TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: DaMi
2012-11-25, 22:50
Nathian vs Infernus
Autor Wiadomość
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-10-05, 19:39   Nathian vs Infernus

Huk wody, zimne krople słonej wody opadły na leżące ciała przywracając ich do rzeczywistości. Słońce prażyło mocno co dla futrzaka było czymś raczej nieprzyjemnym, choć zimna woda była orzeźwiająca. Dezorientacja, obce miejsce, strach , ale także ciekawość, te uczucia mocno dotknęły bohaterów. Wstali wraz ze słowami pędzącymi w ich kierunku na skrzydłach wiatru i w momencie gdy już stali i zoabczyli się nawzajem usłyszeli
"Zabij lub zgiń sam"
Przed każdym rozciągał się długi kamienny pomost. Wokół tego dziwnego basenu w którym szalały fale ukrywając głębokość tego zbiornika wodnego także biegł cienki pomost. Na środku komnaty znajdowały się dwa samotne kamienne filary o sporej przestrzeni.
Wiatr minął ich, słowa ucichły a oni stali na przeciw siebie w ciszy zakłócanej tylko uderzającymi o pomost falami.
Najwyższy czas na śmierć.


Czerwony - Infernus
Niebieski - Nathian

pomost.JPG
Plik ściągnięto 10676 raz(y) 39,41 KB

_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2008-10-05, 19:47   

Ciamu, ciamu, ciamu...
Trzy razy już do tego podchodził i po raz trzeci niespecjalnie robiło to na nim wrażenie. Przytomność, walka, koniec przytomności. I tak kilka razy. Nie sposób się nie przyzwyczaić i znudzić.
Spojrzał po sobie, wpierw badając jaki to ekwipunek miał okazje dostać ku tym walkom drugi raz przyglądając się czy przypadkiem coś mu się nie spopiela. Jako, że obie inspekcje przyniosły dość pozytywne skutki jor z pełnym satysfakcji uśmiechem zaczął poszukiwać swego przeciwnika.
Jako, że twardego gruntu nie było wiele, a w dodatku był on kładką i niewiele czasu zajęło poszukiwanie przeciwnika. Naprzeciwko. Proste.
Wyjął broń, przejrzał się w ostrzu. W sumie dziwiło go to. Ile razy patrzył w ten pieprzony sztylet ten zawsze mógł służyć za lustro. Dla pewności, że podobnie będzie i za chwilę przetarł nim jeszcze o koszulę. Spojrzał na trucizny. Na przeciwnika. Jeszcze raz na trucizny i wpadł w szaleńczy śmiech. Akurat dziś mógł odpuścić sobie stosowanie tego typu sztuczek.
Nawet jeśli były jego sztandarowymi.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2008-10-05, 19:54   

Nathian szybkim spojrzeniem ogarnął całą salę, przy tym zerknął dokładnie na przeciwnika.

Plan był prosty musi jak najszybciej dostać się do jora i spróbować chociaż zrzucić go do buchającej poniżej nich wody. Jej prąd i głębokość wskazywały na to, że raczej się stamtąd nie wydostanie.

Dlatego Nathian skruszył kamień siły, który zwiększy jego obrażenia przy następnym ciosie po czym ruszył sprintem w kierunku filarów.
Ostatnio zmieniony przez pierreau 2008-10-12, 00:23, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-10-05, 20:27   

Jor stał w miejscu patrząc na przeciwnik to na siebie to na swój ekwipunek, na koniec wpadł w szaleńczy śmiech, czyżby miejsce tak go przeraziło czy może przeciwnik go rozbawił. Tego człowiek nie wiedział, za to wiedział jak zacząć działać. Rzucił sie sprintem w kierunku przeciwnika najpierw jednak jor mógł zobaczyć jakiś dziwny ruch rękoma, jakby klaśnięcie, albo coś w tym stylu. Była to jednak chwila po której wojownik biegł po pomoście wykorzystując cały zapas swych sił.
Nathian biegł ile miał sił w nogach, nagle zobaczył że pomost kończy się, a fala rozbia się w samym środku, nie było sznas już na zatrzymanie się przed wodą. Wojownik wytężył swe siły i będąc na skraju wybił się i wylądował po drugiej stronie pomostu gdzie zatrzymał się jakieś trzy metry za jego krawędzią. Miał szczęści, nie wiadomo co by było gdyby nie to szczęście.

pomost.JPG
Plik ściągnięto 10648 raz(y) 39,38 KB

_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2008-10-05, 21:51   

Zmiana na mapie taktycznej od razu wymogła i zmiany w zachowaniu jora. Pierwszą spośród reakcji na pewno musiała być zmiana broni bowiem zaraz sztylet do lewicy przeskoczył by w jego miejsce pojawił się nóż do rzucania. Nie był to co prawda nóż do jakiego przywykł zarówno jor jak i każdy kto jego losy śledził lecz mimo wszystko do czegoś się nadawał i ku czemuś został wyprodukowany. Jeśli wedle nazwy był do rzucania oznaczało to tyle, że rzucić się nim da.
Czasami nawet trafić.
Ziewnął widząc wyczyny Nathiana. Kiedyś by go to śmieszyło ale jakoś teraz niespecjalnie potrafił znaleźć powód do śmiechu. Przyzwyczaił się chyba, że co rusz, albo on albo jego przeciwnicy zaraz popełniają jakieś łatwe do przewidzenia gafy. To wszystko było zbyt przewidywalne...
Czekał, czekał, aż przeciwnik znajdzie się w odległości pozwalające go zabić. Po prostu, rzucić, zabić. W tej genialnej jakże myśli zawierał się jego plan. Wyczekać wejścia przeciwnika w zasięg i rzucić. Tyle.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2008-10-07, 20:26   

Nathian wciąż rozpędzony szarżował na przeciwnika. Wysunął tarczę przed siebie, zaś prawą rękę z mieczem odchylił do tyłu. Zwolnił ze sprintu na bieg, ponieważ zbliżająca się ściana nie wróżyła nic dobrego, tak samo jak jor z którym za chwilę miał się zmierzyć. Niepokojący był również nóż, który szczurek sobie przygotowywał. Wystarczy jeden przedwczesny cios z zatrutej broni żeby jego wszystkie szanse były zaprzepaszczone.
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-10-08, 11:47   

Wojownik szarżował na swego przeciwnika czy to po to by zaatakować czy zepchnąć, faktem jednak było że chciał wygrać i to szybko. Jor w tym czasie leniwie wręcz z pogardą czekał na swego oponenta a właściwie to na moment w którym będzie mógł posłać swój sztylet w biegną wojownika. Chwila oczekiwania i świst przecinanego powietrza. Nóż rzucony z impetem przez skrytobójce pomknął półtora metra nad głową wojownika który szarżował nadal na jora.
Impet z jakim wojownik wpadł na jora był ogromny, wydawało się że Nathian zgniecie niewielkiego jora jednak gdy wydawało mu się że wbija się w przeciwnika tego tam nie było. Dotarł za to do bariery energetycznej która powstrzymała dość brutalnie wojownika od dalszego biegu. Dzięki tarczy nie ucierpiał on od tego zwarcia pozostał jednak odwrócony plecami do swego oponenta i w dodatku przed sobą miał barierę, zaś jor miał pełną swobodę ruchu i w dodatku był cholernie zwinny co dało się zauważyć przed chwilą.

pomost.JPG
Plik ściągnięto 10576 raz(y) 38,15 KB

_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2008-10-08, 19:00   

Jor uśmiechnął się. Po raz pierwszy od dobrych kilku dni uśmiechnął się wyrażając szczęście. Dziwnym mogłoby się to wydawać bowiem przecież nóż do rzucenia bezpowrotnie niejako tracąc smucić się winien jednak taki do obrót sprawy znacznie ułatwił mu mordowanie przeciwnika.
Algorytm śmierci sprowadzał się już tylko do ukryj się, zamorduj. Znacznie prościej gdy brać pod uwagę ilość zmiennych.
Korzystając więc ze swych nadnaturalnych zdolności przeskoczył jor do cienistej jakby bardziej sfery astralnej by tam chwile wyczekiwać. Co prawda hipotetycznych celów niewiele było jednak jeden z nich nadawał się do sytuacji wręcz idealnie. Paradoksalnie był nim przeciwnik.
Konkretniej jego cień.
Gdy już pewnym był, że ukrył się poprawnie, a przeciwnik szans żadnych nie ma by go wykryć dalej potoczył algorytm wojownika w stosowny sposób godząc swym sztyletem. Wedle tego co zdołał się dowiedzieć na szkoleniu to nieodwołalnie i pewnie winno walkę skończyć.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
Ostatnio zmieniony przez pierreau 2008-10-12, 00:21, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2008-10-08, 20:04   

Szarża na jora nie do końca wyszła Nathianowi, ale to dzięki temu, że ten był wyjątkowo zwinny. Przez moment czuł, że ma go już w garści, że wystarczy jedno pchnięcie, a chwilę później szczurek stał już gdzie indziej. Poruszał się błyskawicznie.
Nathiana ogarnęło poczucie bezradności.

Odbił się mocno od ziemi i naparł tarczą na Infernusa tak, aby zrzucić go do wody, wymierzył jednak skok tak, aby samemu nie wpaść w kipiącą toń. Zaatakował dodatkowo bojowym mieczem. Licząc na łud szczęścia. Być może uda się trafić przeciwnika.
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-10-08, 21:20   

Zmyślny atak wojownika wyszedł idealnie, półobrót ze skokiem i pchnięciem. Wszystko super, pięknie i precyzyjnie wykonane tylko że nie było kogo atakować. Jor znikł a miejsce w którym powinien być było teraz puste. Jedyna rzecz jaką wojownik w trakcie obrotu zauważył to jakby atak tego szczuroczłeka, który jednak zamiast niego trafił w ścianę. Potem nie było już nic, pustka, tylko on i arena, przeciwnika brak.
Nagle plecy zabolały niemiłosiernie, to sztylet jora wszedł w ciało mijając wszelkie ochronne elementy jak zbroja czy tarcza. Ból krzyk i krew która trysnęła z rany. Wojownik już wiedział gdzie jest szczur lecz czy miał czas by o tym myśleć?
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2008-10-08, 21:47   

Znów się uśmiechnął mało co nie tracąc nad sobą kontroli w śmiechu. Sztylet przekręcił na miarę swych wątłych, szczurzych możliwości. Jeśli był już w sytuacji umożliwiającej zadanie niepojętego bólu na wszelkie znane sobie sposoby chciał to wykorzystać. Gdy już jednej tej czynności dopełnił sztylet z rany wyciągnął by od przeciwnika odskoczyć oddając mu pola. Trafiał co prawda, ale sam nie chciał być trafionym.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2008-10-09, 15:43   

Nathian aż syknął z bólu podczas cięcia nożem w plecy. Ostrze może nie było długie, a jor nie miał tyle siły by wbić je poprzez pancerz po sam koniec, to jednak ból był niemiłosierny. Obawiał się, że nóż może być zatruty.

Jednak to był tylko ułamek sekundy, chwilę potem chłopak obrócił się w lewo, ponieważ czuł, że ma jeszcze w sobie nóż, a to jednoznacznie znaczyło, że za nożem musi stać jor. Na odlew uderzył z lewej ręki tarczą starając się chociaż zamroczyć a może i zranić przeciwnika. Przeczuwał, że jednak nie zdąży dlatego był gotowy do kolejnego ataku całym ciałem na jora, gdy ten będzie odskakiwał.
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-10-09, 16:01   

Infernus dobrze wiedział jak zadawać ból, przekręcił swój sztylet po czym pociągnął ku sobie, a ten wychodząc z ciała człowieka musiał przeciąć jakieś wrażliwe miejsce gdyż nagle wojownik osłabł, poczuł że upływa z niego życie. Był zdolny do walki, był przecież wojownikiem lecz czuł że ciało nie jest już tak podległe jego myślom jak na początku, teraz czuł że zmusza swe ciało do wysiłku, czuł że współpraca umysłu i mięśni staje się coraz bardziej kłopotliwa. Wojownik nie pozostał jednak bierny na ataki jor, szybko obrócił się starając się uderzyć w szczurczłek jednak ten już odskakiwał od swego wroga. Nathian nie przerywał swego ataku atakując po raz kolejny jednakże zwinny jor w pięknym piruecie odskoczył spod klingi jego miecza. Wojownik już czuł na swym karku tchnienie śmierci i frustrację z powodu niemożliwości trafienia swego niewielkiego oponenta.

pomost.JPG
Plik ściągnięto 10505 raz(y) 37,49 KB

_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2008-10-09, 20:59   

Wytrzymałość wojownika w znacznym stopniu naruszała psychiczną tym razem wytrzymałość jora. Ciął raz jeszcze po raz któryś już z kolei kląć na marną długość swego ostrza. Chętnie rozerwał by teraz tętnicę szyjną przeciwnika by to w akompaniamencie krwawej fontanny zakończyć te nudne starcie.
W ostatnim momencie przekwalifikował swój cios by miast z dołu na górę sztyletem ciąć wcisnąć go przeciwnikowi głęboko w podbrzusze. Nie wiedział skąd ten pomysł, w przedziwny sposób wydawało mu się to logicznym.
Zaraz po tym ciosie sztylet pociągnął w górę a gdy ten wyszedł już ciała przeciwnika jor wykonał salto do tyłu co praktycznie uniemożliwiało trafienie go. (akrobatyczny atak)
Takie bynajmniej było jego zdanie.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2008-10-10, 19:19   

Kolejny cios sprawił, że aż łzy pociekły z oczu Nathiana, kolejny raz nóż jora zagłębił się w ciele chłopaka. Zimny pot popłynął po jego plecach.

Lecz nie miał zamiaru tak szybko się poddać. Zaatakował, to przynajmniej mu pozostawało. Jor poruszał się błyskawicznie, jednak ciągle pozostawała mu jakaś szansa na trafienie przeciwnika. A trafienie go z użytym kamieniem siły równa się z tym, że jor będzie w bardzo poważnych tarapatach. Jeden celny cios bojowego miecza.

Jednak to graniczyło z cudem... Mimo Nathian skupił się na ruchach przeciwnika i zaatakował dwukrotnie.
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-10-10, 22:08   

Infernus wykonał kilka akrobatycznych skoków i piruetów w czasie których wojownik bezskutecznie próbował trafić jora. Mały szczuroczłek skakał wokół wojownika bez żadnych problemów unikając jego klingi by w odpowiednim momencie pchnąć w przeciwnika i choć zbroja skutecznie utrudniła to zadanie to jednak ostrze zasmakowało ludzkiej krwi. Pociągnął nóż w górę jednak nóż był za płytko by udało mu to co zaplanował więc szybko wykonał salto odskakując od przeciwnika z pozostawionym na ciele wojownika kolejnym znakiem swych zdolności. Krew upływała z ciała człowieka pozbawiając go siły, zaś jor wyglądał jakby dopiero co wszedł na tą arenę.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2008-10-10, 22:50   

Kolejne cięcie było wraz uzewnętrznieniem żalu jora nad niemożnością dekapitacji z pomocą sztyletu. Raz jeszcze jeden doskoczył do przeciwnika w piruecie tnąc poprzecznie przez wszelkie znane sobie tętnice na szyi przeciwnika.
Jakoś nie potrafił się zdobyć na nic więcej jak dwa piruety i cięcie między nimi nie potrafił się zdobyć.
(Akrobatyczny Atak)
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2008-10-11, 08:50   

Kolejne ataki Nathian nie przyniosły żadnego rezultatu, jor był dla niego za szybki. Może nie za szybki dla oka, ale dla miecza. Nawet jak widział, że szczurek był tuż obok niego, to jego ruchy były zbyt powolne żeby mógł zadziałać.

Pozostało mu tylko jedno. Bacznie obserwował ruchy przeciwnika i kiedy ten znalazł się dostatecznie blisko, zwyczajnie spróbował złapać go za fraki. Gdyby tylko udało mu się go złapać to Nathian najzwyczajniej w świecie przywali mu z "bańki". Skoro nie mógł go pokonać mieczem, spróbuje gołymi rękoma.

Wystarczy mu chwila ogłuszenia jora. Przerwanie jego łączonych ataków.
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-10-11, 20:40   

Jor widząc że jego poprzednia taktyka zdała egzamin postanowił powtórzyć ją jeszcze raz, wykonał kilka piruetów i salt po czym zatopił swój sztylet w ciele wojownika i to na tyle skutecznie że choć zbroja starała się go zatrzymać przeszedł on przez nią i wbił się dość głęboko. Ból był ogromny, a upływ krwi na tyle duży by wojownika posłać na kolana a następnie na brzuch. Leżał i choć nadal był przytomny nie mógł się ruszyć, patrzył w bok widząc stopy jora które właśnie dotknęły ziemi po asekuracyjnym salcie w tył.
Stan pojedynku był oczywisty, a jorowi pozostała jedno tylko do zrobienia, dobić człowieka. Wojownik o tym wiedział, ale mógł tylko na to czekać. Wszystko było w rękach Infernusa.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Infernus 
Mistrz Gry
Myszka Miki



Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 2227
Wysłany: 2008-10-11, 20:58   

Uśmiechnął się. Dekapitacja jednak się zdarzy. Co prawda nużąca nieco i wymagające poświęcenia nieco więcej czasu jak proste machnięcie na odlew mieczem, lecz mimo wszystko w jakiś sposób widowiskowe.
Przeskoczył więc jor przeciwnika, siadł na nim okrakiem po czym powolnym, sadystycznym wręcz ruchem począł usuwać tę chwilowo niepotrzebną wedle niego część szyi Nathiana.
Dopiero gdy mógł wznieść głowę przeciwnika ponad swoją uznał koniec tej walki. Jakoś od początku zakładał, że w ten sposób musi zakończyć to starcie. Dopełniało to całego jego wyobrażenia o tym jak powinna wyglądać turniejowa walka na arenie.
_________________
Myszę, więc jesztem, sze, sze, sze, sze...


:mad:
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2008-10-11, 21:17   

Nathian czuł, że to koniec tej walki. Była ona dla niego ważną lekcją. Wiedział, że jego szanse są praktycznie zerowe, mimo to ambicja nie pozwalała mu się poddać. Czuł w ustach gorzki smak przegranej. Z każdą chwilą czuł jak upływa z niego życie.

- Chuj ci w dupę - wycharczał, plując krwią.

Przecież nie będzie błagał go o litość.
_________________
Oo
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-10-11, 21:31   

Jor wykonał swój ostatni w tej w walce akrobatyczny skok by wylądować na plecach wojownika. Ten poczuł kolano wbijające się w jego kręgosłup jak i rękę sięgającą do jego włosów i odciągającą mu głowę.
- Chuj ci w dupę - wycharczał, w momencie w którym sztylet dotknął jego szyi. Cięcie, powolne sadystyczne trzymające go przy życiu a jednak pozbawiające go. Troszkę to trwało gdy z upływu krwi i bólu stracił przytomność a chwilę później życie.
Jor zademonstrował nad swą głową jego głowę po czym znikł, zaś głowa wojownika opadła z łoskotem na pomost, odbiła się i w końcu wpadła do wody.
Tak zakończyła się walka wojownika Nathiana ze znanym skrytobójca Infernusem.

__________
Walka zakończona zwycięstwem Infernusa
Infernus zdobywa 121 pkt doświadczenia.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group