Jego, radość bliskiego końca, zapłonęła na nowo, może teraz to już jest koniec, taka jasność, to musi być koniec, uśmiechnął sie, cieszył się ze to już prawie koniec.
Nie oglądał sie za siebie, biegł, do jaśniejszego przejścia.
W jego głowie znowu pojawiły sie widoki ziemi, jej chmury, lasy, wody, to dodawało mu siły.
_________________ ...zawsze jest jakieś "ale"
_________________________
Biegł dalej. Omijając rozkładające się trupy. Widział tylko to przejście, to jasne po prawej stronie tunelu, które jest tuż tuż. Bohater słyszał kroki stwora, który nie miał zamiaru chodzić cicho.
"Dorwe cieee!" - wrzeszczał, a potem się dławił za każdym razem.
Zbliżając się do przejścia, Jerdas widział wyraźniej dziwną sylwetke na końcu tunelu, blisko innego wyjścia, która przylgnęła blisko ściany na pewnej wysokości - nie ruszała się.
Dopadł janości! Usłyszał dziwne uderzenie za sobą, jakby ktoś trzasnął plackiem o podłogę. Jednak to już nie było ważne. Jasność ogarnęła nagle bohatera. Nie mógł on niestety wejść dalej, jakiś zimny powiem mówił mu, że coś jest nie tak - znowu.
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Jego radość znikła, za pomocą kolejnego rozczarowania, miał już tego dość.
Rozejrzał sie dokładnie co jest tam dalej, za siebie co to za dziwna postać, w poszukiwaniu czegoś do obrony i chciał sie dowiedzieć co było źródłem tego dźwięku.
Powoli napływała rezygnacja.
_________________ ...zawsze jest jakieś "ale"
_________________________
Bohater nie wszedł głębiej w jasność. Dlatego też światło odkryło swe tajemnice nim ten zdąrzył odwrócić wzrok. Nie całe trzy metry od przejścia była ogromna przepaść. Całkowita ruina kamiennej budowli spowita jasnym światłem. Pośrodku ruin, Jerdas ujrzał dziwną bestię. To już nie był zwykły stwór tylko koszmar. Ciężko było bohaterowi obejrzeć go dokładnie, gdyż gdy tylko potwór spotkałem się wzrokiem w elfem odrazu poderwał się i uleciał w górę.
Nie było sensu iść głębiej.
Jerdas szukając źródła dźwieku na głownym korytarzu dostrzegł tego samego stwora, który biegł za nim po schodach. Zbierał on się właśnie z podłogi przed schodami. Najwyraźniej był bardzo zmęczony, jednak miał dość silne motywacje u upór, by dorwać bohatera.
Dziwna postać na końcu głównego korytarza nie ruszała się. Możliwe, że Jerdas pomylił się i widzi jedynie jakiś posąg zawisły na ścianie, chociaż nie było pewności. Rzecz, nadal była na swoim miejscu, była zbyt ciemna by można było dokładnie powiedzieć co to.
"Pieprzony Aesir..." - dało się dostrzec narzekania stwora, nie dostrzegł jeszcze Jerdasa.
bestia.JPG
Plik ściągnięto 10153 raz(y) 18,89 KB
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Jerdas zaczął gorączkowo myśleć, ie wiedział co zrobić, gdzie iść, nie opanował go strach, tylko poczucie bezradności, był między młotem a kowadłem.
Rozejrzał się jeszcze raz, ale to raczej było granie na zwłokę.
Odetchnął ciężko, wiedział że od tej decyzji zależy czy wyjdzie na powierzchnię, zbierał sie w sobie, ruszył o krok, ostrożnie, powoli, ale coraz bardziej pewnie, kolejny krok, w stronę stwora który przeklinał Aesir'a, nie miał innego wyjścia, albo miał, lecz go nie widział.
Szedł coraz pewniej, szybciej, do jego myśli dochodziło że potwór nadal go goni.
_________________ ...zawsze jest jakieś "ale"
_________________________
Trupy leżały w dość niemiły sposób, jak przed chwilą. Długi korytarz wypełniała teraz głucha cisza, nie licząc oczywiście hałasu tworzonego przez stwora, który właśnie zbierał się z podłogi.
Jerdas nie widział tu niczego, co mogłoby mu pomóc. Możliwe, że dalej w głąb korytarza mógłby coś znaleźć. Bohater nie zaszedł zbyt daleko, jedynie sprawdził drugie przejście w nim, a dalej można było dostrzeć jeszcze ze dwa.
Stwór stał już na nogach i spostrzegł elfa, gdy ten zbliżał się do niego powoli.
"Haa!" - wysyczał w chrapliwy sposób.
"Otgen áyen!" - dodał po chwili i wyszczerzył swoje nie przyjemne zęby. Były one, jak spostrzegł Jerdas, dość ludzkie, mimo zniszczeń.
Splamiona krwią kość przypomniała elfowi wyrządzoną rane, która teraz dała o sobie znać. Widocznie bohater nie miał czasu myśleć o niej. Postać pozostawała jednak na miejscu, wzrokiem przebijając ofiare.
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
"Fsssssssssss!" - syknął stwór widząc jak ofiara mu ucieka. "Chodź tu!"
Bohater rzucił się pędem w głąb korytarza. Minął szybko jasne przejście po lewej stronie, nie patrząc na jego zawartość. Prawdopodobnie nic miłego nie było w bocznych przejściach. Typot bosych stóp Jerdasa rozchodził się po korytarzu, a za nim inny, bardziej chaotyczny, sugerujący iż stwór biegnie na dwóch nogach podpierając się co jakiś czas rękoma.
Do końca było jeszcze sporo metrów. Elf nie czuł zmęczenia zbytnio, jedynie dokuczliwy ból ramienia.
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Zignorować ból, zignorować zmęczenie, zignorować wszystko, wytrwać jeszcze minutę, zobaczyć chmury, powtarzał sobie ciągle, do znudzenia, ale to dodawało mu sił, odwagi.
Biegł, dalej, szybciej, przed siebie ku wyjściu, odpędzał myśli że dalej może być coś jeszcze wierzył, że tam jest koniec jego drogi, że tam zobaczy chmury...
Zignorować ból, zignorować...
_________________ ...zawsze jest jakieś "ale"
_________________________
Nie dawał za wygraną. Bohater biegł dalej w głąb tunelu. Czuł jak traci powoli krew. Tunel wydawał mu się bardzo długi. Można było odnieść wrażenie, iż wydłuża się on specjalnie. Czerwonawe światło wpadło przez szczeliny dachu, tworząc dziwną mgiełkę. Jerdas mógł zauważyć coś nie pokojącego w tych obłokach, jednak nic się nie działo.
"I taaak cie dorwe!" - wrzeszczał łowca, który biegł do ofiary czasami obijając się o ścianę, co można było dobrze wyszłyszeć.
Bohater był już blisko kolejnego przejścia w prawo. Z daleka było ono dość szarawe, choć gdyby lepiej się przyjrzeć było ono jasne. Zapach z każdym krokiem nie stawał się lżejszy, jak mogłoby by być w normalnym świecie, tylko stawał się coraz bardziej gęstrzy i bardziej stęchły. Ciała tu, trupy tam. Jerdas poczuł nawet odczucie wymiotne zerknąwszy przypadkiem na jednego z nich.
Sylwetka, postać bądź posąg, bo nie można było tego w jednoraki sposób nazwać, wisiała dalej na tym samym miejscu. Do końca tunelu było... nie wiadomo ile. Elf mógł na początku rzec o jakiś 20 metrach, jednak teraz te odległości się wydłużyły...
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Tamowanie rozlewającej się krwi dużo nie dawało wprawdzie, jednak bohater mógł się czuł dzięki temu lepiej. Widać, będzie potrzebna tu pomoc, lub chociażby opatrunek, złamań nie było.
Stwór teraz biegnąc za Jerdasem obijał się o ścianę lekko, był wymęczony, jednak gdy przychodziło na ominięcie jakiegoś trupa to żwawo przeskakiwał nad nim. W ręku nadal dzierżył znaną elfowi kość.
Bohater był już przy następnym wejściu w prawo. Było ono ciemne i dość złowieszcze, widać było jakąś komnate, ale nic co było w środku i mogłoby się czaić tam.
"Haahaha!" - wrzeszczał ten z tyłu.
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Jerdas spojrzał na ranę, powiedział sam do siebie, po cichu, Heroizm, wytrwać jeszcze minutę, były czasy kiedy obiecywał sobie że będzie bohaterem, ale czy tak naprawdę kiedykolwiek nim był?
Czuł całym sobą, że w następnym wejściu coś jest, te coś jest złe, ale biegł w kierunku tego wejścia, chciał uciec przed potworem nawet, jeśli tam byłby kolejny, biegł, miał cel i musiał go zrealizować.
Biegnąc tak, zaczął być dumny z siebie, że nie odczuwa strachu, zastanawiał się co tak na niego wpływa, czyżby stał się inny...
_________________ ...zawsze jest jakieś "ale"
_________________________
Elf napawał się dumą, odwagą i.. nadzieją na to, że to pomieszczenia da mu szanse ucieczki. Był tak mocno zamyślony nad swoimi emocjami, że nie usłyszał nisko syku, który towarzyszył mu w zaglądaniu do tej komnaty. Tak to była komnata, pomieszczenie, żaden tunel. Choć ciemny, dało się w nim dojrzeć o wiele więcej, niż w 'piwnicy' w dół schodów.
Jerdas dopadł wejścia i cały świat jakby zwolnił tempa. Przyczyną tego nie były jakieś anomalie mocy, lecz zaistniała sytuacja. W kamiennym pomieszczeniu na przeciwko siebie, mniej więcej w odległości do 8 metrów stał ogromny, szarawy jaszczur i orko podobny zwierzak.
Najwidoczniej bohater przeszkodził im, w chwili gdy miało nastąpić uderzenie. Kroki łowcy z tyłu jakby ustały. Nastąpiła dziwna konsternacja w całej komnacie. Atak nie atak? Kto kogo? Zjeść nie zjeść? Wiele myśli, nie swoich napłynęło do głowy Jerdasowi, a wiedział jedynie tyle na ile pozwoliła mu ta chwila...
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Krzyk, złości, wydobył się z gardła Jerdasa, miał dość, ile to będzie trwało, rozejrzał się w poszukiwaniu kolejnej drogi, która może go stąd nie wyprowadzić.
Obserwował dziwną parę.
Czuł, bezgraniczną złość i tylko nią nic więcej, z uporem przychodziło mu logiczne myśleńie, rozglądał się, nie wiedział co robić.
_________________ ...zawsze jest jakieś "ale"
_________________________
W samym pomieszczeniu nie było drogi wyjścia. Także gdyby któryś z dwojga w środku chciałby wyjść musiał by wpierw wpaść na Jerdasa, co oczywiście nie zaliczałoby się do najprzyjemniejszych chwil.
Tak samo jak bohater, ów jaszczur nie wiedział co zrobić. Rzucał oczami na boki jakby nie mógł się zdecydować. Wydobył z siebie także pomruk nie zadowolenia z tej sytuacji. W mroku ciężko było dojrzeć do dokładnie, jednak bohater wiedział, że gad przewyższa go znacznie wielkością. Szczękę i ślepia miał dość sporo, zębów można by się jedynie domyślać.
Natomiast ork, spory i umięśniony, nie poświęcił Jerdasowi zbyt dużo uwagi. Był głównie wgapiony w jaszczura i pewnie czekał na odpowiedni moment.
Cisza przedłużała się...
_________________ - Tak - powiedział - To jedna z dróg. - Kiwnął Głową.
- Tak. Oni nazwą mnie.. Muad'Dib, Ten Kto Wskazuje Drogę.
Tak... tak właśnie będą mnie nazywać.
Chyba wiem jak czuje się stal między młotem a kowadłem, szeptał do siebie Jerdas, jego oczy jakby dostosowywały się do tego co dzieje się z jego mózgu z czym walczy, jego oczy wyrażałby obłęd szaleńca. Wariował, chciał zobaczyć chmury. Albo śmierć, albo ucieczka, trzeba dość do celu, zwyciężyć, bo bohaterem jest ten kto zwycięża, popadał w obłęd, wiedział co jest tego przyczyną, zamknięcie, brak wolności i chmur, nieba, wiatru, jakże heroiczne byłoby zabić jaszczura, tak chyba to jaszczur ten co mnie goni, zaczął wykonywać znane sobie gesty, jedynego zaklęcia które znał, jakże heroicznie brzmi, zrobił to co zawsze, wykonał gesty i wypowiedział odpowiednie słowa, żeby rzucić płomyk, jedyne zaklęcie które zna i wyciągając rękę z płomykiem do góry stając w heroicznej pozie, Trochę więcej światła!, ryknął, chwile sie rozejrzał i zaatakował jaszczura celując w jego pierś, kiedy ten był zajęty oglądaniem szaleńca i uciekł jak najdalej od niego i orka.
_________________ ...zawsze jest jakieś "ale"
_________________________
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum