Łowca również zareagował natychmiast. Łuk poleciał na ziemię, W dłoni znalazło się ozdobione ostrze, zdobyte swego czasu w Drowim mieście. Rękojeść objęta w obie dłonie, szybki młynek nad głową, cięcie, jeszcze jedno, odskok. Słońce, nie ubłagalnie prażące skórę.
Oboje przeliczyli się ze swoją szybkością. Wyciągnięcie broni zarówno jednemu jak i drugiemu zajęło trochę czasu.
Pierwszy swój cios wyprowadził Siiron. Ku jego zdziwieniu przeciwnik bez problemu uniknął pchnięcia nakierowanego na tors.
Errdil natomiast wykonał młynek, siłą obrotu zwiększając siłę samego uderzenia. Tego jednak nie było.
Według bohatera, cios wyszedł bardzo dobrze, jednak zwinność przeciwnika był znacznie lepsza. Errdil nie najlepiej radził sobie akurat z tym ostrzem, szczególnie gdy walczył z kimś, kogo trafił było wyjątkowo trudno.
Przeklinając swoją głupotę, Łowca odrzucił ciężkie ostrze, wyrywając zza pasa krótki miecz. Zarył podeszwami o piasek, rzucił się na Drowa znów młynkując, tnąc oburącz przez Klatkę Piersiową.
Sirion doskoczył do łuku, daleko nie miał. Szybko podniósł go, wykonał przewrót i wystrzelił niczym strzałą w kierunku przeciwnym do Errdila.
Ten jednak, po wyciągnięciu miecza i rzuceniu się na drowa, zdążył jeszcze wykonać jeden cios. Cięcie po plecach.
Pierwsze trafienie, pierwsze rany. Sirion poczuł jak ostrze krótkiego miecza przecina skórę i mięśnie. Cios był bolesny, jednak nie tylko dla niego.
Errdil nie mógł ukryć zaskoczenia, gdy atak mający uśmiercić lub chociaż zranić oponenta, osiągnął również odwrotny skutek. Skóra Renorii, zbroja, którą Sirion zdobył pewien czas temu od Herszta Bandytów właśnie pokazywała co potrafi.
Część obrażeń zadanych mieczem, odbiła się na atakującego, przeszywając jego ciało falą bólu. Ciężko było porównać to uczucie z jakimkolwiek innym. Tak właśnie raniła energia negatywna.
Sirion ruszył sprintem w kierunku piramidy starając sie wejść najwyżej na drugi jej poziom. Po wejściu na pierwszy obejrzał się przez ramie sprawdzając co robi jego przeciwnik. Zabrany łuk założył sobie na plecy, zaś w jego ręku pojawiło sie pierwsze kunai.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Łowca nie zamierzał dać przeciwnikowi odpocząć, nawet pomimo bólu wywołanego własnym ciosem. Rzucił się za Drowem, tnąc z furią, celując znów przez plecy. Dopadł do przeciwnika po raz drugi, poprawiając cios. Nie pozwolił oponentowi zwiększyć dystansu.
Sirion był jednak szybszy od swego przeciwnika, toteż zwiększenie dystansu samo w sobie było oczywiste.
Przynajmniej do czasu, gdy Sirion nie wskoczył na piętro i nie obrócił się za siebie. Wtedy to Errdil dogonił swego oponenta wykonując poprzeczne cięcie na oślep. Mroczny elf bez trudu wykonał unik, po czym ruszył dalej. Gdy był jużna drugim piętrze, w jego ręku pojawił się kunai.
Ostatnio zmieniony przez Pelios 2007-12-12, 13:58, w całości zmieniany 1 raz
Siorion nie miał czasu na zastanowienie, szybki rzut w przeciwnika po czym kontynuacja wspinaczki tak daleko jak sie da.
"Pogramy troszkę elfku pogramy" - myślał wspinając się w górę
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Errdil wspiął się na pierwsze piętro, dobiegł do kolejnego schodka i począł wspinać się na kolejne. Wtedy to w jego stronę pomknął kunai. Nie trafił. Odbiwszy się od stopnia piramidy upadł gdzieś w piach.
Z niepokojem dostrzegł Errdil, że jego przeciwnik ze sporą prędkością, dosłownie wskakuje na kolejne schodki. Pogoń nie wychodziła w tym momencie najlepiej.
\\Załącznik skasowano - Idrin
Ostatnio zmieniony przez Idrin 2009-06-13, 02:05, w całości zmieniany 1 raz
Sirion widząc znaczne opóźnienie przeciwnika posłał w jego kierunku dwa kunaii. Tym razem był spokojny i opanowany. Pierwszy poszybował w momencie gdy przeciwnik wspinał się na kolejny poziom. Chodziło o to by przeciwnik miał jak najmniej możliwych ruchów by uniknąć ostrza. Wykonał dwa rzuty i oba były nie trafiły. Co było z jego celnością, przecież powinien trafić, a tu ciągle nic. Czy on próbował zabić ziemię tymi nożami?
"Przyłóż się od tego zależy Twoje życie do cholery" - instruował się w myślach
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Łowca wciąż zapalczywie gonił przeciwnika, ledwo zauważył lecące w jego stronę pociski. Włożył w wspinaczkę całą swoją siłę i zwinność. Musiał go dorwać!
- Złaź tu i zacznij się zachowywać jak Facet - Rzucił do Drowa w biegu, głosem drżącym z gniewu.
Pierwszy z kunai poszybował w stronę wspinającego się drowa dokładnie w momencie, gdy był on najbardziej odsłonięty.
Errdil nie zdążył wykonać uniku. Ostrze drasnęło udo, przebijając się także przez nogawice. Rana jednak poważna nie była, bohater nawet nie syknął z bólu.
Biegł dalej. Kolejny stopień, dobiegnięcie, jeszcze jeden i kolejny kunai.
Tym razem Sirion spudłował już całkiem poważnie. Rzeczywiście dzisiaj coś słabo szło mu trafianie. Może była to wina słońca w zenicie lub dziwnego działania piramidy ? Któż to wie ?
Errdil zdołał dobiec do stopnia, na którym stał jego oponent.
Zdążył wykonać także jeszcze jedno poprzeczne cięcie po nogach. Sirion wykonał unik i...ostrze ponownie trafiło w magiczną zbroję mrocznego elfa.
Sirion poczuł jak stal przecina mu skórę tuż nad kroczem wywołując silny ból i krwawienie.
Errdil niemal padł na plecy gdy jego ciało ogarnęła kolejna fala ujmującego, niewytłumaczalnego bólu.
Sirion już nie próbował ucieczek skoczył z drowim sztyletem na przeciwnika starając się wbić sztylet możliwie głęboko. Atak był szybki bez szczególnego celowania. Ważne było by zadać ranę, by upuścić krwi. Jeżeli był w stanie wykonał poprzeczne cięcie po gardle drowa, ten atak miał wszystko zakończyć.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Łowca, Rozjuszony przez niesprawiedliwe rany, zerwał się na równe nogi. W swoje ataki włożył całą siłę, jaka mu pozostała. W końcu miał szanse na zakończenie sprawy jak należy; twarzą w twarz z przeciwnikiem.
Zbroja stanowiła największą przewagę Oponenta. Wiedział jednak, że musi atakować; Nie było innego sposobu na przeżycie.
Krótkie ostrze zgrabnie szyło powietrze, druga dłoń wspomogła pierwszą, dla komfortu trafienia. Pierwsze cięcie, potem drugie. Czas to zakończyć.
Sirion rzucił się na swego przeciwnika, z gotowym do zadania śmiertelnego ciosu sztyletem. Errdil jednak był szybszy. Uskoczył w bok, unikając ataku, sam zaś wyprowadził swój. Spudłował. Obaj byli zwinni, obaj lubowali się w unikaniu ciosów i to właśnie robili. Kolejny cios Siriona, kolejne pudło. Drow wyraźnie nie miał dzisiaj najlepszego cela.
Errdil wyprowadził swoje cięcie, tym razem skutecznie. Trafił oponenta w bok, przejeżdżając ostrzem po zbroi, nie czyniąc jednak żadnej szkody Sirionowi. Sam odczuł kolejną falę bólu, jednak znacznie słabszą od poprzednich, ledwo odczuwalną.
Ta runda nie przybliżyła zbytnio bohaterów do rozstrzygnięcia walki.
Sirion nie ustawał w atakach. Skoczył na przeciwnika i ciął przeciwnika. Nie celował w żadne konkretne miejsce po prostu atakował z furią.
"Cholera nie wiem co się ze mną dziś dzieje, żeby nie móc trafić taką ofermę" - karcił się w duchu - "Kończmy to już, giń mały czarnuch"
Po chwili kolejne cięcie, musiał w końcu mieć szczęście, musiał w końcu trafić, musiał w końcu upuścić krwi swemu przeciwnikowi
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Errdil już nie zwracał uwagi na ból spowodowany zbroją przeciwnika. Po prostu ciął go, zasypując gradem ciosów. Miecz w obie ręce.
- Pora to zakończyć! - wrzasnął i skoczył.
Pierwszy cios Siriona w końcu wywarł zamierzony efekt. Srebrne ostrze pozostawiło na lewym udzie oponenta czerwoną pręgę. Rana nie była tragiczna, nogawice zatrzymały część obrażeń, była jednak bolesna.
Kontra Errdila nie sięgnęła już celu. Zwinny elf uniknął ciosu spadającego od góry, uchylając się w lewo.
Sztylet gotowy do kolejnego ataku pomknął w przeciwnika po raz kolejny. Szybkie cięcie na wysokości szyi, sparowane zostało przez miecz Errdila. Napędzony siłą odbicia, atak z półobrotu nie trafił Sirona.
Ta runda także niewiele zmieniła w walce, zwinnej dwójki mrocznych elfów.
Sirion tym razem poradził już sobie znacznie lepiej. Pierwszy atak, cięcie od góry trafiło na nadgarstek Errdila, omijając pancerz. Krew siknęła z przeciętej tętnicy.
Bohater starał się w desperacji zrobić coś jeszcze swemu oponentowi, ten jednak zwinnie uniknął bocznego cięcia.
Kolejny atak można zaliczyć jako zakończenie walki w pięknym stylu. Boczne cięcie wyprowadzone na szyje. Ostrze natrafiło na kołnierz zbroi, jednak siła uderzenie była na tyle silna, że materiał został przecięty, razem ze skórą i tętnicą szyjną. Kolejna porcja krwi trysnęła, oblepiając twarz Siriona.
To był koniec. Errdil momentalnie stracił wszelkie siły. Padł na kolana, potem zaś na twarz u stóp swego przeciwnika.
Sirion wygrywa walkę.
Errdil jako przegrany opuszcza turniej.
Sirion otrzymuje 38 punktów doświadczenia.
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum