TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Farewell
2013-07-31, 23:03
Undus
Autor Wiadomość
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2013-03-17, 23:25   Undus

Undus
Kroniki Dalina - specjalizacja



Jasność. Oślepiająca, nieskończona jasność. Biel, czystość, piękno, przez które brnął z zamkniętymi powiekami. I głos kobiety, wpływający na wszystkie zmysły.

Brnął dalej kryształową ścieżką utkaną z chmur. Stąpał po miękkiej, zroszonej powierzchni, ciałem napotykał opór delikatnych nici pajęczyny, które prześlizgiwały się wzdłuż jego ciała na ziemię. Nic nie widział. Ale wiedział wszystko. Kraniec jego dłoni podtrzymywany przez miękkie opuszki jej palców, nakłaniające do dalszej drogi. Nie mógł zaprotestować. Nawet słowa nie był w stanie wydusić z siebie.

Szli dalej. Zimno górskiego korytarza ustąpiło miejsca ciepłemu, rześkiemu powietrzu. Czuł podmuchy lekkiego, przyjemnego wiatru na twarzy. Momentalnie zapomniał o całym świecie, o przeszłości, o teraźniejszości. Zapomniał o wszystkim, tylko szedł w milczeniu przed siebie. Przez jasność, z zamkniętymi oczyma, kierowany przez nią. Nie wiedział, ile czasu tak szedł. Czy pięć minut, czy całą godzinę. Czas dla niego stanął w miejscu, zatrzymał się, został pominięty przy planowaniu świata.

Jasność natężyła się tak, że oślepiała go nawet przy zamkniętych, zasłoniętych wolną ręką oczach. Kobieta zacisnęła mocniej palce na jego dłoni. A potem puściła ją. Nagle, bez ostrzeżenia. Nie był w stanie nic zrobić, powiedzieć, czy nawet ruszyć się.

Dopiero, gdy oślepiające promienie świetlne bijące zewsząd opadły, a okolica znów spowita była w półmroku, Dalin otworzył oczy. Powoli, spokojnie, bez pośpiechu. Widok, który ujrzał, zaparł mu dech w piersiach.

Przed nim rozpościerała się niewyobrażalnych rozmiarów jaskinia o niemożliwych do dostrzeżenia granicach tworzonych przez ściany czy sufity. Całość zajmowały solidne, dumne krasnoludzkie budowle, o przeróżnych kształtach i rozmiarach. Jedne malutkie jak psia buda, inne olbrzymie, gotowe pomieścić pół ludzkiej populacji. Budynki te tworzyły wielką sieć infrastruktury wraz z drogami, wytyczone przez wolne odstępy pomiędzy zwartymi kolumnami kamiennych budulców. Strzeliste latarnie zatknięte przy traktach rozświetlały całość, tworząc misterny, piękny obraz doskonale wyglądającego krasnoludzkiego miasta. Największego ze wszystkich. Sylwetek mieszkańców krzątających się po mieście było co niemiara, sprawiając, że owo miasto żyło jak każde inne. Ale miejsce, w którym znalazł się Dalin, nie było takie jak inne. Między nim a tym niesamowitym tworem oddzielało go jedynie dwieście metrów drogi. Oraz dwójka osobników, którzy stali zaraz przed nim, w bezruchu.

Dopiero teraz ich ujrzał, na tle pompatycznego miasta. Jednym z nich był siwobrody, starszy od niego krasnolud. Jego błękitne, przenikliwe oczy utkwione były w Dalinie, a usta wyrażały delikatny, przyjazny uśmiech. Krasnolud ubrany był w proste, szare ubranie - lnianą koszulę i spodnie. Zmarszczki na jego twarzy podkreślały wiek, a głębokie pasma blizn - burzliwą przeszłość.

Gdy wzrok Dalina przerzucił się na drugą postać, wojownik po raz kolejny musiał złapać głębszy oddech. Była to elfka o długich, srebrnych włosach spiętych w kok i przyozdobionych kamieniami szlachetnymi. Jej oczy, zielone i wielkie przypominały dwa szafiry, a usta, smukłe i delikatne wyrażały dokładnie to samo, co siwy krasnolud. Wysoka i piękna nawet jak na elfie standardy, ubrana była w długą, fioletową suknię, podkreślającą jej kształty.

Srebrny elf. Nie potrafił czuć do niej wrogości, czy nawet niechęci. Jedyne co czuł, to wielkie brzemię zdjęte z serca i wewnętrzny spokój ducha. Spokój, który zabrał wszystkie troski i znoje a przyniósł pierwszy od dawna szczery uśmiech na jego twarzy. Nie rozumiał, co się dzieje. Gdzie jest. Przeszłość przepadła w zapomnienie, a umysł zrzucił z siebie okowy męki. Stał w tym miejscu, naprzeciw dwójki srebrnowłosych osób. I czuł się niesamowicie.

- Witaj - odezwał się krasnolud, wykonując delikatne skinienie głowy w stronę przybysza. - Witaj wśród nas.
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-03-18, 00:22   

Oślepiający błysk, huk miażdżący uszy i ból...
A potem nic jeno biel...
W głowie krasnoluda wrzało. Wypełniały ją obrazy niedawnego życia. Najróżniejsze migawki z dawnych dni. Wspomnienie wielkiej biesiady w kamieńcu. Budzący nienawiść śmiech triumfującego Jarpala. Toczący się z mozołem po ulicy płonący wóz i okrzyki paniki tłumu. Farsa, którą z braku lepszego określenia zwana sądem. Jeden z wielu niemych posiłków na wozie, w którym towarzysze dzielili się skromną jałmużną od strażników. Świński ryj Arrala nachylającego się z rozgrzanym żelazem.
Setki chwil i najróżniejszych doznań...
W jednej chwili straciły na znaczeniu, gdy usłyszał Jej głos. Umysł Dalina stał się czysty i niezmącony jak tafla oceanu w słoneczny i bezwietrzny dzień. Te wszystkie obrazy wydały się jeno snem. Nie bardziej koszmarem z którego właśnie został wybudzony. Rozwiały się niczym dotknięcie za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Wpatrywał się w Nią, w swoją Złotkę. Nic już się nie liczyło tylko Ona. Chłonął spojrzeniem każdy Jej cal, jakby miała zaraz zniknąć we mgle. Czuł radość jakiej jeszcze nigdy nie odczuwał, wszelkie troski były mu obce. Nie dbał o to gdzie jest, a ni nawet kim jest. Podążał za Nią , oniemiały z zachwytu, nie mogąc wydusić z siebie słowa. W duchu modlił się, by ta chwila trwała wiecznie. Dotyk Jej dłoni delikatnie pieściły zmysły wojownika. Liczyła się tylko Ona. Jego Złotka...

Nagle bez ostrzeżenia puściła go, a wszystko zalała niepowstrzymana fala jasności. Po chwili odzyskał wzrok, a widok który się przed nim rozpościerał zapierał dech w piersiach. Miał przed oczami najwspanialsze krasnoludzkie miasto jakie kiedykolwiek widział. Nawet nie potrafił wyobrazić sobie czegoś równie pięknego. Zaś przed miastem stała dziwna para niczym mityczni strażnicy. Stary dumny krasnolud pooznaczany bliznami świadectwami burzliwej przeszłości oraz srebrna elfka piękna niczym marmurowy posąg. Oczywiście była piękna w elfich standardach, nijak się miała do krasnoludzkich kobiet. Wysoka i chuda niczym tyczka, jednak było w niej coś co przyciągało wzrok. Mimo całego swojego uroku nie mogło się równać z Brandą. Krasnolud otrząsnął się i rozejrzał nerwowo. Przybył tu z ukochaną. Nie mógł jej znowu stracić...

- Branda? Branda!
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2013-03-19, 21:44   

Drobne refleksy jasności wciąż kołatały się wewnątrz oczu krasnoluda, chociaż jedynym źródłem światła w pobliżu była pochodnia zatknięta na ścianie kilkanaście metrów od miejsca, w którym stał. Mrugnął kilka razy, poruszył głową, aż mroczki wreszcie zaczęły znikać. Jego umysł wariował, nastawiony na najwyższe obroty. Myśli szybko przeglądały karty przeszłości, wydarzenia, które wyryły się najbardziej w pamięć. Przygody, niebezpieczeństwa, osoby. I te dobre, jak i całkowicie im przeciwne. Jarpal, Arral... Ci, którzy nie zdołali posmakować zemsty Dalina. A teraz?

A teraz szedł za Złotką, jak zwykł na nią mówić. Szedł za nią, jednak w pewnym momencie zniknęła. Tak szybko, jak się pojawiła, bez cienia szansy na zrobienie czegokolwiek.

Już po raz kolejny. Tak blisko, a poza zasięgiem wojownika. Jedyne, co mógł zrobić, to krzyczeć. Nawoływać jej imię, wypytywać, zrobić cokolwiek, by tylko...

- Spokojnie - siwy krasnolud położył dłoń na ramieniu Dalina. - Jesteś wśród przyjaciół. "Podróż" jest bardzo wyczerpująca zarówno dla ciała, jak i dla umysłu.

Elfka skinęła głową, jakby potwierdzając słowa towarzysza.

- Bardzo rzadko trafiają nam się tu goście - wypowiedziała te słowa w mowie zrozumiałej dla Dalina. Nie był to jednak krasnoludzki, czy nawet imperialny; jej głos był dźwięczny, pełny polotu i finezji, lekki, śpiewny, zupełnie jak język elfów. Nie znał tego języka. Jednak rozumiał go doskonale, jakby został mu wpojony od urodzenia.

- Jestem Naether Sil'leaon, a to jest Farfin - wskazała drobną dłonią na srebrnobrodego krasnoluda.

- Mamy przyjemność powitać cię, jako kolejnego członka Wyspy - dodał Farfin. - Chodź z nami, uczta powitalna już na ciebie czeka!
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-03-19, 22:28   

Obecnie umysł Dalina frapowała tylko jedna rzecz - nagłe zniknięcie jego ukochanej. W tej sytuacji nie potrafił zachować spokoju, nawet gdyby chciał.

- Nie przybyłem tu sam. Brenda, moja żona wskazała mi drogę. Musimy ją znaleźć!

Zaczął się rozglądać nerwowo na boki, mając przeogromną nadzieję na odnalezienie jakichkolwiek śladów ukochanej. Gdzieś w zakamarkach umysłu pojawiła się niechciana myśl: "Może to kolejne przewidzenie". Na razie jednak odrzucił ją w najdalszy kąt, oznaczało by to, że powoli popada w szaleństwo. "Wybuch musiał cisnąć mną do tunelu, którym dotarłem do tej cudownej jaskini" - rozumował. Nagle uświadomił sobie, że nie jest sam, a jego długie milczenie musiało być sporym nie taktem.

- Wybaczcie. Zwą mnie Dalin.

Odruchowo otrzepał się z pyłu, w porównaniu do tych majestatycznych postaci musiał prezentować nad wyraz marnie. Do rudzielca dotarło, że rozumie elfkę mimo, że posługuje się obcym dla niego językiem. Może naprawdę uderzył się w głowę i ma omamy. To by tłumaczyło to wspaniałe miasto.

- Wyspa...wyspa

Odparł w zadumie i podrapał się po brodzie. Już gdzieś kiedyś słyszał to słowo. Szwagier mu kiedyś o niej opowiadał, jednak górski krasnolud nigdy żadnej nie widział. Opis Branda całkowicie przeczył podziemnemu miastu.

- Masz na myśli mały kawał lądu otoczony wodą?

Może naprawdę oszalał. Zamrugał i spojrzał z niedowierzaniem na swoich rozmówców
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2013-03-21, 15:35   

- Twoja żona? - zapytał Farfin, jakby nie dowierzał słowom Dalina. - Nikt prócz ciebie tu nie przybył. Wiedzielibyśmy o tym.

Złapał się za brodę, jak to ma w zwyczaju czynić wiele krasnoludów targanych rozterkami.

- Nie, niemożliwe. Gdyby to było prawdą, to w sali biesiadnej pojawiłyby się dwa dodatkowe miejsca, miast jednego. Wieści o twoim przyjściu były znane już od... - przerwał, szukając dobrego słowa - dawna. Jeśli twoja żona faktycznie była z tobą, to być może bogowie mieli inne plany wobec niej, nie wpuszczając jej do siebie. Przykro mi to mówić.

Pył, z którego otrzepywał się Dalin był jedynie wyimaginowanym pyłem, nieistniejącym, służącym tylko temu, by odprawić klasyczny rytuał oczyszczenia ubrania. Nawet jeśli te, podniszczone przez brudną pracę w kopalni, w tym momencie było w nienagannym stanie. Zupełnie jakby jasny tunel, którym przeszedł Dalin zabrał od niego nie tylko czarne myśli i złą przeszłość, ale i cały fizyczny brud. Zmęczenie jednak nie opuściło wojownika. To jedno, wraz z bólem spowodowanym sadystycznymi zapędami Arrala, były tym, co wciąż przypominało mu, że jeśli jest w raju, to jest to bardzo naturalistyczny i życiowy raj, mało różniący się od świata "poprzedniego".

Elfka, po usłyszeniu pytania wojownika, stłumiła drobny, kobiecy śmiech, przewracając oczami.

- Nie, Dalinie. Mówimy o "Wyspie" - podkreśliła to słowo - jako o miejscu, w którym się znajdujemy. To jest metaforyczna wyspa, będąca w istocie nazwą własną...

- Naeth, nie męcz naszego gościa - przerwał jej srebrnobrody krasnolud. - Trafiłeś na Wyspę Bogów.

- Miejsce oderwane od naszego świata, a jednocześnie spójnie w nim zawarte. Miejsce, gdzie rezydują bogowie, gdzie czas jest pojęciem względnym, a utopia nie jest tylko literackim wygłupem - dokończyła elfka, definitywnie nie dająca za wygraną.
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-03-21, 19:41   

Dalin stał jak wryty przysługując wyjaśnieniom, a im więcej się dowiadywał tym bardziej jego usta otwierały coraz szerzej. Na twarzy rudzielca zagościł niezręczny tępawy uśmiech niezrozumienia. Wszelkie złożone metafory, a zwłaszcza te graniczące z metafizyką przy prostym wojowniku można było potłuc o kant dupy. Cokolwiek miała na myśli elfka pozostało zagadką dla Dalin, na szczęście w sukurs przyszło jakże proste i dobitne wyjaśnienie krasnoluda. Wyspa Bogów... coś takiego nie mieściło się w umyśle berserkera, chyba za mocno uderzył się w głowę. Do tej pory wątpił by bogowie zwracali uwagę na jego skromną osobę. Nie zapomniał, że żadna z jego modłów, w których prosił o ocalenie Brandy nie została wysłuchana. Jego stosunek do sił ponadnaturalnych był raczej obojętny i wolał by tak pozostało. Kontakty z bogami mogą być bardzo kłopotliwe. Bogowie są bardzo pamiętliwi...

- Doskonale wiem, że Bogowie mieli do nas inne plany. - Odparł z silną ironią, w której pobrzękiwał smutek. W głowie krasnoluda pojawiło się nie cierpiące zwłoki pytanie. - Czy jest możliwość sprowadzić ją tutaj?

W słowach Dalina pobrzękiwała nadzieja, z napięciem czekał na odpowiedź.
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2013-03-23, 20:15   

Krasnolud pokręcił z przeczeniem głową.

- Tylko bogowie mogą tego dokonać. A ich wola jest niezłamana i naprawdę trudno w jakikolwiek sposób na nią wpłynąć.

- To są bogowie - wtrąciła elfka. - A my jesteśmy tylko zwykłymi śmiertelnikami. Prochem i niczym...

Dalin doskonale rozumiał, co w tych słowach zawarli mu rozmówcy. Nawet, jeśli był sposób na sprowadzenie jego żony na Wyspę Bogów, to pozostawał on poza zasięgiem wojownika, w całości zależny od łaski bądź niełaski istot wyższych. A te, jeśli wierzyć opowieściom osób bardziej wierzących od Dalina czy też własnej autopsji, były niezwykle trudne do przekonania.

- Trudno mi to mówić, ale naprawdę powątpiewam, jakoby... Brenda miałaby taką szansę w życiu jak ty - Naether złączyła dłonie we współczującym geście, a jej twarz posmutniała. - Skoro twierdzisz, że była wraz z tobą, to tym bardziej musiała zrobić w przeszłości coś świętokradzkiego, coś, co oburzyło bogów w wystarczającym stopniu, by zamknąć przed nią wrota do Wyspy. Niestety.
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-03-23, 21:25   

Wola boska nigdy nie uwzględnia potrzeb Dalina, sam musiał walczyć o swoje. Tak jak w tedy, gdy poszukiwał Brandy pod rumowiskiem. Życie go boleśnie przekonało, że może polegać tylko na siłach materialnych i nie ma co liczyć na pomoc sił nadnaturalnych. Może Branda przyprowadziła go tu by wytknął bogom ich bezduszność. Nie miał jednak czasu roztrząsać tej idei po dalsza wypowiedź elfki wzbudziła jego gniew. Całym ciałem krasnoluda wstrząsnął gniew, a na twarzy zagościł marsowy wyraz. Wojownik zacisnął dłonie w pięści i wrzasną:

- Jak śmiesz! Do kurwy nędzy! - Cała twarz krasnoluda poczerwieniała od złości, tak że trudno było dostrzec gdzie kończy się jego ruda broda. - Była najwspanialszą osobą jaką znałem! Jej dusza jest nieskalana jak górki strumień! A ty, zdziro sugerujesz, że... - Urwał i drżąca ręką wskazał na siebie. - Ja jestem bardziej godny stanąć przed bogami! Taki nędzny skurwiel jak ja! Zabójca szwagra, zapijaczony stoczony na dno skazaniec! Tfu! - Splunął elfce pod nogi. - Takie wyroki to jam w dupie!

Patrzył z pode łba na elfkę.
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2013-03-23, 23:12   

Dalin nie przepadał za bogami. Nie po tym, co uczynili z jego życiem, a szczególnie z życiem jego żony. Miał prawo być na nich zły. Nawet więcej, czuł, że mógłby stanąć przed nimi i bezpośrednio zarzucić im wszystko, co ci dokonali. Nie reagowali na prośby, modlitwy, a jedyne, co potrafili sprowadzać, to śmierć. Wojownik zdenerwował się tym bardziej, kiedy usłyszał kąśliwy jego zdaniem komentarz odnośnie Brandy.

Kobieta wygięła się delikatnie do tyłu i zasłoniła się dłońmi w defensywnym geście, zupełnie jakby oczekiwała, że Dalin rzuci się nagle na nią z pięściami gotowymi do bitki.

- Spokojnie, Dalin - drugi z krasnoludów stanął między berserkerem a kobietą. - Nikt tu nikogo nie chciał obrazić. Naeth tylko starała się ci wyjaśnić, jak to na Wyspie zazwyczaj bywa.

- Nie wątpię, że była perfekcyjną kobietą - elfka wyłoniła się zza Farfina, co w jej przypadku następowało automatycznie, ze względu na wyraźną różnicę wzrostu - ale naprawdę trudno jest kwestionować boskie wyroki. Nawet, jeśli i one bywają niesprawiedliwe.

- Skoro samego siebie przedstawiasz w aż tak złym świetle - dodał siwobrody krasnolud - to może właśnie dlatego tylko ciebie bogowie wybrali? Byś, powiedzmy, odkupił swoje winy?

Pytanie retoryczne zawisło w powietrzu. Widać było, że nawet dwójka dłużej bytujących na Wyspie Bogów osobników kompletnie nie wiedziało, z jakich przyczyn los potoczył się tak niesprawiedliwie dla dwójki kochanków.

- Zamiast wyciągać pochopne wnioski, poczekajmy na rozwój wydarzeń - zaproponowała elfka. - Jestem pewna, że czas lepiej wyklaruje sytuację aniżeli domysły naszej trójki.
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-03-23, 23:43   

Komentarz Farfina ostudził nastroje Dalina. Trafił w czuły punkt. Ten ta idea wydawała się wojownikowi bardziej prawdopodobna, nie możliwe było by Branda bluźniła przeciwko bogom. Jedyną osobą, która zawiniła był on sam. Sąd boży, to coś na miarę jego grzechów. Jeśli podda się karze może zazna w końcu ukojenia. Wyraz gniewu ustąpił z twarzy krasnoluda, a jego miejsce zajął skrywany głęboko ból i smutek. Rudzielec opuścił ręce i zgarbił się. Wydawał się znacznie niszy niż w rzeczywistości.

- Może masz rację. - Głos krasnoluda przepełniony był goryczą. - Nie wiem jednak czy Bogowie są wstanie zdjąć ze mnie ciężar mojej winny i hańby która się odkryłem. - Spojrzał na elfkę, a w jego oczach zabłysnęło szaleństwo. - Nie oskarżaj innych o bluźnierstwo jeśli nic o nich nie wiesz.

Krasnolud zamilkł i złapał się oburącz za głowę. Miał w niej wielki mętlik, a dodatkowo negatywnie wpływało na niego zmęczenie. To wszystko było za dużo jak na jednego krasnoluda. Spojrzał na swoich rozmówców, a w jego głowie zaświtało kolejne pytanie.

- A czy wy poznaliście powód dla którego was wezwano? Wspominaliście coś o uczcie? Z chęcią bym odpoczął. Powiedzmy, że droga to tej "Wyspy" była dość wybucha.

Na twarzy krasnoluda wykwitł szczery uśmiech.
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2013-03-24, 00:09   

- Widzę, jakim hołdem ją darzysz. Postaram się powstrzymać od dalszych tego typów komentarzy, jeśli wzbudzają u ciebie gniew.

Elfka pochyliła głowę, co mogło znaczyć ni mniej, ni więcej, jak bezsłowne przeprosiny czy gest pokuty. Nie powiedziała jednak bezpośredniego "przepraszam". Dalin mało wiedział o elfach, a tym bardziej o elfach wyglądających na te z odłamu wysokich, srebrnych. Nie mógł przez to wiedzieć, czy ich kultura wymagała określonych zachowań i dopowiedzeń, czy może wystarczy stosowny, a zarazem wyraźny gest ku pokojowym relacjom.

- Nasz powód? - zamyślił się Farfin, powtarzając gest brodzenia palcami po długiej brodzie. Spojrzał na kobietę. - Zaraz, poczekaj...

- Można powiedzieć, że trafiłam tu przez przypadek - odparła się elfka.

- Tak jak każdy - wtrącił krasnolud.

- Powód jest nam nieznany. Nie wiem, czy nawet istnieje. Bogowie są nie do objęcia nawet przez najtęższe umysły całego naszego świata. Poza tym nikt nie pragnie zrozumieć, dlaczego tak się stało. Wszyscy bytują tutaj w szczęściu i harmonii, a na co dzień spotykają ich najskrytsze marzenia. Ja mam własną pracownię alchemiczną, metalurgiczną i magiczną. Farfin ma w pełni wyposażoną kuźnię i pracuje w niej nie dlatego, że musi, ale dlatego, że jest to dla niego najprzyjemniejsze zajęcie, o jakim kowal może marzyć.

- Sam zobaczysz. Chodź z nami do miasta - dodał krasnolud, wskazując krętą dróżkę schodzącą po łagodnym zboczu do aglomeracji budynków, lezącej w delikatnie zarysowanej dolinie.
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-03-24, 00:28   

Dalin skinął głową na gest Naether.

- Będę wdzięczny.

Krasnolud nigdy nie zetknął się z elfią kulturą i nie wiedział jak się zachować. Uznał, że tematu nie było, jeśli Naether dotrzyma słowa nie ma powodów by zachować wrogość wobec niej.

- Prowadź. - Odrzekł i poskrobał się po brodzie. - Cóż w życiu pragnąłem tylko dwóch rzeczy z całego serca być z nią i dokonać zemsty. - Rudzielec uśmiechnął się pod nosem do wizji skrępowanego Jarpala z przewiązanego czerwoną wstążeczką. - Ciekawe rzeczy prawicie. A więc nikt nie poznał przyczyny? Nikt nie dociekał? I skąd do licha wiecie, że ta kuźnia i ta alchemiczna pracownia są dla was?
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2013-03-24, 00:57   

Siwobrody krasnolud bez słowa ruszył przed siebie. Wraz z nim szła elfka, natomiast Dalin szedł zaraz za nimi, z odstępem jednego metra. Ścieżka schodziła lekko w dół, a obolałe nogi krasnoluda dopiero teraz zaprotestowały dalszym krokom. Protesty te były jednak wystarczająco stłumione, by po chwili nie tylko dało się je tolerować, ale i akceptować. Drobne ukłucia bólu były niczym przy całej historii cierpień, przez jakie przeszedł Dalin.

- Powiedzieli nam ci, którzy byli tu przed nami - odparł Farfin. - Ale też, jakby... czuliśmy, że to miejsce jest stworzone dla nas. Nieużytkowane, gotowe, by wejść do środka i rozpocząć pracę.

- Naprawdę trudno jest to wytłumaczyć werbalnie - dodała elfka. - Trudno jest wytłumaczyć cokolwiek, co się tutaj dzieje. Z czasem przywykniesz do aktywności tego nowego "zmysłu". Jeśli w ogóle można tę reakcję tak nazwać.

Trakt przerodził się w solidną, kamienistą dróżkę. Pierwsze budynki zaczęły zbliżać się do nich, a sylwetki mieszkańców coraz bardziej zarysowywały się na ich tle.

- Niektórzy spekulują - kontynuowała - że bogowie ściągają do siebie swoich wyznawców, by obserwować, jak kultywują ich tradycję, zasady i wyznania. Drudzy z kolei twierdzą, że na Wyspę trafia się przez przypadek, z powodu załamań materii w Uniwersum...

Chłodny wzrok Farfina ocucił wyuzdaną mowę Naether. Westchnęła.

- No, po prostu że trafiają w miejsce, które jest przeciążone mocą i tworzy "przejścia" do tego świata. A ostatni zaś sądzą, że właśnie te "przejścia" tworzą się świadomie, w najbardziej potrzebnych miejscach, zabierając ze sobą wszystkich, którzy tej interwencji potrzebowali.

Szeroka, wybrukowana droga oraz okolica otoczona przez solidne, pysznie wyglądające krasnoludzkie budowle najlepiej świadczyły o tym, że znajdowali się już w sercu miasta. Okoliczne osobistości różniły się od siebie płcią czy rasą, ale nigdy zachowaniem. Można było z podziwem obserwować, jak ramię w ramię elf leśny z mrocznym stali przy sobie i głęboko kłonili się na ich widok, czy nawet gdy krasnolud wraz z orkiem salutowali z patosem, gdy tylko nowy gość pojawił się w zasięgu wzroku. Można było dostrzec większość ras znanych Dalinowi tylko z opowieści. Elfy srebrne czy mroczne właśnie, czy nawet dziwne, humanoidalne jaszczurki pokryte łuską, stojące na tylnych łapach.

- Tutaj wszyscy żyją w pokoju - skomentowała elfka. - Atmosfera, jaką objęte jest to miejsce, ma na wszystkich literalnie boski wpływ.
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-03-24, 01:22   

Dalin szedł w ciszy zastanawiając się nad słowami towarzyszy. Przypadek czy świadome działanie. Wojownik był bardziej skłony uznać to pierwsze, bowiem czyje tradycję miał by kultywować. Jedyni bogowie, którzy przy chodzili mu na myśl byli Brimmgar i Gharruk. Czyżby miał spędzić wieczność na niekończącej się hulance lub też ciągłej zawładniętej szałem walce. Nie wiele by się różniło od jego dotychczasowej egzystencji.

- Nigdy nie sądziłem, że przyjdzie mi zobaczyć zielonego elfa i drowa obok siebie. I to nie mających zamiaru wyrwać sobie flaków. Ja pierdole nawet ork mi salutuje... - Odparł zdumiony krasnolud, od młodości wpajano mu nienawiść do tych istot. Czuł się nieswojo, jakaż siła pozwalała żyć obok siebie narodom, które zawsze ze sobą walczą lub wręcz się eksterminują. - Za prawdę niebiański ład tu panuję. Jednak istnieją mroczne bóstwa, które wymagają od swych wyznawców ofiar krwi. Nie mówcie, że panuje tu absolutna zgoda na wszystko?! - Krasnolud z ciszył głos onieśmielony własnym pytaniem, które w końcu cisnęło mu się na usta. - Doświadczyliście kiedyś boskiej obecności?
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2013-03-24, 01:48   

Dwójka towarzyszy jednocześnie uśmiechnęła się, obserwując reakcję Dalina. Widok teoretycznie znienawidzonych istot ramię w ramię był nie do opisania, a nawet nie do wyobrażenia. Przechodzący obok mroczny krasnolud klepnął go w ramię, śmiejąc się szczerze. Wojownik nie czuł się z tym źle. Wręcz przeciwnie, poczuł, że przez całe życie krępowany był przez swoją "śmiertelną" naturę. Teraz po prostu nie mógł zareagować gniewem czy nienawiścią, widząc pokrytego bliznami orka, z uznaniem kiwającego mu głową.

- Każda pozytywna dzielnica miasta ma też swoje przeciwieństwo - westchnęła elfka. - Jeśli udasz się wystarczająco daleko, to trafisz do stref obejmowanych przez właśnie tych bogów, którzy wprowadzają śmierć i zamęt. Tutaj jednak, w centrum miasta, jesteśmy na terenach neutralnych. Mówi się, że ład i porządek w tym areale sprawowany jest przez ludzkiego boga, Aesira.

- A co do boskiej obecności - wtrącił krasnolud - to nigdy nie spotkałem się tak bezpośrednio z jakimkolwiek bogiem. Jednakże wiele razy podczas pracy, kiedy starałem się stworzyć majestatyczny i godny bogów przedmiot w mojej kuźni czułem, że sam Therramer prowadzi moje dłonie, by wykuły najpiękniejszą broń, jaką tylko można było sobie wyobrazić.

- Różni bogowie inaczej porozumiewają się z mieszkańcami - dodała kobieta. - Niektórzy lubią zsyłać wenę, motywację, inni zaś bezpośrednio, ale też pod postacią jakiejś wydawałoby się zwykłej osoby ukazują się, by wraz z tobą bawić się, walczyć czy zajmować się innymi czynnościami związanymi z patronatem tychże bogów.

Rozmowa zajęła go na tyle, że nawet nie zauważył, kiedy w oddali wyłonił się olbrzymi, szeroki stół biesiadny otoczony ławami i zastawiony talerzami, sztućcami oraz jadłem. Wokół niego uplasowana była może setka, dwie setki czy też i tysiąc osób. Stół był wystarczająco długi, by jeden koniec oddalony był od drugiego tak, że nie dało się dostrzec jednocześnie obu końców. Wszyscy bawili się, śmiali, jedli i pili przepysznie wyglądające dania. Muzyka, grana przez doskonale zsynchronizowany zespół bardów wprowadzał jeszcze weselszą, żywą atmosferę. Syk piwa lejącego się z wielkich antałów ustawionych co dwa metry i stukot kielichów spowodowały ożywienie się alkoholowego głodu krasnoluda. Soczyste mięsiwo o dziesiątkach rodzajów i smaków, parujące ziemniaki, półmiski warzyw oraz wielkie kosze świeżo wypieczonego chleba wywołały z kolei zazdrość pustego brzucha, który też od wieków nie miał w sobie solidnego posiłku. Farfin wskazał Dalinowi trzy wolne miejsca naprzeciw ich i skinął głową, uśmiechnięty.

Nie trzeba było drugi raz powtarzać.
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-03-24, 02:04   

Wszelkie duchowe rozterki rozwiały się nagle, gdy Dalin stanął przed suto zastawionym stołem. Tak oto śmiertelne ciało zatriumfowało nad nieśmiertelną duszą. Wygłodniały krasnolud z trudem powstrzymał się przed rzuceniem się na jedzenie, aby zachować trochę godności. Jednak nie żałował sobie potraw, nie dbał oto co konsumował, byle tylko zaspokoić pierwszy głód. Następnie duszkiem wybił antałek piwa. Na bogów jak mu tego brakowało. Po wstępnym zaspokojeniu powrócił do rozmowy, choć nie przestał się posilać i popijać.

- Więc mieszkacie w dzielnicy Aesira? Wiecie jak mam odnaleźć "swój dom"? Ciekaw jestem co tam zastanę...

Dalin dał się porwać chwili całkowicie zapominając o troska swego życia. Nadszedł czas hulanki i swawoli.
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2013-03-24, 02:24   

Gdy tylko usiadł, przyjrzał się z bliska wykwintnym potrawom, które stały przed nimi. Żeberka, udka, piersi, pasztety, nawet ryby czy inne, nieznane mu rodzaje brązowawego mięsiwa. Te właśnie najbardziej przykuły jego uwagę. Zapach był onieśmielający, a alkoholowa woń dopełniła reszty. Usiadł między Farfinem a jakimś innym, nieznanym mu krasnoludem górskim. Nie skupił się jednak na nim, a na posiłku. Bez zastanowienia nakładał sobie solidne porcje, które błyskawicznie pochłaniał. Kolejne porcje znikały z okolicznych mis, które wydawały się, jakby zaraz miały pozostać puste, oblegane przez dziesiątki głodnych osobistości. Te jednak wciąż zawierały w sobie gotowe do podania, pachnące potrawy. Jakiś inny krasnolud siedzący dwa miejsca od niego napełniał właśnie sześć kufli pieniącym się piwem, a po postawieniu na stole ze śmiechem "podsunął" Dalinowi jeden z nich, niczym karczmarz po długim kontuarze. Wojownik przyjął trunek i wypił go niemal błyskawicznie. Odbiło mu się cicho, jego organizm rozluźnił się, mając zapewniony pierwszy solidny posiłek tego dnia. Jednak do granic możliwości, czy chęci brakowało mu jeszcze bardzo dużo.

- Swój dom odnajdziesz - odpowiedział srebrnobrody, przeżuwając właśnie kawałek chleba - intuicyjnie. Będziesz wiedział, kiedy i gdzie znajduje się twoje domostwo.

- I by było jasne - dodała elfka - to nie mieszkamy tutaj, tylko pod patronatem Therramera. W dzielnicy twórców i artystów.

Dalsza rozmowa została przerwana przez niespodziewane najście trójki rubasznych krasnoludów. Utworzyli oni półokrąg za plecami Dalina. Środkowy z nich odezwał się wesołym, delikatnie podchmielonym głosem:

- Hej, nie widziałem cię tu wcześniej - słowa te skierował do berserkera. - Chłopaki, trzeba wypić zdrowie naszego nowego bywalca!

Kufle, które wznieśli do góry, stuknęły głośno o siebie.

- Na cześć nowego krasnoludzkiego ziomka: hip, hip...

- Hurra! - odezwali się dwaj pozostali. Nie minęła chwila, jak do kręgu zainteresowania doszli trzej kolejni, witający Dalina.

- Jak się nazywasz? - zapytał ten sam, co przedtem. - Chodź, napij się z nami!
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-03-24, 02:32   

- To wiele wyjaśnia. - Odrzekł z uśmiechem do Farfina. - Mogę Cię przeprosić na moment.

Dalin wstał i podszedł do wołających go krasnoludów z zamieram stuknięcia się kuflami.

-Zwą mnie Dalin! Zdrowie nowych towarzyszy! - Wrzasnął opróżniając kolejny kufel, by zaraz sięgnąć po następny. - Waszmości miana?
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2013-03-24, 02:50   

Krasnoludzki kowal skinął ze zrozumieniem głową. Dalin wstał, chwycił za pusty już kufel i podszedł do grupki. Nawet nie zauważył, kiedy ktoś błyskawicznym ruchem wymienił go na inny, wypełniony złocistym trunkiem. Piana zasyczała, a kufle jednocześnie stuknęły o siebie.

- Zdrowie Dalina! - odparła cała reszta, wypijając zawartość.

Alkohol był wyśmienity, a zarazem mocny, typowo krasnoludzki. Wchodził jak woda, jednak efektów, póki co, nie było nawet najmniejszych. Jedynie humor, który mógł być spowodowany zarówno samym zapewnieniem jadła, napitku i towarzystwa, jak i właśnie rozluźnieniem i działaniem buzujących procentów.

- Zwą mnie Berm - rzekł osobnik do tej pory najchętniej wypowiadający się. Był czarnobrody, lekko wyższy od Dalina. Jego chaotyczna czupryna i pełne życia oczy nadawały mu atrybuty lubiącego dobrą zabawę krasnoluda.

- A tutaj po kolei: Keff, Vorrin, Zulf - wskazał na trójkę towarzyszy, którzy stali w pobliżu. Pozostali, którzy go powitali, zniknęli w niewyjaśnionych okolicznościach.

Nagle ktoś wcisnął mu kolejny kufel, zabierając ten pusty. Reszta bywalców osobiście odwróciła się ku antałom, własnoręcznie napełniając swoje naczynia. Wszyscy, oprócz Berma. Ten, o dziwo, miał swój kufel wypełniony po brzegi, chociaż Dalin mógł przysiąc, że jeszcze przed chwilą opróżnił go duszkiem.

- Jak tu do nas dotarłeś, Dalinie? - zapytał Berm, uśmiechając się. Co nowi towarzysze przybywają, tym ciekawsze historie słyszymy.

- Nawet, cholerka, nie pamiętam, kiedy ostatnim razem ktokolwiek przybył na Wyspę! - wykrzyknął Zulf, wznosząc kufel ku górze.
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-03-24, 03:13   

- Zaczęło się od tego, że zmuszono mnie bym sprawdził czy w tunelu nie zebrał się niebezpieczny gaz. Daleko nie zaszedłem jak... - Błyskawicznie obalił kolejny kufel, a już pustym uderzył o stuł. - Całym tunelem zatrzęsło, huku przy tym co nie miara, a mnie pochłonęła jasność. Najlepsze dopiero przed wami. - Urwał by zwilżyć sobie gardło kolejnym łykiem piwa. - I to przed oczami miałem jeno biel. Na górze, po lewo, po prawo, nawet podłoga była utkana z mgły jakieś. Ani chybił magicznej. Nagle pojawiła się ona moja Złotka. Najpiękniejsza córka gór jaką nosił ten świat. Gdybyście ją widzieli na pewno byście przyznali mi rację. - Zrobił pauzę, by napić się kolejnego łyka. - Cudowna złotowłosa Branda. Mój cudny anioł, kazał mi iść za sobą. I zgadnijcie co zrobiłem? - Kolejna pauza by się napić i wprowadzić nieco dramaturgii. - Poszedłem za nią ot co. Zdrówko Brandy najwspanialszej żony na świecie!

Tym razem opróżnił kufel do końca.
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2013-03-24, 03:23   

Grupka krasnoludów przysłuchiwała się wypowiedzi Dalina w milczeniu. Żaden z nich nie ośmielił się wypowiedzieć choć słowa, a nawet upić trunku. Kiedy ten zakończył monolog, cisza wciąż pozostała nienaruszona. Dopiero przy wznoszeniu toastu wszyscy ożywili się, podnieśli kufle w górę, stuknęli razem, radośnie i przystawili piwo do ust.

- Niesamowita historia! - skomentował Vorrin, klepiąc wojownika w ramię.

- Jesteś górnikiem? - zapytał Zulf, obracając się za siebie, by wypełnić kufel na nowo.

W tym czasie Keff oddalił się od grupki w tylko jemu znanym kierunku. Rzucił coś w stylu "poczekajcie!", by następnie oddalić się szybkim krokiem.

- Jasny tunel, no, niektórzy też tak to określali - dodał Berm, kiwając głową ze zrozumieniem. - A powiedz mi jeszcze - kontynuował - co się z nią stało? Dlaczego jej tu z nami nie ma? - zapytał widocznie zakłopotany.
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-03-24, 12:13   

- Znam się trochę na górnictwie, ale tam gdzie się urodziłem każdy chociaż raz miał kilof w ręku. Nie sądzicie, że każdy krasnolud jest górnikiem w głębi serca? To nasza natura. - Odparł. - Tak naprawdę to param się wojaczką. Walcze dwuręcznymi toporami.

Po kolejnym pytaniu krasnolud wyraźnie posmutniał i podrapał się po brodzie.

- Nie mam pojęcia. Nagle puściła moją rękę i światłość ustała. Moim oczom ukazało się to wspaniałe miasto, ale jej nigdzie w pobliżu nie było. - Krasnolud wlepił wzrok w podłogę. - Powitała mnie tamta dwójka. - Wskazał na krasnoluda i elfkę. - Powiedzieli, że przybyłem sam. Eh... - Urwał na chwile wpatrując się w śnieżnobiałą pianę swojego piwa. - Hej Farfin, Naether! Chodźcie do nas! - Zawołał i zachęcił ich gestem dłoni. - Wasze zdrowie!

Po raz kolejny wybił łyk piwa.
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2013-03-24, 22:25   

- Też byłem kiedyś górnikiem! - odparł Zulf, wybuchając entuzjazmem. A w jakich rejonach pracowałeś? Przy czym? Ja swojego czasu robiłem przy srebrze. Cholera, to były czasy!

Gdy Dalin skończył wyjaśniać swoją nietuzinkową historię, Berm jako pierwszy wyprowadził swój komentarz.

- Może wydawało ci się, może miałeś omamy? Dużo osób trafia tutaj do nas w przeróżnym stanie, a po tobie widać, brachu, że potrzebujesz zarówno odpoczynku, jak i solidnej hulanki!

- Hej Farfin, Naether! Chodźcie do nas! - Zawołał Dalin i zachęcił ich gestem dłoni.

O dziwo, gdy odwrócił się do nich, zobaczył tylko krasnoluda, bez elfki, której nie mógł wypatrzeć w reszcie bawiącego się tłumu przy stole. Farfin podszedł bardzo ochoczo do grupki swych ziomków.

- Naeth poszła do innych elfów - powiedział, witając się ze wszystkimi po kolei.

Wyciągał prawicę do, jak się okazało, dobrych znajomych, a ci ze śmiechem wyciągali swoją. Gdy już skończyli, Dalin wzniósł toast. Wszyscy stuknęli się kuflami, a kolejna salwa pienistej substancji została wlana do gardeł krasnoludów.

- Ach! Świetne piwo, jak zawsze! - kontynuował srebrnobrody. - Ale zaraz. Ktoś tu wspominał o wojaczce?

- Emm, Dalin rzekomo nieźle radzi sobie z toporami - odpowiedział Vorrin, łapiąc za kurek antała i napełniając sobie kolejną porcję perfekcyjnego trunku.

- No, to ja to rozumiem! - odparł Farfin, klepiąc Dalina w ramię. - Jaki prowadzisz styl walki? Siłowy, defensywny, może z użyciem tarczy albo czysto zespołowy, taktyczny? Opowiadaj!
 
 
     
DarkLord 
Epicki Bohater
Władca Ciemności



Wiek: 35
Dołączył: 26 Cze 2011
Posty: 1454
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-03-25, 00:47   

- Zulfie kopałem coś znacznie bardziej przyziemnego, zwykły czarny węgiel. - Alkohol i entuzjazm rozwiązał język Dalinowi. Słowa same napływały do ust. - Zwiedziłem kopalnie położone w Górach Środka Świata. W moim rodzinnym Bergu, a także w Kamieńcu. Nie uwierzysz, ale wraz szwagrem odkryliśmy tam rude platyny. Kurwa to był by interes. - Rudzielec spochmurniał na wspomnienie dalszych wydarzeń. - Zbyt długo by opowiadać. I nie do końca dobrowolnie przemierzałem kopalnie Gór Granicznych, a musisz wiedzieć, że w jej mrokach czają się kurewskie potwory. Dziadostwo jest szybkie i skryte. - Wojownik szybkim ruchem dłoni dźgnął lekko pod żebra Zulfa. - Uderza z zaskoczenia. Haha! I jest do tego pieruńsko jadowite. No to chlub za bogactwa gór!

Łyknął sobie piwa. Komentarz Berma do krasnoluda nie dotarł, gdyż pochłonęła go całkowicie własna opowieść.

- Szkoda. - Dalin skomentował brak elfki, jednak w głębi serca wolał towarzystwo współziomków. - Rzecz jasna, że siłowy. Hah! Walce toporem liczy się pierdolnięcie, a nie finezja, ta jest dobra dla szermierza. Jeden cios potrafi wyeliminować skutecznie przeciwnika z walki. Ale skrywam jeszcze jeden atut. - Rudzielec zrobił sobie przerwę na łyk piwa. - Słyszeliście opowieści o stylu walki zwanym berserkiem? Opanowałem go! Potrawie przemienić swój gniew w niepowstrzymaną siłę. Niestraszne mi żadne rany. O taktyce raczej trudno tu mówić. Jednak jeśli ktoś walczy razem ze mną, może liczyć że odwrócę uwagę przeciwnika. Nic tak nie przykuwa uwagi jak szarżujący na Ciebie krasnolud z kurewsko wielkim toporem! - Dalin ochoczo wzniósł kolejny toast. -No to co za honor wojownika!
_________________
"Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"

"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2013-03-26, 20:44   

- Platyny? - Zulf krzyknął głośno, niemal rozlewając trunek. Widać było po nim jego nerwową, wybuchową i żywą naturę.

Chciał coś jeszcze dopowiedzieć, ale komentarz Dalina zgasił jego zapał. Szczególnie w momencie zmieniania tematu rozmowy i nagłym, zaskakującym dziabnięciu go pod żebro. Podskoczył gwałtownie, a kufel z piwem spadł na ziemię z głośnym stukiem, rozlewając zawartość po kamiennej powierzchni. Reszta zareagowała śmiechem.

- Zulf, tyś od zawsze był gorączkowy krasnolud! - rzekł Berm, uderzając go mocno w plecy otwartą dłonią. - Za bogactwo gór w takim razie! - wzniósł napitek do góry, po raz enty stukając się ze wszystkimi. Ze wszystkimi prócz felernego Zulfa, biegnącego szybko napełnić pustkę kufla pienistą zawartością.

Krasnoludzki kowal w skupieniu przysłuchiwał się wypowiedzi Dalina. Notował sobie wszystko dokładnie w myślach, jakby już wtedy chciał wyobrazić sobie broń marzeń wojownika, tudzież jego samego walczącego, otoczonego dziesiątką przeciwników.

- Berserker? - zapytał retorycznie, podnosząc jedną z krzaczastych brew ku górze. Uśmiechnął się. - Podobasz mi się pod tym względem. Ale...

- ...za honor wojownika! - rzucił Dalin, przodując przy wznoszeniu toastów. Cara reszta, nawet nieszczęsny Zulf, zawtórowała mu.

- Gdzie w takim razie jest twoja broń, mości wojowniku? - zapytał Farfin, lustrując przy okazji strój Dalina. Lekka zbroja, by nie przeszkadzała w morderczym pędzie, mocne rękawice trzymające broń... Świeża blizna na policzku... Brakuje tylko broni. Gdzieś ją posiał, krasnoludzie?
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group