Minęła kolejna godzina, słońce zawitało już na niebie, acz nieba już praktycznie nie było widać.
Przyjemne zielone krzaczki zmieniły się w ciemne, powykręcane chaszcze. Już i tak spore drzewa, zmieniły się w istne giganty. Miast śpiewów ptaków słychać było ciszę, przeplataną jedynie przez dźwięki co odważniejszych insektów. Czasem zawtórowało im jakieś ptaszysko, były to jednak przypadki sporadyczne.
Sirion zaczynał czuć się już jak w domu. Strop liściastych koron skutecznie blokował promienie, gęstwina Puszczy powstrzymywała wiatr i dawała schronienie milionom drapieżników, między innymi drowowi.
Nie mógł jednak zapomnieć, że tak na prawdę na tych terenach nie on jest drapieżnikiem. Mało wędrowało tu istot, którym drow w pojedynkę dałby radę. Jeśli były istoty tak słabe, zazwyczaj wędrowały w grupach. Tutaj dopiero trzeba się było mieć na baczności.
Elfka była już na skraju wyczerpania, zaś jej wymuszony towarzysz sam chętnie by porządnie odpoczął.
Znał bohater jeden sposób na bezpieczny wypoczynek. Nie dawał on pewności, acz bronił przed większymi drapieżnikami.
Korzenie drzew w okolicy często wystawały i tworzyły labirynty jam. Po znalezieniu odpowiedniej jamy, można było wcisnąć się dość głęboko, poza zasięg pazurów czy szczęk istot większych i masywniejszych od drowa. Takie właśnie korzenie dostrzegł Sirion całkiem niedaleko.
Ostatnio zmieniony przez Pelios 2008-03-30, 12:24, w całości zmieniany 1 raz
- A co Ci nie pasuje w służbie dla mnie, a zresztą nieważne, nie chcesz nie namawiam - odpowiedział Sirion nie oczekując odpowiedzi, ruszył za elfką we właściwym kierunku. Droga zaczynała się powoli bardzo dłużyć, a siły opuszczały drowa coraz szybciej, zauważył także że kobieta idzie ostatkiem sił i najprawdopodobniej może za chwile paść. Sirion zauważył korzenie które przypomniały mu o sposobach odpoczynku jaki stosowały żyjące tu elfy. Musiał tylko znaleźć odpowiednią norę w której zmieściliby się oboje a do której wejście byłoby dostatecznie małe by nie dostał się tam niebezpieczny dla niego drapieżnik. Oczywiście nie miał pewności czy w środku nie ma jakiego mniejszego i tak samo a może jeszcze bardziej groźnego zwierzęcia jednakże to mógł sprawdzić.
Gdy tylko znalazł odpowiednią jamę, przywiązał elfkę do jakiegoś korzenia, czy innego miejsca tak by pozostała na swym miejscu kiedy on zajął się sprawdzaniem ich legowiska.
Wszedł ostrożnie, poruszał się bardzo powoli dokładnie sprawdzając jamę. Nie chciał nic przeoczyć, nic co później mogło okazać się dla nich niebezpieczne.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Jama, którą bohater znalazł była całkiem przestronna, zaś w środku gniazdko uwił sobie tylko jeden gospodarz. Był nim sporawy jadowity wąż, długości koło półtora metra i grubości nadgarstka. Wpierw należało się go jakoś pozbyć. To jednak raczej nie sprawiłoby kłopotów Sirionowi. Można rzec, że jeden rzut Yahasai wystarczyłby z całą pewnością na pozbycie się lokatora.
Dojścia do jamy były na tyle wąskie, że nawet krasnolud mógłby mieć problemy z wejściem, smukłe elfie ciała mogły się jednak do wnętrza prześlizgnąć. Tam zaś, jak dostrzegł Sirion beż głębszego zapuszczania się do środka, znajdowały się przynajmniej dwa korzenie grubości pnia zwykłych drzew w ludzkim Imperium. Doskonale nadawały się do tego, by przywiązać do nich elfkę. Trzeba było jednakże jeszcze ustalić jak to przywiązanie ma wyglądać. Bohater miał jedynie rzemyk o długości około metra i o ile nie zamierzał korzystać z żadnych innych środków, taką długość musiał rozgospodarować na ręce Vieli oraz słup.
Siron rozpoczął od pozbycia się węża. Przymierzył dokładnie by po chwili gwiazda pomknęła w kierunku wężowej głowy. Miał nadzieje trafić bez problemów i jeśli sztuka ta mu wyszła i gad ginie Sirion wszedł do środka i zabrał gwiazdę, węża rzucił pod ścianę jamy, a następnie wrócił po elfkę. Gdy podeszli do jamy Sirion nakazał:
- Właź - powiedział gestem pokazując wejście. Przed wejściem rozwiązał jej ręce, a gdy dziewczyna wchodziła Sirion pchał się zaraz za nią. Gdy tylko znaleźli się w środku Sirion przeszukał ekwipunek w poszukiwaniu czegoś co mogło posłużyć za sznur. Na koniec zdecydował się na połączenie rzemienia z cięciwą łuku i wtedy dopiero przywiązał elfkę z rękami do tyłu pod drzewem. Elfka musiała siedzieć co na pewno nie pomoże jej w pełnym odzyskaniu sił, ale cóż zrobić najważniejsze było nie pozwolić uciec dziewczynie.
Wtedy przypomniał sobie o namiocie, zarzucił go wokół korzenia a linki z końców połączył z rzemieniem którym była związana elfka. Węzły były mocne ale pozwalały na położenie się kobiecie. Chciał by odpoczeła gdzyż czekała ich jeszcze długa droga.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Wąż nie miał najmniejszych szans z Ognistą Gwiazdą, ciśniętą z najwyższa precyzją. Przez kilka sekund wił się w agonii, po czym grzecznie oddał życie.
Po rozwiązaniu elfce nadgarstków bohater zauważył jak silnie są one zaczerwienione i obdarte. Rzemienie nie są zbyt humanitarną metodą wiązania. Przynajmniej nie była to cięciwa, ta zapewne wgryzłaby się przez skórę rozcinając zarówno ją jak i ścięgna czy mięśnie.
Vieli zareagowała z prawdziwą ulgą na brak więzów. Rozmasowała zdrętwiałe dłonie, a bohater zauważył z jakim trudem przychodziło jej bodaj poruszanie palcami.
Ne przyjęła zatem z entuzjazmem ponownego związania dłoni, tym razem w sposób jeszcze dokładniejszy. Owinięcie namiotu wokół grubego korzenia i połączenie linek z jego rogów z więzami elfki dawało jej nieco swobody, uniemożliwiało jednak jakiekolwiek uwolnienie się.
Vieli nie protestowała, była wyczerpana i załamana, nie miała już ani siły ani nawet chęci na jakikolwiek opór. Albo po prostu starała się osłabić czujność drowa.
Sirion musiał także zdecydować czy ma zamiar nadal targać ze sobą pozbawiony cięciwy łuk. Po odzyskaniu cięciwy dało się go naprawić ale czy bohater miał na to czas ?
Sirion podał jeszcze elfce wody jak i trochę owoców, a gdy ta zjadła siadł opodal operlając się plecami o ścianę.
- Śpij - powiedział łagodnie. Sam także zamknął oczy, pozwalając sobie zasnąć. Jednak nie na tyle by stracić czujność. Musiał być gotowy, czy to na jakąś "akcje" dziewczyny czy to na atak jakiegoś wroga, czy zwierzęcego czy humanoidalnego. Teraz tak blisko miasta, w tej Puszczy czujność była najważniejsza. Sen nie był spokojny i przyjemny, był konieczny i miał przywrócić część sił potrzebnych na przebycie ostatniego odcinka i na stawienie czoła ewentualnym niebezpieczeństwom.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Dziewczyna ponownie łapczywie pochłonęła kolejne zapasy, uszczuplając racje owoców do 2/3, zaś bukłak z wodą do pojemności około 40%.
Sirion nie był ni specjalnie głodny, ni specjalnie spragniony. Wystarczył mały łyczek by poczuł się lepiej.
Zapasów wiele nie zostało, jednak powinno bez problemów wystarczyć bohaterowi na bardzo solidne śniadanie. Ewentualnie na dość skromne śniadanie i skromny obiad.
Elfka zapadła w sen bardzo szybko, drow nieco później, acz nie trwało to dłużej jak kwadrans. Oboje byli zmęczeni, oboje tego potrzebowali.
Trudno jest mówić o zachowaniu czujności we śnie. Świadomość Siriona jednak starała się ze wszystkich sił owy sen upłycić. Sprawiło to sen mniej przyjemnym i nasycającym.
Bohater nie był w stanie stwierdzić ile minęło czasu. Niemniej jednak obudził się, a to znaczyło, że więcej spać już nie musi. Chyba, że obudził go jakiś hałas.
Jeśli nawet tak się stało, w przeciągu kilkunastu uderzeń serca, owy domniemany hałas się nie powtórzył.
Gdy świadomość wróciła w znacznym stopniu do Siriona, mógł on stwierdzić, że jest w miarę wyspany. Chętnie odpocząłby jeszcze dłużej, jednak czas naglił i takie wypoczęcie musiało wystarczyć.
Elfka leżała spokojnie pod słupem. Złociste włosy opadały na brudną twarz, przysłaniając niemal całą.
Sirion zaraz po przebudzeniu i sprawdzeniu czy wszystko wokół jest w porządku sięgnął po bukłak z którego wypił trochę wody, a następnie zjadł połowe pozostałych zapasów. Gdy nasycił w pewnym stopniu głód oraz pragnienie wyszedł z jamy rozejrzeć sie wokół i sprawdzić czy i na zewnątrz jest spokojnie, jeżeli wogóle można mówić o spokoju w Puszczy Wiecznej Nocy.
Jeżeli nic nie mąciło ciszy wrócił do swego tymczasowego domu. Podszedł nieśpiesznie do elfki i delikatnie obudził. Rozwiązał jej ręce i delikatnie rozmasował nadgarstki w miejscu gdzie były związane. Następnie położył przed nią pozostałe zapasy i wodę, a sam usiadł pod ścianą i zapatrzył się na dziewczynę.
- Zjedz coś, zaraz ruszamy. - powiedział cicho i łagodnie, jakby nie było między nimi statusu niewolnica i pan. - napewno jesteś głodna. Chwile jeszcze tu będziemy a potem musimy iść. Czy chcesz o coś zapytać?
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Głód bohater w większej mierze nasycił. Jeśli dobrze przewidywał czas potrzebny na dojście do Lithius, powinno mu to wystarczyć.
Na zewnątrz było spokojnie. Żaden drapieżnik nie czyhał na nich przed jamą, chyba, że skryty gdzieś w gęstwinie.
Elfka obudziła się, gdy bohater akurat rozmasowywał jej nadgarstki. Wzdrygnęła się gwałtownie, wyrwała ręce skoczyła lekko i zwinnie w bok. Usiadła na ziemi z podkulonymi nogami i sama zaczęła masować nadgarstki, krzywiąc się przy tym z bólu.
Na słowa drowa odpowiedziała krótko z niekrytym wyrzutem
"Pieprz się..."
Jedzenie jednak zjadła, popijając tylko jednym małym łyczkiem. W bukłaku pozostała jeszcze odrobina wody na później.
- Hahahaha - Siron zaśmiał sie szczerze - chcesz? Tylko że samemu to tak raczej smutno ale jeślibyś mi dotrzymała towarzystwa to w sumie możemy poświęcić troszkę czasu na miłą zabawę. Skoro tak bardzo nalegasz to ... - rozłożył ramiona w kierunku elfki - chodź do mnie kochanie, mile spędzimy czas, hahahaha - zaśmiał się ponownie patrząc w oczy elfki.
Wiedział że raczej skoczyłaby do piekła niż poszła dobrowolnie w jego ramiona, on sam także nie miał teraz ochoty tracić czasu na igraszki. Chciał już dojść do miasta i sprzedając elfkę pozbyć się kłopotu, przy okazji napełniając kieszeń złotem, którego de facto bardzo potrzebował. Drow wstał zerkając z ukosa na dziewczynę
- To jak zabawimy się kochanie, czy znów mam sobie to wziąć siłą? - zapytał z szerokim uśmiechem na twarzy
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Oczy elfki rozszerzyły się znacznie, na jej twarz wkroczyło przerażenie.
Odpowiedź była oczywista i nie wymagała słów, wyraz twarzy oznaczał wszystko.
"Pieprzony zboczeniec..." syknęła załamującym się głosem, cofając się powoli na kolanach. Ręce zwarła razem, tak jakby chciała się jak najbardziej w sobie skulić.
Przyrodzenie Siriona zdążyło już dobrze odpocząć od poprzedniego razu i wręcz domagało się kolejnego. Apetyt rośnie w miarę jedzenia.
Kolejne igraszki mogły uszczuplić siły zarówno drowa jak i elfki, a tych potrzebowali jeszcze oboje trochę. Jednak gdy krew napływa do członka, zazwyczaj odpływa też wtedy z mózgu odsuwając na bok rozsądek.
Sirion widząc przerażanie elfki zaczął iść powoli w jej kierunku.
- No i po co te słowa, po co te obelgi, nie zboczeniec tylko facet i potrzeby swe mam a Ty mi o nich przypomniałaś i teraz gdy już jesteśmy razem w tym miłym gniazdku to Ty chcesz się wycofać. Och nie ładnie nie ładnie. No chodź do mnie kochanie- powiedział będąc już przy dziewczynie. Chwycił ją za brodę unosząc do góry, a gdy ta się zaczęła opierać chwycił za włosy stawiając na nogach, cały czas czujny na jej potencjalne ataki czy to nogami czy rękoma. Gdy już stała Sirion mocno chwycił ją za pierś, zaczął ściskać.
- To jak będziemy przyjaciółmi? - zapytał - będziesz posłuszna?
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Elfka dalej cofając się, przeszła do pozycji siedzącej, zaś w niej dotarła do samej 'ściany' jamy. Jeśli ścianą można było nazwać pęk korzeni wrastających w ziemię tak gęsto, że nawet mysz nie zdołałaby się między nimi prześlizgnąć.
Z własnej woli oczywiście, jak przystało na butną osóbkę powstać nie zamierzała. Wzdrygnęła się gdy Sirion dotknął jej brody, zapewne z obrzydzenia. Być może fakt gwałtu byłby prostszy do zniesienia, gdyby drow nie miał akurat na twarzy całego zestawu obrzydliwych plamek. Również dłoń, którą dotykał Vieli posiadała jedną dużą zółto-zieloną kropę.
Uniesiona za włosy powstała, zaś dotknięta po raz kolejny, w miejscu bardziej prywatnym wydała z siebie cichy jęk, plecy zaś jeszcze mocniej przycisnęła do ściany. Tak jakby chciała się w nią zapaść.
Pierś elfki idealnie mieściła się w dłoni bohatera. Była miękka i bardzo przyjemna w dotyku, nawet przez lnianą koszulę.
W oczach pełnych gniewu, obrzydzenia i strachu Sirion dostrzegł coś jeszcze. Pracujący na zwiększonych obrotach umysł. Chyba coś w nim zaskoczyło, gdyż powieki wydawały się lekko drgnąć.
"Wiesz co !?" pisnęła, z zaskakującą odwagą patrząc się prosto w oczy swego oprawcy "Jesteś żałosny ! Pewnie tylko w taki sposób możesz zasmakować kobiecego ciała. Nikt nie chciałby czegoś takiego jak ty !"
Słowa elfki nawet trochę dotknęły Siriona, przypominając o jego plamach i związanych z nimi oszpeceniu.
- A Ty wiesz co, nie obchodzi mnie to zupełnie - powiedział rozdrażniony Sirion - ale w sumie masz racje, jestem szpetny dzięki małym czerwonym pająkom które mnie kilka razy pocałowały - powiedział z żalem w głosie drow przypominając sobie chwile spędzone w ciasnym szybie wentylacyjnym. Całe jego pożądanie odpłynęło pozostawiając tylko smutek. Po chwili Sirion otrząsnął sie z zadumy -Daj ręce i idziemy dalej - dodał drow wiążąc jej ręce. Potem pozbierał cały ekwipunek i wskazując wyjście z jamy popchnął elfkę. Jeżeli nie ruszała się szybko to drow popychał ją niekiedy może zbyt gwałtownie w każdym bądź razie gdy tylko opuścili jamę Sirion skierował się w kierunku miasta.
- Nie chcesz mnie trudno, za kilka dni będziesz mieć wszystko czego pragniesz, a teraz ruszaj się - powiedział popychając dziewczynę w obranym kierunku. Nadał szybkie tempo, chciał jak najszybciej pozbyć sie kłopotu który dodatkowo zaczął go obrażać, co wcale nie było miłe i jeśli miałby być wobec siebie szczery to musiałby przyznać że jest mu przykro. Teraz jednak problemem było dotarcie do miasta a nie jego samopoczucie.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Elfka najwyraźniej osiągnęła swój cel, a Sirionowi wydawało się przez moment, iż dostrzegł cień satysfakcji pod jej zapłakaną, umorusaną i zagniewaną twarzyczką.
Nawet jeśli wiedziała co będzie ją czekać w mieście drowów, zawsze to o jeden gwałt mniej.
Więzy ponownie wylądowały na jej obtartych już niemal do krwi nadgarstkach. Ciekawe ile ta delikatna skóra będzie jeszcze m usiała znieść w najbliższych latach. Ile wytrzyma nim popadnie w obłęd, ucieknie lub zginie zabita przez klienta lub samych pracodawców.
Vieli jęknęła tylko po nałożeniu więzów, po czym już bez słowa ruszyła przed siebie, wygrzebując się z jamy.
Po kilku chwilach oboje znaleźli się już na zewnątrz. Gotowi i z zapasem sił, nie nadwątlonym przez 'igraszki'.
Kolejne dwie godziny minęły całkiem spokojnie. Nic ich nie niepokoiło, nic nie rzuciło się nagle z pnia by rozerwać ich na strzępy bądź pochwycić w lepkie nici. Trzeba mieć jednak niebywałe szczęście, by przebyć kilkugodzinną drogę przez Puszczę bez dodatkowych atrakcji.
Sirion usłyszał nagle szelest krzaków. Dobiegał on z oddali, na granicy słyszalności, zbliżał się jednak nieustępliwie. Dochodził z zachodu, gdzie ciemna gęstwina powykręcanych krzewów uniemożliwiała zbadanie terenu. Zresztą podobne gęstwiny znajdowały się niemal z każdej strony. Można było się w nich skryć, jednak taka kryjówka zazwyczaj nie pomagała przeciwko drapieżnikom. Jamy między korzeniami były wszędzie, jednak w pobliżu nie widział bohater żadnej, do której mógłby się wcisnąć. Były co prawda dwie o bardzo szerokim rozstawie korzeni, jednak tylko największe okazy drapieżników nie zdołałyby się do niej wcisnąć za Sirionem.
Elfka również usłyszała szelest, jej twarz, zwróciła się bowiem na zachód.
- No to chyba mamy kłopoty - powiedział Sirion do dziewczyny rozglądając się wokół czy nie ma możliwości by wspiąć się na jakieś drzewo. Zastanawiał się co to może być oraz jak można z tym walczyć. Jeżeli nie było możliwości na ucieczkę w górę Sirion postanowił zejść z drogi po przeciwnej stronie drogi od hałasu, jednak nie zagłębiając się zbytnio w gęstwinę jednak pozostając niewidocznym z samej jej drogi. Yahasai było przygotowane, sztylet także na swym miejscu jednak sam drow nie miał ochoty na walkę, chciał wreszcie dotrzeć do celu, do jakiejś wygodnej karczmy w której mógłby wypocząć przygotowując plan zemsty.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Okolica nie sprzyjała za bardzo chowaniu się. Wspinanie się na drzewo było możliwe, acz dość trudne. Drzewa w Puszczy przypominały bardziej gigantyczne słupy i średnicy przynajmniej kilkunastu metrów przy podstawie. Gałęzie zaczynał się na wysokości kilkudziesięciu metrów i prędzej zbudowałoby się na nich dom niż objęło rękoma.
Niemniej jednak potężna, gruba i względnie solidna kora umożliwiała wspinanie się. Sęk w tym, że na pniu nie było żadnej półki, na którą wspiąć by się dało.
Toteż gdyby Sirion zdecydował się na takie działanie, zmuszony byłby do pozostania przyklejonym do ściany.
I zapewne pozostałby drow w takim przekonaniu, gdyby po okrążeniu najbliższego drzewa i zejściu z drogi, nie ujrzał sporej wyrwy, lub raczej dziupli wybitej w drzewie przez jakąś chorobę, kwas czy inne niewyjaśnione działanie. Znajdowała się na wysokości pięciu metrów, jednak bohater nie miał pojęcia co może w niej znaleźć. Byłoby to w miarę dobre schronienie, o ile nic go już nie zajęło.
Hałasy dobiegały z kierunku na zachód od ścieżki, Sirion wraz z Vieli znajdował się natomiast na wschód od niej, skryty przy drzewie od jego północnej strony. Elfka zachowywała się posłusznie i cicho, widać stwierdziła, że ze znajomością Puszczy i żyjących w niej istot lepiej zdać się na drowa.
Bohater nie miał pojęcia co też mogło zbliżać się w ich kierunku. Jednak fakt, że wywoływało tyle hałasu był zgoła dziwny. Nic co chce przeżyć w Puszczy nie stara się zwrócić na siebie uwagi innych istot.
Trzeba było szybko działać, a najlepszym rozwiązaniem wydawała się być dziupla którą przed chwilą zauważy Sirion. Rozwiązał on elfkę.
- Jeżeli nie chcemy zginąć w męczarniach to musimy dostać sie do tej dziupli - powiedział wskazując otwór. Sam ruszył pierwszy jednak sprawdzał czy dziewczyna idzie za nim. Szybko podążał w kierunku schronienia, zaś przy samej dziupli zwolnił i zerknął czy jest może ona pusta. Jeżeli nic nie zamieszkiwało tego potencjalnego schronienia wsunął się do środka i czekał na przybycie elfki.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Sirion począł wspinać się w górę po drzewie, zaś stojąca u jego podnóża elfka wyraźnie walczyła sama ze sobą. Gdy ujrzała zniecierpliwioną minę drowa, dotknęła kory i zaczęła się wspinać.
Bohater odwrócił się i zajął sobą samym oraz dostaniem się do dziupli. Wtedy usłyszał stąpnięcie i szelest tuż pod sobą.
Vieli zeskoczyła na dół i puściła się biegiem na południe. Bez więzów było jej znacznie łatwiej, toteż nie wylądowała na ziemi po paru krokach, tak jak ostatnio. Niemniej jednak elfka zapewne niewiele widziała, toteż jej przyszłość malowała się niezbyt ciekawie. Szczególnie, że robiła sporo hałasu.
- Kurwa mać! - zaklął cicho drow po czym zeskoczył i ruszył za dziewczyną, wiedział że będzie przez tą głupią elfkę walczyć z tym czymś, i że może zginąć, ale nie po to się tak namęczył żeby ją tu przyprowadzić by teraz zginęła. W końcu musiał mieć pieniądze na realizacje swych planów a ona to zapewniała. Biegł sprintem, co powinno pozwolić mu na szybki jej załapanie.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Ruszył zatem bohater sprintem za swą ofiarą. Chwilę trwało nim ją dogonił, miał jednak przewagę szybkości i dobrej dla siebie widoczności.
Elfka pisnęła na bezdechu gdy bohater dotknął jej ramienia. Kilka pędów, gęste krzaki, utrata równowagi i już po chwili oboje leżeli w gęstwinie jednego z większych krzewów. Poskręcane łodygi i gałęzie, czarne listowie, które do wzrostu nie potrzebowało promieni słonecznych oraz miękkie podłoże sporządzone z tutejszego rodzaju mchu. Oddalili się nieco od swego poprzedniego położenia, toteż szelest dobiegał teraz z północnego zachodu. Jednak w tej chwili, bohater nie mógł się na owym dźwięku skupić. Leżał na Vieli i choć było to poniekąd przyjemne, trzeba było podjąć jakąś decyzję i jakieś działanie.
- Ty głupia dziewucho, nie dość że to coś może nas zabić to jeszcze możemy cierpieć nie wyobrażalne katusze. Zachowuj się cicho i chodź ze mną. - powiedział po czym ruszył na południowy zachód. Miał nadzieje że może w ten sposób będzie mógł obejść to coś. Rozglądał sie też wokół szukając możliwego schronienia, bo do dziupli już nie było sensu wracać. Poruszał sie szybko choć zwracał uwagę na to by nie robić hałasu. Teraz istotne było by to coś, coś co nie bało się robić hałasu nie wykryło ich.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
Elfka puściła kolejną wiązankę po leśno elficku, jednak nie walczyła z drowem. Chyba dobrze wiedziała, że nie ma szans.
Bezszelestne poruszanie się w gąszczu krzaków, na dodatek prowadząc ze sobą elfkę było niemal niewykonalne. Sirion mógł jedynie modlić się do bliżej nieokreślonego bóstwa, by hałas wywoływany przez nich był zbyt mało znaczący.
Kilkanaście uderzeń serca później, bohater miał okazję ujrzeć co też robiło taki hałas. Wbrew jego przypuszczeniom nie było to coś bardzo odważnego. Przeciwnie.
Stado Warfów. Te wilkopodobne stworzenia o sierści ostrej niczym igły przebiegały właśnie w ilości przynajmniej czterech sztuk około 40 metrów na północ od drowa i leśnej elfki.
Było to jednak dziwne zjawisko. Warfy zazwyczaj polowały w ciszy i nie ryzykowały hałasowania dopóki nie dorwały swojej zwierzyny. W taki sposób jedynie płoszyły wszystko, co mogłoby stanowić dla nich potencjalną ofiarę.
- Dziwne - powiedział - a może one nie polują tylko uciekają. No nic na razie idziemy dalej. - powiedział do elfki albo do samego siebie szeptem którego raczej ona by nie dosłyszała. Gdy tylko stado przebiegło Sirion wrócił na drogę jednak będąc teraz bardzo cicho i zachowując bardzo dużą czujność. Przypuszczał że to co spłoszyło te stworzenia musi podążać za nimi.
_________________ Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.
I nie mylił się Sirion w swych przypuszczeniach.
Odgłos skomlenia. Szelest ciała padającego na ziemię. Jeden z warfów zniknął bohaterowi z oczu.
Jednak już po chwili pokazał się, wystrzeliwując z zastraszającą prędkością z krzaków. Owinięty czymś szarym leciał do góry w stronę jednego z drzew. Elfka zapewne nic nie widziała, słyszała jednak to samo co Sirion i bohater mógł wyczuć jej strach.
Wzrok podążał za lecącym warfem, aż zatrzymał się na czymś, co zmroziło krew w żyłach bohatera. Ujrzał on w końcu to, przed czym uciekało stado. To co pochwyciło w lepką pajęczynę jednego z większych od wilka warfów i z dziecinną łatwością przyciągnęło do siebie.
Na pniu drzewa, na które jeszcze chwilę temu wspinał się Sirion siedział teraz ogromny, czarny pająk. Kleszcze i cztery z ośmiu odnóży wraz z kleszczami i pomocniczymi wystającymi z głowy nóżkami obracało zawzięcie nadal żyjącego warfa, szczelnie owijając go szarą pajęczyną. Drow dobrze znał to stworzenie. Spełniła się jedna z jego największych obaw. Nocny Piechur, jedna z najgroźniejszych bestii w całej Puszczy. Niesamowicie zwinna, szybka, zabójczo skuteczna. Pojedynczy mroczny elf z cała pewnością nie miał szans w walce z tym czymś. Bohater niestety nie wiedział na jakich zmysłach pająk ten najbardziej polega, coś podpowiadało mu jednak, że zwrócenie jego uwagi w jakikolwiek sposób byłoby ostatnią rzeczą w jego życiu.
Pająk dokończył swoje dzieło i począł przymocowywać nadal żywą ofiarę do pnia. Wbił jej także zęby jadowe co spowodowało natychmiastowe unieruchomienie, paraliż.
Elfka sama nocnego piechura widzieć nie mogła, ujrzała jednak niecodzienną minę drowa.
"Co jest !?" usłyszał bohater zniecierpliwiony i drżący szept, który jak na tą chwilę wydał mu się niemal krzykiem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum