Pustka a przed każdym tylko tafla bękitu. Przeszli choć nie chcieli, czy to magia czy inna moc fakt jednak że przeszli. Poczuli zimno na ciele, czuli jak lepka woda czepia się każdej cząstki ich ciał, jednak w efekcie w końcu ich wypuszcza.
Przeszli a przed oczami ukazała im się mroczna sala wykonana z twardego i jednolitego szarego kamienia, połyskiwała niebieskim światłem który oświetlał ja choć w niewielkim stopniu. Jedyne co widzieli to snopy niebieskiego światła biegnące pod sufit i rozstawione symetrycznie po całej komnacie. Bohaterowie nie widzieli się nawzajem i choć zdezorientowani widzieli już po co tu są a to za sprawą głosu który rozbrzmiał tylko w ich myślach.
"Zabij lub zgiń sam!"
Tyle potem cisza i ponura atmosfera sprzyjająca śmierci.
Niebieski - Rohin
Czerwony - Hekke
teleporty.JPG
Plik ściągnięto 6359 raz(y) 77,41 KB
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Wiek: 33 Dołączył: 05 Gru 2007 Posty: 288 Skąd: Radom
Wysłany: 2008-10-11, 20:54
" Co się kurwa dzieje? " - zaklął by Rohin gdyby był takiej natury. A któż by nie zaklął kiedy w ciągu chwili zmienia się wszystko. Co prawda wojownik nie zdawał sobie sprawy gdzie jest, ale słowa "Zabij lub zgiń sam!" nadały mu sens tego całego cyrku. Czyżby była to jakaś magia? Może sen? Tak czy inaczej musiał "zabić". Lepsze to niż " zginąć samemu".
Rohin więc rozejrzał się i ruszył. Wpierw jednak wyposażył się w swój Bojowy Miecz. Przewidywał, że przeciwnik gdzieś tu jest i musi być czujny. Zaciekawiła go niebiańska poświata, która objawiała swe oblicze zaraz przed nim. Zaczął powoli stąpać w jej stronę, w skupieniu obserwując wszystko wkoło. Nie miał pojęcia co się stanie. Nie miał pojęcia. Ciekawość jednak nie pozwalała na to, aby tego nie sprawdzić. Wszedł więc w pole jaśniejącego światła.
Przed chwilą była ciemność, lecz inne uczucie wyparło ją ze świadomości. Dziwna woda, nieprzyjemnie zimna, przenikająca wszystko, dostająca się do samego dna jego jestestwa. Potem to wszystko minęło. Zastąpiła to szara komnata skąpo oświetlona, chodź po mrocznych tunelach wentylacyjnych Hekke potrzebował chwili, by się przyzwyczaić.
Głos w jego głowie dopełnił obraz sytuacji - zmuszony był do walki na śmierć i życie.
Chwilę zastanowił się nad swoją sytuacją, oceniając arenę. Trzeba tu być czujnym, w każdej chwili mógłby zostać zaatakowany od tyłu... Postarał się więc nasłuchiwać i zachować czujność, samemu poruszając się cicho.
Wkroczył w najbliższy portal - przeciwnik mógł domyślać się, gdzie się znajdował - po przeciwnej stronie, jak mniemał.
_________________ Las bez zwierza, miasto bez złodzieja - nie obejdzie się.
No i się zaczęło, obaj mieli plan a może raczej pierwszymi ich krokami kierowała ciekawość jako że obaj weszli do najbliższych pól niebieskiego światła które okazały sie teleportami. Przeniosły ich one w nieznane miejsca komnaty, jednak co ciekawe obaj zauważyli się nawzajem jako że teleporty choć losowo przenosiły osoby do nich wchodzące to jednak los bardzo zbliżył przeciwników do siebie jakby nie chciał czekać z rozwiązaniem tego sporu, a może to kamień z którego była zbudowana komnata chciał napić sie szybko krwi walczących.
teleporty.JPG
Plik ściągnięto 6341 raz(y) 79,45 KB
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Wkroczył w niebieskie światło w jednym miejscu komnaty, pojawił się w innym. Ta walka może się trochę przeciągnąć...
Rozejrzał się wokół, chcąc zorientować gdzie trafił. Nie było to łatwe, komnata była na tyle symetryczna, by to uniemożliwić. Jednak zorientował się, gdzie jest jego przeciwnik. Odziany, niestety, lepiej od niego. No i większy - chociaż jako jor zdążył się do tego przyzwyczaić. Nie miał ochoty na bezpośrednie starcie twarzą w twarz, więc wycofał się do kolejnego teleportu, wyciągając po drodze sztylet. Jeśli będzie miał szczęście, trafi za plecy człowieka...
_________________ Las bez zwierza, miasto bez złodzieja - nie obejdzie się.
Wiek: 33 Dołączył: 05 Gru 2007 Posty: 288 Skąd: Radom
Wysłany: 2008-10-11, 21:22
Pierwsze kroki, pierwsze decyzje... Czyżby pierwsze błędy? Rohin nie wiedział z kim ma do czynienia do czasu. Do teraz. Jasna i soczysta barwa mistycznej machiny jaka przeniosła wojownika w inne miejsce komnaty balowałą teraz za nim niebiańskimi barwami. To co jednak ujrzał teraz uruchomiło mechanizm. Walka miała rozpocząć się lada moment. Przeciwnik ukazał się. Więc i bronie powinny zaraz świszczeć i piszczeć. Swój wzrok wojownik położył na jorze i bez wahania wyciągnął z pochwy swą klingę.
Nie miał żadnych wątpliwośći... Musiał zaatakować. Bez zbędnych zachamowań ruszył w kierunku wroga. Chciał to już mieć za sobą.
Wojownik ruszył w kierunku jora chcąc z nim skrzyżować swą broń, jednak ten szybko uskoczył do kolejnego teleportu, który znajdował się obok po lewej. Ten jednak nie chciał zabrać go w daleką podróż gdyż przeniósł tylko o kilka metrów co zauważył wojownik i ruszył za swym szczurzym przeciwnikiem. Bieg a co za tym idzie szarża miała ze sobą siłę, siłę którą przeniósł na miecz który wgryzł się w ciało jora nie osłonięte zbroją musiało odczuć ten atak. Głęboka rana szeroka na pół centymetra i długa na dwadzieścia ziała z boku szczuroczłeka. Jor zachwiał się i upadał, jednak szybko powstał i po chwili znów był gotów do walki. Krew lała się obficie z rany co powodowało poważne opóźnienia w reakcjach złodzieja.
teleporty.JPG
Plik ściągnięto 6321 raz(y) 81,05 KB
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Miał zamiar wycofać się, kluczyć, odskakiwać, zmęczyć przeciwnika. Przeniósł się jednak cholernie blisko... Na tyle, że zanim zorientował się w sytuacji, leżał krwawiąc jak świnia. Szybko powstał. W tej walce nie miał zbyt wielu atutów. Przeciwnik miał dłuższy oręż, był lepiej opancerzony... I, jak widać, szczęście mu sprzyjało.
Musiał dojść do siebie, walczył więc defensywnie, oddając pole przeciwnikowi.
Cofał się w stronę portalu licząc, że tym razem będzie miał więcej szczęścia.
_________________ Las bez zwierza, miasto bez złodzieja - nie obejdzie się.
Wiek: 33 Dołączył: 05 Gru 2007 Posty: 288 Skąd: Radom
Wysłany: 2008-10-11, 22:19
"Chciał uciec" - pomyślał Rohin i pamiętając przed chwilą zdane mocno poprzeczne cięcie kontynuował. Wojownik zdawał sobie sprawę z tego, że jego przeciwnik mógł być szybszy także czym prędzej przygotował się do zadania kolejnego ataku. Chciał to jak najszybciej skończyć a im dłużej miał przed sobą swojego przeciwnika tym posiadał większe szanse na zwycięstwo. Przynajmniej tak myślał choć doskonale wiedział, że żadnego wroga ignorować nie można. Tak czy inaczej został przy swoim i ponownie spróbował zaatakować.
Wojownik ruszył na jora a ten szybkim odskokiem chciał oddać mu pole jednak wojownik napierał na niego odsłaniając się całkowicie jednak zdobywając potrzebne metry do swego ataku który skończył się pięknym poprzecznym cieciem na wysokości szyi. Z rozcięcia buchnęła krew zalewając także wojownikowi zbroje i twarz. Złodziej nic nie powiedział, chwycił się za szyje i padł na kolana by po chwili legnąć w kałuży swej krwi, tego jednak już wojownik nie widział zabrany przez siłę która go tu sprowadziła.
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum