TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Pelios
2007-09-09, 17:33
Zaginione Miasto Akt II
Autor Wiadomość
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-03-15, 16:19   Zaginione Miasto Akt II

Posążek z północy, posążek z południa. Dziedzictwa Lutriańskiej kultury. Jest jeszcze trzeci, bez niego Elfiej Pani plany ziścić się nie mogą. Przepadł on jednak wraz z Pradawnym Miastem. Ukryte przez wieki, droga doń zaś kręta, czy lojalny sługa podoła zadaniu ?


Zaginione Miasto - Akt II


"Hhhrrrrr !" rozległ się gardłowy odgłos zbieranej flegmy. Karczmarz powtórzył go jeszcze raz, po czym siarczyście splunął na ladę, by przetrzeć ją szmatką. Wzrok jego powędrował nieco w górę. Zastygł wpatrując się nieruchomo w jakiś punkt, przez jego twarz przeniknął cień odrazy. Wrócił do czyszczenia lady. Robił to zapewne jedynie z nudów, plamy bowiem na niej pamiętały chyba jeszcze czasy poprzedniego pokolenia.
"Ktoś Cię szukał, czteroosobowa grupa. W życiu nie widziałem tak dziwnej drużyny."

Minęło sześć dni, słońce zaś zbliżało się powoli do zenitu. Czwórka bohaterów dawno już po porannym posiłku siedziała właśnie w jednym z dwóch wykupionych na tydzień pokoi. Zebrali wszystkie swoje rzeczy i spotkali się w pokoju Infernusa i Lipki, by zdecydować co robią dalej. To dzisiaj miał pojawić się Gah'Felet. To dzisiaj mieli rozstać się ze szkatułką i przywitać ze spodziewaną nagrodą.
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2007-03-15, 18:19   

- Może byśmy się przenieśli do sali biesiadnej, bo skoro to dziś ma się pojawić nasz facet od nagrody. - powiedział Sirion do reszty towarzyszy wstając z jednego z łóżek. - Jak będziemy tu tak siedzieć to jeszcze naw znów wyjedzie, a ja kolejnego tygodnia nie mam zamiaru tu spędzać. To co idziemy? Zresztą napił bym się piwa.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2007-03-15, 18:26   

Jor siedząc na swoim łóżku, naprzeciw Lipki, opierał się o ścianę za nim i kończył właśnie butelkę wódki, którą to kupił kilka dni temu. Szczerze mówiąc kończył tę butelkę już od bodajże 3 dni, od ostatniej popijawy stracił nieco zaufanie do 'oprocentowanych' trunków.
Siedział na tym zadupiu już 7 dni... stanowczo za długo, zwłaszcza, że wszyscy patrzyli tu na niego jak na dziwadło... W życiu, kurwa, jora nie widzieli! Ehh... idioci...
-To co robimy? Dzisiaj mamy złożyc kluczę u karczmarza - coś spod obicia łóżka wbiło się jorowi w zadek, co spowodowało, że natychmiastowo podskoczył na niewielką wysokośc i wylądował na brzegu łóżka -Dziś również mamy spotkac się z Gah'Feletem... - uśmiechnął się z ulgą -A ja nareszcie będę mógł to wyciągnąc - mruczał pod nosem bardziej do siebie niż do drużyny patrząc na pokaźne wybrzuszenie pod koszulą.
Uśmiechała mu się propozycja Siriona, z zwłaszcza wzmianka o zapłacie. Cóż... z 10 srebrnymi monetami to on nie wyjdzie poza mury Haliery...
Złapał za plecak, który kilkakrotnie kopnął już podczas tej rozmowy i wrzucił go na plecy. Wszystko co miał, znajdowało się teraz w tym plecaku... No może prócz sztyletu, skrzyneczki i listów, ale to się nie liczy!
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2007-03-15, 20:02   

Gog jeszcze trochę zaspany ponieważ ostatnie noce zarywał nad nauczeniem się zaklęć i
”zabawą” nimi a w szczególności ulubionym płomyczkiem którego uważał za przyjaciela. Siedząc i wpatrując się w atomy krążącego tlenu nagle odwrócił wzrok na towarzyszy i powiedział:
-Nie chce się plątać w kolejne kłopoty ale wydaje mi się że ten strażnik jeszcze nie dostał za swoje. Sześć dni próżnowaliśmy i nawet nie mieliśmy czasu odwdzięczyć się za taki cudowny uczynek?- zapytał przyjaciół po czym powstał z łóżka rozciągając i przeciągając się.
_________________
http://img99.imageshack.u...00067mg2.th.jpg
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2007-03-15, 21:47   

- Wierz mi Kalif. Sam obiłbym mordę temu zarozumialcowi od tamtego czasu już trochę ochłonąłem, a poza tym siedzenie w mieście chyba nie wpływa na mnie najlepiej a nie mam zamiaru przesiedzieć w nim jeszcze dłużej w chłodnym pokoiku z kratami.

Wstał i podszedł w kierunku okna spoglądając zań.

- Chodźmy poszukać "pana od szkatułki" - powiedział po chwili - Dowiedzmy się po co tyle zamieszania wokół tego małego świństwa.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-03-16, 18:55   

Jak postanowili tak też uczynili. Po minucie, może dwóch cała czwórka zeszła na dól. Sala była o tej porze wyjątkowo pusta. Znajdowały się w niej bowiem zaledwie cztery osoby. Człowiek o bujnej czuprynie, sączący trunek z zamkniętymi oczyma siedział przy stoliku w kącie sali. Drugi stolik zajął dla siebie chuderlawy młodzieniec, o bladej cerze przenikliwych wielkich oczach. Jadł bochen chleba, przegryzając suchym mięsem i popijając piwem.
Przy ladzie natomiast znajdowały się pozostałe dwie osoby. Pierwsza była bohaterom doskonale znana, był nią przysadzisty karczmarz. Rozmawiał po cichu z czwartą osobą, którą o dziwo był jor, podobny posturą do Infernusa. Miał nieprzyjemny wyraz twarzy, jakby coś nieustannie budziło w nim odrazę. Wokół przymrużonych oczu widniały czerwonawe ślady, najwyraźniej po poparzeniu. Wyglądały jednak na dość stare.
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2007-03-16, 21:05   

Jor... Karczmarz... Taaa... Gah'Felet...
Jor wychodząc zza rogu od razu skojarzył fakty, cóż... spodziewał się kogoś mniej jorskiego... Postać, którą miał przed sobą była aż za bardzo jorska... Wredny wyraz twarzy, te poparzenia, ehh... najbardziej jorski jor jakiego Infernus kiedykolwiek widział. Przy nim czuł się prawie jak elf...
Hmm... takie poparzenia to chyba robili złodziejom czy jakimś im tam podobnym... a może nie? Cóż... nieważne... Najważniejsze aby odebrać nagrodę i zostawić to gówno, bandyci, wampiry, kurwa mac, to póki co stanowczo za dużo.
Wylazł zza rogu i od razu zaczął 'rysować' palcami po blacie kontuaru. Po chwili wylądowała na nim również skrzynka, która powoli sunęła ku swojemu celowi - jorowi.
-Witaj... - spojrzał w przymrużone oczy szczuroczłeka, gdy ten tylko zwrócił na niego uwagę -...Pan Gah'Felet... Jeśli się nie mylę... - uśmiechnął się krzywo, nie chciał tego czynić, musiał jednak wyjść na większą szelmę od niego
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2007-03-16, 21:22   

Lipka podszedł do karczmarza położył przed nim mięso po czym powiedział:
-Mam tu trochę ostatnio upolowanego mięsa czy mógłbym u ciebie to spieniężyć lub wymienić na mniej krwiste racje żywnościowe?
_________________
http://img99.imageshack.u...00067mg2.th.jpg
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2007-03-16, 21:29   

Sirion stanął za plecami Infernusa, nie odzywał się. Dokładnie przyglądał się Gah'Feletowi. Chciał zaobserwować każdy jego odruch, grymas twarzy, cokolwiek co pomogłoby go zdefiniować.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2007-03-16, 22:25   

Asard rozejrzał się po pustawej karczmie. Zwrócił uwagę zwłaszcza na osoby przy ladzie. Jor do którego podszedł Infernus zdawał się być osobą której szukali. Tego jednak nie był pewien. Podszedł więc tak by nie wzbudzać większego zainteresowania i usłyszeć rozmowę między dwoma przedstawicielami rasy szczuroczłeków.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-03-17, 11:19   

Domniemany Gah'Felet odwrócił się powoli w stronę Infernusa. Wzrok wpierw spoczął na szkatułce, następnie zaś na jorze. Oczy tego typu należały do osób władczych i pewnych siebie, którzy spoglądają na wyjątkowo śmierdzącą kupę gnoju. Tak samo jednak wyglądały patrząc na karczmarza i na szkatułkę.
"Zatem to wy..." odparł chrapliwym głosem, zmierzył wzrokiem wszystkich poszukiwaczy przygód. Następnie wrócił wzrokiem do Infernusa, wpatrując się prosto w jego oczy, także jor poczuł się wyjątkowo niepewnie.
"Skąd to macie ?" wskazał szkatułkę szponiastym palcem.

Sirionowi ciężko było zdefiniować owego osobnika, wyraz jego twarzy wyglądał, jakby jor nieustannie czuł obrzydzenie do wszystkiego wokoło. Bohaterowi zdawało się jednak, że gdy zerknął przelotnie na niego, wyraz twarzy zmienił się nieco. Nie był jednak w stanie odczytać co miała oznaczać ta zmiana.

Gog położył z cichym plasknięciem tygodniowe mięso na ladzie.
Karczmarz wypuścił głośno powietrze i odruchowo odsunął się do tyłu.
"Co to za śmierdzące paskudztwo, znalazłeś to w rynsztoku czy jak ?"
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2007-03-17, 12:27   

Jor odwzajemnił wredne spojrzenie... Cóż, spodziewał się od przedstawiciela swojej rasy lepszego powitania... Palce kręciły mu się koło sztyletu, nie chciał jednak nic zrobić Gah'Feletowi, robił to raczej mimowolnie, praktycznie nawet nie wiedząc, że to czyni.
No nie, kurwa, z dupy sobie to wyjęliśmy, albo przyleciało z wiatrem. Ja pierdole! Czy on myślał, że ta elfka dojdzie tu sama? Ha-ha-ha! Ironicznie się uśmiechnął
-Zapytałem pierwszy... Czy mam do czynienia z Gah'Feletem? - powiedział opanowanym i spokojnym głosem. Cóż, jeśli mamy pogrywać w takie gierki...
Szturchnął lekko Lipkę i odwrócił się do niego...
-Weź to ze sobą...
Już widział jak karczmarz się ucieszy widząc pod drzwiami karczmy te śmierdzące ludzkie mięso, haha! Czuł się już prawie jak wysłannik gildii skrytobójców, który w subtelny sposób ma poinformować ofiarę, że już po niej. Ehh... Ci skrytobójcy, oni to mają robotę!
Nie spuścił na długo wzroku z jora, już po chwili znów patrzył mu w oczy i przystosowywał minę do danej sytuacji. Za cholerę nie mógł pozbyć się tego dobrego humoru, choć teraz byłoby to jak najbardziej przydatne.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2007-03-17, 12:43   

Po otrzymaniu szturchańca powiedział:
-ach przepraszam- następne skupił uwagę na rozmowie. Spodziewał się bardziej elfa bo tak mu bardziej pasowało to imię i takiego szukał wśród innych gości karczmy.
_________________
http://img99.imageshack.u...00067mg2.th.jpg
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2007-03-17, 13:20   

Sirion nadal nie odzywał się słuchając dokładnie całej rozmowy, a jego wzrok ciągle spoczywał na twarzy rozmówcy Infernusa, dokładnie zwracał uwagę na mimikę jora. Już raz coś zauważył ale nie wiedział dokładnie co. Jeśli jeszcze coś zauważy to może połączy to w całość i zidentyfikuje tego tajemniczego jora.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2007-03-17, 14:09   

Asard pozwolił Infernusowi rozmawiać w cztery oczy z nieznajomym nie wtrącając się do rozmowy a jedynie przysłuchując sie jej. Dyskretnie starał się ocenić uzbrojenie oraz cechy szczególne osobnika który był najprawdopodobniej celem ich wędrówki którą rozpoczęli w Broln. Asard niezbyt dobrze wspominał jej początek. Dla tej małej szkatułki zginęła elfka. Wojownik wciąż zastanawiał się co może być w niej tak cennego, zważając także na to że również podczas podróży tajemnicza czarnowłosa kobieta próbowała im ją odebrać.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-03-18, 12:13   

Bohaterowie usłyszeli jak karczmarz wciąga nerwowo powietrze.
Jor ubrany był w czarny płaszcz, zakrywający obecnie wszelkie jego gabaryty czy uzbrojenie. Asard nie musiał jednak długo czekać by ujrzeć broń owego osobnika.
Infernus zobaczył zmianę we wzroku jora, zmianę która spowodowała u niego lekkie dreszcze. W ułamek sekundy później, coś zimnego dotknęło jego gardła. Bohater nawet nie zauważył kiedy się to stało, ruch jora był niesamowicie szybki. Zakrzywiony sztylet, o lekko zielonkawym ostrzu i finezyjnie zakrzywionej rękojeści znalazł się przy krtani Infernusa.
"Tak masz do czynienia z Gah'Feletem miernoto !" warknął "A teraz odpowiesz mi na moje pytanie. Skąd macie szkatułkę ?" przymrużył jeszcze bardziej oczy, głos wydawał się jadowicie chrypiący.
Sirion mógł jak na razie stwierdzić jedno, osobnik ten był wyjątkowo porywczy.
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2007-03-18, 12:58   

Asard widząc jora wyciągającego broń chwycił odruchowo po swoje ostrza. Kiedy dostrzegł że zatrzymała się ona przy gardle Infernusa wyciągnął z pochwy kilka centymetrów ostrza resztę jednak pozostawiając jeszcze w środku, dając do zrozumienia że jest w każdym momencie gotów wyciągnąć ostrza a jednocześnie to że pragnie rozwiązać ten problem bez użycia stali.

- Odłóż sztylet. -powiedział stanowczo - Nie potrzebny nam rozlew krwi. Mieliśmy wyjątkowo parszywą podróż, by dotrzeć do ciebie z tym małym świństwem więc może porozmawiamy o nim bez użycia broni.

Próbował ocenić jak wygląda sytuacja wśród jego towarzyszy. Sam był gotów do walki jednak nie chciał żeby przez przypadek rozpoczęła się ona zbyt szybko. Miał nadzieje że nieobliczalny gog nie palnie niczego co mogło by im zaszkodzić a sztylet drowa nie powędruje zbyt szybko w kierunku przeciwnika którego broń znajdywała się stanowczo zbyt blisko szyi jora
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2007-03-18, 13:05   

Powolnym ruchem sięgał po swój sztylet, nie dawał po sobie tego poznać... Grał strach... chociaż nie... on się naprawdę bał tego gówna...
-Czy Ty myślisz, że... - przełknął ślinę -...że elfka dojdzie tu sama? - popatrzył na jora jak na idiotę.
Walczył sam ze sobą aby nie wpakować już wyjętego zza pasa sztyletu w brzuch Gah'Feleta. Twarz Infernusa nabrała wyrazu podobnego jak przy ciężkiej pracy fizycznej,a jednocześnie obrzydzenia. Sztylet trząsł się w prostej ręce, gotowy był zabić tego jora, choćby dla przyjemności. Czekał na reakcje towarzyszy.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2007-03-18, 15:03   

Sirion wyciągnął sztylet do rzucania i zaczął podrzucać go w ręce.
- Odłóż swój sztylet - powiedział do jora ze złowrogą nutą w głosie - nie po to szliśmy tu z Broln i czekali na Ciebie cały tydzień by się teraz wdawać w niepotrzebny rozlew krwi - powiedział spokojnie, choć krew burzyła mu się i bardzo chciał zabić tego parszywego jora, który jakby nie było przystawił sztylet do gardła jego przyjaciela.
"Jeszcze się doczekam by zatopić swój sztylet w jego ciele." - obiecał sobie w duchu.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2007-03-18, 16:27   

Gog stojąc z boku stwierdził że on tylko wpada w kłopoty. Dlatego stał obok jedynie przypatrując się rozwojowi sytuacji.
_________________
http://img99.imageshack.u...00067mg2.th.jpg
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2007-03-18, 16:39   

"Elfka...no właśnie" wychrypiał Gah'Felet "Tak też mi się zdawało, że Ethelini nie wysłałaby z misją takich jak wy. Gdzie jest zatem elfka o której mówicie ?" sztyletu nie zdejmował z gardła Infernusa, wzrok jednak obrócił teraz na Siriona "Tydzień ? Jakim cudem dotarliście tu tak szybko ?"
Karczmarz odsunął się do tyłu i bezspornie zajął butelkami na półkach. Dwójka gości karczemnych przyglądała się wydarzeniu z niekrytym zainteresowaniem.
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2007-03-18, 16:54   

Przystawił dwa palce do dłoni trzymającej sztylet i lekko ją odepchnął
-Martwy, nic Ci nie powiem - uśmiechnął się podle, w miarę wzrostu zainteresowania u Gah'Feleta Infernus zdobywał przewagę.
Swoją drogą... Właśnie! Co się stało z tą elfką? Hehe... a więc wyruszyłem nawet nie wiedząc czemu? Odwrócił głowę w stronę Asarda, czas na niego... Chwile... On przecież coś mówił, ktoś tam elfkę zabił, ale kto do cholery? Uff... wygląda na to, że musi czekać na Asarda, póki co robił dobrą minę do złej gry.
Ha, jakie zdziwienie wywołała wzmianka o 'przyśpieszonej' drodze z Broln do Haliery. Ah! To była muzyka dla uszu jora, ten chuj stawał się coraz bardziej zainteresowany. Byleby tamci się nie wygadali to w krótkim czasie osiągniemy nad nim taką przewagę, że będzie się bał podnieść rękę bez pozwolenia.
Sztylet wciąż w dłoni jora, niebezpiecznie blisko brzucha Gah'Feleta. Mimo to jor nie decydował się na pchnięcie... nie... nie teraz, muszę dowiedzieć się co a gówno targamy od samego Broln.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
Ostatnio zmieniony przez Infernus 2007-03-18, 17:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2007-03-18, 17:00   

Gog nadal przypatrywał się rozmowie i czekał aż towarzysze rozwiążą ten konflikt wcale nie chciał się w tej sprawie wypowiadać bo mało o tym wiedział.
_________________
http://img99.imageshack.u...00067mg2.th.jpg
 
 
     
Asard 
Mistrz Gry



Wiek: 38
Dołączył: 27 Paź 2006
Posty: 2617
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2007-03-18, 17:33   

- Elfka... Została ciężko ranna... Ktoś chciał najprawdopodobniej przechwycić list w którym były instrukcje gdzie mamy ciebie szukać... Nie zdołałem ją ocalić ale przed wydaniem ostatniego tchnienia kazała mi przekazać go osobie której właśnie trzymasz sztylet przy gardle... Komuś najwyraźniej zależy na odnalezieniu ciebie lub na zawartości szkatułki. Jak widzisz nie jesteśmy przeciw tobie a szkatułka jest w nienaruszonym stanie. To chyba powinno cię przekonać że jesteśmy po twojej stronie. Zabierz więc ten sztylet.
_________________


"Zaufanie to odwaga, wierność to siła."

"Największym złem, na które cierpi świat, jest nie siła złych, lecz słabość dobrych."

"Potykając się, można zajść daleko; nie wolno tylko upaść i nie podnieść się"
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2007-03-18, 18:33   

- Zabierz go bo sami to zrobimy - powiedział Sirion już lekko zdenerwowany - a to jak my tu dotarliśmy to już nasza słodka tajemnica. Po co Ci ta wiedza, ważne że dotarliśmy cali z Twoim ładunkiem, więc zamiast tu wymachiwać tym nożykiem lepiej byś z nami normalnie przy piwku pogadał, mam nadzieje że postawisz nam kolejkę - powiedział uśmiechając się podle do jora.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group