TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: DaMi
2012-11-25, 22:50
Pelios vs Sirion
Autor Wiadomość
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-01-28, 16:09   

Sirion wiedział że teraz pozostała już tylko walka twarzą w twarz. Podchody się skończyły, mógł co prawda uciec i próbować wszystkiego od początku jednak uznał że czas zakończyć to tu i teraz. Był szczęśliwy że jego akcja jego plan tak skutecznie zadziałał.
Przełożył wyciągnięty już drowi sztylet do prawej ręki zaatakował, dwa szybkie cięcia jedno na korpus po czym drugie w celu wytrącenia broni oponentowi.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-01-28, 16:10   

Tego było już za wiele. Nie dość, że bezszelestny to jeszcze niewidzialny ? Kim on do cholery był ?
Pelios poczuł nagle wielki respekt dla swego przeciwnika. To stanowczo nie był byle kto. Nawet shuriken, którym rzucił nie był zwykłą bronią. Ten gorąc...
Biorąc pod uwagę z kim ma do czynienia, nie mógł pozwolić na dalsze podchody. Równie dobrze mógłby siłować się na rękę z krasnoludzkim berserkiem.
Cofnął nieco dłoń ze sztyletem, po czym wystrzelił, niczym niedawno wypuszczany bełt z workiem, w stronę mrocznego elfa. Trzeba było dorwać go jak najprędzej. Jak ma się kryć lub uciekać, niech robi to z trucizną Kataxxu w żyłach.
Jeśli uda mu się dostatecznie szybko dotrzeć do oponenta, natychmiast po pchnięciu z rozbiegu [piesza szarża] wykonuje również cięcie, celując w gardło.
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-01-28, 16:15   

Inicjatywa należała do Peliosa. Z miejsca właściwie rzucił się na swego przeciwnika niczym ranny drapieżnik, zmuszony do ostateczności. Sirion widział dokładnie, jak twarz jego przeciwnika wykrzywia się w grymasie wściekłości. Zaś jego dłoń zaciska się na... tak dziwnego sztyletu Sirion nie widział jeszcze w całym swoim życiu.

A potem przemówiły tylko ostrza.

Pelios w jednym skoku znalazł się przy przeciwniku. Kieł śmignął w powietrzu, niestety, niecelnie. Kolejne, poprzeczne cięcie również zostało z fantastycznym refleksem uniknięte.

Sirion nie pozostawał dłużny. Nie było już możliwości ucieczki. Jedynie walka. Prosta - cios za cios. Wąski korytarz pozostawiał na tym polu niewielkie pole do popisu. Sirion pchnął Peliosa w bok z zamiarem policzenia mu chyba wszystkich żeber. Drow jednak uniknął tego ciosu tak łatwo, że włamywacz - zaskoczony - stracił równowagę na moment.

(krytyczne pudło - ryzyko wypuszczenia broni)

Szczęśliwie, w ostatniej chwili opanował się, złapał pion i utrzymał broń w dłoni. Mimo to kolejnego zaplanowanego ataku już wykonać nie zdołał.

Teraz, w wąskim korytarzu przeciwnicy stali właściwie oko w oko.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-01-28, 16:24   

Tak, trafił na mistrza, tego mógł być pewien, pozostało już tylko walczyć do końca i albo wygrać albo zginąć. Czuł podświadomie że koniecznie musi unikać ostrz tego sztyletu, bo coś mu podpowiadało że od niego można bardzo szybko zginąć.
Ciął szybko dwa razy poprzecznie nie zważając na to gdzie celuje, każda rana zdana przeciwnikowi i tak będzie sukcesem.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-01-28, 16:38   

"Zwinny jest..." pomyślał już po pierwszym zadanym ciosie. "Zobaczymy jak z żywotnością"
Wykonał szybkie pchnięcie nakierowane od dołu w okolice nerek, następnie kolejne cięcie, którego cel był jasny - gardło.
Ostrze podrasowane kryształem jeszcze nie miało okazji się wyładować, jednak mimo w 'wolnej chwili' po zadaniu obu ciosów sięgnął po kolejny kryształ.

Ta walka ponownie przypomniała mu starcie z ojczymem. To był ostatni raz kiedy walczył oko w oko z innym drowem. Tak to wtedy wszystko się zmieniło, wtedy zginął Kortian...
Ocknął się, teraz nie był najlepszy moment na wspomnienia.
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-01-28, 19:13   

Pelios ruszył do ataku, niezrażony ostatnimi niepowodzeniami. Sirion przez chwilę pewien był, że zarobi kilkanaście centymetrów ostrza między żebra. Uniknął ciosu z najwyższym trudem, odbijając się barkiem od ściany po odskoku. Niewiele brakowało. Drugi, wymierzony w szyję cios, był już znacznie łatwiejszy do uniknięcia.

Sirion poczuł, jak po plecach przemyka mu cieniutka stróżka zimnego potu. Coś mu podpowiadało, że najlżejszy nawet kontakt z bronią przeciwnika może skończyć się tragicznie. Może to właśnie strach, a może naciskający i napierający przeciwnik sprawił, że jego dwa ciosy okazały się wyjątkowo niecelne. Chyba po ostatnim ataku nie ułożył odpowiednio palców na rękojeści...

Pelios miał powody do zadowolenia. Po początkowej, bardzo groźnej fazie walki okazało się, że w walce wręcz wyraźnie góruje nad swym wrogiem. Gdyby walczyli na odległość, pewnie z kuszą nie miałby szans przeciwko shurikenowi... teraz jednak sytuacja przemawiała na jego korzyść.

Póki co obaj jednak fantastycznie zwinnie unikali poszczególnych ciosów. Trafił swój na swego, kurwa mać.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-01-28, 20:14   

Wyglądało na to, że przynajmniej w walce jest lepszy od swego oponenta. Kto jednak wie czym jeszcze zaskoczy go ten dziwny osobnik.
Chętnie wypytałby go o ową niewidzialność i niesłyszalność, obawiał się jednak, że drow nie zaspokoi jego ciekawości. Sam raczej nie miałby zamiaru opowiadać komuś kto chce go zabić, o szczegółach swego Kła.
Skupił toteż pełną uwagę na walce. Wypadałoby w końcu oponenta trafić...
Ponownie wykonał pchnięcie i cięcie, tym razem w odwrotnej kolejności. Wpierw poprowadził sztylet poprzecznie od dołu planując pozostawienie szramy na hebanowej twarzy, następnie po półobrocie starał się wepchnąć ostrze głęboko w bebechy drowa.
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-01-28, 22:11   

Sirion widział już swą śmierć, walka na noże z tym drowem to raczej jak samobójstwo. Na pierwszy atak zareagował odskokiem, do tyłu (oddanie pola), powinnien znaleźć się na wysokości wejścia do głównej sali. a następnie sprintem ruszył w prawo do głównej sali po skosie na północ.
"Byle udało się uniknąć jego noża, byle tyle, błagam, inaczej zginę" - gorączkowo myślał uciekając od tego mistrza sztyletu.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-01-28, 22:21   

Pelios wyprowadził zaplanowane cięcie od dołu w twarz. Sztylet przesunął się tuż przed nosem drowa, lecz ten zdołał zgrabnie odchylić się do tyłu na tyle, by wyjść z tej opresji bez szwanku. Kolejny cios również nie przyniósł lepszego rezultatu.

Sirion bowiem, wyprowadzając własny - niespodzianka! niecelny! - cios odskoczył lekko do tyłu zwiększając dystans między nimi o jakieś półtora metra.

W pierwszej chwili wyglądało to jak wstęp do potężniejszego ataku...

...tymczasem, ku zdumieniu Peliosa, jego wróg najzwyczajniej w świecie odwrócił się na pięcię i zaczął uciekać.

I to ma być ten dumny drow, który prędzej umrze ze śmiechem na ustach, niż ucieknie?

_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-01-28, 22:31   

Sirion ruszył dalej, tego drowa mógł pokonać tylko z odległości, na noże nie miał szans w skradaniu jak na razie był dużo lepszy, więc ...
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-01-28, 22:59   

"Ooo nie, nie ma mowy !" syknął widząc uciekającego oponenta. Zatem jednak jego specjalnością jest skradanie się. Pelios nie miał zamiaru dać mu możliwości wykorzystywania swych atutów.
Wystrzelił niczym pocisk. W tej sytuacji nie miało znaczenia uważne stawianie kroków, próby zachowania ciszy czy gracji ruchów. Teraz chodziło jedynie o bieg, jak najszybszy bieg i zarznięcie tego elfa.
"Wracaj tu tchórzu !" krzyknął w beznadziejnej próbie prowokacji.
Jeśli dopadł przeciwnika, natychmiast zaatakował korzystając z rozpędu [piesza szarża]
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-01-28, 23:11   

Wielki Wyścig Dookoła Kolumny rozpoczęty!

Peleton w postaci Siriona szybko odbił się od reszty wyścigu. Po chwili jednak to grupa pościgowa przejęła inicjatywę. W krótkiej chwili Pelios dopadł swojego przeciwnika. Sirion zdołał jedynie dobyć kunaia. Rzucić nim jednak już nie zdołał.

Tym razem atak okazał się skuteczny. Rozpęd, uderzenie masą ciała w połączeniu z tym, iż przeciwnik stał odwrócony plecami zaowocowało udanym atakiem. Kieł Kattaxu może niespecjalnie boleśnie, ale jednak przeszedł przez zbroję wroga. Na tyle, by zatruć. I na tyle, by uderzeniu towarzyszyły dwa wyładowania magiczne. Pierwsze, od kryształu siły, drugie zaś od samej zbroi.

Sirion, choć same ukłucie sztyletu niezbyt nim ruszyło, po chwili poczuł, jak w jego żyłach krążyć zaczyna trucizna. Czuł ogarniającą jego ciało słabość i niemoc... było źle. Nagle nabrał pewności, że jego organizm długo jej w sobie nie zwalczy.

Pelios zdumiony zauważył, że jego rękę przeszył ostry ból w momencie zadawania ciosu. Ki diabeł?

Sirion syknął z bólu, lecz kontynuował bieg, zaciskając pięść na rękojeści noża do rzucania.

Taki z tego plus, że przepadł Peliosowi z oczu. Owszem, wróg widział, że drow skręcił w prawo... ale co zrobił potem, już nie.


_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-01-28, 23:25   

Ale oberwałem - pomyślał drow - jak on zdołał mnie dogonić? - zastanawiał się - I co do cholery powoduje te osłabienie.
Co robić, co robić do cholery? - gorączkowo myślał.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-01-28, 23:30   

Uśmiechnął się pod nosem czując, że ostrze wbiło się w ciało drowa. Trucizna już zaczynała krążyć, nie było ucieczki. Ułamek sekundy później uśmiech spełzł z twarzy ustępując miejsca grymasowi.
"Co jest !?"
Sam już nie wiedział czy powinien się dziwić czy nie.
"Zęby też masz magiczne !?" warknął po czym ruszył biegiem za oponentem.
Trucizna może i już robiła swoje, jednak Pelios nie miał zamiaru dać spokoju przeciwnikowi. Zniknął mu z oczu, tego obawiał się najbardziej. Jeśli stał się jeszcze niewidzialny, nie będzie zbyt wesoło.
Pobiegł w prawo zaraz za mrocznym elfem, następnie biegł dalej przed siebie zaglądając w każdą wnękę, gdy tylko dostrzegł oponenta, zaatakował. Jeśli nie zauważył go w żadnej wnęce biegł dalej, na rogu skręcił przy samej ścianie.
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-01-28, 23:37   

Okrzyk "czy zęby też masz magiczne?" odbił się złośliwym echem wśród ścian sali. Fakt, Sirion musiał przyznać, że podczas walki korzystał z magii jak mało kto. Bezszelestny ruch, znikanie, broń...

Pelios ruszył biegiem. Pierwsza wnęka - nic. Pomieszczenie z kolumną - nic. Kurwa, może gdzieś go przeoczyłem? Może gdzieś tu się czai, niewidzialny? Może znowu mnie wyrolował? Kit! Bieg dalej. Kolejna wnęka.... tuś mi, ptaszku.

Pelios jednak, mimo szczerych chęci, nie dał rady wyprowadzić ciosu. Owszem, był już w zasięgu, lecz mógł jedynie stać i bezradnie przyglądać się, jak przeciwnik dopija miksturę leczącą.

Ratował się jak mógł, lecz trucizna robiła swoje. Sirion poczuł chwilową ulgę... by po chwili znów bolesne ukłucie w klatce piersiowej przypomniało mu, że jest zatruty. Mimo to czuł się o wiele lepiej niż przed chwilą, zaś rana po sztylecie zagoiła się bez śladu. Gdyby nie trucizna, byłby całkiem zdrów.

Gdyby operacja się udała, pacjent przeżyłby.

_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-01-28, 23:44   

Nie było sensu uciekać wyciągnął sztylet i atakował dwoma szybkimi cięciami.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-01-28, 23:46   

Mikstura, sam powinien jedną wypić. Nie miał jednak na to czasu.
Z wielką satysfakcją powitał fakt, że jego przeciwnik jednak nie stał się niewidzialny. Gdyby był inteligentniejszy, być może wyciągnąłby z tego faktu pewne wnioski, obecnie jednak myśli skupiały się na jednym. Jak poprowadzić sztylet, coby w jak najboleśniejszy sposób wybebeszyć drowa.
Przypomniał sobie o krysztale trzymanym w lewej dłoni. Natychmiast rozgniótł go po czym skoczył na przeciwnika wykonując pchnięcie od góry, skierowane mniej więcej na złączenie szyi z barkiem.
Gdyby drow znowu zaczął uciekać, Pelios gonił go ile sił, coby ponownie nie znikł mu z oczu. Gdyby jednak postanowił walczyć, wykonał jeszcze jedno pchnięcie, celując w sam środek piersi.
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-01-29, 14:30   

Tym razem chyba gonitwa skończyła się na dobre. Obaj uczestnicy turnieju uznali, że nic nie rozwiąże trapiącego ich "problemu" jak stare, dobre, piętnaście centymetrów sztyletu między żebrami przeciwnika.

Wreszcie!

Pelios nie tracił czasu. Podczas gdy palce jednej dłoni skruszył kolejny (drugi) kryształ siły, druga ręka jednocześnie wyprowadziła zdradziecki, trudny do uniknięcia cios. Sirion akurat odrzucił na bok pustą fiolkę po miksturze leczenia i dobrze odgadł zamiary przeciwnika. Choć cios był niebezpieczny, drow zdołał go uniknąć.

Drugiego już nie zdołał. Pchnięcie dostało go przez zbroję. Kolejne dwa wyładowania magiczne z suchym trzaskiem rozniosły się po arenie. Kryształ siły i zbroja renorii działały. Podobnie jak trucizna. Sirion nie potrafił powstrzymać okrzyku bólu po tym ciosie. Oddychał z trudem. Dwie porcje toksyny krążyły radośnie po jego ciele, paląc go od wewnątrz aż do bólu. Czuł, że nadchodzi jego koniec... jeśli szybko czegoś nie wymyśli.

Pelios również syknął z bólu. Najwyraźniej zbroja noszona przez wroga odbijała w jego stronę część zadanych obrażeń. Mimo to, był w stanie nad odrętwieniem ręki przejść do porządku dziennego.

Ciosy rannego Siriona nie sprawił mu większego problemu do uniknięcia. Przeciwnik zwolnił wyraźnie i zadawał kolejne pchnięcia bardzo nieporadnie.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-01-29, 14:35   

Sirion wiedział że nadchodzi koniec, wiedział że już nic nie poradzi na zabijający go od środka jad. Nie miał już pomysłów na uratowanie swego życia, te uciekało z niego. Zadał dwa kolejne ciosy, choć wiedział że nie sprawią one żadnego problemu jego przeciwnikowi.
Doszedł daleko ale tu kończyło się jego szczęście.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-01-29, 14:43   

Kolejna rana, kolejna porcja trucizny. Według tego co powiedziano mu w świątyni, toksyna ta, w odróżnieniu od pospolitej trucizny kumulowała się z każdą kolejną porcją. Innymi słowy, mroczny elf musiał już niepomiernie cierpieć.
Przez chwilę zastanawiał się czy zadawać kolejne ciosy, czy może pozwolić truciźnie dokończyć dzieła. Cóż miałoby to swoje plusy, nie odczułby więcej bólu od owej dziwacznej siły, która odbijała zadawane obrażenia. Jednak z drugiej strony...czemu jad miałby mieć tą satysfakcję.

Kolejne cięcie pionowo od dołu wycelowane w podbródek zakończone przełożeniem sztyletu w dłoni tak, by ostrze skierowane było do dołu. Następnie silne pchnięcie w dół, skierowane na to słodkie miejsce złączenia barku z szyją.
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-01-29, 14:58   

Cios. Mignięcie sztyletu w powietrzu. Sztyletu, ciągnącego za sobą fale powietrza, niczym turbulencje samolotu. Cały świat nagle zwolnił. Sirion miał wrażenie, że otacza go nie tlen, lecz ciężka, trudna do pokonania maź. Dźwięki wytłumiły się, jakby cały świat ktoś przykrył ciężkim, kosmatym kocem. Wyraźnie słyszał ostre, metaliczne wibrowanie broni przeciwnika, przecinającej kolejne warstwy powietrza, niczym tkaniny, mknące w jego stronę.

Odchylił się do tyłu odruchowo, unikając ciosu właściwie bezwarunkowo.

Nogi miał jak z waty. Niczym kolos Rodyjski, stracił równowagę zupełnie, jakby ktoś podciął mu kolana. Co się stało? Przecież nie oberwałem?

Całą wieczność opadał w dół, póki nie zetknął się z martwą, potwornie nieruchomą podłogą. Echo uderzenia o bruk w jego odczuciu brzmiało jak łomot spadającego dzwonu. Cały świat wokoło, korytarz, kamienie, postać przeciwnika, wszytko.... stało się nagle bardzo, bardzo odległe i nieważne.

Oraz wściekle czerwone.

Coś rwiąco ukuło go w okolicach serca.

Ktoś się śmiał? Pelios? Ktoś krzyczał? "Zwycięzca"?

Jasny owal portalu pojawił się tuż przed Peliosem, po raz kolejny zabierając go na nową arenę.

Ale tego Sirion już nie zobaczył.

Koniec walki!
Wygrywa Pelios!
Przegrać z Kłem Kattaxu to nie wstyd...
Sirionowi gratulujemy udziału w turnieju.
Pelowi gratulujemy Kła.
Damiemu gratulujemy poczucia humoru.

Ekipie TaLa życzymy miłego dnia.

Exp? Jaki exp? (Pelios otrzymuje 444 exp)
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group