TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: DaMi
2012-11-25, 22:50
Cierń vs Vesard
Autor Wiadomość
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-10-06, 16:26   

Nie ruszał się. Prawie się nie ruszał... Sięgnął co sił w rękach po pełną miksturę leczenia... Ta, powinna złagodzić jego brak siły... Wypił po czym położył flakonik na ziemi... Zbierał siły... Wiedział, że jest nie dobrze. Czul się oszukany... Oszukany, przez siły nadludzkie, przez jakichś chytrych Bogów robiących sobie jego kosztem reputacje... Sytuacja była beznadziejna.
Kontaktował, słabo kontaktował...
Nie ruszał się, chcąc zebrać wszelkie siły drzemiące w jego organizmie...
Nie mógł się poddać, za bardzo mu zależało... Nie mógł zostać wyeliminowany przez Nikogo z winy Nikogo.
Nie ruszał się... Pozostawała tylko nadzieja, że owy elf będzie zwlekał ze swoimi działaniami...
Jednakże, gdyby elf dalej chciał go zabić próbował uników... Kontaktował i myślał, słabo, ale zawsze... Może jest jeszcze dla niego nadzieja...
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
Ostatnio zmieniony przez Domino 2008-10-10, 21:52, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Iskander 
Śmiałek



Wiek: 33
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 696
Wysłany: 2008-10-06, 23:24   

„Nigdy nie wierz drowom” z taką myślą Cierń wykonał swój ruch.

Nie chciał się bić z bliska. Ten leży ale wciąż może być niebezpieczny. Dlatego Cierń podniósł swój łuk. Przy tej czynności wykonał dwie inne naraz. Czyli schylając się po łuk włożył sobie do ust rękojeść sztyletu, tak by nie tracić czasu na chowanie go do pochwy, tę samą ręką wyjął strzałę i nałożył ją na podniesiony już łuk.
„Taka odległość, cel nieruchomy…” wymierzył i strzelił. Gdy tylko strzała przecięła powietrze uważnie obserwując drowa podbiegł by go dobić „Nie wiadomo co ten ma przy sobie.”
_________________
Cierń

Świat wspiera się na czterech filarach - Na naukach mądrych, na sprawiedliwości wielkich, na modlitwach prawych i waleczności dzielnych.
Ostatnio zmieniony przez pierreau 2008-10-14, 10:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-10-07, 07:47   

Vesard starał się sięgnąć po miksturę która choć była przy pasie była jakże daleko. Trudność w skoordynowaniu ruchów była taka upokarzająca jednak te mroczki były naprawdę wszędzie, choć jakby zaczęło mu się przejaśniać, jakby ręka jednak szła tam gdzie chce, a może mu się wydawało. W tym czasie elf przełożył sztylet do ust sięgając po łuk i starając się w tym samym czasie wyciągnąć strzałę. Udało się choć zajęło to sporo jednak czasu, jednak nie na tyle by nie móc wycelować i strzelić. Strzała pomknęła na spotkanie odzyskującego przytomność umysłu drowa. Cel był prosty, wręcz banalny jednak o dziwo strzała uderzyła kilka centymetrów przed leżącym drowem, który w tej chwili był już prawie całkiem sprawny, a ręka dotknęła fiolki.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-10-07, 16:52   

Organizm... Słaby i wątły, jednak w nieco lepszym stanie niż przed sekundą. Tak zwane światło w tunelu... Chociaż? Co to w ogóle oznaczało? Wszyscy tak w około mówią, jednak Vesard nie był w stanie pojąć o co w tym chodzi... Gorzej - nie starał się tego rozumieć, szkoda jego sił i jego energii na takie bzdety... Nie teraz.
Trzymał fiolkę, zbawienie, które mogłoby uśmierzyć jego fizyczny ból głowy... Jednakże dostrzegł strzałę... Każde ruszenie oczyma sprawiało mu ból, jego głowa wciąż zachowywała się, jakby nigdy nie była przystosowana do myślenia... Jednak musiał się przemóc, musiał odzyskać siły, mimo, że mało rozumiał z zaistniałej sytuacji wciąż wiedział, że pozostawanie w tej pozycji to zwykłe samobójstwo... Najpierw regeneracja sił, później podjęcie walki. Takie były założenia. Odkorkował pełną fiolkę, podniósł lekko głowę po czym wlał zawartość do ust - miał nadzieje, że lada chwila nastąpi długo oczekiwany efekt...
Sprawdził, czy przypadkiem nie wypuścił sztyletu z ręki podczas upadku... Szukał go - przecież nie mógł upaść daleko... Znajdowała się na nim substancja, dająca przewagę w walce wręcz, pamiętał o tym, toteż zależało mu na posiadaniu tej broni w ostatecznym starciu... Jeżeli takowa gdzieś była, wziął ją w dłoń, po czym z całych sił próbował się unieść... Próbował, gdyż z obecnym bólem głowy nie było to wcale łatwe, wręcz przeciwnie, było to cholernie trudne... Miał jednak nadzieje, wierzył, że los tym razem go oszczędzi, mimo, że przed sekundą "wbił mu nóż w plecy".
Miał zamiar zmierzyć do tego elfa. Chciał go zabić. Nie myślał już o jakiś wyrafinowanych sposobach mordu. Sytuacja mu na to nie pozwalała... Gdyż sytuacja na tą chwilę dawała marne szanse, że uda mu się to co planował od początku tj. wygrać tą walkę.. Tymczasem myślał jedynie o walce. Toteż chciał wstać i ruszyć ku swojemu przeciwnikowi...
Strach pomyśleć, coby było, gdyby zmysły Vesarda nie były teraz na wspomagaczach...
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
Ostatnio zmieniony przez Domino 2008-10-10, 21:52, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Iskander 
Śmiałek



Wiek: 33
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 696
Wysłany: 2008-10-08, 15:32   

Cierń znów zachichotał „Co za szczęśliwy dzień”.

Bez zastanowienia sięgnął po następną strzałę. Śpiesząc się przy ładowaniu spokojnie namierzył. Namierzenie to było precyzyjne, wiedział jednak że drow coś zrobi. Więc jeśli zajdzie potrzeba wypuści strzałę wcześniej a sięgnie po sztylet.
_________________
Cierń

Świat wspiera się na czterech filarach - Na naukach mądrych, na sprawiedliwości wielkich, na modlitwach prawych i waleczności dzielnych.
Ostatnio zmieniony przez pierreau 2008-10-14, 10:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-10-08, 15:46   

Vesard pijąc miksturę widział jak elf nakłada strzałę na cięciwę i dokładnie zaczął mierzyć w leżącego drowa. Ten wypił miksturę czując jak w jego żyłach krew przywraca mu siły i wiarę w życie. Zaraz gdy tylko fiolka została opróżniona rozejrzał się w poszukiwaniu sztyletu który leżał tuż obok niego. Wiedział że nie powinien być w tym samym miejscu zbyt długo lecz na więcej już nie miał sił i w tym momencie strzała z łuku elfa pomknęła w jego kierunku. Czy to pech czy umiejętności strzeleckie łowcy fakt faktem że strzała po prostu została zniszczona przez cięciwę, a dokładniej jej jedna lotka. Tak oto elf stracił kolejną szansę na zabicie drowa a ten zyskał swą kolejną na wyrównanie rachunków. Walka praktycznie zaczęła sie od początku.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-10-08, 15:58   

Czuł się lepiej... To dobrze mu wróżyło... Nie był pewien zaistniałej sytuacji, jednak wiedział jedno... Wciąż żyje - a to już mógł zaliczyć do cudów...
Nie miał czasu na myślenie, nie miał na nic czasu... Spojrzał na elfa, który to bez pardonu próbował ustrzelić go jak psa... Zabawne...
Nadszedł czas na akcje. Instynktownie, jakby w transie...
Zrobił parę bardzo szybkich kroków, które znacznie powinny skrócić dystans dzielący ich obojga. Wykonał atak.
Mimo bólu głowy, który wciąż mu towarzyszył spróbował ataku innego niż normalny. Spróbował zasztyletować swojego przeciwnika w dość nietypowy sposób. Zrobił pad, dziecinnie prosty, przed siebie. Tym samym powinien zwiększyć swoją szansę obrony... Z jego obliczeń powinien wylądować naprawdę niewiele przed przeciwnikiem. Wtedy pchnął. W jego rodzinnym mieście nazywali takie ataki akrobatycznymi. Pchnął sztyletem w tors elfiego skurwiela. Nie zależało mu na natychmiastowej eliminacji przeciwnika, chciał po prostu upuścić jego krwi...
Dlaczego chciał tak zrobić?
Ponieważ wiedział nieco więcej od tego drzewołaza. O czym wiedział Vesard? Jego przeciwnik będzie miał okazję się przekonać.
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
Iskander 
Śmiałek



Wiek: 33
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 696
Wysłany: 2008-10-08, 16:39   

"No to już po mnie" pomyślał po raz drugi elf "trzy razy spudłować w tak łatwy cel". Opuścił łuk na ziemię nawet na niego nie spojrzawszy.
Chwycił sztylet i uśmiechnął się do zbliżającego się drowa -Pechowy dzień nieprawdaż?- zapytał i dokładnie obserwując jego ruchy starał się bronić, w szczególności przed pierwszym atakiem bo umiejętności elfa były mu nieznane. Będzie czekać aż przeciwnik zrobi jakiś błąd by go wykorzystać przeciw niemu.
Nie był dobry w takiej walce. Liczył bardziej na błędy przeciwnika, starając się sam takiego nie popełnić.
Widząc biegnącego elfa, sam ruszył, twarzą skierowaną w jego stronę, kierując się ku ścianie ognia. Wolał mieć ją, niż zimy mur za plecami.
_________________
Cierń

Świat wspiera się na czterech filarach - Na naukach mądrych, na sprawiedliwości wielkich, na modlitwach prawych i waleczności dzielnych.
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-10-08, 21:33   

Szybkie ruchy Vesarda tak naprawdę nie były tak szybkie jak kiedyś, rany niezagojone jednak dawały się we znaki jak i zmęczenie ostatnim fiaskiem, zdołał jednak wykonać swój plan. Skok odbicie i pchnięcie, szkoda że nie trafił pchając pod lewą ręką łowcxy który pozbywszy się łuku wykorzystał swą szansę tnąc w przeciwnika który jednak zareagował uskokiem. Wynik tej wymiany ciosów był remisem, czyli obaj nic nie zyskali.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Iskander 
Śmiałek



Wiek: 33
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 696
Wysłany: 2008-10-08, 22:03   

Cierń powolnym krokiem omijał przeciwnika, chciał mieć ogień za plecami. Cały czas bacznie go obserwował, nie atakował tylko czekał na pomyłkę przeciwnika, starając się, jak to zrobił wcześniej, gdy tylko drow popełni jakiś błąd, to dopiero w tedy zaatakować.
_________________
Cierń

Świat wspiera się na czterech filarach - Na naukach mądrych, na sprawiedliwości wielkich, na modlitwach prawych i waleczności dzielnych.
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-10-08, 22:03   

Jebany drzewołaz przemówił. W dodatku do niego... Teraz, gdy jego głowa nie powinna przyjmować więcej informacji niżeli te, które sam w niej tworzy... Automatycznie i bez przemyślenia odpowiedział wręcz schematycznie. -Chuj Ci w dupę!-
Stał blisko. Musiał działać. Ciął.
Pierwszy atak był falisto poprzeczny, prosto w tors, najłatwiejszy punkt do trafienia. Ten atak miał upuścić krwi oponentowi...
Jednak ten ból... Nie czuł się tak dobrze jak przed upadkiem. Wciąż odczuwał efekt tego niefortunnego fiasku... Był on uciążliwy, niemalże tak bardzo uciążliwy jak ten pieprzony elf stojący przed nim... Teraz pewnie napastnik będzie chciał wyprowadzić kontratak. Vesard musiał myśleć na parę chwil w przyszłość.
Wycofał się, parę ostrożnych kroków wstecz... By po chwili dopaść do elfa powtórnie, jak drapieżnik w stadzie jeleni... Chwyt, którego użył zwany był jako oddawanie pola.
Powtórnie ciął, tym razem w okolice szyi bądź klatki piersiowej. Proste cięcie, równoległe do podłogi.
Nie próbował akrobatycznych ataków - stan fizyczny mu na to nie pozwalał.
Miał już dość... Dość spoglądania na ten obrzydliwy ryj elfiego skurwysyna... Chciał go zabić, jak najszybciej.. Nie chciał jednak, by przez tę śpieszenie zrobił jakieś błędy, toteż trzymał nerwy daleko z tyłu... Trzymał, póki jeszcze dawał radę je tam utrzymać.
Chociaż przychodziło mu to z trudem... Ból głowy wciąż doskwierał, być może przez niego nie byłby wstanie racjonalnie myśleć nad swoimi czynami, gdyby nie to, że walka była bardziej instynktem i wyuczonymi chwytami niżeli improwizacją.
Z drugiej zaś strony złość... To ona była motywem przewodnim, który dawał Vesardowi siłę... Każdy ruch szczęką, brwią bądź polikiem leśnego elfa był dla niego obrazą... Odczytywał je jako najbardziej bluźniercze słowa, jakie kiedykolwiek słyszał...
Jednak nie złością kierował się w tej walce... Z początku może tak, teraz jednak chciał zakończyć sprawę prosto i przyjemnie. Nie w głowie mu teraz były jakieś specjalnie ośmieszające ataki bądź perfekcyjne akcje... Nie walczył już na pokaz, walczył o przetrwanie... Tak, jak zwierzęta walczą przewodnictwo w stadzie... Na śmierć i na życie, na chwałę i pogardę...
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-10-09, 11:24   

No i nastąpiła kolejna wymiana ciosów którą rozpoczął Vesard atakując dokładnie jak zamierzał, ruch nadgarstka i ramienia idealnie skoordynowane zakończyły się trafieniem w okolice brzucha, jednakże siła tego ataku pozostawiała wiele do życzenia. Cały impet sztyletu przyjął pancerz przeciwnika który od razu wyprowadził swój kontratak jednak zwinne ciało drowa wykonało obrót a sai Ciernia trafił jedynie w powietrze w którym wcześniej stał drow. Po swym uniku Vesard odskoczył od przeciwnika co ten wykorzystał by przesunąć się na wygodniejszą dla niego pozycje ustawiając się plecami do ściany ognia. Vesard zaatakował. Szybko wyprowadzony atak zakończył się jednak fiaskiem, nóż co prawda kierował się w stronę elfa jednak w efekcie minął ciało przeciwnika o dobre dwadzieścia centymetrów. I ponownie cała rozgrywka nie przyniosła żadnych nowych rezultatów. Zmęczenie powoli zaczynało doskwierać Vesardowi, co prawda nie wpływało jeszcze na wykonywane przez niego czynności lecz czuł że już niebawem tak się zacznie dziać.

sciany_ognia.JPG
Plik ściągnięto 8740 raz(y) 44,24 KB

_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Iskander 
Śmiałek



Wiek: 33
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 696
Wysłany: 2008-10-09, 17:36   

Cierń powolnym krokiem zaczął się cofać. Kroczek po kroczku nie spuszczając z oczu zawodnika.
-Coś ty taki nerwowy- mówił spokojnie i opanowanie –Przecież słyszałeś ten głos chyba co nie? „Zabij lub sam zgiń”. Gdyby nie to, to bym cię nie zabijał. Wiesz dlaczego? Bo żal mi głupich stworzonek.- zachichotał. „Jestem krok od śmierci i tak mi wesoło?” sam się sobie dziwił.
Wszystko to co mówił nie przeszkadzało mu w obronie. Były to słowa wypowiedziane bez poświęcania im uwagi.
Cofał się do tyłu krok za krokiem, chciał dotrzeć jak najbliżej rowu, nim wystrzeli z niego ogień. Cały czas czekał na okazję do zadnia ciosu i cały czas starał się bronić.
_________________
Cierń

Świat wspiera się na czterech filarach - Na naukach mądrych, na sprawiedliwości wielkich, na modlitwach prawych i waleczności dzielnych.
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-10-09, 17:36   

Zmęczenie...
Nie miał czasu na dalsze fiaski...
Musiał wreszcie urżnąć tego skurwiela.
Dwa precyzyjne cięcia. Tym razem przyłożył się do swych ciosów. Pierwsze cięcie to prosty atak na głowę przeciwnika. Tam nie było tej cholernej zbroi, która ustrzegła elfiego skurwiela od rany...
Następne, mniej finezyjnie, gdyż był to najzwyczajniej sztych z przyklęku w okolice brzucha elfa. Sztychy ponoć łatwiej przechodzą przez zbroję...
Nie posuwał się naprzód, a jeśli miał się posuwać to bardzo, bardzo powoli...
Przeciwnik stał za ścianą ognia, toteż nie szarżował go. Wystarczyłoby bowiem, że elf uniknie ciosu, zaś Vesard wpadnie w dziurę bądź ścianę. Obie opcje był śmiertelnie niekorzystne... Toteż wszystkie swoje akcje wykonywał spokojnie i dokładnie.
Zaraz po atakach Vesard postanowił oddać pola przeciwnikowi...
Musiał zakończyć tą walkę... Trwała za długo, za dużo ruchu w niej uświadczył... Za wiele niepowodzeń.
Vesard zdawał sobie sprawę, że nie jest jakimś wybitnym szermierzem, toteż liczył na błędy przeciwnika... Każdy jest omylny, to i ten drzewołaz winien popełniać jakieś pomyłki...
W tej walce miał wiele szczęścia i równie wiele pecha... Jaki będzie efekt końcowy? Kto przeżyje, a kogo ciało stanie się karmą dla potworów? Nie wiedział, lecz za wszelką cenę starał się...
Jednak musiał przyznać jedno. Elf był szybki. Oby tylko nie szybszy od niego...
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-10-09, 19:21   

Kolejna runda i kolejny szczęk broni i zbroi. Kolejne ruchu, uniki i pchnięcia. Jedne by zachować życie, i takie które miały przynieść śmierć. Zaczął Vesard atakując głowę elfa, ciął jednak nie po szyi czy twarzy lecz po naramienniku, jednak tym razem zbroja nie powstrzymała ostrza które posmakowało krwi drzewołaza. Nie była to wielka rana jednak wystarczyła by przeciwnik zasyczał z bólu choć sam zaraz odpowiedział na atak swym pchnięciem które także trafiło i także zatrzymało się na zbroi jedynie na chwilę by następnie upić trochę krwi z ciała drowa. Ten także przeszedł z grymasem na twarzy do kolejnej swej akcji, pchnął lecz trafił w powietrze gdyż elf odskoczył do tyłu, sam zaś po swym ataku zdołał wykonać unik i zająć miejsce poza zasięgiem rywala.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-10-09, 20:29   

Mówił do niego... Śmiał się z niego prosto w oczy... Nie odpowiedział.
Musiał odpocząć, był na dość bezpiecznej odległości...
Zadał ranę, to się liczyło...
Jednakże jego też zabolało...
Oddalił się ponownie na parę kroków, zagrywając chwyt pt. oddawanie pola. Czekał by zobaczyć co teraz zrobi elf...
Jeśli ten postanowi dalej stać bądź oddalać się od drowa, Vesard dobył szybko, przyklękając lekko ze specjalnej kieszeni w bucie kolejny nóż do rzucania... Rzecz jasna dobył go wolną ręką. O poprzednim efekcie rzucania nożem przez ów osobnika nie trzeba było wspominać... Jednak teraz nie biegł, toteż nie powinien wywinąć orła.
Jednakże jeżeli elf zbliżał się do niego, najzwyczajniej w świecie stał, by zadać dwa cięcia.
Jeśli zaś stał w miejscu, rzucił owym nożem w elfa, po czym przygotował się na jego szarżę i próbował ponownie ciąć sztyletem.
W skrócie:
Były dwie opcje. Albo ten elfi skurczybyk będzie stał w miejscu, wtedy zaś Vesard dobędzie i ciśnie w niego nożem, starając się przy tym uniknąć jego szarży, albo najzwyczajniej w świecie, jeśli elf podąża za nim tnie go ile da rady...
Vesard wiedział, co oznaczało te cięcie... Czekał na dalszy bieg wydarzeń... Czy uda się to, co planował, czy też po raz kolejny będzie zawiedziony? Nie wiedział, czekał.
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
Iskander 
Śmiałek



Wiek: 33
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 696
Wysłany: 2008-10-09, 20:29   

Pierwsza krew… W końcu musiało to nadejść w tym pechowym pojedynku. Elf czuł że nie jest głęboka, lecz ten ból…
Jedynym pocieszeniem było to że nie został dłużny drowowi.
Pojedynek musiał toczyć się dalej. Cierń znów zaczął się cofać, zmuszając tym samym drowa by ten podchodził i atakował.
I znów tylko czekał z uśmiechem na twarzy.-No dalej czarnuchu, choć! Widzisz? Udało ci się mnie zadrapać. Może szczęście Ci jeszcze dopisze. Choć i próbuj!- zachichotał. Dziś naprawdę było mu wesoło.
„Kogo ja tu udaję?”
Jego zmysły nie spały. Wciąż uważnie obserwował ruchy drowa.
_________________
Cierń

Świat wspiera się na czterech filarach - Na naukach mądrych, na sprawiedliwości wielkich, na modlitwach prawych i waleczności dzielnych.
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-10-10, 09:53   

Vesard widząc cofające się elfa sięgnął po nóż i dokładnie przymierzając rzucił. Jednak w końcowym ruchu ręką nóż wyślizgnął się mu z dłoni i wbił w nogę wywołując grymas bólu z jego strony i satysfakcyjny uśmiech na twarzy elfa, który jednak zaraz znikł gdy nagły, przeszywający ból z wnętrza jego organizmu spowodował że aż się zgiął chwytając sie za miejsce w który trafił sztylet drowa. Już wiedział co się stało, był świadom tego że ostrze drowa było zatrute i to bardzo silną trucizną. Jeżeli dużo trucizny dostało sie do organizmu to elf nie miał zbyt wiele czasu. Nie mógł marnować go na obronę, został mu tylko atak. Drow widząc co sie dzieje z elfem także zrozumiał że jego trucizna robi to czego oczekiwał, znów był faworytem, znów miał szansę na przejście dalej. Czas teraz działał na obu w równym stopniu, choć czy aby na pewno.


// Domino przestań bawić się nożami do rzucania bo w końcu zrobisz sobie naprawdę wielką krzywdę - znów 1


sciany_ognia.JPG
Plik ściągnięto 8687 raz(y) 44,24 KB

_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Iskander 
Śmiałek



Wiek: 33
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 696
Wysłany: 2008-10-10, 16:18   

Cierń znów zachichotał. –Jednak miałem rację z tym pechem co?- chichocząc bacznie obserwował drowa.
„Dobry drow, martwy drow”
Widząc co drow wyrabia, sam na razie nie chciał się ośmieszać. „Może to naprawdę pechowy dzień?”.
Cierń zatrzymał się. Był już wystarczająco blisko ściany ognia.
Czekał, czekał na moment w którym będzie mógł zaatakować, o ile drow do niego podejdzie „Musi to zrobić, nie ma innego wyjścia”.
Teraz już tylko cierpliwość, i trochę szczęścia.
_________________
Cierń

Świat wspiera się na czterech filarach - Na naukach mądrych, na sprawiedliwości wielkich, na modlitwach prawych i waleczności dzielnych.
 
 
     
Domino 
Śmiałek
Też Cię :*



Wiek: 32
Dołączył: 07 Lip 2007
Posty: 652
Skąd: Kielce
Wysłany: 2008-10-10, 16:24   

Uśmieszek... Po raz pierwszy w tej walce ukazał się na twarzy drowa. A to jeszcze nie koniec, bowiem jego ostrze wciąż ma na sobie truciznę i możliwym jest, że przy następnym ciosie ponownie zadziała...
Uśmiech znikł momentalnie. Ponownie trafił się nożem...
Zmęczenie coraz bardziej doskwierało, a teraz jeszcze ten nóż w nodze...
Vesard doszedł do wniosku.
Był kompletnym baranem, przynajmniej pod względem rzucania...
Mimo, że sam fakt był zabawny, jemu nie było do śmiechu.
Konkretnym ruchem reki chwycił za ten pieprzony nóż i wyciągnął go. Ból był niesamowity, odruchowo wypuścił owy nóż i złapał się za miejsce rany.
Spojrzał na elfa, jeśli ten dalej zwijał się w męczarniach miał zamiar sięgnąć po miksturę leczenia. Tą samą, którą uprzednio wypił do połowy.
Spojrzał ponownie na drzewołaza. Jeśli ten szturmował, Vesard w miarę możliwości przyjął pozycje defensywną, próbując uniknąć i zadać cios swojemu oponentowi... Jeśli tylko był czas, to starał się również wypić miksturę...
Ale chyba ciężko wierzyć w to, że nie będzie za chwilę atakowany...
_________________
Więcej szczęścia mają nie Ci, co się rodzą, lecz Ci, co umierają

Jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie

Człowiek który nic nie posiada, może zachować wiarę.

Wena mod: DAWAJ ODPIS
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-10-10, 16:32   

Przeciwnicy stali naprzeciw siebie i żaden nie chciał się ruszyć. Jeden przyjął pozycje obronną przy ścianie z ogniem drugi odpoczywał. Naglę kolejny skurcz mięśni wywołany płynącą w jego ciele trucizną. Od skurczu się zaczęło potem doszły torsje, drgawki a już po chwili leśny elf leżał na ziemi tocząc pianę z ust i czując upływające życie. Drow chwilę patrzył po czym nagle świat zaczął się rozmywać by w efekcie zniknąć z pola widzenia drowa. Przeżył, zwyciężył, czas kolejnej walki był bliski, walki o życie, walki o sławę, walki o bogactwa.

___________
Cierń umiera
Vesard wygrywa
Vesard zdobywa 80 pkt doświadczenia
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group