Przez północne krainy wędruje grupa wojowników. Wracają oni do swych rodzimych ziem z wojny jaką prowadzili z siłami zła. Gdyby nie gęste liście Puszczy Mrocznych Elfów ich kroki były oświetlane przez księżyc, który widział ich męstwo i honor. Cały świat widział dzielnych wojów jak walczyli z przeklętymi hordami, jak gineli i krwawili. Gdy ich ciała zalane łzami wrogów, dalej były pełne sił do walki i zadawały ciosy.
Kilka dni temu po zwycięskiej bitwie z przeklętymi Razud, dowódca wojowników powiedział zapamiętane przez wszyskich wojów słowa: "Nasze miecze i topory opiły się wystarczająco krwi wrogów! Do ostatecznego zwycięstwa daleka jeszcze droga, lecz musimy wywędrować do ludzkich krain, aby rekrutować nowych mężów, którzy będą tak jak my walczyli ze złem". Cztery dni po tych słowach Muad i setka innych wojowników przemierza Puszczę wiecznej nocy udając się na południe.
Cały oddział zatrzymał się wśród drzew na nocleg, lecz nim ten nastanie wojownicy będą musieli rozbić obóz. Każdy wojownik dostał jakieś zadanie do wykonania. Zadaniem Muada i jego towarzysza broni Neheriego jest zbieranie drewna na opał.
Neheri mówi do Muada głosem pełnym eufori: "Gdzie idziemy po to drewno? Widzę tu same duże drzewa"
"Chodz nie marudz, zawsze cos sie znajdzie." - odpowiedzial Muad do
kompana idac w kierunku drzew
"Tylko trzymaj sie blisko mnie... nie wiadomo co za istoty tutaj zyja,
wiec miej oczy otwarte"
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Było bardzo ciemno i gdyby nie światło pochodni niesionej przez Neheriego nie byłoby widać niczego. Duży wojownik szedł za Muadem bacznie patrząc do okoła, tak jakby szukał przeciwników gęstym mroku.
Bohater oddalił się na odleglośc kilkunastu metrów od miejsca rozbicia obozu i natrafił na stertę drewna ułożoną w tajemniczy sposób.
Hmm, mruknął Muad pod nosem patrząc się na dziwnie ułożoną sterte drewna.
"Czekaj, coś tu jest nie tak." -powiedzał do kompana z lekkim zaciekawieniem.
Poczym rozejrzał się dookoła.
" Widzisz coś? "
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Neheri nie był zbyt rozgarniętym i inteligętnym wojownikiem, więc słowa Muada dotarły do niego po pewnym czasie. Sam Bohater gdy rozejrzał się po okolicy, nie zauważył niczego ciekawego, co wymagałoby jego większej uwagi. Po pewnej chwili Neheri także się rozejrzał i po kilku sekundach powiedział: "Nie widzę tu nieczego interesującego." Było bardzo ciemno i zasięg wzroku był znaczie ograniczony.
Muadowi jednak coś nie dawało spokoju... Podszedł do stery, uważnie sie przyjrzał czy nie ma tam żadnej pułapki zwykłej lub magicznej.
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Sterta drzewa, którą widział Muad nie wyglądała na pułapkę, lecz było coś nietypowego w tym drewnie. Teraz Muad uświadomił sobie, że ten stos drewna może być swego rodzaju jakimś pogańskim ołtarzem zbudowanym przez jakieś leśne stwory. Neheri zapytał Muada dość głośno: "Bierzemy to drewno?" Po czym zbliżył się do tej sterty.
Muad jeszcze raz rozejrzał sie dookoła siebie.
" Neheri, wydaje mi sie... ze to może dla kogoś być coś wiecej niz tylko sterta drewna.
Chodźmy narazie tam " -wskazał palcem drzewa stojące trochę dalej.
" Nie potrzebujemy kłopotów, a czasu troche mamy, wrócimy tu jak nic nie znajdziemy"
Ruszył ostrożnym krokiem w miejsce które wskazał, bacznie obserwując co sie dzieje wokół nich.
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Neheri nie ruszył drewna z lesnego ołtarza i poszedł za Muadem. Bohater po kilku krokach dostrzegł, że za zaroślami leży trochę drewna, nie jest go tak wiele co w miejscu sterty gałęzi z których zrobiono ołtarz, ale na kilka minut palenia się ognia powinno wystarczyć.
Neheri z lekkim przerażeniem szepcze do Muada: "Chyba ktoś nas obserwuje..." Powiedział to cicho, a na jego czole pojawił się pot. Muad poczuł przez chwilę jak po jego plecach spacerują dreszcze.
Muad podchodził do drewna ze spokojem, jednak obserwując jeszcze bardziej wszystko. Nie chciał by rzekomy obserwator wiedział że jego cele spostrzegły jego obecnośc.
Muad szepnął do Neheriego nie odwracając sie do niego
"Spokojnie... z której strony ??"
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Neheri powoli odwraca się i ze zdziwieniem mówi: "Muad.. to coś co nas obserwowało znikneło... patrz" wskazuje palcem kierunek "już tem nie ma tego." Neheri wygląda na bardzo zdziwionego i głosem pytającym mówi: "Potwory...?" Po chwili podnosi z ziemi gałęzie i układa je sobie na wyrośniętym przedramieniu. Dziwny obserwator, jeżeli jakiś był już zniknął i teraz go nie widać.
"Zostaw drewno Neheri... to coś wie że tu jesteśmy... mieliśmy przyjść, zabrać co trzeba i wyjść... zwróciliśmy czyjąś uwagę..."
....
"Nie możemy pozwolić by to coś doniosło innym że tu jesteśmy...
chodź, idziemy, szybko i po cichu"
To mowiać zaczyna biec w kierunku gdzie Neheri wskazał palcem, starając sie przemieszczać bezszelestnie jak tylko potrafi.
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Miejsce które neheri wskazał palcem było dość blisko więc Muad w ciągu kilku chwil dotarł do niego, lecz nie był w stanie znaleźć żadnego śladu pozostawionego przez widzianego oczyma swego towarzysza stwora. "Muad, nie ma już tego, pewnie się nas wystraszyło. Weź te gałęzie, bo tak musimy zrobić." Mówiąc to Neheri miał uśmiech na twarzy, tak jakby był dumny z tego, ze jakiś leśny stwór uciekł gdy spotkał się z jego wzrokiem. Neheri po chwili był już całkowicie obładowany drewnem.
Muad rzucił ostre spojrzenie do Neheriego...
"Dobra bierzemy szybko to drewno i wracamy! Trzeba o tym powiedziać innym...."
Wzioł szybko kawałki drewna i ruszył pendem w strone obozu.
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Muad wziął na ręce drewno, a Neheri wręczył mu także pochodnię. Bohater szedł przed swym towarzyszem i zbliżał się do obozu, który był niecałe 100 kroków od niego. Neheri szedł za Wojownikiem w odległości kilku kroków podśpiewując sobie cichą pieśń. Po jakimś czasie pieśń ustała, gdy Muad obejrzał się za siebie nie zobaczył Neheriego, tylko leżace drewno. Po jego towarzyszu nie było ani śladu. To niespodziewane odkrycie wywołało zimne poty na ciele Muada.
Muad zaczoł leciutko gwizdać....
"Coraz bardziej mi sie tu przestaje podobać" -powiedział cicho pod nosem....
Położył delikatnie drewno na ziemi i wyjął pocichótku swoją broń....
Czekał chwile.... aż nadejdzie jego kolej....
"No chodz... czekam na ciebie" mowił sobie w duszy...
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Wesołe odgłosy dochodzące z obozu zostały przerwane krzykiem rzezi. Muad słyszał jak w obozie szaleje bitwa. Nie wiedział kto jest napastnikiem i jak przebiega ta potyczka. Mógł się jedynie domyślać, że jego przyjaciel zniknął z powodu działań ów leśnych istot.
Stał więc Bohater z toporem w dłoni i oświetlał puszczę światłem pochodni, którą trzymał w drugiej dłoni. Pomimo tego światła gęsta puszcza była niezwykle mroczna i każdy promień światła umierał po kilki metrach.
Muad rozejrzał sie dookoła siebie... cierpilowość go zawiodła
"No chodź!" -krzyknął na głos " Bezbronnego każdy potrafi zaatakować! "
Pochylił sie i wbił pochodznie jak najsilniej umiał w ziemie, poczym wyjął swoją drugą broń....
"Nie chcesz wyjść?? To cie dorwe!"
Rzucił sie w kierunku sprzecznym do obozu, biegnąc na oślep i wyczekująć każdej zmiany ruchu dookoła niego.... Pózniej zaczoł robić okrąg szerokim łukiem do miejsca gdzie zniknął Neheri.
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Obok jego wbitej w ziemię pochodni pojawiła się postać. Była bardzo smukła, a cień zasłaniał jej twarz. Była odziana w obisłe ubranie, na które był zarzucony płaszcz z głębokim kapturem. W ręku postać ta trzymała zakrzywiony sztylet, który ociekał krwią. Muad był kilka kroków od tej istoty.
Widząc jak doniedawny skrytobójca połknął haczyk Muad nie chciał by czekał na niego długo, wiec czym prędzej gdy spostrzegł teraz jego cel, rzucił sie pędem w strone postaci, bez okrzyku, rozciągając powoli topory do boku, by zadać druzgocący cios.
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Jedkaże przeciwnik Muada zaatakował pierwszy. Swym sztyletem przeciął bohaterowi brzuch do krwi i odskoczył na metr do tyłu. Muad nie był w stanie kontratakować, lecz jego rana nie wygląda na zbyt poważną jak dla niego.
Grrr - Muad warknął na przeciwnika ktory najwyraźniej pokwił sobie z niego...
Muad wydał z siebie okrzyk bojowy by ostudzić troche krew skrytobójcy, a tym samym rozgrzać swoją.....
Zaczoł powoli okrążać postać.. prubująć dostrzec najsłabszy punkt i dobry czas do ataku.... i atakuje...najpierw jednym toporem a potem drugim, uniemożliwiac wrogowi szybkiego kontrataku.
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Tym razem Muad trafia przeciwnika tnąc go po klatce piersiowej najpier pierwszym, później drugim toporem. Pp jego ataku przeciwnik pada na ziemię, a jego twarz zostaje odkryta przez spadający z głowy kaptur. Przeciwnik Bohatera leży teraz w świetle pochodni i Wojownik widzi twarz swego oponenta. Jest nią kobiet elf, o bardzo ładnych rysach twarzy i znakomitej figurze. Patrzy ona na swą niedoszłą ofiarę z gniewem.
Muad podchodzi powoli do swojego przeciwnika, który sprawił mu zawód.... padając po pierwszym ciosie... no ale może to tylko zmyłka...
Zbliżał sie powoli, bacznie obserwując leżącą postać. Chciał sie bliżej przyjrzeć morderczyni Neheriego... który na swój sposób był nawet zabawną postacią jako wojownik.
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Muad widzi piekną elfkę, lecz kolor jej skóry jest nie do odgadnięcia w tym świetle, prawdopodobnie ma ciemniejsza karnację. Włosy splecione w trzy warkocze opadają na jej delikatne ramiona, a na ustach maluje się gniew. Muad nadal słyszy krzyki dochodzące z obozu.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum