TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: pierreau
2009-11-26, 11:35
Jak to czarny z garbatym na wojnę szli
Autor Wiadomość
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-08-08, 01:22   

Muszę zaryzykować, muszę znaleźć jeszcze jedno wejście... oby tylko było mniej strzeżone...
Poczekał jeszcze chwilę, by te umowne trzydzieści-sześćdziesiąt minut odleżeć i ruszył w drogę. Ryzykował strasznie, ale postanowił obejść skały jeszcze trochę. Musi być jeszcze jedno wejście, oby mniej strzeżone...
Przecież nie może wdać się w bójkę. Musi wejść tam niezauważony...
Tylko jak to zrobić? Przecież to graniczy z cudem..
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2009-08-08, 01:37   

Vesard odpoczywał jeszcze przez jakiś czas po którym postanowił że sprawdzi czy nie będzie jeszcze jakiegoś wejścia. Ruszył w drogę, chwilę szedł obserwując skały które zaczęły zmniejszać pochylenie ale jednocześnie zaczęły wspinać sie coraz wyżej, zaś ich postawa zbliżała sie ku Vesardowi. Szedł dalej jednak nie zauważył żadnej bytności ludzkiej zaś krajobraz przed nim pokazywał pasmo skał które rosło ku górze i rozchodziło sie na boki. Vesard wiedział że dalsza wędrówka nie ma sensu, pozostawała wspinaczka bądź powrót do tamtych dwóch wejść.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-08-08, 01:42   

Wracam
Krótka, ale zarazem jaka pełna myśl. Postanowił, będzie przedzierał się koło drowów... Teraz tylko kwestia tego, jak się tam dostać...
Zabić? Odpada... przekraść się? ciężko... Wejść jakby nigdy nic? Chyba jedynie wyjście...
No, ale cóż, zastanawiać się będzie później...
Teraz tylko chciał znaleźć się jak najbliżej tamtej jaskini. Jak ją ujrzy, będzie zastanawiał się co zrobić...
Zaryzykował i stracił tylko czas. Szkoda.
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2009-08-08, 23:15   

Vesard ruszył w drogę powrotną. Nie miał pewnego planu liczyć mógł tylko na szczęście. Droga powrotna zajęła trochę czasu jednak mniej niż mu sie wydawało, może było to złudzenie uzyskane poprzez znajomość drogi. Tak czy owak bez problemów powrócił do swego kamiennego schronienia gdzie niedawno odpoczywał.
Gdy zerknął w kierunku jaskini zauważył zmiany. Teraz widział tylko drowke z łukiem, jej kompana nigdzie nie było widać. Może był wewnątrz jaskini, a może wrócił do obozu. Drowka stała oparta o kamienną ścianę wejścia i leniwym wzrokiem przeczesywała okolicę. Widać że nie spodziewała sie żadnej napaści czy wrogich szpiegów w pobliżu gdyż zadanie swe traktowała w dość lekceważący sposób.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-08-08, 23:37   

Vesard wyjął sztylet i schował go w rękawie.
-Najwyżej Cię zabiję, suko-
Rzekł, po czym zmierzył najprostszą drogą do jaskini. Chciał udać jednego z mieszkańców tego obozu. Nie sądził, by miał jakieś inne szanse... Ani skradać się jak nie ma, ani nic. Może przynajmniej nie zostanie ostrzelany.
A nuż może uda mu się przejść jakby nigdy nic? Wierzył w to i miał taką nadzieję. A jak nie, to będzie musiał unicestwić tą sukę jak najszybciej.
Tymczasem zmierzał lekko ukosem, by zostać zauważonym możliwie najpóźniej.
Szedł powoli, luźno. Nie mógł się zdradzić..
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2009-08-08, 23:52   

Vesard tak jak zaplanował szedł wolno i drogą którą sobie wyznaczył. Strażniczka była naprawdę leniwa gdyż zobaczyła go dopiero gdy był bardzo dobrze widoczny. Zmieszana szybko sięgnęła do łuku i wprawnie nałożyła strzałę na cięciwę. Coś także krzyknęła w kierunku wnętrza jaskini. Po chwili pojawił sie drugi drow z mieczem w ręku. Stali czekając aż Vesard podejdzie do nich, a gdy ten był zaledwie dziesięć kroków
- Stój! Kim jesteś i co tu robisz? - zapytał mężczyzna.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-08-08, 23:57   

-Zwą mnie Vesard, mości damo-
Powiedział zbliżywszy się powoli. Musiał być jak najbliżej łuczniczki...
-Zmierzam do obozu, to chyba widać? Chyba będę musiał częściej wychodzić z jaskini, bo mnie już mieszkańcy nie poznają...-
Blefował udając znużenie.
Musiał improwizować... musiał znaleźć się blisko tych dwojga.
Bo raczej mu nie uwierzą, wszystko skończy się na walce...
Chociaż... Zawsze jest jakaś nadzieja...
Sztylet wciąż był w jego ręce. Gotowy do walki, aczkolwiek jeszcze nazbyt oddalony...
Elfka wyglądała na zmęczoną, to może będzie jego przewagą... i oby tak było w istocie.
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2009-08-09, 00:23   

- To czemu nie wchodzisz przez główne wejście? - zapytał mężczyzna.
Vesard zobaczył teraz za nimi skrzynie i worki, zobaczył też wóz i parę osłów zapewne przeznaczonych do zaprzęgu.
- Stój powiedziałem - dodał gniewnie - Elza!
Strzała poszybowała od razu na dźwięk imienia łuczniczki, Vesard nawet nie zdążył zareagować, może i dobrze gdyż ona mierzyła w ziemię, dokładnie między jego nagami strzała wbiła sie w piach. Vesard był jakieś siedem kroków od niej i dwanaście od drowa.
- Idź do głównego wejścia, tedy nie wpuszczamy.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-08-09, 00:36   

-Nie wchodzę przez główne wejście, bo właśnie tutaj zmierzam! I przestań z łaski swojej strzelać! Kazano mi tu odebrać worek z żarciem, najprawdopodobniej tamten!-
Krzyczał, udając poirytowanego. Gdy tylko wspomniał o worku, wolną ręką zrobił gwałtowny ruch wskazujący dłonią na ów wnętrze jaskini. Chciał zyskać chociaż troszeczkę na czasie.
Nie wiedział, czy drowka spojrzała tam gdzie chciał, czy nie. Liczył, że jej spontaniczne zachowanie i zwykła ciekawość ją do tego zmusi.
Tak czy siak - sztylet od razu pojawił się w jego dłoni, zaś sekundę po tym jego ciało powędrowało ku elfce. Wyglądała na zawodową łuczniczkę, więc miał nadzieję, że nie zdąży oddać kolejnego strzału.
Gdyby czas mu na to pozwolił, to Vesard robi parę błyskawicznych, małych kroczków, po czym z wyskoku próbuje zadać cios. Miał nadzieje, że dzięki akrobatycznemu wyskokowi zwiększy swoje szanse uniknięcia lecącej strzały, gdyby takowa miała miejsce.

[akrobatyczny atak]
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2009-08-09, 00:51   

Vesard zrobił co tylko umiał by odwrócić uwagę elfki i udało mu się. Kobieta spojrzała we wskazanym kierunku a on już biegł w jej kierunku z nożem w ręce.
- Trzeba tak było od razu mó... - usłyszał jeszcze głos mężczyzny - Co jest kurwa! - doleciało do niego wraz z odgłosem kroków uciekającego mężczyzny.
Elfka nie zdążyłaby założyć strzały dlatego odrzuciła łuk i sięgnęła do swego miecza. Poderwała miecz w momencie gdy ostrze Vesarda przecinało powietrze zmierzając w jej kierunku. Szybki skręt tułowiem i odgięcie do tyłu uratowało elfkę przed trafieniem, sama jednak utraciła możliwość riposty. Jej ciało powróciło do początkowego położenia i wtedy odskoczyła do tyłu w kierunku wnętrza jaskini. Stali naprzeciw siebie mierząc się wzrokiem. Czas grał na jej korzyść zaś Vesarda mógł przyprawić o dwa tygodnie tortur.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-08-09, 01:07   

Vesard przewidział wiele możliwości, ale nie sądził, że ten drow ucieknie po pomoc... Miał nadzieje, że wykaże się odwagą i będzie chciał walczyć. No cóż, przeliczył się.
Momentalnie dołożył lewą dłoń do prawej. Wywiązał drugi atak, tym razem z pół piruetu, kończąc falistym cięciem na tors swojej przeciwniczki. Był to kolejny akrobatyczny atak.
Tym razem musiał ją zranić...
Po wykonaniu tego ataku w normalnej sytuacji oddałby pole swojej przeciwniczce. Ale on nie mógł, musiał wciąż nacierać, by wywalczyć sobie... drogę odwrotu? Dziwnie to brzmi, ale zaczął powoli w to wierzyć. Zaatakował, ujawnił się i odsłonił tylko po to, by próbować uciec. Czasem spontaniczne decyzje są o kant, o dupę. Tymczasem wiedział, że jej ciosy mogą być śmiertelnie groźne. Musiał za wszelką cenę zwiększyć swoją szansę uniku, bądź odparcia jej ciosów.
Szedł niczym przyczajony kot. Ostrożnie, ale zarazem niebezpiecznie.
Teraz kwestia tego, ile miał czasu... za ile zjawi się tu wataha wojowników? 20 sekund? 30? Wojna nerwów. Musiał działać szybko.
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2009-08-09, 01:49   

Wymiana ciosów miedzy dwójką przeciwników dała sie we znaki jedynie powietrzu które rozcięte przez sztylet i miecz zasyczało błagalnie. Vesard uderzył jak potrafił najlepiej jednak jego przeciwniczka była szybka i zwinna i z łatwością wyminęła jego atak, a gdy przyszła jej kolej to zamiast zaatakować jak przystało na drowke straciła w końcowym etapie ataku równowagę przez co jej atak zamiast być niebezpiecznym był nieporadny i śmieszny a zwinny Vesard wręcz popatrzył z litością na jej wygłupy. Dodatkowo jej zachwianie spowodowało że musiał poświęcić całą uwagę na odzyskanie równowagi a co za tym idzie straciła szansę na kolejny atak.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-08-09, 01:56   

Vesard widząc wygłupy swojej oponentki spróbował ją rozwścieczyć. Ponoć nerwy są złym doradcą.
-Hahahahaha, co za niedojda!-
Powiedział cicho, tak, aby drowka go usłyszała, ale nikt poza nią.
Jeszcze chwilka...
Czas na zmianę taktyki. Vesard wyprowadził dwa cięcia w swoją przeciwniczkę. Jedno, po drugim. Wierzył w to, że ją trafi, osłabi...
Swoją drogą, to miał nadzieje, że łuczniczka będzie słabą wojowniczką... po raz kolejny się przeliczył.
Teraz mógł polegać tylko na sobie i tak było w istocie. Wierzył w swoje umiejętności.
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2009-08-09, 02:04   

To się dobrało dwoje wojowników którzy zamiast walczyć do szpitala powinni się udać. Vesard powiedział co miał na myśli po czym skoczył do ataku niestety zawadził o wystającą z ziemi skałę i runął jak długi wypuszczając z rąk sztylet który poleciał pod ścianę jaskini jakieś trzy metry od niego. Kobieta wydała okrzyk triumfu po czym wbiła swój miecz aż po rękojeść w piasek. To wywołało kolejny okrzyk tym razem wściekłości. Męczyła sie chwilę z swym mieczem po czym silnym ruchem wyszarpnęła go podnosząc sie i ponownie ruszając do ataku.
Do Vesarda dobiegły jakieś przytłumione i jeszcze odległe odgłosy nawoływań i tupotu wielu nóg.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-08-09, 02:10   

Gwałtownym ruchem, podczas błyskawicznego wstawania wziął pobliski kamień, o ile taki się gdzieś znajdował i co sił w nogach zaczął uciekać.
Jego umiejętności go zawiodły, zaś on sam zrozumiał, że przy tak złośliwym losie, nawet walkę z chuderlawym goblinem - przegrałby.
No cóż zrobić.
Uciekał co sił w nogach. Byle najdalej.
Oby tylko udało mu się z tego wyjść cało...
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2009-08-10, 23:30   

Leżał i wiedział że przegrywa i tylko szczęściu w całym tym nieszczęściu jeszcze żył. Utracił broń i był łatwym celem. Postanowił zdobyć się na wyżyny odwagi i uciec. Podskoczył do góry na równe nogi i już biegł w kierunku otwartej przestrzeni. Bezbronny lecz nadal żywy uciekał ile sił w nogach. Jego problemy nie skończyły się gdyż kątem oka zobaczył jak drowka dopada swego łuku i już po chwili naciąga strzałę na cięciwę. Długo mierzyła i przykładała się do strzału, w końcu wypuściła śmiercionośny kawałek drewna który pomknął za Vesardem. W ostatnim ułamku sekundy, tuż zanim strzała trafiła w niego wygiął swe ciało w iście akrobatycznym ruchu unikając zranienia lub nawet śmierci o milimetry. Po chwili siedział za skałą którą wcześniej przeznaczył na obóz wypoczynkowy, teraz stanowiła ona mur obronny przed szybkimi niczym błyskawica strzałami drowki.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-08-10, 23:40   

Wyjrzał tylko na ułamek sekundy, by zobaczyć, czy ona zmierza w jego kierunku.
Nie miał broni, nie miał niczego. Jednego był teraz pewien - do ponownej walki nie stanie, bo nie ma jak.
Odpuszczenie mu pościgu przez tamtych raczej graniczy z cudem. Ale może... kto ich tam wie.
Siedział i cieszył się, że wyszedł z tego prawie cało.
Nadszedł czas na refleksję.
Czy ja naprawdę jestem takim jebanym nieudacznikiem? Czemu zawsze, a raczej ostatnimi czasy, a już na pewno od czasu pobytu w piekle nie jestem wstanie nic zdziałać moją bronią? Identycznie jak na tej arenie, która była iście rzeczywista... mimo tego, że był to tylko sen. Wtedy też sam się pokaleczyłem bronią, w ostatecznym pojedynku miałem problemy z trafieniem przeciwnika...Że ja już o nożach do rzucania nie wspomnę. Brr... Ale co tam sny. Rzeczywistość, ona jeszcze bardziej przeraża. Nikogo nie mogę trafić, mimo, iż jestem dość zwinny, nikomu nic nie jestem wstanie zrobić... jakby zły los trzymał mnie w swojej nikczemnej ręce grozy. Straszne... ale prawdziwe. Dobra, nie czas na rozmyślania.
Wychylił się ponownie, by po raz drugi ocenić sytuację.
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2009-08-10, 23:51   

Vesard wyjrzał zza skały i gdy tylko spojrzał w kierunku jaskini zobaczył lecącą na jego spotkanie strzałę. była blisko jednak instynktowny odskok z powrotem pod osłonę skały ocalił Vesarda, jednak serce ze strachu waliło jak oszalałe. Sprawdził nawet spodnie czy przypadkiem nie znajdzie jakiejś mokrej plamy, na szczęście żadnej nie było.
Pech tak można było opisać cały jego ostatni czas. Nie dość że sen go przerażał, nie dość że jakiś skurwysyński drow go truł i wykorzystywał, nie dość że inny zarżnął go jak świnie to jeszcze nóż nie leżał w ręce, obawiać się go mogło jedynie powietrze. Leżał łapiąc oddech i myśląc o tym co jeszcze może się zdarzyć skoro do tej pory juz tyle się przeciw niemu sprzysięgło.
Wyjrzał ponownie i ten widok był gorszy od poprzedniego, jeśli coś może być gorszego od nadlatującej na wprost strzały. Byli to wojownicy i łowcy z obozu do którego się chciał dostać. Nawet ich nie liczył nie było sensu, poprostu było ich wielu. Pewnie każdy chciał zobaczyć idiotę atakującego w pojedynkę obóz złoczyńców i wojowników spod ciemnej gwiazdy.
Tak teraz spokojnie mógł mówić o pechu i to poważnym.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-08-11, 00:00   

Odwrócił się w stronę, w którą zamierzał ucieczkę. Najpierw szukał miejsca, w którym mógłby ich zgubić. Skał, czy czegoś innego.
Po chwilowym obraniu trasy zaczął tam biec. Starał się biec linią prostą, biegnącą od jaskini, przez skałę i za nią. Jednym słowem chciał jak najdłużej mieć ubezpieczane tyły.
Gdy tylko wiedział, że znów może oberwać strzałą, zaczął biegać zygzakiem. Tak, by mieć większe szanse na nienatrafienie na strzałę.
Może mu się uda... licząc jego ostatniego pecha - nawet on sam w to nie wierzył.
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2009-08-11, 00:37   

Vesard ruszył przed siebie nie zważając na nic, chciał po prostu zwiać stamtąd. Tylko raz obejrzał sie przez ramię, tylko raz sprawdził kto go goni, a było ich sporo i co martwiło Vesarda nie byli wcale tak daleko od niego jak mu się zdawało. Uciekał ale jak długo mógł. Przed wszystkich dość szybko wysforował sie leśny elf który wielkimi susami gnał za nim. Był niesamowicie szybki, a dystans między nimi malał z każdą sekundą. Było jasne że Vesard nie da rady uciec, nie miał się też gdzie skryć. Musiał sie pogodzić z faktem że oo stanie sie jeńcem lub zginąć.
Widać że pech nie chciał go opuścić ani na chwilę stając się jego najwierniejszym towarzyszem życia.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-08-11, 00:43   

Gwałtowny skręt na bok.
Zdjął plecak i upuścił go na ziemię. Był zbędny, nie potrzebował go teraz, a może pozwoli mu to przyśpieszyć.
I ucieczka w stronę gór. Nie podda się szybko, na pewno nie. Nie pozwoli na to, by stać się jeńcem. Nie ma mowy.
Bieg co sił. A nawet ponad siły.
Byle tylko zdążył do tych gór, byle zgubił ich, tak jak próbował zgubić tamtego elfa, który uciął mu ucho.
Noga za nogą, metr za metrem. Nadzieja umiera ostatnia.
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2009-08-11, 00:54   

Gwałtownie skręcił w lewo porzucając swój plecak kierując sie w kierunku gór lżejszy i szybszy, jednak ten manewr dał elfowi możliwość pobiegnięcia po przekątnej i jeszcze szybszego zniwelowania dystansu. Teraz był kilka kroków za nim i zobaczył jego twarz, jego uśmiech triumfu. To był on elf z okolic bramy. Ten z którym walczył i sromotnie przegrał. Wiedział już na pewno że nie da rady, że zostanie schwytany lub zginie. Musiał wybrać jak zakończy się ta część jego wyprawy.
- Poddaj się czarnuchu, nie masz szans - krzyknął zza jego pleców elf.
Vesard czuł już jego oddech na plecach a do gór został jeszcze spory kawałek drogi. Nie zdąży, nie masz szans, chyba że zaraz coś wymyśli.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-08-11, 01:07   

To było bez sensu. Nie wiedział co zrobić, musiał zaryzykować. Ostatnia próba. Oby tylko była owocna. W co nie wierzył w ogóle.
Stanął gwałtownie i szybko się odwrócił.
-Poddaję się-
Powiedział biegnąć już w stronę swojego przeciwnika. Musiał wykorzystać siłę zderzenia. Zastosował byczą szarżę.
Miał nadzieję, że przewali elfa taranując go swoim wątłym ciałem.
Jedyna nadzieja w tym, że i on jakiejś wielkiej postury chyba nie był.
Tak czy inaczej spróbował, a co z tego wyjdzie?
Nic. To było pewne.
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2009-08-11, 01:13   

Vesard nagle odwrócił sie w kierunku elfa i sprintem ruszył na niego. Ten stanął jak skamieniały, oczy lekko się rozszerzyły, był całkowicie zszokowany obrotem sprawy. Wyrwało go z zadumy silne uderzenie które obu mężczyzn posłało na ziemię. Elf stęknął głośno gdy ciało Vesardo wyparło całe powietrze z jego płuc. Oczy nagle straciły ostrość, lekko zamglone błądziły gdzieś po nieboskłonie. Vesard także lekko oszołomiony był w zdecydowanie lepszej formie od swego przeciwnika, w końcu on wylądował na jego ciele a nie na twardej ziemi. Miał chwilową przewagę, musiał ją wykorzystać najlepiej jak potrafił, w przeciwnym razie może się to dla niego źle skończyć. Teraz był panem sytuacji jednak już nadbiegali kumple elfa a z całą bandą nie dałby sobie rady choćby szarżował do wieczora.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-08-11, 01:21   

Jest
Aż chciałoby się krzyknąć. Czyżby pech go opuścił? Niesamowite.
Jednak doskonale wiedział, co robić. Mógł mu poświęcić dosłownie ułamki sekund i tak zamierzał zrobić. Wykorzystał moment zamroczenia swojego przeciwnika i... lewą ręką przytrzymał jego czaszkę, zaś w tym samym momencie palcem wskazującym i środkowym wybił przeciwnikowi oczy. Jeden prosty, gwałtowny ruch, a powinien wykluczyć elfa z gry.
Niezmiennie całe to zajście trwało dosłownie ułamki sekund. Akcja prosta jak cep bojowy, więc wierzył w to, że mu się uda. Rozejrzał się błyskawicznie, za jego sztyletem, który wcześniej mu się tak podobał. Jeżeli teraz jest w zasięgu ręki, Vesard bierze go, a jeżeli nie, to odpuszcza.
Tak czy siak wstał i zaczął uciekać w stronę gór. A raczej w stronę jakiegoś większej szczeliny w górach... Biegnąc już w stronę gór powiedział tak, by elf go usłyszał -Oczy za ucho, ząb za ząb skurwielu- nie było to może jakieś iście heroiczne stwierdzenie, ale nie miał czasu na składanie jakichś mądrych zdań.
Powinno się udać. A bynajmniej miał taką nadzieję....
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group