Wojownikowi cały czas serce waliło z powodu nerwów i ogromnej dawki adrenaliny. "Jak tak dalej pójdzie to kiedyś zejdę na zawał. A dla wojownika to dość śmieszna śmierć. Chociaż, w sumie może lepiej w tę stronę niż zostać wpierniczonym na obiad przed stado włochatych bestii"- pomyślał Wixendich. Po zamknięciu drzwi trochę się uspokoił, lecz cały czas musiał być skupiony. Niewiadomo co czai się w tych przeklętych korytarzach. "Tak, Tas. Przeszliśmy... I przestań gadać od rzeczy i weź się w garść"- powiedział wojownik do maga, klękając koło niego i obijając mu lekko twarz, aby zaczął myśleć trzeźwo. "Musimy się stąd wydostać i to jak najprędzej. Rusz swoje smocze dupsko, Tas".
_________________ "Nie wszystko na świecie jest białe i czarne, jest też dużo szarości..."
Uderzenia mocnej ręki wojownika przypomniały magowi choć troszkę gdzie się obecnie znajdują i w jakiej sytuacji. Mag także przypomniał sobie o utracie ręki, choć wydawało mu się że ona nadal tam jest i dopiero sprawdzenie drugą uświadomiło że jednak jest stracona, może na zawsze. Jednak skupione oczy maga dały znać wojownikowi że pora już przestać lać go po twarzy. Mag potrzebował chwili odpoczynku by szalejąca w jego ciele krew uspokoiła się. Zawroty głowy i zmęczenie pewnie będą mu jeszcze długo dokuczać ale do dalszej wędrówki czuł że potrzeba mu tylko trochę odpoczynku.
Nie mieli wiele czasu by przyjrzeć się do jakiego pomieszczenia trafili, dość że było na tyle wysokie by nie mogli dojrzeć sufitu w świetle pochodni, a ściany ledwie się zarysowywały oczywiście poza tą przy której się znajdowali i tą na prawo od wojownika gdyż ta podobnie jak sufit ginęła w czeluściach mroku.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Wiek: 35 Dołączył: 04 Maj 2008 Posty: 43 Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2009-02-28, 00:04
"Co mnie po mordzie bijesz, człowieku?"- zapytał tępo mag. Gdy odzyskał nieco przytomności spojrzał na swoją dłoń, a raczej w miejsce gdzie powinna się znajdować. W jakimś bezmyślnym odruchu, klęknął na kolana i zaczął gorączkowo szukać swojej dłoni. "Pomóż mi szukać ręki, Wix"-powiedział równie tępo co wcześniej Tasartir.
"Chyba nie mam dla Ciebie dobrych wiadmości, Tas"- powiedział z nutą smutku w głosie wojownik. "Twoja dłoń została po drugiej stronie drzwi... Może jacyś zdolni magowie potrafią zrekonstruować Twoją dłoń, ale pewności nie mam. Nie znam sie na tym". Wixendich z żalem spojrzał na przyjaciela. "Dobra strona jest taka, że nie jesteś łucznikiem, ani nie walczysz dwuręcznym mieczem. Musisz się nauczyć czarować jedną ręką. A teraz wstawaj i nie myśl o tym. Musimy jak najszybciej się stąd wydostać, bo może się nie skończyć na dłoni".
_________________ "Nie wszystko na świecie jest białe i czarne, jest też dużo szarości..."
Odpowiedź wojownika przenikała ciało maga niczym lodowata woda, uczucie strachu, straty i beznadziei owładnęło nim w akompaniamencie ciągle pobrzmiewającej melodii czarnej magii którą czuć było mocno i wyraźnie. Odzyskanie teraz dłoni nie bło realne, tak samo jak czarowanie, teraz mag był tylko dodatkiem do swego towarzysza, no przynajmniej mądrym dodatkiem, przynajmniej tak można było sądzić z jego inteligencji bo zachowanie wskazywało raczej coś przeciwnego. Choć tą chwilę słabości można było zrzucić na kark szoku jakiego doznał po utracie swej dłoni. Stali za zamkniętymi drzwiami spoza których dobiegały odgłosy setek nóg, a oni wiedzieli do kogo należą, teraz jednak byli bezpieczni odgrodzeni od tych poczwar metrowej grubości kamienną ścianą.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Wiek: 35 Dołączył: 04 Maj 2008 Posty: 43 Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2009-04-05, 19:45
Mag poczuł się zupełnie bezradny. Bez dłoni nie mógł czarować. W rezultacie, oznaczało to, że był teraz zupełnie niepotrzebny, zbędny, a nawet stawał się ciężarem. Jedynie myśl o tym, że może zbliżyć się do magii, którą cały czas silnie odczuwał trzymała go w przytomności i przy zdrowych zmysłach. Mag oparł się o ścinę plecami i oddychał głęboko, starając się zebrać myśli. Wiedział, że muszą ruszać dalej, ale musiał chwilę odpocząć. Czuł się zupełnie wykończony.
Wojownik usiadł koło przyjaciela. Chciał coś powiedzieć, lecz zupełnie nie wiedział co. Zdania nie kleiły mu się w głowie. Nie potrafił zacząć rozmowy. Ale czasem cisza jest lepsza, więc siedział tak koło przyjaciela. Zdawał sobie sprawę, że nie mogą tak siedzieć w nieskończoność. Chciał się ruszyć i jak najszybciej wydostać z tego przeklętego miejsca.
_________________ "Nie wszystko na świecie jest białe i czarne, jest też dużo szarości..."
Siedzieli w milczeniu koło siebie jak zahipnotyzowani, wsłuchani w cisze ich otaczającą. Cisza była tak poteżna że uśpiła wszelkie mechanizmy obronne tych dwoje bohaterów. Siedzieli tak w tym bezpiecznym schronieniu aż pochodnia się wypaliła i ogarnęła ich ciemność która wraz z ciszą uśpiła na dobre tych dwóch śmiałków pozostawiając ich rozpadające sie kości ku przestrodze innych.
Sesja zakończona śmiercią bohaterów
Bez expa bo i na co
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum