TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: DaMi
2008-07-28, 00:24
To, co niewinne - Akt II
Autor Wiadomość
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2008-06-29, 17:41   

Stał w oczekiwaniu. Choć było chłodno poczuł jak pot spływa po ciele. "Co tak ucichło? Już od tej ciszy wolałbym te szmery."

Starał się wyrównać oddech, który zaczął być niemiarowy. Zacisnął spoconą dłoń na mieczu, po czym skierował się przodem do miejsca, skąd ostatni raz usłyszał szelest.

"Za ciemno!" Krzyknął w duchu. "Że też musi być tak ciemno. Ah, tak mam przecież ten kryształ." Spróbował sobie przypomnieć gdzie go położył i czy mógłby do niego bez problemu sięgnąć.
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-06-29, 22:01   

W ciszy, jaka zapadła Anhur słyszał wręcz łomot własnego serca i szum krwi w skroniach. Zimna stróżka potu pomknęła dreszczem wzdłuż jego kręgosłupa, gdy obracał się powoli w miejscu w stronę ostatniego źródła dźwięku.

A może to polna mysz? Jakieś drobne zwierzątko zainteresowane niecodziennym widokiem w okolicy? Jakiś ptak szeleszczący w trawie w poszukiwaniu czegoś pożywnego do zjedzenia? Jego własna bujna wyobraźnia, pobudzona przez czujny instynkt łowcy?

Przecież nic tam nie było....

Anhur doskonale pamiętał, gdzie położył wieczorem plecak. Dobycie kryształu z wnętrza puzderka z pewnością było w jego możliwościach, aczkolwiek w tych warunkach nie miał chyba co liczyć, na zachowanie zupełnej ciszy.

*szelest*

To jednak nie była wyobraźnia. Coś faktycznie znajdowało się na zewnątrz i powolutku, ostrożnie posuwało wzdłuż lewego, dłuższego boku namiotu w stronę wejścia.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2008-06-30, 09:59   

Stał w napięciu odwrócony w stronę, gdzie myślał, że jest niespodziewany gość. "Może to tylko moja wyobraźnia? Cóż w końcu chciałem, żeby oprócz tych ptaków coś więcej było i tylko wyolbrzymiłem jakiś dźwięk."

Usłyszał znów ten sam szelest, który przemieszczał się w stronę wejścia. "O jasna cholera! Jednak to nie była wyobraźnia!" Krzyknął w duchu, rozszerzając oczy ze strachu. Czuł jak serce próbuje wydostać się z klatki. Słyszał zbyt dobrze jak wali ono o swe więzienie. Aż cud, że tylko on to słyszy... przynajmniej taką miał nadzieję, bo pewności nie miał

Szybko zapomniał o krysztale, koncentrując się na istocie spoza namiotu. Przełożył na chwilę miecz do drugiej ręki, by móc wytrzeć pot z ręki w spodnie.

"Co robić? Ah, tak po pierwsze się uspokoić!" Wziął parę głębszych oddechów. Trochę to go uspokoiło. "Pomyślmy... to coś zbliża się do wyjścia... dla niego wejścia... heh. Cóż no to trzeba stawić czoło temu, bo inaczej nie będą miał wyjścia, a poza tym im szybciej się to zrobi, to tym szybciej się skończy. Oby.."

Jak pomyślał tak zrobił. Zaczął powoli skradać się w stronę wyjścia. Na razie tylko przystając przy nim.
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-07-01, 16:18   

Od ciszy gorsza była tylko niepewność. Anhur nerwowym gestem wytarł w spodnie spocone dłonie. Szczęściem, spał w ubraniu i nie musiał się teraz o nie troszczyć. Zmartwień na głowie miał i tak dosyć...

Jeden delikatny krok w przysiadzie w stronę wyjścia z namiotu. Drugi...

Bez żadnego ostrzeżenia, bez jakiegokolwiek okrzyku, coś zerwało linki namiotu, porwało płachtę i całym ciężarem ciała rzuciło się na Anhura. Bohater był w stanie tylko przewrócić się na bok i poczuć, jak coś go przygniata, zaplątując w materiał namiotu, wściekle się na nim szamocząc. Nie czuł ogryzień, nie czuł podrapań ani ukłuć. Czuł...

*łup*

Coś, nie siląc się na delikatność, solidnie przyłożyło mu w korpus. Co najmniej deską. Lub czymś podobnie twardym. Anhur, z racji tego, iż leżał, totalnie omotany przewróconym namiotem, pole do manewru miał wyjątkowo ograniczone. O wstaniu mógł tylko marzyć, gdyż coś, ciężaru średniej osoby skutecznie go przygniatało. Ruchy głową odpadały... ewentualne rzucanie się całym ciałem wchodziło w grę. Próbować zadawać ciosy mieczem na ślepo przez namiot zasadniczo mógłby... z miernym zapewne efektem.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2008-07-01, 18:12   

W jednej chwili zbliżał się do wyjścia, w drugiej chwili natomiast leżał na ziemi zaplątany we własny namiot.
-Na Shalaga!- Krzyknął zdenerwowany, chciał jeszcze coś rzucić, gdy poczuł uderzenie czymś twardym. Choć był trochę zdezorientowany, to wiedział, że takie coś nie mogło zrobić zwierzę, no przynajmniej te zwykłe. W końcu jeszcze nie wie zbyt dużo o tej wyspie i istotach zamieszkujących ją.

Ale to nie czas na takie zmartwienia, jest teraz na inne zmartwienie. Jak się z tego wyplątać. Na pewno przez to coś nie będzie mógł spokojnie wyjść.

Spróbował w miarę możliwości szamotać się bardziej i spróbować zrzucić jakoś przeciwnika. Szczególnie mu zależało na tym by wsunąć jakoś nogi pod przeciwnikiem i go przerzucić.
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-07-02, 10:11   

I na tym polegał podstawowy problem.

Anhur chciał wysunąć nogi spod materiału i przerzucić nad sobą przeciwnika. Zapomniał jednak najwyraźniej, iż namiot jak był zamknięty, tak zamkniętym pozostawał. Po prostu nie było GDZIE tych nóg wysunąć. Nikt bowiem płachty namiotu nie podarł. Co najwyżej solidnie nią gniótł. Anhur znajdował się w beznadziejnej pułapce, niczym ta - nie przymierzając - ryba w sakwie.

*łup*

Istota leżąca na nim sapała wściekle, trzymając swój pysk mniej więcej na wysokości głowy bohatera. Kolejne uderzenie czegoś, co zasadniczo można by uznać za kamień, opcjonalnie za niewielką pięść spadło na łowcę w okolicy lewej nerki. Aż trafiony ze świstem wciągnął powietrze.

Anhur na kolejne uderzenie nie pozwolił. Choć nie wiedział z kim walczy ani właściwie gdzie jest, zaczął rozpaczliwie szamotać się w pułapce. Szybko zauważył, że choć nie jest zbyt silny, to jego działania przynoszą umiarkowany efekt. Istota na nim leżąca nie uderzyła po raz drugi, a skupiła się bardziej na utrzymaniu ofiary w jednej pozycji. Bohater zyskał nieco możliwości ruchu ręką dzierżącą miecz, choć zadawanie ciosów nadal wiązało się ze sporym ryzykiem nietrafienia.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2008-07-02, 21:55   

Poczuł uderzenie w nerkę, mimowolnie puścił krótką wiązankę przekleństw. Odpowiedzią na to było wciągnięcie powietrze i mocniejsze szamotanie.

-No złaź wreszcie ty małpiszonie!- wysapał. Poczuł jak ręka z mieczem odzyskuje kawałek swobody ruchu. "Przynajmniej jakaś pociecha..."

Zmobilizowany tym małym sukcesem zaczął mocniej się szamotać, mając nadzieję, że jeszcze trochę odzyska swobodę ruchu i aby odwrócić uwagę od uzbrojonej ręki.

"Tylko żeby teraz nie dostać w głowę, albo w... no, gorsze miejsce"
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-07-03, 09:59   

Przeciwnik może nie należał do osób wagi ciężkiej i super silnej, ale zwinności należało mu tylko pozazdrościć. Nawet z perspektywy zwinnego łowcy.

Anhur, szamocąc się rozpaczliwie, niczym ryba wyciągnięta w sakwie na brzeg zdołał wreszcie zrzucić z siebie napastnika. Sapiąc gniewnie swoje groźby uzyskał również swobodę w ręce dzierżącej miecz. Pytanie tylko na jak długo...

- Thsss! - zasyczał w odpowiedzi przeciwnik.

Sądząc po słuchu, znajdował się góra dwa, trzy metry przed łowcą z pyskiem na wysokości klatki piersiowej człowieka.

O ile to pysk wydawał taki dźwięk.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2008-07-03, 16:33   

Wielką ulgę poczuł w duchu, a przede wszystkim na ciele, gdy wreszcie zrzucił przeciwnika.

"O wiele lepiej." Teraz było jedno zasadnicze pytanie, czy uda mu się zdążyć użyć miecza, nim napastnik znów na niego nie skoczy. Przytrzymując lewą ręką płachtę namiotu spróbował szybko rozciąć płachtę namiotu, by jak najszybciej wydostać się z tej pułapki.

"Chyba ten dzień zapamiętam do końca życia..."
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-07-03, 17:13   

Wiele myśli na raz. Wiele prób jednocześnie. A tylko jedno, ostateczne rozwiązanie.

Śmierć. Jak zwykle.

Ta póki co jednak nie nadchodziła, choć niejeden w sytuacji Anhura błagałby o jej jak najszybszy uśmiech. Nie Anhur. Anhur pokonał już tak długą drogę, że poddanie się u jej końca było śmiertelnym grzechem, skazującym na wieczne potępienie i wieczyste udręki. Anhur walczył.

Jedną ręką przytrzymując płachtę, drugą wyprowadził coś, co ktoś bardzo życzliwie do bohatera usposobiony mógłby nazwać "cięciem". Rzecz jasna na wyprowadzenie prawdziwego ciosu nie miał ani miejsca, ani możliwości, ale z grubsza swój zamiar udało mu sie zrealizować.

Miecz z trzaskiem i sykiem dartego materiału przerwał okowy i powędrował do góry, pozwalając płachcie namiotu opaść ciężko na ziemię. Łowca wreszcie mógł się wyprostować i zobaczyć coś innego, niż mrok i duchotę.

*lup*

W następnej chwili znów coś z siłą niewielkiego taranu skoczyło mu na piersi, skutecznie i sprawnie posyłając go na ziemię. Twarz wampirzycy znalazła się tuż przy jego twarzy.

- To za małpiszona, Anhurze! - zasyczała wściekle.

*łup*

Sekundę później jej kolano znalazło się w kroczu łowcy. Aż trafiony wizgnął przez nos dziko, z trudem łapiąc powietrze. To uderzenie było szczególnie mocne i celne.

Bohater znów znajdował się w nieciekawej sytuacji. Girithiel nie była może bardzo silna, ale za to nadrabiała zręcznością. Bohater miał wolną rękę z mieczem, ale reszta jego ciała została dość skutecznie unieruchomiona.

Wampirzyca zasyczała wściekle.

- A teraz oddawaj mi amulety, śmiertelniku! - syknęła, ukazując rząd ostro zakończonych kłów, którym bohater miał okazję już nie tak dawno temu się przyjrzeć.

Teraz perspektywa była znacznie mniej zachęcająca.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2008-07-05, 13:25   

Wreszcie był wolny. Niestety nie nacieszył się tą wolnością zbyt długo, gdyż po sekundzie poczuł znów uderzenie i znów leżał na ziemi.

Po chwili ujrzał twarz niechcianej towarzyszki. "A więc i ona tutaj się znala..." Nie zdołał dokończyć myśli gdyż poczuł dość silny ból w kroczu.

Zamachnął się mieczem w stronę przeciwniczki, sycząc przez zaciśnięte z bólu zęby
-Tak łatwo ci je nie oddam!

Od razu po przeprowadzeniu tego ataku Anhur próbuje zrzucić przeciwniczkę z siebie.
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-07-05, 14:45   

Znajdując się w takiej a nie innej pozycji nie było trudno trafić we wroga. Ten wszak znajdował się dosłownie na bohaterze. Cierpiała jednak ogólna skuteczność i siła ciosu. Niestety miejsca na celny i morderczy zamach po prostu nie było.

Anhur jednak trafił. Nie był pewien gdzie, nie był pewien jak mocno, ale efekt był widoczny gołym okiem. Wykrzywione w bolesnym syku usta Girithiel wykrzywiły się jeszcze bardziej, gdy łowca gwałtownie szarpnął całym ciałem, próbując ją zrzucić.

Pazury wampirzycy powędrowały ku jego szyi niemal w tym samym momencie. Chyba tylko to uratowało Anhura przez rozszarpaniem tchawicy. Szczęście w nieszczęściu, skończyło się na solidnym pociągnięciu pazurami przez lewy bark.

Krew momentalnie wypełniła cztery szerokie pręgi powstałe po tym ciosie.

Girithiel prychała i syczała jak dzika bestia z Otchłani.

- Amulety! - ryknęła, zrywając się do kolejnego ataku.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2008-07-05, 19:35   

Poczuł jak pazury przeciwniczki wbijają mu się w bark.

-Złaź ze mnie to może wtedy lepiej pogadamy!- krzyknął w odpowiedzi.

Korzystając z tego, że przeciwniczka teraz skupia się na ataku sam zamachnął się mieczem i korzystając z siły rozmachu spróbował przewrócić się na bok zrzucając wampirzycę z siebie.

W innej sytuacji może i byłby zadowolony, że leży pod kobietą, ale nie wtedy, gdy owa kobieta próbuje poderżnąć mu gardło pazurami. Co to, to nie!
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-07-05, 21:46   

Czasami bywa tak, że nasze skromne plany potrafią całkiem niespodziewanie przerodzić się w zupełnie onieśmielające nas swym pięknem efekty. Nie inaczej było tym razem. Anhur planował wyprowadzić cios i zrzucić z siebie wroga. Tymczasem...

Girithiel jęknęła rozdzierająco, gdy ostrze miecza wbiło się w jej bok. Co prawda, jako wampirzyca nie posiadała organów wewnętrznych, których krwotok zabiłby ją po takim ciosie, lecz i tak z całą pewnością musiała poczuć solidny ból. Na tyle, by dała bez problemu zrzucić się na ziemię i by role się odwróciły.

Teraz to Anhur znalazł się na górze.

Abstrahując od tego, że leżąca pod nim kobieta była wampirem, musiał przyznać, że wampirem całkiem ponętnym. Krwistoczerwone usta kontrastowały z bielą cery i wielkimi, kocimi oczami, zaś wyczuwalne nawet przez gruby materiał płaszcza dwa pagórki piersi mimowolnie sprowadzały myśli łowcy w kierunku nieco innym, niż walka na śmierć i życie.

Girithiel syczała gniewnie, próbując wyślizgnąć się z uścisku, lecz na razie jej próby - paraliżowane bólem - spełzały na niczym.

- Zabiję cię! - syknęła - Zabiję i wypatroszę!
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Anhur 
Łowca Skarbów



Wiek: 35
Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 448
Skąd: Undus
Wysłany: 2008-07-06, 17:30   

Poczuł opór miecza, który wbił się w ciało wampiczycy. Przewalił przeciwniczkę i już po chwili to on był na górze.

Przez chwilę rozkoszował się widokiem, jaki przed sobą miał, ale musiał szybko się z tego otrząsnąć. "To nie czas na to! I to nie właściwa osoba!"

Na razie skupił się na przytrzymywaniu kobiety zbierając siły i planując co dalej zrobić. Musiał działać szybko, bo szok po bólu może szybko minąć i dalsze utrzymywanie jej może sprawić trochę problemu.

-Odpowiedz na pytanie!- powiedział do Girithiel -czy oprócz tych kwiatów i tamtej plaży widziałaś coś więcej!
_________________
Ukryte Tajemnice przeszłości , zapomniana Łaska i misja do spełnienia, tak wygląda moje dotychczasowe życie.
Anhur, dziedzic Alaira
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-07-07, 10:10   

Girithiel prychnęła gniewnie, ale na moment przestała się szamotać.

- A niby dlaczego mam ci mówić cokolwiek? - warknęła - Nie wiem jak dla ciebie, ale mi prościej będzie wypruć ci flaki, zabrać amulety i dopiero zajmować się innymi problemami.

Wyszczerzyła zęby w szerokim uśmiechu. "Zęby"... o ile można tak nazwać niemal trzy centymetrowe kły i solidnie wyglądające siekacze. W kontraście z jej pełnymi, czerwonymi ustami i bielą cery wyglądało to iście makabrycznie.

Nawet nie zauważył, gdy jej ręka od spodu uderzyła go w podbródek. Z chrzęstem jego głowa odskoczyła do tyłu, aż pociemniało mu w oczach, lecz nie zwolnił uścisku. Jakimś niesamowitym szczęściem udało mu się utrzymać szalejącą Girithiel. Ta próbowała jeszcze uderzyć go czołem, lecz zdołał uniknąć ataku.

Mógł tylko cieszyć się, że jego przeciwnik nie odziedziczył po tatusiu siły... zwinność wampirzycy w mocnym zwarciu nie dawała jej wielkiej przewagi.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-07-28, 00:24   

Sprawy przyjęły doskonały dla Anhura obrót. Girithiel znajdowała się pod nim, dość skutecznie unieruchomiona, a sam miał dość spore pole do... manewru. Wampirzyca prychała i syczała gniewnie, bezskutecznie próbując zrzucić z siebie człowieka. Anhur nie zwracał jednak na to uwagę. Jego ręka sama uniosła się do ciosu, mającego zakończyć to nieoczekiwane nocne starcie...

Nagły ból rozszedł się promieniującą falą od lewej dłoni bohatera, aż po bark. Mimowolnie wrzasnął, nie potrafiąc zrozumieć, co się stało.

Ugryzła go. Tak po prostu. W jednej, jedynej chwili, gdy osłabił czujność, kły Girithiel zatopiły się w jego dłoni aż po dziąsła. Krew trysnęła na jej bladą, okropnie wykrzywioną ze złości, ale i trudnej do opisania rozkoszy twarzyczkę.

Anhur szarpnął się gwałtownie, wyrywając dłoń z paszczy wampirzycy. Wrzasnął ponownie, ściskając dłoń kurczowo blisko siebie. Serce łomotało mu jak szalone.

Wampirzyca zaś wydawała się być całkiem spokojna.

- Mhmmmm... - mruknęła rozkosznie, jak kotka, przeciągając się lekko, aż materiał jej bluzki napiął się pod naporem dwójki jej kształtnych piersi - ...nieźle smakujesz, łowco.

Coś, co w innej sytuacji mogło by stanowić wstęp do drapieżnej gry erotycznej, tym razem miało zakończyć się zupełnie inaczej.

Anhur rzucił się do ataku, wznosząc rękę do cięcia, ale jeszcze zanim wykonał choć krok wiedział, że jest zbyt wolny. Wampirzyca wyminęła go w jednym, cudownie zwinnym obrocie, chwytając jego dłoń i wykręcając ją gwałtownym ruchem do tyłu.

*trzask*

Pękającej kości śródręcza dał znać całemu światu, iż człowiek właśnie został dość brutalnie pozbawiony możliwości atakowania... i robienia czegokolwiek innego przy pomocy prawej ręki.

Mocny, zdecydowany kopniak w zgięcie kolana posłał go na ziemię. Girithiel była tuż za nim.

Wciąż unieruchamiając mu prawą, złamaną, rękę, wampirzyca kucnęła tuż za bohaterem. Umięśnionymi udami otoczyła go w pasie, lewą ręką zaś chwyciła za podbródek i odchyliła jego głowę do tyłu.

Zdołał tylko zakwilić, jak pisklak, zaszamotać się rozpaczliwie...

...po czym kły kobiety zatopiły się w jego szyi.

Próbował ją z siebie zrzucić. Bezskutecznie. Krwawa aura przesłoniła mu cały świat, zaś rozkoszne pomruki Girithiel, posilającej się na jego z każdą chwilą słabnącym ciele był ostatnią rzeczą, jaką zapamiętał...

Umierał.

Ale nawet nie zdawał sobie z tego sprawy.

Trwało to długo. Jak zawsze.



[Anhur umiera]
Sesja zakończona śmiercią bohatera!
Anhur za sesję otrzymuje 200 pkt doświadczenia!
A mi pozostaje przykro, że tak dobry wątek został w ten sposób zaprzepaszczony...

Copyright by DaMi :-)
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group