Cohen wypowiedział co o tym wszystkim sądzi. Przedstawił szczegółowo swój plan jakoby faktycznie był wspominanym wcześniej wiedźmakiem choć tak naprawdę skorzystał jedynie ze swoich doświadczeń z wygrem oraz tego co wyczytał o walce z dzikimi bestiami w zakonnej bibliotece.
Proste sidła złożyli w ciągu niecałej godziny. I czekali. Niedźwiedziołak jednak miał ten cały plan głęboko gdzieś gdyż nie pojawił się przez noc mimo tego iż czekali na niego aż do świtu.
Kirchbergowie wyprosili u bohaterów bo zostali na jeszcze jedną noc. Nie byli nachalni w swoich prośbach jednak dość czule trafili w serca zarówno Cohena jak i Ronana. Ta noc zgodnie z umową miała być ich ostatnią pod Dębową Ławą w oczekiwaniu na nękającego zajazd stwora nim ruszą dalej na północ. I tej nocy stwór nie przyszedł. Jednak środkiem nocy przybył do zajazdu jeździec który poszukiwał właśnie czekającego za palisadą Cohena. Posłannik z Zakonu Strażników podał paladynowi zapieczętowany list od sir Gudenha którego treść brzmiała.
„Wracaj do Zakonu. Przesyłka nie trafia do Roeenśkiego Klasztoru. Wyjaśnię wszystko gdy wrócisz.”
Krój pisma należał do rycerza, dodatkowo przy podpisie sir Gudenha widniał odcisk jego zakonnego sygnetu.
Mimo wiadomości doczekali do świtu, starając się pomóc w wypełnieniu złożonej Kirchbergowi obietnicy. Niestety zwierz nie pojawił się i tym razem.
Żegnając się z Almeyem oraz jego bratem wyruszyli po szybkim śniadaniu które obfitością mogło wskazywać na to iż jednak wiedźmakom udało ubić się nawiedzającego zajazd potwora. Bohaterowie jednak nie zakończyli z sukcesem tego zadania, jak i musieli przerwać całą podróż.
Cohen wysłany do Roeen musiał wracać na bezpośredni rozkaz sir Gudenha zżerany przez własne myśli dlaczego tak ważne zadanie zostało anulowane. Ronan natomiast tracąc pozycję przewodnika znów pozostawiony był sam sobie i ruszył za paladynem na południe które było dla niego bardziej życzliwe niż północne strony Imperium.
Sesja przymusowo zakończona!
[...]super zakończenie urwa...
obiecany exp dodano