Dzień był słoneczny, jednak przez gęste liście drzew słońce praktycznie nie docierało do wnętrza lasu. W pobliżu radośnie chlupotała rzeka Hcarwell (tak przeczytałem na mapie Alexisa ) Przez las wzdłuż rzeki wiodła niewielka dróżka. Właśnie przez nią spokojnie przechodził bardzo jadowity wąż, a po dużym dębie chodził właśnie ogromny pająk.
Wtedy nadjechał on. Wielki bohaterski mag. Wpierw słychać było tylko cichy tętent kopyt. Wkrótce można było usłyszeć rżenie konia. Wtedy zobaczyliśmy go. Człowieka, któremu jeszcze nie udało mu się zmyć całkiem odchodów w pobliskiej rzece. Wjechał bohatersko w las. Popędził konia i wtedy... spadł z konia waląc głową mocno w ziemię. Koń nawet tego nie zauważył. Raźno pojechał dalej. Początkowo zdawało się, że Paulo nie przeżył tego kontaktu z ziemią, lecz ten człowiek nie takie przechodził katorgi. Poruszył nogą. Znaczy, że żyje. Lepiej żeby żył, bo inaczej ci ludzie, którzy są o niecałą godzinę drogi od niego, zawiodą się, że nie mogą go zabić. Płatni zabójcy, o tak.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Paulo jęknął. Strasznie bolał go kark i był w szoku. Tak więc nie wiedząc co robić, stanął pod wpływem impulsu i paniki. Rozejrzał się opętanym wzrokiem i zaczął biec jak szaleniec za koniem. Jaszczurka patrząca na to całe zajście była zdziwiona.
- To dopiero opętaniec.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Biegł dalej, odkiedy posiadał konia nie chciało mu się podróżować na piechotę. Trochę ochłonął i zaczął trzeźwo myśleć. Zaczął rozglądać się w poszukiwaniu jakiegoś schronienia, lub czegoś ciekawego.
Paulo biegł przez las ścieżką. Wkońcu zdał sobie sprawę, że do do niczego nie prowadzi, poza tym już nie miał siły. Stanął i zaczął sapać. Paulo nie widział niczego ciekawego, oprócz jadowitego węża w krzakach. Słyszał za to niedaleko rzekę. Wtedy zachciało mu się pić. W szystko co miał do jedzenia i picia niósł koń. Wiedział jednak, że woda z rzeki jest słodka i można się niej napić, choć napewno nie jest zbyt smaczna.
Paulo wjechał tu w elfi las, ponieważ miał za sobą pościg. Jechał za nim od dwóch dni. Za jego głowę Uderngoth wyznaczył nagrodę. By ich zgubić, Paulo postanowił się zapuścić na tereny elfów. Obecnie jest na pograniczu. Wiedział, że gdzieś tu mieszkają druidzi.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Spragniony mag zaczął iść w stronę gdzie słyszał rzekę. O jedzenie się nie martwił gdyż potrafił je sam wyczarować, jedynym problemem była woda. Gdy doszedł do rzeki usiadł i nabierając wodę na ręce gasił swoje pragnienie. Potem zaczął iść koło brzegu rzeki w stronę terenów elfów, nie wiedział co może go tam spotkać, więc wyczarował elfią procę.
Paulo doszedł do rzeki. Napił się z niej. Woda była niesmaczna i Paulowi pod zębami zaczął chrupać piach. Ugasił pragnienie. Wyczarował elfią procę i wtedy zauważył swojego konia. Jakieś dwieście metrów dalej, do rzeki podszedł jego koń i zaczął pić wodę.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Zadowolony Paulo wypluł piasek z ust i zaczął szybkim krokiem iść do miejsca w którym poił się jego koń. Zastanawiał się jak daleko od niego są łowcy nagród którzy go ścigają.
Paulo szedł szybko w stronę konia. Obawiał się, by go nie spłoszyć, jednak to mądre zwierzę. Zauważyło go i cierpliwie na niego czekało. Wkońcu Paulo złapał go do uzdę. Mógł go dosiąść. Wiedział, że musi jechać szybko przez las, najlepiej aż do ojczyzny krasnoludów.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Z trudem wsiadł na niego i tym razem ostrożnie (LOL skąd ja mam wiedzieć jak sie konia odpala i jak zrobic zeby jechal w dobra strone X_x ) popędził konia by jechał w stronę terenów elfów. Miał lekką tremę po ostatnim upadku.
Paulo nie wiedział jak się jeździ. Ostrożnie wszedł na konia. Poruszał trochę nogami, powymachiwał lejcami. Chyba to nie przyniosło skutku. Koń po trzech minutach zaczął wolno iść. Wszedł na drogę i spokonie zaczął skubać trawę.
Paulo miał złe przeczucia, zbyt dużo stracił tu czasu.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Koń zamyślił się o co tak naprawdę chodzi Paulowi. Pokręcił głową, poniuchał nosem, po czym zaczął powoli isc drogą. Wkońcu przeszedł w kłus. Paula jednak wciąż coś niepokoiło. Zdawało mu się, że ktoś nadjeżdża z tyłu.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Jechał dalej rozglądając się i co jakiś czas patrzył za siebie. Miał przeczucie, że pościg już się do niego zbliżył. Zastanawiał się czy jeśli stanie do walki czy Grandiel mu pomoże.
Paulo coraz bardziej się denerwował. Koniowi chyba też to się udzieliło, bo zaczął przyśpieszać. Mag zdał sobie sprawę, że może zaraz spaść jak ostatnio. Wiedział już, że ktoś za nim jedzie. Słyszał to wyraźnie. Kamień spadł mu z serca gdy zobaczył, że zza zakrętu wyjeżdża elfka, na karym koniu.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Elfka jechała na swoim koniu o wiele szybciej od Paula. Bardzo szybko go dogoniła i zrównała się z nim. Krzyknęła coś po elfiemu. Chyba kazała mu popędzić konia.
Paulo zdał sobie sprawę, że ktoś jeszcze za nimi jedzie. Niestety nie umiał jeździć i ledwo trzymał się w siodle.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Paulo jeszcze mocniej ściskał konia. Nie wiedział co się dzieje, wiedział, że koń coraz bardziej przyśpieszał. Naprawdę ciężko mu się było utrzymać (fartowne rzuty kostką xd). Koń najprawdopodobniej nie pędził z własnej woli. To ta elfka coś powiedziała do niego.
Paulo wiedział, że tym razem za nim są ci co go ściagają. Bardzo dobrze się dzieje, ponieważ pomiędzy Paulem a nimi, rośnie odległośc. Konie tamtych były zmęczone. Pędziły tu od dawna, kiedy koń Paula mógł się obijać i jest pełny sił.
Koń przeskoczył jakiś dół i zacząl zbaczać z drogi i wjeżdżać w las.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Elfka także zboczyła z drogi, ale trochę w innym miejscu. Paula nagle coś zaskoczyło. Koń był mądrzejszy od niego, bo nagle jakieś trzy świetliste pociski wystrzeliły. Walnęły w gęste drzewa. Na drodze, pewnie by go dopadły. Tamci także wjechali w las. Jeden niestety miał pecha. Jego koń trochę źle pojechał i jeździec zawadził o gałąźć głową. To uderzenie na takiej prędkości pewnie pozbawiło go życia. Jednego mniej. Paula naszczęście nie spotkał podobny los, bo monco przywarł do konia, który z trudem wymijał drzewa.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Paulo na swym koniu wyjechał na jakąś polanę. Polana była ciemna, ponieważ korony z otaczających ją drzew były tak wielkie, że słabo przepuszczały światło. Nagle kilka strzał poleciało z drzew w stronę lasu. Ci którzy gonili Paula chyba zawrócili. Koń Paula zatrzymał się na środku polany. Nagle na polanę przyszło kilku elfów. Jeden z nich, starszy przemówił.
- Pójdziesz z nami.
Paulo nie wiedział, czy elfy mają pokojowe zamiary. Wiedział, że jest otoczony i napewno nie ucieknie.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Było czterech elfów. Paulo nie wiedział ile miały lat. Elfy zawsze wyglądają młodo. Dodatkowo do tego dwie elfki, w tym jedna, która jechała na koniu. Teraz puściła go wolno. Paulowi bardzo podobały się jej zaokrąglenia tu i ówdzie.
- Wszedłeś do naszego Domu. Musisz siąść z konia śmietelniku. Pójdziesz z nami do naszego Domu, a tam zastanowimy się co będzie dalej.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum