TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Farewell
2014-08-30, 15:02
Miasto ślepców
Autor Wiadomość
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2014-04-02, 01:35   Miasto ślepców

Każde przewinienie, które godzi w dobre imię miasta lub interesy jegóż, które podkopuje odwieczne fundamenty ładu i miru królewskiego, winne być nie do łaski bądź niełaski samozwańczych oskarżycieli zdane, lecz natychmiastowo i z żadnym ceregielowaniem się w proces sądowy przetoczone. Przeto każdy, kto dostąpi się czynu niegodnego i niemoralnego w swej postaci oskarżon i osądzon przez miasto zostanie, ku publica utilitas.

Fragment „Constitutio Criminalis Gwynn”, uchwalonego pierwszego dnia Annum roku 1511


Mój drogi bracie, stało się. Doczekaliśmy się tego, by zwykły ziemski parobek, chłop od pługa oderwany, otrzymał leges, jakie naszym dziadom, dziadom naszych dziadów się nie śniły. By wraz z tą świeżo wyrwaną rzepą w łapach, z gnojem na cholewach i z muchami pod kapeluszem w mury sądowe się wpraszał i w tematy elit wtrącał. Postęp cywilizacyjny, zwłaszcza nasz, najokazalszy w całej Sorii i przeganiający wiekami inne, nieudolne w swej technice rasy, miewa i gorsze strony. Dura lex, sed lex, jak to mówią. A ja odpowiem na to innym terminem: Curantes iura iuvant. A tak się składa, że o prawo to ja już zdołałem sobie zadbać.

Twój Lovgan





Miasto ślepców
Kroniki Ethana i Dalina





Popołudnie szybko im zleciało. Na zakupach, na treningu, na odpoczynku. Nim zdołali spostrzec, popołudnie ustąpiło miejsca wieczorowi, a ten przerzedził tłumy, przyniósł senność i plany na dzień następny. Dwójka świeżych najemników szła jednak dalej przez miasto, w górę, wysoko, ku kowalskim kuźniom i kuśnierskim kramom. W tym ostatnim Dalin miał do odebrania pancerz, podziurawiony, pokiereszowany, który ledwo co trzymał się w całości. Ale zbroje bazujące na skórze mają to od siebie, że niszczą się szybko, ale i o naprawę nietrudno. Gdyby sprawa toczyła się o kolczugę, to naprawa nie byłaby tak prosta i szybka. A tu, przy skórze, jeno wszystko poszyć, naprostować, metalowe bolce ułożyć na miejscach, krew zetrzeć i o, jak nowa!

Przynajmniej tak twierdził krasnolud, gruby i czerwony na twarzy właściciel przybytku, u którego Dalin miał już okazję być wcale nie tak dawno temu. A że zostawił wtedy całkiem pokaźną sumkę pieniędzy, to tym bardziej witany był z otwartymi rękami, tak jakby zapomniał poprzednią sprzeczkę przy targowaniu ceny.

Ethan zaś towarzyszył berserkerowi w podróży. Sam miał do odebrania zamówioną przezeń brygantynę, którą kuśnierz musiał nieco zmodyfikować, by pasowała do ciała człowieka, który gabarytami i postawą wiele się różni od krasnoluda. A różnica ta, niby żadna, w boju potrafiła zadecydować o życiu lub śmierci. Ethan wiedział to doskonale, w końcu ile to razy jego współtowarzysze nosili złupione kolczugi, które w boju potrafiły zablokować skręt ramion czy wpić się boleśnie w szyję i pozbawić tchu?

Ta jednak pasowała jak ulał. Tak samo zadowolony mógł być Dalin, którego zbroja wyglądała niczym nowa, gdzie trudno było doszukiwać się śladów po zasklepionych dziurach, plam posoki, czy choćby smrodu śmierci, jaki skórznia zdołała zaabsorbować podczas walki z "goblinami".

Przymierzyli, ubrali. I wyszli, odciążając swoje sakiewki. Pora była już późna, sen lekko ich morzył, ale wieczór dopiero miał się ku rozpoczęciu. Słyszeli odległe śmiechy, widzieli wesolutkich mieszkańców wchodzących do oberż, widzieli sprzedawców kończących swoją pracę i pakujących stragany...

Wieczór był do ich dyspozycji. Mogli pójść się zabawić, wypić ze zwykłym, karczemnym towarzystwem, odwiedzić jakiś zamtuz i oddać się zapomnieniu, mogli też posłusznie powrócić do rezydencji Jarpala i udać się spać. To zależało już tylko od nich.
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2014-04-06, 02:14   

Dalin na jedną małą chwilę zapomniał o troskach jakie go otaczały, gdy bawił się z nowo poznanymi kompanami. Nie bawił się tak dobrze od powrotu z Undusu. Czuł się niemal tak jak by wrócił do swojego utraconego domu. Wszystkie krasnoludy wydawały mu się poczciwe. Kiedy to zrozumiał tym większy cień położył się na jego sercu. Tylko on i Ethan wiedzieli jak bardzo dwulicowym potworem jest ich gospodarz. Po prawdzie nawet człowiek nie zdawał sobie sprawy z przebiegłości czarnoksiężnika. Tylko Dalin widział bez maski magnata. Prawdziwe oblicze demona w krasnoldzkiej skórze. Wszyscy wokół widzieli szlachetnego pana. Jak zdoła wyjaśnić nowym kompanom, że postępuje słusznie? Nie zdołał nawet zasiać wątpliwości w sercu Venona... Wojownik powoli zaczął rozumieć z jak groźnym przeciwnikiem ma do czynienia. Jarpal nie tylko bez kompromisowo załatwiał swoje sprawy to jeszcze potrafił owinąć sobie każdego wokół palca. Wspomnienia zaklęcia, które sprawiło, że zabił szwagra budziło w nim wstręt i obrzydzenie. Czarnoksiężnik nie należał do przeciwników, których można od tak zabić toporem.

Wyprawa na miasto się opłaciła. Nowy strój podróżny leżał jak ulał, a skórznia wyglądała jak nowo. Kuśmierz się postarał nie tylko nie było po niej widać śladów walki to jeszcze utraciła cuchnący zapach krwi jakim zdążyła przesiąknąć. Rudzielec założył pancerz i wykonał serię skłonów i wygięć rąk, by sprawdzić czy nic nie krępuje. Zadowolony z efektów krasnolud podziękował rzemieślnikowi i zapłacił. Robota była warta swojej ceny. Gdy tylko opuścili warsztat, tak o to rzekł:

- To chyba wszystko! Załatwiłem już co chciałem! Mamy chwile wolnego... No chyba że masz jeszcze jakieś sprawunki? Noc jeszcze młoda może więc wpadniemy do naszej znajomej karczmy? Kurwa jedno piwo nie zaszkodzi przed powrotem do rezydencji! Kto wie może jakieś ciekawe historia krążą wśród lokalnych mieszkańców Po za tym będzie można w miarę swobodnie porozmawiać.
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2014-04-06, 23:25   

Ethan był zadowolony z zakupów, nowy miecz leżał w dłoni bardzo dobrze a lepsza zbroja definitywnie służyła mu i zwiększała jego poczucie bezpieczeństwa i potęgi. Nowe "zabawki" zawsze sprawiały że czuł się o wiele lepiej, był też przygotowany lepiej. A jako że zostało trochę pieniędzy to czemu by nie pójść z nowym towarzyszem do karczmy. Czas by odprężyć się przed kolejną pracą oraz możliwymi ciężkimi chwilami. Rzekł więc:

- Dobry pomysł, po takich udanych zakupach dobre piwo dobrze dopełni ten dzień.
_________________
Wady użytkownika: Trauma Podwójne dno
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2014-04-10, 13:31   

Mieli cały wieczór do dyspozycji, a i pieniędzy nie zabrakło po rozrzutnych zakupach. Dalin poprowadził Ethana, lawirując między ostatnimi otwartymi kramami, między rzadkimi już grupkami wesolutkich mieszkańców wielce ukontentowanych końcem dnia pracy. Szli w górę, okrążając "studnię" kilka razy. Na drewnianym szyldzie karczmy wyryty był pienisty kufel skrzyżowany z głową prosiaka, trzymającego w ustach soczyste jabłko. Poniżej widniało kilkanaście run układających się w nazwę "Gospoda Królewska". Gospoda owa, chociaż do najprzestronniejszych nie należała, zdołała już zaznajomić się z dwójką najemników. Wiedzieli, że w przybytkach takich jak ten nie mogli liczyć na coś, co by ich już zaskoczyło.

Pchnęli drzwi, które wyjątkowo nie były jeszcze otoczone wijącymi się, podpitymi osobistościami. Z miejsca uderzyło w nich ciepło parujących ciał, a dopiero potem ich zapach, kiepsko zamaskowany przez goryczkę piwną. Ludności było sporo. Okupowali większość stolików, radośnie pijąc, rozmawiając, czasami coś jedząc. Rękoczynów, albo podwalin pod takowe na próżno było szukać. To jeszcze nie ta pora, zbyt wczesna godzina.

A że miejsc było mało, a dwóch miejsc obok siebie tym bardziej brakowało, postawieni byli przed wyborem między dwoma stolikami: jeden najbliżej kontuaru, ten sam, przy którym siedzieli z dwójką kupców; drugi, równolegle ułożony, przy schodach. Zarówno jeden, jak i drugi zawierały osobne, dwuosobowe grupki chyba nieobcych sobie bywalców, zajętych rozmowami między sobą, a nie wdając się w konwersację międzystolikową. To, co poróżniało te dwa stoliki, prócz samych lokalizacji, były wyróżniające się jednostki. A konkretniej jedna, poniekąd znana już stojącym w progu najemnikom.

Blondyn Onwell, czy jak mu tam było, w cywilnym przyodzieniu, z twarzą zasłoniętą już nie pierwszym kuflem siedział plecami do karczemnej lady. Obok niego przesiadywał jakiś drugi, niski, krępy, z włosami w kolorze węgla i nosem w kształcie i barwie rudy miedzi. Ten mówił do niego coś, wpatrując się z rozżaleniem w dno własnego kufla.

Druga natomiast strona nie dysponowała znanymi osobami, chociaż przy wolnym stoliku siedziało dwóch ludzi. A nie, jednak coś Dalinowi mówiły te twarze, przynajmniej jedna z nich, ale berserker za nic nie potrafił sobie przypomnieć, kto zacz.
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2014-04-10, 15:29   

Ethan spojrzał na oba miejsca i uznał że spotkanie się z ludźmi było lepsze chociaż nie zamierzał się wtrącać nieproszony. Zaproponował więc towarzyszowi by tam usiąść oraz zamówić jakieś piwo a następnie to zrobił. W drodze do stołu zamówił piwo oraz zapłacił by od razu kontynuować drogę. Jeśli ludzie przywitali się to odwzajemnił się tym samym ale w innym wypadku nie chciał przeszkadzać. Przywitał się również po drodze z blondynem którego wcześniej poznali. Zaczął pić piwo oraz czekał na magię karczmy. Albowiem karczma zawsze coś oferowała i coś skrywała za zasłoną piwa i mięsiwa. Przygody, spiski, legendy, waśnie. I tak jak gobliny mogły by być podstawą i przykładem dla najemniczych robót tak karczmy bywały prawie zawsze początkiem, środkiem i końcem.
_________________
Wady użytkownika: Trauma Podwójne dno
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2014-04-11, 17:12   

Pełna ludu karczma nigdy nie przeszkadzała rudzielcowi. Łatwiej zdobyć nowe znajomości, usłyszeć cos ciekawego czy znaleźć sposobność do bitki. Dalin w tej materii był starym wyjadaczem. W ilu to karczmach nie był! Z kim to nie pił! Nawet z bogami! Na pytanie towarzysza tylko skinął przytakująco. Nie zależało mu, gdzie usiądzie byle się w końcu napić. Rudzielca przesadnie nie dziwiło, że Ethana ciągnęło do swoich ziomków, zwłaszcza, że tu pod masywnymi górami nie jest ich zbyt wielu. Tym bardziej wojownika zdziwił fakt, że twarz jednego z ludzi zdawała się znajoma. Wojownik w życiu poznał niewielu przedstawicieli tej rasy, a ich twarze zdawały się do siebie bardzo podobne. Może z stąd to błędne przekonanie. W każdym razie postanowił przy nadarzającej się sposobności przyjrzeć się osobnikowi nieco bliżej. Ruszył za kompanem do karczmarza i zamówił piwo oraz jakiś dodatek. Cebulowe krążki czy duszone grzyby, co tam mają na stanie, a nadaje się do dogryzania przy piwie. Zapłacił i poszedł w stronę miejsca wybranego przez Ethana, po drodze witając się z Onwellem.
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2014-04-13, 00:13   

Nie ustali długo w miejscu. Najpierw poszedł Ethan, wędrując wśród stolików i krasnoludzkich pleców z przylepionymi doń przepoconymi ubraniami. Za nim ruszył Dalin. Człowiek przystanął przy kontuarze, zamówił piwo. Oberżysta uśmiechnął się, widząc znajome twarze, odłożył na bok jakiś inny, cudzy kufel, by zaraz napełnić dwa nowe, raczej czyste, wyjęte spod lady. Piana zasyczała i wypełniła naczynia po brzegi. Dalsze pytanie na temat przekąski musiało być wypowiedziane głośno, by przebić się przez panujący w lokalu gwar. Ale i na to właściciel znalazł rozwiązanie. Skinął tylko głową, nalał piwa do odłożonego wcześniej kufla, rozejrzał się, czy aby nikt inny nie chce złożyć zamówienia, a następnie zniknął na tyłach, w kuchni.

Pozostali więc sami sobie. Przywitali się z blondynem, a ten wybuchł wręcz przesadną ekscytacją, na którą wpływ pewnie miały napoje alkoholowe, które spożył w sztukach przynajmniej trzech. To mało jak na krasnoluda, ale i wystarczająco, by włączył się ten "luźniejszy" sposób postrzegania świata. A krasnolud rubaszny był, chociaż w przypływie zaskoczenia nie przywitał najemników z siedzącym obok niego jegomościem. Ten chyba nawet nie zauważył, że coś obok niego się wydarzyło, bo dalej apatycznie wpatrywał się w swój kufel, jakby pustka w nim zawarta miała przerodzić się w najlepszą krasnoludzką gorzałkę.

Gwar był przesadny. Ciężko było wymienić więcej, niż kilka słów. Tak więc spojrzeli następnie na dwójkę ludzi, siedzących w napięciu i wpatrzonych kątem oka w dwójkę nowych. I wtedy zarówno Dalin, jak i Ethan zrozumieli, kim byli ci ludzie. Byli to ci sami, którzy przesiadywali podczas ostatniego ich pobytu w tej karczmie. Podczas zawiązania pierwszych więzi między Dalinem a Ethanem w towarzystwie Moerta i Huga. To dlatego w tym momencie tak patrzyli na krasnoluda, jak zbite psy, próbując jakby zasłonić się swoimi kuflami, przybliżając je do piersi i chowając głowę w ramionach. Nic nie mówili, ale ta cisza była jak najbardziej wymowna, przekazująca po stokroć tyle, ile wszystkie rozmowy wypełniające wnętrze Gospody Królewskiej razem wzięte.
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2014-04-13, 13:55   

Ethan przypomniał sobie wcześniejszą wizytę w karczmie i już wtedy powinien wiedzieć że z krasnoludem coś jest nie tak. Wtedy jeszcze wszystko było takie sielskie i anielskie, tak jakby specjalnie przygotowane by późniejsze piekło było bardziej bolesne. Wolał jednak żyć tym co teraz więc przestał o tym myśleć.

Ethan widząc reakcję ludzi usiadł przy stoliku blondyna, spojrzał na jego ponurego towarzysza i rzekł:

- Co taki słaby humorek? Codzienne trudy życia czy coś się stało? Może jak się razem wszyscy napijemy to będzie lepiej.

Następnie Ethan w przypływie dobroci zamówił dwa piwa dla nowych towarzyszy a gdy wszyscy już mieli piwo przy sobie to wzniósł toast:

- Za naszego dobrodzieja Jarpala Lovgana!
_________________
Wady użytkownika: Trauma Podwójne dno
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2014-04-13, 18:18   

Dalin w końcu przypomniał sobie, gdzie już wcześniej widział tych ludzi. To te niewychowane skurwysyny. Nie zamierzał siedzieć z tymi gburami. Widać, że jego towarzysz myślał podobnie bowiem zmienił swoje pierwotne zamiary. Rudzielec rzucił ludziom pogardliwie spojrzenie i dołączył do Ethana przy stole Ownena....Onwella. Na toast człowieka odrzekł bez entuzjazmu;

- Vivat.

I szybko by nikt nie zobaczył jego skwaszonej miny upił łyk piwa.
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2014-04-13, 23:00   

Ludzie wydawali się być bardzo zadowoleni z oddalających się najemników. W mig rozluźnili się i powrócili do swych rozmów, tym razem jednak zniżając ton głosu niemal do szeptu.

Ethan jako pierwszy dosiadł się do drugiego stolika. A jego pytanie nie pozostało bez odpowiedzi.

- A wiecie, zwykłe trudy życia - odparł bez ogródek milczący do tej pory krasnolud. Jego miedziany nos zabłysł refleksami świecy wbitej w pobliską butelkę po winie. Westchnął, by potem wybuchnąć rubasznym śmiechem. - Piwo mi się skończyło, ot co!

Mężczyzna obok zaśmiał się nawet zbyt przesadnie. Ale cała ta akcja trwała wystarczająco długo, by karczmarz z powrotem objawił się za kontuarem, stawiając na nim duży, otwarty słoik pełen pływających w nim grzybów. Wyglądały smakowicie. Ethan zamówił od razu dwa kolejne piwa i podsunął je pod nosy siedzących naprzeciwko. Na wznoszony toast wszyscy zareagowali ochoczo, a blondyn nawet powstał, wylewając przy okazji odrobinę napoju bogów.

- Wiwat! - krzyknął głośno, przebijając się przez lokalny harmider.

Grzybki poszły w ruch i faktycznie, smakowały przecudnie. Piwo natomiast wydawało się, że ostatnio lepiej podchodziło. Może było to spowodowane dobrobytem u Jarpala, a może otwarciem nowej, nieudanej beczki? Nie, żeby było paskudne. Rzadko które piwo takie jest. Po prostu było najzupełniej w świecie... zwykłe. Bez plusów i minusów.

- Piwny kapanie, znalazłeś mi panaceum na wszystkie trapiące mnie problemy! - zowię się Yantek Siwousty.

Aczkolwiek tak, jak jego nochal przykuwał całkowicie uwagę, tak ze świecą było szukać jakikolwiek anomalii dotyczących ust.

- Dobrze mieć wreszcie trochę spokoju, co nie? - zagadał "Onwell". - Normalnie tu baczyć na czas i ilość piwa muszę, ale teraz! Teraz to jak pan Lovgan dał mi wolne na dzień jutrzejszy i wypłatę, to nic, tylko się bawić! Zaiste doskonały moment na wzniesienie toastu ku czci tego zacnego krasnoluda!
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2014-04-15, 12:53   

Zachowanie ludzi mocno zniesmaczyło rudzielca, ale dzięki temu, że znalazł sobie kompanów do picia, przestał się nimi przejmować. Stuknął kufel o kufel z ceglasto nosym krasnoludem.

- Zwą mnie Dalin!

Odrzekł wojownik i upił łyk piwa. Nie było może najwspanialsze piwo jakie pił nie mogło się równać z tymi goszczącymi na stołach Undus czy w rezydencji Jarpala. Smakowało najzwyczajniej w świecie przeciętnie. Nie przeszkadzało to staremu pijakowi. Piwo to piwo nie ważne jakie jest. Fakt, że nie miało nic wspólnego z czarnoksiężnikiem jakoś wzmacniało jego walory smakowe.

- My niestety nie mamy tyle szczęście! Jutro służba nas czeka! Kurwa, ale jedno piwo nikomu nie zawadzi nosz nawet dwa. A gdzież najlepiej się napić? Odpowiedź jest prosta jak drut. Rzecz jasna w karczmie. Zawsze będzie dobra atmosfera i znajdziesz tam dobrych kompanów do korzystania z uciech Brimmigara! - Przerwał, by przegryźć grzybka i zachęcić gestem innych do tego samego. - I te marnowane grzybki po prostu cudowne! Jak zamierzasz spędzić swój dzień wolny?
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2014-04-15, 18:45   

- Piwny kapitan nazywa się Ethan. My też teraz mamy chwile wolnego ale nie ma co liczyć na jakieś dłuższe wczasy. Ale póki jeszcze można to należy korzystać z życia.

Ethan powrócił do picia piwa i próbowania grzybków, odpoczynek to było to czego potrzebował po ostatnich męczących wydarzeniach. Czekał na jakieś ciekawe rozmowy, może się czegoś interesującego dowie. Nie chciał jednak się upijać i rozsiadać. Dzisiaj nie było czasu na cało nocne popijawy. Wypiję sobie piwo, trochę pogada a potem wolałbym wrócić do Jarpala i zasnąć by jutro być przygotowanym na kolejne przygody.
_________________
Wady użytkownika: Trauma Podwójne dno
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2014-04-16, 20:49   

- Odbywacie jutro służbę? - zapytał jasnowłosy krasnolud tonem takim, jakby właśnie się dowiedział, że burdel, do którego miał się wybrać, został przedwcześnie zamknięty. - A to zaprawdę ciekawostka, bo widzicie... Chyba każdy, z którym rozmawiałem, mówił, że ma jutro wolne. No rozumiem, w końcu chyba święto jest czy coś...

- Aearia, święto powietrza! - dopowiedział Yantek. - To nie to samo, co nasze święto ziemi, ale wystarczająco, by większość z naszych miało jutro dzień wolny od pracy. Wiele w mieście się dziać nie będzie, ale jakieś kramy z kulinarnymi specjałami, sztukmistrze czy zwolennicy bogów niebios wyjdą na ulice.

Grzybki świetnie pasowały do piwa. Słoik był na szczęście na tyle szeroki, by i krasnoludzkie paluchy nie miały problemu z wyciąganiem śliskich smakołyków. Ale i w oblizywaniu tychże palców była ta swoista, karczemna magia niosąca wzbogacone nuty smakowe. Aż dziw brał, że jakieś tam elfy wszystko jadły z użyciem sztućców, choćby to nawet udko z kurczaka było.

- Bo, tego - podjął krasnolud o obcym imieniu, jąkając się od nadmiaru gazu w nosie - jak Jarpal coś od nas chce innego, niż standardowo, to wysyła nam te... Te-le-pa-tucz-ną wiadomość. To jest tak, jakby do nas mówił, ale mówi w naszej głowie, a sam siedzi u siebie w rezydencji.

Yantek obruszył się. Wstrząsnął ramionami, jakby przeszedł po nim straszliwie zimny dreszcz.

- Tfu, tfu! Ja bym za żadne skarby nie chciał, by ktoś w mojej głowie majstrował!

- Jakbyś wyszedł ze swojego zakładu i poznał pana Jarpala, to byś zmienił swoje zdanie! - odpowiedział mu blondyn, pociągając zaraz potem porządny haust pienistego. - A jak zamierzam jutrzejszy dzień spędzić, to sprawa oczywista! Będę korzystał z uciech miasta jak chyba każdy, bo na co dzień takich rzeczy ze świecą szukać w tym zasypanym papierzyskami i biuralistami mieście!
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2014-04-17, 10:25   

- Święto świętem, ale ktoś w końcu pilnować musi majątku mości Jarpala! Cóż kurwa zrobić taki żywot najemnika! Trzeba po prostu robić swoje! Dużo z naszych będzie się jutro bawić?

Upił kolejny łyk piwa i przegryzł go grzybkiem. Informacje, które podawał Onwell były nader interesujące. Jutro ochrona maga znacząco się zmniejszy, a całe miasto skupi się na świętowaniu. Taka okazja może się nieprędko powtórzyć.

- Po za tym w moich rodzinnych stronach był to zwykły dzień pracy! Jedynie po godzinach mieliśmy jarmark odpustowy. Nawet nie wiem czy ludzie obchodzą to święto! Macie w Imperium Aearia Ethanie? - Mówiąc do klepnął towarzysza serdecznie w plecy i sam próbował sobie przypomnieć co wie o obchodach dnia powietrza. - Ciekawie prawisz o tej teletupacji! To może być przydatne! Szybka wymiana informacji kurwa mogła by pomóc wygrać nie jedną bitwę! Działa to w obie strony?! Często pan Jarpal wysyła takie wiadomości? Jakie to uczucie? Jak trza się zachować? No wiesz kurwa nowy jestem nie chciałbym się wydurnić!
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2014-04-17, 16:06   

- Aearie Srerie, nawet jak mamy to mnie to nie obchodzi. Dopóki żaden fanatyk mi nie jęczy pod nosem i mieszkańcy mają trochę wolnego czasu oraz rozrywki to żaden problem ale takie zabawy nie dla mnie. A co do magicznych sztuczek to myślałem że taki wojownik jak ty Dalinie wie że bitwy wygrywa się stalą, potem i krwią a nie jakimiś rozmówkami w umyśle. Nie dość że pierdolona szlachta przez jakieś pierdolone reguły rządzi się i ma wszystkich pod sobą w dupie to jeszcze magowie doszli i znowu ten kto nie wygrał w loterii losu dostaje piachem w oczy. Cholerne niesprawiedliwości mówię wam. Ale dobra, koniec narzekań. Należy się cieszyć tym co się ma. A obecnie mamy wspaniałe towarzystwo z którym pijemy piwo. Na zdrowie!

Ethan wypił do końca piwo a następnie zastanowił się ile mogło czasu upłynąć oraz czy niedługo już wracać do Jarpala.
_________________
Wady użytkownika: Trauma Podwójne dno
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2014-04-18, 00:01   

Duet siedzących naprzeciwko krasnoludów wspólnie zareagował zdziwieniem na energiczną wypowiedź Ethana. Nie trwało to jednak długo, w końcu sam człowiek zdecydował się nie ciągnąć tematu dłużej, niż było to konieczne. Kilkusekundowe ciemne chmury nad stołem biesiadników zostały rozwiane szybciej, niż można powiedzieć "na zdrowie" na cztery różne głosy. Kufle wzniosły się w górę, a następnie przechyliły do gardzieli.

Pierwszy kufel ususzył Ethan. A że piwa było jeszcze sporo, to nie zdołał powstrzymać się od wymownego, głośnego beknięcia, którego nie powstydziłby się nawet sam Dalin. Krasnoludy zarechotały.

- Widzę, że spragnionyś! - skomentował Yantek, odstawiając swój kufel. Gołym okiem widać było, jak jego własne ślepie spoglądało raz i drugi na napitek, starannie śledząc, ile jeszcze go pozostało. - No, ale wracając, to ja sam nawet, jakby wojna miała być wygrana, to nie jakąś, tfu! parszywą magią, bo to krzty honoru w sobie nie ma! To jest dobre dla tchórzliwych drzewołazów szyjących do wrażego zza krzaków, za które każdy racjonalnie myślący krasnolud schowałby się tylko w sprawach czysto fizjologicznych.

- Też tak początkowo myślałem - odparł blondyn, bawiąc się swoim kuflem - ale nie uwierzysz, jakie to jest przydatne! Chociażby by powiedzieć, że masz od pracy dzień wolny, o!

Na lawinę pytań rudobrodego pytany krasnolud zamyślił się, zbierając wszystkie odpowiedzi do jednej, spójnej puli.

- No to tak... Nie, ja na szczęście magią nie muszę się parać, to jeno otrzymywać wiadomości mogę. Uczucie jest absolutnie normalne, po prostu jakby ktoś we wnętrzu twojej głowy coś mówił, no, jak sam do siebie w myślach gadasz, ale wiesz, gada ktoś inny. Na szczęście pan Jarpal nie nadużywa tych technik i tylko w obliczach zagrożenia czy właśnie takich nagłych zmian planów zamiast posłańców, to te szepty posyła.

- Te, a właśnie - dopytał Yantek - co z resztą twej kompanii? Będzie też Olaf lub Mink? Albo...

- Tak, będą wszyscy - blondyn wtrącił się w połowie zdania. - Łącznie z Kipem, a pamiętasz dobrze, co było ostatnio!

- Tak, tak... - odparł rozżalony Siwousty. - ja już z nim więcej nie piję, ten krasnolud do istny demon gorzały.

Wieczór upływał powoli. Pora była jeszcze wczesna, a ochota na sen gdzieś przepadła. Mogliby zabawić jeszcze i godzinę, może dwie, by mimo to mieć rano siły do pełnienia służby u wielmożnego pana Jarpala Lovgana, najlepszego pracodawcy na świecie.
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2014-04-18, 11:00   

Dalin przeklinał w głowie, że Ethan rzucał tak ostre oskarżenia pod zarzutem szlachty i magii. Na szczęście Onwell nie był zbyt chętny do kłótni. Rudzielec z ulgą dokończył swoje piwo i kontynuował rozmowę;

- Kurwa panowie nie rozumiecie! Magię trza rozpatrywać na dwa rodzaje. Tą, która wina być zakazana, wyklęta i zapomniana po wsze czasy. Co samym swym istnieniem bogów obraża. Najsamprzód wśród tego plugastwa należy wymienić necrominacje. Tfu! Co zmarłym spokojnego snu odmawia. Następnie tą co zmysły i umysł na manowce wozi. Dużo można by do tego zaliczyć, bacz nie można zapomnieć o tej co żywioły do woli czarnoksiężnika nagina czyniąc kłam boskiemu stworzeniu. A no rzecz jasna demonologika! Oj kurewskiej szkodliwości nikogo przekonywać nie trza! Jednak jak moneta ma dwie strony tak i magia je ma. Czary lecznicze są jej największym dobrodziejstwem, a także mikstury lecznicze. Sam z nich korzystałeś Ethanie! Przedmioty o dodatkowych właściwościach. - Przerwał na chwilę by zjeść grzybka. - Zgodzę się, że bitwy wygrywa się własną krwią i potem. Ale kurwa teletupacja ocaliłaby wielu naszych. Weźmy na przykład historie mego mistrza, jego odział wpadł w zasadzkę orków! Zielone skurwysyny mieli trzykrotną przewagę. Nim goniec sprowadził posiłki minęły trzy dni i trzy noce! Owszem orczesyny zostały wyrżnięte w pień, ale wielu znaszych poległo, a mój przyszły mistrz stracił prawą dłoń. Rozumiecie, że gdyby wiadomość dotarła szybciej ocaliło by to wiele istnień. Hej gospodarzu! - Krzyknął rudzielec na całe gardło. - Kolejkę dla moich towarzyszy! - Gdy tylko kufle były napełnione wstał i wzniósł toast. - Za Oina i jego dzielnych chłopców, którzy stawili czoła orczej nawale!

Następnie wojownik opróżnił jednym haustem połowę kufla i usiadł.
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2014-04-18, 18:22   

- Technologia jest o wiele lepsza od magii, podczas gdy jeden mag może przemieścić się szybciej tak to że mamy wozy pozwala milionom przemieścić się szybciej, nie trzeba mieć szczęścia i być wybranym. Dlatego cenie uczonych i rozwój technologii. Ale dość tych gadek, nowa dostawa dotarła.

Ethan rzekł " Za Oina" i popił z następnego kufla. Był zdenerwowany na krasnoluda, najpierw przekonuje go do zabicia tego parszywego maga a teraz nagle jaki wielbiciel magii. Ethan osobiście nie cierpiał całej tej magii, to że jakiś magus łaskawie uratuje jedną osobę nie znaczy że jest wspaniała. Magia jak pieniądz, źle zarządzana powoduje problemy. I tak samo jak w przypadku pieniędzy, tylko wyjątki pozostają bez skazy.
_________________
Wady użytkownika: Trauma Podwójne dno
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2014-04-21, 00:53   

Krasnoludy w ciszy wysłuchiwały monologu Dalina. Ale gdy tylko ten skończył, gdy tylko Ethan dodał swój komentarz, to już Yantek wyrwał się z błyskawiczną odpowiedzią, nim jeszcze kufle trafiły na stół.

- To magią można i dupę ratować, ale my, krasnoludy, słyniemy przeca z zapobiegliwości, to i rzadko tak bywa, by coś nas zaskoczyło! Zwiadowców byśta se porozstawiali, placówki zabezpieczyli, to nikt, nawet ten, tfu, ork, by was nie zaskoczył!

Nie było jednak czasu na kontynuację rozmowy. Karczmarz sprawnie rozdzielił cztery piwka, chociaż u Yantka alkohol kotłował się jeszcze w poprzednim naczyniu. Jednakowoż, gdy tylko zobaczył nowy, świeży, pienisty kufelek, poprzedni opróżnił tak energicznie, że aż część złocistego płynu skapnęła mu na uszy.

Gdy tylko toast został wzniesiony, a biesiadnicy ponownie zajęli swe miejsca, dysputa toczyła się dalej.

- No i mikstury są nie dziełem szarlatanów, tylko zwykłych, poczciwych zielarzy, co z magią mają tyle wspólnego, co nic!

- No z tym się akurat zgodzę - przyznał się blondyn - ale co do reszty, to głupoty pleciesz. Wszak technologia, jak to zostało powiedziane, popycha świat do przodu, kiedy magia pozwala gwałtownie, ale okazjonalnie tylko zmienić świat. I żadnego z tego pożytku na długą metę nie ma, ale nawet technologia ma swoje bariery, bo nie ma takiej siły technologicznej, nawet u nas, najbardziej rozwiniętej rasy po tej stronie Ergu, by sprawić, że w kilka chwil wiadomość komuś prześlesz, kto oddalony o setki stai będzie! Takie coś nigdy nie było i nigdy możliwe nie będzie!

W tym momencie ostatni grzybek opuścił stojący na stole słój, znikając w ustach Dalina.
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2014-04-21, 09:51   

- Nie przewidzisz wszak wszystkiego czy się magią czy techniką bronisz. Są na tym świecie dziwa co się fizjonomistą nie śniły. Kurwa myślisz, że czujek nie wystawiali? Tak się niefortunnie składało, że zwiadowca pierwszy trafił w łapy zielonych. - Rudzielec łupił łyk piwa. - W tym momencie wszystko się posypało. Kuźwa! Kości zostały rzucone. Historia potoczyła się tak, a nie inaczej. Nie pierdol, więc że nie byli przygotowani. To samo spotkało kwiatkofili! Nikt nie spodziewał się, że horda tam uderzy. Nim drzewołazy się spostrzegły pół lasu stało w płomieniach. Orki potrafią być kurewsko sprytne jeśli chodzi o podstępne sztuczki! Tfu! W każdym razie warto sobie pomagać czy to magią czy techniką, jeśli zwiększa to nasze szanse. Powiedz jeszcze z jakich przydatnych zaklęć jeszcze korzysta nasz pan! Dłużej od nas służysz, na pewno nie jedno widziałeś!
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
Ostatnio zmieniony przez DarkLord 2014-04-21, 22:17, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2014-04-21, 20:06   

- Nigdy nie mów nigdy. Tak samo jak wcześniej nie wierzono w to że można się tak rozwinąć tak teraz znowu ciągle panuje niewiara. A to tylko ułamek czasu w perspektywie całej historii, nawet elfy nie ogarniają wszystkiego co się na tym świecie dzieje i będzie działo. Do rozwoju potrzeba czasu, wszystko co jest stałe i zmieniające całokształt wymaga czasu w przeciwieństwie do czarów wypowiedzianych w jednej chwili. Mam również pytanie, byliście kiedyś poza tymi terenami? Poza tymi górami? Bo podróż odkrywa wiele rzeczy przed tobą. Ale dopóki nie zobaczysz całego świata nie możesz być pewny że gdzieś tam nie ma jakiejś innej cywilizacji która może rozwinęła się w innym kierunku i zna to czego my nie znamy. Ja jestem zdania że wszystko jest możliwe i dlatego chciałbym kontynuować moje podróże. Gdy byłem młody tak samo nie wyobrażałem sobie miasta zbudowanego w ten sposób i całej tej dziwnej okolicy a teraz pije w tym mieście piwo i świetnie się bawię. Chociaż muszę przyznać że pierwszą rzeczą o której wiedziałem to było to że będzie dobre chlanie i zabawa. Kurwa dobrze że jest to piwo bo rozgadałem się a po tym zawsze chce się pić. Na zdrowie.

Ethan skończył tą długą gadkę i napił się solidnie, od dawna nie uczestniczył w takiej rozmowie. Coś jednak czuł że jego towarzysz traktował tą rozmowę bardziej "służbowo". Musiał ale przyznać że informacja o zdolnościach magicznych Jarpala była by bardzo przydatna.
_________________
Wady użytkownika: Trauma Podwójne dno
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2014-04-22, 21:51   

- No ale zaraz - odparł Yantek, ocierając brodę z piany. - Jak to możliwe, że takie niezręczne pierdoły, jak orkowie, zdołali złapać naszych sprawnych, krasnoludzkich zwiadowców? Bo co do elfów to rozumiem, że duma nie pozwalała im zdrowo myśleć, no ale na naszych ziemiach, żeby nasze ziomki?...

Blondyn stuknął przyjaciela w ramię.

- Nie zrzędź już, dziadygo jeden! Co się stało, to się nie odsranie, jak to mawiają. A orkowie to faktycznie, z magii też korzystają mimo tego, że to są totalne prymitywy!

Kilka osób ze stolików obok oderwało się od rozmów, śledząc niecodzienną dysputę czterech biesiadników.

- Zresztą, tyś nosa nie wyściubił poza te tereny - kontynuował najemnik. - A nawet walką się nie parasz, a to już w zupełności wystarczy, by powiedzieć, żeś jest dupa, gdy o opinię w sprawie militarnej sztuki chodzi! Dupa, nie znawca! Zdrówko panowie, by jedyne otaczające nas rzycie do babich należały!

Kufle stuknęły raz jeszcze, piwo w nich zawarte zaskakująco szybko traciło na wadze.

- Dobra, boście z pytaniami wyszli - Yantek zaniechał odpowiadania na zaczepki. - To jak już słyszeliście, ja nie wybywałem daleko poza Gwynn.

- Ja natomiast - dumnie odparł drugi z krasnoludów - świat wzdłuż i wszerz przemierzyłem, a dopiero od niedawna, pół roku może, na stałe w mieście służę u Jarpala.

- Czyli, tłumacząc na nasze - skomentował Yantek - zdołał zajść aż do zachodniej granicy Gór Środka Świata. No po prostu peregrynant jebany!

Blondyn zamachnął się ręką, celując w ucho krasnoluda, ale ten z gracją się odchylił. Alkohol powoli zaczynał dyktować swoje warunki.

- W nos celuj, będzie prościej! - zaśmiał się Yantek, pociągając solidny łyk z kufla. - I powiedz, co tam ten wasz lord za czarostwa zna, bo i mnie to korci!

Najemnik parsknął, chociaż widać było, że robi to na pokaz i że mało co potrafiłoby złamać jego przyjaźń z Yantkiem na dłużej, niż kilka minut. Oparł się o stół, wbił ślepia to w Dalina, to w Ethana, po czym odpowiedział.

- No to, tego, obrazy sztuczne potrafi wytwarzać, przystraja sobie nimi dom, drzewka nawet wyglądające na prawdziwe tworzy... Ty - spojrzenie na miedzianonosego - musisz sobie wyobrazić, jak te prawdziwe wyglądają, ale tak to poróżnić ich nie zdołasz! Dalej... Ta, telepacja, o której wspominałem. Ta z informacjami, nie z szybką zmianą lokalizacji. Tego to on nie zna. Słyszałem, że to z tego powodu, że telepacja to inna dziedzina magii, czy coś tam. Nie wiem, gdy tylko mi zaczęli gadać o tym, to głowa mnie rozbolała. No i że jaka dziedzina magii? Tu i tu machasz rękami i coś tam podszeptujesz, tańczysz, cuda po prostu. Co tam jeszcze... A tak, czasami łączy obrazy i coś tam jeszcze i tworzy samego siebie, że jakby był, spacerował, rozmawiał, ale tak naprawdę siedzi sobie gdzieś u siebie w rezydencji!

- No tego już za wiele - naburmuszył się Yantek. - Bo już rozumiem, że magia coś tam może i może zrobić pożytecznego dla ludu, ale żeby się ją wyręczać, by dupy własnej podnosić nie trzeba było? Tfu, po trzykroć tfu!
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2014-04-23, 11:03   

Pytanie Ethana rozbudziło wspomnienia wojownika. Widział w końcu Góry Graniczne, ale pobytem w koloni karnej nie ma co się chwalić. Widział również Undus wyspę bogów, gdzie wszystkie rasy koegzystowały w pokoju i harmonii. Nie było smutku ani trosk i trwała nieskończona hulanka. Istny raj, ale kto mu w to uwierzył? Rzekł, więc:

- Nic poza krasnoludzkie góry nie widziałem!

Rudzielec był wdzięczny blondynowi, że ukrócił temat zwiadowcy. Dla Dalin temat był zbyt emocjonujący by spokojnie móc się wypowiadać. Informacja, że Jarpal nie potrafi się przenosić dowolnie z miejsca na miejsce okazała się niezwykle przydatna. To co widzieli podczas rekrutacji, była jakaś pokrętna forma iluzji. Jarpal na pewno nie będzie wstanie uciec za pomocą magii.

- Hah widziałem kurwa, że te drzewa nie mogą być prawdziwe. Przecie one nie rosną pod ziemią . - Krasnolud wybuchnął rubasznym śmiechem. - Akurat ta ostatnia sztuczka mości Yantku dupę mi uratowała. Obraz pana Jarpala wyjaśnił moje małe nieporozumienie z hrabią Olrichem. - Spojrzał na blondyna. - Poznałeś hrabiego? Wydaje się zupełnie inny niż nasz pan dobrodziej. - "Nie jest wyrachowanym dwulicowym skurwysynem!" - Brak mu cierpliwości i opanowania. Ciekaw jestem co łączy tak różne persony ze sobą?
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
 
 
     
Radok 
Bohater
Łowca



Wiek: 34
Dołączył: 02 Sty 2011
Posty: 834
Skąd: Nowe
Wysłany: 2014-04-23, 19:54   

- Jeśli nie wiesz o co chodzi to pewnie chodzi o pieniądze. Jak ktoś znajduje się na tym szczeblu społeczeństwa to zwykle utrzymuje wiele kontaktów z osobami o podobnej pozycji.
O ile my walczymy stalą to szlachta walczy słowem. Osobiście to nawet jakby mi zaproponowali jakiś tytuł to bym odmówił. Nie dla mnie takie życie. A co do drzew to powinniście zobaczyć jakiś las, coś pięknego. Chociaż góry i takie podziemne tereny też są fajne.

Ethan dalej odpoczywał i czekał na dalsze rozmowy, ciekawe czego jeszcze się dowiedzą o Jarpalu. Ciekawił go również jutrzejszy dzień oraz to co Jarpal zamierza jutro robić.
_________________
Wady użytkownika: Trauma Podwójne dno
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2014-04-23, 23:12   

Dalin nie raz miał już okazję zwierzać się ze swojej tragicznej przeszłości, ale z reguły pomijał co poniektóre rozdziały w życiu. Tak było i tym razem, zatajając to, w co i tak by mu nie uwierzyli. Bo jakie góry północne, gdzie odbywa się podróż w jedną stronę? Jakie Undus, które nawet nie egzystuje na tym planie materialnym, a i pozostawia wielu w zamysłach, czy w ogóle istnieje, a nie jest może wymysłem fanatycznych wyznawców bogów, nakłaniających w ten sposób do czynienia podług ich wymagań?

- Hrabiego Olricha? - mruknął blondyn, łapiąc się w zamyśleniu za brodę. - Nie, zaraz, chyba nie znam takiego... Albo zaraz, może i, może to ten, co w gościach był jakieś sześć dni temu? Ale nie - zreflektował się po chwili - nie, ten to nawet na sługusa szlacheckiego nie wyglądał. Taki stary dziadyga, poszarpany...

W nawałnicy zdań, pytań i ciągłych emocji nikt nie zauważył, jak kufle, przyniesione jeszcze przed chwilą, teraz nagle, bez ostrzeżenia, stały puste, opróżnione do cna.

- No ale tak, miłościwy pan Jarpal wielu ludzi ugaszcza i trudno zapamiętać mi wszystkich, a szczególnie tych, którzy stroje mają pyszne, a miny dumne. Jeno właśnie ten jegomość się tak wyróżniał. I paru innych, kilku chciało się nająć, słysząc o zarobkach, inni na żebry przyszli. Tych z kolei nawet nie wpuściliśmy.

- Drzewa, lasy - podjął Yantek - to zaprawdę cudowny widok jest! Szczególnie jak masz takie wielkie kłody i stopniowo, krok po kroku, obrabiasz je, aż z długiego drewnianego cylindra wytwarzasz istne cuda, stoły, krzesła, wszystko, co nas otacza, o!

Walnął otwartą dłonią w stół.

- A widzicie, toto jest moje, tymi ręcoma żem je wyciął, wyheblował i wylakierował, wszystko to tutaj, te krzesła, blat nawet karczemny, wszelakie meble, półki, drzwi, wszystko to dzięki naszym, nie cudzym, naszym krasnoludzkim drzewom, co wysoko w górach rosną! Raz byłem sam na wycince i widziałem te cuda, iglaste drzewa, śnieg prószył wtedy, zimno w kości, ale, cholera, żyć nie umierać! Czasami zazdroszczę wam, ludziom, że macie otwarte tereny, deszcz, wiatr i niezliczone połacie lasów gotowe do obróbki!

- Zaraz gadać zaczniesz, że żałujesz, żeś się elfem nie urodził - zażartował najemnik. - Albo orkiem, ci to lubią sobie pościnać drzewek, prąc przy okazji na wroga!
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group