TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Pelios
2009-10-23, 19:20
Współpraca - Akt II
Autor Wiadomość
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-09-11, 21:04   

Przepchanie się do centrum wydarzeń, nie było sprawą łatwą, silny gog jednak uporał się z tym w przeciągu kilkunastu sekund.
- Zdaje pan sobie sprawę z tego, że na terenie miasta zabronione jest zabijanie innych tylko dlatego, że obrazili kogoś słownie...nawet gdyby była to prawda...
- Co to za żałosne zasady! Jak podskakuje i nie jest się w stanie obronić, to ginie przez własną głupotę!
W tym momencie do akcji wkroczył Kalif.

- No widzisz!? Nawet jego kumpel jest po mojej stronie!
Bohater pochylając się nad swym towarzyszem, zauważył coś, co nieco wybiło go z tropu. Valandil nadal żył. Na dodatek najwyraźniej się budził. Najwyraźniej stracił przytomność w wyniku uderzenia głową o podłoże, sugerował o tym spory guz na potylicy. Stracił także dużo krwi, w wyniku groźnie wyglądającej rany ciętej na piersi. Kilka żeber mogło ulec złamaniu, płuca jednak i serce zdawały się nieuszkodzone.

Srebrny elf powrócił do świata. Ostatnie co pamiętał, to przechodzenie przez ulicę niczym w transie oraz zderzenie z masywnym orkiem. Ten najwyraźniej bardzo się tym faktem zdenerwował, dobył bowiem miecz i krzycząc kilka słów w ojczystym języku szybkim ciosem powalił bohatera na ziemię.
Mag zauważył pochylonego nad sobą Kalifa, stojącą obok dwójkę osób i sporą ilość gapiów. Trudno było mu oddychać, zaś mówienie wydawało się przekraczać obecne możliwości. Pierś rozdzierał niesamowity ból, któremu towarzyszył także potworny ból głowy.
 
 
     
Lukas 
Łowca Skarbów
Lukas



Wiek: 36
Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 409
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-09-11, 21:23   

Ból był niewyobrażalnie silny. Bohater nigdy nie przeżył czegoś tak potwornego. Nawet rany odniesione podczas ostatniej przygody były niczym w porównaniu do morderczego bólu, który przeszywał ciało Valandila obecnie. Elf próbował głębiej oddychać lecz każda ta próba kończyła się kolejną porcją cierpienia. Mag choć jeszcze nie w pełni świadomy, zdawał sobie sprawę, że jego ciało jest w stanie fatalnym a jego życie zależy teraz od reakcji osób postronnych wśród których rozpoznał także i Kalifa.
Gehenna bohatera trwała nadal i nic nie wskazywało na to, że miała się prędko skończyć.
_________________
Valandil
„Ten który walczy z potworami powinien zadbać by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy się w otchłań, otchłań spogląda również w nas.”
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-09-12, 08:05   

Kalif nie poczuł zewu co przecież znaczyło by śmierć. Przypadek że Valandil otworzył oczy nasunął w myśl Goga jeszcze jeden plan zgodny z głęboko ukorzenioną gogską naturą.
-Toż to on żyje!- wypowiedział gog-Pomóżcie mi go wziąć poza mury miasta- powiedział w stronę orków- tam będę mógł użyć magi aby go uleczyć.-puszczając wymowne oko w stronę orków.
-Straż miejska raczej nie będzie miała nic przeciwko szybkiemu ratowaniu poszkodowanego w nieszczęśliwym wypadku?-Spoglądając na straż nie czekał na odpowiedź lecz po prostu zabrał się za zeskrobywanie Elfa z ziemi. Gdy już ułożył Elfa w pozycje siedzącą ocenił jego wagę porównując do swoich możliwości.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-09-14, 18:15   

- A z jakiej to niby racji miałbym pomagać w leczeniu tego śmiecia!? - oburzył się ork prężąc widoczne i jakby nie patrzeć imponujące mięśnie i wzmacniając zaciśnięcie dłoni na rękojeści wbitego w ziemię miecza.

- Żyje? W takim razie chyba lepszym pomysłem byłoby odwiedzenie uzdrowiciela. - zaproponował główny strażnik - Najbliższy jest ze trzydzieści kroków stąd, wynoszenie go z miasta zajęłoby znacznie więcej czasu.
A z wami panowie - tu skierował swe słowa do dwójki orków, na co pozostali strażnicy zareagowali nerwowym drgnięciem. - jeszcze nie skończyliśmy. Zależnie od tego jak ten tutaj skończy, zostaniecie osądzeni o próbę zabójstwa, bądź o zabójstwo. Tak czy inaczej czeka was odsiadka w karcerze.
- Taa? - spytał mądrze większy z orków wypinając pierś jeszcze bardziej i szczerząc zęby w złowieszczym uśmiechu - A kto mnie tam zaciągnie? Ty i jaka armia? - zerknął na pozostałych strażników.
- Imperialna straż miejska miasta Dornost. - odparł dowódca oddziału nie okazując nawet cienia strachu czy niepewności - Wystarczy mój jeden sygnał i zbiegną się tu wszystkie oddziały z tej jak i okolicznych dzielnic. Radzę więc nie stawiać oporu i grzecznie udać się z nami, inaczej będziemy zmuszeni zaciągnąć was siłą. Na poparcie słów, wzniósł nieznacznie wyciągnięty uprzednio miecz, celując ostrzem gdzieś w okolice przyrodzenia zielonoskórego.
Mina orka nieco zrzedła, uśmiech zaś ustąpił miejsca gniewowi.

Valandil oceniając swój obecny stan, stwierdził, że gdyby mocno się wysilił i zaryzykował trochę dodatkowego bólu, być może byłby w stanie wydobyć z siebie jakieś słowa.
Ostatnio zmieniony przez Pelios 2009-09-17, 14:20, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-09-14, 19:27   

-Jednak wolałbym go uleczyć samemu, ponieważ nie mamy zbyt dużo pieniędzy- powiedział Gog do strażnika starając się podnieść Valandila.
 
 
     
Lukas 
Łowca Skarbów
Lukas



Wiek: 36
Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 409
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-09-14, 20:15   

Valandil choć jeszcze niezbyt wyraźnie, przypominał sobie powoli cały bieg wydarzeń.
Było to jednak mało istotne gdyż ból szarpiący jego ciało natężał się podczas gdy Kalif próbował go podnosić.
Błagam...zrób coś- tyle zdążył powiedzieć a właściwie wyjęczeć bohater.
Stosunków Valandila i Kalifa nie można było nazwać przyjacielskimi lecz elf miał nadzieję, że są one na tyle dobre aby jego kompan uratował mu życie.
_________________
Valandil
„Ten który walczy z potworami powinien zadbać by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy się w otchłań, otchłań spogląda również w nas.”
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-09-17, 14:40   

Próby podniesienia Valandila z pewnością nie poprawiły jego już i tak marnego stanu. Krew wyciekała z rany, powiększając już i tak sporą kałużę. Słowa, które wydobyły się z ust elfa, dotarły do Kalifa, były jednak na tyle ciche, iż niemożliwym było, by usłyszał je ktokolwiek inny.

- Na wszystkie świętości, sierżancie Garban opatrzcie tego elfa nim się wykrwawi na śmierć! - warknął dowódca widząc działania goga.
Jeden z pozostałych członków straży wzdrygnął się niczym ocucony z transu, po czym pospiesznie przykucnął nad Valandilem wyciągając z niewielkiego worka bandaże.
Wyciągnął także butelkę z przezroczystą cieczą i wylał odrobinę jej zawartości na ranę maga. Ten odczuł potworne pieczenie, które na moment przyćmiło kompletnie wszelkie inne bodźce i odczucia.
Strażnik następnie rozdarł ubranie wokół rany, po czym korzystając z pomocy Kalifa, który uniósł już elfa do połsiadu, rozpoczął bandażowanie.

Powyżej natomiast, dyskusja przeszła na nieco inny tor.
- Pieprz się z tymi swoimi groźbami ugra'wgh! - warknął ork zamachując się swym ciężkim, śmiercionośnym mieczem.
Dowódca zareagował błyskawicznie. Zblokował cios tak, by wielkie ostrze ześlizgnęło się po jego mieczu, po czym wyprowadził silny cios obiema rękoma, wytrącając oręż z dłoni orka. Dwójka pozostałych strażników natychmiast sięgnęła po kusze celując do drugiego z zielonoskórych, który zaskoczony zachowaniem kompana jak i popisem człowieka, stał jeno w miejscu oniemiały.
- A teraz zaczniecie współpracować czy mam wezwać kilku ludzi więcej, coby was do współpracy na siłę zaciągnęli? - spytał spokojnie, choć z wyraźną groźbą w głosie dowódca oddziału, celując ostrzem miecza w pierś bezbronnego i mocno zdenerwowanego orka.
 
 
     
Lukas 
Łowca Skarbów
Lukas



Wiek: 36
Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 409
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-09-17, 22:18   

Są w życiu chwile lepsze i gorsze lecz Valandil miewa ostatnio tylko te drugie.
Bohater czuł się coraz bardziej otępiały. Do jego uszu dochodziły różne dźwięki spośród ,których rozpoznawał wyłącznie głos Kalifa. W ustach czuł słodki smak krwi co niezbyt go pocieszało. Ból oczywiście był i to wszechobecny a ponadto nic nie wskazywało na to, że miał się skończyć.
Nagle jednak poczuł coś nowego, okrutne pieczenie w okolicach klatki piersiowej, które przysłoniło wszystkie poprzednie odczucia. Co gorsza elf nie potrafił określić swojej pozycji, można było powiesić go nawet za nogi a on nie zauważyłby żadnej różnicy. Fakt ten istotnie go przerażał choć nie docierał do jego świadomości w pełni. Agonia bohatera trwała dalej.
_________________
Valandil
„Ten który walczy z potworami powinien zadbać by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy się w otchłań, otchłań spogląda również w nas.”
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-09-24, 17:35   

Ork rzucił pod nosem wiązankę bliżej nieokreślonych słów w ojczystym zapewne języku, które jednak z pewnością można było zaliczyć do przekleństw. Na twarzy malowała się wściekłość, nie wyglądało jednak na to by miał zamiar nadal stanowczo protestować.

- Sierżancie Garban, co z nim?
- Marnie panie kapitanie, powinien jednak przeżyć o ile w miarę szybko obejrzy go jakiś uzdrowiciel
- Conencius, zabierzcie broń oskarżonym
Jeden ze strażników ruszył niepewnie, podnosząc wytrącony przez dowódcę miecz z ziemi, po czym stanął przed drugim z orków, bezsłownie prosząc o oddanie broni.
Ten nie wyglądał ni to na złego, ni to na myślącego, zerknął zatem jeno głupkowato na strażnika, potem zaś na swego kompana. Nie doczekawszy się jednoznaczej odpowiedzi powoli wyciągnął sporawy miecz, po czym podał go człowiekowi.

Valandil w międzyczasie zaczynał powracać do świata trzeźwych i świadomych. Ból spowodowany odkażaniem mijał, zmieniając się w standardowy, choć nadal bardzo bolesny związany z raną. Rozmowy jak i własne położenie zaczynały ponownie do bohatera docierać. Tak jak i fakt, iż jakiś człowiek właśnie kończył wiązać bandaż na jego piersi.
- Gogu, jakoś nie do końca wierzę w twoje intencje - odparł kapitan, kierując teraz swe słowa do Kalifa - Sierżancie, czy ten elf jest w stanie wystarczająco świadomym by się z nim porozumieć?
- Tak mi się wydaje... - człowiek pomachał ręką przed nosem Valandila - mrugnij dwa razy jeśli mnie słyszysz.
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-09-24, 17:42   

-Jak to nie wierzysz? Jestem magiem, choć wiem że nie wyglądam, ale nie mam licencji żeby pomóc mu w mieście, zaś poza miastem nie miałbym z tym problemów. Mam kielich przekształcający ciecz w lekarstwo.- dawał potwierdzenie swoich magicznych zdolności gog. Co prawda miał lekko inny zamiar postępowania z kalekim Elfem ale strażnik nie musiał o tym wiedzieć.
 
 
     
Lukas 
Łowca Skarbów
Lukas



Wiek: 36
Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 409
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-10-02, 16:03   

Valandil patrzył jak ogłupiały to na Kalifa to na strażników miejskich. Ból przestał mu co prawda dokuczać lecz cały czas był odczuwalny.
Mag słyszał rozmowy osób postronnych lecz nie potrafił jeszce logicznie myśleć i analizować ich wypowiedzi,
jednak na słowa strażnika zareagował w automatyczny sposób mrugająć dwa razy.
_________________
Valandil
„Ten który walczy z potworami powinien zadbać by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy się w otchłań, otchłań spogląda również w nas.”
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-10-04, 21:38   

- Twoje zachowanie jest dosyć podejrzane gogu. Nie myśl, że pierwszy raz słyszę bajeczkę z wynoszeniem umierającego kolegi za miasto w celu użycia magii. Cwaniaków w Dornost nie brakuje, możesz mi wierzyć.

- Reaguje kapitanie - odparł Garban widząc mrugnięcia Valandila.
- Doskonale. Bracius, celujcie no w łeb tego dużego, jak tylko się ruszy macie strzelić.
Dowódca oddziału pochylił się nad srebrnym elfem, po czym pstryknięciem palców przyciągnął jego skołowany wzrok na siebie.

- Słuchaj no, ten gog tutaj twierdzi, że cię dobrze zna - podjął mówiąc powoli i wyraźnie, tak że Valandil nie miał problemów ze zrozumieniem przekazu - chce cię zabrać za miasto by tam uleczyć za pomocą magii. Czy zgadzasz się na to? Mrugnij dwa razy na tak.
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-10-05, 19:33   

-Nigdzie nie brakuje cwaniaków- odparł bedąc przekonany słuszności swoich zaplanowanych czynów.
Gog patrzył ulitowanym wzrokiem na towarzysza licząc na podwójne mrógnięcie i mozliwość pomocy mu poza miastem.
 
 
     
Lukas 
Łowca Skarbów
Lukas



Wiek: 36
Dołączył: 27 Lut 2006
Posty: 409
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-10-07, 21:05   

Mag bardziej lub mniej świadom wykonał dwa mrugnięcia. Sekundy mijały a Valandil powoli osuwał sie w krainę wiecznego snu, ból który jako silny bodźiec bronił go przed snem stał sie zbyt słaby aby byc skuteczną zaporą.
Elf świadom lub mnie poraz kolejny powierzył swoje kruche zycie w rece Kalifa.
_________________
Valandil
„Ten który walczy z potworami powinien zadbać by sam nie stał się potworem. Gdy długo spoglądamy się w otchłań, otchłań spogląda również w nas.”
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-10-13, 15:40   

Nazwanie bólu, który odczuwał Valandil 'słabym', można by porównać do nazwania Kergnela inteligentnym. Z pewnością w porównaniu do takiego...świetlika czy żuka gnojarka był inteligentny.
Tak i potworny ból rozciętej piersi w porównaniu do poprzedzającego go towarzyszącego dezinfekcji był słaby. Na tyle słaby by przytomność na powrót zaczynała opuszczać elfa.

- Dobrze. - odprał kapitan odsuwając się od Valandila, który niedługo po mrugnięciach stracił przytomność - w takim razie pan zielony buntownik pomoże w przeniesieniu zranionego elfa do bram miasta, gdzie pan gog zajmie się swym towarzyszem. Nie muszę chyba mówić, że panu orkowi winno zależeć na przeżyciu srebrnego kolegi.

Ork podwarkując coś w gardłowym języku podniósł Valandila z ziemi i nie czekając ruszył w stronę bramy. Z pewnością mógłby to robić delikatniej, jednak jak na takiego mięśniaka i tak poruszał się w miarę ostrożnie.
Cała ekipa wraz z gogiem ruszyła razem z zielonoskórym.

Po kilku minutach pospiesznego marszu, dotarli do północnej bramy miasta, gdzie po krótkich wyjaśnieniach ze strażą tam stacjonującą, elf został pozostawiony.

- Zatem wyprowadźcie oboje za bramę - odparł kapitan kończąc rozmowę z trójką strażników - a my zajmiemy się tymi dwoma delikwentami.

Patrol straży miejskiej wraz z orkami oddalił się, pozostawiając Kalifa, Valandila i trójkę ludzi samych sobie. Dwójka z nich, wyraźnie niższa stopniem podniosła elfa i delikatnie wyprowadziła przez furtkę w masywnej, zbrojonej bramie.
Trzeci, wiekiem dorównujący kapitanowi patrolu postanowił trzymać się przy Kalifie.

- Rób zatem co masz robić magu - odparł wskazując wyjście.
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-10-14, 19:39   

Gog intensywnie myślał. Nie podobała mu sie obecność patrolu.
-Czy moglibyście pomóc w przeniesieniu go pod tamto drzewo?- Zapytał wskazując jedno z drzew nie bliżej niż 15 metrów od bramy.
W między czasie zajął się wyciągnięciem kielicha, który ostatnio zdobyl oraz dwóch mikstór many i leczenia ran. Przypinając je do pasa był w sytuacji w, której miał w jednej ręce kielich a w drógiej swoją laskę.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-10-19, 18:32   

Wyjścioe z miasta robiło wrażenie niemal przejścia do innego wymiaru. Niewielka furtka, zmuszająca bohatera do podkulenia głowy, choć bardziej z ostrożności niż faktycznego przymusu,po przejściu któej powitał go nało przyjemny powiew chłodnego jesiennego wiatru. Wątpliwe by miało to związek z wyjściem poza mury, o ile Dornost nie posiadało żadnej przeciwietrznej, niewidzialnej bariery, było to najprawdopodobniej zwykłym dramatycznym zbiegiem okoliczności.

Północne rubierze przedstawiały się w miarę standardowo, gdyby nie liczyć sporych rozmiarów jeziora, zaczynającego się kilkaset metrów przed bohaterem. Gdzieniegdzie w oddali malowały się kolorowe pola uprawne, lasy bądź pagórki. Niewiele blokowało horyzont, zapewne dlatego wyjście z ciasnego, zatłoczonego miasta przyprawiało niemal o szok obszarowy.
Co prawda nadal można było w pobliżu dostrzec rozbite tu i ówdzie karawany, z tego czy innego powodu nie wpuszczone do miasta, bądź czekające na wpuszczenie.

Drzew rzeczywiście w okolicy także raczej nie brakowało, strażnicy zanieśli zatem Valandila pod najbliższe, odległe niespełna o 8 metrów od bramy. Co prawda było już po części zajęte, jednak człowiek będący zapewne właścicielem stojącego obok powozu zaprzęgniętego w dwa konie opierał się o przeciwną stronę pnia.

Nietrudno zgadnąć, iż cała akcja wzbudziła spore zainteresowanie znudzonych kupców, wieśniaków i innych 'oczekujących'.
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-10-21, 16:07   

-Muszę go przeszukać potrzebuje mikstury leczenia- mówił półszeptem jakby sam do siebie, po czym stanął nad ciałem towarzysza chwycił laskę w obie dłonie i zaświecił nią, po chwili schował ją na plecy i przykucnął przy opatrywanym przejrzał jego rzeczy w poszukiwaniu wspomnianej mikstury leczenia. Gdy już ją znalazł przelał jej zawartość do kielicha przy okazji oczami szukając sakiewki. Przybliżył kielich do ust ze słowami:
-Masz pij- i asekurując aby się nie krztusił przechylił powoli cała zawartość do wnętrza Elfa następnie powiedział do siebie- musze jeszcze coś znaleźć- i dyskretnie zabrał jego sakiewkę lecz nie chował jej do swojego bagażu, ale trzymał ją w dłoni następnie wrzucił do kielicha potem znów sięgnął po kolejne mikstury tym razem many postarał się złapać wszystkie na raz następnie po niemo wykonał zaklęcie przemiany w kruka z zamiarem wylecenia daleko za widnokrąg. W razie niepowodzenia w przemianie spróbowałby jeszcze raz.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-10-23, 19:20   

Strażnicy jak i paru przypadkowych gapiów z zainteresowaniem przyglądało się gogowi, który bezceremonialnie majstrował przy ekwipunku Valandila. Obserwowali jak wyciąga zza pasa elfa średnią miksturę leczniczą.
- He? To wynosiliśmy go tylko po to by dać mu miksturę? - spytał ze zdziwieniem jeden ze strażników obserwując próby napojenia nieprzytomnego maga czerwonym płynem.
Płyn wciekający do płuc rozbudził bohatera, powodując przy okazji serię gwałtownych odksztuszeń. Te z kolei w dość nieprzyjemny sposób przypomniały o ranie na piersi.
Ciężko było zatem Kalifowi skłonić poszkodowanego towarzysza do wykończenia zawartości kielicha.

Elf nie za bardzo wiedział co właściwie się dzieje. Zdołał przełknąć kilka łyków mikstury, jej działanie jednak z pewnością nie mogło postawić go na nogi w obecnej sytuacji. Nadal był ledwo przytomny, potwornie obolały i bezsilny w obliczu działań goga. Ten zaś pod pretekstem odszukania tajemniczego lekarstwa, zachachmęcił mikstury many i sakiewkę bezbronnego towarzysza.

Valandil ostatkiem sił obserwował jak Kalif, z dłońmi pełnymi nie swoich rzeczy przemienia się w kruka.

- Co do...! - zdążył jeszcze wykrzyknąć jeden ze strażników, gdy ku wtórze odgłosów zaskoczenia i trzepotu skrzydeł, Kalif wzniósł się w powietrze i odleciał w stronę jeziora.

- No to nieźle cię koleżka wykiwał - usłyszał jeszcze Valandil, nim po raz kolejny stracił przytomność.





Kalif otrzymuje za sesję 6450 pktów doświadczenia
Valandil otrzymuje za sesję 5200 pktów doświadczenia
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group