Nad pogranicznymi terenami pomiędzy Imperium, a Silvanią wschodziło słońce. Oświetlało hektary zbóż oraz niewielki lasek, który nim przybył tu człowiek był częścią dumnej wielkiej puszczy. Pomiędzy polami, a lasem stała niepozorna drewniana chatka z dachem pokrytym strzechą. Z jej środka dobiegało ciche chrapanie. Na posłaniu ze słomy spał spokojnym snem najbardziej poszukiwany elf w całym Civitas. Odsypiał bardzo ciężki dzień oraz alkohol w jaki w siebie w lał. Czyn jako się dopuścił sprawił, że będzie na ustach Imperium przez bardzo długi czas. Zwać go będą zabójcą, mordercą, skrytobójcą, terrorystą, zdrajcą... Imię jego na zawsze pokryje się niesławą... Radok, bo tak go zwą, spał snem sprawiedliwych, choć może to dziwić nie dręczyły go żadne senne mary, biorąc pod uwagę co przeżył i widział. Zwykle prześladowały go koszmary z przeszłości, widmo zamordowanej ukochanej, teraz jednak nic. Jedyne o czym śnił to parą rubinowych oczu dokładnie go obserwująca. Spać mógł jeszcze bardzo długo, gdyby do jego elfich uszu nie doszedł specyficzny dźwięk... Odgłos jakby ktoś odlewał się na kawałek drewna. Niezwykłe przebudzenie, zwłaszcza dla elfa, który parę dni temu był budzony przez piękną pokojówkę w rezydencji. Mając jeszcze zamknięte oczy musiał zdecydować czy odpoczywać dalej czy sprawdzić co się dzieje.
_________________ "Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"
"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
Ostatnio zmieniony przez DarkLord 2013-08-25, 20:47, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 34 Dołączył: 02 Sty 2011 Posty: 834 Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-08-06, 13:57
"Wreszcie wrócę na szlak i do natury... Ciekawe kto się teraz odlewa. W sumie mam to gdzieś, muszę wreszcie odpocząć po tym wszystkim."
Radok nie zamierzał już wstawać ale też nie zamierzał jak na razie wracać do snu. Po prostu leżał i chłonął jako elf dźwięki z okolicy. Byli na pustkowiu a to ułatwiało nasłuchiwanie, nie było tutaj wnerwiających dźwięków miasta. Łowca wreszcie był w naturalnym środowisku w którym czuł się najlepiej i nawet przez chwile nie żałował że ucieka z "luksusów". Pokojówka okazała się szpiegiem, miasto było ogarnięte przez spiski, knowania i dziwne rzeczy. Odpoczynek był męczarnią a kamienne mury stanowiły więzienie, Radok dobrze wiedział co jest dla niego dobre i tym czymś nie było miejskie życie. Skromną chatkę i towarzystwo natury powitał raczej z radością niż z niechęcią. Wiedział również że powitał właśnie niebezpieczeństwo, konieczność przetrwania bez tych wszystkich pomagierów oraz potrzebę czujności. Czas wrócić do akcji i pokazać kto jest panem dziczy. A co do jego sytuacji w Imperium to bardzo dosadnie olewał ją, za niedługo zniknie z ludzkich terenów a raczej słabe człowieki nie będą wędrować aż do lasów. W sumie elf zastanawiał się kiedy jego czyny zostaną zapomniane, hehehe krótkowieczni ludzie są tacy od elfów różni. Pewnie już niedługo zginą dwa pokolenia obecnych ludzi i nie wiedział jak wnuki podejdą do sprawy leśnego elfa Radoka. Może stanie się legendą której nikt nie widział, może zostanie zapomniany a może jakiś głupiec będzie przekazywać misje z pokolenia na pokolenie. Jednak tak na prawdę to elf przecież nie miał zamiaru wracać na te posępne tereny, nigdy jednak nic nie wiadomo. Może los tak sobie zadrwi i będzie musiał się bardziej przejąć swoją sytuacją w Imperium.
Radok leżał spokojnie za nic mając to co się dzieje wokół, choć niezbyt ciekawy odgłos nasilił się i zaczęło mu akompaniować ciche westchnienia. Łowca rozmyślał nad tym co ostatnio się wydarzyło i co go jeszcze czeka. Nie żałował, że opuszcza wygodne i luksusowe życie, w którym rozkochał się jego ziomek Lorandil. Miasto tłamsiło i dusiło elfa, kamienne mury doprowadzały do klaustrofobii, a nieszczerość i zawiłość jego mieszkańców budziła niechęć. Radok na samą myśl o opuszczeniu Imperium i powrocie do ojczyzny promieniał radością. Już niedługo pokona cały Wielki Las aż po granice Mrocznej Puszczy do niewielkiego miasteczka Seuil. Drwił sobie również zagrożenia jakim były siły Imperium. Czymże jest krótki człowieczy żywot wobec wieczności jaka rozciąga się przed elfem? Rozważania zaczęły jednak przerywać sygnały docierające z ciała. Łowca wypił wczoraj sporo, a nie był przyzwyczajony mocnych trunków. Radok odczuł na swojej skórze niewielkie niedogodności. Czuł suchość w ustach i miał spierzchnięte usta, a co najgorsze nie jadł nic od wczorajszego ranka. Kiszki zagrały dla niego żałobnego marsza. Tym czasem odgłos sikania ustawał i po chwili dało się słyszeć odgłos pojedynczych kropel. Łowca przekręcił się na bok czemu towarzyszyło skrzypnięcie drewnianej podłogi, aby było mu wygodnie, a następnie otworzył oczy. Ujrzał stojącego rozkrokiem w rogu czarno futrego jora, który szybko odwrócił się w stronę wywołanego przez Radoka hałasu ukazując przy tym całą swoją męskość. Widok owłosionego jorzego kutasa nie był wymarzonym porannym widokiem dla żadnego elfa. Na szczęście dla łowcy jorze przyrodzenie równie szybko jak się objawiło tak też znikło w brązowych spodniach. Szczuroczłek miał na sobie również brązową kamizelkę po przecinaną zapięciami na norze do rzucania, razem dziesięć sztuk. Jor wydał się elfowi znajomy, po chwili skojarzył go Sydneyem, który to wczoraj zaprowadził do tej chatki pod osłoną nocy.
- Proszę, proszę śpiąca królewna już wstała! - Odparł piskliwym drwiącym głosem szczuroczłek. - Wstawaj! Tartuffe chce, abyś jak najszybciej wyruszył z towarem!
[...] Radok ma lekkiego kaca i otrzymuje jeden punkt zmęczenia.
_________________ "Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"
"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
Wiek: 34 Dołączył: 02 Sty 2011 Posty: 834 Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-08-07, 13:31
Radok wstał, zrobił parę rozciągających ćwiczeń a następnie ubrał się i zaczął ogarniać ekwipunek. Ciekawe czy rozwiązano sprawę zniszczenia łuku i strzał. Nowa zbroja też by się przydała, ciekawe jakie będą warunki w podróży. Spojrzał po chwili na jora i powiedział:
- Niedługo będę gotowy, wszystkie szczurki są takie niecierpliwe? Najpierw trzeba się odpowiednio przygotować by potem wszystko grało. Jakieś jedzenie, picie? Woda do obmycia jest jakaś w pobliżu? Jakaś podróż się szykuje czy transport jest w pobliżu? No dobra to tyle z pytań jak na razie. Hmm a może jeszcze dwa pytania, będę mógł się spotkać z zleceniodawcami oraz pytanie o to kto będzie dowodził tym całym transportem?
Elf był żądny odpowiedzi i zniecierpliwiony nadchodzącym dniem. Był jednak w stanie którego nie miał od dawna, kac był wnerwiający ale też elf nie zapił się na śmierć by męczyło go coś mocniejszego. Nie miał wreszcie dziwnych snów, jeśli to sprawka alkoholu to już elf wiedział czemu niektórzy się upijają. Wczorajsza noc nawet dobra była, w sumie to nie żałował niczego co zrobił wczoraj. Wstawał teraz i życzył sobie by mógł jutro powiedzieć sobie to samo.
Z małymi kłopotami Radok dźwigną się do pozycji stojącej i rozejrzał się za kukri, które przed snem profilaktycznie odpiął. Jak już broń znalazła się za paskiem, łowca rozpoczął ćwiczenia. Wykonał parę skłonów i przysiadów, jednak szło mu znacznie wolniej niż zwykle, a winę za to ponosił kac. Podczas gimnastyki rozejrzał się po chatce. Budynek wydawał się od lat opuszczony, potwierdzały to: zarosłe kurzem drewniane zbutwiałe podłogi skrzypiące przy każdym ruchu, zwisające z sufitu liczne pajęczyny. Jedyne co wydawało się nie na miejscu było całkiem świeże siano. Elf dostrzegł pod ścianą plecak, niezwykle podobny do jego własnego pozostawionego w rezydencji Lorandila, a obok leżało długie szare zawiniątko. Zagadnięty jor parskną śmiechem i odparł z przekąsem:
- Szanowna księżniczka życzy sobie pieczone trufle na śniadanie? Kurwa to nie gospoda! Jedzenia nie mam, a jeśli chodzi o wodę to beczka z deszczułką stoi na zewnątrz od strony lasu. Do punktu zbornego będziemy musieli trochę dojść, a co dowódcy wyprawy wkrótce go poznasz. - Na pysku szczuroczłeka wykwitł szelmowski uśmiech. - Jeśli chcesz się spotkać z mocodawcami to tylko w mieście, ale nie radzę tam wracać. Teraz nawet pies z kulawą nogą Cię szuka. - Wskazał na plecak i pakunek. - A byłbym zapomniał! Pan Lorandil przesyła pozdrowienia. Tam masz swoje rzeczy i prezent na drogę. Kurwa nawet nie wierz jak trudno było to tu przemycić!
_________________ "Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"
"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
Wiek: 34 Dołączył: 02 Sty 2011 Posty: 834 Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-08-07, 23:31
"Terrorysta" skinął głową że zrozumiał w stronę jora, rozejrzał się jeszcze dokładnie po pomieszczeniu, odetchnął głęboko a następnie z zaciekawieniem spojrzał na zawiniątko i rzekł:
- No to sprawdźmy cóż to za prezent.
Elf podszedł do pakunku i rozwinął go tak by ujrzeć zawartość, Radok musiał przyznać że jakikolwiek prezent był miłym doznaniem. Teraz tylko niecierpliwość zżerała i pytała czym jest ten prezent. Niech zasłona niewiedzy opadnie i wszystko stanie się jasne...
Radok rozejrzał się uważnie po pomieszczeniu, ale poza wszędobylską słomą nie dostrzegł nic. Ruszył pośpiesznie w stronę zawiniątka z nieskrywanym podnieceniem, a każdy jego krok był okraszony jękami podłogi. Wewnętrznie zżerała go ciekawość cóż to za dar, wszak Lorandil był elfem majętnym i niezwykle ekstrawaganckim. To mogła być w zasadzie wszystko. Równie dobrze mogło spełnić oczekiwania łowcy jak i zawieść je na całej linii. Jedynym sposobem było zajrzenie do środka, wtedy jednak czar pryśnie. Radok ukląkł na jedno kolano i zbadał paczkę. Przedmiot w nim ukryty był podłużny i ciasno owinięty szarymi szmatami związanymi brązowym sznurkiem. Drżące z podniecenia ręce łowcy nie radziły sobie z węzłami, dlatego elf wsparł się kukri. Kilka szybkich cięć wystarczyło, aby uwolnić dar Lorandila. Następnie Radok odwinął szmaty, a jego oczom ukazał się krótki łuk i kołczan. Łuk nie był pierwszym lepszym, wskazywały na to elfie runy wyryte na nim. Wykonany był z cisu za pomocą elfiej techniki "wyśpiewania", nie należał do barbarzyńskich tworów innych ras, które to siłą odbierają dary naturze. Kołczan wykonano podobnie jak łuk wykonano z cisu zielonym elfom znanym tylko sposobem. Miał cztery wewnętrzne komory wypełnione strzałami. Dar ów był na pewno niezwykle kosztowny i trudny do zdobycia na ziemiach Imperium. Sydney, który cały czas obserwował poczynania łowcy zagwizdał z podziwu:
- Fiuuu fiuuu niezła rzecz i pewno kosztowna. Dobra, ile potrzebujesz czasu na przygotowania? Najlepiej jakbyśmy dotarli do reszty przed południem.
[...] Dodano do KP: Elfi krótki łuk, Elfi kołczan, czterdzieści strzał
_________________ "Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"
"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
Wiek: 34 Dołączył: 02 Sty 2011 Posty: 834 Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-08-08, 10:59
Radok podziwiał swój prezent i nie mógł przestać się zachwycać kunsztem wykonania łuku i kołczanu. Że też jeszcze przed granicą doznał takiego miłego powitania z elfią kulturą, łuki z jego ojczyzny były najlepsze i najpiękniejsze. Łowca jednak wcześniej nie mógł sobie pozwolić na duży wydatek związany z kupnem takiego sprzętu. Teraz jednak to ktoś inny wyręczył go w kwestii zakupu. Elf głaskał broń i śpiewał nad łukiem tak jakby przeniósł się do innego świata, na chwilę przestał śpiewać po elficku a następnie szepnął w stronę broni
- Odtąd przyjmujesz imię Arya.
Elf przypomniał sobie radosne oblicze swojej ukochanej o tym samym imieniu i uronił krople łzy a następnie radosny i spełniony wstał by zwrócić się do jora i powiedzieć:
- Daj mi jeszcze chwilę na przygotowania i możemy ruszać. Przekaż również pozdrowienia dla Lorandila i podziękuj za tak wspaniały prezent.
Elf zobaczył co jest w plecaku a następnie zjadł racje żywnościową i popijał wodą z bukłaka. Radok spakował wszystko ponownie, założył plecak, przypiął kołczan na swoje miejsce a następnie wziął łuk do ręki i rzekł:
Radok był wyraźnie zachwycony i poruszony otrzymanym dziełem sztuki, bowiem słowo "broń" nie oddawało należycie kunsztu jej wykonania. Podniósł łuk na wysokość twarzy, dokładnie go oglądając. Głaszcząc go jedną ręką elf zaczął intonować pieśń. Pieśń śpiewaną przez polowaniem, przed rozpoczęciem łowów. Według tradycji miała ona gwarantować pomyślność myśliwym. Opiewała zmagania młodego elfa polującego na łanie. Jor choć nie rozumiał słów wydawał się poruszony, przeskoczył z nogi na nogę. Radok nachylił się nad bronią i jak czuły kochanek wyszeptał:
- Odtąd przyjmujesz imię Arya.
Nastała cisza, którą przerwał piskliwy głos szczuroczłeka. Czar prysł.
- To ja poczekam na zewnątrz. - Na kolejne słowa łowcy oparł. - Postaram się przekazać.
Radok został sam. Odłożył łuk i wyciągną z plecaka jedną z racji żywnościowych. W jej skład wchodziły przeróżne suszone owoce: jabłka, gruszki, śliwki, morele... Jadł powoli zaspokajając pierwsze uczucie głodu. Następnie wziął bukłak i pił pokonując tym samym suchość jaką miał w ustach. Jak tylko zaspokoił swoje potrzeby spakował się. Plecak i kołczan narzucił sobie na plecy, łuk zaś trzymał w dłoni. Po raz kolejny spojrzał na broń, teraz był gotowy do drogi.
_________________ "Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"
"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
Wiek: 34 Dołączył: 02 Sty 2011 Posty: 834 Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-08-08, 11:47
Radok bez dłuższego zastanawiania się ruszył do wyjścia i na zewnątrz zaczął szukać jora jeśli nie jest od razu widoczny. Wykorzystał tę chwile również by pooglądać okolice, chciał się rozeznać w terenie. Gdy znajdzie jora rzecze mu:
- Jestem gotowy do drogi. Prowadź.
Łowca już się nie mógł doczekać by ruszyć w trasę, zastanawiało go jednak jak długo jeszcze musieli by wędrować by dotrzeć do jego wspaniałej ojczyzny. W końcu jeszcze nie uciekł z tego cholernego Imperium...
Radok bez zwłoki opuścił chatkę, przy samym wejściu stał jor oparty o ścianę i obserwujący okolice. Przed łowcą rozciągał się widok łanów zbóż, złocistych i falujących na wietrze, za nimi w oddali majaczyły mury miejskie, za którymi wyznaczono nagrodę za jego głowę. Zapowiadał się ciepły dzień. Zagadnięty jor bez słowa kiwną głową i ruszył w stronę pól. Łowca bez zastanowienia ruszył zanim. Szybko wkroczyli na drogę pomiędzy łanami. Poruszali się dosyć szybko, a miasto mieli za plecami. Zborze skutecznie utrudniało obserwacje tego co się dzieje po bokach. Szli i szli, a temperatura rosła. Skwar stawał się nie do zniesienia. Pot lał się gęsto z elfa, którym w tym momencie w ogóle nie zazdrościł swojemu czarnofutremu towarzyszowi. Nagle z boku z lewej strony dobiegł szelest i zafalowało zboże, choć nie było wcale wiatru. Jor gestem nakazał się zatrzymać.
_________________ "Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"
"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
Wiek: 34 Dołączył: 02 Sty 2011 Posty: 834 Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-08-08, 13:30
Radok zatrzymał się i spojrzał w stronę z której docierał szelest, starał się wypatrzeć co buszowało w zbożu. Wzmógł czujność i spokojnie obserwował stronę z której dobiegały oznaki że coś się dzieje. To mógł być zwykły wybryk natury, obecność jakiegoś zwierzęcia ale też obecność kogoś kto się specjalnie skrywał w tym miejscu. A skrywanie się zwykle służyło mało honorowym zajęciom. Nikt nie skrywa się by zostać przyjacielem, prędzej byś poznał swoich przyjaciół w zaświatach.
[...] Radok test zmysł wzrok = k(20)14 + Pe:20 + 10 + 1 - 3= 42 / ST=38 sukces
Radok zamarł w bezruchu podobnie jak jego towarzysz obserwując. Łzawiące od słońca oczy i pot ociekający z czoła nie ułatwiał zadania. Szelest nie ustawał, a zborze poruszało się nadal mimo braku wiatru. Łowca wysilał wzrok, ale pomiędzy ździebłami trudno było coś dostrzec. Na wysokości pół metra na pewno niczego nie było, spojrzenia elfa wędrowało co raz niżej. Nagle spojrzenie łowcy zogniskowało się na małej brązowej kulce jakieś pięć metrów od niego. Po dokładniejszej obserwacji dostrzegł wyraźną sugestię dzioba. Ptak przechadzał się spokojnie po polu najwyraźniej nie zdając sobie sprawy z obecności jora i elfa. Radok rozpoznał w nim kuropatwę typowego ptaka do łowów w Imperium. Jeden mały ptaszek wystarczył, by nastraszyć dwóch mężczyzn. Mały figiel natury od co.
_________________ "Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"
"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
Wiek: 34 Dołączył: 02 Sty 2011 Posty: 834 Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-08-08, 14:21
Radok uśmiechnął się i zwrócił do towarzysza:
- To tylko ptak. Możemy dalej ruszać.
Elf ruszył za towarzyszem i rozglądał się teraz po okolicy, teraz to była kuropatwa ale ostrożności nigdy dość. Lepiej spotkać kuropatwę niż nie zauważyć bandyty. Obserwacja to podstawa, czujność na pierwszym miejscu, kto wie co czeka ich po drodze?
Łowca myślał właśnie o tym co czeka go w nadchodzącej dalekiej podróży i co w lasach działo się pod jego nieobecność. Za pewne nic wielkiego skoro w Imperium nie słychać o czymś takim, jedyne zmiany mogły być w świecie społecznym bo sam Wielki las się nie zmienia, co najwyżej funkcjonują naturalne procesy.
Radok wyjaśniając jorowi co jest przyczyną ich niepokoju, spłoszył kuropatwę, która gruchnęła na znak sprzeciwu i wzbiła się w powietrze. Szczuroczłek pogroził jej pięścią na od chodne, następnie pokręcił głową i rzekł:
- Kurwa takie małe, a może nastraszyć. Nie ma co masz bystry wzrok, przydasz się w wyprawie. Choć nie ma co marnować dnia!
Droga biegła prosto i była nad wyraz monotonna, sprzyjało to rozważaniom elfa. Zastanawiał jakie zmiany zaszły pod jego nieobecność w Wielkim Lesie. Zapewne nic poważnego się nie wydarzyło, bowiem wieści szybko dotarły, by do Imperium. Jednak myśli szybko zakłócił żar lejący się z nieba, powietrze wręcz falowało z gorąca. Wkrótce Radok marzył tylko i wyłącznie o chłodnej wodzie oraz odpoczynku w cieniu drzew. Droga ciągła się i ciągła, a złociste może przed nimi wydawało się nie mieć końca. Spacer w pełnym słońcu wydawał się bardzo uciążliwy dla Sydneya. Jor zaczął nawet posapywać cicho. Czas mijał i mijał, a drogi nie ubywało. W końcu w oddali wędrowcy dostrzegli linie drzew, przyspieszyli kroku. Z wielką ulgą powitali ustępowanie złocistego oceanu na rzecz morza zieleni. Zastrzymali się na chwile przy jednym z drzew, jor przysiadł przy jego pniu i otarł ręką czoło.
- O matko jaki skwar!
_________________ "Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"
"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
Wiek: 34 Dołączył: 02 Sty 2011 Posty: 834 Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-08-08, 22:08
Radok zrobił coś podobnego co jor, siedząc koło niego otarł czoło i zdjął plecak. Następnie siedząc odszukał bukłak i napił się porządnie(0,5 litra) a następnie podał bukłak jorowi i z uśmiechem zaproponował:
- Skorzystaj, dobrze Ci zrobi. Trzeba korzystać z dobroci techniki hehe. Nawet elf Ci powie że różne takie duperelki ciążące w plecaku się przydają.
Elf rozglądał się po okolicy i odpoczywał, chciał już dotrzeć na miejsce, chciał również by nie było tak duszno. W cieniu drzew Wielkiego lasu nie było za ciepło, było tak ... doskonale. Łowca kolejny raz zaczął rozmyślać o swojej ojczyźnie. Zauważył że im bliżej był tym bardziej o niej myślał.
Radok otarł czoło rękawem, wycierając sporą ilość potu, a następnie zdjął plecak który z głośnym mlaśnięciem położył na ziemi. Elf wzorem jora przysiadł na chwile i wyciągnął z plecaka bukłak. Z nieskrywaną radością zwilżył sobie gardło. Woda co prawda nie była zimna tylko letnia jednak i tak skutecznie pokonywała pragnienie oraz orzeźwiała. Następnie łowca podał bukłak jorowi, na którego pysku odmalowała się wdzięczność.
- Dzięki! - Sydney wziął pierwszego sporego łyka. - Spójrz tam!
Szczuroczłek wyciągnął palec wskazując rzędy jednakowych roślin na których dojrzewały granatowe owoce w oddali majaczyły białe budynki, a za nimi znajdowała się ściana lasu.
- O to wspaniałe latyfundium pana Lorandila! Jego duma i chwała! Nieskończone źródło pieniędzy! - Jor mówił celowo pompatycznie i zrobił sobie krótką przerwę na kolejny łyk wody. - Widzisz te zabudowania tam dalej to część jednej z największych winnic w całym Civitas. Winno stamtąd zresztą będziesz miał okazję transportować. - Przerwał by zaczerpnąć następny łyk wody. - Nas cel znajduje się tam w lesie. Pójdziemy wzdłuż krzewów, a następnie odbijemy w prawo.
plantacja winogron.jpg
Plik ściągnięto 27 raz(y) 226,22 KB
_________________ "Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"
"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
Wiek: 34 Dołączył: 02 Sty 2011 Posty: 834 Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-08-08, 23:07
Radok oglądał cudowne tereny, niezły interes a do tego piękny. Elf podziwiał piękno natury, rozumiał już że Lorandil dalej jest elfem bo tylko elf mógł takie cuda zdziałać. Radok spojrzał na towarzysza i rzekł:
- Prowadź więc na miejsce, im szybciej tym lepiej. W takim otoczeniu podróż jest przyjemniejsza.
Łowca ruszył za towarzyszem, chłonąc otaczające go piękno. Dzisiejszy dzień mimo kiepskiego początku był do tej pory bardzo dobry, elf czuł że dzisiaj do końca będzie tak pięknie i spokojnie.
Radok pomyślał ciepło o Lorandilu dosyć ekscentrycznym leśnym elfie. Nie ważne co mówił bogacz w pewien sposób był dalej związany z naturą. Może szlachcic przelał swą miłość do lasów w winogrona, dzięki czemu tak pięknie wyrosły? Magiczna natura elfiej więzi z lasem nigdy nie została w pełni zbadana i opisana, zapewne nigdy nie zostanie. Jor wziął jeszcze jednego łyka wody i oddał bukłak łowcy.
- Tak, czas na nas!
Odparł Sydney i wstał, w tym samym czasie Radok spakował swoje rzeczy. Ponownie ruszyli prostą drogą, jednak tym razem nie było tak monotonnie, a cień z winorośli skutecznie chronił przed słońcem. Łowca wśród krzewów rozkoszował się widokami: dorodnymi owocami we wszystkich stadiach dojrzewania, kroplami rosy utrzymującymi się na zielonych liściach czy pająkom, które gdzie nie gdzie zaplatały swoje sieci. Podróż mijała znacznie szybciej. Z każdym krokiem zbliżali się do lasu, a serce elfa zdawało się rosnąć, niemal czuł jak chciało mu rozsadzić pierś. Łowca przyjrzał się drzewom, były młode w porównaniu do ich sędziwych kuzynów z Silvani. Sam las był mieszany: zarówno iglasty jak i liściasty. Elf czuł co raz wyraźniejszy zapach runa leśnego. W końcu wędrowcy przekroczyli pierwszą linie drzew, a słońce na niebie powoli zbliżało się do zenitu. Radoka przeszył dreszcz podniecenia, w końcu po tak długim czasie wrócił do lasu.
_________________ "Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"
"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
Wiek: 34 Dołączył: 02 Sty 2011 Posty: 834 Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-08-08, 23:56
Radok rozkoszował się wstąpieniem do lasu, jego ciało aż drżało z podniecenia gdy czuł bliskość drzew. Las sprawił że elf praktycznie uśmiechał się od ucha do ucha, powoli nabierał wspaniałe powietrze z lasu i wypuszczał tak jakby chciał posłać całusa. Spojrzał na jora i powiedział:
- Cieszę się że znowu mogę podróżować w objęciach pięknych lasów. Wiedz że opowieści o więzi leśnych elfów z drzewami są prawdziwe. Czuję się wspaniale będąc w takim terenie. Można śpiewać, tańczyć, odpoczywać, podróżować z lekkością. Eh, nie będę zawracać Ci głowę ciekawostkami rasowymi. Dla misji jest ważne byśmy po prostu przemierzyli szybko i sprawnie ten las.
Elf szedł za towarzyszem i stopniowo uspokajał się by nie zaburzać czujności oraz roztropności. Nie można było jednak ukryć tego że elf cieszył się z tego że wszedł do lasu, w międzyczasie podśpiewywał sobie pieśń chwalącą naturę, lasy, roślinność. Podróż zdawała się teraz ukojeniem aniżeli zmęczeniem.
- Niezwykłe sądziłem, że to tylko plotka. - Jor spojrzał się uważnie na elfa. - W sumie jak się zastanowić nie często spotyka się twoich współbraci w mieście. Jest oczywiście Lorandil, ale sam przyznasz, ze jest wyjątkowy. - Sydney cmoknął i zaczął szukać ścieżki. - Też się z tobą czymś podzielę. Nie wiem czy słyszałeś, ale my jorowie jesteśmy wstanie zapamiętać całą drogę po której raz przeszliśmy. Choć już niedaleko.
Mówiąc to szczuroczłek skręcił w prawo wchodząc na ścieżkę prowadzącą w las. Elf co raz bardziej rozradowany z powrotu do lasu zaczął inkatować pieśń. Opiewała ona wspaniałości kryjące się w lasach Silvanii. Radok nie zdawał sobie z tego sprawy, ale potwierdził jeden ze stereotypów jakoby elfy miały zwyczaj robić wszystko z uśmiechem i pieśnią na ustach. Szli, a łowca cicho podśpiewywał.
[...] Radok test otwarty zmysł słuch = k(20)20 + k(20)11 + Pe:20 + 10 + 1 + 5 (więź z lasem)= 67
Radok test wiedza(języki) = k(20)19 + Int: 11 - 5 + 6(premia ze słuchu) 5 (więź z lasem)= 36 / ST=25 sukces
Radok natychmiast urwał pieśń, gdy do jego uszu dobiegł metaliczny zgrzyt tarcia, a potem głośny huk uderzania. Elf natychmiast przystanął i wytężył słuch. Efekt był niezwykły, łowca słyszał prawie wszystkie dźwięki w promieniu pół kilometra: trzask gałęzi pod stopami jora, ptasi trel, odgłos grzebania w ziemi jakiegoś małego ssaka, ale głównie skupił się na kierunku z którego doszły metaliczne odgłosy. Za raz po uderzeniu padły głośne słowa. Były wypowiadane niskim głosem, a ich ton sugerował, że są to przekleństwa. Choć Radok nie rozumiał słów rozpoznał język, o wiele twardszy od elfickiego mógł być to tylko i wyłącznie krasnoludzki. Szczuroczłek nie przejął się w ogóle odgłosami, tylko szedł dalej. Łowca postanowił zrobić to samo, ciągle nasłuchując. Metaliczne zgrzyty się powtarzały, tymczasem wędrowcy dostrzegli pośród drzew prostokątny budynek. Jak się do niego zbliżali metaliczne odgłosy zastąpił odgłos suwania ciężkich drewnianych dech. Radok i jego towarzysz zbliżyli się do ścian budynku, w miejscu tym las mocno wykarczowano. Ślady na ziemi sugerowały, że budynek to stajnia. Łowca wyłapał kolejne dżwięki. Parokrotne mocne uderzenie w drewno, a po nim krasnoludzki komentarz, który wywołał salwę rubasznych śmiechów. Radok doliczył się pięciu osób. Do czułych elfich uszu doszedł również odgłosy rżenia koni.
_________________ "Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"
"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
Wiek: 34 Dołączył: 02 Sty 2011 Posty: 834 Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-08-12, 21:13
Radok zwrócił się do towarzysza:
- Chyba zbliżamy się do celu, głosu tych szkaradnych kurdupli nie da się nie usłyszeć. Następna ciekawostka, elfy nie lubią krasnoludów a krasnoludy elfów. A teraz wreszcie dojdźmy tam gdzie mamy i niech wszystko ruszy... Jakoś nie czuje się zbyt dobrze będąc ciągle na terytorium Imperium.
Elf rozglądał się po okolicy i wypatrywał tego śmierdziela czy jak to inni określają krasnoluda. Jak widać humor nie mógł się utrzymać przez cały dzień i jak to mówią, zawsze jakiś krasnolud musi Ci zepsuć dzień. A może sam to stworzył?...
Jor nie wytrzymał parsknął śmiechem i odwrócił się w stronę elfa:
- HAAHAHA Wiem, doskonale wiem. HAH - Próbował zdusić śmiech, aż mu się udało. - Hm. Przepraszam. Dobra chodź!
Ruszyli dotarli do ścian budynku, a potem szli wzdłuż nich aż dotarli do wejścia. Przez otwarte drzwi łowca zobaczył wnętrze stajni. Boksy dla koni znajdowały się tylko po prawej stronie, po lewo zaś ustawiono różne paczki i beczki, na samym środku stał wóz, który wydawał się już mocno obciążąny, szykowany do drogi prze pięć krasnoludów. Widok środka transportu sprawił, że elf lekko pozieleniał na twarzy, gdy zgadzał się na tą wyprawę zapomniał o swojej chorobie lokomocyjnej. Spojrzenie Radoka wędrowało po pracujących krasnoludach. Każdego chroniła odbijająca promienie światła kolczuga, a czarne nogawice mieli spięte pasami z srebrnymi klamrami. Dwóch z nich niosło razem beczkę. Jak na standardy swojej rasy byli wysocy i chudzi. Łowcę zadziwił fakt, że mieli bardzo podobne rysy twarzy i tak samo przystrzyżone czarne brody. Za pas mieli zatknięte topory jednoręczne i kusze naręczne. Kolejny krasnolud sam niósł beczkę, którą przewiesił sobie przez prawe ramię. Był grubasem średniego wzrostu, kształtem przypominając sporą baryłkę piwa. Brode miał krótką przystrzyżoną i czarną. Za jego pleców wyrastała część drzewca kafara zwieńczona ciężką metalową głownią. Czwarty krasnolud stał przy wozie z kawałkiem papieru. Był najstarszym z towarzystwa wskazywały na to zmarszczki na twarzy i długa aż do samego pasa siwiuteńka broda, której czubek został wepchnięty za klamrę. Za pas miał zatknięty oskard. Ostatni z krasnoludów stał z założonymi rękami i gniewnie wpatrywał się w przybyszów. Jego prawe oko zasłaniała czarna przepaska, a przez prawy policzek ciągnęła się paskudna szrama, która znikała za opaską, by ponownie pojawić się na czole. Brodę miał czarną i długą, jednak krótszą od starca. Elf dostrzegł również, że brakowało mu środkowego palca u prawej dłoni. Przy pasie miał zatknięte topór jednoręczny i kusze naręczną. Wyglądał jakby miał zaraz wybuchnąć ze złości. Wrzasnął do jora:
- Po jaką cholerę przyprowadziłeś tego jebanego drzewołaza?
_________________ "Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"
"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
Wiek: 34 Dołączył: 02 Sty 2011 Posty: 834 Skąd: Nowe
Wysłany: 2012-08-12, 23:00
Elf spojrzał z zażenowaniem na krasnoluda i powiedział dźwięcznie, pięknie i lekko:
- Wiem że krasnoludy nie są zbyt mądre ale ustalmy fakty. Po pierwsze zamierzamy przejść przez teren Wielkiego lasu, po drugie jesteście krasnoludami, po trzecie jestem elfem, po czwarte Lorandil sam mnie wyznaczył do tego zadania. Jeśli umiecie to pomyślcie również o tym że inaczej wygląda grupka krasnoludów w Wielkim lesie a inaczej wygląda grupka krasnoludów i leśny elf. Do tego jesteście jak dzieci we mgle w takim lesie a ja będę waszym przewodnikiem. Jakieś idiotyczne pytania czy wreszcie ruszamy?
Radoka zawsze zadziwiała głupota krasnoludów, jak można być tak głupim? Na widok wozów zrobiło mu się nieprzyjemnie ale pomyślał że i tak lepiej będzie mu na ziemi. Tropienie, obserwacja, ukrywanie się i wiele innych rzeczy było lepiej robić na ziemi. Zresztą gdy wkroczą do lasu będą i tak się wolno poruszać bo las to nie ścieżka dla kucyków tylko ciężka przeprawa. Czekał obecnie na decyzje pozostałych i liczyć że najstarszy krasnolud może być mądrzejszy od towarzyszy. Miał też nadzieje że jor jedzie z nim bo sam z krasnoludami nie wytrzyma.
Jednooki krasnolud odniósł brew zdziwiony gadatliwością elfa.
- Kurwa nie Ciebie pytałem! - Warknął, a potem zwrócił się do najstarszego z krasnoludów. - Widziałeś jaki wygadany egzemplarz nam się trawił!
- Eh! - Wtrącił nieśmiało jor. - To rzeczywiście wasz nowy przewodnik. Lorandil go znalazł, a Tartuffe sprawdził. Nie ma wątpliwości, zna las i wykazał się lojalnością. Na pewno doprowadzi was na miejsce.
- Jeden elfi przewodnik jest! - Rzekł starszy krasnolud udając, że coś notuje na kartce, a następnie parsknął śmiechem. - HAHAHA!
- No po prostu świetnie! - Westchnął jednooki. - Dobrze ustalmy kurwa fakty! Po piąte wbij sobie do łba, że ja tu dowodzę i masz wykonywać moje polecenia! Szlak zweryfikuje ile jesteś wart. Pytanie zasadnicze mam nosisz jakieś imię czy elfy ich nie potrzebują? - Za plecami krasnoluda odezwały się parsknięcia, tymczasem jednooki wyciągnął okaleczoną prawą dłoń. - Jestem Domłojow! Dobra chłopcy chodźcie przywitać naszego przewodnika! Tylko zróbcie mądre miny, niech sobie o nas dobrze pomyśli!
Krasnolud wykrzywił usta w groteskowym uśmiechu. Reszta ekipy tymczasem zaprzestała swoich czynności, odłożyła co miała w ręku i ruszyła w stronę przybyszów.
_________________ "Nie ma sprawiedliwości, jesteśmy tylko my!"
"Gdzie jest twój bóg paladynko?"
Eric "Ellesar" Wald
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum