"Wiele traktatów już o tym napisano i wiele mądrych myśli wygłoszono. Półki w bibliotece Gildii Magów w Broln uginają się wręcz od naukowych rozpraw na ten temat. Nie mnie jest równać się z takimi autorytetami, jak Mistrz Aloxer, czy Mistrz Lestier, toteż w swojej pracy postaram się ograniczyć do konkretów.
Woda. Czego o niej nie mówiono! Potężniejsza od ognia. Wypłukująca ziemię. Dusząca powietrze. Dająca nowe życie i najlepszą osłonę. Nie od dziś uważana za najpotężniejszy, jak również najpiękniejszy z żywiołów. Zarazem, obok ognia, jest żywiołem najbardziej zmiennym i nieprzewidywalnym. Rozważnie używana potrafi obdarować wielką potęgą. Używana pochopnie i bez wyobraźni, największą swą moc ujawni wobec niedoświadczonego maga. Bo czyż drobna kropla nie drąży skały a czy mały strumień nie tworzy wielkiej rzeki? Właśnie. Z kolei wielka fala potrafi porwać cały statek, drogi czytelniku.
Bez wody nie można żyć. Wytrwasz kilka dni, lecz pragnienie jej zobaczenia, dotknięcia jej ustami, przytulenia dłońmi po prostu cię zabije. Zarazem jej nadmiar również bywa szkodliwy i niewskazany dla organizmu.
Czasem myślę sobie, że z wodą, jest zupełnie jak z kobietą..." - "Traktat o żywiołach - myśli wybrane" cyt. z naukowej rozprawy Mistrza Altharisa, nauczyciela elementalistów wody w Broln
NIMFIA PIEŚŃ
- kroniki Mirelle
Woda i kobieta.
Niewątpliwie między jedną a drugą istniało wiele podobieństw. Tak samo silne, cierpliwe, nieprzewidywalne. Tak samo niezbędne do życia jak i szkodliwe w nadmiarze. Tak samo piękne i czułe, delikatne w dotyku... oraz tak samo niszczycielskie, ogarnięte potężnym gniewem. Można uznać to za niewybredny żart, ale nie można przejść obok tego stwierdzenia obojętnie. Prawdziwa kobieta jest jak woda.
Koniec i kropka.
Tym bardziej, gdy jedna kobieta łączy w sobie zamiłowanie do tego żywiołu na poziomie znacznie większym i bardziej mistycznym od kogokolwiek innego. Tym bardziej, gdy w grę wchodzi magia.
Minęło dokładnie pięć dni od momentu, w którym Mirelle opuściła swój rodzinny dom. Mając za całe swoje wyposażenie kilka rzeczy zabranych z domostwa, jeden znany jej od dzieciństwa czar i... wiarę. Wiarę w to, iż w początku, nawet tak wariackim, na jaki się zdobyła jest pewien sens.
Było wczesne przedpołudnie. Czarodziejka była już po posiłku i zdążyła właśnie złożyć swój nocny obóz. Od jakiegoś już czasu nie spotkała na swej drodze karczmy i - ku swojemu niezadowoleniu - zmuszona była nocować pod gołym niebem. Szczęśliwie dla niej pora roku była ciepła a w nocy nie padało. Tym lepiej, że nie pałętały się tutaj wilki.
Była jednak optymistyczna. Droga póki co przebiegała spokojnie i - o ile zdoła tylko utrzymać tempo - to nic nie stanie na przeszkodzie, by w ciągu czterech kolejnych dni znaleźć się w celu jej podróży - w portowym mieście Restior na południu Królestwa Ludzi. Od ojca wiedziała, iż tam znajduje się najbardziej prężna Gildia zrzeszająca magów. Tym różniąca się od Gildii Magów z Broln, iż zajmowała się wyłącznie szkoleniem magów wody. Mirelle liczyła, że jeśli gdzieś ma udoskonalić swoje umiejętności, to tylko tak.
Póki co jednak słońce wznosiło się nieśmiało nad wierzchołkami drzew. Mirelle stała na trakcie wiodącym do Restior, pośród drzew niewielkiego lasku w którym nocowała.
I najwyższa pora była ruszać.
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Mirelle poczyniła wszelkie niezbędne przygotowania do dalszej wędrówki. Rozejrzała się po raz kolejny, czy w miejscu, w którym spędziła noc nie pozostawiła swoich rzeczy. Była wypoczęta, nawet jeśli nie spała w karczmie, ale wśród kaskady drzew. Promienie słońca grające na trakcie cieniami liści wprawiały ją w dobry nastrój.
Pełna zapału, zaczęła iść żwawym krokiem naprzód, pozostawiając za sobą nie tylko obozowisko, ale także te wszystkie myśli, które nie dawały jej spokoju. Bała się, ale wiedziała, że chcąc dotrzeć do Restior nie może się wahać. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że decyzję podjęła już po licznych opowieściach ojca, który jednoznacznie wskazywał jej to miasto, jako te, w którym Mirelle doskonaliłaby swoje umiejętności magiczne.
Spojrzała na smukłe i majestatycznie rosnące drzewa wyznaczające jej kierunek do Restior i ruszyła w drogę.
_________________ .:.Odważne spojrzenie jest więcej warte niż miecz tchórza. .:.
Okolica naprawdę mogła zachwycać urokiem. Urokiem prostym, rzecz jasna, wszak okolica nie należała do oszałamiająco pięknych. Nie były to górskie fiordy, ani morskie klify. Mimo to słońce podpalające wschodem wierzchołki wysokich jodeł i świerków, oraz delikatny wiatr smagający twarz magini dodawały jakiejś trudnej do wytłumaczenia sił i energii do dalszej wędrówki.
A ta do prostych i krótkich nie należała.
Piaszczysta ścieżka wiodła dalej przez las. Szło się szybko i sprawnie, bez zbędnych postojów ani niespodziewanych spotkań. O ile za niespodziewane spotkanie można uznać wiewiórki okazyjnie przecinające szlak, czy to na ziemi, czy to skacząc gdzieś wysoko w górze z gałęzi na gałąź.
Minęły może trzy, może cztery godziny marszu. Mirelle miała powody do zadowolenia, gdyż szło jej się dobrze i szybko, nie tracąc tempa. Jedynym minusem całości było słońce, coraz wyżej wędrujące po niebie i zaczynające prażyć niemiłosiernie. Pragnienie zaczynało dawać się bohaterce we znaki.
Jak na życzenie, uszu Mirelle dobiegł cichy szmer płynącej wody. Potoku, czy też może niewielkiego strumyka. Czarodziejka dobrze znała tak miły jej uszom dźwięk i szybko nabrała pewności - gdzieś w pobliżu szumiał strumyk.
Aż chciało się zajść w pobliże i nieco ochłodzić.
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Piękna okolica rzeczywiście sprawiała, że droga była znacznie przyjemniejsza. Skaczące nieopodal wiewiórki, wesoło bawiące się gdzieś na gałęziach drzew, przemykające pośród morza liści przywracały chęć do dalszej wędrówki.
Jednak te kilka godzin bez postojów, przerwy niezbędnej aby nabrać sił do dalszej drogi, dawały Mirelle uczucie lekkiego zmęczenia.
Usłyszawszy szmer strumyka rozpogodziła się, przerwała rozmyślania nad celem podróży i przystanęła na chwilę. Miała wprawdzie zapasy wody, które zabrała z domostwa, ale po kilku dniach wędrówki niezbędnym było ich uzupełnienie. Poza tym, perspektywa odpoczynku przy strumyku po tak długim marszu w promieniach grzejącego słońca, wydawała się bardzo dobrym pomysłem.
Nie zastanawiając się zbyt długo, skierowała swoje kroki ku źródełku, mając nadzieję, że to co usłyszała, ten jakże zbawienny dla zmęczonego wędrowca szept wody, nie okaże się czymś zupełnie innym, czymś nierealnym, nierzeczywistym- że nie była to wyłącznie jej podświadomość.
_________________ .:.Odważne spojrzenie jest więcej warte niż miecz tchórza. .:.
Cóż przyjemniejszego od miękkiego łóżka pod koniec męczącego marszu? Cóż milszego dla podniebienia od zimnej wody w upalny dzień? Cóż bardziej zachwycającego dla oczu od widoku spokojnej przystani po długiej i nużącej wędrówce?
Mirelle, ku swojej radości, miała możliwość otrzymania wszystkich tych trzech "darów" od losu.
Szybko i sprawnie przedzierając się przez krzewy porastające brzeg rzeczki, udało jej się z głównego traktu zejść nieco niżej, na pokrytą sypkimi i drobnymi kamieniami "plażę". Słuch nie mylił bohaterki, a jej oczom natychmiast ukazał się następujący widok.
Płytka, ukazująca skrywane pod swoją powierzchnią skaliste dno rzeczka, o szerokości nie większej niż dwa, trzy metry, żywym nurtem wymywała swoje koryto, sunąc pośród drzew. Brzeg jej pracowicie wysłany był owymi sypkimi kamieniami, zapewne przez całe lata wymywanymi przez wodę. Niestrudzony żywioł utworzył sobie w ten sposób swoją siłą całe meandry wijących się wśród roślinności odnóg. Rzeczka płynęła żwawym nurtem, lecz wielkością nie imponowała. Była płytka. Dno, położone nie więcej niż metr pod powierzchnią wody było doskonale widoczne.
Strumyk był zaiste, krystalicznie czysty.
Szum wody i cień, jaki rzucały okoliczne drzewa aż prosił się, by usiąść na moment i odpocząć. Pragnienie, męczące od jakiegoś czasu Mirelle, jakby wzmogło się.
Słońce łaskawie skryło swoje palące oblicze za drzewami. Świergot ptaków przypominał jednak, iż dzień będzie jeszcze długi, a droga - żmudna.
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Mirelle ożywiła się nagle. Widok strumienia uspokoił ją, teraz bez przeszkód mogła zaopatrzyć się w wodę. Całe zmęczenie, które odczuwała nagle umknęło, zupełnie jakby dotychczasowa wędrówka była zaledwie spacerkiem a nie kilkudniowym zmaganiem z pogodą, czasem niewdzięczną, – gdy prażyło słońce, ale jakże przyjemną, gdy oczom ukazał się taki widok jak ten.
Skierowała swoje kroki na piaszczysty trakt. Drobne kamyki będące nieodłączną jego częścią, lekko utrudniały poruszanie się. Idąc dalej, bliżej brzegu piasek ten stawał się przyjemnie delikatny dla obolałych stóp. Mirelle cieszyła się w duchu, że w końcu będzie mogła odpocząć.
Los rzeczywiście jej sprzyjał. Zwierciadło wody było niebywale czyste, pozbawione jakichkolwiek oznak zanieczyszczenia, czy to korzeniami, czy zwiędłymi liśćmi porastających nieopodal krzewów. Mirelle usiadła na chwilkę nad rzeczką, znalazła miejsce w cieniu drzew. Wyciągnęła prawie pusty już bukłak i szybkim, zgrabnym ruchem napełniła go po sam brzeg. Powinno to wystarczyć jej na kolejne dni wędrówki. Następnie ochoczo zdjęła sandały i zanurzyła nogi w wodzie, której lekki nurt był niczym masaż dla tak bardzo potrzebujących tego stóp.
Wiedziała jednak, że nie może przebywać tu do wieczora, długa droga była jeszcze przed nią. Po kilkunastu minutach odpoczynku podniosła się wyjątkowo powoli z miejsca, na którym siedziała i nałożyła buty. Czuła się znacznie lepiej, potrzebowała tej przerwy nawet, jeśli była ona krótka, być może zbyt krótka.
Mirelle po raz ostatni spojrzała na bystry, pełen ochoczego szeptu nurt rzeczki i ruszyła w dalszą wędrówkę.
_________________ .:.Odważne spojrzenie jest więcej warte niż miecz tchórza. .:.
Zejście nad brzeg rzeczki nie sprawiło magini żadnych problemów. Spokojnie znalazła odpowiednie miejsce, w którym mogłaby usiąść tak, by się nie ubrudzić i bezpiecznie nachylić nad powierzchnią wody.
Woda wzburzyła się, gdy na chwilę pod jej powierzchnią znalazła się ręka Mirelle wraz z manierką. Pojemnik przyjemnie zabulgotał zawartością, gdy został już wyjęty na powietrze. Pełen chłodnej, czystej wody powinien starczyć na pewien czas... choć stwierdzenie, że jeden litr źródlanej wody wystarczy bohaterce na "dni" było pewnym nadużyciem.
Na pewno jednak przez resztę dnia Mirelle więcej wody potrzebować nie będzie.
Aż pisnęła, gdy jej stopy znalazły się pod powierzchnią strumyka. Woda była zimina. Nawet bardzo. Skóra na jej nogach momentalnie pokryła się gęsią skórką. Mimo to faktycznie, uczucie było przyjemne. Długo w ten sposób nie siedziała. Na prawdziwy masaż wodny było nieco zbyt zimno...
- ...przeklęci! Niech będą przeklęci... niech przeklęty będzie ten dzień!
Kobiecy, wysoki, lecz miły dla ucha głos wybił nagle Mirelle z zamyślenia i ciszy. Ktoś w pobliżu, w dół strumienia pół mówił – pół krzyczał. Cicho, lecz na tyle głośno, by usłyszeć i zrozumieć poszczególne słowa. A słowa te nie były najcieplejsze. Raczej wypowiedziane tonem kogoś, kto za ułamek sekundy się rozpłacze.
- ...o ja przeklęta! Jak mogłam tak... tak...
Właśnie. Nie minęło pięć sekund, jak uszu Mirelle dobiegł żałosny, pełen rezygnacji szloch.
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Mirelle w pierwszej chwili nie wiedziała jak zareagować na usłyszany płacz. Nie było to wszakże zjawisko naturalne. Poza tym, od kiedy wyruszyła w drogę nie spotkała nikogo podczas wędrówki. Tym bardziej nie wiedziała jak się zachować.
"Przecież nie ucieknę"- pierwsza myśl Mirelle wydała się jej na tyle bezsensowną, że porzuciła ją natychmiast. Aż skarciła się w duchu za sekundę słabości- jak dobrze, że tylko sekundę.
Dość wyraźnie słyszała ten szloch, jednak absolutnie nie potrafiła go zidentyfikować. Usłyszane słowa były owiane nutką tajemnicy, przepełnione wyrzutami i żalem. Echo niosło je swobodnie ku miejscu, w którym odpoczywała magini.
...przeklęci! Niech będą przeklęci... niech przeklęty będzie ten dzień! – te słowa dźwięczały w głowie Mirelle nie dając jej spokoju.
" Na pewno nie mogę pozostać obojętna! Od kogokolwiek nie pochodzą te słowa powinnam iść za tym głosem. Bezszelestnie przybliżyć się do tego miejsca, aby nie zostać zauważoną ale zbliżyć się na tyle, aby odkryć kim jest ta postać". Mirelle wiedziała już co ma czynić. W głębi serca poczuła lekkie ukłucie niepewności, ostatnią próbę zmiany podjętej decyzji, które natychmiast stłamsiła. Nie mogła się bać, nie mogła wciąż uciekać, licząc, że droga do miasta magów będzie prosta i łatwa jednocześnie.
Nie zastanawiała się długo.Zabrała swoje rzeczy i pewnie, aczkolwiek ostrożnie obróciła się ku miejscu, z którego dobiegały łkania.
_________________ .:.Odważne spojrzenie jest więcej warte niż miecz tchórza. .:.
Mirelle nie posiadała wiele rzeczy do zabrania. Ot, nałożyła skarpetki na stopy i zawiązałą buty, których pozbyła się na krótko przed postojem i włożeniem nóg do lodowato zimnej wody. Stopy, wciąż lekko wilgotne, natychmiast przykleiły się do materiału skarpetek, lecz magini nie przejmowała się tym zbytnio. Dobrze wiedziała, że najdalej za godzinę marszu będą suche na pieprz.
Poza tym odrobina wilgoci na pewno im nie zaszkodzi. Tym bardziej, że woda w strumieniu była tak krystalicznie czysta. Póki co ważniejsze było to, co wydawało z siebie tak podejrzane dźwięki. Nawet mag wody musiał przyznać, iż nie było to nic normalnie spotykanego po drodze na szlaku.
Mirelle, zebrawszy swój ekwipunek, postanowiła ostrożnie i powoli zakraść się w stronę niespodziewanego szlochu. Ostrożność na jej miejscu wydawała się być jak najbardziej uzasadnioną i całkiem mądrą decyzją. Ostrożności nigdy za wiele, a przezorny zawsze ubezpieczony, jak to mawiają.
Droga ostrożnego marszu przez przybrzeżne krzaki i sypkie kamienie nie trwała nawet pięciu minut. Źródło szlochu okazało się znajdować całkiem blisko.
Była ładna. Mirelle przynajmniej tak ją określała. Pewnie każdy mężczyzna uznałby ją za piękną. Obłędnie piękną. Zachwycająco piękną. Choć na dobrą sprawę nic tak zachwycającego w niej magini nie widziała.
Była naga. Jej długie, proste i całkowicie białe włosy kaskadami opadały na krągłe ramiona. Twarz, dobra i delikatna doskonale współgrała z wielkimi, niewinnymi, ciemnymi oczami oraz drobną talią i niewielkim biustem. Ten, wystając ledwo co sterczącymi sutkami ponad powierzchnię wody odznaczał się bardzo wyraźnie na tle alabastrowo białej skóry istoty. Mirelle z pewnym lękiem uświadomiła sobie, iż ona z trudem w tym strumieniu mogła utrzymać stopy. Postać zaś znajdowała się niemal w całości pod wodą. Właściwie nawet to nie dziwiło.
Wszak szlochająca kobieta była nimfą.
Nimfa, obecnie stojąc w wodzie niemal po szyję szlochała spazmatycznie, kryjąc twarz w dłoniach. Po prostu. Stała i płakała, wkładając w ten płacz całą złość i bezsilność, na jaką tylko było ją stać.
- Na demony i diabły, jak mogłam być tak głupia! - krzyknęła nagle w dal.
Najwyraźniej plan Mirelle udał się w zupełności i bohaterka nie została jeszcze zauważona. Nadal znajdowała się w przybrzeżnych krzakach, niedaleko nimfy, mogąc spokojnie obserwować całą sytuację oraz okolicę.
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Cała ta sytuacja wydawała się być nader dziwną. Płacz, który przyniesiony echem do uszu magini, tajemniczość, nagłe przerwanie myśli. Mirelle patrzyła na nimfę trochę z lękiem, a trochę z wrodzoną przezornością. Tajemnicza istota była ładna. Ba!, nawet słowo „ładna” w stosunku do nimfy mogła być poczytane za bluźnierstwo. Wzbudzała zachwyt, szkoda tylko, że twarz jej spowita była przez łzy, że smutek wdarł się do jej duszy.
Gałęzie krzewu zapewniały, że Mirelle czuła się spokojniejsza, z ukrycia obserwowała to, co czyniła nimfa do tej pory, a ona nie wiedziała, że ktoś pojawił się w jej otoczeniu. Przebywała cały czas w tej lodowatej wodzie, naga, za szatę służyły jej tylko długie, połyskujące bielą włosy.
Mirelle wzdrygnęła się na samą myśl, gdy przypomniała sobie, że woda była niczym lód: "Zanurzenie stóp było jak ukłucie zimna !" - stwierdziła bez wahania. Nimfa zaś sprawiała wrażenie jakby jej to zupełnie nie przeszkadzało.
"Niesamowita istota. Ale dlaczego wciąż płacze? Co się stało, że wraca do czegoś, co tak ją dręczy? Za co się obwinia?" – te, i wiele innych, o podobnej treści pytań miotało się w głowie Mirelle.
Magini szuka wzrokiem suchej gałązki, na którą może nadepnąć, chcąc zwrócić na siebie uwagę nimfy.
_________________ .:.Odważne spojrzenie jest więcej warte niż miecz tchórza. .:.
Siedząc w krzakach nietrudno było o gałązkę, którą można by z głośnym trzaskiem złamać tak, by zwrócić na siebie uwagę nimfy. Mirelle bez trudu wykonała swój zamiar, wychodząc z ukrycia w akompaniamencie wypracowanego dźwięku.
- Ach! - pisnęła nimfa.
Zupełnie zaskoczona, w pierwszej chwili zniknęła calutka pod powierzchnią lodowatej wody. Miliony kropel wyprysnęły wokoło, gdy powierzchnia strumyka zamknęła się nad jej głową.
Mirelle ze zgrozą uświadomiła sobie, że przecież strumyk wcale nie był tak głęboki, by pomieścić w sobie całą osobę w pozycji pionowej. Poza tym jego powierzchnia była idealnie czysta, więc teoretycznie powinna widzieć, gdzie nimfa płynie i się znajduje...
- Kim jesteś?! Dlaczego mnie podglądasz?!
Krzyk dobiegł uszu czarodziejki dokładnie z innego miejsca, niż w które się wpatrywała. Nimfa niewiadomym sposobem zniknęła pod wodą i bez śladu przeniosła się kilkanaście metrów w górę strumienia, znajdując się jakieś dziesięć metrów za Mirelle, wpatrując się weń z nieskrywanymi emocjami.
- Mów szybko!!
Głos nimfa miała głęboki i kobiecy. Obecnie jednak drgające w nim nuty strachu i złości sprawiały, iż tracił na uroku.
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Mirelle w pierwszej chwili poczuła się nieswojo. Do tej pory to ona obserwowała nimfę, a tu nagle, ku jej zaskoczeniu i zdziwieniu pomieszanego z odrobiną lęku, sytuacja uległa zmianie.
" I ta jej reakcja, kiedy mnie ujrzała.. Wydawało mi się, że potrzebuje pomocy, że jej płacz był wyraźnym znakiem, że chce by ktoś zainteresował się jej osobą!" – Magini zaczęła snuć domysły, zupełnie zaskoczona zastaną sytuacją.
Mirelle wpatrywała się w lustro wody, jakby z niedowierzaniem, jakby chciała ujrzeć drugie dno, którego w rzeczywistości nie było. Kierowała swój wzrok raz w jedna, raz w drugą stronę, uważnie przyglądając się najmniejszym szczegółom bogato obsypanego kamykami dna źródełka.
"Nie przewidziałam tego!" – Mirelle robiła sobie wyrzuty w myślach- " I gdzie jest ta istota? Gdzie zniknęła? Gdzie jest teraz? Przecież zwierciadło wody jest czyste tak, że widać drobne kamyki na dnie, a jej tam nie ma! ".
Głos nimfy przerwał jej rozmyślania. Mirelle była zaskoczona, gdy ujrzała istotę nieopodal siebie, aczkolwiek zdenerwowaną i w zupełnie innej scenerii niż wtedy, gdy ją potajemnie obserwowała. Być może zaskoczenie magini nie byłoby tak wielkie, gdyby nie pomieszany strach i niepewność w głosie nimfy. Nie było to przyjazne powitanie, z którego płynęłyby nuty życzliwości i wdzięczności za samo pojawienie się, Mirelle wyczuła w tym głosie odrobinę wrogości, być może spowodowaną lękiem.
- Nie jestem wrogiem dla Ciebie, nie obawiaj się- Mirelle przełamała chwilę nieznośnego i pełnego napięcia milczenia- jestem wędrowcem na szlaku do miasta magów, odpoczywając usłyszałam Twój szloch i chciałam sprawdzić, skąd pochodzi.
Magini tymi słowami odważyła się zacząć rozmowę z Nimfą i czekała na jej odpowiedź.
_________________ .:.Odważne spojrzenie jest więcej warte niż miecz tchórza. .:.
Nimfa oddychała szybko, a jej piersi falowały raz za razem, opadając w górę i w dół, wywołując fale na powierzchni i tak dość wzburzonej wody strumyka. Mirelle, choć głowiła się jak mogła, nijak nie potrafiła odkryć sztuki błyskawicznego przemieszczania się pod wodą, jakiej właśnie była świadkiem. Po prostu. Nagle była tu, teraz była tam. Najwyraźniej w "swojej" rzece nimfa posiadała niemałą moc związaną z tym żywiołem.
Choć teraz, wzburzona, zapłakana, zezłoszczona i morka, sprawiała wrażenie raczej kobiety podczas okresu polanej wodą w śmigus - dyngus, niż potężnego demona wodnego.
- Płacz... - powtórzyła, jak gdyby lekko uspokojona, choć nadal czujna - ...tak, mogłaś go usłyszeć. Ale wątpię, byś mogła cokolwiek dla mnie zrobić. Bo i po co byś miała? Ludzie nie pomagają... takim ja ja.
Uśmiechnęła się krzywo.
- Ludzie takie jak ja napadają, gwałcą, ewentualnie porywają i sprzedają domom publicznym. Choć ma nadzieję, że z twojej strony mi to nie grozi - roześmiała się niewesoło.
Mirelle poczuła, jak jej ciało pokrywa gęsia skórka na samą myśl o tak przykrym losie, jaki mógł by spotkać piękną nimfę. Demon wodny zapewne przesadzał, ale też i nie do końca zmyślał. Wszak nimfa była naprawdę piękna... i z pewnością sporo "warta".
- Do miasta magów, mówisz? Gdzie dokładnie i po co, jeśli mogę wiedzieć? - zapytała nimfa, ocierając twarz z łes wierzchem drobnej dłoni - Skoro już rozmawiamy...
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Zdziwienie nimfy tym, że Mirelle usłyszała jej płacz mogło wzbudzić w magini pewne podejrzenia. Mogła przysiąc, że nawet, jeśli nie było to zamierzone czy celowe, było pewną wskazówką. Do tej pory nie znała jego przyczyny.
- Widocznie słyszałaś tylko o tych naprawdę żądnych pieniędzy i chciwych ludziach, którzy skrupuły i sumienie już w dzieciństwie położyli na stosie i spalili ogniem czasu. – Mirelle starała się załagodzić gorycz, którą słyszała z każdym wypowiadanym przez nimfę słowie.
"Poza tym jak Ci ludzie, o których mówi byli w stanie schwytać jakąkolwiek nimfę? Przecież nawet ja nie byłam w stanie zobaczyć gdzie jest i w jaki sposób przemieszcza się będąc najpierw w wodzie a następnie stąpając po powierzchni jakby to było całkiem naturalne." – ta krótka myśl na chwilę przerwała rozmowę.
Owszem nimfa była mokra, ale stwierdzenie, że sprawiała wrażenie kobiety podczas okresu polanej wodą w śmigus - dyngus, mogło być nad wyraz przesadzone. Wyglądała przytłaczająco smutno, wzbudzała w magini uczucie litości. Po prostu- coś ją dręczyło.
- I twierdzisz, że ludzie nie pomagają nimfom? Być może tak było do tej pory. Nie znając przyczyny Twojego płaczu nikt nie byłby w stanie Ci pomóc. Poza tym, nie musisz się obawiać że Cię uprowadzę, nie miałabym zupełnie powodu żeby to zrobić! – Mirelle uczyniła krok do przodu, choć wykonała to zupełnie odruchowo nagle zdała sobie sprawę, że może tym wystraszyć i tak pełną lęku nimfę. Cofnęła się w miejsce, w którym poprzednio stała.
- Podążam do miasta Restior na południu Królestwa Ludzi. Jestem w drodze już od kilku dni, zatrzymałam się nad strumieniem żeby odpocząć i uzupełnić zapasy wody i wtedy...- ciąg dalszy już znasz.- Mirelle przyciszyła głos akcentując ostatnie wyrazy.
- Powiedz mi proszę, dlaczego płaczesz? – na to pytanie chciała poznać odpowiedz, czekała też na reakcję, jaką wywoła u swojej rozmówczyni.
_________________ .:.Odważne spojrzenie jest więcej warte niż miecz tchórza. .:.
Nimfa uważnie wysłuchała słów czarodziejki. Z każdym kolejnym słowem wypowiedzianym przez Mirelle, jej twarz uspokajała się i wracała do swojego pierwotnego - pięknego i spokojnego - wyrazu. Krok uczyniony przez kobietę nie wystraszył jej. Wręcz przeciwnie, zdawała się systematycznie przyzwyczajać do obecności niespodziewanego gościa.
- Ludzie bywają różni. Bardzo różni, moja droga... - zamilkła nagle, badawczo patrząc się na czarodziejkę - ...jak masz na imię? Nie przedstawiłaś mi się jeszcze. Mnie w swojej mowie możesz nazywać... hmm... "Shee'laniel". Tłumacz to sobie, jako "szmer" - uśmiechnęła się delikatnie - tak pierwotnie nazywa się mój strumień, choć lokalni zwą go po prostu, barbarzyńsko "bystrą".
Plasnęła delikatnie dłońmi w powierzchnię wody, podkreślając swoją niechęć wobec ludzi.
- Dlaczego płakałam? Zostałam oszukana. Zwiedzona. Zmamiona! - niemal krzyknęła - Przepraszam... - zreflektowała się - ...po prostu ktoś, o kim myślałam, że jest dla mnie bardzo ważny i dla którego ja również jestem ważna oszukał mnie i wykorzystując uczucia, jakie do niego żywiłam ukradł coś dla mnie niezwykle ważnego. Coś, bez czego jestem niczym... i bez którego po prostu umrę. Niedługo.
To, co powiedziała nimfa, brzmiało nieprawdopodobnie, ale zarazem bardzo, ale to bardzo poważnie. Mirelle nie wyczuła w jej tonie nawet nuty fałszu. Nimfa naprawdę zdawała się cierpieć i bać o swoje nadchodzące dni.
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Magini rzeczywiście do tej pory nie przedstawiła się nimfie. Być może spowodowane to było natłokiem myśli, być może zdziwieniem spowodowanym całą tą sytuacją, a może po prostu nie chciała tego powiedzieć. W końcu jednak zaczęła:
- Mam na imię Mirelle- słowa te padły z ust magini po tym, jak Shee'laniel po krótce opowiedziała o przyczynie swojego płaczu. Nimfa miała żal do ludzi, a największa chyba gorycz płynęła wraz z jej słowami, gdy wspomniała o kimś, kto zawiódł jej zaufanie i zdradził łączącą ich więź.
" Ta niechęć do ludzi mogłaby być zgubną, gdyby była jeszcze większa. Na samo wspomnienie o jakimkolwiek człowieku reaguje przedziwnie i wrogo." – Mirelle analizowała słowa nimfy, nie przestając na nią patrzeć. Cieszyła się jednak w duchu, że chce ona podzielić się swoim bólem, że właściwie potrafi podzielić się tym, co przeżywa. Nadal była dość skryta, ale czego można by się spodziewać po rozmowie z dopiero co poznaną osobą. Z pewnością jednak duży wpływ miał na to fakt, iż Mirelle była kobietą, była w stanie zrozumieć rozterki drugiej kobiety, nawet przypadkowo spotkanej.
Drgająca powierzchnia wody pozwoliła magini skupić ponownie wzrok na nimfie, która najwyraźniej próbowała powiedzieć coś więcej niż do tej pory. Mirelle starała się uwierzyć słowom Shee'laniel, tym bardziej, że sytuacja rzeczywiście wydawała się być poważną. Nimfa nie rzucała słów na wiatr, i mimo, że wydawała się mówić niewiele, jej uczucia były doskonale wyczuwalne.
- Czym jest ta rzecz, którą Ci skradziono? Musi być to coś niezwykle ważnego, skoro bez niej niedługo umrzesz? – Mirelle postanowiła zaryzykować pytanie, które być może stanowić miało kwintesencję, a odpowiedź na nie mogłaby stać się powodem, dla którego zdecydowałaby się pomóc nimfie.
Czekała tylko co Shee'laniel będzie w stanie jej powiedzieć.
_________________ .:.Odważne spojrzenie jest więcej warte niż miecz tchórza. .:.
- Niewiele wiesz o nimfach, Mirelle - odparła zanurzona w wodzie kobieta - niewiele...
Delikatne wzruszenie ramion ponownie wzburzyło krystalicznie czystą powierzchnię strumyka. Gdzieś w oddali darły się sójki. Mirelle nie widziała gdzie. Chyba nawet nie było to szczególnie ważne.
- Z nimfami jest podobnie, jak z driadami - rzekła, poważniejąc i zaczynając tłumaczenie kwestii - driady są powiązane z lasami. Każda z nich posiada swoje drzewo życia. Gdy drzewo zostanie ścięte, driada umiera...
Mirelle nie posiadała niestety wielkiej wiedzy na temat demonów i innych magicznych istot, by na pewno stwierdzić, iż jej rozmówczyni mówi prawdę. Jej wiedza na temat magii wszelako wystarczała, by potwierdzić, że taka magiczna więź na linii istota żywa - przedmiot, czy roślina, uzależniająca życie jednego od drugiego była całkiem możliwa.
- ...z kolei nimfa posiada swoją czarę życia - mówiła dalej Shee'laniel - przy czym słowa "czara" niekoniecznie należy rozumieć dosłownie. "Czarą" może być cokolwiek. Ważne jest jednak, by było nieustannie zanurzone w wodzie strumienia, do którego nimfa należy. Nimfa nie może żyć poza nim i bez swojej czary... z czary czerpie siłę, życie, młodość i moc magiczną... bez niej, jedyne co potrafi to... - głos nimfy znów zaczął załamywać się i toczyć w dół, niczym piłeczka spuszczona w dół schodów - ...to uderzyć ze złością w wodę i czekać na śmierć!
Ostatniemu zdaniu - rzecz jasna - towarzyszyło rozpaczliwe uderzenie otwartą dłonią w powierzchnię wody.
Dłuższą chwilę zajęło jej jako takie doprowadzenie się do porządku i podjęcie opowieści.
- Niedaleko stąd jest wioska... - zaczęła mówić, nieco zmienionym tonem - ...jeden chłopak. Przychodził tu. Często. Grał... grał na flecie... a ja tak kochałam go słuchać... i... i... och, do diabła, nie mogę o tym mówić! - krzyknęła nagle.
I rozpłakała znowu.
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Mirelle rzeczywiście nie posiadała stosownej wiedzy o tym, o czym rozprawiała nimfa, ale jej słowa wydawały się być zgodne z prawdą, przez co magini z uwagą się w nie wsłuchiwała. Nie czuła się specjalnie zażenowana tym, że o nimfach wie bardzo mało, można pokusić się o stwierdzenie, że nie była jej ta wiedza potrzebna.
Nawet uderzenia o lustro wody, będące przerywnikami w snutej opowieści nie rozpraszały jej na tyle, by mogła odbiec myślami na inne tematy.
- Masz rację, Shee'laniel, niewiele wiem o nimfach, o driadach także nie. Potrafię jednak zrozumieć, co masz na myśli mówiąc o czarach, które są jakby nieodłącznym atutem każdej istoty, czy to leśnej, jak driada, czy też powiązanej z wodą, jak Ty. – Mirelle próbowała pokazać nimfie, że przejęła się całą tą sytuacją, że to, co opowiada jej Shee'laniel nie pozostaje tylko pustymi słowami.
Wynikało z tego jednoznacznie, że nimfa została pozbawiona swojej czary, a bez niej, igrała ze śmiercią. " Stąd ta złość, żal, a nawet rozpacz. Stąd te okropne, wyrobione już zdanie na temat ludzi. Wrogość. Nieżyczliwość. Czy może nawet chęć zemsty?" Tego ostatniego jednak nie wiedziała na pewno, pozostawiła więc tą kwestię tylko domysłom.
- Zaczęłaś mówić o tym, iż w pobliżu strumienia jest wioska i że przychodził tu chłopak grający na flecie. Sprawiało Ci to przyjemność. Powiedz mi proszę coś więcej, czy to on sprawił, że jesteś taka smutna? Co się stało? I postaraj się uspokoić, nie płacz.
Słowa " nie płacz ", które wypowiedziała na koniec wydały jej się banalne, szczególnie w takiej sytuacji, gdzie zabrzmiały co najwyżej głupio. Przez łzy można oczyścić duszę. Mirelle zreflektowała się więc i powiedziała:
- Przepraszam, nie powinnam Ci tego zabraniać..
Magini czekała już tylko na odpowiedź nimfy.
_________________ .:.Odważne spojrzenie jest więcej warte niż miecz tchórza. .:.
Nimfa, w innej sytuacji mogąca konkurować z najpiękniejszymi nałożnicami Imperatora, z powabnymi elfkami, czy z mistycznymi Tancerkami Ogni ze Srebrnych Lasów, obecnie zapłakana, z opuchniętymi oczami i włosami pogrążonymi w mokrych wężykach nieładu wyglądała jak przysłowiowe siedem nieszczęść. Owszem, ktoś obiektywnie mógłby rzec, iż nadal była piękna. Oczywiście. Była tylko niezadbana.
- Wioska... - wychlipała - ...nigdy tam nie byłam. Ja rzadko, prawie nigdy nie opuszczam swojego strumienia. Często jednak widywałam ludzi w niej mieszkających. A to dzieci kąpiące się. A to kobiety robiące pranie. Czasem jaki pastuch przyprowadził zwierzęta do wodopoju... ale to ostatnie rzadko. Trudno tu spędzić stada, teren nie pasuje. No i... no i przychodził on.
Mirelle, nawet sama będąc kobietą, nie do końca mogła rozgryźć to, co działo się w tym momencie z głosem nimfy. Z jednej strony wyrażał on graniczący z obsesją zachwyt. Jakby samo słowo "on" działało w jakiś trudny do wytłumaczenia sposób na nimfę, jakby przywoływało falę oślepiających wspomnień, nie pozwalając się skupić na czymkolwiek. Zarazem jednak głos jej wyrażał pewną zimną... twardość. Pewne wyrachowanie. Złość i gniew wynikające z własnej porażki i chęć odzyskania utraconej twarzy. Słowem, było to głos typowej, niegdyś kochającej, a następnie poważnie skrzywdzonej kobiety.
- Siadywał. W różnych miejscach. Czasem nic nie robił. Tylko się patrzył. Często grywał na flecie. Początkowo go ignorowałam, ale ta gra... och, jak on grał! Kryłam się wtedy w listowiu i słuchałam. Tak pragnęłam mu się ukazać! Ale nie robiłam tego... skąd mogłam wiedzieć, jak zareaguje? Nimfy... to był tylko chłop. Człek ze wsi. Omami, zgwałci, porwie, zostawi... wolałam słuchać.
Nimfa przestała płakać. Usiadła na jakimś większym kamieniu, zanurzając tylko stopy w lodowatej wodzie, resztę swego pięknego ciała wystawiając na promienie słoneczne.
A było co wystawiać.
- Sam odkrył, że nie jest sam - podjęła opowieść - zawołał, bym wyszła, a ja... głupia, usłuchałam, tak szczęśliwa, że to on podjął decyzję! Że skrócił me męczarnie, jakie za każdym razem odczuwałam, podsłuchując! Był... och, był cudowny. Niewiele rozmawialiśmy. Godzinami siedzieliśmy tutaj, patrząc się na siebie, trzymając za ręce... to było nierealne. On nie mógł być z nimfą. Ja nie mogłam być z kimś spoza mojego żywiołu... całe życie razem nad strumieniem? Nierealne. Teraz to wiem. I wtedy wiedziałam. Ale nie chciałam dopuścić do siebie tej myśli. Kochaliśmy się i to się liczyło. Zdradziłam mu o sobie wszystko... byłam taka szczęśliwa, a on tak cudnie potrafił słuchać!
Westchnęła, robiąc stopą kółka na powierzchni wody.
- Wczoraj widzieliśmy się po raz ostatni. Po raz ostatni zagrał. Po raz ostatni się kochaliśmy. A ja po raz ostatni zasnęłam z głową na jego piersi. Gdy się ocknęłam, mojej czary, oraz kilku błyskotek niewielkiej wartości już nie było. Podobnie, jak jego...
Proste. I smutne.
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
"Historia nieszczęśliwej miłości? Zawiedzione nadzieje? Zdradzone uczucia? Podstęp? " – to tylko niektóre ze słów, które mogły w pełni odzwierciedlić całą tą sytuację. Mirelle żal było nimfy, nikomu przecież nie życzy się, żeby tak się powiodło w miłości, ale w głębi ducha stwierdziła jednoznacznie:
„Głupia”.
Oczywiście fakt, że chłopak przychodził do Shee'laniel i przebywał z nią całymi dniami był doskonałym pretekstem, żeby ją oszukać. Podstępnie wykorzystać. Ale stopniowo. Żeby się nie domyśliła. Żeby nie uciekła. Znaleźć na nią sposób. I o dziwo, dopiął swego.
Tak też się stało. Mirelle była kobietą. Czy kochała, czy też nie, to nie było teraz istotne. Miała przed sobą zranioną i rozgoryczoną, świadomą błędu, który popełniła, nieszczęśliwą kobietę. Kobietę, która pokochała. A której uczucia zostały zdeptane jak źdźbła trawy na drodze. Zabawiono się jej kosztem. Skutecznie.
Mirelle zastanawiała się, co może jej powiedzieć, żeby nie pogorszyć jej stanu. Jakich słów użyć wobec kobiety cierpiącej z miłości. Nie tylko ze zranionym sercem, ale także pozbawionej rzeczy dla niej najcenniejszej. Czary.
Chłopak wykorzystał ją. „Miłość jest ślepa” powiadają. Tym razem też tak było. I po raz kolejny, żywy tego przykład Mirelle miała przed sobą.
- To niesamowite, jak mogłaś pozwolić mu, żeby tak Cię podstępnie wykorzystał. Sama mówisz, iż doskonale wiedziałaś, że nie ma dla was przyszłości. Że to była miłość, ale czy nie była to miłość tylko z Twojej strony? Nie zastanawiało Cię nigdy, dlaczego tak długo zwlekał, żeby Cię poznać? – Mirelle nie krzyczała, ale zasypała Shee'laniel tymi wszystkimi pytaniami, chyba nawet nie oczekując odpowiedzi. Nimfa przecież doskonale wiedziała, że dała się podejść. Magini nie chciała tylko dodatkowo jej dobijać i mówić, że to objaw totalnej nieznajomości mężczyzn, albo jeszcze inaczej: czysta głupota.
- Powiedz mi teraz, co zamierzasz? Bo chyba nie chcesz pozwolić, żeby uszło mu to płazem? Nie możesz oddalić się od strumienia, jesteś od niego zależna. Co dalej? – Mirelle stanowczo, nie zastanawiając się długo spytała nimfę. - Chyba chcesz odzyskać to, co Ci odebrano?
_________________ .:.Odważne spojrzenie jest więcej warte niż miecz tchórza. .:.
Twarz nimfy skurczyła się nagle, targnięta nagłym przypływem złości. Jej drobne dłonie znów bezwiednie zacisnęły się w pięści, a stopy do tej pory zataczające kręgi po wodzie nagle zatrzymały się.
- A co ty możesz wiedzieć? - wypaliła - Kim jesteś, by mnie oceniać? Byłaś kiedykolwiek zakochana, Mirelle? Masz choć blade pojęcie co to znaczy? Jak to jest wspólnie trzymać się za ręce i wpatrywać w niebo? Jak to jest zasypiać, będąc otulonym czyimś ramieniem i słuchając czyjegoś równego oddechu? Wątpię!
Atak, tyleż gwałtowny, co uzasadniony i celny.
- Byłam zakochana! Kto myślał o tym, co dalej? Było dobrze! - kontynuowała - I choć teraz umieram, nie chciałabym stracić nawet jednej chwili z nim spędzonej!
Słowa te mogły przywołać na myśl wniosek, iż mimo nienawiści, nimfa żywiła do wieśniaka również inne, niekoniecznie tak złe uczucia...
- I nie pytaj mnie, co dalej, do cholery! Oczywiście, że nie chcę zginąć! Ale co mam zrobić? Porwać kąpiące się dziecko i zażądać mojej czary, albo je utopię? Jak ty to sobie wyobrażasz! - oddychała ciężko, a jej biust unosił się w górę i w dół w rytm kolejnych słów.
Nie dało się ukryć, iż dość nieuprzejma postawa Mirelle zadziałała nimfie na nerwy. Ale cóż, może właśnie tego potrzebowała? Wyładować się?
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Mirelle mogła potraktować te słowa jako atak przeciwko swojej osobie. Mogła obrzucić nimfę spojrzeniem pełnym współczucia, mogła też po prostu obrócić się na pięcie i wrócić na szlak. Ale nie chciała tego robić. Została wciąż wpatrując się w ciągle zmieniającą grymas twarz nimfy.
- Wiem co to znaczy być zakochaną. Wiem co to znaczy kochać. – zaczęła głosem spokojnym, stonowanym, w którym nie słychać było wyrzutu.- Powiedziałam Ci co myślę, nie cofnę swoich słów.
Magini nawet rozumiała przyspieszony głos nimfy. A fakt, że ta nie kryła niezadowolenia z tego, co wcześniej usłyszała, był bardzo naturalny. Czy rzeczywiście była nieuprzejma? A może po prostu doskonale wiedziała, co w tej chwili przeżywała jej rozmówczyni? Może była to raczej życiowa mądrość, może doświadczenie? W tej chwili było to nieistotne.
- Uspokój się proszę, nie będę zmuszała Cię do porywania dzieci, nie tędy droga.- Mirelle spokojnym głosem próbowała ostudzić zszargane nerwy nimfy.
- Po prostu pomyślmy co dalej, doskonale wiesz, że nie zostawię Cię tak, chyba świadczy o tym już sam fakt, że jestem tu i rozmawiam z Tobą.
I po chwili dodała:
- Chcesz tej pomocy, prawda?
_________________ .:.Odważne spojrzenie jest więcej warte niż miecz tchórza. .:.
Nimfa umilkła, nie odrywając spojrzenia swych wielkich, migdałowych oczu od Mirelle. Denerwujące milczenie przedłużało się z każdą sekundą. Tylko plusk strumienia ocierającego się o nagą skórę wodnej istoty przerywał panującą ciszę.
Wreszcie Shee'laniel podskoczyła, odbijając się od dna, ukazując na dwie sekundy może wszystko to, co miała piękne, a co każdego normalnie funkcjonującego mężczyznę mogłoby przyprawić w tym momencie o niezdrowe palpitacje serca i spore problemy ze spokojnym snem przez kilka najbliższych dni po czym...
...znikła. Zatopiła się cała pod powierzchnią płytkiej wody i najzwyczajniej w świecie znikła.
Przez chwilę Mirelle nabrała pewności, że nimfa po prostu ją zostawiła. Że odeszła, nie chcąc więcej przebywać w towarzystwie czarodziejki.
- Wioska znajduje się godzinę drogi stąd, idąc dalej wzdłuż szlaku, tak, jak szłaś do tej pory. Chłopak jest synem kowala. Ma na imię Rembor.
Nimfa znajdowała się tuż przy Mirelle. Siedziała na jednym z pokrywających brzeg strumienia kamieni, z podkulonymi kolanami, otaczając je drobnymi rękoma, zakrywając swoje kształty. Brodę trzymała na kolanach, do złudzenia przypominając smutnego, zbitego szczeniaka.
- Tylko jak planujesz odzyskać moją czarę? Porozmawiasz z nim? Zastraszysz? Odkupisz ją? Nie mam pieniędzy, niewiele mogę ci zaoferować za pomoc... - westchnięcie - ...jeśli ci się uda, obiecuję jednak, że nie zostaniesz bez nagrody. Wspominałaś, że zmierzasz ku miastu, że chcesz się uczyć? Woda to mój żywioł, myślę, że niejedno też byłabym w stanie ci przekazać, kochaniutka - nimfa uśmiechnęła się lekko.
Jakby sama do siebie.
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Tak, można powiedzieć, że Mirelle igrała z ogniem, a może jeszcze inaczej, ogniem tym były targające nimfą odczucia. Czarodziejka nie do końca była przekonana, że ta nic nie czuje już do syna kowala, ale nie chciała ani nie widziała już sensu w rozdrapywaniu po raz kolejny tak świeżych ran. Na chwilę umilkła wsłuchując się w szum wody. Nagłe pojawienie się Shee'laniel, która wyłoniwszy się z wody ukazała swą nieskazitelnie piękną sylwetkę, wyostrzyło czujność magini.
- Syn kowala, mówisz? – Mirelle powtórzyła szeptem- Rembor..
Mirelle starała się poukładać w myślach wszystko to, czego dowiedziała się od nimfy. Była szczerze zdziwiona, ale też zadowolona, że nie będzie musiała sama szukać go po okolicy, a to, że wioska znajdowała się na jej szlaku było dobrą nowiną.
- Wrócę na szlak, godzinna wędrówka i będę na miejscu. Nie wiem jeszcze jak odzyskam to, co Ci skradł. Nie sądzę, żeby jakiekolwiek zastraszanie czy oferowanie mu pieniędzy odniosło żądany skutek. Czas pokaże.
- Tylko..- urwała nagle- .. jak długo jeszcze jesteś w stanie żyć bez czary? Wolałabym o to nie pytać, ale chyba nie mam wyjścia. Mówiłaś mi, że bez niej umrzesz. Że jest Ci niezbędna do życia.
Mirelle zaczęła powoli zbierać się do wędrówki. Spojrzała raz jeszcze na
Shee'laniel jak gdyby chciała upewnić się, że ta powiedziała jej wszystko. I czekała na odpowiedź nimfy.
_________________ .:.Odważne spojrzenie jest więcej warte niż miecz tchórza. .:.
Nimfa nie rozplotła rąk. Nadal wbijała wzrok gdzieś przed siebie w smutnym, cichym zamyśleniu.
- Wątpię, byś zdołała go zastraszyć - rzekła nie od razu - skoro nie bał się sypiać z takim dziwadłem jak ja, musi być odważny, hm?
Roześmiała się, ale - na bogów! - wcale nie był to szczęśliwy śmiech. Mirelle nagle odniosła wrażenie, iż nimfa obwinia samą siebie za to, co się stało i że to w sobie, swoich wadach szuka przyczyny rozstania z ukochanym. Jakby nie przyjmowała do wiadomości prostego faktu, iż została wykorzystana.
- Zaś pieniądze? Nie wiem... często narzekał na to, że żyje się ciężko... jak to ludziom na wsi. Musiałabyś mu jednak zaproponować niemało. Tak sądzę.
Na wzmiankę o czasie, jaki jej pozostał, nimfa wzruszyła lekko ramionami.
- Pierwsze symptomy już mam. Nie mogę czarować. Ledwo co przemieszczam się w wodzie. Myślę, że niewiele. Góra dwadzieścia cztery godziny. Jeśli więcej, to tylko jakimś cudem i wyjątkowo mocną siłą woli...
Czego jak czego, ale chyba tego ostatniego kobiecie brakowało najbardziej.
Mirelle szybkim spojrzeniem obrzuciła swój ekwipunek. Wszystko było na miejscu i gotowe do wymarszu. Wystarczyło postawić pierwszy krok, by nogi niosły dalej same.
- I... Mirelle? - głos nimfy zatrzymał ją w pół kroku - ...dziękuję.
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum