Kamienna platforma. Tak, z pewnością była to kamienna platforma, tego mogli być pewni. Była to jednak jedyna rzecz, której w tej chwili zarówno mag z rasy srebrnych elfów - Altharis, jak i dumny przedstawiciel człowieczej rasy z Elidionu - Muad'Dib. To na czym obecnie stali było kamienną platformą.
Po jej bokach, przed nią i wszędzie dookoła panowała nieprzenikniona ciemność, świadcząc albo o niedomiarze światła, albo o pustej otchłani, w której obaj się znajdywali.
Mrok nie był jednak kompletny. Widzieli przeto swe platformy. Widzieli nawet siebie nawzajem, choć niezbyt wyraźnie. Widzieli także to co znajdowało się pomiędzy nimi.
Kamienny dysk, spokojnie ustawiony na czubku stożka. Wydawać by się mogło, iż taka struktura nie ma prawa bytu, iż tylko idealne zrównoważenie bądź magi mogło utrzymywać ją w stabilnej pozycji. W istocie w grę wchodziło po trochu z każdego.
Po siedem wielkich, masywnych glinianych dzbanów zarówno po lewej, jak i prawej stronie. Z każdego z nich spokojnie, strumyczkiem lała się woda, co utwierdzało bohaterów w przekonaniu, iż są one nią wypełnione. Owa uciekająca woda zbierała się w niewielkich korytkach.
Na środku dysku tańczył wielki płomień na wyniesionym na wysokość pół metra palenisku wspartym przez metalowe pręty. Wokół niego zaś w cztery strony dysku symetrycznie rozchodził się ogień wysokością nie przekraczający pół metra.
"Zabij lub zgiń sam!" rozległ się głos wpierw cichy, niczym biegnący z oddali, w końcu przechodzący w trudny do zniesienia, niski krzyk. Obaj wiedzieli co mają zrobić. Obaj także domyślali się, że symetryczność dysku i jego umiejscowienie na czubku stożka to nie zwykły pic ale element urozmaicający rozrywkę.
Muad'Dib - czerwony
Altharis - niebieski
Równoważnia.png
Plik ściągnięto 11055 raz(y) 7,56 KB
Ostatnio zmieniony przez Pelios 2008-11-06, 18:30, w całości zmieniany 1 raz
Kolejny turniej, kolejny przeciwnik. Może w tych igrzyskach się uda ...
Arena wyglądała na co najmniej... dziwną. Dawała jednak pewne możliwości, które mag z pewnością zechce wykorzystać.
Czy się mu uda, nie wiadomo. Na pewno jednak tanio skóry nie sprzeda. Tego jego przeciwnik mógł być pewien
A więc zaczynamy...
Pierwsze co zrobił mag to rzucenie na siebie " przyspieszenia", następnie błyskawicznie otoczył się "Zbroją Many". Ostatnim elementem jego dotychczasowego planu było wystrzelenie wodnego prądu w dzban z wodą, znajdujący się najbliżej niego, po prawej zaś stronie. Trafienie w nieruchomy cel trudne być nie powinno, zaklęcia swoją siłę również miało, skoro potrafiło odepchnąc rosłego orka o kilka metrów. Miał nadzieję że wystarczy to do niszczenia kolejnych dzbanów, a co za tym idzie przechylenia równoważni.
Ostatnio zmieniony przez Pelios 2008-11-07, 21:15, w całości zmieniany 1 raz
"Że co ku...?" - burknął i dodał w myślach: 'znowu te głupie sny'
Ogarnął lekko otoczenie po czym brał się do roboty. W tej dziedzinie nie było miejsca na gadanie głupot i zbijanie bąków. Czysta perfekcja w tym co się robi. Bez niepotrzebnych emocji i myśli.
Zerknął jeszcze tylko na tego na przeciwko. Mag? Mag.. Mag?! Ehh znowu..
Bez większych sentymentów zaczął ładować kuszę.
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Akcje wykonane przez obydwu bohaterów wyglądały niezwykle kontrastowo, rzec można skrajnie.
Smukły, wątły mag zaczął w błyskawiczny sposób swe inkantacje, na dodatek Muad nie mógł oprzeć się wrażeniu iż przyspieszają one.
Człowiek z kolei, zdążył jeno zdjąć z pleców, oraz w połowie naładować swą, odziedziczoną po martwym pseudo-kompanie kuszę.
Gdy cięciwa wraz z bełtem mozolnie zmierzała wzdłuż drzewca...wokół rozszedł się dźwięk rozbijanego dzbana. To Altharis, błyskawicznym zaklęciem, które Muad chcąc nie chcąc rozpoznał jako Wodny Prąd roztrzaskał jedno z naczyń po swojej lewej stronie. Woda je wypełniająca rozlała się na wszystkie strony gasząc tym samym najbliższe płomienie, dysk zaś począł powoli przechylać się w stronę do ex-dzbana przeciwną.
W przeciwieństwie do maga, on nie miał zamiaru bawić się dzbankami. Najpierw musi skończyć to co zaczął, a co nie będzie miłe dla maga.
"Łap w zęby czarodzieju" - przemówił po cichu sam do siebie naciskając spust.
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Taak, dzban został zniszczony. Jedna z zasad magów bojowych mówiła, by utrzymać przeciwnika na dystans. Nie zwlekając długo mag posłał wodny prąd w kierunku najbliższego dzbana, tym razem po swojej prawej stronie. Kolejne dwa prądy skierowane zostały w kierunku dzbanów nieco dalej oddalonych, zarówno po lewej jak i prawej stronie
Zobaczymy co z tego będzie...
Ostatnio zmieniony przez Pelios 2008-11-07, 21:16, w całości zmieniany 1 raz
W czasie gdy Muad kończył ładować swą kuszę, Altharis zdążył posłać kolejne dwa Wodne Prądy w kolejne dwa dzbany. Jeden po prawej i jeden po swej lewej stronie. To znacznie przyspieszyło przechylanie się dysku. Gdy przeciwległy brzeg prawie już zasłonił przeciwnika, Elidiończyk oddał swój tak mozolnie przygotowywany strzał.
Bełt przeszył powietrze przelatując tuż nad owalną granicą dysku.
Altharis z przerażenie stwierdził, iż wystarczyłby lekki ruch w prawą stronę i teraz miałby dodatkowy element garderoby wystający prosto z tchawicy. Pocisk bowiem dosłownie musnął szyję bohatera, pozostawiając na niej krwawą pamiątkę.
Dysk przechylił się już na tyle, iż przerwał kontakt wzrokowy bohaterów, dalsza ingerencja w dzbany ze strony maga ani nie była konieczna, ani możliwa.
Było to już nieuniknione. Platforma miała runąć w dół ku nieznanej pustce. Wraz z nią zaś...jedyne źródło światła jakie mieli bohaterowie. Pytanie brzmiało, jak z walką na dystans poradzą sobie bohaterowie w absolutnej ciemności?
Popatrzył się na dziwaczny dysk przy okazji robiąc kwaśną minę. Chwila zastanowienia. I zabrał się za to co wcześniej - ładowanie kuszy. Dodatkowo przycupnął sobie, by trzymać kuszę stabilniej.
A teraz czarodziej na pewno go nie zobaczy...
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Ostatnio zmieniony przez Pelios 2008-11-07, 21:17, w całości zmieniany 1 raz
Stało się. Z jednej strony dobrze, z drugiej źle. No ale...
Mag nie zwlekając długo wypił zawartość dwóch małych mikstur many które miał przy pasie, następnie, wyciągnął z ekwipunku Świetlisty Kryształ. Na razie nic z nim nie czynił, trzymał tylko w dłoni. Czekał aż równoważnia się przechyli.
Ostatnio zmieniony przez Pelios 2008-11-07, 21:16, w całości zmieniany 1 raz
Dysk osiągnął w końcu kulminacyjny moment przechyłu. Stożek nie był już w stanie dalej utrzymać go na swym czubku, toteż z głośnym łoskotem i dźwiękiem łamanych kamieni całą platforma runęła w dół, znikając powoli wśród czarnej pustki.
Bohaterowie nie ujrzeli się już. Pozostali sami na swych kamiennych platformach w kompletnej ciemności, przebijanej jedynie niknącą łuną dochodzącą z ciągle spadającego dysku.
Walka na dystans w kompletnej ciemności...interesujące.
Ciekawe co na to publika oraz organizator całego, chorego przedsięwzięcia. \\Ale ja nie chciałem ;< ( xD )
Czyżby mieli oni teraz patrzeć, nie widząc nic nawet i czekać, który to z bohaterów pierwszy popełni samobójstwo bądź umrze z głodu?
Równoważnia3.PNG
Plik ściągnięto 10970 raz(y) 2,49 KB
Ostatnio zmieniony przez Idrin 2008-11-06, 19:45, w całości zmieniany 1 raz
Najprościej mówiąc, było ciemno jak w dupie. Nawet elfi wzrok na niewiele się tu zdawał. No ale jeśli by trochę pokombinować...
Mag dobył z kieszeni świetlisty kryształ, po czym cisnął go piękną parabolą w stronę podestu gdzie stał jego oponent. Pamiętał mniej więcej jego położenie. Starał się rzucić tak, aby kryształ leciał możliwie jak najdłużej... Powinno mu to dać odrobinę światła choć na chwilę.
Odrobina światła powinna zaś elfowi wystarczyć
Kiedy tylko ujrzy zarys przeciwnika, błyskawicznie atakuje go zaklęciami chłodu.
Ostatnio zmieniony przez Pelios 2008-11-07, 21:17, w całości zmieniany 1 raz
Bełt już czekał na maga. Ciekawe czy będzie widać krew?
Strategia była prosta, bardzo prosta. Wystarczyło strzelić tam gdzie przed chwilą był mag, jeżeli jeszcze tam jest. I tak więc zrobił. Gdy był już gotów, a dysk leciał w przepaść. Wycelował w miejsce na którym sekundę temu widział czarodzieja. Nie był co prawda przekonany do tego, ale nic lepszego nie ma do roboty.
A gdy strzelił, trafiając bądź nie, bierze się za.. to co przedtem, czyli ładowanie kuszy.
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Ostatnio zmieniony przez Pelios 2008-11-07, 21:17, w całości zmieniany 1 raz
Tego zapewne Muad się nie spodziewał. Gdy bowiem tylko przymierzy kuszą w miejsce, w którym to spodziewał się oponenta, mniej więcej właśnie w owym miejscu, rozbłysło światło.
Silne niczym pochodnia, wydobywające się zaś z niewielkiego kryształu.
Nie wierząc w swe szczęście, strzelił...i przekonał się, że go nie opuściło. Bełt pomknął prosto w oponenta, wbijając się głęboko w jego ramię.
Altharis odczuł ranę bardzo dotkliwie, szczególnie, że pocisk zdawał się nie robić nic ze zbroi bohatera. Mało wytrzymałe ciało maga zostało poddane dość bolesnej próbie.
Ramię na szczęście było ramieniem lewym, toteż nie przeszkodziło za bardzo w planowanym rzucie kryształem.
Ten pomknął piękną parabolą w stronę Muada, oświetlając go na krótką chwilę. Wystarczyło to by Altharis rzucił swe zaklęcie. Chłód.
Efektu jednak nie uświadczył. Czyżby oponent odparł siłą woli czar? A może po prostu byli od siebie zbyt daleko. Bardziej prawdopodobna była druga opcja.
Rzucony kryształ oczywiście nie doleciał do celu, mag bowiem siła nie grzeszył. A nawet gdyby grzeszył, parabola lotu była nie do końca dobrze wymierzona.
Kolejne źródło światła, spadło zatem w ślad za dyskiem.
Uśmiechnął się tylko lekko. Nie był pewien czy przeżyje, ale cała sytuacja była dla niego dość zabawna. Dawno nie miał taki snów, takich ciemnych.
Cóż mógł zrobić? Ciemno jak w.. No właśnie. Powoli popadał w rutynę. Zaczął ładować kuszę. I na szczęście zna się na rzeczy to i po omacku nie powinno być problemów. A co potem? Potem.. to będzie zaraz.
"Jo hoł, jo hoł, czy bardzo Cię boli?" - zaśpiewał sobie od tak dla kaprysu. Starał się by było to w miarę słyszalne. Oczywiście, wypowiedział słowa w dość specyficzny sposób, nadając im tego smaczku.
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Ostatnio zmieniony przez Pelios 2008-11-07, 21:17, w całości zmieniany 1 raz
Nieciekawie się porobiło. Na szczęście, bądź też nie mag nie miał już więcej kryształów... a co za tym idzie więcej pomysłów na rozegranie tej walki.
Nie pozostało mu nic innego jak próbować szczęścia
Zrobił trzy kroki w prawo, by zmienić położenie i utrudnić strzał wojownikowi. Sam zaś posłał wodny prąd w kierunku w którym powinna znajdować się platforma oponenta, a za chwilę za nim drugi Może się mu uda go zepchnąć...
Ostatnio zmieniony przez Pelios 2008-11-07, 21:18, w całości zmieniany 1 raz
Wpierw dało się słyszeć ciche słowa wypowiadane przez maga, następnie zaś dziwny, przebiegający między platformami dźwięk, przywodzący na myśl strumień wody.
Następnie to od strony Muada dało się słyszeć kpiący głos wołający:
"Jo hoł, jo hoł, czy bardzo Cię boli?"
Następnie zaś powtórzyła się sytuacja sprzed chwili, ciche słowa, odgłos strumienia wody.
Potem zaś stało się niespodziewane.
Z dołu dobiegł bohaterów głośny łoskot. Łuna światła, która zaś była już prawie niewidoczna, nagle zaczęło rozrastać się w dość szybkim tempie. Zupełnie jak gdyby dysk wracał na górę lub...ogień rozprzestrzeniał się na niezwykle odległej podłodze sali, która rozmiarami przechodziła wszelkie wyobrażenia bohaterów.
Czyżby światło miało niedługo powrócić?
Spróbował ocenić stan swojej many, po czym kucnąwszy i macając jednocześnie dłońmi podłoże przesunął się do przodu parę metrów. Być może teraz chłód obejmie zasięgiem przeciwnika
Czyżby dysk miał powrócić ? Czekał
Ostatnio zmieniony przez Pelios 2008-11-07, 21:18, w całości zmieniany 2 razy
Kusza była gotowa. On również był gotów strzelić i trafić. Jednakże tym razem wolał dorzucić małą niespodziankę. O tak sobie, by wreszcie się obudzić. Miał już dość tych wszystkich dziwnych snów spowodowanych wysoką ilością wypitego rumu.
Tak więc, sięgnął szybko po mały kamyczek. Nic wielkiego, ale zaboli mocniej. Rozbił go na bełcie uwalniając jego ukrytą energie. Później już, czekał tylko na odrobinę światła, które, wygląda na to, nadchodziło. Jeden strzał. Tylko tego mu trzeba.
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Ostatnio zmieniony przez Pelios 2008-11-07, 21:18, w całości zmieniany 1 raz
Ciszę przerywały tylko odgłosy skwierczenia słyszane w oddali. Teraz mogli już stwierdzić bez omyłki, iż to nie dysk wraca, a ogień rozprzestrzenia się po podłożu. Najwyraźniej było wysmarowane czymś łatwopalnym. Koło ognia rozszerzało się coraz bardziej...
Ciemność jednak niełatwo przebić z takiej odległości, oj niełatwo. Kiedyś jednak ustąpić musiała.
Nie czekając długo, mag wypil ekstrakt many ktory mial przy pasie, rzucił ponownie przyspieszenie po czym spróbował dosięgnąć przeciwnika chłodem. Byl nieco bliżej niż uprzednio
Ostatnio zmieniony przez Pelios 2008-11-07, 21:19, w całości zmieniany 1 raz
Hmm ciepło.. cieplej.. to musi być sen. Bo przecież u mnie jest zimno
Na co mu były emocje? Nie ma sensu nic gadać. Poprawił kusze w dłoniach i celował w miejsce gdzie przed chwilą był czarodziej, by w dobrej chwili, skorygować namiary i posłać go gdzie trzeba.
Sam przecież tutaj nie wlazł, to niby czemu ma się czymś przejmować? Jest wojownikiem, trzeba zachować równowagę we wszystkim..
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Ostatnio zmieniony przez Pelios 2008-11-07, 21:19, w całości zmieniany 1 raz
Ogień zaczął przybierać teraz kształt prostokąta, co znaczyło, że natrafił w końcu na ściany, zaś pomieszczenie to nie było nieskończenie szerokie.
Każdy z bohaterów robił to co sobie zaplanował, jeden z nich miał jednak pewną drobną przewagę. Wzrok lepiej przystosowany do widzenia w ciemności. Toteż gdy Muad w końcu dostrzegł swego oponenta, ten już od pewnego czasu coś pichcił.
Elidiończyk jednak póki co nie odczuwał żadnych efektów owego pichcenia. Stwierdził jednak, iż elf przysunął się nieco bliżej. Gdy tylko kontury stały się wystarczająco wyraźne, nacisnął spust.
Bełt przeciął powietrze, po raz kolejny trafiając swój cel. Tym razem w prawą łydkę. O dziwo jednak bełt długo w niej nie zabawił, po chwili bowiem wyskoczył z rany, ta zaś automatycznie się zasklepiła.
Altharis przeszedł do działania. Chłód, to zaklęcie Muad także rozpoznał. Szczególnie gdy na własnej skórze poczuł jego działanie.
Mrożące zimno na moment sparaliżowało jego mięśnie i zadało ogromny ból.
Szybkim ruchem chwycił za pas i wyjął Kieł Kataxxu. Nie był pewien swojego pomysłu, ale kiedyś trzeba wypróbować. Wyjął ząbek i położył go przed sobą. Kładąc go przycisnął go odrobinkę do podłogi. Trucizna musi płynąć.
Następnie zabrał się za produkcje swojej broni zniszczenia. Sięgał szybko za bełt, maczał jego czubek w jadzie demona i szybko ładował.
Magia to magia, ale czy mag poradzi sobie z trucizną jadową Kataxxu?
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Muad zajął się powolną i mozolną sztuką nakładania trucizny Kataxxu na bełt i o ile to zrobić zdążył, o tyle nawet nie zaczął ładować kuszy, gdy w międzyczasie Altharis, puścił weń kolejne trzy zaklęcia mrozu.
Bohater swoje już z zimnem miał do czynienia, przeżywał go wiele zarówno w rodzinnych stronach jak i...przy niedawnych wydarzeniach...to jednak nie był zwykły chłód. To przeszywało jego ciało od wewnątrz i z każdą porcją zdawało się zbliżać go coraz bardziej do śmierci. Jego przeciwnik, mag z niesamowitą szybkością i zapalczywością ciskał w niego te słabe, acz w dużej ilości zabójcze zaklęcia.
Ogień począł wspinać się po ścianach komnaty, rozświetlając ją coraz bardziej. Efekt był niesamowity, ukazywał bowiem w całej okazałości rozmiary owego pomieszczenia. Zapewne pomieściłby się w nim niewielki kraj.
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum