TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: DaMi
2008-06-10, 08:00
Pył i kurz
Autor Wiadomość
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-02-05, 20:20   Pył i kurz

"Kurhan - rodzaj mogiły, w kształcie kopca o kształcie stożkowatym lub zbliżonym do półkolistego, z elementami drewnianymi, drewniano-kamiennymi lub kamiennymi (zobacz dolmen), w którym znajduje się komora grobowa z pochówkiem szkieletowym lub ciałopalnym. Pomieszczenia grobowe, nieraz bardzo rozbudowane, mają zwykle konstrukcję kamienną bądź drewnianą, czasem są kute w litej skale. Usypywanie kurhanów było i jest cechą charakterystyczną dla metod pochówkowych zbiorowych, lub znacznych osobistości w dość prymitywnych kulturach. Kurhany takie z reguły obłożone były - i są! - potężnymi klątwami, których trwałość nierzadko przewyższa same kamienne mury, które miały chronić.."
- z encyklopedii historycznej uniwersytetu w Dorienburgu

Pył i kurz
- kroniki Tamana

Mówisz 'nekromanta' myślisz 'grobowce, trupy, ciała, śmierć, smród, nekrofilia, skurwysyn'. To dość naturalna reakcja każdego normalnego człowieka na samą myśl o praktykach, które dla nekromantów są chlebem codziennym. Kto normalny mógłby drżeć z przejęcia i radości na samą myśl o nowej klątwie, nowym sposobie zadawania bólu czy nowym, nieumarłym słudze?

To pewnie tłumaczy, dlaczego nekromantów z reguły prosty lud pali na stosach. Zaś za zakazane praktyki uczniów ze szkoły w Broln wyrzuca się na zbity pysk. Lub dlaczego ojciec wydziedzicza ukochanego, jedynego syna..

Jak Tamana.

Wyrzucono go z domu. Własny ojciec kazał mu iść precz. Dlaczego? Tak go przeraziła opasła księga, znaleziona w pokoju syna? A może widok szkieletu kota, ożywionego samą siłą woli tak nim wstrząsnął? Kazał synowi iść precz z jego domu..

I Taman poszedł precz.

Opuścił Esendię już jakiś czas temu. Włóczył się od karczmy do karczmy, żyjąc z tego, co zabrał z domu. Nie miał przy sobie nic, oprócz ubrań, sakiewki z monetami i własnej wiedzy.. tylko to, lub może aż to. Cóż, żyje się dalej. Ha, ciekawe określenie, w kontekście nekromanty. 'Żyje się dalej'...

Dzień szykował się spokojny i dość ciepły. Było wczesne południe. Niebo pełne było wielkich, kłębiastych cumulusów, leniwie sunących po niebie, pchanych delikatnym wiatrem z północy, który smagał Tamana po twarzy i rozwiewał jego włosy rytmicznymi podmuchami. Piaszczysta, nierówna i pełna kolein po wozach droga biegła żwawo przed siebie, pomiędzy łąkami, trawami i drzewami. Sielanka. Jasno, spokojnie, nieco wietrznie.. nic, tylko iść przed siebie. Opcjonalnie, znaleźć jakąś karczmę, gdzie dałoby się zjeść i przenocować. Pozbawiony ekwipunku Taman zwłaszcza tego ostatniego z pewnością potrzebował.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Taman 
Nowicjusz
Mag Magus I



Wiek: 40
Dołączył: 23 Sty 2008
Posty: 28
Skąd: z podłogi
Wysłany: 2008-02-05, 21:13   

Tak, to jest idealny dzień na śmierć -- Ha, lecz nie moją pomyślał Taman rozglądając się wokół siebie. "Droga rozjeżdżona więc w pobliżu MUSI być jakaś wioska lub chociaż karczma. Dlaczego żaden zawszony wieśniak tam nie jedzie swoim żałosnym wozem?!" powiedział sam do siebie ponownie się rozglądając. Bardzo znużony ciągłą drogą wręcz marzył o jakimkolwiek zbliżającym się woźnicy, który zabrał by go ze sobą. Zmęczenie dało się we znaki. Taman usiadł i palcami przegrzebał glebę, na której siedział.
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-02-06, 11:20   

Narzekania nie mogły zdać się na wiele. Było południe, więc nawet, jeśli ktokolwiek był w okolicy, to zapewne obecnie zajęty był pracą na polu. Na jakikolwiek wóz można było liczyć tylko w okolicach wieczoru. Na szczęście ślady po kołach napawały o tyle optymistyczną myślą, że ewentualna wioska musi znajdować się niedaleko.

Cała filozofia w tym, by wstać i się ruszyć..

Ziemia w ty miejscu była dobrze ubita, pod wpływem przejeżdżających pojazdów, kopyt zwierząt i butów pieszych. To było dość normalne. Wioski w okolicy Essendi zaopatrywały miasto w żywność, przez co siłą rzeczy należało do dość często odwiedzanych, zaś szlaki doń prowadzące do dość regularnie uczęszczanych. Cóż, gdzie ludzie, tam miasta, tam potrzeba jedzenia i tam nawóz, oblegający glebę pod nowe zasiewy. Perpetuum mobile.

Bulwiaste grudki ziemi wypadły z rąk Tamana i z głuchym pacnięciem upadły z powrotem na drogę. Chmury leniwie toczyły się po niebie, wiatr nie słabł, złocista kula słońca systematycznie, w sobie tylko znanym rytmie przesuwała się z pozycji zenitalnej coraz niżej i niżej. Szum łąk i świergot ukrytych wśród traw ptaków był jedynym urozmaiceniem całości.

Nikt nie nadchodził. Nikt nie nadjeżdżał.

Nawet mimo przekleństw.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Taman 
Nowicjusz
Mag Magus I



Wiek: 40
Dołączył: 23 Sty 2008
Posty: 28
Skąd: z podłogi
Wysłany: 2008-02-06, 11:28   

Taman rzucił z całej siły trzymaną grudką w ziemię "NIECH ICH CZELUŚCI POCHŁONĄ! ZAFAJDANE WSIUNY!". Bardzo niezadowolony Taman powoli podniósł się i kontynuował swoją wędrówkę. Szedł przed siebie, wszystko dookoła powiększało jego złość, świergot ptaków najbardziej. Bezczelne żywe dziadostwo, po co to istnieje? nawet z martwego marny pożytek myślał gdy to słyszał. Wioska, gdzie ona?! Pokaż swe dachy kurwa myślał ciągle, każda myśl była w jego głowie soczyście cedzona - jego zwyczajowy szyderczy dobry humor schował się w jakiś kąt jego głowy.
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-02-06, 21:35   

No fakt, z ptaków nekromanta pokroju Tamana nie widział wielkiego pożytku. Może z ich wnętrzności dałby radę kiedyś, bardziej doświadczony, wróżyć przyszłość? Nie... to dobre dla wioskowych znachorów. Taman mógł co najwyżej gołębie główki i krew spożytkować w jakimś rytuale.

Ale to tylko taka pieśń odległej przyszłości.

Droga biegła prosto, jak biczem strzelił. Ciągle tak samo ładnie, spokojnie, wiejsko i idyllicznie. Bardzo nie - nekromantycznie. Jedynie wiatr nadawał całości nieco bardziej ponurego wydźwięku. Może nocą będzie przyjemniej.

Ale na to sie póki co nie zanosiło. Do zmroku pozostawało jeszcze nieco czasu.

Najpierw zobaczył pojedyncze, krzywe słupy dymów unoszących się sponad kominów. Potem zauważył kryte strzechą domy i pojedyncze sylwetki ludzkie. Wioska wynurzała się zza widnokręgu niczym mityczna istota z łona matki ziemi. Bohater miał do niej jeszcze dobre pół godziny żwawego marszu.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Taman 
Nowicjusz
Mag Magus I



Wiek: 40
Dołączył: 23 Sty 2008
Posty: 28
Skąd: z podłogi
Wysłany: 2008-02-06, 21:56   

"NARESZCIE!!" krzyknął Taman do siebie i przyspieszył krok, chwycił swoją sakiewkę, szybko przeliczył monety 25 złotych monet, ha! Gdybym chciał mógłbym ich kupić za te pieniądze pewnie pomyślał.

Na jego twarzy ponownie pojawił się już do niego przyrośnięty wręcz szyderczy uśmiech. Jeszcze chwila, króciutka chwila nawet jego myśli nabierały innego toru, skrzeczenie ptactwa nawet przestało mu przeszkadzać, z satysfakcją wysunął twarz bardziej do wiatru...

Muszę coś zjeść i się przespać, ruszajcie się szybciej me nogi!! myśl ta zaczynała coraz głośniejszym echem odbijać się w jego głowie...
_________________
Klik klik
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-02-07, 09:52   

Okrzyk 'wreszcie' przetoczył się po okolicy, niczym zapowiedź nadchodzących wydarzeń. Co prawda nie można było do nich zaliczyć kupienia całej wioski za 25 złotych monet, ale coś z całą pewnością wisiało w powietrzu.

I nie był to smród kupy nawozu, wdzięcznie leżącej wielką stertą tuż przy wiosce.

Zaś sama wioska? Jak to wioska. Te w okolicy Esendii były dość bogatymi dobrze urządzonymi, jak na warunki jakie oferowało wieśniakom Królestwo. Bogatsze wioski znajdowały się chyba tylko w okolicach Dorienburga - stolicy i Broln - miasta magów. Taman systematycznie pnąc się pod górę piaszczystą ścieżką widział, że wioska szczelnie otoczona jest kordonem szumiących zbóż. Pszenica falowała wdzięcznie na wietrze, zaś wielkie, kłębiące się ponad tym wszystkim cummulusy zostawiały na niej gigantyczne plamy własnych cieni, fantazyjnie zmieniających kształty i sunących łagodnie, niczym powietrzne monstra w siną dal. Ot, poezja.

Sama wioska wyglądała nieco bardziej prozaicznie. Drewniane, niedbale sklecone domki. Dachy kryte wiechciami słomy. Brak kamiennych fundamentów. Częściej zwierzęce pęcherze w okiennicach, niż szyby. Ludzie cisi, niemrawi, ubrani w proste, zgrzebne i lniane ubrania. Spory, udeptany przez bydło plac wewnątrz całości.

A gdzie, kurwa, karczma?

Słońce było już nisko nad widnokręgiem. Pora poważnie zastanowić się nad sposobem spędzenia nadchodzącej nocy.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Taman 
Nowicjusz
Mag Magus I



Wiek: 40
Dołączył: 23 Sty 2008
Posty: 28
Skąd: z podłogi
Wysłany: 2008-02-07, 11:12   

Deszcz krwi... Taaakk... pięknie by wyglądały krwawe krople opadające na te żałośnie sielankowe łany przenicy pomyślał Taman nie zwalniając nawet na chwilę swego kroku acz jego uśmiech stał się bardziej wyrazisty wraz z pojawieniem się tej myśli.

Kurwa, ściemnia się. Widać tych wszarzy... Oby mieli w tej dziurze jakąś karczmę... myślał idąc dalej. Czemu ten głupiec nie mógł zamknąć oczu, nie łaził bym tak bez celu Taman rozmyślał często nad tym co się wokół niego dzieje, samotna wędrówka skłania do tego wybitnie często.

O bogowie! Co za fetor... zapach nawozu uderzył w nozdrza Tamana niczym krasnoludzki młot. Jak oni mogą tu żyć... Widać, że podludzie...

Dobra, nieważne... Jak najszybciej muszę znaleźć karczmę... od tej chwili ta myśl ciągle dzwoniła w jego głowie, przyspieszył ponownie kroku, nie był to jeszcze trucht, bardzo szybki chód ale jeszcze nie bieg... Gdyby nie zmęczenie... Osłona nocy mogła by być przyjemniejsza w czasie podróży niż... słońce... na chwilę myśl o karczmie została zakłócona wizją tego co niedługo nastanie. Im bliżej wioski szyderczy uśmiech Tamana, który widniał na jego twarzy od jakiegoś czasu stawał się coraz bardziej zgorzkniałym szyderczym uśmiechem ledwo zarysowanym na jego obliczu.
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-02-07, 11:25   

Taman, prowadząc w myślach naturalny dla niego monolog wkroczył pewnie między linię pierwszych domostw. Tu, do zapachu nawozu dołączył fetor jakiś odpadków organicznych.. ani chybi ktoś gdzieś wyrzucił resztki jedzenia, które gniły. Ewentualnie jakieś resztki zwierząt? Choroba wie. Tak czy inaczej całą wioskę czuć było bydłem, gnojem i... wsią.

Zapach do którego szybko można się przyzwyczaić, o ile mieszkało się na wsi. Dla kogoś, kto wychował się na puchowych pierzynach w sercu Esendii musiał to być odór niczym z czeluści Otchłani.

Ludzie krążyli w tę i we w tę - wydawało się - bez celu. Mierzyli nieznajomego nieprzychylnymi spojrzeniami spode łbów, zastanawiając się wyraźnie kim jest i czego tu szuka, tajemniczy mężczyzna bez żadnego widocznego wyposażenia.

Nieczęsto widuje się w takich miejscach wędrowców, choćby bez plecaka na grzbiecie.

Karczma.. karczma.. gdzie, do cholery, może być karczma? Teoretycznie winna być gdzieś w pobliżu centrum wioski. Tak nakazywała logika. Tymczasem nigdzie nie widać było ani szczególnie dużego budynku, ani charakterystycznego szyldu.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Taman 
Nowicjusz
Mag Magus I



Wiek: 40
Dołączył: 23 Sty 2008
Posty: 28
Skąd: z podłogi
Wysłany: 2008-02-07, 11:31   

Taman rozglądając się zawadził pierwszego lepszego przechodzącego obok niego hmm... powiedzieć mu, że chętnie bym go zabił a jego ciała użył jako sługusa... to może później, się przestraszy i ucieknie jeszcze, a nie to mam na celu... póki co jego usta wygięły się w zwyczajowym zgorzkniałym grymasie, który siłą zmienił w 'szczery' uśmiech.

"Witaj, dobry człowieku. Mógłbyś mi wskazać drogę do karczmy, wszak jestem śmiertelnie tutaj uśmiech się poszerzył, Tamanowi wydało się to naprawdę zabawne zmęczony, a i głodem i pragnieniem również pałam. Zaiste jeszcze szmat drogi przede mną tak więc trzeba mi odpocząć" - rzekł jak tylko mógł uprzejmie.

Mów szybko wieśniaku... myśli Tamana stawały się z czasem coraz bardziej nerwowe, uprzejmość jaką musiał się wykazać jeszcze to podsycała.
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-02-07, 11:44   

Zagadnięta postać była dość krępej i przysadzistej budowy ciała. Wieśniak miał krótko obcięte, ciemne włosy, okrągłą i ogorzałą od słońca, pooraną zmarszczkami twarz oraz nieprawdopodobne braki w uzębieniu.

- Aj, panie! - zagadnął, pokazując całemu światu, że brak mu jednej jedynki, zaś resztę szczęki wypełniają mu brzydkie i pożółkłe, końskie zęby - Karczma jest u nos! Ino nie tu, a barzyj dalej, tamuj!

Wskazał ręką bliżej nieokreślony kierunek. Równie dobrze mógł wskazywać tamten krzywy domek, co uliczkę biegnącą obok niego. Co mu się tak ręka trzęsła?

- Zara w tę uliczkę panie wejdziesz, duży budynek, nie przegapisz pan! - rzekł z przekonaniem wieśniak.

Chwilę jeszcze łypał na Tamana małymi, przenikliwymi oczkami, podejrzliwie przyglądając się nienaturalnie uśmiechniętemu magowi.

- Widzi mi się, że z daleka panie nie idziesz. Dyć nawet plecaka nie mata..
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Taman 
Nowicjusz
Mag Magus I



Wiek: 40
Dołączył: 23 Sty 2008
Posty: 28
Skąd: z podłogi
Wysłany: 2008-02-07, 11:51   

Skończ już... pomyślał Taman

"Plecak ta... okradli mnie w Esendii. Nie wiele mi pozostało. W tamtą uliczkę powiadasz... Dzięki Ci zatem..." rzekł na odczepne i poszedł we wskazaną stronę.

Pamiętam jak wyglądasz... jak mnie oszukałeś to już ja cię znajdę śmieciu... pomyślał Taman. Odchodząc poczuł ulgę, w końcu mógł ściągnąć tą 'uprzejmą maskę' ze swej twarzy, wrócił na twarz zgorzkniały grymas przemieszany z szyderczym uśmiechem. Zjeść i się przespać, tego mi trzeba... Powietrze coś tu dziwne... może i robota się znajdzie... Oby... nie chce mi się leźć póki co dalej, żeby się czymś zająć w końcu co da wymierne wyniki. idąc wskazaną ścieżką Taman nie przestawał myśleć.
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-02-07, 12:06   

Wieśniak pokiwał ze zrozumieniem głową.

- Mi jednego razu chochliki koniom na grzywie warkocze zaplotły, psiejuchy! A jak im przestałem mleko pod dom wystawiać, do do kanek naszczały i skwaśniało, cholery! - zwierzył się z takim przekonaniem w głosie, jakby naprawdę wierzył w swoje słowa.

Dłuższą chwilę zajęło mu zrozumienie, że Tamana absolutnie nie interesują ani chochliki, ani skwaśniałe mleko, ani chore krowy. Że ma to głęboko w... poważaniu i że najlepiej by było, gdyby wieśniak udławił się na śmierć własnym językiem.

Toteż chłop stulił ryj i nie odezwał ani słowem, pozwalając magowi zwyczajnie odejść.

Dróżka była piaszczysta i brudna. Buty ślizgały się i zapadały w piach. Taman jednak nie zrażał się i szedł dalej. Myśl o ciepłym łóżku i o pożywieniu dodawała sił.

Faktycznie, gdy minął krzywy domek zauważył, owy wyśniony 'wielki budynek', który w istocie był po prostu nieco większym domem mieszkalnym. W sumie zrozumiałe, w wiosce takiej jak ta za pewne nie było zbyt wielu nocujących przybyszów. Słowem większy nieco ponad normę, kryty strzechą budynek z dużymi, podwójnymi drzwiami i szybami w oknach witał Tamana szyldem w kształcie słońca.

Co ciekawe, potężny i zgorzkniały mag nie umiał czytać. Toteż napisu zdobiącego szyld nie poznał.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Taman 
Nowicjusz
Mag Magus I



Wiek: 40
Dołączył: 23 Sty 2008
Posty: 28
Skąd: z podłogi
Wysłany: 2008-02-07, 12:17   

Ciekawe co te ślaczki znaczą... pomyślał poirytowany Taman, jak jego rodzice mogli zapomnieć wśród tych wszystkich nauk, które pobierał u niezliczonych magów i innych mistrzów sztuki magicznej nie umieścić NAUKI CZYTANIA I PISANIA... Jak tylko znajdę wolną chwilę to muszę to nadrobić... no co za ułomność przez nich przemówiła... i tak było zawsze... a niby uczeni... po raz kolejny Taman przebrnął w myślach przez ten problem. Nic to, wchodzę... Co za kretyni... myśl o ułomności rodziców, która sprawiła, że i on jest nadal ułomny nie dawała mu spokoju...
_________________
Klik klik
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-02-07, 22:10   

Źle naoliwione drzwi od karczmy skrzypnęły przeraźliwie przy otwieraniu. Uchylając się, ukazały Tamanowi całą skrywaną za sobą zawartość. A miały co skrywać. Jak na tak paskudną i nic nie wartą wioskę bowiem, wnętrze karczmy zapowiadało się dość zacnie. Był kontuar i barman jak się patrzy, oraz kredens pełen butelek najróżniejszych trunków. Była młoda, cycata blondynka, służąca za kelnerkę. Było kilka wolnych i zajętych stolików. Było całkiem sporo, podejrzanie cichych gości. Były nawet szyby w oknach. Ba, nawet był nawet specjalny stół przeznaczony jedynie do gry w kościanego pokera.. choć chwilowo nikt weń nie grał.

Słowem, karczma jak wyjęta z obrazka.

Nic tylko pić, zjeść, wynająć pokój i spróbować szczęścia w kościach.

Lub pocieszyć się myślą, że kto nie ma szczęścia w kościach, ten przeleci cycatą kelnerkę na zapleczu.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Taman 
Nowicjusz
Mag Magus I



Wiek: 40
Dołączył: 23 Sty 2008
Posty: 28
Skąd: z podłogi
Wysłany: 2008-02-09, 10:49   

Taman podszedł do kontuaru i zwrócił się z ponownie na siłę utworzonym uśmiechem do barmana "Witaj Mości Panie. Wybitną karczmę posiadasz, zapewne i strawa wybitna. Zmęczony żem i posiliłbym się czymś dobrym zapitym wybitnym piwem. Co byś mi mógł polecić?" po tych słowach rozejrzał się jeszcze raz po karczmie "Piękną obsługę tutaj macie" dodał dalej się rozglądając "O! wskazał dłonią na najbliższy wolny stolik tam zasiądę"
_________________
Klik klik
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-02-09, 23:11   

Taman bez większego problemu dostał się do kontuaru. Barman, osobnik o tyleż sympatycznej, co zaskakująco chudej jak na przedstawiciela tejże zacnej profesji twarzy uśmiechnął się zachęcająco widząc dość dobrze ubranego jegomościa. Był niewysoki, w średnim wieku o solidnie wyglądającej łysince, zwieńczającej dumnie czubek głowy.

- Dobrze pan trafił – rzekł spokojnie, a nie krzycząc, jak to w większości zwykli byli robić karczmarze.

Między bogiem a prawdą, to w karczmie było na tyle spokojnie, że krzyk był zwyczajnie niepotrzebny. Można było bez problemu mówić do siebie normalnym tonem głosu.

- Akurat zupa stoi jeszcze ciepła na ogniu. Żur żonka zrobiła, polać? Razem z pokojem na noc i piwem... a, kufel litrowy czy mniejszy? Bo jeśli litrowy, do wyjdzie dwie złote monety, a jeśli mniejszy, to złota moneta i osiem srebrnych.

Karczmarz spokojnie czekał, aż mag podejmie decyzję.

Reszta gości bez specjalnej uwagi obserwowała przez chwilę nowo przybyłego, by zaraz zająć się swoimi sprawami. Wony stolik tylko czekał, aż Taman przy nim usiądzie.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Taman 
Nowicjusz
Mag Magus I



Wiek: 40
Dołączył: 23 Sty 2008
Posty: 28
Skąd: z podłogi
Wysłany: 2008-02-10, 11:11   

"Rzecz jasna, że polać. Kufel... litrowy oczywiście" to mówiąc Taman położył spokojnie dwie złote monety na kontuarze baru i poszedł spocząć przy uprzednio wskazanym stoliku.
_________________
Klik klik
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-02-10, 19:48   

Karczmarz błysnął imponującymi przerwami w uzębieniu.

- Służę uprzejmie – zręcznym ruchem zgarnął dwie złote monety z kontuaru – pan raczy poczekać.

(zaktualizowano)

Taman na szczęście nie musiał długo czekać. Już po chwili cycata blondynka podeszła do jego stolika, uśmiechając się wdzęcznie, stawiając przed nim kufel ociekający pianą. Litrowy kufel.. to robiło wrażenie. Porównywalne do widoku pełnych bioder dziewki, w interesujący sposób opinanych przez noszoną spódnicę.

- Pan Marrow kazał panu przekazać również to – rzekła miłym dla ucha głosem, kładąc na stole również prosty kluczyk z przymocowaną doń drewnianą tabliczką z prostymi dwiema kreskami wyrytymi nań.

Ot, prosty sposób na ewentualnych analfabetów.

- Zupa za moment będzie gotowa. Pomóc w czymś jeszcze? - uśmiechnęła się, pokrywając rumieńcem na policzkach.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Ostatnio zmieniony przez DaMi 2008-02-11, 10:54, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Taman 
Nowicjusz
Mag Magus I



Wiek: 40
Dołączył: 23 Sty 2008
Posty: 28
Skąd: z podłogi
Wysłany: 2008-02-10, 19:58   

"Jeżeli Pani posiadasz jakieś wieści na temat pracy to chętnie posłucham." rzekł Taman "No chyba, że Pani w innej sferze pomoc proponuje, chętnie posłucham co masz do zaoferowania zacna niewiasto" dodał ze znaczącym uśmiechem na ustach.

Chwycił pewnie ucho kufla, który stał przed nim. Łyk trunku. "Zaiste wyśmienite" rzekł po chwili.
_________________
Klik klik
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-02-11, 11:32   

Blondynka spojrzała niepewnym wzrokiem na Tamana.

- Pracy? Nie, dobry panie, radzimy sobie ze wszystkim.. nie potrzebujemy dodatkowych rąk do pracy.. a nie jestem pewna, w czym jeszcze mogłabym..

- Nie mogłabyś – warknął wściekle zza jej pleców karczmarz, który właśnie niósł talerz zupy z drewnianą łyżką – ona nie od takich usług, panie.. nie podał mi pan chyba swojego imienia? Takich kobiet u nas nie ma, to porządna wioska.

Objął kobietę ramieniem. Kim ona mogła dla niego być? Pewnie kimś bliskim. Obejmował ją z.. taką trudną do opisania czułością. Może to jego córka, lub ktoś z bliższej rodziny? Taman patrzył jak zafascynowany. Sam nie był w stanie przypomnieć sobie, czy jego własny ojciec obejmował go w taki wspaniały sposób.

- Tam cię wołają, Marika – rzekł karczmarz, odprawiając blondynkę, po czym rzucił na odchodne do Tamana – smacznego i miłej nocy.

Zabrzmiało to tak, jakby życzył mu połamania wszystkich kości na schodach.

Ale zupa przynajmniej pachniała wspaniale.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Taman 
Nowicjusz
Mag Magus I



Wiek: 40
Dołączył: 23 Sty 2008
Posty: 28
Skąd: z podłogi
Wysłany: 2008-02-11, 11:43   

Taman spojrzał na niego

"Och nie Panie. Nie miałem na myśli tego o czym Ty pomyślałeś. Myślałem, że jest w stanie polecić mi jakieś wasze miejscowe specjały. Wszako wchodząc tutaj widać, że wioska zacna i porządna nie skalana lekkoobyczajowością. Jam jest Taman Stormwind. A może Tobie Panie coś wiadomo o pracy dla kogoś kto szuka przygód?" odparł szybko Taman.

Spojrzał prosto w oczy karczmarza "Lecz i przepraszam jeżeli w jakikolwiek sposób me słowa alboli zachowania uraziły kogoś z tutejszych."
_________________
Klik klik
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-02-12, 12:37   

Karczmarz zatrzymał się w pół kroku, patrząc uważnie na Tamana.

- Szukasz przygód? A jakie przygody spodziewałeś się znaleźć w takiej wiosce, jak nasza? To spokojna okolica, nic się tu nie dzieje, żyjemy tak, jak nasi dziadowie. Nawet na cmentarzu nic się nie dzieje, żaden umarlak się nie wychyla.

Spojrzał wymownie na parujący talerz zupy.

- Pan je, bo wystygnie – dodał, ale jakby znacznie przyjaźniej, niż przed chwilą.

I kto powiedział, że uprzejmość nie popłaca?

- Pokój na piętrze, wszystko już przygotowane do snu – rzucił karczmarz, po czym wrócił za kontuar, zostawiając Tamana wraz z piwem i zupą.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Taman 
Nowicjusz
Mag Magus I



Wiek: 40
Dołączył: 23 Sty 2008
Posty: 28
Skąd: z podłogi
Wysłany: 2008-02-12, 17:24   

ah... tak... łyknął... to dobrze! pomyślał coś mi się tu czuje będzie się działo... tylko jeszcze nie wiem kiedy....

Taman dojadł swą zupę, dopił piwo czas odpocząć, a jutro... jutro się dowie jakich przygód wiele myśli jak zawsze przebiegało jednocześnie wręcz przez jego głowę był rządny śmierci ale toczył bój ze swymi myślami... nie mógł do tego dopuścić, przynajmniej teraz.

Chwycił klucz ze stolika obejrzał go, przyjrzał się przyczepionej tabliczce więc drzwi z czymś takim muszę szukać podniósł się powoli z krzesła i ruszył w stronę schodów. Ostatnie spojrzenie na izbę karczmy, postawił nogę na pierwszym stopniu schodów, drugim, później wchodził już po nich normalnym tempem.

Znalezienie pokoju nie zajęło mu dużo czasu. Włożył kluczyk do zamka, delikatnie obrócił tak! to te drzwi. Otworzył drzwi tak szeroko jak tylko mógł, zajrzał do środka.
_________________
Klik klik
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-02-13, 11:00   

Następne kilkanaście minut poświęcił wobec tego mag na łowienie co większych kawałków mięsa pływających w jego zupie. Co prawda przyzwyczajonemu do metalowych sztućców i porcelany, miast do drewnianej łyżki Taman miał z tym pewne problemy, ale mimo wszystko zupa to zupa. Jedzenie to jedzenie. Tym bardziej, że mimo swej prostoty, żurek zaskakiwał bogactwem smaku, odpowiednią gęstością i ilością ponadprogramowych 'dodatków' w postaci mięsa i ziemniaków. Nic, tylko jeść.

Piwo również nie zawiodło oczekiwań Tamana. W miastach piwo 'chrzczone' wodą w karczmach było na porządku dziennym. Na wsi na szczęście proceder ten był znacznie rzadziej spotykany. Słowem, aż chciało się pić. Piwo było zimne i pełne. Litrowy kufel to było aż nadto, by – było nie było – nie grzeszący kondycją mag poczuł w głowie przyjemny szumek, oraz by świat nabrał zupełnie nowych kolorów.

Blondynka zdawała się kołysać pełnymi biodrami jeszcze bardziej zachęcająco, niż przed trzydziestoma minutami.

Taman skierował swoje kroki na piętro karczmy szybko znajdując odpowiednie drzwi. Kluczyk – rzecz dość oczywista – pasował. Juz po chwili mag znalazł się w swoim pokoju. Ów nie grzeszył może przepychem wystroju, ale nie odrzucał też na starcie. Ot, proste, drewniane łóżko z obficie wypchanym siennikiem, dzielone na cztery okiennice okno, proste biurko z krzesłem i świecznikiem nań, szafa na ubrania oraz balia z wodą do obmycia się. Obmycia, gdyż kąpieli w niej raczej nie dałoby się wziąć.

Najedzony Taman potrzebował zaledwie chwili, by ułożyć się do snu. Słońce za oknem, jakby na potwierdzenie tej teorii wpuszczało ostatnie, późnowieczorne promienie do pokoju.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group