TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: DaMi
2008-03-24, 11:33
Wędrując wśród ruin
Autor Wiadomość
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-10-29, 20:18   Wędrując wśród ruin

"Każdy, kto choć raz widział na oczy krasnoluda powie, że twardy a zadziorny to lud. Każdy karzeł pierwszy jest zarówno do bitki, jak i do wypitki, a pić i bić to umieją jak mało kto. Każdy głos ma jak buhaj i do bezczelnego śpiewu a szydzenia z wrogów też są gotowi. Zaprawdę, mimo tego nieokrzesania, lud ten potrafi być również wrażliwy a czuły.

Nie znam żadnego krasnoluda, który nie uroniłby łzy na samo wspomnienie nazwy Krag'Sur."

- za pamiętników Abrahama Lesselena (ludzki profesor katedry nauk o ziemi z uniwersytetu w Dorienbugu


Gloydi po powrocie do Królestwa Ludzi nie umiał odnaleźć sobie miejsca. Owszem, lubił ludzi, lubił tamte okolice, picie i życie na koszt Zakonu, oraz towarzystwo Firina i Rayota, ale mimo wszystko czuł się tam.. jak nie u siebie. Chcąc zapomnieć i zostawić za sobą okropne przeżycia Surowej Północy, postanowił skierować swoje kroki w stronę rodzinnych miejsc. Nie zastanawiając się dużo, wyruszył w stronę krasnoludzkich szczytów.

Każdy krok stawiany w tamtą stronę podnosił na duchu. Powietrze było inne. Przyroda była czystsza. Cholera, nawet piwo jaśniejsze i pełniejsze! Gloydi czuł się zwyczajnie szczęśliwy. Gdy po raz pierwszy zobaczył łańcuch górski na horyzoncie, widok ten niemal wycisnął mu łzy z oczu ze wzruszenia. Był w domu.

Dom zaś powitał go na górskim, stromym szlaku psią pogodą. Mówiąc krótko, niebo było ołowianie szare od chmur i lało jak z cebra. Gloydi znał ten szlak, choć nie miał z nim miłych wspomnień (tędy go siłą wyprowadzono po tej nieszczęsnej historii z podziemnym Trist). Wiedział, że niedługo powinien trafić do całkiem sympatycznej karczmy, gdzie mógłby spędzić noc i przeczekać paskudną aurę.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Bonebreaker 
Wędrowiec
Krasnolud / Wojownik



Wiek: 32
Dołączył: 20 Cze 2007
Posty: 179
Skąd: Trist
Wysłany: 2007-10-30, 16:22   

Krasnolud szedł drogą patrząc dookoła i podziwiając górzyste terenu wokół siebie. Widział, że tutaj jest mile widziany, tutaj spotka braci. Jednakże pamiętał smutną historię swojej rodziny. Wydarzyła się ona właśnie w tych górach i tunelach. To właśnie w tym miejscu Gloydi patrzył na śmierć obojga swoich rodziców. W tym miejscu przeżył najgorsze lata swojego życia, ale także te najlepsze.

Patrzył na niebo i przypominał sobie każde zdarzenie jakie miało tutaj miejsce. Przypominał sobie swoje wczesne dzieciństwo, a potem śmierć matki. Przypominał sobie trening prowadzony przez jego ojca, a potem znowu śmierć. Największą radość i satysfakcję miał z tego, że oprawcy nie żyli, ale i tak nie przywróciło to życia jego opiekunom.

Za każdym razem gdy krasnolud zmykał oczy widział twarze rodziców. To jak matka podawała mu na stół obiad, jak tata brał go na barana i jak biegał po całej chacie. Przypominał sobie ich uśmiech i dźwięk ich śmiechu. Wszystko to prysło wraz z dwoma krótkimi chwilami, gdy najpierw ostrze przeszyło jego matkę, a potem jego ojca. Każde wspomnienie tamtych czasów wyciska z niego ostatki łez. Ostatki, bo oddał ich już zbyt wiele.

Więc teraz wracał w swe rodzinne strony. W tereny gdzie miał swoją pierwszą misję, gdzie dowiedział się prawdy o swoim ojcu. O tym, że należał on do Podziemnego Trist. Teraz wracał i wiedział, że chociażby stracił wszystko to miał gdzie pójść. Miał przyjaciół, którzy zawsze służyli mu pomocą. Był pewny siebie...
_________________
"Nic tak nie rozgrzewa krwi jak dobra walka"

“Złóż swą ufność w kamieniu i stali – kamień i stal zawsze były prawdziwymi przyjaciółmi krasnoludów.”

"Dobrzy ludzie żyją krótko"

"Krasnoludzkie piwo jest najszlachetniejszym z napojów"

"Nie ma nic pewniejszego w świecie od błyszczącego złota i zdrady elfów"
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-10-30, 19:35   

Niewesołym myślom krasnoluda wtórowało niebo, ciężkimi kroplami deszczu rosząc ziemię. Pogoda była zła, lecz zawsze mogła być gorsza. Taki deszcz - choć spowalniający marsz i ograniczający widoczność - był niewielką przeszkodą dla kogoś, kto po tak długiej wyprawie, jaką na północ odbył Gloydi, wracał do domu...

Okute buty krasnoluda z głuchym mlaśnięciem zapadały się z każdym kolejnym krokiem w błoto i żwir górskiej ścieżki. Ku radości podróżnika, kilkadziesiąt metrów przed nim dojrzał piętrowy budynek karczmy. Światła w pomieszczeniach i migające w oknach sylwetki napawały optymizmem i dodawały sił do dalszego marszu.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Bonebreaker 
Wędrowiec
Krasnolud / Wojownik



Wiek: 32
Dołączył: 20 Cze 2007
Posty: 179
Skąd: Trist
Wysłany: 2007-10-30, 19:45   

Gloydi spojrzał na budynek i ocenił jego stan:dach, okna, drzwi i ściany. Wszystko było ważne. Podczas nadchodzącej nocy chciał wyspać się dobrze i tanio. Co do tej drugiej rzeczy nie mógł być pewien aż do rozmowy z karczmarzem. Ruszył więc w stronę drzwi wejściowych, licząc na to, że po wejściu poczuje zapach piwa i ciepło kominka. Miał nadzieję, iż warunki będą bardzo dobre, a cena będzie niska. Jedyną rzeczą, której był pewien był smak i przejrzystość piwa. Wiedział, że gdzie by nie poszedł, na tych terenach piwo zawsze będzie dobre.
_________________
"Nic tak nie rozgrzewa krwi jak dobra walka"

“Złóż swą ufność w kamieniu i stali – kamień i stal zawsze były prawdziwymi przyjaciółmi krasnoludów.”

"Dobrzy ludzie żyją krótko"

"Krasnoludzkie piwo jest najszlachetniejszym z napojów"

"Nie ma nic pewniejszego w świecie od błyszczącego złota i zdrady elfów"
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-10-30, 19:55   

Karczma wybudowana była w typowym, solidnym, krasnoludzkim stylu. Murowany, bardzo wysoki fundament wykładany kamieniami sięgał niemal metr ponad ziemię. Nad nim wyżej ciągnęła się już zbudowana z grubych bal zabudowa. Ogólnie rzecz biorąc, budynek cieszył oko, a na pewno nic nie wskazywało na to, by coś mniejszego w skutkach od trzęsienia ziemi mogło go zawalić.

Z chwilą otworzenia drzwi Gloydiego uderzył ciepły podmuch powietrza. Wewnątrz było wręcz duszno, lecz lekko zmarzniętemu krasnoludowi to nie przeszkadzało. Obowiązkowy kominek trzaskał wesoło w rytm uwijającego się wśród gości i zamówień karczmarza. Wszyscy goście - a było ich całkiem sporo, co było zrozumiałe, widząc aurę za oknem - byli krasnoludami. Gloydi dojrzał jednak kilka wolnych miejsc - jedno pod oknem, jedno w centrum cali a jedno tuż przy schodach na piętro. By dotrzeć do kontuaru i złożyć jakieś zamówienie, musiałby jednak nieco się przepchać przez mały tłumek.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Bonebreaker 
Wędrowiec
Krasnolud / Wojownik



Wiek: 32
Dołączył: 20 Cze 2007
Posty: 179
Skąd: Trist
Wysłany: 2007-10-30, 20:06   

Gloydi jako prawdziwy krasnolud musiał przepchnąc się napić, co oznaczało przepchnęcie się przez tłum półpijanych braci. Używał do tego nie tylko dłoni, ale też łokci i innych części ciała, które mogły w tym posłużyć. Wiedział, że żadnemu z klientów to nie przeszkadzało, krasnoludy były zbyt twarde, aby jakiekolwiek "szturchnięcie" łokciem w szczęke mogło im przeszkodzić w dotarciu do baru. Gloydi przeciskając się przez tłum myślał tylko o pianie ściekającej do jego wnętrza.
_________________
"Nic tak nie rozgrzewa krwi jak dobra walka"

“Złóż swą ufność w kamieniu i stali – kamień i stal zawsze były prawdziwymi przyjaciółmi krasnoludów.”

"Dobrzy ludzie żyją krótko"

"Krasnoludzkie piwo jest najszlachetniejszym z napojów"

"Nie ma nic pewniejszego w świecie od błyszczącego złota i zdrady elfów"
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-10-30, 20:12   

Przepychanie się nie było aż tak straszne, jak początkowo mogło się wydawać. Krasnoludzka brać widząc, że Gloydi dopiero co wszedł do środka i że jest niemal zupełnie przemoczony, sama (ściskając zbyt wolno reagujących) sąsiadów starała się mu jakoś pomóc z dotarciem do kontuaru.

Rzecz jasna, łokcie mimo wszystko i tak się przydały, przy zajmowaniu stołka przy barze.

Barman miał imponującą przerwę w uzębieniu, kolczyk w lewym uchu i bujną, brunatną brodę, starannie zaczesaną w dwa warkocze.

- Co dla ciebie, brachu? - rzucił zza kufla, który akurat dla kogoś napełniał.

Gwar w karczmie - jak to na ziemiach krasnoludów - był ogromny, ale nie przeszkadzał w rozmowie.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Bonebreaker 
Wędrowiec
Krasnolud / Wojownik



Wiek: 32
Dołączył: 20 Cze 2007
Posty: 179
Skąd: Trist
Wysłany: 2007-10-30, 20:20   

-Dla mnie wielki kufel zimnego portera. Przyda się po podróży. - powiedział Gloydi chwaląc się swoimi czarnymi pieńkami w gębie. Uważał to za swoją zaletę.

Gloydi rozmiawiał dalej z karczmarzem co jakiś czas łapiąc chwilę oddechu.

Po jakimś czasie zapytał o nowiny, które go bardzo ciekiwyły pod tak długiej nieobecności.

-Co tam nowego w tych stronach? Daaaawno mnie nie było... - zaczął nowy temat Bonebreaker.
_________________
"Nic tak nie rozgrzewa krwi jak dobra walka"

“Złóż swą ufność w kamieniu i stali – kamień i stal zawsze były prawdziwymi przyjaciółmi krasnoludów.”

"Dobrzy ludzie żyją krótko"

"Krasnoludzkie piwo jest najszlachetniejszym z napojów"

"Nie ma nic pewniejszego w świecie od błyszczącego złota i zdrady elfów"
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-10-30, 20:29   

Już po chwili kufel mocnego, jasnego piwa spoczywał na blacie przed Gloydim. Krasnoludy, jak mało która rasa Sorii ceniły sobie alkohol a za nic miały pozory.

Dlatego kufel od razu był litrowy.

- Dawno cię nie było, mówisz? No skoro tak, to witaj w domu - karczmarz znów wyszczerzył przerwę w uzębieniu - niech stracę, zapłacisz połowę ceny - dodał, pobierając od bohateraz 5 srebrnych monet.

Zaktualizowano.

Karczmarz chwilę drapał się po czuprynie, rozglądając wokoło.

- Z nowości? Ostatnio wielu porządnych krasnoludów wkurzyło panoszenie się zakonu. Wyobrażasz sobie, brachu, że jakoś dogadali się z władzami Trist i wyciągnęli kilku naszych na roboty przymusowe? Ponoć gdzieś na północy. Normalnie jaja sobie robią, świętoszki zasrane.. do tej pory nie wiem, po co pchali się na nasze tereny? Mało to mieli roboty w Królestwie? Kurwa, lubię ludzi, ale to, co czasami wyprawiają ci religijni to mnie zabija..
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Bonebreaker 
Wędrowiec
Krasnolud / Wojownik



Wiek: 32
Dołączył: 20 Cze 2007
Posty: 179
Skąd: Trist
Wysłany: 2007-10-30, 20:36   

-Tak, miałem do czynienia ze "świętymi". Straszne chuje. Byłem na północy w tamtejszych mroźnych krainach. Te jełopy mnie tam zabrały, ledwo uciekłem. Nie powiedziałeś nic nowego oprócz tego, że robią to dalej. Z tego co wiem to mieli przestać. - Gloydi powiedział to bardzo życzliwym tonem, czyli tak aby karczmarz się czasem nie obraził.
_________________
"Nic tak nie rozgrzewa krwi jak dobra walka"

“Złóż swą ufność w kamieniu i stali – kamień i stal zawsze były prawdziwymi przyjaciółmi krasnoludów.”

"Dobrzy ludzie żyją krótko"

"Krasnoludzkie piwo jest najszlachetniejszym z napojów"

"Nie ma nic pewniejszego w świecie od błyszczącego złota i zdrady elfów"
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-10-30, 20:55   

Karczmarz otworzył oczy szeroko ze zdumienia.

- Poważnie, brachu? - spytał - A toś mi zabił klina! Sądziłem, że z tych, co wywieźli żaden już nie wrócił. Całe Trist do dziś o tym huczy! A i źle mnie zrozumiałeś.. święci zrobili to tylko raz. Póki co nikt nic o nich nie słyszał, ale proceder ten na pewno się nie powtórzył. I dobrze, bo jakby tylko się tu pokazali to by dostali po zakutych w stal dupach aż by ich sam Aesir usłyszał.. - zaśmiał się imponująco.

Wskazał ręką kufel.

- Pij, brachu, pij! Dobre piwo, wczoraj dostawę miałem.

Na chwilę odszedł, by obsłużyć jakiś innych klientów przy kontuarze. W taką pogodę jak teraz z pewnością miejsce to nie narzekało na brak pracy.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Bonebreaker 
Wędrowiec
Krasnolud / Wojownik



Wiek: 32
Dołączył: 20 Cze 2007
Posty: 179
Skąd: Trist
Wysłany: 2007-10-30, 21:01   

Gloydi co chwilę brał po wielkim łyku z wielkiego kufla. Jeden litr piwa nie mógł mu namieszać w głowie, ale i tak postanowił po wypiciu udać się do jakiegoś miłego wolnego pokoiku.

Krasnolud co rusz spoglądał na karczmarza odpowiednim wzrokiem, czyli tak aby tamten zrozumiał o co chodzi.

Spojrzał na okno w celu oszacowania godziny.
_________________
"Nic tak nie rozgrzewa krwi jak dobra walka"

“Złóż swą ufność w kamieniu i stali – kamień i stal zawsze były prawdziwymi przyjaciółmi krasnoludów.”

"Dobrzy ludzie żyją krótko"

"Krasnoludzkie piwo jest najszlachetniejszym z napojów"

"Nie ma nic pewniejszego w świecie od błyszczącego złota i zdrady elfów"
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-10-30, 21:10   

Piwo.. cóż, każdy kto pił kiedyś krasnoludzkie piwo, nie pomyli tego smaku z żadnym innym. Ludzkie piwo bywa mocne i dobre. Elfie wina są najdelikatniejsze w smaku. Jorowski samogon nie ma sobie równych na bagnach. Ale krasnoludzkie piwo to sama przyjemność picia. Goryczka z jedynym w swoim rodzaju uczuciem pozostawała w gardle wojownika w miarę picia. Owszem, litr piwa to dla niego było tyle, co nic. Nadal był trzeźwy i gotów do działania.

Karczmarz z typową dla tego fachu domyślnością błyskawicznie wyłapał z tłumu i bezbłędnie zrozumiał porozumiewawcze spojrzenia, jakie rzucał mu Gloydi.

- Co jest, brachu? Pokój chcesz pewnie? - spytał, pochodząc.

Chwilę krzątał się przy nalewaniu kolejnego kufla piwa.

- Jak dla ciebie, dopłać kolejne 5 srebrnych i możesz spać pod szóstką. To ostatni wolny pokój, więc pospiesz się z decyzją - rzucił.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Bonebreaker 
Wędrowiec
Krasnolud / Wojownik



Wiek: 32
Dołączył: 20 Cze 2007
Posty: 179
Skąd: Trist
Wysłany: 2007-10-30, 21:20   

-Jasne, że tak! - odparł natychmiast Gloydi. Musiał być od samego rana świeży i gotowy do kolejnego ciężkiego dnia.

Rozejrzał się jeszcze przez chwilę, sprawdził z przyzwyczajenia czy jego sakiewka jest cały czas na miescu i rzucił przy okazji pięc srebrnych monet na ladę.

Teraz czekał tylko na klucz, a potem na cieplutkie łóżko.
_________________
"Nic tak nie rozgrzewa krwi jak dobra walka"

“Złóż swą ufność w kamieniu i stali – kamień i stal zawsze były prawdziwymi przyjaciółmi krasnoludów.”

"Dobrzy ludzie żyją krótko"

"Krasnoludzkie piwo jest najszlachetniejszym z napojów"

"Nie ma nic pewniejszego w świecie od błyszczącego złota i zdrady elfów"
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-10-30, 21:32   

- Spokojna głowa, brachu - karczmarz zwinnie zainkasował należność i podał Gloydiemu klucz do pokoju - miłych snów. Twój pokój jest na piętrze, w prawym korytarzu. Numer sześć, przypominam.

Zaktualizowane.

Gloydiemu nie pozostało nic innego, jak udać się do swojego pokoju i pójść spać.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Bonebreaker 
Wędrowiec
Krasnolud / Wojownik



Wiek: 32
Dołączył: 20 Cze 2007
Posty: 179
Skąd: Trist
Wysłany: 2007-10-30, 21:37   

Gloydi udał się do pokoju i postanowił pójść spać.

Położył swoje rzczy w bezpiecznym miejscu - sakwę pod podzuszkę, topór przy łóżku, a ubrania schował pod łóżko.

Spojrzał na wyrko, a następnie rozejrzał się po pokoju. Nie mógł znaleźć sobie innego zajęcia, więc położył się do łóźka i zamknął oczy.
_________________
"Nic tak nie rozgrzewa krwi jak dobra walka"

“Złóż swą ufność w kamieniu i stali – kamień i stal zawsze były prawdziwymi przyjaciółmi krasnoludów.”

"Dobrzy ludzie żyją krótko"

"Krasnoludzkie piwo jest najszlachetniejszym z napojów"

"Nie ma nic pewniejszego w świecie od błyszczącego złota i zdrady elfów"
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-10-30, 21:45   

Gloydi zostawił za sobą gwar karczmy. Był krasnoludem. Po szybkim przygotowaniu się do snu, hałas dochodzący z parteru w żaden sposób nie przeszkadzał mu w zaśnięciu. Już po paru chwilach od położenia głowy na poduszce Gloydi twardo spał.

***

Krasnolud miał dobry, mocny sen. Czy to wina ostatnich przeżyć i tego, że po raz pierwszy od dawna miał okazję spać w prawdziwym łóżku? A może to zbawienny wpływ piwa, tak dawno nie pitego? Czy może to wina tego, że nareszcie spał na swojej rodzinnej ziemi?

Jakkolwiek by nie było, za oknem słońce zarysowywało już poranek. W karczmie panowała cisza, jakże kontrastująca z wczorajszym gwarem.

Żołądek Gloydiego skurczył się i zaburczał nagle, domagając się śniadania.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Bonebreaker 
Wędrowiec
Krasnolud / Wojownik



Wiek: 32
Dołączył: 20 Cze 2007
Posty: 179
Skąd: Trist
Wysłany: 2007-10-30, 21:57   

Gloydi szybko narzucił na siebie ubranie, chwycił za rzeczy, przypiął sakwę do pasa, ujął w dłoń topór, sprawdził czy aby napewno wszystko zabrał, wyszedł i zamknął drzwi.

Schodząc po schodach na dół porównał wczorajszy gwar do dzisiejszego poranka. Było nieprawdopodobnie cicho i pusto.

Pochodząc do baru uważał, aby nie potknąć się o kryjących się miedzy krzesłami i stołami śpiących i jeszcze wczorajszych krasnoludów. Położył klucz na ladzie i odszukał wzrokiem karczmarza.

-Sniadanie. - rzucił Gloydi po cichu tak by nie obudzić pijaków.
-Mam propozycję... - rzucił krasnolud i wyszczerzył się.
_________________
"Nic tak nie rozgrzewa krwi jak dobra walka"

“Złóż swą ufność w kamieniu i stali – kamień i stal zawsze były prawdziwymi przyjaciółmi krasnoludów.”

"Dobrzy ludzie żyją krótko"

"Krasnoludzkie piwo jest najszlachetniejszym z napojów"

"Nie ma nic pewniejszego w świecie od błyszczącego złota i zdrady elfów"
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-10-30, 22:02   

Gloydi sprawnie przygotował się do drogi. Gdy upewnił się, że żadna część jego ekwipunku nie zniknęła i że wszystko ma na swoim miejscu, zszedł na parter.

Tu, wbrew oczekiwaniom krasnoluda, okolica wcale nie wyglądała na pole bitwy. Większość gości najwyraźniej była podobna do Gloydiego i z samego rana wyruszyła w dalszą drogę. Przy kontuarze stał samotny krasnolud, zaś trójka innych gawędziła nad śniadaniem przy odległym stoliku.

Karczmarz poznał Gloydiego. Cóż, jego czerwony irokez na głowie, czynił go z pewnością dośc charakterystycznym

- Cena wliczona w pokój, brachu, już się robi - rzucił.

Solidna porcja jajecznicy i chleb musiały Gloydiemu wystarczyć. Za tę cenę jednak nie powinien oczekiwać niczego więcej. Przynajmniej, jajecznica była ciepła.

- Propozycję? - zdawkowo zapytał karczmarz, skutecznie kryjąc zaciekawienie.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Bonebreaker 
Wędrowiec
Krasnolud / Wojownik



Wiek: 32
Dołączył: 20 Cze 2007
Posty: 179
Skąd: Trist
Wysłany: 2007-10-30, 22:19   

-Chciałem z tobą pohandlować chyba, że masz dla mnie jakieś ciekawe zadanie. - powiedział Gloydi.

-Oczywiście handel obowiązuje tylko wtedy jeżeli masz coś użytecznego i dość taniego. Nie noszę przy sobie dużo pieniędzy. Zadanie zaś może być wliczone w cenę towaru, co ty na to? - dodał po chwili krasnolud i uśmiechnął się znowu.
_________________
"Nic tak nie rozgrzewa krwi jak dobra walka"

“Złóż swą ufność w kamieniu i stali – kamień i stal zawsze były prawdziwymi przyjaciółmi krasnoludów.”

"Dobrzy ludzie żyją krótko"

"Krasnoludzkie piwo jest najszlachetniejszym z napojów"

"Nie ma nic pewniejszego w świecie od błyszczącego złota i zdrady elfów"
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-10-31, 00:55   

Karczmarz zmierzył Gloydiego wzrokiem.

- Wiesz, bracie, że tylu naszych było tu wczoraj, a żaden nie zapytał mnie o fuchę? Żaden! Ani jeden! Co oni, kurwa, tacy bogaci się porobili, jak sądzisz? - zarechotał wesoło - Podobasz mi się, od razu widać, że znasz się na robocie..

Chwilę drapał się po brodzie, jakby zastanawiając się nad pracą i ceną za nią.

- Widzisz tamtych trzech, przy stoliku? - skinął wreszcie kanciastym paluchem w stronę trzech krasnoludów - Od rana tam siedzą i gadają. Planują wyprawę, kumasz. Wiesz gdzie? Do Krag'Sur, niech mnie ugryzą jeśli kłamię. Do samej twierdzy! Ci to mają jaja, mógłbyś się do nich dołączyć. Na pewno nie odmówią. Wszyscy wiemy, co się tam zalęgło od czasu.. no wiesz..

Nie musiał nic dodawać. Historię Krag'Sur, niemal całkowicie zmiecionego z powierzchni ziemi przez Houl'Tara znał każdy krasnolud. I z tego co Gloydi się orientował, póki co nikt nie odważył się penetrować tych ruin.. w każdym razie nikt nie wrócił, by o tym się chwalić.

- Oni jednak ruszają jutro.. - dodał ciszej karczmarz - ..do tego czasu może i ja bym coś dla ciebie znalazł za.. rozsądną cenę. Co o tym sądzisz?
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Bonebreaker 
Wędrowiec
Krasnolud / Wojownik



Wiek: 32
Dołączył: 20 Cze 2007
Posty: 179
Skąd: Trist
Wysłany: 2007-11-02, 20:32   

-Po pierwsze - za jaką cenę, po drugie - jakie zadanie. - dla Gloydiego system wartości był dokładnie w takiej kolejności jak powiedział.

Bonebreaker spojrzał na chwilę na trzech krasnoludów siedzących przy stoliku i zmierzył każdego z nich, pokolei wzrokiem.

Następnie odwrócił się ponownie w stronę karczmarza, aby kontynuować rozmowę.
_________________
"Nic tak nie rozgrzewa krwi jak dobra walka"

“Złóż swą ufność w kamieniu i stali – kamień i stal zawsze były prawdziwymi przyjaciółmi krasnoludów.”

"Dobrzy ludzie żyją krótko"

"Krasnoludzkie piwo jest najszlachetniejszym z napojów"

"Nie ma nic pewniejszego w świecie od błyszczącego złota i zdrady elfów"
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-11-02, 22:09   

Trójka krasnoludów siedzących przy stoliku na pierwszy rzut oka wyglądała całkiem normalnie. Ot, typowa grupka zabijaków, szukająca zwady w gospodach i gotowa zaryzykować życiem dla spenetrowania przypadkowo znalezionej jaskini. Wszyscy ubrani w lekkie pancerze, wszyscy uzbrojeni i wszyscy groźnie (nawet jak na znane Gloydiemu standardy) wyglądający. Akurat rozmawiali cicho, nachyleni nad talerzami.

- To w zasadzie nic takiego trudnego - odparł karczmarz - niecałe trzy godziny drogi stąd w głębi lasu pracuje ekipa drwali. Pracują dla mnie częściowo, dostarczają mi bale na nowe skrzydło karczmy, które chcę dobudować. Jako że mój pomocnik lekko się zatruł wczoraj - zarechotał dziwacznie - myślę że ty mógłbyś do nich podskoczyć i przekazać paczkę ode mnie? Słuchaj, wiem, że to brzmi jak robota dla jakiegoś chłopca na posyłki, ale uwierz mi, że ci się opłaci - dodał szybko - poza tym, okolica wcale nie jest tak bezpieczna, na jaką wygląda. Podczas drogi tam lub z powrotem można spotkać niejedno.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Bonebreaker 
Wędrowiec
Krasnolud / Wojownik



Wiek: 32
Dołączył: 20 Cze 2007
Posty: 179
Skąd: Trist
Wysłany: 2007-11-02, 23:28   

-Powiedzmy, że się zgodze, ale pytałem co z tego będę miał? - zapytał z naciskiem Gloydi po czym jeszcze raz przyjrzał się kranoludom przy stoliku tym razem zwracając więcej uwagi na broń.

Odwrócił się do barmana i siedząc na krześle oparł się o ladę. Szczerze mówiąc bardziej był już myślami przy tamtych trzech mężczyznach niż przy karczmarzu. Zastanawiało go czy mógłby się czegoś od nich nauczyć. W końcu nie był weteranem, a tamci mogli coś potrafić.
_________________
"Nic tak nie rozgrzewa krwi jak dobra walka"

“Złóż swą ufność w kamieniu i stali – kamień i stal zawsze były prawdziwymi przyjaciółmi krasnoludów.”

"Dobrzy ludzie żyją krótko"

"Krasnoludzkie piwo jest najszlachetniejszym z napojów"

"Nie ma nic pewniejszego w świecie od błyszczącego złota i zdrady elfów"
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2007-11-02, 23:57   

"Pokaż mi swoją broń, a powiem ci, kim jesteś" - stara krasnoludzka maksyma sprawdzała się i w tym wypadku. Już na pierwszy rzut oka dało się zauważyć, że siedząca przy stoliku ekipa nie jest drużyną nowicjuszy i że swoje "narzędzia pracy" musieli albo zdobyć w ciężkich bojach, albo zapłacić za nie równie ciężkie pieniądze. Walczyli jednak w sposób tradycyjny, wręcz. Jeden trzymał na kolanach krasnoludzki topór bojowy, drugi krasnoludzki bojowy młot.. broni trzeciego krasnoluda Gloydi z miejsca w którym stał nie mógł dojrzeć.

Karczmarz umilkł zauważalnie długo, oceniając robotę jak i samego Gloydiego zapewne.

- Powiedzmy, że tę noc pozwolę ci przenocować za darmo wraz z wyżywieniem... bo widzę, że tak się wpatrujesz w tamtych kolesi, że na pewno myślisz o przyłączeniu się do nich - zaczął powoli przeciągając sylaby - a do tego zafunduję ci kilka mikstur leczących, bo na pewno przydadzą ci się na wyprawie, co? - spytał, czekając na odpowiedź wojownika.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group