TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: pierreau
2009-11-26, 11:35
Jak to czarny z garbatym na wojnę szli
Autor Wiadomość
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2009-08-11, 01:46   

Szybka decyzja i jeszcze szybsze działanie. Po sekundzie piekielny krzyk bólu rozdarł okolicę a spod palców Vesarda trysnęła krew. Palce zagłębiły się ze dwa centymetry po czym drow wyciągnął je z czaszki przeciwnika i już rozglądał sie za jego nożem. Dopatrzył się go przy pasie schowany w piękną skórzaną pochwę wysadzaną czarnymi kamieniami. Sięgnął po niego i bez przeszkód wyciągnął. Po chwili gnał w kierunku gór słysząc za sobą przekleństwa i obietnice zemsty a tak okrzyki bólu i bezsilności. Nie trwało długo a oddalił się od pościgu a po kolejnych kilku minutach zniknął wśród skał i ciasnych wąwozów. Były nagi ozdobione naostrzonymi przez wiatr skałami. Tworzyły swoiste pułapki na nieostrożnych wędrowców o czym mógł sie przekonać Vesard gdy zaraz po wbiegnięciu do takiego wąwozu otarł sie o jedną z nich. Rozcięte ramię i krew kapiąca na ziemię nie zatrzymały go jeszcze przez chwilę potem przyszedł czas na zastanowienie sie nad dalszymi działaniami.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-08-11, 01:53   

Kierował się wszelkimi możliwymi odnogami na lewo, w stronę obozu. A nuż uda mu się jakoś tam dostać... a może znajdzie jakieś miejsce dobre do wspinaczki?
Nie mógł jednak zapomnieć o bandzie, która siedzi mu na ogonie. Najprawdopodobniej się rozdzielą i będą go szukać...
Dlatego szedł dość szybko, w miejscach, gdzie to było w miarę bezpieczne nawet truchtał bądź biegał.
Przez cały czas trzymał się jednak swojej nowej rany. Nie dość że bolało, a złapanie się w miejscu bólu było rzeczą instynktowną, to dodatkowo próbował zatamować lekko krwawienie. Jakie by nie było, warto coś z tym zrobić.
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2009-08-20, 11:51   

Rana choć nie była poważna piekła, a stale wypływająca krew kapała z dłoni zaciśniętej na ranie. Ból nie przeszkadzał Vesardowi szybko się poruszać, także bohater biegł między skalnymi ścianami wznoszącymi się i opadającymi, to zbiegającymi się ku sobie to znów rozchodzącymi na szerokość do pięciu metrów. W pewnym momencie teren zaczął się szybko wznosić a po przejściu jeszcze około pięćdziesięciu metrów i minięciu jednego z zakrętów drow stanął przed skalną ścianą tworzącą ślepą drogę. Wysoka na dwadzieścia metrów ściana otaczała Vesarda z trzech stron pozostawiając otwartą tylko drogę z powrotem ku miejscu skąd przyszedł. Ściana miała wżery i uskoki które mogły wspomóc wspinaczkę jednak pomimo to wyczyn ten był trudny i na pewno męczący.

W tym czasie w obozie Heffana Torgin obudził się. Już po chwili wiedział dlaczego. Wrzawa jaką dało się słyszeć wieściła że stało się coś interesującego, coś co postawiło na nogi cały obóz było na pewno wydarzeniem wartym uwagi. Torgin czuł ból głowy i pleców i wiedział dlaczego. Znów przez ta samą postać, diablicę która już wielokrotnie dała mu się we znaki i już zbyt często przyprawiała krasnala o ból i to wielu części ciała. Spoglądając na swe ciało Torgin nie zauważył żadnych nowych obrażeń i oprócz bólu głowy i pleców wszystkie inne części ciała sprawiały się dobrze. Palce które odrosły dzięki magii diablicy także były sprawne i bez problemów utrzymywały ciężki topór bohatera.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Kojot 
Żywa Legenda
Torgin Krwawy Topór



Wiek: 34
Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 2327
Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2009-08-30, 14:56   

Torgin czuł się gorzej niż po całonocnej popijawie. Przez chwilę zastanawiał się co robił. Szybko jednak przypomniał sobie, że to ta diablica, cisnęła nim jak szmacianą lalką. Uśmiechnął się na to wspomnienie. To, że nekromanta przeżył wydało się ją rozzłościć. Cieszył się, że pokrzyżowano jej plany. Krasnolud nienawidził diablicy. Krasnolud w ogóle zdał sobie sprawę, że nie cierpi istot będących rodem z piekła. Już Amok zalazł mu za skórę, a teraz stał się zabawką tych znienawidzonych istot. Cieszył się, że przynajmniej coś poszło nie po myśli diablicy.

Krasnolud sprawdził czy nie ma przy sobie spirytusu. Jeśli ma to zaraz bierze kilka łyków, to powinno przywrócić mu trzeźwość umysłu. Sprawdza gdzie jest jego topór i uważnie rozgląda się po miejscu w którym się znalazł. Stara się to wszystko robić szybko, bo wrzawa w obozie go zainteresowała. Może będzie miał okazje odrąbać kilka głów.
_________________
"Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"

Torgin
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-09-08, 21:16   

Nie miał czasu na zastanawianie się. Zaczął się wdrapywać. Ostrożnie, ale zarazem pośpiesznie.
W końcu były uskoki i wżery, które znacznie powinny to ułatwić. Niezmiennie Vesard w swym dość długim życiu nie miał wiele okazji do wspinaczki. Będzie musiał polegać na sprycie, zwinności, a nie na doświadczeniu w tej gestii.
W sumie nie był jakoś specjalnie obciążony, tylko tyle, że ten sztylet miał. Toteż dlatego schował go za pas. Starał się umieścić go bezpiecznie, by nie wypadł, nie zranił go, ani nie utrudniał ruchów.
No cóż.. teraz tylko w górę.
Na wypadek, gdyby udało mu się wdrapać: po wejściu Vesard ma w planach położyć się, by pozostać niewidocznym.
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2009-09-10, 09:47   

Vesard nie namyślając się długo zaczął się wspinać. Z początku wszystko szło idealnie, szybko przeskakiwał od szczeliny do uskoku zawsze znajdując jakiś punkt oparcia dla swego ciała. Jednak już po kilku minutach rana na ręce zaczęła znacznie mocniej krwawic, spowodowane to było na pewno wysiłkiem i zwiększonym ciśnieniem krwi w żyłach. Jakby tego było mało drow dotarł do miejsca z którego nie mógł w prosty sposób się ruszyć. Następny uskok był oddalony o półtorej stopy poza zasięgiem ramion Vesarda i lekko w górę, jeszcze jeden był oddalony o trzy stopy jednak lekko w dół. Sił Vesard miał jeszcze trochę jednak zbyt długie wiszenie mogło je szybko wyczerpać.

Torgin zaczął od sprawdzenia stanu swego bukłaka ze spiritusem z którego wylał się ostatni łyk tego jakże cudownego napoju. Gdy alkohol choć troszkę odświeżył jego umysł rozejrzał się za toporem który znalazł tuż obok. Pokrzepiony myślał o tym że nie jest już bezbronny rozejrzał się wokół od razu poznając swą jaskinię. Był u siebie na swym posłaniu. Gdy uspokoił się już całkowicie wyszedł na zewnątrz sprawdzić skąd te wszystkie wrzaski. Spojrzał na plac na którym biegło kilkoro wojowników z obnażonymi mieczami a właśnie obok niego przebiegał łowca z zawieszonym na plecy łukiem.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Kojot 
Żywa Legenda
Torgin Krwawy Topór



Wiek: 34
Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 2327
Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2009-09-11, 18:44   

Torgin szybko zdał sobie sprawę, że zapowiada się na jakąś sieczkę. Z jakiego przecież innego powodu mógł być w całym obozie taki ruch. Trzymał swój topór w dłoniach, gotowy by użyć go w każdej chwili. Przez myśl mu przeszło, że jeszcze niedawno miał rozwaloną dłoń. Obawiał się czy jest w pełni sprawna.

Krasnolud uważnie rozejrzał się się wokoło i zagadnął jednego z wojowników.

- Hej ty! Co to za hałasy? Co się dzieje?
_________________
"Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"

Torgin
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-09-11, 19:36   

Syknął przeciągle z bólu, by później wypowiedzieć jedno słowo, przez mocno zaciśnięte zęby. -kurwa ja pierdolę-
No cóż, do góry mu zbyt wiele zabrakło. Toteż postanowił zejść trochę niżej, by móc wdrapać się trochę wyżej. Oby tym razem nie spotkał "ślepej uliczki".
Nie miał czasu na zastanawianie się, ale mimo tego wiedział, że zjebał do granic możliwości.
No, ale cóż tutaj wymagać od takiego, stosunkowo młodego, raptusa?
Przynajmniej ma ładny sztylet i pozbawił oczu swojego elfiego przyjaciela...
Teraz przynajmniej rana na honorze, jaką była utrata ucha, nie boli tak mocno, jak wcześniej.
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2009-09-14, 10:42   

Mężczyzna zatrzymał się i spojrzał na krasnoluda.
- Jakiś idiota zaatakował bramę towarową. Teraz zwiał, wszyscy ruszają za nim pościg! Ktoś mówił że to drow q dodatku od Quinezza – dalej już nic nie powiedział tylko ruszył biegiem w stronę wyjścia – podobno ukrył się w wąwozach. - Dodał oddalając się od Torgina.
Tak wyglądało na to że będzie i krew i flaki na piasku lub skale. Widać wszyscy tu byli żądni walki, a Torgin w szczególności zwłaszcza po ostatnich doświadczeniach z diablicą. Zaś informacja że poszukiwanym jest drow wpędziła go we wściekłość, a umysł od razu podpowiedział że to na pewno ten który odrąbał mu jego palce, choć przecież mógł to być jakikolwiek drow. Jedno było pewne krasnolud chciał się zemścić i nie chciał czekać na kolejną okazje.

Vesard właśnie próbował utrzymać się w swej niewygodnej pozycji zastanawiając się w którą stronę ruszyć, w końcu zdecydował się na skok dość długi jednak lekko opadający. Do prostych to nie należało, raczej był to skok dość ryzykowny który mógł spowodować śmierć. Drow skupił się na celu, wyczekał, naprężył mięśnie i skoczył. Ziemia od razu pochwyciła go w swe ręce ciągnąc ku sobie jednak siła skoku niosła go nadal ku celowi. Chwila grozy i strachu zawitała w jego oczy, a obraz szybko zbliżającej się ziemi i skały nawał lękiem. Dopadł swego celu z głośny uderzeniem o niego, ręce szukały oparcia gdy ześlizgiwał się po niej w dół. W końcu na nie natrafiły, przytrzymując ciało w nagłym szarpnięciu ból rozszedł się po całym rannym ramieniu. Ręka puściła chwyt, a ciało opadło jeszcze troszkę i zawisło na jednej ręce. Teraz groza była ogromna. Pod nim przepaść i skały, w nim ból ramienia, a nad nim jeszcze sporo litej skały która będzie od niego wymagała wiele potu. W dodatku odgłos wielu osób w wąwozach dał mu znać że go szukają i jest ich wielu.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-09-14, 19:41   

Zacisnął zęby co sił. Naprężył wszystkie możliwe mięśnie. Spróbował się wciągnąć co sił. Miał nadzieje, że wola do życia mu w tym pomoże.
Tym bardziej, że za plecami słychać już było oddech przeciwników. A w takim stanie nie będzie mógł walczyć. No, chyba, że na upartego - dwie sekundy.
Ale tymczasem nie myślał o niczym, jak tylko o wdrapaniu się.
Vesard, mimo, iż wątły, wierzył w siebie. Nic innego mu chyba nie pozostawało. W końcu poddanie się nie leżało w jego naturze. Szczególnie, że gdy zostanie złapany, będzie mu dane przeżyć piekło. A bynajmniej tego się obawiał.
To są tylko skały. Pierdolone, kawałki kamienia... Dasz radę, musisz.
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
Kojot 
Żywa Legenda
Torgin Krwawy Topór



Wiek: 34
Dołączył: 05 Lis 2005
Posty: 2327
Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2009-09-20, 21:19   

Torgin nie zamierzał zaprzepaścić szansy na bitkę. Był jednak trochę zawiedziony. Miał nadzieję, że szykuje się coś grubszego, a to tylko jeden drow. Mogło to być jednak ciekawe polowanie. Krasnolud zresztą czuł przez skórę, że to ten sukinsyn, który odważył się odrąbać mu palce i skraść jego cenny topór. Skoro był na tyle durny, żeby zadrzeć z nim - Torginem, to zapewne również był tak głupi by samemu atakować obóz.

Krasnolud, więc nie zastanawiał się długo nad wzięciem udziału w polowaniu. To on zamierzał upolować zwierzynę. Biegiem ruszył za resztą.
_________________
"Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"

Torgin
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2009-09-29, 08:54   

Vesard ruszył w górę wspierany przez determinację i chęć przeżycia. Centymetr po centymetrze, od chwytu do chwytu piął się w górę. Dźwięki pogoni drażniły go lecz dodawały także sił. W końcu był na górze, jeszcze tylko jeden wysiłek i przetoczył się nad krawędzią ścigany odgłosem:
- Tam jest, na górze!
- Gdzie, nikogo kurwa nie widzę!
- No tam właśnie wlazł na górę!
- Kurwa masz racje, tu jest krew, musi być ranny! Szybko za nim!
Vesard usłyszał przebijające się przez dudnienie jego serca dźwięki ciężkich buciorów oddalających się z powrotem w kierunku z którego przyszły. Leżał wyczerpany wspinaczką lecz poganiany przez słowa które usłyszał z dołu. Musiał odpocząć choć wiedział że nie ma na to czasu. Gdy rozejrzał się zobaczył że znajduje się na litej skale, płaskiej niczym stół i ogromnej. Żadnego schronienia, żadnej jaskini, drzewa, krzaka tylko skała. W kierunku zachodnim ciągnęła się po horyzont, zaś na wschód i północ były to odległości rzędu siedemdziesięciu stóp. Południowa strona to przepaść z której się wynurzył.

Torgin biegł jak inni w kierunku wyjścia z obozu gdy dobiegły go okrzyki biegnących z powrotem wojowników.
- Wlazł na stół! – krzyczeli – na stół.
Krasnolud nie miał pojęcia co oni wygadywali. Były to dla niego całkowicie niezrozumiałe słowa. Jednak osoby biegnące przed nim zawróciły i ruszyły w przeciwnym kierunku obozu, w kierunku litej skały wysokiej na czterdzieści stóp do której przymocowana była sznurowa drabina.
- Dorwiemy sukinsyna, na stole już nam nie ucieknie. Za nim! – rozbrzmiewały wokół niego okrzyki.


Sesja zakończona śmiercią bohaterów
Bez expa bo i na co
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group