trawie i pomiędzy naturalnymi przeszkodami: zwalonymi kłodami tudzież nierównościami teremu. Znał trasę, bo szedł pewnie i bezbłędnie wyznaczał kierunek.

- Tak, stary obóz warto zobaczyć - odpowiedział w końcu. - Wątpię, by cokolwiek po sobie pozostawili, ale po śladach dowiemy się, gdzie poszli dalej. I, jak dopisze szczęście, nawet będę mógł wam powiedzieć, ilu ich jest i czy poruszają się zgodnie, czy może zabierają ze sobą kalekich albo rannych. Tropienie do świetne narzędzie, Dalinie. Muszę cię kiedyś tego nauczyć.
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2015-01-30, 21:28   

Światło słoneczne oślepiło krasnoluda przyzwyczajonego do wiecznego półmroku w kopalni. Zamrugał niepewnie czekając jak wzrok przyzwyczai się do ostrego światła. Poczuł jak buty zaczęły delikatnie zapadać się w miękkiej ziemi. Nie znosił tego. Zawsze miał wrażenie, że grunt zaraz wysunie się mu z pod nóg. Zdecydowanie wolał stać na solidnym kawałku skały. Otaczała go niczym nieskrępowana przestrzeń. To było...niepokojące. Przez całe życie miał świadomość, że gdzieś w mroku znajduję lita skała. Znał nawet krasnoludy, który odczuwały panicznych strach przed otwartą przestrzenią. Powierzchnia jest naprawdę przedziwnym miejscem, a rudzielec rzadko ją odwiedzał. Od ostatniego razu minęło już z kilkadziesiąt lat. Miała jedną jedyną zaletę. Świeże orzeźwiające powietrze! Chwytał łapczywie każdy oddech, by rozkoszować się tym niezwykłym uczuciem.

- Przydatne owszem, ale raczej nie dla mnie. Nigdy nie lubiłem łowów, ani tych całych zabaw w podchodzie zdobyczy. Sam wiesz, że wolałem pracować w kopalni, gdy ty znikałeś na całe miesiące by uganiać się za niedźwiedziami jaskiniowymi. Powierzchnia bywa miłą odmianą, ale kurwa na dłuższą metę wolę mieć pod sobą solidny kawał skały, a także nad sobą i po bokach. Waszmość - Zwrócił się do Teryla. - co myśli o powierzchni? Bywałeś już w promieniach słońca?
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2015-01-31, 10:30   

Dalin od wieków nie był na powierzchni, przez co tym bardziej zapalczywie wciągał i wypuszczał świeże powietrze. To było coś zgoła innego od powietrza panującego pod ziemią. Niezliczone systemy wietrzenia co prawda działały, ale było to takie ciepławe, nienaturalne uczucie, i to przy każdym zaczerpniętym oddechu. Z drugiej strony można się było do tego przyzwyczaić na tyle, że to zewnętrzne stawało się obecnie obce, a brak wszędobylskich ścian potęgował uczucie bezradności. Dalin przewalczył to szybko i ruszył dalej za Ursusem.

- To zrozumiałe, Dalin - odrzekł mu przyjaciel. - Pewnie też nieczęsto przychodzi ci wychodzić na powierzchnię, co nie? Pod ziemią, gdzie nie ma gruntu, traw i drzew, to za nic się ta sztuka nie przydaje.

- Waszmość? - Teryl o mało co nie wybuchnął śmiechem. - Dalinie, mów mi per "ty", nie znoszę tych wszystkich przydomków. I hm... tak, bywałem już na powierzchni zarówno na terenach Caligomones, jak i Erxen. Głównie w celach rekreacyjnych, ale też, podobnie jak ostatnio, jako eskorta emisariuszy. Przyjmuję te zadania z wielką radością. Tylko na powierzchni można swobodnie pojeździć konno.
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2015-02-01, 11:50   

- Jak waszmość sobie życzy! - Dalin wybuchł długim rubasznym śmiechem. Okazało się, że młody rycerz miał duży dystans do siebie. Wojownikowi podobało się nastawienie szlachcica. Nie znosił zadzierających nosa błękitno krwistych. - Wybacz. - Odrzekł, gdy pohamował swój wybuch śmiechu. - Nie często ma się okazję swobodnie rozmawiać ze szlachcicem. Prawda koń kurwa jest praktycznie bezużyteczny pod ziemią. Owszem czasem się przydaje w transporcie, ale zwykle więcej przysparza problemów niż pożytku. Powiedz, gdzie krasnolud może nauczyć się jeździć konno? I jak właściwie jest w tych innyszych krainach? Warto się tam wybrać? Słyszałem, że w Erxen to mają tak wielkie jezioro, że mogło by robić za morze. Prawda to?
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2015-02-07, 14:22   

- Erxen to w ogóle osobna historia! - odparł ożywiony Teryl. - Ten kraj znajduje się tak blisko, a jednocześnie jest taki... inny. Wiesz, ich jezioro jest olbrzymie, miałem okazję je widzieć w drodze do stolicy. Wszystkie ich najważniejsze miasta znajdują się przy tym jeziorze, a co ciekawsze, jedno nawet zupełnie pośrodku, na wyspie!

- A wracając do koni... - ponaglił Ursus.

- A, tak. W każdym kraju jest to nieodzowny element każdego rycerza, szlachcica czy króla. W Erxen traci to trochę na znaczeniu, bo tam, z oczywistej przyczyny, dominuje transport wodny. A z dala od jeziora to tam nie ma zbyt wielu cywilizowanych miejsc. To dalej jest dzika kraina, tajemna i magiczna, niczym Wielki Las. A elfów tam jest sporo, chociaż daleko im do swych kuzynów z Silvanii. Wiecie, tam dominują mieszańce, półelfy, wspólnie koegzystują, a ich kultura już dawno się przeplotła. Tylko Rada Sześciorga i szlacheckie rody kultywują czystość krwi.

Szli spokojnym, ale stanowczym tempem nakładanym przez Ursusa. Schodzili w dół zbocza, a słabe źdźbła traw uginały się pod ciężarem ich butów i zastygały już w tej postawie. Słońce miło raziło w nieprzyzwyczajone doń oczy, wiatr targał luźniejszymi elementami strojów. W pewnym momencie Dalin poczuł, że w jego podróżnym ubraniu bywało mu w pewnych momentach chłodnawo. Nie przeszkadzało mu to w istotnym stopniu, ale z biegiem czasu, gdy słońce poczęło zachodzić, chłód nasilał się, by wreszcie, po paru godzinach doświadczania, dać się we znaki.

Zdążyli przez ten czas zejść ze zbocza, przejść zarośniętym osuwiskiem, a następnie znów podchodzić ku górze. Przez ten czas mieli okazję zaznajomić się z tyloma widokami, że aż trudno wszystkie z nich spamiętać. Teraz, po wejściu na spory, zazieleniony płaskowyż, znów mogli podziwiać piękny, pomarańczowy zachód słońca, który rozlewał się swoją barwą po lasach, nizinach i wyżynach, po całych terenach, jakie tylko leżały w zasięgu wzroku. W tym miejscu też przystanęli, robiąc przerwę na odpoczynek.

- Dzisiaj tam nie dojdziemy - rzekł w końcu Ursus, wskazując palcem północny zachód. - Rozbijemy pod wieczór obóz. Znam dobre, osłonięte od wiatru i deszczu miejsce i tam też spędzimy noc.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group