Nathianowi nie do końca wyszedł plan, który miał zamiar zrealizować. Przeliczył siłę swojego przeciwnika, praktycznie byli równi sobie. Pomimo tego, że cały impet z jakim jego przeciwnik starał się go przepchnąć przeszedł na bieg do przodu, udało mu się utrzymać na nogach.
Nathian jednocześnie zdziwił się i przestraszył. Do tej pory jak widać udało mu się zwyciężyć we wszystkich walkach jakie stoczył, jednak nie jest powiedziane, że ma się mu udać i tym razem. Ale jeszcze nie czas na umieranie, póki ma się pełnię sił.
Nareszcie mógł spojrzeć na swojego oponenta. Tak jak się spodziewał, nie był to żaden człowiek, lecz raczej jego widmo, duch czy cień. Był przy tym bardzo wysoki, to mogło stanowić sporą przewagę w walce. Każdy wie, że wyżej uniesiona siekiera przy rąbaniu drewna ma większą siłę, przy mniejszym wysiłku. Tu niewiele się różniło.
Tyle zdążył wykalkulować po pierwszym właściwym starciu twarzą w twarz, jeśli można nazwać twarzą czarną plamę.
Nathian zerwał się błyskawicznie z podłogi, miał tylko nadzieję, że ten uraz w nogę nie przeszkodzi mu w dalszej walce. Od razu przygotował się na odparcie ataku przeciwnika, bo ten już zaczął szarżę. Przyjął postawę obronną, skontrował podwójnie dopiero po ciosie napastnika. Miał nadzieję, że da się to coś zranić, bo inaczej będzie ciężko.
Nathian okręcił się w miejscu, przyjmując postawę obronną. Nisko trzymana tarcza, miecz lekko wysunięty do przodu, gotów do straszliwej kontry w dowolnym momencie, oczy utkwione w przeciwniku wypatrujące najmniejszej choćby oznaki nadchodzącego ataku..
Widmo postępowało dość podobnie. W sumie nie powinno to dziwić. Obaj walczący wyposażeni byli w tarcze i lekkie pancerze. Wiadomym było wobec tego, iż walka nie będzie polegała na szaleńczej wymianie ciosów, a raczej na systematycznym poznawaniu słabości przeciwnika i na zadawaniu pojedynczych, acz morderczo skutecznych ciosów.
Gdyby istota posiadała oczy, można by z nich wyczytać ostrzeżenie nadchodzącego ciosu, ale w tej sytuacji...
Widmo skuliło się, wysuwając tarczę do przodu, kusząc i prowokując do ataku. Miecz istota trzymała blisko siebie, lekko uniesiony ponad głowę.
Nie zaatakowała jednak. Czekała, uznawszy najwyraźniej, iż nie chce wystawiać siebie na ciosy.
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Chłopak nie spodziewał się takiego obrotu sprawy, widmo przyjmowało postawy, taktykę, nawet siłę miało bardzo podobną do niego. Jedynie mógł pokonać go podstępem. Jego przeciwnik musiał go czuć, bo w jakiś sposób był w stanie określić, że Nathian był w pokoju dziecinnym. Jednak nie miał póki co żadnego pomyśłu na to, jak może pokonać tego straszliwego oponenta.
Prychnął jeno na jego słowa. Mocny w gębie jest każdy. Niech pokaże co potrafi w starciu. Jak narazie nie pokazał żadnych magicznych sztuczek, więc mógł chyba przystąpić do ataku bez obawy o to, że zostanie czymś szczególnie zaskoczony. Jeśli do tej pory nie ujawnił żadnych sztuczek to najprawdopodobniej ich nie posiadał.
- Tańcz, głupi - krzyknął i skoczył do przodu na swojego przeciwnika unosząc swój bojowy miecz. Z początku zdawało się, że zaatakuje od góry, skośnie, jednak dla zmylenia przeciwnika, zakręcił szerokiego młyńca tuż przed widmem i uderzył z prawej strony. Czuł, że cios zostanie sparowany, jednak to dopiero początek walki i nie ma się czym przejmować. Baczył tylko na to, żeby samemu nie zostać rannym, ponieważ to wprowadziło by poważne komplikacje.
- Tańcz, głupi - krzyknął Nathian wznosząc miecz do ciosu.
Zaiste, jego przeciwnik okazał się nader deprymujący. Nie dość, że stosował podobną taktykę, co chłopak, to na domiar złego kpił sobie zeń w żywe oczy.
Walka na korytarzu wewnątrz własnego domu... choć bohater zdawał sobie sprawę z tego, iż nie znajduje się tak naprawdę w swojej rezydencji, aż serce mu się ścisnęło na myśl, iż mogliby go teraz zobaczyć jego rodzice. Walczącego na śmierć i życie w ich własnym domu z... z czymś.
Plan był idealny w swej prostocie. Nabrać przeciwnika na swój własny plan. Z jednej strony atakować, z drugiej - zmieniać kierunek uderzenia w ostatniej chwili. Nathian nie był początkującym szermierzem i miał już jako takie pojęcie o swoim fachu. Wiedział toteż, iż jego plan jest po prostu dobry i większość szermierzy zaskoczyłby bez trudu.
Nie jego przeciwnika.
Zdawało się wręcz, iż widmo czyta w jego myślach. Gdy miecz wznosił się do ciosu, miecz istoty już czekał, w perfekcyjnej paradzie. Gdy ostrze Nathiana zmieniło kierunek, niczym odbicie w lustrze, to samo uczynił demon. Te same ruchy dłońmi, te samo ułożenie ciała, te same, nieznaczne przesunięcia stóp po drewnianej podłodze...
Klinga Nathiana ominęła tarczę istoty, by wbić się z zauważalnym oporem ciała w jego udo, tuż poniżej linii zbroi w nieodsłonięte miejsce. Jasna, czysta krew trysnęła pojedynczym strumieniem, brocząc ścianę korytarza karminowym freskiem.
Ułamek sekundy Nathian poczuł bolesne ukąszenie na własnej nodze.
Obaj postąpili identycznie. Obaj zaatakowali. Obaj zmylili przeciwnika w ostatniej chwili, obchodząc jego tarczę, by po sekundzie jednocześnie trafić siebie w prawą nogę, tuż pod linią zbroi.
Na tyle słabo, by nie tracić możliwości bojowych, lecz na tyle mocno, by zauważyć ubytek krwi...
- Powiedziałem, że tu zdechniesz, ścierwo... - wysyczała ciemna plama widma.
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Gdy Nathian poczuł bolesny cios na swojej nodze, zdał sobie sprawę, że jest bardzo prawdopodobne, że tutaj zdechnie. Po raz pierwszy czuł taki strach. Nawet przeciwko piątce nieumarłych nie bał się tak jak teraz. Odruchowo odskoczył od przeciwnika, jak najdalej, aby tylko nie mógł go ukąsić swoim mieczem. Musiał grać na zwłokę żeby wymyślić jakiś sensowny plan pokonania widma. Stwór najwyraźniej czytał w jego myślach. Mógł próbować oszukiwać sam siebie w myślach, wyłączyć się zupełnie, jednak to jedynie bardziej go pogrąży.
Zasłonił się wyżej tarczą.
-"Ta sytuacja z drzwiami. To jest klucz do pokonania tego potwora! Potrzebuję czegoś, czym zaskoczę mojego oponenta. Posiada taki sam ekwipunek jak ja, zatem jeśli znajdę coś co pomoże mi zaatakować go z daleka, da mi to nieznaczną przewagę! - pomyślał uradowany i jednocześnie zdziwiony własną błyskotliwością"
Zerknął jeszcze ostatni raz na widmo i jeśli było dostatecznie daleko, puścił się pędem w dół po schodach w kierunku kuchni. Tam na pewno znajdzie jakieś noże, lub inne niebezpieczne sprzęty, które przydadzą się w tym nietypowym pojedynku.
Jak oszukać samego siebie? Jak oszukać własne myśli? Jak pokonać coś, co ewidentnie zna nasz umysł na wylot i zna nasze plany na ułamek sekundy przed tym, jak my będziemy w stanie wypowiedzieć je we wnętrzu własnej głowy? Czy to jest choćby w niewielkim stopniu możliwe?
Zdobyć przewagę w ekwipunku. Dobiec do kuchni. Rzucić nożami. Tak, to się zdawało być dobrym planem. Na tyle dobrym, że aż wartym realizacji. Na tyle dobrym, iż niemal gwarantującym zwycięstwo.
Jak zawsze jednak, istniało pewno „ale”. Aby dobiec do schodów i dalej do kuchni, należało najpierw pokonać korytarz. A na drodze ku temu zaś stało widmo tajemniczego przeciwnika bez twarzy. Nathian spiął się w sobie, gotów do ominięcia wroga, gdy ten nagle...
...obrócił się na pięcie i ruszył ku schodom....
Biegiem.
Nathian również wystrzelił jak rakieta przed siebie. Stało się coś paradoksalnego. Oto jego wróg nagle zupełnie zrezygnował z walki i biegł, odwróciwszy się doń plecami jak gdyby nigdy nic. Obaj dopadli schodów mniej więcej w tym samym momencie. Nathian był może trzy stopnie z tyłu. Do kuchni było jeszcze daleko, a całe piętro schodów znajdowało się przed nimi.
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum