TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: pierreau
2008-12-31, 13:33
Ślepa sprawiedliwość akt I
Autor Wiadomość
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-06-24, 13:31   Ślepa sprawiedliwość akt I

"...Sprawiedliwość czy jest ślepa - nie wiem - wiem że nie zawsze uczy tych których karze. Sprawiedliwość ma własną logikę, własny cel, na nim opiera werdykt, według niego szafuje życiem i śmiercią, szczęściem i rozpaczą, łaskawością i bezwzględnością. Kto trafi przed jej oblicze drżeć ze strachu powinien bo jej słowo ostateczne jest i na życiu ciąży..." - fragment rozprawy naukowej mecenasa Heriosa von Greznta

Ślepa sprawiedliwość akt I



Ervin Ichaer poszukiwany w dwóch państwach, w swoich ojczystych lasach zwanych Źródłem natury listem gończym oraz w królestwie ludzkim za zbrodnie których się dopuścił. Został schwytany jako morderca oraz bandyta który na swym sumieniu ma trzynaście ofiar ludzkich.
Po schwytaniu na miejscu rzezi został przetransportowany do miasta Dornost gdzie po wtrąceniu do celi w lochach pod ratuszem ma oczekiwać dnia sądu.
Więzień siedział sam w ciasnej celi, w której miał do dyspozycji twardą pryczę z cienkim kocem oraz wiadro opróżniane raz na trzy dni, co zaczynał odczuwać jako torturę. Cela miała rozmiar dwa metry na trzy powodując uczucie klaustrofobii szczególnie u osoby żyjącej na otwartych przestrzeniach ogromnych lasów, dodatkowym efektem zwiększającym jeszcze bardziej przygnębienie Ervina był panujący w miejscu jego pobytu stały mrok. Było wszystko w celi widać jednak ta niewielka ilość światła nie pomagała przezwyciężać uczucia osaczenia i beznadziejności sytuacji.
Jedynym towarzyszem Ervina był jego głos oraz rady które nijak nie przydawały sie bohaterowi. Znajdując sie trzeci dzień w tym malutkim pomieszczeniu zaczynało się już tracić zmysły, głód zaś nie opuszczał Ervina w ogóle jako że posiłki były serwowane raz dziennie a stanowiła je zupa której było bliżej do wody niż do rosołu za który miała uchodzić.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
Ostatnio zmieniony przez pierreau 2008-12-31, 13:07, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-06-24, 13:54   

Ervin był poszukiwany w dwóch krajach, w których do tej pory miał okazję znajdować się przez dłuższy czas. Za każdym razem, gdy przebywał gdzieś dłużej, miał kłopoty. Wahnsinn, w którym zdążył być kilka godzin, a zginął tam dwa razy, a raz został prawie śmiertelnie zraniony, świadczyło o tym, że czyha nad nim widmo śmierci. Chociaż nie... Wahnsinn to zły przykład. Tam tylko wydawało mi się, że umieram. Ervin znajdujący się w celi miał wiele czasu na przemyślenia.

Myślał więc dalej, błądząc językiem po pustych miejscach w jego uzębieniu.

Źródła natury, drugie miejsce, w którym nie jest miło widziany. Jego dom, jego ojczysty kraj. Teraz był tam tylko zabójcą, złodziejem. Pomagał drowom, i miał za to zawisnąć, gdy tylko pojawi się w okolicach granicy puszczy i lasu. Teraz Dornost. Tutaj stał się wrogiem publicznym numer jeden. Zamordował z zimną krwią sławnego alchemika wędrującego po ziemiach królestwa i leczył ludzi, napadł na Karawanę wspomagającą miasto Dornost. Sam! Zamordował dwunastkę broniących się ludzi. Czy ten gatunek był aż tak głupi?! Jak mógł zabić ich wszystkich w pojedynkę. Rzeczywistość wydała mu się taka śmieszna, a zarazem niesprawiedliwa.

Nikt nie mówił, że będzie kolorowo, złotko

Gorycz i niechęć do całego świata rozlała się po jego ciele zimną falą. W oczach pojawiły się łzy. Dlaczego? Dlaczego on? Usiadł, opierając się o sciane, by zaprezentować wszystkim zgromadzonym, jaki jest zły. Ja wam jeszcze pokaże! Chciał wrzasnąć w otaczającą go ciemność. Jeszcze zobaczycie! Zobaczycie, na co stać takiego elfa jak ja! Postacie materializujące się przed nim nabierały coraz bardziej ludzkiego kształtu.
Wy kurwy! Wy sprzedawczyki! Zostawić mnie tak, na pastwę losu! Teraz widział, tak, widział dokładnie, siedział przed nim drow, bezimienny mistrz, którego wyznaczał sobie jako ideał, jako cel, który chciał osiągnąć. To ty! Ty mnie tu wysłałeś Chuju! To ty skazałeś mnie na poniżenie!

Wrzeszczał, wrzeszczał ile sił w swym umyśle, dyskutując samemu ze sobą, jaki to świat jest dla niego niesprawiedliwy, jak skazał go na coś takiego.

Amulety, tak? Pierdolony!! Kawałek!!! METALU!!! Wskazywał palcem drowa, jakby zarzucał mu chorobę psychiczną, pozwolił, by z jego rozwartych szczęk wypływała ciepłą ślina. Szeroko rozwarte oczy świdrowały, wwiercając się w ścianę naprzeciwko. To nie była ściana, to był jego mistrz, jego przykład. Wystawił go. Skurwiel! Wysłał go na śmierć!
Na cholerę były ci te amulety? Te, kurwa, wisiorki? Kolekcjonowałeś je, by je potem, kurwa, sprzedać? Ta ściana taaak? Pierdolisz!! To był tylko pretekst! Chciałeś mej śmierci! Jestem przecież tylko, tylko, jebanym drzewołazem!!!

Dyszał ciężko, wpatrując się w spokojnie siedzącego drowa. Siedział i wykrzywiał wargi w ironicznej pogardzie. Dwie pozostałe postacie siedzące za mrocznym elfem były dla niego niewidoczne, Teraz liczył się tylko on, mroczny wojownik, sprawca całego tego "zamieszania". Ich ciała były czarne, zasłonięte przez mrok, jakby promień światła z nieba obejmował tylko czarnego rycerza. Teraz liczył się tylko on.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-06-24, 16:29   

Siedział w wilgotnej celi rozmawiając ze sobą, krzycząc na siebie i czekając na posiłek. Równo o tej samej porze pojawił się strażnik z kubkiem wody i talerzem wody która chyba myto talerze po zupie jedzonej przez szlachtę a która następnie miała służyć za posiłek więźniom. Strażnik oprócz pomyj przyniósł także wiadomość.
- Za dwie godziny pójdziesz na wstępne przesłuchanie w swojej sprawie, przygotuj sie, dobrze Ci radze. - powiedział po czym z hukiem zamknął cele. Ervin słyszał stukot butów oddalającego sie mężczyzny. Znów mógł powrócić do swych zajęć. Do rozmowy z drowem który go podobno wrobił luz z własnym głosem który przyprawiał go o szaleństwo. Znów czas należał tylko do niego, miał go przez następne dwie godziny. Dźwięk żołądka przypomniał mu o jedzeniu które zostawił strażnik na ziemi a do którego zawitał już szczur. Nie był duży, raczej wątły, łepek miał wsadzony do miski po powierzchni której rozchodziły się malusieńkie fale świadczące o tym że pije on jedyny posiłek elfa. Od zgiętego ciała szczura ciągnął sie za nim cienki i długi ogon.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-06-24, 19:54   

Jebanym Drzewołazem!! Powtarzał w myślach, patrząc się z wyrzutem na czarnego. Drzewołazem. Głupią pizdą, której życiem można szastać w imię jakiejś taniej, kurwa, kolekcji!! Chciał kontynuować swój wywód, jaki to drow jest przebiegły, lecz przeszkodził mu strażnik, który przyniósł jedzenie. Ervin rzucił na niego spojrzenie, jakby nie świadomy tego co się się dzieje. Odwrócił wzrok od strażnika, zahaczając tylko o sens wypowiedzianego przez niego zdania. Wrócił wzrokiem na Rycerza...
I nie było go tam. W miejscu, gdzie przed chwilą była widoczna twarz o hebanowym odcieniu, teraz ziała pusta czerń nieprzeniknionych ciemności lochu.
Teraz kurwo uciekasz?! Uciekasz! Ty tchórzu! Ty mały, zdradziecki szczurze! Wrzeszczał bardziej do siebie, niż do odchodzącego gdzieś w dal drowa. Określenie "szczur" nie wzięło się jednak znikąd. Mały, szary szczur, o długim ogonku pił mu właśnie rosół.
Rosół... Mój rosół... Mój jedyny... jedyny... rosół Ręce powędrowały w stronę ciała elfa, w geście objęcia samego siebie. Został pozbawiany wszystkiego. Nawet rosołu. Jedzenia. Rosół... Skarb....
Trzeba go bronić! Rzucił się w stronę rosołu, bacząc by go nie przewrócić. To był skarb. Wraz z impetem wybuchowego "podskoku" spróbował złapać szczura za ogon. ty mały złodzieju! Chciałeś pozbawić mnie ro... rosoołuuu. Mojego rosołu... Gdy, lub jeśli w ogóle, mu się to udało, z całym impetem rzucił go o ścianę. Nauczysz się! Kurwa! Mój rosół! Nie twój! Mój! Tylko mój!
Wziął talerz w obie ręce, unosząc go, jakby był to kielich zbawienia. Przyłożył do ust i pił. Pił! Rosół, nie dość, że bliżej mu było do wody, niż do rosołu, za który go podawano, to jeszcze został skosztowany przez szczura! Ervinowi jednak to nie przeszkadzało. To był jego rosół. Pięknie pachnący, smakujący jeszcze lepiej wywar, który swym "ciepłem" doda otuchy na wiele dni. Był pyszny. Jeszcze lepszy niż króliki, które sam przyrządził... Kiedy? sam już nie wiedział kiedy. Tamte wspomnienia wydawały mu się ulotne jak wiatr, nie pamiętał, kiedy opuścił Dornost, nie pamiętał, jak do niego wracał. Zapytany o Lurtian zapewne odpowiedziałby "Ale jak to się wymawia? Można jeszcze raz?" Pamiętał mało. Bardzo mało. Psychika elfa, który przyzwyczajony był do świeżego powietrza i światło, teraz byłą tylko w strzępach, ledwo co ukazując dawny charakter młodego pół-elfa. Ciemność, która ostatnio byłą jego jedynym towarzyszem, oprócz halucynogennych "przyjaciół" wydawała mu się z początku straszna. Teraz i tak nie robiło mu to różnicy.

Pił. Pił rosół, delektując się jego smakiem, pozwalając wlewać mu się do gardła. Jedzenie. nareszcie! Jego skarb!

Przygotowywać będzie się później. Na razie zignorował słowa strażnika. Lecz jedzenie rozjaśni mu nieco umysł.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-06-27, 11:17   

Skok na ratunek zupy i zemsta na szczurze udały się połowicznie, a mianowicie rosół został uratowany jednak już atak na szczura nie powiódł się jako że ten zdążył zwiać do dziury przy ścianie na przeciw pryczy.
Ervin zaczął pić rosół który miał być smaczny, ciepły i krzepiący, a okazał się zimną wodą na powierzchni której pływały kawałki ściętego tłuszczu. Nie był smaczny ani krzepiący, mógł tylko napełnić brzuch. Smak tej brei był okropny, ciężko było przełknąć ten płyn nie krztusząc sie tym obrzydlistwem. Jednak elfowi udało sie dokończyć swój posiłek. Niestety po odłożeniu miski zabulgotało mu w brzuchu, a w gardle pojawił sie ohydny smak przed chwilą zjedzonego rosołu pomieszanego z własnymi sokami żołądkowymi. Po chwili ostra zgaga zaczęła palić gardło więźnia powodując uczucie pragnienia, którego ugasić nie było czym.
Ostatni czas nie był łaskawy dla tego wojownika, można by rzec że los chciał upadku elfa, a może śmierci.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-06-27, 11:32   

Smak wydawał mu się wspaniały. Z początku. Marzenia o ciepłej zupie zaspokajającej jego głód nie spełniły się, gdyż po sekundzie delektowania się wyimaginowanym smakiem doszedł do niego prawdziwy "aromat" zupki. Jedzenie było okropne, lecz nie przeszkadzało to elfowi w dalszym piciu posiłku. Bądź co bądź, lepsze to, niż nic. Gardło domagało się wody, lub czegokolwiek do picia.
- Pierdolony szczur - rzucił jeszcze, po wypiciu zupy, głosem, jakby chciał zaskrzeczeć, niż coś powiedzieć.
Ból brzucha i gardła sprowadził go nieco na ziemie, wiedział, co się dzieje, wiedział, że niedługo będzie miał przesłuchanie. Wiedział znów, co się może stać, za co był oskarżony, że może zginać.
Łzy znów napłynęły do oczu elfa, chcąc się uwolnić pod wpływem żalu, wywołanego uczuciem niesprawiedliwości na całym świecie. Dlaczego? Dlaczego ja?
Przypomniał sobie Rycerza, czarnego rycerza, Przypomniał sobie kapłana z martwego miasta, Firena, Alię, Wanalda. Wszystkich, których spotkał przez ostatnie kilka tygodni, w czasie których jego życie zaczęło przybierać podróżniczy tryb. Zaczęły się przygody, zaczęły rodzić się marzenia o władzy, bogactwie. A wszystko musiało się spieprzyć przez jakąś jebaną karawanę! Przez jakiegoś alchemika! Przez jego jebaną schizofrenię!! Usiadł na pryczy, ledwo powstrzymując się od płaczu, przyciągając kolana do klatki piersiowej, znów chcąc okazać wszystkim zgromadzonym w celi, jaki świat jest dla niego niesprawiedliwy. Skrytym gestem otarł łzę. Musiał się pozbierać. Ale jak? Jak?
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-06-27, 14:10   

Myśli, przygnębienie, apatia wszystko to spowodowało że Ervin nawet nie wiedział kiedy miną cały ten czas, gdy drzwi celi otwarły sie i do środka weszło dwóch strażników w asyście tego trzeciego który przychodził do elfa codziennie.
- Ruszaj się śmieciu - powiedział jeden z nich szturchając go i tym samym przywracając do rzeczywistości. - Czas na rozpoczęcie przedstawienia w którego finale zawiśniesz, hahahahaha - roześmiał sie jakby właśnie opowiedział wspaniały dowcip - Będzie sztuka ze szczęśliwym zakończenie, hohohohoho - kolejny przejaw poczucia humoru i śmiech zatrząsł celą Ervina. Rzucone mu pod nogi kajdany uderzyły z metalicznym hałasem. - Ubieraj biżuterię, będzie Ci na pewno pasować, hehehehehehe!
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-06-27, 14:46   

Myśli o odrzuceniu, o zdradzie, wspomnienia powoli kończącego się życia, ciągłe myślenie o niesprawiedliwości i odepchnięciu przez świat. Ciągle myślał... o tym, co go czeka, co źle zrobił w życiu, jak zginie, jak się czuje złamanie karku? A może zawiśnie, a jego kark nie złamie się przy jego wadze? Może będzie wisiał, dusząc się powoli na oczach tłumu zgromadzonych ludzi? Ciekawe ilu z tych ludzi spotkał kilka dni temu? Ciekawe, czy Hesserg będzie patrzył na jego śmierć, czy jego znajomy recepcjonista z ratusza także tam będzie? A Karczmarz? Dżentelmen z kwiatem dla Alii? Sama Alia? Babcia z kwiatami. Twarze przeleciały mu przez umysł. Myślał, ciągle myślał. Jak mógłbym się z tego wyplątać? Co mam powiedzieć? Czemu ja? Ciekawe jak będzie przebiegało przesłuchiwanie. Będą mnie torturować? Przecież ja ich wszystkich nie zabiłem! Przeklęty Koran i jego Banda! Ale się wkopałem! Siedział na pryczy z podwiniętymi kolanami. Obejmując je czuł bliskość. Bliskość siebie. Jedynej osoby, na którą mógł liczyć. Wszyscy go zdradzali, odrzucali, wykorzystywali, nabierali, okłamywali, był tylko narzędziem w rękach innych ludzi i elfów. Był nikim... Teraz wiedział, mógł polegać tylko na sobie. Mógł na sobie polegać. Ale teraz chyba mało mu to dało, za późno zmądrzał. A teraz zawiśnie.
Myślał... Ciągle
Jak czuje się śmierć? Te ulotne wspomnienia z całego "rajdu przez Wahnsinn" nie wystarczały mu, by wypełnić swą jaźń wiedzą o śmierci. To miała być ostatnia rzecz, którą poczuje w życiu do cholery! Jak to się czuje? Przypomniał sobie, jakby echo uczucia. Zimno rozpływające się po czubkach palców, kierujące się w stronę serca, rozpływające się po całym ciele, tworząc uczucie odrętwienia, brak możliwości ruchu chociażby powieką, mgła przysłaniająca oczy. Zimno. Śmierć byłą dla niego kapłanem w białej szacie. Była dwukolorowymi tęczówkami. Sercem w rozkładającej się ręce, pachnącej zgnilizną. Śmierć była sztyletem wystającym z brzucha, uwalniającym ciepłą krew. Zimno. To było za mało. Dla niego było za mało. Najważniejsze to dowiedzieć się o wrogu wszystkiego. A w obecnej sytuacji śmierć była wrogiem, którego trzeba było uniknąć. Ale... czy tego wroga da się uniknąć.
Czemu ty zawsze musisz kierować swoje myśli na filozoficzne tematy o sensie bytu i niebytu? Jesteś na to za głupi, mały.
W tej samej sekundzie do celi weszli strażnicy.
"Ruszaj się śmieciu" wyrwało go z zamyślenia, przywracając jego jaźń z myśli pochłoniętych zimnem obejmującym cale jego ciało, wyrwało go ze świata czerwono-zielonych oczu i sztyletów. Otworzył oczy, opuścił ręce obejmujące nogi. Powoli zmysły powracały do niego, po długim bycie w innej rzeczywistości.
"hahahahaha" głośny śmiech wyrwał go ze stanu przytłumienia.
Nie ma się co śmiać przygłupie. Pomyślał, wolał z nimi nie zadzierać. Jego sytuacja i tak była na przegranej pozycji
"hohohoho" Ten śmiech był jeszcze głupszy od poprzedniego. Ervin nie mógł się już powstrzymać i wydął wargi w minie politowania nad głupcem
"ubieraj biżuterie" Ten żart był jeszcze głupszy od poprzednich, przez co Ervin skrzywił się jeszcze bardziej. Wysłuchał jednak. Przed wykonaniem "rozkazu" jednak Przeczesał powoli włosy, zahaczając warkoczyki o szpiczaste uszy elfa, by nie spadały mu na twarz. Czekał w kajdanach na kolejne "rozkazy" wydawane przez przygłupów.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-07-22, 15:10   

Gdy tylko wyrwał się z odrętwienia zauważył z jakimi osobami miał do czynienia. Obaj strażnicy byli potężni. Postura każdego wskazywała na ogromną siłę ale niewielki mózg co zresztą objawiało się w słowach jednego z nich, drugi całkowicie cichy nic nie mówił, stał tylko i rzucał nerwowym wzrokiem w rożnych kierunkach. Obaj ubrani byli tak samo, w kamizelki wykonane z marnej jakości skóry oraz wełniane spodnie i ciężkie trepy z twardej skóry. Nie byli to typowi wojskowi strażnicy a raczej jakieś twardogłowe trepy służące swą brutalną siłą.
Założenie kajdan nie zajęło wiele czasu elfowi który już po chwili stał mając swą nową biżuterię na sobie. Wtedy osobnik który nic do tej pory jeszcze nie powiedział podszedł do elfa szybkim i nerwowym krokiem. Wyciągnął z surduta jakiś kawałek drewna którym dotknął kajdan. W tym momencie wszystkie zamki stliły się w jednolity kawałek metalu przy asyście ciepła rozchodzącego sie po kajdanach i drażniącego ciało półelfa. Nie było widać żadnych połączeń, zamków, wszystko było jakby wykute na elfie.
Niemowa odszedł na swe miejsce, zaś Ervin usłyszał kolejny rozkaz:
- No to ruszaj panienko na ten swój bal, w takim stroju zachwycisz wszystkich i pewnie dodadzą Ci nawet coś na szyje, hahahahaha - kolejny głupi żart który strażnikowi wydał sie bardzo zabawny. Uderzenie w plecy dało znać Ervinowi że czas ruszyć na spotkanie ze swym przeznaczeniem.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-07-22, 15:49   

Głupia małpa, rzekłby, gdyby kiedykolwiek widział coś o takiej nazwie. Przygłup. Tyle mu wystarczyło na dzień dzisiejszy. Bezmózgi kark, sprowadzający swoje życie tylko i wyłącznie do mordobicia i rzucanie bluzgami na lewo i prawo. Był jednakże górą mięśni, która wytwarzała wokół niego aurę strachu. Ervin czuł ten strach. Jednak Czuł także politowanie. Politowanie dla osoby, która wywoła w nim wielki żal.
Żal? może nienawiść? Może to nienawiść ubarwiała jego twarz w oczach elfa? Może przez nienawiść usta draba wykrzywiały się w głupim uśmiechu bardziej niż w rzeczywistości, a oczy wykazywały bardziej tępy wyraz? Ale... Tak naprawdę... Czemu darzył go nienawiścią, mimo, że widział go pierwszy raz w życiu? Od razu po zadaniu pytania w jego głowie rozbrzmiała odpowiedź. Zazdrość. Zazdrościł mu. Czego? Przecież nie tępości umysłu. Nie tego, że jedyną krainą jaką widział było królestwo ludzi. Ba! Nie zdziwiłby się, gdyby ten człowiek nigdy nie wyściubił nosa spoza tej dziury - Dornost.
Czego więc zazdrościł? Wolności? Braku zagrożenia ze strony władzy? To, wydawać by się mogło, były główne przyczyny. Ale nie... Ervin pomimo wszystko nie zazdrościł mu wolności. Bał się... Bał się śmierci, ale nie aż tak, by jego pogarda do ludzi znikła.Wolał umrzeć niż żyć ludzką wolnością. Więc... W końcu, czego on mu zazdrości?
Teraz to wydawało mu się oczywiste. On miał jako taką władzę. Władza, pod postacią mięśni? Jakkolwiek by się nie objawiała... to nie miało znaczenia. Miał tą władzę. Był przygłupem, jego poczucie humoru było jeszcze głupsze od niego, lecz dzięki sile fizycznej miał coś, czego pożądał przyszły, niedoszły czarny rycerz. A więc zazdrość wzbudzała w nim tę pogardę? Sam już nie wiedział, co w tym wszystkim jest prawdą?
Myśli, które krążyły w jego głowie tylko przytłumiały emocje wywołane całą tą sytuacją. Sam już nie wiedział, co zgotuje mu dzień dzisiejszy. Miał wielkie plany. Chciał się spotkać z Alią w Krag' Sur. Z Elfem w czerwieni. Mieli poszukiwać Lurtianina. Odnajdywać zapomniane artefakty Lurtii, pójść w ślady drużyny Ethelini. Miał powrócić do Puszczy wiecznej nocy, by poznać bliżej misje czarnego rycerza. Miałwkońcu odnaleźć wszystkie amulety, oddzielające magiczne i tajemnicze "coś" od świata dzisiejszego. Amulety otwierające kamienną ścianę jaskini.
Miał tam powrócić, ale nie był pewien co by zrobił dziś, gdyby zobaczył drowa.Zapewne rzuciłby się na niego. Nienawidził go. W końcu rycerz go wystawił! Głupia szmata... Krew w jego żyłach przyspieszyła, do tego stopnia, że w jego uszach rozbrzmiały systematycznie powtarzające się dudnienia.
Kolejny żart, zakończony wybuchem śmiechu. Uczucie politowania. Zazdrość. Uderzenie w plecy.
Zupełnie pominął fakt magicznych kajdan.
Kroki same poprowadziły go naprzód. Pogrążył się w myślach, nie chcąc słyszeć dalszych żartów tego przygłupa.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-07-23, 16:29   

Myśli, myśli, pędzące, krzyczące w jaźni elfa. Uczucia których nie umiał wytłumaczyć, odrętwienie, strach, plany których nie był w stanie zrealizować. Wszystko to kłębiło sie w głowie Ervina dając uczucie izolacji, odseparowania, odrętwienia. Nawet nie zauważył, nie poczuł działania magi, a może nie chciał czuć, może wolał żyć fantazjami, marzeniami o tym co zostało utracone. Poczuł jednak uderzenie potężnej łapy strażnika, ruszył do wyjścia, wąski korytarz słabo oświetlony cuchnący pleśnią i wilgocią prowadził go jedynym wolnym szlakiem. Co chwila mijał okratowane drzwi cel. Z jedynych dobiegał płacz, z innych lament, a jeszcze z innych krzyki i przekleństwa. Strażnicy nie odzywali sie więcej jedynie od czasu do czasu uderzali w mijane drzwi celi wywołując natężenie głosów w ich wnętrzu. Kanonada dźwięków tworzyła nastrój totalnego zniechęcenia, apatii, szaleństwa w które powoli popadał Ervin. Zmęczenie, głód i zwidy były tylko dodatkiem do zniszczonego umysłu elfa. Nogi ciągnęły drobnymi kroczkami pusta ciało naprzód, umysł lewitował gdzieś poza nim odcinając się od tego brudnego i wychudzonego kawałka mięsa jaki poruszał sie więziennym korytarzem w kierunku ciężkich stalowych drzwi. Co za nimi było, życie, śmierć, ból. Mogłoby to stanowić jakiś temat do przemyśleń elfa gdyby nie żył on chwilami które już nigdy pewnie się nie wydarzą, czynami których nie będzie mógł dokonać. Życie Ervina nie miało przyszłości jednak on sam nie dopuszczał jeszcze tego do siebie, jeszcze...
Elf został zatrzymany zaś milczący strażnik podszedł do drzwi, odsunął ciężką nawet jak na niego sztabę ryglującą wrota. Zaprał się, mięśnie na jego ciele naprężyły sie od wysiłku jaki musiał włożyć w tą czynność. Trwało to chwilę zanim z cichym zgrzytem ciężkie drzwi ruszyły po swym łuku otwierając przejście.
Ervin ujrzał wąskie schody które po kilku stopniach zaczynały zakręcać w lewo. Droga na górę nie była prosta, stopnie wysokie powodowały że każdy krok był stóp zamkniętych w kajdanach był jak balansowanie na linie i każdy mógł skończyć sie upadkiem. Piętnasty z kolei był tym który spowodował to przed czym bronił się do początku. Zachwiał się, jedna z nóg pozostała w powietrzu, stał na drugiej cały czas odchylając sie w tył i wiedząc że zaraz spadnie. Mógł albo polecieć do tyłu albo spróbować złapać stąpającego przed nim strażnika. Sięgnięcie do pasa może i było trudne lecz na pewno wykonalne. Ułamki sekund na decyzje i działanie lub jego brak.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-07-24, 20:14   

Odrętwienie, odseparowanie od świata zewnętrznego. Teraz liczył się tylko on. Tylko myśli, które rozbrzmiewały w jego głowie były ważne i godne jego uwagi. Ostatnie, błagające o wysłuchanie myśli, które jakby przeczuwały, że są jednymi z ostatnich w jego życiu. Myśli uporczywie pchały się do jego głowy, by zwrócić na siebie uwagę. On je przyjmował, wgłębiając się coraz bardziej w ich sens, by doświadczyć tego wspaniałego doznania, by napełnić się nim przed śmiercią. Napełnić się myśleniem. Myślał intensywnie jak nigdy.
Kroki, powolne, jakby powietrze nagle zgęstniało i nie chciało przepuszczać przez siebie żadnych cząsteczek. Jakby stawiały opór każdemu ciału, które chciało przez nie przebrnąć.
Kroki. Oczy były opuszczone na posadzkę więzienia. Niby narządy te powinny rejestrować to, co znajdowało się pod jego nogami, lecz w tej chwili liczyły się tylko myśli, intensywne, błagające o uwagę i pierwsze miejsce w rzędzie ostatnich rzeczy w tym życiu.
O czym myślał? O dźwiękach, które otaczały go. O krzykach dobiegających z cel. O łkaniu ludzi skazanych na śmierć. Zimno biło od tych wszystkich ludzi. A może było to zimno kamiennych ścian lochu? Kamienne ściany... Korytarz z siedmioma ścianami. Trzy po każdej stronie korytarza i jedne na końcu. Za nim schody, zakręcające w stronę ołtarza Dariona.


Hej! Ty
Szybkie spojrzenie w stronę schodów.
Nic.
- Hej! Tu jestem! Chodź tu! - znów rozległ się głos. Miał radosną, krzykliwą barwę.
Tak! Teraz był pewien. Dobiegał z ostatniej sali. Siódmej, znajdującej się na końcu korytarza. Skierował się w stronę ostatnich drzwi. Nie zdążył.
- Głuptasku! Tu! - radośnie zapiszczał głos zza jego pleców.
Co jest, do cholery? Powiedział do siebie w duchu.
Chodził po korytarzu w tę i wewtę. szukał, krzyczał bluźnił, przez cały czas wyśmiewany przez głosik. Szukał.
I znalazł.
- Ej to magazynek, tu może wchodzić tylko biskup. On tu trzyma kielich na msze... Ups... - Powiedział głos gdzieś z głębi korytarza gdy doszedł do przedostatnich drzwi, oznaczonych symbolem złotego kielicha. Szafa z symbolem z drzwi, druga szafa z ciemnego drewna. Kilka szybkich kroków.
- Hej, zostaw, nie wolno! -

To co zobaczył przeszło jego najśmielsze oczekiwania. W szafie stał trup w pełnym rynsztunku wojownika. Może i Ervin zacząłby w myślach komentowanie dawnej świetności jego miecza gdyby nie fakt, że rycerz po chwili stania zaczął się przechylać. Elf w ostatnim momencie zauważył, że miecz trzymany wzdłuż ciała jest do niego zwrócony
Potem był tylko ból i swąd gnijącego ciała.

Potem był już tylko ból. Ból i wystający z ręki kawał metalu. Była zbliżająca się śmierć i głosik wyśmiewający jego brak pomyślunku...


Wspomnienia. Wspomnienia jego najstraszniejszych momentów życia. Wspomnienia Wahnsinn. Wróci tam. Kiedyś. Był tego pewien. To przeznaczenie zawiodło go tam. ta historia się jeszcze nie skończyła. Albo była to pułapka zasadzona przez czarnego rycerza? Mógłby pomyśleć. ale nie pomyślał. to się nie liczyło. Teraz jego umysł ogarnęła pewność. dziwne postanowienie, że jeszcze kiedyś tam będzie.

Wspomnienia powróciły do niego w ciągu sekundy. Trwały przez kilka uderzeń serca, od minięcia celi wrzeszczącego człowieka do drugiej celi, człowieka, który, a to dziwne... Także wrzeszczał...

Potem już tylko myśli o tęsknocie nawiedzały elfa. Tysiące myśli. A każda nie była na tyle długa, by zawierała coś ważnego.

Schody. Ryzyko upadku. Wiedział, jak może to się skończyć, wiedział, że utraci równowagę. I spełniło się.
Noga, połączona krótkim łańcuchem z drugą nogą, zawisła w powietrzy, gdy druga noga została jeszcze na stopniu niżej. Zaczął się chwiać. Miał tylko sekundę, tylko sekundę, a może i mniej, by móc złapać się strażnika przed nim. Jakie to pociągnie za sobą konsekwencje? Nie myślał o tym, że za to "złapanie" pasa mogą go posądzać o próbę zabrania straznikowi kluczy, bądź broni. Nie myślał o tym teraz. Ty był ułamek sekundy, rozpaczliwy odruch ratujący życie, które i tak niedługo się zakończy.
Ręka wystrzeliła sama, próbując złapać się pasa człowieka.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-07-28, 09:26   

Wojownik, oskarżony o morderstwo elf szedł pogrążony w swych myślach, brak sensu swego istnienia napływał do niego falami, wspomnienia powracały do niego po czym odchodziły zastępowane przez kolejne jego trudne losy. Cele, te zrealizowane jak i te które miały dopiero zostać zrealizowane, wszystkie wydały mu się nieistotne, a wszystko to przez jednego starca i grupę rabusiów i przez jego pecha że znalazł się w samym środku tego wszystkiego. Zmyślenie i strome schody to było już wyzwanie, ale kajdany na nogach zmniejszyły szanse na przejście schodów bez szwanku do minimum. I w końcu stało się Erwin leciał w dół jednak ostatniej chwili ręka elfa wystrzeliła do pasa strażnika. Po omacku szukając jakiegoś zaczepiania. Poczuł pod ręka skórę pasa, zacisnął rękę starając się dzięki temu złapać równowagę. Nieszczęśliwie jednak strażnik także był w połowie kroku i dodatkowy ciężar który dodatkowo szarpnął go w tył spowodował że i on stracił równowagę, a że nie miał już w zasięgu ręki niczego co mogło mu pomóc w jej odzyskaniu zaczął spadać.
- Aaaaaa – usłyszeli wszyscy będący w pobliżu, dzięki zwielokrotnionemu przez echo dziękowi. – Kuuuuurwa mać.
Dalej słychać było tylko odgłosy uderzających o kamienne schody ciał i metaliczny brzdęk kajdan odbijających się od kamieni. Po chwili cisza przerwana jak do tej pory płaczem i lametami więzionych w lochach skazańców.
Erwin leżał na człowieku, który wydawał cichce pojękiwania, nic jednak nie mówiąc, drugi leżał na nogach elfa, nawet nie jęcząc. Erwin dziwnym trafem był przytomny i wszystko do niego docierało, zmysły działały bez zarzutu łącznie z receptorami bólu które dostarczały do mózgu ogromne fale tego uczucia z prawej nogi.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-07-28, 17:52   

Nagła utrata równowagi, rozpoczęty lot, ślepe poszukiwania punktu zaczepienia. Te trzy rzeczy wydarzyły się tak szybko, że Ervin nie był pewien co dokładnie się stało. Zapewne zamyślił się, wchodząc po schodach. Stan zamyślenia ostatnio bardzo często nawiedzał młodego elfa. To przez to odosobnienie? Przez to, że przez kilka dni nie widział nikogo, poza strażnikiem, który przynosił mu posiłek? Taka sytuacja potrafiła zniszczyć psychikę. A przy okazji, że psychika Ervina nie była do końca zdrowa i wytrzymała, zakończyło się na zupełnym roztargnieniu. Zupełne roztargnienie przełożyło się jednak na sytuację zagrażającą jego życiu. I co z tego? I tak jego życie skończy się już wkrótce... Tak.. Ervin już stracił jakiekolwiek nadzieje, że życie jego może zostać uratowane dzięki jego gadce wygłoszonej przed sądem. A co to zmieni, że spróbuje wytłumaczyć swe czyny przed sądem? Był tylko Elfem, istotą, której życie nie obchodzi ludzi. A to, że zabił tego ich alchemika, zaatakował karawanę tylko wpływały na jego niekorzyść. Bo niby jak ataki na jednostki publiczne mogłyby wpłynąć na tę sytuację pozytywnie?
Spadł. Spadli raczej...
"Kuuurwa mać!" Odbiło się w jego uszach sekundę przed tym, jak jego serce stanęło, by w kolejnej setnej części sekundy przyspieszyć o wiele bardziej za sprawą adrenaliny. Po chwili już była tylko plątanina ciał i uderzenia o kamień.
Potem nastał spokój. Spokój, który tak kontrastował się z bólem, który odczuwało jego ciało.
Uświadomił sobie, że nie zemdlał, nie stracił przytomności. Ale co to zmieniało? Jego nogi przywalił ten głupi drab, a ręce miał skute kajdanami. Co teraz, zadawał sobie pytanie.
Co teraz?
Teraz zostanie posądzony o próbę ataku strażników?
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-07-29, 12:14   

Cisza, nie pełna i nie spokojna, ale jednak cisza. Odgłosy więźniów były w nią wpisane, stliły się z nią i nie stanowiły dla elfa dźwięków które zakłócałyby jej majestat. Strażnicy leżeli bez ruchu, jeden na wilgotnych kamieniach, drugi na nogach Ervina. Cisza.
Nikt nie przychodził, nikt nie krzyczał, było cicho, wręcz sennie, jednak ból prawej nogi trzymał elfa w realnym świecie nie pozwalając na kurs ku sennemu morzu marzeń.
Noga rwała, zaś ciało strażnika nie pozwalało na jej zabranie, odsunięcie.
Co teraz, co teraz?
Właśnie co teraz?
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-07-29, 22:51   

Cisza. Jedyną rzeczą, którą teraz rejestrowały jego zmysły była cisza.
I ból nogi.
Cisza, bądź co bądź przerywana lekkimi szmerem z cel. Ta pusta.
Nie wiedział już co ma robić. Wołać straż? Nie wiedział, jacy strażnicy mają teraz warte. Jeżeli jedynymi strażnikami na warcie nie byli Ci strażnicy. Jednakże trzeba było coś zrobić. Chociaż spróbować. Napięcie mięśni łydki. Dla sprawdzenia stanu nogi. W najlepszym wypadku skręcił kostkę, lub zwyczajnie się poobijał. Jeśli miał mniej szczęścia, to kość była złamana. Jeśli nie wykrył zbyt dużych obrażeń, oznaczających złamanie, spróbował przesunąć obie nogi (gdyż spinały je kajdany) spod ciała strażnika.



/Boże, nie ma weny ...
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-07-30, 12:18   

Leżał myśląc nad swym położeniem. Wołanie o pomoc odrzucił. Ból nogi nie dawał mu spokoju, stąd próba sprawdzenia stanu jego kończyny. Napięcie mięśni spowodowało ostry ból który mógł być objawem co najmniej trzech dolegliwości, złamania, pęknięcia kości lub po prostu stłuczenia, choć przy szczęściu elf na to ostatnie raczej nie miał co liczyć.
Spróbował się podciągnąć by wydostać nogi spod ciężaru ciała strażnika, napiął mięśnie i podciągnął się. Kilka centymetrów w akompaniamencie bólu, i trudu udało mu się przesunąć. Jeszcze kilka podobnych prób i może będzie wolny, a może warto było pomyśleć o czymś innym.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-07-30, 12:32   

Noga mogła się złamać. Dopuscił do siebie taką możliwość, gdyż ból nogi był bardziej niż "dający o sobie znać". Ból po prostu był. Był, i przeszkadzał we wszystkich czynnościach. Wydostanie nóg spod ciała strażnika mogło być kłopotliwe, bądź po prostu niewykonalne. Nie wiedział więc, czy narażać się na większe uszkodzenie nogi i podjąć próbę wydostania się spod człowieka, czy zacząć wołać o pomoc. Wołanie o pomoc mogłoby być na tyle pomocne, że straznicy, którzy ewentualnie przyjdą, będą wiedzieli, że nie próbował on ucieczki, lecz padł ofiarą przypadku. Mógł też spróbować odnaleźć to urządzenie, którym cichy strażnik zamknął kajdany. Możliwości były dwie. Bezpieczna możliwość byłą tylko jedna. A newet, jeżeli odnajdzie owy przedwiot, to skąd bedzie wiedział, jak go użyć. Mógł spróbować metody, która polegała na walniąciu w metalowe obręcze i powiedzeniu "abrakadabra", lecz byłby głupi, gdyby miał nadzieje, że to zadziała.
Postanowił spróbować wezwać straże. Tak na dobry początek. Nie chciał jeszcze bardziej podpadać władzą Dornost. Choć jego los był już przesądzone, nie chciał dorzucać sobie do kary dodatkowych tortur.
- Straże! - Krzyknął - Pomocy!
Bogowie! Jakie mu się to wydawało głupie! Więzień wołający pomocy strażnikow! Wszystkie wizje i zachowanie w celi wydawalo mu się teraz takie odległe... Ból jak widać przetrzeźwiał umysł.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-07-30, 22:09   

Krzyk Ervina rozdarł ciszę panującą w lochach, poczym zapadła ona na nowo. Nic, brak kroków, okrzyków, brak jakichkolwiek dźwięków. Leżał przygnieciony strażnikiem oczekujący strażników, oczekujący swego przeznaczenia, jednak nikt nie chciał przyjść, nikt nie chciał go ratować, wszyscy go opuścili nawet głos w głowie nie odzywał sie, nawet drow nie przyszedł, był sam z dwoma prawdopodobnie martwymi strażnikami. Co miał zrobić, jak zareagować.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-07-30, 22:33   

Nikt nie reagował. Ervin był w potrzasku. Co teraz? Pustka, którą teraz wyczuwał była tak duża, że miał ochotę się rozpłakać. Bezradność która przez ostatnie kilka dni przypominała mu o swym położeniu jeszcze bardziej dawała mu wrażenie, jakby był malutkim dzieckiem, który miał się zaraz rozpłakać, bo rodzice zostawili go samego w domu. Ervin, bądź co bądź, nie był sam i nie był w domu, więc nie wiedział, czemu przyszedł mu na myśl akurat taki przykład. Wiedział to, że popadał już w skrajność bezradności. Był niewinny. Wraz z próbą ucieczki, której bliski był podjąć, jego niewinność przybierze barwy ucieczki przed sprawiedliwością. Więc jego argumenty podczas przesłuchania byłyby jeszcze mniej sensowne i przekonujące niż byłyby teraz.
- To wszytko nie ma sensu, do cholery! - wrzasnął na całe gardło, wpakowując w ten wrzask całą frustrację i złość, która zrodziła się w nim przez ostatnie kilka dni
- Kurwa mać! - Ponoć bluźnierstwa i przeklinanie wyładowywały emocje. Miał nadzieję, że te fachowe spostrzeżenia ludzi bardzo w tym obznajomionych były prawdziwe.
W tym elfie było stanowczo za dużo emocji.
W głowie elfa zabrzmiało pytanie, które zadawał sobie od tak dawna.
Co dalej?
Słowa te nabrały w jego myślach jakiegoś symbolu, jakiejś niewidocznej wartości. Te słowa brzmiały w jego głowie już naprawde często.
Za często.
Zamiast głupich pytań trzeba wreszcie działać!
Sam się zdziwił, że ktoś, kto jeszcze 10 minut temu rozmawiał ze swoimi przywidzeniami, mógł tak trzeźwo i życiowo myśleć, zamiast rozmyślać, co też ten jebany drow znów dla niego wymyślił.
Przez chwilę miał wrażenie, że całą tą sytuacją kieruje jakiś drow. Najpewniej złodziej, lub włamywacz. Czemu? Sam nie wiedział. Wydawało mu się, że drowy często wystawiały swych pobratymców na próby. Ervin nie był rasy drowów. Bądź co bądź, chciał się sprzymierzyć z mrocznymi elfami. Ta próba, wymierzona przez niecnego drowa - włamywacza, mogła przekroczyć jego możliwości.
Czas działać.
Wiedział, że trzeba coś zrobić. Coś. Tylko co było tym "Czymś"?
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-07-31, 10:09   

Odgłos otwieranych drzwi gdzieś w górze, na szczycie schodów.
- Terg, Kurdt gdzie się szwendacie matkojebcy! Gdzie ten pierdolony zielony skurwiel! Dawać go na górę bo sędziowie czekają. – cisza po czym odgłos kroków – Jak was dorwę w soje ręce to sobie przypomnicie młode lata pod ręką ojca skurwysyny! – ktoś szedł mamrocząc i przeklinając pod nosem – O żesz kurwa mać, co tu się dzieje? – pytanie zadane choć odpowiedź raczej nie oczekiwana.
Erivin zobaczył podobnego trepa jak Ci którzy go transportowali, potężny facet z ramionami szerokości jego ud i twarzą przypominającą niedźwiedzia teraz zbiegał szybko w kierunku plątaniny ludzko-elfiej.
- Terg żyjesz – człowiek potrząsnął leżącym na nogach elfa strażnikiem jednak nie otrzymał od niego żadnej odpowiedzi, następnie nowo przybyły podszedł do drugiego ze strażników i cała sytuacja się powtórzyła – Kurdt daj znać że żyjesz, że ta pierdolona zielona małpa Ciebie nie zabiła – morderczy wzrok skierowany był na Erwina zaś Kurdt w wyniku potrząsania wydał słaby jęk – Dzięki Asierowi żyjesz! Ty wracasz do celi, przesłuchają Cię w dogodniejszych dla Ciebie warunkach, hahahaha, a z Terga oberwiesz, obiecuje! – to zimne spojrzenie i obietnica mogły sugerować że niedługo będzie z elfem naprawdę źle.
Strażnik chwycił za włosy Ervina i szybkim krokiem skierował się w kierunku otwartej nadal celi ciągnąc elfa po zimnej, twardej i szorstkiej podłodze lochu.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-07-31, 10:32   

Był niewinny. Był niewinny. To nie jego wina. Tego przekonania trzymał się elf, gdy słyszał groźby trzeciego bezmózgiego trepa. Jak ludzie mogą być tak głupi. Jak elfa, skuty, eskortowany, mógł powalić dwie chodzące góry mięśni, w tym jednego zabić? To już chyba trzeba być strażnikiem więzienia w Dornost.
- Nic im nie zrobiłemmmmm - syknął Ervin, w momencie, gdy strażnik pociągnął go za włosy
- To teeen z przooodu - próbował powiedzieć przez cały czas ciągnięty po podłodze Elf. - Ssstracił równowagę, przeeewrócił się - wypowiedź była przerywana jękami bólu.
Państwo ludzkie... Czemu prawo tego kraju musiało być niesprawiedliwe dla ras obcych? Za kradzieżą, wiadomo, stoi jor. Za zabójstwem, drow. Czemu nigdy nie można podejrzewać człowieka?
Wyczuł w słowach strażnika obietnice. Obietnice cierpienia.
Cierpienie dopiero nadchodzi.
W celi znów powrócą do niego wizje i przywidzenia. Znów będzie musiał zmierzyć się, oko w oko ze swym "mistrzem". Samotność robi z niego świra. To samo było Wahnsinn. Wzdrygnął się mimowolnie na wspomnienie śmierci.
Cierpienie dopiero nadejdzie.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-07-31, 12:53   

Strażnik nie reagował na protesty i wyjaśnienia Ervina i gdy tylko zaciągnął go do celi mocnym pchnięciem rzucił go do środka. W sekundę później z głośnym dźwiękiem drzwi jego celi zamknęły się, a potem elf usłyszał zgrzyt klucza.
Leżał na ziemi skuty kajdanami, z nosa ciekła mu niewielka strużka krwi, widać przy locie do celi musiał się uderzyć o podłogę, lecz nawet nie zapamiętał momentu w którym się to stało. Głowa bolała, a dokładnie to napięta skóra głowy, aż dziw brał że nie stracił włosów podczas tego spaceru powrotem do celi.
Oddalające się szybkie kroki zwiastowały że strażnik odszedł zostawiając go samego z myślami i małą celą w której panowała ciemność. Wszystko wróciło ze zdwojoną siłą, głosy w głowie wizje na jawie i ból, ten psychiczny ten nieuleczalny.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-07-31, 21:19   

Więc znów tu był. Znów powróci do niego strach. Znów nawiedzą go wizje.
Przerażenie, nie strach ogarnęło go po trzasku klucza w zamku. Bariera, dzieląca go od korytarza odwzorowała się palącą igłą w jego mózgu, która przez cały czas dawała o sobie znać przyspieszonym oddechem i zimnym potem oblewającym czoło i plecy. Znów bał się wizji, które mogły zostać wywołane tym odosobnieniem.
Ciemne, czarne wręcz, ściany, były teraz ekranem, dla cieni, ruszających się, przybierających straszne kształty, przyprawiające Ervina o gęsią skórkę.
Zamknął oczy, nie chciał na to patrzeć, samo patrzenie na ścianę przyprawiało go o jeszcze szybsze ciśnienie, przypływ adrenaliny, który podczas walki zwiastował przypływ energii, teraz przyprawiał o dreszcze strachu. Słyszał, jak serce obija się o żebra, a krew dudni mu w uszach, wyznaczając tempo o wielkiej częstotliwości. Zamknięte oczy. Niby bariera pomiędzy nim, a wizjami, wytworzonymi przez jego mózg poza granicami zdrowia psychicznego. Bariera, ale tylko przed przywidzeniami.
- Giń, kurwa! - Wrzasnął ktoś przy jego uchu. Był to ktoś, kogo głos Ervin znał. Znał go bardzo dobrze, bo ciągle rozbrzmiewał mu w głowie rozkaz, wydany przez ten głos.
"Weź swój miecz i poderżnij mu gardło. Ciało twojego kompana jest chwilowo sparaliżowane."
Ten rozkaz i wywołane nim czyny zmieniły życie Pół-Elfa doszczętnie. SKończyło się bezproblemowe życie elfiego zołnierza, zmienił się zdrowy i niewinny Elfi umysł.
- Nie po to Się tyle namęczyłem, byś teraz się, kurwa, wywinął!! - Wrzeszczał głos dalej. Ervin zapomniał już o zamkniętych oczach. One nie stanowiły obrony przeciwko złości Czarnego Rycerza. Rzucił się przed siebie odpychając się skutymi nogami i przejmując ciężar ciała na ręce. biegł prawie na czworakach, by znaleźć się jak najszybciej przy pryczy. Musiał się uchronić przed drowem. Musiał jak najszybciej dostać się do pryczy.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-08-01, 14:55   

Ciemność, strach przenikający się z przerażeniem. Cisza przerywana krzykami wizji, ciemność obrazująca postacie ze świata koszmarów. Umysł atakowany, niszczony obrazami których już nie może znieść, serce pompujące z coraz większą szybkością krew która pulsuje w skroniach zwiększając realność wizji.
Ucieczka przed czym, przed kim, samym sobą? Beznadzieja i totalna klęska, tam gdzie on tam i drow, knujący coraz to większe upodlenia. Prycza, miejsce w którym da radę się ukryć, jego azyl, na czworakach, lub na brzuchu, z całych sił z uporem, samozaparciem godnym hymnu brnął elf do miejsca w którym byłby bezpieczny, w którym strach byłby poza nim.
Dotarł, lecz strach niczym kochanka przylgnął do elfa demonstrując mu swe oddanie. Ze strachem przyszła panika, przerażenie, histeria, ból, wilgoć i smród.
Wilgoć i smród, co te uczucia robiły wraz z tamtymi, czy warto było się nad tym zastanawiać, czy warto było się temu poświęcać gdy był atakowany, gdy groziła mu śmierć w samotności.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group