TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Obława
Autor Wiadomość
Idrin 
Techniczny Mistrz Gry
Manual Anty-vir



Wiek: 35
Dołączył: 11 Lut 2006
Posty: 1093
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2014-04-13, 21:29   

Chwila odprężenia nie mogła trwać długo. Po mocniejszym odezwaniu się na dziewczynie było widać strach. Najwidoczniej pomyliła się co do tego, że nie będąc w łapach zbirów znajduje się w lepszej pozycji. Skuliła się lekko tracąc pewność siebie. W sumie z takim rozmówcą nie miała pewności już w niczym. Popatrzyła na niego przez chwilę w wielkimi oczami. Zaczęła kręcić delikatnie i przecząco głową.
_________________
If it isn't broken, add more features.
Obecny stan Księgi Podstaw, Księgi Zbrojmistrza.
 
 
     
Khazarid 
Mistrz Gry
Fechmistrz



Wiek: 31
Dołączył: 13 Paź 2008
Posty: 900
Skąd: Łódź
Wysłany: 2014-04-17, 21:48   

Mężczyzna odchylił się do tyłu na krześle, ani śladu zdziwienia na twarzy.

- Morderstwo dwóch funkcjonariuszy straży miejskiej na służbie. Włamanie do placówki państwowej. Współpraca ze zorganizowaną przestępczością. Na pewno sama będziesz w stanie dodać jeszcze do tej listy. Karą za to jest bezwzględnie śmierć... sąd nie zdecydował jeszcze w jakiej formie. Od tego przesłuchania zależy, czy umierać będziesz powoli, czy litościwie szybko.
 
 
     
Idrin 
Techniczny Mistrz Gry
Manual Anty-vir



Wiek: 35
Dołączył: 11 Lut 2006
Posty: 1093
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2014-04-24, 19:55   

Pod naporem wymienianych zarzutów jej usta rozchyliły się lekko. Oczy w dalszym ciągu swoją wielkością broniły się od faktów.

- Śmierć…?! - pisnęła cicho - Nie… - kręciła głową nie przyjmując tego do wiadomości - Za co… Ja nic nie zrobiłam… To nie mnie szukacie, siłą wrzucili mnie przez tą dziurę!
_________________
If it isn't broken, add more features.
Obecny stan Księgi Podstaw, Księgi Zbrojmistrza.
 
 
     
Khazarid 
Mistrz Gry
Fechmistrz



Wiek: 31
Dołączył: 13 Paź 2008
Posty: 900
Skąd: Łódź
Wysłany: 2014-04-26, 14:34   

Mężczyzna zmrużył oczy, podniósł się nieco z krzesła i już uniósł rękę, jakby chciał uderzyć Alię. Ale przez jego twarz przebiegł wyraz obrzydzenia i usiadł z powrotem. Machnął za to na kogoś stojącego za bohaterką. Alia poczuła zapach człowieka myjącego się raz na trzy miesiące, po czym ujrzała grubo ubranego, wąsatego mężczyznę wkraczającego w jej pole widzenia.

A później długo widziała tylko białe plamy na czarnym tle, jej prawy polik zdawał się opuścić resztę jej ciała, a szyja bohaterki sprawiała wrażenie, jakby głowa okręciła jej się dookoła.

Mężczyzna spokojnie opuścił dłoń w grubej, ćwiekowanej rękawicy i odstąpił od Alii, wracając poza jej pole widzenia.

- Siłą wrzucili cię przez tę dziurę? - spytał poważnym głosem mężczyzna. - Kto? Imiona. Rysopisy. Miejsce spotkań. Kryjówka. Wiesz te rzeczy i powiesz mi. A jeśli nie będziesz chciała, to zabierze się za ciebie specjalista. Nie, nie kat. Mag. Weźmie twoją głowę i zabierze się za nią jak złodziej za obraz. Wyrżnie co cenne, a ramy pozostawi puste. A potem szaleńca nawet nie ma co wieszać, nie jest już niebezpieczny. A i przykład dla ciżby jest. No, to jak będzie?
 
 
     
Idrin 
Techniczny Mistrz Gry
Manual Anty-vir



Wiek: 35
Dołączył: 11 Lut 2006
Posty: 1093
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2014-04-26, 18:34   

Zaświdrowało w środku kości czaszki z dość mocnym stęknięciem. Zamroczona wegetowała przez jakąś chwilę. Ogłuszenie było wystarczająco mocne, by błędnik przez jakiś czas nie potrafił utrzymać ciała bez lekkiego kołysania się jak na wodzie.

"Cóż... Zawsze warto było próbować..."

- Czekasz na oklaski...? - rozpoczęła jeszcze z pochyloną i obróconą głową, by po chwili powoli ją przesunąć na wprost.

Poprawiła swoją pozycję siadając wygodnie. Stopy wylądowały w całości na kałuży zimnej wody. Ciało wyprostowało się opierając lekko o oparcie. Ręce w pełni spoczęły na podłokietnikach. Boleśnie przekręciła łepetynę w dwie strony jakby kręgi szyjne miały z trzaskiem wrócić na swoje miejsce. Spod lekko opuszczonej głowy podniosła wzrok i wbiła go jak drzazgę w Gruby Głos.

Wszystkie wątpliwości niewtajemniczonych mogły zostać rozwiane. Pochwycona kobieta zrzuciła z siebie maskę odsłaniając obraz dokładnie taki, jaki miał w głowie prawdopodobny kapitan straży. Z uroczej i poobijanej młodej buźki wyszło na zewnątrz monstrum jakie siedziało głęboko w środku. Mroczna psychopatyczna bestia, która pierwszy raz ujrzała światło dzienne wiele miesięcy temu. Wyszło na to, że nie została zapomniana a przy kolejnym akcie zdrady obudziła się na nowo i przejęła kontrolę całkowicie.



Psychopatyczny grymas trzymał się cały czas na jej twarzy.

- Weszli wam do głównego banku. ...To chyba wystarczający "przykład" dla ciżby - skomentowała uśmiechając się lekceważąco - Płakać ze śmiechu mi się chciało na widok dwóch pionków w całym budynku. ...Nie ważnym jest, czy ja ich zaszlachtowałam, czy ktoś inny. I tak by zginęli - pokiwała z politowaniem - I tak daliście dupy. Nie zrobiliście nic. Przyszliście na gotowe. To żadne osiągnięcie.

- Mówisz, że od tej rozmowy będzie coś zależało... - przeciągnęła ponuro drocząc się - Jesteś kapitanem straży? Więc może Twoja kariera? W końcu to Tobie wszystko przeleciało między nogami. Jak się czujesz z taką kompromitacją?

Zrobiła chwilę przerwy na parę wdechów lekko kołysząc głową.

- Nie panujesz nad tym. Nie masz kontroli choć byś bardzo się starał. To Cię drażni - wykrzywiła się w mściwym uśmieszku przyznając prawdę - Nie będziesz jej miał. Siłą nic nie zdziałasz. Przecież zauważyłeś, że zwiększenie wart i patroli nie przynosi efektów...

- Masz swoje metody. Są sprawdzone, więc będziesz i tak cały czas ich próbował. Ale coś Ci w tym przeszkadza prawda? - przeciągnęła ponownie - Ile czasu zajmie Ci wyciągnięcie ze mnie wszystkiego? Dzień, dwa? Może tydzień? Nie masz go za dużo. To też Cię drażni.

- Gdybyś miał go więcej na pewno zastanowiłbyś się nad paroma rzeczami - zatrzymała się na chwilę jeszcze bardziej wnikając wzrokiem w swojego rozmówcę - Skoro weszli do banku też muszą mieć swoje zaplecze i swoich magów, prawda? Myślisz, że nie zabezpieczyli się na taką ewentualność? A może to wszystko jest celowo ustawione? Może mam wydać zupełnie innych ludzi? Może to wszystko ma odwrócić uwagę od czegoś znacznie większego? A może jestem po prostu żywą bombą zostawioną w umyślnym sabotażu? Może wystarczy otworzyć mój umysł, albo wystarczy że wypowiem określone słowo, by wszyscy w pomieszczeniu stracili życie? A może to wszystko zrobiłam sama? Może nie było w tym udziału nikogo innego? Nie masz pojęcia, czy nie trafiłeś na zabójcę, który jest w trakcie realizowania swojego planu. Uważasz, że kierujesz się swoimi myślami a nie cudzym planem? Jaką masz pewność, że tak nie jest? Pomyślałeś o tym?

- Mimo wszystko nie wyglądasz na idiotę. Po prostu nie znasz zasad tej gry - wzruszyła lekko ramionami - Nie jest kwestią ile ze mnie wyciągniesz, tylko ile na tym możesz zyskać i jak szybko? Co jeszcze poświęcić, by wygrać?

Zrobiła kolejną przerwę na parę wdechów przyglądając się mężczyźnie. Następnie pochyliła się nisko nad stolikiem i ściszyła głos mówiąc prawie szeptem podświadomości.

- Tylko, czy odważysz się zmienić swoje zasady? - wstrzymała się na moment - Jeśli tak - wyrzuć resztę, zostań sam. Ściany mają uszy a nawet nie zdajesz sobie sprawy ilu masz podstawionych ludzi.

- Spokojnie, nic Tobie nie zrobię. W końcu mnie skuliście - dokończyła odwracając dłonie na oparciach wewnętrzną stroną do góry w geście bezradności nawet w złych zamiarach.
_________________
If it isn't broken, add more features.
Obecny stan Księgi Podstaw, Księgi Zbrojmistrza.
 
 
     
Khazarid 
Mistrz Gry
Fechmistrz



Wiek: 31
Dołączył: 13 Paź 2008
Posty: 900
Skąd: Łódź
Wysłany: 2014-04-26, 20:17   

Mężczyzna przysłuchiwał się monologowi Alii z coraz większym uśmiechem. Tak - uśmiechem. Oczy ze znudzonych i zmęczonych zaczęły się rozpalać, i choć nie brakowało w tym ogniu wesołości, to było tam coś jeszcze. Coś, co pomimo siły i agresji Alii obudziło coś nieprzyjemnego w jej żołądku. Ale nie dała sobie temu przeszkodzić. I mężczyzna także jej nie przerywał. Uśmiechał się tylko coraz szerzej, aż znad dolnej wargi wychyliły się górne kły. Gdy Alia skończyła, Gruby Głos klasnął dłońmi, co wyszło niezbyt głośno, z racji rękawic.

- Dobrze! - krzyknął głośno, z jasnym rozbawieniem. - Nie chcesz gadać, to trzeba dać w pysk! Pytanie tylko co trzeba zrobić, żebyś przestała kłamać? Może i znów polać wodą?

Zaśmiał się serdecznie i powiedział coś w języku, który Alia już rozpoznawała jako Erxeński. W parę chwil na stole znalazły się bronie Alii.

- Tak, nie wątpię, że jesteś zabójczynią. Również nie wątpię, że zdrowa i uzbrojona mogłabyś stanowić problem dla wszystkich moich ludzi. Sam nie bałbym się zająć tobą gołymi rękoma. A w tym stanie?... Co za zabójca infiltrujący straż miejską Erxene trafiłby do jej lochu z przerąbaną głową, dał sobie odebrać broń i liczył, że nie zostanie powieszony od razu?! Och, jaki zabójca dałby przerąbać sobie głowę umierającemu strażnikowi! Nie żartuj sobie, złotko. To...

Pół-elf wziął jeden z Kłów w ręce, uważając, by trzymać dłonie z dala od ostrz.

- To ładna zabawka. Dołączę ją do mojej kolekcji, mimo, że nie lubię takich egzotycznych wynalazków. Ładnie będą wyglądać za to na ścianie. Obok tego - podniósł sztylet - oraz, ach, pierścionki, naszyjnik i broszka. To też mógłbym zatrzymać. Przyznam, że nie każde ścierwo przynosi ze sobą tak piękny łup. Ale były i lepsze. To - uderzył się gdzieś w okolicach lewego biodra i Alia usłyszała charakterystyczny brzęk ostrza w pochwie - zdobyłem na królu piratów gdzieś w dole Erx. Mieszkali na pustyni Imperium i rabowali handlarzy spływających rzeką. Król piratów był srebrnym elfem, któremu znudziło się bawienie w politykę po tym, jak wojna z orkami się skończyła. Potrafił odbić sejmitarem strzałkę z dmuchawki. Na jego nieszczęście ostrze miecza nie jest strzałką i jego dłoń mam gdzieś pięknie zakonserwowaną. Rozumiesz, nawet po śmierci nie chciał puścić swojej zabawki.

Przywołał znów gestem swoich ludzi i ekwipunek Alii zniknął ze stołu.

- Ładna historia, i ciekawa do tego, wiem. Ale po tym zaproponowali mi właśnie bycie kapitanem straży w stolicy. Pomyślałem, "chyba was pojebało". Podpisywać papierki? Brudzić się z takim ścierwem? Ale potem dowiedziałem się o syndykatach, gangach, gildiach, jakkolwiek się nazywacie. Tak, tacy złodzieje i mordercy to wyzwanie, może jeśli nie prawdziwe, to choć warte pieniędzy, które mi dają. Powiesz, że straż spieprzyła z bankiem? Nie mój wydział, złotko. No i tak, ludzie będą się bać trochę o swoje pieniądze. Ale twoi koledzy zdołali zabrać... ile? Trzy? Cztery worki? Słabo, słabo. No i zostawili za sobą swojego zabójcę. Nikt nie zostawia swojego człowieka za sobą... żywego. A więc jak to jest? Jesteś nowa w mieście, znaleźli cię, poznali się na tobie, wykorzystali i zostawili na śmierć. Może mieli nadzieję, że zdechniesz, zanim cię znajdziemy. Może uważali, że wiesz za mało, żeby im zaszkodzić. Co z tego. Ja chcę wiedzieć to wszystko. Bo ziarnko do ziarnka... To jak będzie? Długa i bolesna śmierć? Czy krótka i miłosierna? Twój wybór. Ale jeśli w czasie wyroku nagle postanowisz się wygadać, będzie za późno złotko, myśl szybko.
 
 
     
Idrin 
Techniczny Mistrz Gry
Manual Anty-vir



Wiek: 35
Dołączył: 11 Lut 2006
Posty: 1093
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2014-04-28, 22:00   

- Tutaj nie trzeba było na nic liczyć. To było oczywiste. Popatrz - nawet tu siedzę z głową całą na karku, hm? - przytrzymała na nim wzrok z niemrawym martwym uśmiechem.

Niezbyt często Alia mogła się odzywać w tak wykwintny i rozbujany sposób. Jednak musiała się wspiąć na wyżyny swojej rozwagi i prowadzić ciężką rozmowę z mocnym i wyraźnym charakterem. We wszystkim był pewien szkopuł...~

- Moje gratulacje. Złapałeś paru patałachów na pustyni - odrzuciła zaczepnie lekcewarząco

~...Nie potrafiła tego kontrolować. Było to poza jej wpływem. Wszystko działo się samo. Słowa pojawiały się jakby nie do końca jej, nie do końca przemyślane, jednak jak najbardziej naturalne. Miała tak dość często, jednak dopiero w tak skrajnym przypadku to zauważyła. Nigdy z tym specjalnie nie walczyła.

- Mam nadzieję, że nie miałeś problemów z ich znalezieniem. Ale skoro tak tak mówisz - cieszę się, że umiesz odróżnić człowieka od garści piasku. Kiedyś na pewno to się przyda.

- Skoro się chwalimy to jedynie mogę cię zawieść. Nie mam nic więcej do pokazania. Zwykle nie kolekcjonuję swoich łupów a rozdaje. Szczęśliwi znalazcy muszą sobie jedynie poradzić z parunastoma dziurami. Nic więcej nie zabieram. Choć zawsze obok znajdą się tacy, którzy twierdzą, że zabrałam im wszystko.

- Zabawka też mi się podoba. Dostarcza całkiem sporo rozrywki - opowiadała jakby zabijanie było dla niej czymś między mętną wodą a mdłą rutyną - Ale Tobie się nie przyda - wsruszyła ramionami - Co najwyżej będziesz w stanie rzucić tym jak kamieniem. Więc w sumie dobrze, że nie będziesz przy nich grzebał. Nie zrobisz sobie krzywdy.

- Swoją drogą zastanawiające jest to, że niezależnie od miejsca i strony wszyscy nazywają drugich tak samo… Szumowiny, ścierwa, szczury. Mi najbardziej podoba się to ostatnie. Przebiegłe stworzenia. Nieważne jak mocno byś ich nie zwalczał - nie pokonasz ich. Jeśli nie potrafisz do nich przywyknąć dostajesz białej gorączki, prawda? Zaraz, zaraz… Z czymś mi się to kojarzy... - rzucała zaczepnie w dalszym ciągu - Witamy w Ernen…? Erx? Czy może inaczej? Wybacz, jestem tylko przejazdem.

- Ale skoro już się zapoznaliśmy… Wiemy, że umiesz przesypywać piasek i lubisz kolekcjonować to, co znajdziesz oraz, że interesują Cię organizacje… Mogę jedynie życzyć szczęścia w traktowaniu miasta jak pustyni. Może umiesz odróżniać piasek od człowieka, ale czy człowieka od szczura? Przydatna zdolność. Najwidoczniej przez pare dni zwiedziłam więcej tej “stolicy” i mogę powiedzieć, że chodzi się po nich zamiast po bruku.

- Jeśli dajemy sobie dobre rady i ja mogę Tobie takowej udzielić - pochyliła się znowu nad stołem odwracając dłonie na oparciu w naturalny już sposób - Jeśli twierdzisz, że przeciwnik popełnił błąd to sam nie pozwalaj sobie na niego. Stracisz przewagę.

Po dłuższej chwili przypatrywania się w końcu cofnęła głowę wracając na krzesło. Chłód przebijał się przez stopy w kałoży, więc wracając na miejsce również podsunęła lekko stopy.

- Ale i tak masz swój półelfi plan - odpowiedziała już nieco luźniej wzdychając - Wolisz wyłapywać pojedyncze szczury, które znajdziesz. Albo jeszcze je gonić? Pomału zgadywać gdzie mają dom? Nie - pokiwała przecząco głową - Tak to nie zadziała. Jeśli nawet dobrniesz do ich gniazda to będzie za późno - wszystkie się wyniosą znacznie wcześniej. Bo wszyscy przecież będą wiedzieć, co robiłeś. Wcale ich nie zaskoczysz.

- To, czy cokolwiek powiem nie będzie miało znaczenia bo i tak źle to wykorzystasz a nie jesteś sam, co chce wbić ostrze w ich serce. Wyprowadź wszystkich to dostaniesz, czego chcesz - zakończyła poważnie wpatrując się w mężczyznę - I dopniesz swoje sprawy jak należy.
_________________
If it isn't broken, add more features.
Obecny stan Księgi Podstaw, Księgi Zbrojmistrza.
 
 
     
Khazarid 
Mistrz Gry
Fechmistrz



Wiek: 31
Dołączył: 13 Paź 2008
Posty: 900
Skąd: Łódź
Wysłany: 2014-05-04, 17:16   

- Nie jest z tobą wszystko w porządku, co? - odpowiedział mężczyzna z wyraźnym rozbawieniem, wskazując przy tym palcem na swoją głowę. - Nie ważne. Widzę, że zaczynasz powoli rozumieć swoją sytuację. Powoli, niestety, bo jesteś tu nowa, przejazdem... Ale to nie ważne. Najważniejsze jest, byś zrozumiała, że masz dwie opcje w obecnej sytuacji. Opcja pierwsza - uniesiesz się dumą i postanowisz nam nie pomagać, albo nawet przeszkodzisz udając pomoc. Opcja druga - zaczniesz współpracować. Przewagą opcji drugiej nad pierwszą jest znacznie łagodniejszy wymiar kary. Powieszenie... może obcięcie głowy. Pierwsza będzie mniej przyjemną - widziałaś może kiedyś osobę rozrywaną przez dwa końskie zaprzęgi? Czasem, jeśli kat popełni błąd przy przygotowaniach, taka osoba traci jedną nogę i rękę, a resztę ciała zaprzęg ciągnie... oczywiście, aż do śmierci, bo przecież egzekucji nie wolno przerwać.

Mężczyzna wstał od stołu, prostując się i patrząc na nią z góry.

- Nie myśl sobie, że jesteś dla nas jakoś wyjątkowa. Nie stracę minuty snu nad stratą tego, co mogłabyś nam powiedzieć. Czasy gangów Erxene skończyły się z momentem, gdy objąłem to stanowisko. Te ścierwa po prostu jeszcze o tym nie wiedzą. Zabrać ją.

Jeżeli Alia spodziewała się jakiejkolwiek okazji do ucieczki w czasie, gdy mieli ją odwiązać od krzesła, na pewno przeliczyła się. Pierwsze, co strażnicy zrobili, to założyli jej na szyję, nadgarstki i kostki grube kajdany. Potem, stopniowo odwiązując ją, przeciągali łańcuchy poprzez obręcz przy stalowej obroży. Gdy skończyli, Alia wyglądała jak baleron gotowy do wędzenia. Ręce wygięte miała z tyłu, łokcie ustawione do zewnątrz a dłonie pomiędzy swoimi łopatkami. W wyniku pętania stopy także znalazły jej się razem, na wysokości pośladków. Wszystkie stawy wołały o pomstę do Otchłani.

Całą drogę do celi strażnicy bezceremonialnie ciągnęli ją za łokcie, przodem do podłogi. Całą drogę do celi Alia musiała walczyć, by w tej pozycji nie uderzać głową o kamienie.

Gdy wrzucili ją do celi i poluzowali łańcuchy na tyle, że Alia mogła stanąć prosto, a klęcząc nawet wyciągnąć ręce do przodu, kobieta nie skupić mogła się tylko na tym, że czymkolwiek wyleczono jej ranę, była jeszcze całkiem daleko od pełnego wyzdrowienia. Strażnicy bez przeszkód opuścili celę i zamknęli za sobą kratę.
 
 
     
Idrin 
Techniczny Mistrz Gry
Manual Anty-vir



Wiek: 35
Dołączył: 11 Lut 2006
Posty: 1093
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2015-06-30, 19:06   

Wróciła do swojej celi, która była jak jej pokój. Mały, ciemny, prosty i bez żadnych okien i z dala od wszystkich. Miejsce, w którym można było się zaszyć na długie godziny zawieszając swoją świadomość w letargu. W ciemnicy wystarczył kawałek choć odrobinę miękkiego łóżka.

Rzucona o kamienną podłogę podniosła się powoli dopiero po paru długich chwilach. Obejrzała skucia i spojrzała na łóżko. Nie wiedziała, czy takie kajdany miała cały czas przy sobie, czy założyli je dopiero na przesłuchaniu. Nie były wygodne lecz nie stanowiły dużego problemu. Nie potrzebowała się przecież ruszać.

Wstała i nie ruszała się przez kolejne parę długich chwil. Dawno nie była wyprostowana i na własnych nogach. Nieco z góry cela wydawała się jeszcze mniejsza, co wychodziło tylko na korzyść. Spojrzała się na pustkę za kratami, których i tak nie można było ruszyć. Była zamknięta i to również jej nie przeszkadzało.

Małymi kroczkami przeszła do łózka i usiadła na nim. Podwijając nogi mogła z podparciem położyć się na zdechłym materacu. W końcu leżała a ból, który ostatnio katował ją w tej samej pozycji, był daleko w pamięci. Mogła z powrotem zawiesić się w swoim letargu nieświadomości.

Jej podejście do własnej siebie było całkowicie obojętne. Bez różnicy była dla niej forma egzekucji. Czy jej głowa zostanie ścięta, tułów rozszarpany, czy całość powieszona - nie było znaczenia. Gdyby zadała sobie pytanie to nie wiedziałaby również, czy chciała żyć, czy musiała, czy był to po prostu nawyk. Zamykając się w swoim pokoju w Anori odcinała się również od jakiegokolwiek analizowania i myślenia.

Motorem, który mógł ją stąd wyciągnąć było wymordowanie wszystkich w karczmie, ze szczególnym zajęciem się Mortalionem i jego jakże uroczej Ralei. Całą reszte miała gdzieś. Gruby Głos mógł ją do tego doprowadzić, lecz równie dobrze mógł spieprzyć całą szansę. Okazja była niezwykła, lecz czy się powiedzie? To w sumie zależało od niego. Alia w swoim pragnieniu zabicia dwójki, była zdana na jego łasnę i nie łaskę.
_________________
If it isn't broken, add more features.
Obecny stan Księgi Podstaw, Księgi Zbrojmistrza.
 
 
     
Khazarid 
Mistrz Gry
Fechmistrz



Wiek: 31
Dołączył: 13 Paź 2008
Posty: 900
Skąd: Łódź
Wysłany: 2015-07-01, 19:26   

Faktycznie, najważniejszym błędem, który popełnił w tej rozmowie kapitan, było odwołanie się do złych pobudek. Ale jak można go winić? Każdy normalny człowiek, słysząc, że choć jeszcze na jakiś czas może odwlec swą egzekucję łapałby się tej szansy jak tonący brzytwy. Pomijając może tych z wrażliwym sumieniem. Ale przecież to właśnie o to chodziło, nie o rodzaj śmierci. Skazaniec przestraszy się sposobu egzekucji na moment przed faktem, nie tydzień wcześniej w celi. Nie, dla Alii miała to być okazja, by koniec swego żywotu przesunąć dalej, ba być może zaznać jeszcze namiastkę wolności, gdyby miała zaprowadzić straż do pewnej karczmy. A nawet najniklejsza szansa na ucieczkę...

Ale kapitan nie znał Alii. Alia nie myślała jak każdy człowiek. Nie potrzebowała wolności, jakby tak dobrze pomyśleć, to i do życia szczególnie nie była przywiązana. Więc Gruby Głos przyjął zdecydowanie złą taktykę.

Powinien podejść do sprawy od strony zemsty. Nie przedłużenie marnego żywota, nie kontynuowanie próżnych nadziei. Ale konkretny cel, taki, który Alia mogłaby postawić przed sobą. I wystarczyło tylko wypuścić ją a sprawa rozwiązałaby się sama.

Tylko kapitan o tym nie wiedział.

Przez następne parę godzin nic się nie działo. Nikt nie zaglądał do lochu. W rogu celi stał kubeł, na wszelkie efekty przemiany materii. Nikt nie przyszedł go opróżnić. W trzewiach bohaterki zaczął odzywać się prawdziwy głód, ale nikt nie przyszedł z żadnym pożywieniem, nawet z miską wody. Pochodnie na korytarzu zaczęły się wypalać.

W końcu w prześwicie krat pojawiła się postać garbusa. Bez słowa wsunął przez prześwit krat, zaraz nad podłogą, małą miskę z wodą. Obok niej rzucił ćwierć bochenka chleba, prosto na zakurzoną podłogę celi. Zniknął z prześwitu wejścia, a zanim Alia przestała słyszeć jego kroki, w lochu pojaśniało. Potem znów nie działo się nic.
 
 
     
Idrin 
Techniczny Mistrz Gry
Manual Anty-vir



Wiek: 35
Dołączył: 11 Lut 2006
Posty: 1093
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2015-07-02, 06:20   

Założenie z jakiego wyszedł Gruby Głos najpewniej zakładało również, że Alia po jakimś czasie pęknie i będzie wykrzykiwać o kolejne spotkanie na którym wszystko z wypiekami na twarzy wyśpiewa. Przewidywania również najpewniej zakładały, że z brzytwą na szyi kłamstwa się nie pojawią. Prosty zabieg psychologiczny, zero zachodu i całkiem prawdopodobne informacje. Co dalej z takowym delikwentem? Do piachu. Tylko marnuje się miejsce w lochu na kolejnych a chleb drogi.

Alia nie podeszła do krat i nie zaczęła wykrzykiwać. Rzecz nie w tym, że jawnie i świadomie się temu postawiła, unosząc dumą. Będąc w swoim letargu nie zastanawiała się nad niczym. Grubemu Głosowi powiedziała, że dostanie to, co będzie chciał gdy zostaną sami. Komunikat był jasny. Nie potrzebowała więcej drążyć. Mógł umożliwić Alii zabicie wybranej dwójki, lecz jeśli nie... Trudno. Innego sposobu nie było a pragnienia, które nie były do zrealizowania nie męczyły jej myśli.

Z opóźnieniem, nie wiedząc nawet jakim, uniosła wzrok do góry, w kierunku krat. Po kolejnych chwilach spojrzała na miskę z wodą i na ćwiartkę chleba. Bezsmakowa papka z przesłuchania została całkiem strawiona a konsystencja wody i chleba... Również zaliczała się do papek, choć bardziej rozwodnionych. Podniosła się do pozycji siedzącej i kucając podniosła wszystko z kamiennej podłogi już przy kratach. Wróciła na łóżko i usiadła na nim.

Miała ciemno i miała spokój. Skoro Grubemu Głosowi nie zależało na tym, co Alia miała do powiedzenia, po co w ogóle ta cała szopka? Swoją drogą mówienie mu czegokolwiek było bez sensu, bo i tak spieprzyłby sprawę po całości. Porównywanie osiągnięć z pustyni do zatłoczonej stolicy było głupstwem. A zadzieranie nosa po złapaniu paru chłystków nad rzeką nie było żadnym atutem w rozpracowywaniu gangów.

Stryczek, czy dekapitacja? Alia w sumie nie miała pojęcia, co robiło się z osobami mającymi takie zarzuty jak ona. Przeżuwanie chleba nie było już bezczynnością, więc w jej głowie pojawiło się to pytanie. Jeśli wszystko na górze szło zgodnie z planem nie musiała długo czekać, by otrzymać odpowiedź.

Pustą miskę odłożyła przy łóżku a po paru chwilach wróciła do swojej pozycji.
_________________
If it isn't broken, add more features.
Obecny stan Księgi Podstaw, Księgi Zbrojmistrza.
 
 
     
Khazarid 
Mistrz Gry
Fechmistrz



Wiek: 31
Dołączył: 13 Paź 2008
Posty: 900
Skąd: Łódź
Wysłany: 2015-08-12, 21:58   

Gdyby zależało to tylko od woli i nastawienia Alii, siedziałaby tak pewnie jeszcze i wiele godzin. Jednak wymęczony organizm sam lepiej wiedział, co było dla niego dobre, a bohaterka nawet nie zauważyła momentu, gdy zmorzył ją sen.

Gdy Alia obudziła się, pochodnie na korytarzu płonęły znów pełnym ogniem. Pod wejściową kratą znów leżała ćwiartka chleba. Miski z wodą nie było, była za to pusta... wczorajsza? Tak, mogła minąć noc. Albo i nie, może jeszcze był ten sam dzień? Albo i drugi z kolei. Skąd można było to wiedzieć? Nie było stąd widać przecież żadnej wieży zegarowej... ba! nie było widać światła słońca! Nie dochodziły do uszu dzwony obwieszczające kolejne godziny. To samo w sobie wiele mówiło o umiejscowieniu lochu.

Ale uwagę Alii przykuło raczej coś innego, niż ochłap pożywienia i brak wody. W prześwicie kraty stał znany jej kapitan straży. Z założonymi rękoma przyglądał się bohaterce, twarz jego nie zdradzała o czym myśli. Wciąż miał przy sobie swą zdobyczną broń, którą tak się chwalił, wciąż ubrany był, jakby za chwilę czekała go kolejna wyprawa, miast papierkowej roboty.

Stał milczący, widocznie czekając na to, cóż pocznie jego więzień.
 
 
     
Idrin 
Techniczny Mistrz Gry
Manual Anty-vir



Wiek: 35
Dołączył: 11 Lut 2006
Posty: 1093
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2015-08-19, 19:12   

- Lubisz sobie popatrzeć, czy tylko dalej unosisz się swoją nieomylnością? - odpowiedziała od niechcenia na chwilę unosząc swój wzrok w jego stronę. Cały czas leżała na łóżku, nie ruszając się zbytnio. Zamknęła oczy i oddychała spokojnie tak, jakby nie miała żadnych gości.

- Może się martwisz o mnie? Jeśli tak, to niepotrzebnie. Lubię małe ciemne pomieszczenia i nie lubię jak ktoś mi w nich przeszkadza. Równie dobrze możesz przyjść dopiero na egzekucję. Szkoda tylko tej leczniczej mikstury. Nie przydała się do niczego sensownego.

Zamilkła na parę oddechów.

- Stoisz tu oczekując nagłej zmiany i mojego błagania o litość...? Wydzierania się i walki o dodatkowe chwile życia?

- Powiedziałam już, że dostaniesz czego chcesz tylko jeśli będziesz sam. Bez żadnych świadków, bez magi i z pewnością nie w tym budynku. Nie myślałam, że będę musiała się powtarzać.
_________________
If it isn't broken, add more features.
Obecny stan Księgi Podstaw, Księgi Zbrojmistrza.
 
 
     
Khazarid 
Mistrz Gry
Fechmistrz



Wiek: 31
Dołączył: 13 Paź 2008
Posty: 900
Skąd: Łódź
Wysłany: 2015-08-23, 19:36   

Słowa bohaterki nie wywołały u człowieka żadnej reakcji. Zachowywał się, jakby w ogóle nic nie słyszał. Nie oderwał od niej wzroku, nie ruszył palcem, nie drgnął mięsień jego twarzy. Dał bohaterce się wygadać, po czym sam przemówił.

- Ten loch jest pusty i szczelny - zaczął, mówiąc cicho i spokojnie. Patrzył się Alii prosto w oczy, twarz miał bez wyrazu. - Za ścianą znajduje się loch, w którym właśnie przesłuchiwany jest więzień. Słyszysz jego krzyki?

W celi było całkiem cicho. Nawet nadludzki słuch bohaterki nie był w stanie wyłapać żadnych dźwięków zza grubych murów. Gruby Głos po krótkiej chwili uznał, że odpowiedź ze strony Alii nie jest potrzebna.

- Nie ma w tej części innych więźniów, Bol właśnie wyszedł za potrzebą i długo nie wróci, biedak ma problemy. Przez drzwi lochu nie byłoby słychać królewskiej orkiestry. Nie jestem magikiem i magicznych przedmiotów przy sobie nie mam. Dopóki mnie nie przekonasz nie wyjdziesz z tego budynku wcześniej niż na egzekucję. Tak się przedstawiają fakty. A teraz słucham.
 
 
     
Idrin 
Techniczny Mistrz Gry
Manual Anty-vir



Wiek: 35
Dołączył: 11 Lut 2006
Posty: 1093
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2015-10-16, 10:55   

- Przekonać cię? - zdziwiła się Alia. - Do czego? Do tego byś puścił mnie wolno, gdy wyśpiewam wystarczająco dużo? Na prawdę? Wypuścisz kogoś, kto zaszlachtował prawie tuzin ludzi w ciągu niespełna tygodnia? Przecież to nie jest w twoim stylu.

Alia nie potrzebowała kontaktu wzrokowego z jegomościem. Leżała rozluźniona na pryczy wpatrując się w sufit. Konwersacja była w sumie całkiem wygodna, choć na dłuższą metę, mogło wyglądać, że oszalała dokumentnie i gada sama do siebie.

- Nie mam cię do czego przekonywać. Sam musisz dojść do pewnych wniosków. Nie będziesz z nich zadowolony ale wtedy będzie już za późno. Zrozumiesz, że aby zniszczyć tak zorganizowany gang łotrów musisz poznać ich w całości... Dokładnie, od początku do końca. Dopiero wtedy będziesz w stanie to zrobić. I zorientujesz się, że stałeś się jednym nich.

- Wyglądasz na zdeterminowanego. Zatem... Każdy łotr wie, że teren jest rozdzielony na rodziny, gangi. Każdy z nich jest odpowiedzialny za swój rewir i zaborczy co do niego. Nie pozwala się na działania innych gangów na swoim podwórku, a nawet na ich obecność. Każdy ma swoją dziuple, choć są tereny wspólne. Chociażby... Czarny rynek.

- Największym mankamentem, i wspólnym wrogiem zarazem, jest psiarnia. Trzymanie ich z dala jest wymagające a tutaj - niemożliwe - tak samo jak ich przekupienie. Dlatego wchodzi się w ich szeregi, co przynosi jeszcze więcej korzyści.

- Dzięki wtykom przemyt staje się dziecinnie prosty. Rozpoznanie terenu banku jest formalnością a przed samym skokiem jedynie należy upewnić się, by nie było w środku żadnego swojego.

- Byłeś ciekawy imion... Ci, którzy napadli na bank, a których nie wpuściłam do skarbca, są kierowani przez Moltaliona. Drow, o niezwykle jasnej jak na nich karnacji i strasznie ochrypłym głosie. Przy nim się kręci Ralea, elfka. Te imiona są rozpoznawane przez innych. Też jest jakiś Hogan, mag który odpowiadał za zabezpieczenia skarbca.

- Chciałeś miejsc... Melina Moltariona jest w jednej z karczm. W bocznej sali dla wybranych jest klapa z niewidzialnym uchwytem. Całkiem ciekawe rozwiązanie. W piwnicach zbierają się na posiedzenia. Niestety musisz mi wybaczyć, nazwa wypadła mi z głowy. Na szczęście jeszcze wiem gdzie jest.

- Widzisz? Nic konkretnego, co mogłoby na prawdę się przydać, jeśli chcesz ich dopaść tak, jak masz to w zwyczaju.

- W sumie... To tyle z podstawowej teoretycznej lekcji. Jak nauczysz się więcej, dostrzeżesz prawdziwe i skuteczne możliwości pozbycia się ich. Niestety musisz się śpieszyć, lub szukać innego nauczyciela. Tak się składa, że mam ograniczony czas - zakończyła podnosząc wzrok na jegomościa. Na jej twarzy zagościł lekki mściwy uśmiech.
_________________
If it isn't broken, add more features.
Obecny stan Księgi Podstaw, Księgi Zbrojmistrza.
 
 
     
Khazarid 
Mistrz Gry
Fechmistrz



Wiek: 31
Dołączył: 13 Paź 2008
Posty: 900
Skąd: Łódź
Wysłany: 2015-10-28, 20:28   

Gdy Alia skończyła swoją "lekcję" na twarzy zaczął pojawiać się uśmiech.

- A widzisz - powiedział i teraz uśmiechnął się już całkiem. Nie było w tym żadnej wesołości, szczęścia ani nawet sympatii dla bohaterki. Gruby Głos wyglądał raczej jak wilk, szczerzący kły na chwilę przed tym, jak skoczy na swoją ofiarę. - A już myślałem, że jednak nic nie wiesz. Że zgarnęli cię z ulicy i sprawiasz dobre pozory, żeby dłużej pożyć. Ale tych imion nie znałabyś z ulicy... Tak jak i ja ich stamtąd nie znam. Dobrze!

Mężczyzna rozejrzał się wokół siebie, na chwilę zniknął z prześwitu drzwi, żeby wrócić z małym stołkiem. Posadził się przed kratą celi Alii.

- Tak... podejrzewałem tałatajstwo wśród nas, liczę, że żaden nie dołapał się wysokiej rangi. Ale wątpię, to w połączeniu z wspomaganiem przestępstw musiałoby być niezwykle trudne... a najmądrzejsi są tam, planują i żyją za skradzione pieniądze, nie tu, ryzykując szyję.

- Ja wiem, że ty wiesz, że chcę wiedzieć, która to karczma. Wiem też, że myślisz, że i tak nie poprawisz swojej sytuacji. Więc może zataisz nazwę tej karczmy, żebyś musiała nas tam zabrać, a potem uciekniesz. Nie? Nie brzmi znajomo? Oj, to pewnie coś innego wymyśliłaś, chociaż pewnie i tak nie wierzysz w to, że zadziała. Albo i już zrezygnowałaś, ale przecież nie pomożesz straży miejskiej, prawda? No to słuchaj co ja mam ci do powiedzenia. Nic mnie nie obchodzisz. Tak samo będę się czuł, jeśli zawiśniesz tak, jak powinnaś, czy wyjdziesz stąd cało. Takich jak ty jest aż za dużo, i usunięcie jednej wszy nic mi nie da. Ale gdyby dostać w łapy jedną z tych... rodzin. O, to już zrobi różnicę. Na tak wiele różnych sposobów... Ale nie to powinno cię interesować. Interesować powinno cię to, że mam w dupie, czy w trakcie nalotu na tę ich karczmę zniknie gdzieś moja informatorka. Nie będę jej ścigał, bo nie będzie mi do niczego potrzebna. Oczywiście jeśli to, co powiesz okaże się prawdą i zaprowadzisz nas do właściwego miejsca. Jeśli nie... cóż, mściwy ze mnie dupek.

Człowiek wstał, odstawił stołek gdzieś pod ścianę i wrócił przed drzwi celi.

- Albo możesz zawisnąć przed następnym świtem. Twój wybór.
 
 
     
Idrin 
Techniczny Mistrz Gry
Manual Anty-vir



Wiek: 35
Dołączył: 11 Lut 2006
Posty: 1093
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2015-11-10, 12:22   

- Wybór... - powtórzyła uśmiechając się do sufitu. - Też nie ja go dokonuję. Wybierasz ty. Lecz z wyborami problem jest taki, że niektóre mogą być błędne. A ty... Uparłeś się na tą karczmę. Jest całkowicie nieistotna. Chcesz na nich zapolować na ich własnym terenie, w ich własnej dziupli? Tak nie wygrasz, bo nikomu wcześniej się to nie udało. I nie chodzi tutaj osoby, tylko o metodę. Potrzebujesz więc kolejnej lekcji.

- Zatem... Każdy łotr wie, że bezpośrednie starcie jest największym wrogiem. Jest to ostateczność którą podejmuje się tylko gdy ma się przewagę na granicy pewności. Bo pewnym nigdy być nie można, zawsze może pójść coś nie tak. Dlatego łotr używa podstępu. Jest to znacznie skuteczniejsze i opłacalne. Nikt nawet nie musi być świadom czyja była to sprawka.

- Zapomnij o tej karczmie. Zmarnujesz tylko szansę. Byłaby szkoda... - przerwała na dłuższą chwilę zagłębiając się w swoją myśl.

Po czasie Alia podniosła się siadając na pryczy. Spojrzała przelotnie na kajdany krępujące jej ruchy, lecz bez większego przejęcia powstała i podeszła do krat. Z metalowym szczękiem ogniw łańcuchów objęła spokojnie dłońmi kraty.

- Myślisz, że napadłam na ten bank dla pieniędzy? - zadała pytanie po czym pokręciła powoli głową udzielając tym samym odpowiedzi. Mówiła niezwykle spokojnie. - Nie zrobiłam tego dla złota. Zrobiłam to, by zniszczyć życie tym, których nienawidzę. By wytrącając jeden konkretny element zburzyć całość. Oglądać pogorzelisko. Ot tak. Niektórzy po prostu chcą patrzeć jak świat płonie... Ja jestem jedną z nich.

- Myślisz, że boje się powieszenia? - zadała pytanie i ponownie pokręciła powoli głową. - Czekam na nie. Od dawna jestem martwa... Po prostu nie znalazł się taki, który zdołałby mnie dobić. Nie wiesz nawet ile uprościłoby to spraw i rozwiązało problemów. Ucieczka od życia wydaje się być na nie jedynym rozwiązaniem - dodała cicho. - Lecz szkoda byłoby nie skorzystać z szansy podziwiania takiego widowiska...

Puściła kraty cofając dłonie. Wróciła krok do środka celi zawieszając wzrok na kolejną dłuższą chwilę.

- Nie powiedziałam tobie jeszcze o jednej rzeczy. Wszystkie tutejsze gangi panicznie boją się wojny. A ta najprościej rodzi się z zemsty. Moltalion wykonał skok nie na swoim terenie. Będą chcieli wyrównać porachunki. Jeśli chcesz ich dopaść - bądź łotrem. Wykorzystaj to używając podstępu. Użyj gangów, by polowali sami na siebie. Gdy osłabną od upuszczonej krwii jednym uderzeniem rozbijesz je wszystkie.

- Znam jednego z rewiru banku. Wystarczy suknia, sakwa złota na zachętę i niepodważalny dowód, że skok się udał, lecz władza z obawy przed krachem finansowym zataiła to. Ustawi się cała kolejka, by rzucić się na skarb drowa, bo wszyscy będą poszkodowani. Do tego będziesz musiał mnie jutro powiesić. Tkliwa scenka wystarczająco uśpi czujność i pozwoli na większą swobodę działania. Twoja głowa w tym jak to przeżyje.

Alia odwróciła się do Grubego Głosu.

- Możesz być łotrem i dopaść ich wszystkich, albo spieprzyć to robiąc po swojemu. Twój wybór.
_________________
If it isn't broken, add more features.
Obecny stan Księgi Podstaw, Księgi Zbrojmistrza.
 
 
     
Khazarid 
Mistrz Gry
Fechmistrz



Wiek: 31
Dołączył: 13 Paź 2008
Posty: 900
Skąd: Łódź
Wysłany: 2015-11-29, 21:04   

Cień uśmiechu przemknął przez twarz mężczyzny, gdy Alia zaczęła mówić o wojnie między gangami. Parę razy kiwnął głową, gdy bohaterka wykładała szczególnie celną uwagę.

- Zaiste - rzekł, gdy już kobieta skończyła swój wywód. - Wybór jest tak naprawdę mój. Nie mylisz się. Masz także rację co do wielu innych rzeczy. Wszystko to tylko opiera się na owym stwierdzeniu, że napad został wykonany przez tę grupę na obcym terenie. Ale załóżmy, że ci uwierzę. Nie ma w tym żadnej szkody. W końcu, jeśli nie wybuchnie żadna wojna, dalej mógłbym przetrzebić liczbę tych łotrów czyszcząc wspomnianą karczmę. Coś jeszcze przyszło mi dzięki tobie na myśl... I tak chcę, żebyś wskazała mi tę kryjówkę.

Gruby Głos zamilknął na jakiś czas, widocznie pogrążony w myślach. Ewidentnie pomysły, które przedstawiła mu Alia, były dla niego całkiem obce. A przynajmniej na pewno nigdy się nie zastanawiał nad innym kursem działań, niż ten, do którego był przyzwyczajony. Kto wie, może w tej chwili narodził się pierwszy prawdziwie myślący kapitan straży? Cóż bohaterka uczyniła najlepszego?

- Za wskazanie tego człowieka byłbym skłonny cię wypuścić - powiedział w końcu. - Są tylko dwa pytania. Jak zamierzasz tego dokonać? Musiałbym wypuścić cię z celi, a dopóki twoja pomoc nie okaże się prawdziwa, nie mam zamiaru puszczać cię wolno. W kajdanach na ulicy wzbudzisz sensację, i każdy dość poinformowany poczuje pismo nosem. Kto wie, może nawet, jako informator, nie wrócisz w jednym kawałku do swojej celi. Co ty na to? Jaki jest twój plan?
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group