TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Brodząc między konflikt
Autor Wiadomość
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-12-03, 22:24   Brodząc między konflikt

Brodząc między konflikt
Kroniki Dar'daana - Wprowadzenie


Istnieją ludzie zajmujący się hodowlą koni od wieków. Wśród nich są tacy, którzy w swoich stajniach posiadają dziesiątki zwierząt, jak i ci co zajmują się pojedynczymi osobnikami traktując je niemal po królewsku, gdyż to właśnie dla królów i władców mają być przeznaczone, a ich wartość równa się niewielkim miasteczkom. Są jednak miejsca gdzie tuzin takich koni jest warty mniej niż prosta drewniana konstrukcja z nieoheblowanego drewna. Potrzeba środka transportu, który nie zostanie w grzęzawisku z tysiącem różnorodnych pasożytów sprawiła, że na terenach Palmagnus największą wartością cieszą się dobre i wytrzymałe tratwy.

Jako, że jakość i wytrzymałość jest rzeczą względną, pojawiają się również tratwy których jedynym celem jest nie zatonąć ze swoim właścicielem. Takie konstrukcje mają w miastach jorów własne przystanie i zatoczki, gdzie każdy szczuroczłek jest w stanie zaopatrzyć się za darmo w prostą tratwę, nierzadko będącą po prostu starymi drzwiami bądź dachem dobudówki. Ważne by nie tonęły.

Jedną z takich tratw wypożyczył, czy też przygarnął (bo przecież nie ukradł), młody jor imieniem Dar'daan. Bohater kierował się w stronę Nahl'Ter będącego jednym z większych miast na terenach Tellus D'Jor. Kierunek ten wybrany został głównie z powodu obietnicy otrzymania nieco grosza, za przekazanie gospodarzowi tawerny 'Komarek' informacji brzmiącej ni mniej ni więcej jak: ”Naraj chce piętnastu żab inaczej srebrny sztylet przetnie pajęczyne”. Dar z racji bycia jorem nie raz spotykał się z informacjami, które sens miały tylko dla konkretnych osób, a z racji bycia złodziejem wiedział że najczęściej stosowane są one jako zwyczajna przykrywka do czegoś nie do końca poprawnego moralnie. Nie mniej jednak był na tyle inteligentny by domyśleć się, że niejaki Naraj czegoś potrzebuje, a ów gospodarz 'Komarka' zapewne jest pośrednikiem, bądź dostawcą tego czegoś.

Odpychając się raz po raz pospolitym modelem dłuższego patyka od wystających ponad powierzchnię moczarów namorzynowych roślin, czy znalezionych na wyczucie w mętnej wodzie niezidentyfikowanych punktów zaparcia, Dar znalazł się jakieś pół godziny brodzenia od Nahl'Ter.

Komary towarzyszą każdemu stworzeniu zamieszkującemu Palmagnus, a z racji swojego futra i odporności na choroby jor zbytnio nie zwracał na nie uwagi. Jednak dźwięk różniący się od całej gamy monotonnych brzęczeń nie mógł nie zwrócić uwagi szpiczastych uszu bohatera.

Chlupot. W najbliższej okolicy coś dość gwałtownie spotkało się z wodą, by zaraz po tym pojawiło się stłumione odległością mamrotanie, będące nie mniej nie więcej jak czyimś głosem.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Idrin 2010-12-06, 18:08, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Dardaan 
Nowicjusz



Wiek: 34
Dołączył: 17 Lis 2010
Posty: 13
Wysłany: 2010-12-03, 23:23   

"To ciekawe" - pomyślał jor. Określenie to idealnie pasowało, gdyż bardziej był zaciekawiony tym co usłyszał, niż przestraszony lub zdziwiony. Po tak długiej tułaczce tratwą każde wydarzenie wydaję się być czymś godnym uwagi. Wychowując się na bagnach zupełnie inaczej się myśli. To właśnie Dar'daan stwierdził gdy spotykał obywateli Imperium. Oni nie widzieli nic magicznego w tym rytuale, w tej codzienności przyrody. Trzeba było się w nią wsłuchać, a można było usłyszeć wiele. Nie wystarczyło tylko słyszeć, trzeba było jeszcze umieć słuchać. Wszystko miało swoje miejsce i coś oznaczał. A Dar nie wierzył w przypadek, dlatego nie ignorował takich sytuacji. Był w stanie gotowości, ale się nie bał. W ogóle jeśli chodzi o słuch to Dar miał ten zmysł bardziej rozwinięty niż inni od dzieciństwa. Nie objawiało się to jedynie w takich sytuacjach, ale też pasjonowało go muzyka. Ogółem dźwięki. Było ich pełno, a on się w nich zatapiał. To był jego atut, wiedział o tym.

Zaraz po tym jak usłyszał chlupot, nastroszył uszy w kierunku źródła dźwięku i zaprzestał na chwilę czynności. Przykucnął na tratwie nie manewrując nią i pozwalając jej cicho dryfować po tafli tej mrocznej bagnistej wody i słuchał. Czekał. Zapadł w, tylko pozorną cisze. I czekał na następny sygnał.
Ostrożności nigdy za wiele. A zwłaszcza tu, na Tellus D'Jor.
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-12-05, 19:23   

Młody jor, na pojawienie się dźwięku zareagował zgodnie ze schematem zachowań młodych i ciekawych świata bohaterów w przypadku pojawienia się interesującego hałasu. Dar przycupnął na tratwie i pełen skupienia starał zlokalizować się źródło mamrotania, bądź wyciągnąć z niego jakieś pojedyncze słowa.

Tratwa na której płynął, po krótkiej chwili, zatrzymała się by potowarzyszyć swojemu właścicielowi w nasłuchującym bezruchu.

W końcu słuch jora wyciszył dobiegające zewsząd odłgosy bagien. Brzęczenie komarów, rechot płazów, czy delikatne świsty przeciskającego się przez plątaniny namorzyn wiatru zostały wyłączone i w końcu z niezidentyfikowanego mamrotu Dar wyciągnął pierwsze wyraźne słowo.

- Kurwa.

Słowo na tyle uniwersalne, by móc je użyć w wielu kontekstach wypowiedziane było językiem jorzym, także Dar'daan pewnie miał do czynienia ze swoim rodakiem. Po kilku chwilach przekleństwo pojawiło się ponownie i wypowiadane było z nieco głośniejszym akcentem niż pozostałe słowa mamroczącej mantry. Bohater był już w stanie stwierdzić, że ów klnący jor znajduje się gdzieś po jego prawej stronie, odgrodzony od tratwy Dara całkiem sporym kłębem roślin, który od pewnego czasu zasłaniał złodziejowi słońce.

Szybki rzut oka przed siebie poinformował bohatera, że jakieś sto metrów dalej owa ściana się kończy, bądź skręca dalej w prawo. Kolejne spojrzenie, skierowane wprost na przeszkodę , pozwoliło Darowi wyznaczyć krótką drogę wspinaczki, na której szczycie pole słyszenia i widzenia było by dużo szersze.

Jorowie byli tą rasą dla której przekroczenie pięciu metrów w górę było czasem dużo wygodniejsze niż sto w poziomie.
_________________
 
 
     
Dardaan 
Nowicjusz



Wiek: 34
Dołączył: 17 Lis 2010
Posty: 13
Wysłany: 2010-12-06, 15:11   

Dar był osobą, która unikała nieplanowanych spotkań. Nie miał pojęcia kim jest sfrustrowany gość, ale na wszelki wypadek chwycił za rękojeść miecza. Nie chciał walczyć. Preferował rozmowę, ale musiał też być gotowy na wypadek niechcianej potyczki. Położył się na tratwie, tak aby jak najmniej było go widać i pozwolił jej powoli płynąć co jakiś czas poprawiając kurs. Miał ochotę prześliznąć się, tak by ominąć nieznajomego.
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-12-06, 21:20   

Mimo osłony namorzyn i odległości, bohater postanowił ominąć nieznajomego łapiąc się wszystkich możliwych środków ostrożności. Rozpłaszczony na tratwie ze swoim krótkim mieczem w dłoni, bez najmniejszego dźwięku powoli dryfował przed siebie.

Płynął tak nieco ponad kwadrans póki niezidentyfikowane mamrotanie całkowicie się wyciszyło i zostało gdzieś w tyle.

Los najwyraźniej chciał spłatać Darowi figla, gdyż gdy tylko ponownie stanął na tratwie i rozejrzał się w koło.Gąszcz powykręcanych roślin wyglądał dużo bardziej obco, a warstwa zgniłozielonych glonów na wodzie wyglądała jakby nie przeszkadzano jej od kilku tygodni. Jor mógł stwierdzić że nie znajduje się już na drodze do Nahl'Ter, a najzwyczajniej w świecie zabłądził.
_________________
 
 
     
Dardaan 
Nowicjusz



Wiek: 34
Dołączył: 17 Lis 2010
Posty: 13
Wysłany: 2010-12-07, 02:02   

"Co za gówno" wymamrotał pod nosem zrezygnowany jor. Oczywiście mapy nie miał, zawsze musiało mu brakować akurat tego czego potrzebował. Wyciągnął swój miecz i zaczął torować drogę dla tratwy, jednocześnie rozglądając się za czymkolwiek godnym uwagi, a najchętniej jakimś lądem. Chwilę pobluźnił, by sobie ulżyć i z pewną obojętnością czekał na, właściwie sam nie wiedział na co, bo nie miał w tej chwili pojęcia nawet dokąd zmierza, ale czekał na cokolwiek. Zdecydowanie wolał miasta od tych bezkresów, choć fakt miały swój urok.
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-12-07, 19:23   

Szukanie suchego i stabilnego lądu nie wyglądało obiecująco. Tereny w pobliżu Nahl'Ter i tak były nieco mniej bagienne w porównaniu z tymi na zachodzie bliżej Wszechmorza, jednak z racji pory roku poziom wody trzymał się wyżej niż średnie krajowe. Takich obliczeń jednak nikt póki co nie robił, a jeśli robił to trzeba przyznać, że osoba ta ma bardzo ekstrawaganckie zainteresowania.

Dar najzwyczajniej zatrzymał tratwę i to na niej rozpoczął czekanie na cokolwiek.

Oczywiście do cokolwiek zaliczały się chociażby brzęczące ciągle komary, śmierdzące bagienne kwiaty, czy czarne ryby, których grzbiety od czasu do czasu wyłaniały się z płaszczyzny mętnej wody.

Niestety przez kolejne kilka minut nie pojawiło się nic co mogło by wydać się dla mieszkańca bagien interesującym. Mimo wytężania wszystkich zmysłów, w poszukiwaniu chociażby śladu cywilizacji i tym samym jakiejś drogi w kierunku miasta, Dar'daan został z niczym.
_________________
 
 
     
Dardaan 
Nowicjusz



Wiek: 34
Dołączył: 17 Lis 2010
Posty: 13
Wysłany: 2010-12-07, 19:58   

"Trudno" - pomyślał - "Nie chcę krakać ale pewnie gorzej być nie może, więc jebać to". Usiadł sobie na tratwie pozwalając jej dryfować w nieznane, wyciągnął racje żywnościowe i w spokoju jadł nasłuchując odgłosów zdradliwej krainy. Jedzenie jeszcze miał, jakby mu się skończyło mógł zapolować na okoliczną fauną, która nie należała zapewne do najsmaczniejszych. Czekał bo co mu zostało, wracać przecież nie będzie.
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-12-07, 20:24   

Dar w dalszym ciągu czekając aż los się do niego uśmiechnie pozwolił tratwie dryfować samemu sięgając po jedną ze swoich żywnościowych racji. Powoli ominął zagradzające mu drogę gąszcze i korygując nieco kurs względem wcześnie popołudniowego słońca płynął dalej.

W końcu pomiędzy jednym a drugim kęsem suszonego mięsa pojawiło się oczekiwane od dłuższego czasu cokolwiek.

Systematyczny chlupot będący dźwiękiem nie mniej nie więcej a wiosła pojawił się nagle po prawej stronie tratwy Dara. Bohater odruchowo zaprzestał samemu wiosłować, samemu wsłuchując się dokładniej w chlupot o mniejszej częstotliwości niż jego własny.

Dźwięk ten po chwili zaowocował pojawieniem się jorzej sylwetki jakieś pięćdziesiąt metrów od bohatera. Futro w kolorze popiołu kończyło się wyjątkowo długim jak na jora ogonem wystającym ze skórzanych spodni, a sam nieznajomy nie wyglądał jakby był świadom obecności Dar'daana.
_________________
 
 
     
Dardaan 
Nowicjusz



Wiek: 34
Dołączył: 17 Lis 2010
Posty: 13
Wysłany: 2010-12-08, 15:14   

Dar miał dylemat. Z jednej strony lubił unikać takich spotkań, po za tym przez większość życia sam rozwiązywał problemy i starał się nie prosić innych o pomoc. Był jednak też realistą, wiedział, że ma zadanie do wykonania, a sam mógł błądzić nawet tygodniami po tej bagiennej pustyni.
Zastanawiało go też, że spotkał kolejną postać w takim krótkim odstępie czasu. Możliwym, a nawet najbardziej prawdopodobnym, było to, że sam krążył w kółko, podobnie jak ten drugi.
Gwizdnął oczekując na reakcje nieznajomego.
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-12-09, 13:56   

Gwizdanie Jorów było czymś niezwykłym, biorąc pod uwagę budowę ich pysków i brak ust, które pozwoliły na utworzenie wąskiego otworu przez które przechodziłoby ze świstem powietrze. Szczuroludzie jednak potrafili dość szybko opróżnić płuca przez zwężone nozdrza co również tworzyło dźwięk piskliwego gwizdnięcia, dużo głośniejszego od tych które wychodziło od zakatarzonych ludzi.

Dar gwizdnął, gdyż zdecydował się podjąć działania wobec pojawienia się drugiego jora.

Nieznajomy zareagował natychmiast na dźwięk gwizdnięcia odwracając gwałtownie głowę w stronę bohatera, będąc nieco wystraszonym. Możliwe, że jego słuch nie był tak ostry jak u młodego jora, a popielate futro po prostu zaczynała pokrywać siwizna. Nie mniej jednak zatrzymał swoją tratwę i trzymając się oburącz długiego wiosła krzyknął w stronę Dar'daana.

- Halo?! - W zawołaniu dośc wyraźnie było słychać chrypkę - Trzeba czegoś?!
_________________
 
 
     
Dardaan 
Nowicjusz



Wiek: 34
Dołączył: 17 Lis 2010
Posty: 13
Wysłany: 2010-12-13, 22:47   

- Chyba zabłądziłem. - krzyknął i od razu chwycił za wiosło by podpłynąć w stronę nieznajomego. Nie wyglądał na zagrożenie, a wręcz mógł być przydatny. W dodatku dziwił go sam fakt spotkania kogoś w tym miejscu. Może to los zgotował mu kolejną niespodziankę.
Dar bał się ufać, jednak tym razem czuł, że chyba może to zrobić. Oczywiście wyćwiczona przez lata ostrożność nadal zajmowała swój posterunek, ale poczuł pewną ulgę, gdyż naprawdę zaczął się zastanawiać co dalej robić.
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-12-14, 16:02   

Słysząc słowa Dar'daana nieznajomy wyprostował się i z wysoko wyciągniętą głową przyglądał się zbliżającemu się doń bohaterowi. Z wzajemnością.

Jor był na pierwszy rzut oka trzykrotnie starszy od Dara, acz odziany był w proste portki wyglądające na noszone od lat młodzieńczych gdyż sięgały ledwo za kolana osobnika. Z tej samej szafy musiał wyciągnąć swoją kamizelkę, której równie niewielkie rozmiary nie mogły zapewnić większej ochrony chociażby przed pogodą, ani kieszeni w których zmieściło by się coś większego od monety. Znakiem szczególnym jora, prócz niezwykle długiego ogona było bez wątpienia bielmo na jego prawym oku.

Nieznajomy stał w łodzi będącej czymś pomiędzy tratwą a kanu, na której, ku zdziwieniu Dara znajdowała się sterta przedmiotów zakryta solidną metalową trójkątną tarczą ozdobioną niebieskim rombem.

- Pytaj mnie, nie mojej łodzi – odezwał się nagle jor, gdy Dar'daan rzucił wzrokiem na jego bagaże - I nie podpływaj bliżej – dodał po chwili z chrypką a w jego dłoni znikąd pojawiło się ostrze sztyletu.
_________________
 
 
     
Dardaan 
Nowicjusz



Wiek: 34
Dołączył: 17 Lis 2010
Posty: 13
Wysłany: 2010-12-14, 17:44   

W oku Dar'a pojawił się błysk na widok łodzi wypełnionej czymś po brzegi i tak pilnie strzeżonej przez tego starca. Niestety potrzebnego mu starca, po za tym Dar nie chciał zabijać. To była ostateczność, a gdyby kiedyś faktycznie do tej ostateczności doszło z pewnością wyrzuty sumienia zjadałyby go od wewnątrz. Oczywiście mógł zabrać tak bardzo korcącą i wzbudzająca ciekawość młodego złodzieja zawartość łodzi, zostawiając nieznajomego na pastwę losu, lecz w tej chwili nie to było jego priorytetem. Nie chciał ignorować przeciwnika, ale miał przeczucie, że, gdyby nie okoliczności, właśnie by się łatwo wzbogacił.

Sytuacja była jednak inna. Musiał wzbudzić zaufanie, starzec był podejrzliwy, zapewne rzadko spotyka się kogoś na tych wodach przypadkiem. Nie musiał za dużo aktorzyć, gdyż właściwie był wiarygodny, nie musiał kłamać, no może tylko trochę.

Zatrzymał łódź w momencie gdy nieznajomy o to poprosił. Odłożył spokojnym ruchem broń na podłoże tratwy i uniósł ręce do góry.

- Spokojnie, twoja łódź mnie nie interesuje. Wygląda na to, że zagubiłem się na tych wodach, to cud, że kogoś tu spotkałem. Już myślałem, że będę tak dryfować w nieskończoność. Wyglądasz na tutejszego, gdybyś był rad mi pomóc, docenię to, jeśli potrzebujesz, zapłacę. - od razu podał wszystkie propozycje, choć miał nadzieję, że starzec nie krzyknie sobie jakiejś wygórowanej ceny. - Moje imię to Dar'daan - dodał ze spokojem, tutaj i tak nikt go nie znał.
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-12-14, 19:31   

Określenie 'starzec' było nieco krzywdzące dla napotkanego jora. Prawda, że osobnik trzydziestoletni powoli zatracał swoją młodzieńczą szybkość i zwinność, jednak wciąż utrzymywał przyzwoity poziom fizyczny. Ta nieco obniżona sprawność, z historią doświadczeń, o które na Tellus D'Jor nie trudno sprawiała, że szczuroludzi w takim wieku nie powinno się lekceważyć.

Nieznajomy nie odłożył sztyletu mimo przyjaznych gestów Dara. Przyglądał się nadal bohaterowi z odległości około pięciu metrów. Choć jego chore oko nie poruszało się wcale, lewe widocznie analizowało złodzieja wraz z jego tratwą.

- Srebrna moneta – powiedział nieznajomy lekko odwracając kanu, by zasłonić sobą swoje bagaże – Rzuć i pytaj.
_________________
 
 
     
Dardaan 
Nowicjusz



Wiek: 34
Dołączył: 17 Lis 2010
Posty: 13
Wysłany: 2011-01-04, 12:32   

Daardan wyciągnął sakwę i wygrzebał z niej monetę. Jedną ręka schował worek, jednocześnie rzucając drugą w stronę nieznajomego a w kąciku jego ust pojawił się uśmiech. Dardaan już dawno przestał wierzyć w bezinteresowną pomoc, zresztą sam był chciwcem i zdawał sobie z tego sprawę. Lubił jednak ponarzekać czasem na ten świat, choć żyło mu się ostatnimi czasy nie najgorzej.
- Mój cel do Nahl'ter - odparł - Sam nie wiem kiedy zbłądziłem ... - chciał wyglądać na zakłopotanego by wzbudzić ponownie zaufanie.
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2011-01-04, 19:08   

Nieznajomy zręcznie pochwycił w locie rzuconą mu monetę, by później podać ją szybkim oględzinom. Srebrny krążek trzymał przed sobą, tak by cały czas mógł widzieć bohatera. Dar nie zorientował się kiedy obcy jor opuścił dłoń, w której nie było już monety.

- Do Nahl'Ter tędy – oznajmił wskazując jednocześnie za siebie. - Płyniesz trzymając ten pas namorzyn po prawej ręce. Po jakimś kwadransie widać po lewej granice miasta.

Dar dość szybko zorientował się, że omijając podejrzane hałasy dryfował swoją tratwą za bardzo na północ odbijając tym samym od swojej trasy.

- Gołych tam dużo ostatnio – mruknął jeszcze nieznajomy. Gołymi niektórzy szczuroludzie nazywali ludzi, którzy od pewnego czasu coraz częściej spotykani są na terenach Tellus D'Jor wprowadzając prócz swojej obecności interesujące jorów złoto i towary Imperium, jak i całkiem niepotrzebne według mieszkańców bagien prawa i zalecenia. Nie mniej każdy jor posiadał wobec nich jakieś zdanie.

- Jesteś za gołymi? - zapytał nieznajomy, najwyraźniej chcąc poznać opinię napotkanego na mokradłach bohatera.
_________________
 
 
     
Dardaan 
Nowicjusz



Wiek: 34
Dołączył: 17 Lis 2010
Posty: 13
Wysłany: 2011-01-08, 16:55   

Dardaan wzruszył ramionami z obojętnością
- Przede wszystkim jestem za sobą. Dbam o swój interes. Nie interesują mnie goli, ani ich zwyczaje. Muszę po prostu jak najszybciej dotrzeć do Nahl'Ter - oznajmił - Szczerze, nie przywiązuje do tego jakiejś większej wagi, ale nie bardzo podoba mi się obecność obcych na naszych ziemiach - dodał.
Ucieszył go fakt, że od miasta dzieliła go stosunkowo krótka odległość, a martwił fakt, że musiało ono być niezłą dziurą skoro w takim odstępie od niego można się zgubić. Dar wolał większe miejscowości, takie, które gwarantują anonimowość. Kto wie, może jednak się mylił czas pokaże. Chciał wyrazić swoją wdzięczność i ruszać w drogę.
- Naprawdę miłe z twojej strony - rzekł mimo interesowności nieznajomego - Nie każdy by mi pomógł w takiej sytuacji. Pozostaje mi życzyć Ci szerokiej drogi - w tym momencie w głowie Dar'a coś zaświtało, a w oczach zdecydowanie dało się zauważyć poruszenie - Widzę jednak, że wieziesz ze sobą chyba jakiś bagaż. - cenny dodał w myślach Dar -.Z pewnością jesteś bardziej zorientowany jeśli chodzi o okolice, ale może będę mógł Ci się jakoś odwdzięczyć i pomóc w drodze? - spytał jak miał w zwyczaju.
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2011-01-09, 09:29   

Faktycznie bohatera musiał spotkać niefart, skoro zabłądził w drodze do jednego z trzech największych jorzych miast. Bagno jednak zawsze potrafiło sprawić niespodzianki i trasa którą stokrotnie wędrowało się do celu, za sto pierwszym razem urywała się w połowie. Nawet szczuroludziom, którzy słynęli z niesamowitych zdolności zapamiętywania drogi.

Nieznajomy dość uważnie przyglądał się Darowi, gdy ten przedstawiał mu swoje zdanie na temat narastającej liczbie ludzi na bagnach. Choć gdy tylko bohater wspomniał o bagażu jora, ten warknął głośno wyciągając przed siebie sztylet – Odpierdol się od moich rzeczy cwaniaczku!

Cóż, kultura wypowiedzi nie zawsze ma równy poziom u obu rozmówców, nie mniej jednak reakcja jora o popielatym futrze bez wątpienia mogła być uznana za gwałtowną. Nieznajomy nerwowo kręcił swoim długim ogonem we wszystkie strony, a chore oko nagle wydawało się ożyć i przyglądać Dardaanowi. Najprawdopodobniej bagaż przykryty trójkątną tarczą, miał dla nieznajomego jakąś wartość o której bohater nie wiedział. Jaką dokładnie nie będzie mu raczej dane poznać, gdyż jor cały czas mierzył w stronę Dara ostrzem sztyletu.

- Płyń gdzie masz płynąć i zapomnij o tym spotkaniu – powiedział nieco spokojniej cofając swoją tratwę.
_________________
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group