Opis: [...]Dzieciństwo Ronana minęło bez żadnych szczególnych wydarzeń. Matka była zwykłą gospodnią, a ojciec wioskowym drwalem. Ronan nie był wzorowym synkiem. Nie lubił jak mu się czegoś zabraniało. Wręcz każdy zakaz łamał. Od czasu do czasu kijem po dupie zmuszany był jednak do pomocy rodzicom. Żył biednie lecz już jako nastolatek spędzał dużo czasu w karczmach, na festynach i zabawach. Można było powiedzieć dusza towarzystwa. Trochę się zmieniło, kiedy spotkał Cohera. Był to dość stary, zużyty rycerz, były wojownik światła. Przynajmniej tak o sobie mówił. Zafascynowany opowieściami o bogactwach, bohaterstwie i pięknych kobietach postanowił dowiedzieć się czegoś więcej o jego profesji. Ten jednak, dość arogancko go wyśmiał. Jego mina zrzedła, gdy Ronan pewnego dnia ukazał się w parze z koniem ( którego po prostu zwinał spod niedalekiej karczmy ), wytępionym ostrzem w dłoni i kawałkiem drewna, bo tarczą tego nazwać nie można było. Starzec zmienił zdanie. Pokazał mu jak nawiązać więź ze zwierzęciem, jak trzymać rękojeść, wykonywać pchnięcia i co łatwiejsze ciosy. Na tym się jednak skończyło. Pewnej nocy starzec po prostu odszedł, a co lepsze odjechał na koniu Ronana.
Giermek, bo za takiego się już uważał nie poprzestał. Nadal kształcił swoje umiejętności fechtunku. Ciągle też przypominał sobie słowa Cohera: " Idź, nie zatrzymuj się, nie daj się manipulować i myśl głową... "
I choć poszedł, nie ulegał innym ludziom, to jego mózgiem był miecz. W skrajnych przypadkach tarcza. A przepraszam: kawałek drewna.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum