TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Asard
2008-01-15, 00:17
Tlący się Płomyk Nadziei - Akt II - Wiara
Autor Wiadomość
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2007-09-26, 22:37   Tlący się Płomyk Nadziei - Akt II - Wiara


Tlący się Płomyk Nadziei - Akt II - Wiara


Sesja Reggirta, Cohena i Altharisa


Cud, boska interwencja, mistyczne ocalenie... Różnie można nazywać to co miało miejsce zeszłego poranka. Paladyn w świetlistej zbroi i skrzydłach wykonał coś co można było nazwać masowym egzorcyzmem. Jak? Odpowiedź na te pytanie dręczy od tamtego czasu cały klasztor. Niektórzy zaczęli mówić że Cohen jest nowym wcieleniem samego Aesira zamkniętym w ludzkiej powłoce. Inni że jest paladynem który zapowiada rychły powrót od dawna milczącego boga a jeszcze inni przypisują całe to zdarzenie mocy młota. Kto z nich ma rację? Cóż jeśli paladyn wciąż nie będzie się budził to pierwsza opcja rychło odpadnie. Leżał w bezruchu już całą dobę i pomimo licznych zaklęć leczących i ziółek Rakkela nic nie było wstanie go z tego stanu wyrwać. Aktualnie pozostawał przy niemu jedynie jego kompan Reggirt oczekując tego ze być może nagle nastąpi zmiana. Jego dawny druh się przebudzi. Nic jednak na to nie wskazywało. Drzwi do pokoju w którym leżał paladyn uchyliły się lekko. Weszła do nich młoda zgrabna kobieta i podeszła do wojownika. Spojrzała na niego a następnie na jego kompana. Położyła delikatną dłoń na ramieniu Reggirta.

- Wciąż nie ma poprawy? - spytała

Cohen leżał w bezruchu lecz jego świadomość zaczęła powoli odbierać bodźce zewnętrzne. Miał pustkę w głowie od momentu kiedy był na polu bitwy. Kiedy jakimś cudem przebrnął przez armię przeciwnika bez szwanku. Co się wtedy stało. Tego nie wiedział. Słyszał jakieś szumy które powoli zaczęły przekształcać się głosy. Zdawało mu się że znajome. Czuł że jest w stanie się poruszyć... Otworzyć oczy... Zupełnie jakby właśnie wybudził się z bardzo długiego pozbawionego sennych marzeń snu.

Gościńcem zmierzającym do Miasta Magów zmierzał młody adept tej sztuki. Niedawno opuścił Seilar gdzie dane mu było uratować nie tylko żywych ale także i martwych. Opuścił granice rodzinnych Księżycowych Lasów. Zmierzał do Broln gdzie znajdywała się ponoć największa biblioteka oraz osławiona Wieża Magów. Miasto nauki i magi. Brzmiało idealnie dla Altharisa. Nagle ujrzał przed sobą również zmierzający do Broln wóz. Jechał znacznie wolniej więc młody mag bez problemów mógł go dogonić nawet nie popędzając swego wierzchowca.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2007-09-26, 22:49   

Dłoń na ramieniu wywołała uśmiech na twarzy wojownika. Reggirt siedząc cały dzień przy paladynie dużo rozmyślał nad tym co słyszał od tutejszych kapłanów. Cohen ucieleśnieniem Aesira? Przeszedł w końcu próbę berła, a to co z nim uczynił przed murami zakonu musiało byc sprawką boga. Czy boskość leżała w artefakcie, czy może w paladynie, który go posiadał, tego nie wiedział nikt. Nawet Cohen.


- Dalej się nie ruszył, ani nie odzyskał przytomności. Temperatura jednak mu spadła. Tyle dobrze. - odpowiedział Vai. Wstał z krzesła i spojrzał jej w oczy. - A jak te pół tysiąca 'oczyszczonych' przez Cohena? - zapytał po chwili zamyślenia.

Jego wzrok znowu padł na kompana. Nie chciał iść na tę bitwę, a stał się tym przez którego nie było żadnego przelewu krwii. Bohater.
_________________
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-09-26, 22:58   

To było, jak.. powolne wypływanie z głębin jeziora na powierzchnię. Jak.. powolne przebijanie się promieni słonecznych po burzy. Jak.. orzeźwiająca rosa poranka na trawie po zimnej nocy. Jak.. przebudzenie się do nowego życia.

Nie umiał nawet tego określić. Po prostu stopniowo, bodziec po bodźcu wydobywał się z niebytu.

Najpierw głosy. Niewyraźne i przytłumione. Później ciepło. Aż wreszcie światło, gdy powoli otworzył oczy. Reggirt i Vai... przez chwilę zastanawiał się, czy wykonać jakiś gest, dając znać, że jest przytomny, czy udawać, że nadal śpi, nie przeszkadzając im. Dopiero pytanie wojownika pomogło mu podjąć decyzję.

- Sam... sam z chęcią bym się dowiedział, jak bardzo narozrabiałem... - chrząknął, unosząc się lekko na łokciach i uśmiechając słabo - ...mogę dostać nieco wody?
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Altharis 
Profesjonalista



Wiek: 35
Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 702
Wysłany: 2007-09-27, 08:11   

Altharis jechał wolno. Zmierzał właśnie do sławnego Broln, Miasta Magów. Słyszał o nim wiele. Znajdowała się tam ponoć wielka biblioteka, skarbnica nieocenionej wiedzy oraz Wieża Magów. Raj na ziemi dla każdego czarodzieja.

Dostrzegł wóz. Nie przyspieszał zbytnio, by woźnica nie panikował i nie doszło do czegoś głupiego.... Po za tym wolał wpierw sprawdzić kim jest woźnica, jako że znajdował się obecnie na terenach ludzi. Mag zachowywał do nich dość sceptyczne nastawienie. Przed wyjazdem zasięgnął nieco języka. Słyszał wiele opinii, niekoniecznie pozytywnych.

Po chwili zrównał sie z wozem.

-Witaj dobry człowieku- pozdrowił nieznajomego
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2007-09-27, 16:44   

Vai westchnęła lekko przenosząc wzrok z paladyna na Reggirta który wstał i spoglądał właśnie prosto w jej oczy. Trwało to zaledwie chwilę jednak dla wojownika czas zmienił swój bieg w tym momencie.

- Wiem że Cohen jest twoim kompanem ale może odpoczniesz na chwilę a ja przy niemu zostanę? Albo przynajmniej idź coś zjeść. Przemęczając się nie pomożesz mu. - powiedziała troskliwym głosem. Wojownik spędzał przy paladynowi większość czasu od kiedy kapłani zabrali go z nieprzytomnego, uznali że zrobili wszystko co w ich mocy i że należy jedynie czekać na efekt - Pozostali dochodzą do siebie w szybszym lub wolniejszym tempie. Bracia narzek.... Cohen! - krzyknęła naglę kiedy paladyn odzyskał przytomność - Oj narozrabiałeś fundując nam mieszankę wielu nieprzewidzianych emocji - uśmiechnęła się - Wiedziałam że jesteś nie do zdarcia.

Altharis powoli zrównywał się z wozem. Widział na jego tyłach coś przykrytego czarną płachtą. Niezależnie co to było było tego dużo i było nasycone magiczną energią co mag wyczuł od razu. Minął płachtę osłaniającą po bokach wóz i powitał woźnicę.

- Na sto beczek skwaśniałego piwa!!! - Wyrwał woźnica który okazał się być krasnoludem - Czy ja ci na człowieka wyglą... Altharis?

Woźnicą okazał się nie kto inny jak Ragfer, kowal pochodzący z niewielkiej chatki w górach Terenów Niezależnych. Kowal który wraz z magiem przyczynił się do ocalenia Seilaru.

- Co tutaj robisz chłopcze? - spytał krasnolud wyraźnie zdziwiony ich wspólnym spotkaniem na tym gościńcu.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Altharis 
Profesjonalista



Wiek: 35
Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 702
Wysłany: 2007-09-27, 17:24   

-Jasna cholera ! Ragfer ! Faktycznie, z człowiekiem to ty masz niewiele wspólnego... Co ty tu robisz ? I cóż to wieziesz na tym wozie, jeśli można wiedzieć ? Magią od tego czuć na kilometr... Ja zmierzam do Broln, rzecz jasna. Słyszałem, że w tym mieście znajduje się wielka biblioteka, w której mam zamiar spędzić nieco czasu, podobnie jak w Wieży Magów. Powiadano mi również, że tutejsi magowie są jednymi z najlepszych w całej Sorii. Ciekawe ile w tym prawdy a ile pustych przechwałek...-

Widok krasnoluda w tych okolicach niemało go zaskoczył. Z tego co sobie przypominał, miał on powrócić do swojej chatki w górach i tam już osiąść w spokoju. Widocznie zmienił nieco tryb życia.
Ostatnio zmieniony przez Altharis 2007-09-29, 20:50, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-09-27, 21:18   

- Tak właśnie myślałem - uśmiechnął się słabo do Vai, opierając o poręcz łóżka - to jak z tymi ludźmi? Co ja im zrobiłem? Co się stało? Długo leżałem? Ostatnią rzeczą jaką pamiętam to stojąca armia paladynów, światło, leżące przede mną setki opętanych i ja uderzający Berłem w jakiś głaz...

Odkaszlnął. W gardle miał pustynię.

- I co będzie z tą wodą? - wyszczerzył zęby w kolejnym, tym razem szerszym uśmiechu.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2007-09-28, 10:25   

- Szczerze to sobie krótką drzemkę fundnąłem przy tym czuwaniu - odpowiedział po czym z radością powitał kompana.

- Dziwne że tak długo leżałeś! - krzyknął wesoło - wyegzorcyzmowałes pół tysiąca ludu jednym ruchem berła! Gdybyś od razu ruszył na Zarr'Tahira już dawno bylibyśmy po obrabianiu jego rogów na trąbki...

Widok ocknionego przyjaciela od razu ożywił Reggirta.
- Woda? Poczekaj chwilkę.

Wojownik udał się po szklankę wody o którą prosił Cohen. Będąc już spowrotem, podał ją kompanowi po czym zapytał Vai.

- I co teraz planuje wasza ekipa?
_________________
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2007-09-29, 15:20   

Ragfer pogładził ręką swoją brodę a następnie odchrząknął.

- Aż tak czuć od tego magią? W mordę strzelił... Niedobrze. Jeśli strażnicy się doczepią do mojego "towaru" to będzie nieciekawie. Ehh.. Coś się wymyśli. Bibioteka, Wieża Magów... Taa... Miejsce idealne dla podobnym tobie. Znam tam pewnego starego grzyba który na tym fachu się zna jak mało kto... Chociaż odkąd dostał stanowisko w gildii i skończył podróżować więcej czyta niż zaklęć rzuca... To właśnie z jego powodu jadę z "towarem". Powiem ci że maiłeś już okazję się z nim spotkać... Wysokie, żelazne i ciskające jedną ręką ogromne głazy... Mówi ci to coś? - Ragfer uśmiechnął się szeroko.

Mury Broln powoli zaczęły być widoczne. Były one dość solidne i wysokie a ponad nimi poza wyższymi budynkami było widać także strzelistą Wieżę Hathira.

Reggirt skierował swe kroki do szafki leżącej w kącie pokoju gdyż właśnie tak znajdywał się dzban z zimną wodą i cztery puste teraz kubki. Nalał do jednego z nich wody i wrócił podając ją kompanowi. Kiedy zadał pytanie Vai ta zmarkotniała nieco.

- Ja najchętniej wybrałam się z wami. Walka z demonami. Tego jeszcze nie było - dodała uśmiechając się choć nie pełnie - Chodzi o to że nie wiem co postanowi reszta. Część pewnie nie będzie myślała o walce z stworami z otchłani zbyt pozytywnie. Już Jollan na pewno - uśmiechnęła się krzywo.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Altharis 
Profesjonalista



Wiek: 35
Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 702
Wysłany: 2007-09-29, 20:49   

-Piąstka ? - zapytał zdziwiony - Jasne, że pamiętam. Chyba nawet zbyt dobrze... Miałeś szczęście, że zjawiłeś się wtedy w odpowiednim czasie, jeszcze kilka chwil a z twojego pupilka zostałaby sterta gruzu i żelastwa... - zażartował - Nie rozumiem jednak... Czyżbyś wiózł na tym wozie jego pozostałości ? Ktoś wreszcie pokonał golema ? A co do tych strażników... Nie każdy jest w stanie wyczuć magię... Wątpię, by ci kretyni z straży miejskiej zdołali tego dokonać... Przy odrobinie szczęścia powinno udać ci się prześlizgnąć... Wystarczy jednak byle adept sztuki magicznej czy świątynny klecha, a faktycznie może się zorientować, że wieziesz na tym wozie niecodzienny ładunek...

Powoli zbliżali się do Broln. Zjawa kroczyła wolno, niosąc swego jeźdźca, ten zaś podziwiał mury miasta i dający sie dojrzeć już z oddali szczyt strzelistej Wierzy Hathira.
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2007-09-29, 21:10   

Reggirt posłał łagodny uśmiech w kierunku Vai - Walka z pomniejszymi demonami to akurat nie jest wielki problem. Dużo gorszą sprawą będzie walka z Zarr'Tahirem. Choć z tego co widziałem berło jest ogromnym krokiem do zniszczenia tego demona. - Wojownik spojrzał wymownie na kompana.

- Wogóle to jak się czujesz jako wybraniec Aesira? Wyegzorcyzmowanie półtysięcznej armii musi być czymś, jednak całkowita utrata świadomości na jeden dzień też powinna zostawić jakieś wrażenie.
_________________
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-10-01, 10:32   

- Przede wszystkim czuję się jakbym oberwał w głowę czymś bardzo ciężkim - westchnął.

Właściwie powinien się tego spodziewać, że jego wyczyn sprawi dość spore poruszenie w Klasztorze. Dowcip polegał na tym, że on sam pojęcia nie miał, co tak właściwie mu się przydarzyło.

- I nie czuję się wybrańcem Aesira - dodał z uśmiechem, pociągając spory łyk z kubka - wolę nie nosić na barkach tak zobowiązującego tytułu. Choć domyślam się, że okolica o mnie aż huczy?

Skinął głową w stronę Vai.

- Nikogo przecież nie zatrzymamy.. jeśli tylko zechcesz, możesz ruszyć z nami. - chrząknął znacząco - Gdzie są moje ubrania i sprzęt? Wypadałoby coś zjeść i zobaczyć jak sprawy stoją.

Humor i energia wracały. Miał Berło Niebios!
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2007-10-01, 21:05   

- Dokładnie - rzucił Ragfer kiedy Altharis wymienił imię golema - Faktycznie. Tak go pokiereszowaliśmy że zastałem na jego ciele jedą czy dwie rysy spowodowane zapewne upadkiem - Krasnolud uśmiechnął się - Nikt jeszcze nie dał rady pokonać piąstki lecz musiałem go jakoś poskładać i przykryć płachtą. Golem wędrujący obok byłby dość niecodziennym widokiem znacznie bardziej przykuwającym wzrok niż wóz z nieznanym towarem prawda? Miejmy nadzieję że strażnicy nie doczepią się bo trza będzie gonić do wieży po Aloxera by ten wszystko im wyjaśnił.

Brama była już dość dobrze widoczna. Dwójka strażników znudzonych pewnie wartą trzymaną od godzin porannych również.

- Nie chodzi o to. Widzicie. Chciałabym wyruszyć jednocześnie z wami i z nimi a by było to możliwe trzeba ich przekonać aby dołączyli do wyprawy - powiedziała Vai

Woda przyniosła ulgę gardłu paladyna. Poczuł jak zimny płyn spływa aż do samego żołądka zostawiając za sobą kojący ślad. Rzeczy paladyna znajdywały się obok łożnicy łóżka pod ścianą oraz część w postaci tarczy i zbroi na stoliku nieopodal.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Altharis 
Profesjonalista



Wiek: 35
Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 702
Wysłany: 2007-10-03, 09:02   

-Aloxer ? Tak zwie się ten ten sędziwy czarodziej ? Musisz mnie z nim poznać.... Dalej nie rozumiem jednak, w jakim celu wieziesz do niego szczątki Piąstki... Po co ci on w Broln ? Nie mogłeś go zostawić w górach?

Zamilczał gdy ujrzał bramy miasta i strażników jej pilnujących. Altharisa powinni przepuścić bez problemu, ale Ragfer faktycznie mógł mieć kłopoty.

Zatrzymał Zjawę przed bramą. Przywitał się ze strażą krótkim "Dzień Dobry" i czekał. Pozwolił Ragferowi prowadzić dialog
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-10-03, 13:03   

Cohen wzruszył nieznacznie ramionami, popijając kolejny łyk wody. Wciąż w głowie mu szumiało, jakby co najmniej się upił. Przydałoby się odpocząć choć trochę... pomyślał, po czym na przekór samemu sobie wstał, siadając na brzegu łóżka.

- W takim razie na mnie nie licz - oparł Vai - nie zamierzam nikogo namawiać ani prosić do towarzyszenia nam. Jeśli zechcą sami to zrobić, nie powstrzymam ich, ale nikogo nie będę brał ze sobą na własną odpowiedzialność.

Uśmiechnął się do Reggirta.

- Dzięki za wodę - rzekł, pocierając silnie czoło i starając się wstać - muszę się obmyć choć nieco. Zaraz wrócę.

To powiedziawszy paladyn wychodzi z pomieszczenia do łaźni nieopodal, by doprowadzić się nieco do ludzkiego stanu (mycie, golenie itp).
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2007-10-05, 21:26   

- W porządku - odpowiedział paladynowi.

Gdy kompan znalazł się w łazience, w głowie pojownika pojawiło się wiele myśli. Nawet bez większego problemu ukształtował jedną z nich w pytanie które zadał Vai:

- Można wiedzieć dlaczego chciałabyś wyruszyć z nami? Pytam tak, z czystej ciekawości. No i czy wiesz, jak prawdopodobne jest wyruszenie reszty ekipy z nami? Bo możliwe że macie już kolejne zlecenie.

Z jednej strony Reggirt chciał aby do boju z Zarr'Tahirem stanąć u boku tej drużyny, która zdążyła już pokazać się z bardzo dobrej strony. Jednak również pojawiły się wątpliwości, czy wciągać kolejnych ludzi w wyprawę, w której śmierć na pewno po kogoś przyjdzie.
_________________
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2007-10-06, 11:47   

- Taa.. Aloxer. Pewnie i tak byś go poznał gdybyś chciał odwiedzić Wieżę Magów. A Piąstka będzie wkrótce miał się okazje sprawdzić. Zobaczymy jak sobie będzie radzić w prawdziwym boju. Wiesz. Mamy tutaj małą kabałę. Demony, rozpleniające się zło. Dzień jak co dzień - Regfer uśmiechnął się - A po małej przygodzie w Seilarze sam zatęskniłem za bitkami jakie miały miejsce kiedy jeszcze byłem młody.

Zbliżyli się do bram miasta. Jeden ze strażników podszedł do wozu mierząc wzrokiem wpierw krasnoluda a następnie maga.

- Co wieziecie w tym wozie?

- Magiczne minerały dla Aloxera. Zachciało mu się eksperymentów - uśmiechnął się

- Do Aloxera powiadasz? Mimo wszystko chciałbym dokładnie zbadać zawartość wozu.

- Wiesz synu. Nie mam czasu na formalności a przesyłka jest bardzo delikatna - powiedział zdejmując z pasa sakiewkę i rzucając strażnikowi - Wierzę że dobrze wykonujesz swoje obowiązki i cenię to. Jak skończycie wartę skoczcie sobie na zimne piwko w karczmie - powiedział krasnolud wciąż zachowując usmiech.

- Przepuść go - rzucił drugi - Widziałem go kilka razy z magiem.

Pierwszy skinął głową.

- W porządku. Witamy w Broln - powiedział przypinając sakiewkę do własnego pasa.

Kiedy już nieco odjechali Ragfer zaśmiał się i spojrzał na maga.

- Ludzie - rzucił - Własne królestwo sprzedaliby za worek złota

Cohen usiadł na łóżku zaczerpując jeszcze kilka łyków wody z kubka. Następnie opuścił pokój i udał się w kierunku łazienki gdzie zaczął doprowadzać się do porządku. Kapłani mieli u siebie dość schludnie i czysto to też wszystko było na miejscu a same sprawy higieny załatwiało się bardzo przyjemnie.

Reggirt zadał pytanie kobiecie, a ta stała przez chwilę w milczeniu.

- Nie wiem. Myślę że wszystko będzie zależało od Bravena. Mieliśmy nieco odpocząć po pomocy klasztorowi ale myślę że teraz nasze plany nieco się zmienią. Jeszcze o tym z nimi nie rozmawiałam... Zobaczymy. A ja chciałabym wyruszyć bo... - zawiesiła głos na chwile - Lubię wasze towarzystwo, chciałabym wam pomóc i... Wciąż nie nauczyłeś mnie melodii którą nuciłeś w wiosce - ostatnie zdanie dodała z delikatnym uśmiechem spoglądając na wojownika.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2007-10-06, 12:49   

- Czasu na uczenie za bardzo teraz nie mamy - odpowiedział, odwzajemniając uśmiech. - ale po udanej wyprawie z Cohenem, to będzie go nieco.

Wojownik nieco pokrążył po pokoju, robiąc jako taki porządek. Odsunął krzesło spod łóżka i odstawił je na miejsce, oraz zagarnął rupiecie na szafce.

Gdy Cohen wyjdzie z łazienki pyta od razu:
- Ruszamy?
_________________
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-10-06, 13:04   

Jeszcze będąc w łazience usiadł ciężko na podłodze, chowając głowę w ramionach zupełnie tak, jakby za chwilę miał się rozpłakać. Bezskutecznie starał się znaleźć odpowiedź na dręczące go od momentu przebudzenia pytanie: "co tak właściwie się wydarzyło?". Czy to Berło i zaklęta w nim moc sama się uwolniła? Czy to Cohen jest w jakiś sposób specjalny? A może sam Aesir faktycznie zamanifestował swój swoisty "powrót"?

Pół tysiąca ludzi wyzwolonych spod czaru potężnego demona jednym egzorcyzmem.

- Niech mnie diabli, jeśli nie będą o tym układać pieśni - mruknął pod nosem sam do siebie, wychodząc z łaźni.

Na pytanie Reggirta odparł bez wahania.

- Natychmiast - uśmiechnął się szeroko - tylko dajcie mi się ubrać, zjedzmy coś i możemy ruszać choćby za godzinę.

Jak powiedział, tak zrobił, zabierając się za przygotowywanie ekwipunku (w szczególności Berło), a następnie kierując do sali jadalnej.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Altharis 
Profesjonalista



Wiek: 35
Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 702
Wysłany: 2007-10-06, 13:16   

-Demony ? Jakie u diabła demony ? Piąstka ma stanąć do boju ? Widzę, że szyk... - urwał, jako że w tym właśnie momencie dotarli do bramy.

Ragfer nader sprytnie uporał się ze strażnikami. Ruszyli dalej. Uwagi na temat chciwości ludzi nie skomentował. Po części podzielał zdanie kowala, ale co jak co, to właśnie krasnoludzcy kupcy słynęli ze swojej chciwości.

-Mniemam, że teraz od razu udajesz się do tego... Aloxera ?- zapytał - Prawdę powiedziawszy, chętnie dowiedziałbym się czegoś więcej na temat tych demonów, co to niby panoszą się po Sorii...
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2007-10-06, 16:32   

- Cóż. Konkretnie to najbardziej chodzi o jednego wokół którego kręci się to całe zamieszanie. Bardo starego. Widzę że żyłka poszukiwacza przygód się odzywa, hę? - Ragfer uśmiechnął się - Znam to uczucie. No to jedziemy do naszego maga. On przedstawi ci całą sytuację.

Budynek gildii znajdywał się już coraz bliżej. Mag i kowal jechali wolno główną drogą prowadzącą do niej mijając różnorakie budynki które jak to wbrol, popisywały się czasem niezwykle piękną ręką architektów.

- Trzymam cię za słowo - rzuciła Vai z uśmiechem - Pójdę porozmawiać z resztą a wy za ten czas pójdźcie coś zjeść

Kompani rozeszli się w długim korytarzu z którego Reggirt i Cohen ruszyli do jadalni Vai zaś weszła do pokoju obok. Kiedy dwójka dotarła na miejsce zastali leniuchującego kucharza który widząc kompanów przygotował im posiłek. Położył dwa talerze przed kompanów sam zaś wrócił do poprzedniej czynności.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2007-10-06, 19:33   

Reggirt powoli zaczął konsumować posiłek. Między kolejnymi gryzami znalazł chwilę aby zadać pytanie kompanowi.

- Jakiś plan co Zarr'Tahira posiadasz? Czy całą naszą nadzieją jest ten wspaniały artefakt którego jesteś posiadaczem?
_________________
 
 
     
Altharis 
Profesjonalista



Wiek: 35
Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 702
Wysłany: 2007-10-06, 20:12   

Altharis uśmiechnął się

-Masz rację. Kiedy tylko wspomniałeś o szykującej się wyprawie od razu odezwała się we mnie dusza awanturnika. Nie przepuszczę żadnej przygodzie... Dobrze, udajmy się więc do twojego znajomego. Z przyjemnością go poznam i wysłucham tego, co ma do powiedzenia... o tym demonie...

Prowadził Zjawę wolno, podziwiając piękną architekturę miejskich budynków. Rozmyślał nad tym, co powiedział mu krasnolud. Ragfer chciał zabrać na wyprawę Piąstkę... Musiała to być jakaś poważna sprawa. O jakiego demona mogło chodzić?
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-10-08, 10:44   

- Od początku tylko ono było naszą nadzieją - odparł Cohen zabierając się za jedzenie - moim jedynym planem jest powrócić do Broln i liczyć na to, że Aloxer pomoże nam i naszym ewentualnym kompanom znaleźć miejsce, gdzie ukrywa się demon. Mało finezyjnie, prawda? - uśmiechnął się szczerze.

Nie mówiąc już więcej paladyn zjada posiłek.

- Jak dla mnie możemy ruszać choćby teraz. W sumie najwygodniej by było, gdyby mnisi utworzyli nam teleport do Broln. W drodze będziemy łatwym celem. Jak sądzisz?
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2007-10-13, 13:10   

- Masz zadatki na świetnego maga chłopcze. Nawet żeś podobny do Aloxera. On też pragnął czuć dreszczyk emocji podczas jego licznych przygód. Teraz zaś zamiast podróżować czyta stare księgi. Chociaż nie wiadomo po co mu to - westchnął spoglądając przed siebie - A to jest chłopcze wieża w której uczą się kolejne pokolenia magów. Architekt miał wyobraźnię ale brakowało mu budowniczej wprawy. Typowo ludzka robota.

Cała budowla sprawiała wrażenie, jakby sięgnąć miała chmur. Jej strzelistość nadawała dodatkowe złudzenie wysokości. Wieża miała błękitny kolor, dach zaś był nieco ciemniejszy. Przed budynkiem stało dwóch młodych adeptów magii. Na widok przyjeżdżającego wozu jeden z nich zniknął wewnątrz budynku drugi zaś czekał na przyjeżdżających. Po chwili kiedy dwójka wędrowców dobiła już pod wrota wieży z budynku powrócił tamten adept wraz z starszym mężczyzną który Podpierał swe kroki drewnianą laską.



Za nim zaś kroczyła młoda kobieta o kształtnych, Altharis mógł nawet po części uznać nawet że ponętnych kształtach. Miała na sobie długą zieloną suknię a jej ramiona oplatały płomienne pofalowane włosy.



- Witaj stary druhu - powiedział sędziwy mag - Miałeś jakieś problemy w trasie?

- Żadnych. Ba nawet znajomego po drodze złapałem. Pamiętasz maga z Seilaru o którym ci opowiadałem. Ucznia Krazzela? - Skinął głową na Altharisa

- Oczywiście że pamiętam. To przyjemność cię poznać - powiedział do młodego maga - Jestem Aloxer.

Kiedy bohaterowie kończyli posiłek do jadalni wpadła Vai w wyraźnie dobrym humorze. Podeszła do ich stołu lekkim krokiem z rękoma założonymi za plecami.

- Zgadnijcie co? - powiedziała z uśmiechem - Braven zadecydował że ruszamy z wami. I o dziwo nawet Jollan nie protestował. Kiedy wyruszamy?

Żołądki bohaterów były w pełni zadowolone z posiłku który z pewnością bez żadnych innych racji dałby rade zaspokoić ioch głód do następnego poranka.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group