Wysłany: 2006-01-13, 22:19 Amulet Derigalów: cz. 1 - W poszukiwaniu celu
Sesja Peliosa, Darlarkuhuluma i Muada
W karczmie panuje wrzawa. Na dobre zabawa zagościła w tych włościach, lecz nie przeszkadza ona skupić się na pracy dwóm krasnoludom, którzy usytuowani wygodnie przy stoliku pogrążeni byli na spisywaniu opowieści.
AKT II - Zasadzka
Pelios, Muad i Darlarkulum przez cały dzień jechali na wozie i jedyne rozmowey jakie mogli przeprowadzić, były rozmowami między nimi samymi, ponieważ ich przewoźnik nie odezwał się nawet półsłowem podczas podróży. Jechali oni po ubitych drogach prowadzących przez lasy, w których mieszkały Elfy. Nie były to jednak Mroczne Elfy, a tylko ich bliscy kuzyni, którzy byli widziani oczami innych ras jako "te dobre" Elfy. Około południa zebrało się Bohaterom na rozmowę o misji, a rozpoczął ją nieumyślnie Pelios, który tak się składa nie przepadał za Elfami.
Ostatnio zmieniony przez Idrin 2010-11-11, 16:43, w całości zmieniany 2 razy
"Cholerne jasne i cukierkowe Lasy Elfów. Po raz pierwszy w czasie tej podróży cieszę się, że siedzimy w powozie." odparł nagle spoglądając ukratkiem za zasłonę w oknie powozu.
"Jeśli kiedyś uda nam się wybić te przeklęte Elfy, będzie tutaj znacznie bardziej znośna atmosfera." dodał uśmiechajac się szyderczo i poprawiając nerwowo na siedzeniu.
"Hehe..." -roześmiał się szyderczo...
"Agresja, nienawiść, zło.... która z tych cech za tobą przemawia?" -wojownik uśmiechał się coraz bardziej do drowa, który myślał tylko o Leśnych Elfach...
"Powiedz... hmm przyjacielu jeśli moge tak do ciebie mówić.. czym się na ogół zajmujesz? nie wyglądasz na wojownika, a z maga to ty nic nie masz."
-zadał pytanie Peliosowi, chcąc jak najwięcej się o nim dowiedzieć. Wkońcu są już drużyną.. gada nie pyta....
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Wiek: 40 Dołączył: 15 Lis 2005 Posty: 121 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-01-14, 12:37
A mi sie tu podoba dużo bardziej niż w twoich stronach Drowie....czyste powietrze,dużo zieleni.Ludność uśmiechnięta....nie to co jakieś speluniarskie oberże....Powiedział z uśmiechem rozglądając się po okolicy.Swoją drogą długa jeszcze podróż przed nami?Jak sądzicie?Nie jestem przyzwyczajony do wędriowania w ten sposób....Powiedział rozprostowując zdrętwiałe skrzydła.
_________________ Chaos nie jest niczym złym,gdy rodzi sie z niego porządek.........Revolucja jest ostateczną formą protestu.........Zbrodnią mogą być tylko te czyny których nie żałujesz.......
Rozmowa rozpoczeła się dość szybko i dość szybko zakończyła, gdy tylko wóz na którym podróżowali Bohaterowie zatrzymał się. Z ciekawości wyjrzeli oni zza płóciennej zasłony, którą był narzucony wóz. Pelios usłyszał jakieś kroki gdzieś zza zielonych drzew, które były po jednej i po drugiej stronie drogi. Nie wiedział on co się dzieje, ale miał złe przeczucia. Muad i Darlarkhulum po chwili także usłyszeli dziwne odgłosy do okoła nich.
"Czemu staneliśmy ?" spytał nerwowym szeptem otoczenia jako takiego. Zerwałsię na równe nogi i wyjął sztylet, ten od którego zginął Kortian, jego jedyny przyjaciel. Wyczulił słuch starając się wychwycić jak najwięcej z tajemniczych kroków oraz wszelkie inne podejrzane dźwięki.
"Jeśli stanęliśmy w tej okolicy nie oznacza to z pewnością nic dobrego..." odparł szeptem do towarzyszy.
"Hmm czyżby elfy?" -zadał pytanie retoryczne poczym szybkim ruchem wstał, dobył broni i wyszedł z wozu.. chciał się szybko rozejrzeć i przy okazji być gotowy na atak.
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Wiek: 40 Dołączył: 15 Lis 2005 Posty: 121 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-01-14, 16:46
Nie mam zamiaru spędzić w tej podróży reszty życia....Woźnica będzie miał szczęście jeśli staneliśmy niezjego winy....warknoł wyskakując z drugiej strony.Ty!!!Czemu stoimy?Rozejrzał się podchodząc do woźnicy.
_________________ Chaos nie jest niczym złym,gdy rodzi sie z niego porządek.........Revolucja jest ostateczną formą protestu.........Zbrodnią mogą być tylko te czyny których nie żałujesz.......
Na drodze leżał pień średniej wielkości drzewa, który ważył jakieś 90 kilogramów. Był ustawiony w ten sposób, że wóz w żaden sposób nie mógłby przejechać dlaje bez uprzedniego usunięcia go z drogi. Gdy tylko Darlarkhulum podszedł do woźnicy zauważył dwa uzbrojone we włócznie elfy, które zbliżają się dość szybko do niego. Muad zauważył jak kolejne dwa elf uzbrojone w krótkie miecze zbliżają się do niego. Nie wyglądalo to na jakieś kurtuazyjne spotknie, choć porozy mogły mylić. Pierwszy elf, który dobiegł do serpensa próbował dźgnąć go włócznią, lecz bezskutecznie.
Pelios wygląda z wozu, aby zorientować się w sytuacji. Widzi on dwa uzbrojone w krótkie miecze elfy, które atakują Muada. Otrzymuje on obrażenia od ataku jednego z elfów w nogę, drugi zaś nie trafił w Bohatera. W odwecie Muad zaatakował elfa, który go ranił jednakże jego atak był bezskuteczny. Darlarkhulum gdy tylko został zaatakowny włócznią szybko wzbił się w powietrze i ląduje na płóciennym dach wozu, który ugina się pod ciężarem serpensa. Bohater pyta o coś swych przeciwników, lecz onie nie reagują na jego słowa, tylko atakują dalej. Na widok atakujących elfów, woźnica schował się pod wozem, aby uniknąć walki. Gdy mijają pierwsze sekundy walkie Pelios wyskakuje z wozu i atakuje jednego z walczących, z Muadem elfów, a gdy tylko zadał mu obrażenia ten w odwecie trafił go swym mieczem, który posmakował krwi Mrocznego Elfa. Gdy tylko polała się pierwsza krew na placu boju Darlarkhulum zeskoczył z baldachimy na jednego z napastników uzbrojonego we włócznię i dotkliwe go pociął pazurami, czego efektem był upadek przeciwnika na ziemię. Muad także nie próżnował i uderzył toporem atakującego go elfa. Po chwili Pelios kolejny raz zaatakował jednego z elfów, z którym wczesniej walczył i trafił go sztyletem w okolice gardła z którego poleciała krew, brudząc koszulę Mrocznego Elfa, by następnie wbić mu sztylet w pierś. Darlarkhulum także atakował i uderzył jednego przeciwników w klatkę piersiową, czego efektem była krwawa rana, która jednak nie przeszkodziła przeciwnikowi serpensa atakować i trafić go włócznią w klatkę piersiową. Drugi elf także trafił Darlarkhuluma, lecz tym razem w ramię. Inny natomiast elf trafił Muada w brzuch swym mieczem, a po chwili ponownie zadał obrażenia Bohaterowi. W kolejnych sekundach potyczki Darlarkhulum uderzył pazurem w wczesniej rannego powaznie elfa i zabił go, a pomocnik zabitego trafił serpensa bronią w ramie. Muad po otrzymaniu wczesniejszych obrażeń jednym sprawnym atakiem odciął rękę atakującemu go elfowi, by następnie spróbować go przewrócić, jednak bezskutecznie. Pelios natomiast po zadaniu obrażeń elfowi dobił go rozprówając mu brzuch, a w tym samym czasie serpens wbił swój szpon w ciało swego przeciwnika. Pelios czując przypływ mocy poderżnął gardło elfa walczącego z Muadem. Darlarkhulum natomiast uderzył ponownie w swego przeciwnika, który jednak nie zginął tylko zaczął uciekać. Bohater jednak nie pozwolił mu uciec gdyż wzbił się w powietrze sprytnie unikając gałęzi drzew i spadł na przeciwnika, by z nieuwagi zmażdzyć mu twarz, chwytając jego głowę i wbijając ją mocno w ziemię. Walka była zakończona pomyślnie dla drużyny, która nie spodziewała się nagłego ataku mieszkańców lasu.
Pelios przeszukał ciała leżących koło niego przeciwników. Na odchodne kopnął jeszcze martwe ciało Elfa, który go zranił. Czuł się znacznie lepiej, krew Elfów na sztylecie bardzo go sadysfakcjonowała. Schował broń i krzyknął do serpensa.
"Darlakhulum, zostaw tego Elfa i choć tu przesunąć kłodę."
"Bezsens... " -burknął do siebie rozglądając się chwile po trupach.
Widząc jak Pelios zaczyna przeszykiwać ciała bierze się też do roboty i ich przeszukuje. Nie ma zamiaru oddać wszystkiego co jest przy nich czerwono-okiemu drowowi.
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Wiek: 40 Dołączył: 15 Lis 2005 Posty: 121 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-01-16, 20:11
Serpens popatrzył chwilę zszokowany na ciało elfa po czym przeżucił je sobie przez ramię i zaczoł iść w ich kierunku po drodze podnosząc włócznię.Podszedł do nich i żucił go na ziemię.To co mają ci dwaj jest moje...Wskazał na ciała elfów których zabił.A kłody nie przesune dopóki ich niepogrzebiemy......swoją drogą drogi Drowie czy nie uważasz,że to dziwne iż czterech zbójników w dodatku elfów atakuje nas na drodze?Z tego co wiem nie atakują bez powodu....albo w jakiś sposób dowiedzieli się o twojej obecności albo....cholera wie co się tu dzieje...Powiedział i zaczoł przeszukiwać dwa ciała.
_________________ Chaos nie jest niczym złym,gdy rodzi sie z niego porządek.........Revolucja jest ostateczną formą protestu.........Zbrodnią mogą być tylko te czyny których nie żałujesz.......
Pelios odnalazł przy martwym Elfie sakiewkę z 12 złotymi monetami, sztylet, krótki miecz i skórzaną zbroję. Muad przy zwłokach odnalazł krótki miecz i skórzaną zbroję, bez sakiewki, a Darlarkhulum przy zabitych elfach odnalazł dwie skórzane zbroje, dwie włócznie, i dwie sakiewki w których było 8 i 10 złotych monet. Serpens pomimo chęci pogrzebania elfów nie wiedział skąd wziąść łopatę lub inne narzędzie do wykopania grobów.
"Zatrzymli nas, zaatakowali, chcieli zabić, a ty chcesz jeszzce chować ich przeklęte ścierwa !?" Pelios kopnął jedno z ciał.
"Nie wiem czy to ja byłem powodem ich ataku jednak ważne, że już nam nie sprawią kłopotu." odparł patrząc ze złośliwym uśmiechem na zabitych.
"Pewnie poprostu chcieli się wzbogacić. Te bydlaki wcale nie są takie dobre i świętobliwe za jakich ich większość uważa. Podczas wojen i ataków mordowali nasze dzieci i kobiety bez większych skrupułów." odparł z grymasem na twarzy.
"Nie mamy czasu na pogawędki, chodźcie tutaj przesunąć tą kłodę. Sam przecież nawet jej nie ruszę."
Złodziej podszedł do drzewa.
Ostatnio zmieniony przez Pelios 2006-01-16, 21:06, w całości zmieniany 1 raz
"Hmm o ile wiem to drowy są bardziej okrutne i bezwzględne... nawet dla siebie samych...." Chowa swoją broń i zdobyty sprzęt i idzie do drzewa... sam drow przecież nie da se rady, a pomoc zawsze się przyda.
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Wiek: 40 Dołączył: 15 Lis 2005 Posty: 121 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-01-16, 21:13
Wrzucił włócznie i pancerze do wozu a pieniądze schował do torby.Może i mrocznych Elfów mordują,ale na wojnie.Pomyslcie do cholery.... to nie koniec kłopotów.Nawet gdyby wiedzieli,że jesteś z nami zapewne nie rzucili by się na nas szaleńczo....może na ciebie,ale nie na nas.Ktoś musiał wydać im wyraźny rozkaz by nas zamordowali...i przeliczył ich możliwości.Bandyci nie atakowali by trzech osób widząc,że dwóch z nich to wojownicy.A napewno niezrobili by tego w czwórkę.Mówcie co chcecie ale ja chciałbym wiedzieć coto za typy.....Spojrzał na ciała idąc w kierunku pnia.Jeśli chodzi o nich to lepiej będzie jak zostaną pochowani wedłóg elfiego zwyczaju.Odsuń sie Drowie bo jeszcze się połamiesz.Stanoł koło wojownika by mu pomóc z pieńkiem.
_________________ Chaos nie jest niczym złym,gdy rodzi sie z niego porządek.........Revolucja jest ostateczną formą protestu.........Zbrodnią mogą być tylko te czyny których nie żałujesz.......
Kłoda pomimo tego iż była ciężka nie stanowiła wielkiego wyzwania dla mocarnych wojowników, którzy w kilka chwil przetoczyli ją na bok. Wyglądało na to, iż to ów elfy zatarasowały drogę po to, aby powóz nie mógł przejechać.
Dziwny kierowca karawany pojawił się chwilę po tym jak kłoda została odsunięta i bez słowa jakich kolwiek podziękowań usiadł za lejcami w oczekiwaniu, aż Drużyna zasiądzie na swych miejscach i pojadą dalej.
Darlarkhulum przez kilkam chwil zastanawiał się jak wygląda pogrzeb Elfów, lecz nic nie przychodziło mu do głowy, ponieważ nigdy wcześniej nie spotkał się z jakim kolwiek pochówkem elfów, a sam nie czytał nic o ich zwyczajach. Muad i Pelios także nie wiedzieli jak wygląda prawidłowa ceremonia pogrzebowa wśród Elfów.
W chwili gdy kłoda była przenoszona na pobocze zbierały się deszczowe chmury nad lasem. Zapowiadało się, że za kilkanascie chwil zacznie padać rzęsisty deszcz, który okryje całą okolicę.
"Jak chcesz chowac tych parszywych kmieci to rób to sam. Zresztą im dłużej zostajemy w tych lasach, tym większe prawdopodobieństwo kolejnego ataku. Zatem proponuje jak najszybciej się z tąd wynieść." Pelios skierował się w stronę powozu. Wsiadł do środka nie zwracając najmniejszej uwagi na zachowanie kierowcy.
"Hehe... " zachichotał cicho...
"Kto żyje bez honoru, ten umrze bez niego... nie warto ich chować..." powiedział do serpensa poczym wlazł na góre karawany i zaczoł sobie ogłądać miecz elficki i skórzany pancerzyk... może sie przydać wkrótce.
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Wiek: 40 Dołączył: 15 Lis 2005 Posty: 121 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-01-17, 20:46
Ja tam czuje niedosyt....powiedział patrząc na plecy oddalającego się drowa.Machnoł skrzydłami i podleciał do powozu.Wsiadł do niego i rozsiadł się wygodnie.Niepowiedziałbym,że niemieli honoru....napewno nie zaatakowali dla zysku.....mruknoł przygladając się zdobycznej broni i pancerzom.Sprzedamy to w mieście demonów?Zapytał i zaczoł oglądać nowopowstałe blizny.
_________________ Chaos nie jest niczym złym,gdy rodzi sie z niego porządek.........Revolucja jest ostateczną formą protestu.........Zbrodnią mogą być tylko te czyny których nie żałujesz.......
Wóz ruszył, a w wraz z nim drużyna. Jechali oni wśród zielonych drzew kierując się ciagłe na południowy zachód, a z każdym kilometrem zbliżali się do Królestwa Demonów. Nadal Bohaterowie nie byli pewni jakie powody miały Elfy, że ich zaatakowały, ale nie pozostawało bez wątpliwości, to że coś kryło się bardziej znaczącego za tym atakiem, choć może to tylko domysły.
Siedzące w karczmie krasnoludy kolejny raz przerwały swą pracę, by zakosztować czegoś do jedzenia. "Powiedz ni mi przyjacielu, czy coś więcej kryło się za tym atakiem elfów?" Krasnolud wypił łyk piwa i przegryzł kawałek kurczaka. "Nie zupełnie z samą misją, ale ta walka rzutowała w pewnym stopniu na dalsze przygody tej drużyny, w sumie to może przenieśmy się do jakiegoś bardziej odosobnionego stolika, bo robi się tu zbyt gwarno." Uczony odparł na to tylko: "Racja" i obaj przenieśli się do innego stolika.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum