Wysłany: 2007-01-09, 00:44 Profesjonalista i amator
Słońce było już w zenicie, a miasto tętniło życiem ciesząc się z każdego ciepłego promienia, który bił z niebios. Esendia podobno najlepiej wyglądała nocą, lecz i za dnia nie brakowało jej uroku. Przez całe miasto od południowego zachodu, po północny wschód przebiegała główna ulica, która w środku swym mijała centrum, wraz z targiem i ratuszem. Rynek miejski, wielki plac z licznymi straganami i budynkami rządowymi, ratuszem, garnizonem i kilkoma wieżami strażniczymi. Było tu o tej porze bardzo kolorowo, a w powietrzu unosił się zapach różnych przypraw, złota i jadła. Na wschodzie od tego rynku, jakieś 20 minut drogi, była wielka promenada, której mury widać było już z wież strażniczych. Na zachodzie od rynku, 10 minut drogi, były natomiast liczne gildie poszukiwaczy przygód, w tym wojowników i magików. Była tam również świątynia boga Dariona, który podobno ostatnimi czasy stracił na swej popularności.
Setki ludzkich dusz w mieście, wszyscy mający jakiś cel, gdzieś zmierzający. Wykonujący swe prace w miejskim organiźmie, którego każdy organ miał swe zadanie do spełnienia. Wróćmy jednak do rynku miejskiego, gdzie na jednej z licznych ławek siedział sobie człowiek. Był lekko zaspany, załadowany bagażami jak juczny osioł, miał bróń, a gdy się tylko poruszył słychać było odgłosy stukających o siebie butelek alkoholu. Siedział ten człowiek w cieniu budynku, gdzie załatwiali swe interesy handlowcy i karawaniarze. Człowiek ten, MuadDib się zwał, jeszcze kilka godzin temu spał sobie wygodnie w ciepłym łóżku, umył się, zjadł śniadanie, a wychodząc z przebogatej karczmy musiał uregulować poważny rachunek za zakupione dobra. Teraz zaś człowiek ten siedział i zbierał siły na to, co czekało go tego dnia. Muad miał niezwykłą zdolność do pakowania się w tarapaty i wychodzenia z nich, nie bez szwanku, lecz z zachowanym życiem. A teraz, mimo zmęczenia z nieprzespanej do końca nocy, czuł że czeka na niego jakaś przygoda, która pozostawi po sobie doświadczenie, wspomnienia i ewentualnie siniaki.
Chwile jeszcze siedział na ławeczce rozmyślając gdzie teraz iść. W sumie to na jakiś czas opuścił drowa, więc nie będzie miał dużych problemów. Mógł wprawdzie iść na tawerny.. ale po co? Ma coś lepszego przy sobie. Ale samemu nie będzie pił, tym bardziej nie w miejscu publicznym. Także narazie napoje będą musiały zaczekąć. Targ, trochę zbyt na nim ludzi by teraz sobie coś kupować, wystarczająco już jest obładowany, a nie chciał stracić akurat tego plecaka z tyloma butelkami. Jeszcze inną alternatywą w tej sytuacji było pójście do jakieś gildii. Jednakże wciąż dużo miał ze sobą i nie wiedział dokładnie co w gildii. Przypomniał sobię... Teril miał mu dopomóc właśnie w tym i owym. A on ma dość cenne informacje dla sprawy którą się teraz zajmuje. Dawno też go nie wiedział wszak był zajęty...
Wstał i popatrzył się w stronę drogi z gildiami. Jeszcze tu wróce - pomyślał. Popatrzył się w stronę promenady. "Tam też jeszcze wróce" - bardziej już szeptem. Spojrzał przed siebie. Targowisko i cały plac. "Czasu a czasu..." - rzekł. I zaczął powoli iść w kierunku Ratusza. Tam napewno jest Teril. Ciekawe co powie...
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Ten dzień był dość ciepły i przyjemny. Chmur na niebie prawie wcale nie było, wiatr był lekki, łagodzący przegrzaną promieniami słońca skórę.
Muad jak chciał, tak uczynił. Już po czasie, nie dłuższym jak 5 minut, był przed ratuszem i zobaczył znajomy widok - kolejkę przed urzędnikami, którzy decydowali kogo wpuścić, a kogo nie. Drugą znajomą rzeczą jaką zobaczył Muad, byli strażnicy, tym razem w liczbie 5ciu, którzy wartowali przy wejściu, zachowując przy tym wiele powagi. Nie zajmowali się pogaduszkami, ani żartami. Obserwowali tłum i zachowywali czujność. Kolejka do urzędników była długa na 12 osób, które wyglądały raczej na dość zamorzne, niektórzy trzymali przy sobie różne papiery, dokumenty, tuby ze zwojami i tym podobne rzeczy.
Na Bohatera zwrócili uwagę strażnicy.
Spojrzał na kolejke i się skrzywił. Jego uwadze nie umkneli także strażnicy. Ciekawe czy są tam jego znajomi? Roześmiał się sam do siebie. Wprawdzie broni dużo nie miał, łuku bez cięciwy mu nie zabiorą, a alkohol.. niech tylko spróbują!
Wzioł się w garść i zaczął iść do urzędników powoli, spokojnie, obok kolejki. Czekał narazie na zaczepke znajomwego, która napewno go nie ominie. Oby byli w dobrym humorze. Bo on nie zamierza częstować ich rumem.
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Muad zbliżył się do urzędników, a mężczyzna stojący na samym początku kolejki krzywo spojrzał na obładowanego w tobołki Bohatera. Strażnicy się ruszyli. "Przepraszam pana, tu obowiązuje kolejka i nie może pan jej ominąć, chyba, że ma pan upoważniający do tego glejd." Strażnik był ubrany w purpurowy płaszcz z symbolem dwóch świec, miał zbroję i długi miecz przy pasie. Podszedł do Bohatera drugi strażnik, Muad go poznał, a on jego również. "Proszę ustawić się w kolejkę, bo będziemy zmuszeni zrobić to co ostatnio, a to tlko strata czasu panie emisariuszu z północy." Powiedział spokojnie i założył ręce.
Uśmiechnął się szyderczo na widok znajomego.
"Miło że ktoś mnie tutaj już zna, ale ja mam także na imie Muad'Dib, panie...? Nie ważne. Kolejka jak kolejka, ale nie dla mnie." - uśmieszek. "O glejd się nie martw, jak tam wejde to o to się postaram. Jak narazie mam ważną sprawę do Terila Morlena. A jeśli mnie prędko nie wpuścisz, to pewnie niedługo kolejna dzielnica pójdzie w piach, ciekawe która to tym razem będzie..." - zaczął się zastanawiać, a raczej udawać że się zastanawia.
"Więc jak?" - czekał w spokoju.
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Strażnik rozłożył na chwilę ręce. "Nie mogę pana wpuścić, a za blokowanie kolejki, to znaczy zakłócanie porządku publicznego, to najwyżej mogę pana aresztować." Podszedł do Muada, a przy nim podeszło jeszcze dwóch strażników i nie używając wielkiej siły, raczej persfazji mięśniowej odsuneli oni Muada na jakieś 1,5 metra od kolejki. "Jeżeli szuka pan pana Terila, to źle pan trafił niestety. W ratuszu on nie pracuje, tylko w koszarach... głównych koszarach, po awansie." Powiedział strażnik.
"A widzisz, dzieki temu nie będe musiał znosić waszej obecności, a wy mojej. Tak więc którędy do koszar? Chyba za to nie możesz mnie aresztować?" - szyderczy uśmieszek.
Bedzie musiał sobie załatwić od Terilą tą błyskotke, by później im przed nosem pomachać.
Awans? Teril i awans? Hmm ciekawe - myślał sobie.
Gdy tylko strażnik wskarze mu drogę, ten idzie odrazu za jej śladami. Bez słowa, bo jeszcze tutaj wróci. A to ma być niespodzianka.
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Strażnik pokazał kierunek zachodni. "Proszę wyjść z placu, iść główną ulicą zachodnią w kierunku rezydencji bogatych, a gdzieś za rynkiem zobaczy pan duży budynek z ciężkich kamieni, to w sumie chyba najwyższy w mieście, prócz wież. Tam chyba będzie pan Teril." Powiedział strażnik, a Muad od razu ruszył we wskazanym kierunku.
Bohater przebył rynek miejski, przeciskając się więcej niż 3 razy między przechodniami, po czym natrafił na ulicę zachodnią. Szeroka, podobno do pozostałych, lecz po jej bokach były pasy zieleni - krzaki i drzewka. Muad szedł ulicą, aż tu nagle zobaczył, że mniej więcej po prawej stronie jest jakaś boczna uliczka, lecz nawet szeroka. Prowadzi ona do bardzo wysokiego, masywnego budynku, który opisem przypomina główne koszary.
"No ciekawe, ile by coś takie wytrzymało po szturmie Razud, o ile wogóle by został kamień na kamieniu." - zażartował sobie, chociaż nikt nie był obok niego. W sumie to ciekawe, kiedy spotka pierwszego. Dawno nie rozłupał czerepu jednemu z nich...
Nie zastanawiając się długo nad wytrzymałością ów koszar, zaczął iśc żwawo w kierunku wejśćia. Miał nadzieje że nie spotka tępych strażników, którym się nudzi.
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Muad ruszył ulicę i po chwili doszedł do masywnej bramy z wielkimi, 3-metrowymi dwoma wrotami wykonanymi z jakiegoś metalu. Jedno było lekko uchylone, tak aby dwóch ludzi mogło przejść obok siebie. Budynek był rzeczywiście wysoki. Mury były wzniesione na 3 - 4 piętra, a dwie wieże były wysokie na 6 pięter bez mała. Grube mury, z cięzkich szarych kamieni. Koszary te były swego rodzaju fortecą w mieście. Wyglądały imponująco.
Przed bramą, za którą były wewnętrzne korytarze, bądź dziedziniec stało dwóch żołnierzy z mieczami. Byli odziani w zbroje, purpurowe płaszcze i takiego samego koloru spodnie. Od razu zatrzymali Muada.
"A ty gdzie się wybierasz? Jesteś rekrutem, czy poborowym?"
"Dyplomatą. I mam ważną sprawę do Terila Morlena. Zapewne tutaj jest? Prowadź do niego." - zero uśmiechu. Zachowywał się bardzo poważnie. Chciał wypaść realistycznie. Chociaż na jego myślenie to on był dyplomatą, więc poprostu 'był sobą'. Poprawił tylko swóje plecaki czekając na odpowiedź.
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
"Nie wyglądasz na dyplomatę, a poza tym tacy nie są tu przyjmowani, tylko w ratuszu." Zaznaczył strażnik. "Z sir Terilem trzeba być umówionym, aby się spotkać, a ja nie dostałem instrukcji, aby kogoś oczekiwał. Co masz w tych wszystkich torbach?" Zapytał się strażnik i dość podejrzliwie spojrzał na broń Bohatera. "Ile masz sztuk broni przy sobie?" Zapytał dość spokojnie, choć Muadowi się wydało, że coś większego stoi za tym pytaniem.
Z bramy wyszedł jakiś człowiek w normalnym, cywilnym ubraniu. Odchodząc spojrzał na Muada i strażników, po czym poszedł dalej.
"Heh.. a czego się spodziewałeś po Dyplomacie z Krain Północnych? Idź do.. sir Terila i powiedź mu że Muad'Dib czeka przy wejściu. Napewno się tym zainteresuje. Możesz zrobić przynajmiej tyle? A w ratuszu są tylko głupcy...." - czekał dalej. Nie przejmował się zbytnio, bo i tak czy siak tam wejdzie. Od nich zależy tylko jakim sposobem.
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
"Zrozum mnie człowieku, nie jestem jakimś chłopcem na posyłki, a jeżeli chcesz się umówić z panem Terilem, to musisz to załatwić w jakiś inny sposób. Nie wiem jak to robią ludzie, że są wpisywani na listę, zapewne coś płacą i w ogóle. Poza tym nie powiedziałeś ile masz przy sobie sztuk broni. Może nie wiesz tego północniku, ale tutaj mamy cywilizację i nie można mieć przy sobie więcej niż dwóch sztuk broni, lub poruszać się grupą pięciu uzbrojonych w pojedyńcze bronie ludzi. Takie prawo. Pokaż mi co tam masz, trzeba coś skonfiskować." Powiedział strażnik. Może to wyglądało trochę ironicznie, ale człowiek ten, jak również jego pomocnik byli przy tym bardzo poważni.
Przez przejście wyszedł jakiś kolejny człowiek, również ubrany po cywlnemu i jak przechodził również spojrzał na Muada i strażników.
"Moge ci powiedzieć co mam przy sobie. To nie tajemnica. Oprócz dwóch sztyletów to tylko Dzide, kij podróżnika, widelec i poskręcany kijem, który ładnie przyozdobiłem. To naprawde dzieło sztuki! Mówie ci. A co do torby. To wracam z dość dobrej tawerny jeśli można tak to nazwać. I kupiłem trochę wody na zapas. Jakiś problem? A teraz czy moge wejść do środka?" - zaczęło go to już irytować. Nawet strażnik nie był taki spostrzegawczy i upierdliwy.
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
"No to pokaż co masz tam w tych tobołkach." Powiedział strażnik. "Tego łuku nie liczysz widzę." - Nie ma cięciwy." Zauważył drugi strażnik. "No dobra, pokazuj co tam masz w plecaku... czy raczej trzech plecakach." Strażnik wyciągnął jakiś drobny przedmio z kieszeni, który zacisnął w lewej dłoni.
Z przejścia wyszedł jeszcze jeden strażnik, prawdopodobnie wyższy rangą. "Co się tu dzieje?" - zapytał "Sir, ten człowiek chce spotkać się z sir Terilem Morlenem, ale nie jest wpisany na listę." Strażnik podszedł do Muada. "Imię." Powiedział lakonicznie, dość chrapliwym głosem. Strażnik ten był trochę starszy od tych, którzy stali przy wejściu. Miał czarne wąsy i idealnie przystrzyżone włosy. Wyglądał może trochę na jakiegoś rozbójnika, lecz w mundurze było mu nawet do twarzy.
"Muad'Dib, tyle starczy." Noż nareście jakiś inteligentny się znalazł. Na tym południu to chyba sami idioci i krasnoludy. Dziwne to miasto. - jego myśli stały się coraz bardziej różnorodne. Jednak wszystkie o jednym.
Nie miał zamiaru pokazywać 12 butelek rumu i 1 wódki. Czekał cierpliwie, aż inteligentny mu odpowie i zaprowadzi go gdzie trzeba. Zaciekawiło go ów coś, co trzymał teraz jeden ze strażników. Z ukosa chciał dojrzeć co to może być.
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Muad jednak nie był w stanie się temu przyjrzeć, gdyż było to mocno zacisnięte w dłoni strażnika. "Poczekaj tu chwilę obywatelu." Powiedział strażnik z wąsem, po czym się oddalił do wnętrza kompleksu.
Mijały minuta po minucie, a on nie wracał. Strażnicy milczeli i nikt nie wychodził z przejścia. Strażnik wrócił. "Sir Teril może cię przyjąć, ma wolną chwilę." Powiedział, a Bohaterowi spadł kamień z serca. "Pójdziesz za mną." Rzekł strażnik, po czym przeszedł przez szczelinę w bramie. Strażnicy popatrzyli po sobie, po czym wrócili na swoje stanowiska.
Poszedł za inteligentnym. Przechodząc przez wejście podniósł tylko lekko wyżej podbródek. Tak by strażnicy mogli go jeszcze zobaczyć. I oni chcieli mnie jeszcze okraść?
"Powiedź mi. Ponieważ znam się trochę z panem Terilem. A nie słyszałem o jego awansie, co mnie troche zaskoczyło. Jaka to była zasługa? Jeśli moge pytać." - zaciekawiło go to. Sir Teril, dziwnie to mu brzmiało, ale starał się przyzwyczaić.
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Strażnik wyszedł na mały dziedziniec, gdzie było wejście do stajni, do kompleksu po lewej stronie i do kompleksu po prawej stronie. Na dziedziniec wychodziło wiele okien, które w większości były otwarte, gdyż było dziś dość ciepło. Strażnik i Muad poszli na lewo.
"To w sumie żadna tajemnica. Sir Teril brał udział w pewnym śledzctwie, ale dowody, które zgromadził były tak niewiarygodne, że został natychmiast zdegradowany i tylko cudem sir Dowin go nir wyrzucił. Dopiero po wydarzeniach 'Niebiańskiej nocy' okazało się, że sir Teril jednak nie dał się zwieść i uzyskane informacje zostały potwierdzone. Nic więcej nie powiem." Zakończył strażnik, choć czuć byłó trochę, że chciałby może powiedzieć jeszcze 1 lub 2 zdania. Po przejściu długiego korytarza Muad musiał wchodzić po schodach, wpierw na pierwsze piętro, później na drugie. Pod rodze mijał wiele pokoi, może gabinetów, lecz żołnierzy jako takich nie widział i nie słyszał. Strażnik zapukał do jakichś drzwi. "Proszę." Muad usłyszał głos Terila. Strażnik wszedł do gabinetu.
Wszedł odrazu za strażnikiem. Ciekawiło go teraz, jakiż to gabinecik ma teraz sir Teril. Teraz to już wiedział, że Teril mu pomoże. Skoro on dostaje awans za takie informacje, to co dostanie za te które teraz ma ze sobą.
Gdy wszedł do środka rzekł pogodnie.
"Witam, przyjacielu." - tylko tyle. Gdyż czekał aż strażnik zostawi ich w spokoju. Rozglądał się po kątach, co nowego dostał Teril.
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Muad wszedł do gabinetu Terila. Był to w sumie skromnej wielkości pokoik z oknem wychodzącym na dziedziniec. Ściana z oknem była po prawej stronie od wejścia, po lewej stronie od wejścia były trzy regały, z czego tylko jeden zapełniony, choć nie cały, papierami i zwojami. Za tymi regałami była wysoka szafa, na której widać było kilka drobnych, lecz jakże łatwych do zauważenia, zadrapań. Mniej więcej przy oknie stało biurko przed którym było krzesło, a za którym był fotel. Za fotelem, na ścianie która łączyła dwie wcześniej wspomniane, był mały piecyk, który w tej chwili był nie używany. Biurko Terila było zawalone różnymi papierami, piórami, jakimiś książkami i filiżankami z niedopitą herbatą.
Oficer wykonał gest dłonią, a strażnik, który przyprowadził Muada odszedł.
"Witaj, przyjacielu?" Zdziwił się Oficer. "Nie sądziłem, że mnie tak nazwiesz kiedykolwiek, ale witaj. W jakiej to sprawnie mnie nachodzisz?" Zapytał Teril. Wstał on w chwili, gdy Muad wszedł do gabinetu, podszedł do Bohatera i wyciągnął ku niemu prawą rękę.
Odstawił najpierw swoje tobołki na podłogę. Poczym popatrzył się dziwnie na jego ręke. Czemu on podaje mi ręke? Nie wiedząc co zrobić, poprostu przywitał się w swoim zwyczaju. Położył prawą ręke na klatce i lekko skinął głową. Rozejrzał się jeszcze raz oczami po pomieszczeniu.
"Widze że awans był spory. Jak tam poszukiwania i dochodzenie? Napewno coś nowego odkryłeś jeśli chodzi o sprawe krasnoluda i zwiększoną obecności gogów w mieście. Czyż nie?"
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Widać było zdziwienie na twarzy Terila, ale gest, który wykonał dłonią mniej więcej szybko skorygował, co wyglądało na to, że Oficer chce się przywitać tak jak to uczynił Muad. Jego przywitanie wyszlo jednak dość niezgrabnie. Popatrzył na Muada, wskazał mu krzesło obite poduszkami, po czym zasiadł w brązowym fotelu, który komponował się dość ładnie z orzechowym drewnem z jakiego zostały zrobione meble.
"Nie mogę zdradzić ci szczegółów dotyczących śledzctwa, nie jesteś upoważniony do posiadania takich informacji. Mogę ci jednak powiedzieć, że Torgin, który ostatnimi czasy terroryzował miasto przepadł bez śladu. Mniej więcej po wydarzeniach, które miały miejsce w, jak to mówią żurnaliści, 'niebiańską noc'. Wiesz pewnie o wydarzeniu, o którym wspominam. Dość szybko zyskało swą nazwę. Skąd przyszło ci do głowy, że otrzymałem awans?"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum