TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Otwarty przez: Farewell
2015-05-15, 17:19
Dwunastu gniewnych elfów
Autor Wiadomość
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2015-05-21, 02:31   

Usadowił Koleusa z powrotem na ławie. Podsiadł się zaraz obok niego, by móc w razie czego asekurować.

Był słaby. Ledwo trzymał się w pozycji pionowej, nie mówiąc już o jakości i częstotliwości wypowiadanych słów. Wyjątkowo zatęsknił za opuszczonym niedawno łóżkiem.

- W szafie, a, tak - Ranjii uśmiechnął się, spojrzał na niemrawego starca, a potem wybuchnął śmiechem. - To pomysł Theonna. Dziewka myślała, że ma się za nie wiadomo kogo, że zdoła się przed nami ukryć. Przed nami, przed Szponami! Daliśmy jej więc to, czego chciała. Zostawiliśmy ją w tej szafie, chociaż słychać ją było doskonale, a i czuć, nawet od razu, bo nie tylko fekaliami, ale i strachem pokój począł cuchnąć. A potem napatoczyłeś się ty i Kreo zażądał, by ci ją "zostawić", by zobaczyć, co z nią zrobisz.

- Teraz chyba jednak zabawa w kotka i myszkę dobiegła końca - skwitował starzec, popijając mocno ziołowy wywar, pachnący jeszcze intensywniej, niż cała ta kobieta i zbita pod nią niedawna zawartość jej organizmu. - Ale jej śmierć już zostaw nam. Sam ledwo co na półdupkach się trzymasz, musisz wypocząć.

- Dokładnie - przytaknął drugi z nich z lekkim, szelmowskim uśmieszkiem, a paskudna blizna ciągnąca się od ucha do kącika ust tym bardziej się przy tym geście uwypukliła. - Na razie powinieneś jeszcze odpoczywać. Swoimi rzeczami się nie przejmuj, są w dobrych rękach. Ale tak naprawdę trzymamy je jako gwarant tego, że po uratowaniu ci skóry nie zdecydujesz zwyczajnie dać nogi. Przysługa za życie, to chyba uczciwa oferta?

- Planu naszych działań znać nie musisz - podjął po chwili. - Dopiero gdy będą bezpośrednio brać twoją osobę pod uwagę, to wszystko ci powiemy. A że póki co słabyś jak zbożowy łan, to wystarczy ci się kurować i dać się nam pod opiekę. Innego zresztą wyjścia chyba tu nie widzę.

Tutaj trafił w sedno. Świat jeszcze raz zawirował i Koleus o mało co by nie spadł, ratowany jedynie przez szybką interwencję młodszego z elfów, nieoficjalnego przywódcę bandy.
 
 
     
Iskander 
Śmiałek



Wiek: 33
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 696
Wysłany: 2015-05-21, 12:28   

Koleus był zbyt zmęczony by przemyśleć całą tą zagrywkę z kobietą. Czuł jednak, że lepiej nic przed nimi nie ukrywać bo nigdy nie wiadomo kiedy znów wystawią go na próbę. Widać było, że lubią mieć kontrolę nad wszystkim i być pewnym co do osób którymi się otaczają.

-jeśli dacie mi zanurzyć moje kolce we krwi spokrewnionej z tymi którzy pozbawili mnie ucha- zrobił sobie przerwe gdyż czuł tak dobrze znaną mu potrzebe -pozwolę w pełni mną kierować- uśmiech zagościł na jego twarzy wraz z wizją mordów jakich chciał się dopuścić.

-teraz wybaczcie ale chyba musze odpocząć- podniósł obolałą głowę i szukając pomocy zapytał -gdzie mógłbym to zrobić? -
_________________
Cierń

Świat wspiera się na czterech filarach - Na naukach mądrych, na sprawiedliwości wielkich, na modlitwach prawych i waleczności dzielnych.
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2015-05-25, 20:32   

Ranjii odchylił głowę do tyłu i zaśmiał się. Nim przywrócił się do stanu początkowego, starszy z elfów odpowiedział:

- Chyba byłoby to... problematyczne - splótł kościste, powyginane wiekowe palce i począł nimi przebierać w powietrzu, na wysokości mostka. - Bo jeśli mnie pamięć nie myli, to ludzie ci pochodzili właśnie od tego paniczyka, któregoś był zabił.

- A następny oddział - dodał Ranjii - jak już się zjawi, to w dziesięciokrotnie większej przewadze. Nie nam wychodzić im na spotkanie, Koleusie. Jeszcze nie w tym momencie. Na wszystko nadejdzie czas, o czym sam się wkrótce przekonasz. A póki co - złowił kątem oka nadciągających elfów - nie mitrężmy.

Pomógł mu wstać. Świat zawirował, nogi zamieniły się w watę. W ustach miał sucho, a w głowie wysoki pisk, przechodzący z brakującego ucha do środka czaszki. Zagryzł zęby z bólu aż zatrzeszczały.

- Przyzwyczaisz się - mruknął Ranjii, sięgając wolną ręką do długiej blizny na policzku. - Sam zobaczysz. Ból tworzy charakter elfa. Bez własnego doświadczenia bólu, jesteśmy w stanie zacząć myśleć, że śmierć nas nie dotyczy. Że tylko ten po drugiej stronie miecza ma prawo zakończyć swój żywot.

- Znowu zaczynasz mędrkować - rzekł jeden z cierniowych elfów, nagle zjawiając się obok nich. Jego jasnożółte, niby jak słoma włosy były suche i postrzępione, niemniej nadawały całości wyrazu. Koleus skojarzył go. Był to ten elf, który pokazał mu "trofeum", naszyjnik z jego własnego ucha.

- A ty znowu się czepiasz, Shanti.
 
 
     
Iskander 
Śmiałek



Wiek: 33
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 696
Wysłany: 2015-05-28, 18:52   

Może kiedyś się przyzwyczai, ale jego obecny stan dawał mu się we znaki nie tylko fizycznie ale i wywoływał fale negatywnych emocji. Był po prostu zdany na łaskę elfów i nie mógł nawet sam chodzić. Dopiero teraz prowadzony przez Ranjjiego poczuł jak musiał wyglądać z ich perspektywy. Jak piąte koło u wozu.

-Shanti.- powtórzył i podniósł wzrok w stronę elf który się zjawił. Dopiero po krótkiej chwili zorientował się, że powiedział to na głos i zaraz dodał - Masz może jeszcze moje ucho?- znów zrobił sobie przerwe na oddech -Chciałbym je mieć-
_________________
Cierń

Świat wspiera się na czterech filarach - Na naukach mądrych, na sprawiedliwości wielkich, na modlitwach prawych i waleczności dzielnych.
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2015-06-06, 13:19   

Elf zwany Shantim uśmiechnął się.

- Hm... Pewnie, w końcu to twoje ucho - rzekł, po czym sięgnął do sakiewki przy pasie, i w akompaniamencie burzy brzęczących monet wyciągnął z niej czerwone zawiniątko. Ucho dalej było pokryte zakrzepłą krwią, a sznurki splątane były w nieładzie.

Koleus na sam widok poczuł się słabo. Świat znowu zawirował, czy to z powodu wyczerpania, czy z tego, że na sam widok ucha mimowolnie powrócił myślami do przeszłości, do momentu wydarzenia. A może jedno i drugie.

- Ko... Koleus?


* * *



Nie pamiętał dokładnie, co działo się w międzyczasie. Jego świadomość powracała rzadko i niechętnie do świata rzeczywistego. Pamiętał, że powodującymi konwulsję żołądka uderzeniami był fakt, że w pewnym momencie przerzucili go przez konia i wieźli jak wór zboża. Że ciągle o nim rozmawiali, chociaż w mentalnym limbie nie mógł wiedzieć, co takiego. Kojarzył, że jechali długo, a dopiero pod wieczór zwleczono go z konia i zaprowadzono w miejsce, w którym leżał już aż do przebudzenia.

I podobnie jak w wiejskiej chacie, tutaj także obudził się w prymitywnym łóżku, sam i ze świeżymi, niezwykle drapiącymi opatrunkami owiniętymi wokół głowy. Ale to wszystko, co podobne było do poprzedniej lokacji. Przede wszystkim było chłodno - elf poczuł to w pierwszej kolejności. Gdy otworzył oczy i rozejrzał się, zauważył, że znajduje się nie w chacie, nie w żadnym budynku nawet, a w jaskini. Małym pomieszczeniu wychodzącym jednym tunelem do innego, niewidocznego z miejsca, w którym leżał Koleus.

Oprócz skalnych ścian i paskudnych ciemności, rozjaśnionych jedynie niewidocznym źródłem światła bijącym zza wyjścia na dalszy, skalny korytarz, Koleus dostrzegł też standardową misę z nieprzyjemnie pachnącą, brunatną wodą, zużyte i ciśnięte w kąt zwitki bandaży oraz kubek z jakimś płynem, którym pewnie poili go, gdy był nieprzytomny.

Czuł się wyjątkowo dobrze. Głową nie bolała go prawie wcale, a jedyne co pozostało, to nieprzyjemny, nieustępliwy pisk pod czaszką. Wydawało mu się, że słyszał głosy dobiegające z dalszych segmentów jaskini, lecz nie mógł być tego pewien. Było mu chłodno, lecz nie zimno. Głównie z powodu skór, którymi został przykryty aż pod szyję. I opatrunki drapały go niemożebnie, jednakowoż zdawało się to być tak marginalną sprawą, że jedynie godną zignorowania.
Ostatnio zmieniony przez Farewell 2015-06-06, 18:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Iskander 
Śmiałek



Wiek: 33
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 696
Wysłany: 2015-06-06, 14:15   

Powoli zaczął się przyzwyczajać do takich powrotów do świadomości. Przez pierwsze kilka chwil nawet nie drgnął bojąc się utraty ciepła. Kompletnie nie potrafił przewidzieć jak jego organizm się zachowa w obecnym stanie. Niby czuł się już lepiej, lecz to mogło być tylko pozorne.

Drażnił go ten stan.

Po krótkie chwili poruszył się, by pomagając sobie rękami podnieść się do pozycji siedzącej. Tu znów czekała go krótka przerwa, żeby z tej pozycji obadać miejsce w którym się znajdował.

Po zapoznaniu się z otoczeniem owinął wokół siebie skóry i ułożył się do medytacji. Zawsze to robił by w każdej chwili mógł swobodnie skorzystać z pomocy kolców.

Na razie nie zapowiadało się, by miał coś ciekawszego do roboty. Zatem jeśli nikt mu nie przeszkodzi ułoży się, zamknie oczy i wyciszy, by odnowić w sobie swój magiczny potencjał.
_________________
Cierń

Świat wspiera się na czterech filarach - Na naukach mądrych, na sprawiedliwości wielkich, na modlitwach prawych i waleczności dzielnych.
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2015-06-06, 20:50   

Koleus długo zwlekał przed odrzuceniem ciepłych skór. Gdy jednak to zrobił, chłód bijący od ścian orzeźwił go na tyle, by mógł na dobre wyrwać się z sennych mar. Od razu zrozumiał, dlaczego tak dotkliwie odczuwał lokalną temperaturę. Był nagi, odziany jedynie w bieliznę. Rozejrzał się, ale nie zauważył niczego do ubrania, co mogło zostać pozostawione przez elfów. Zresztą, samo rozglądanie się na wiele się nie zdało; nie dostrzegł w jaskini niczego nowego, godnego uwagi.

Zdecydował więc wyciszyć się, oddać się medytacji. Usiadł na łóżku, które w rzeczywistości było jedynie prostą drewnianą konstrukcją, drewnianym blokiem z wyłożonymi na nim kocami i skórami. Takie posłanie, mimo swojej prymitywności było jednak niesamowicie wygodne.

Wyciągnął dłoń po skóry, a wtedy poczuł, że coś obija mu się o klatkę piersiową. Spojrzał w dół. I zamarł.

Wokół szyi obwiązany miał rzemyk, z obciążnikiem na końcu. Z jego uchem. Brzydkim, pomarszczonym i czarnym od krwi.

- O, już wstałeś!

Koleus nawet nie zauważył, kiedy czerwony elf pojawił się koło łóżka. Znał go. To był ten, którego ujrzał jako pierwszego, i który zwlekł go z drzewa. Młody, ciemnowłosy chłopiec, który tylko wzrostem mógł przypominać chłopca. Na próżno można było szukać maślanego, głupawego spojrzenia typowego dla osób dopiero co poznających świat. Na jego miejscu zagościł figlarny uśmieszek i błysk w oku, przypominając pod tym względem Theonna, z tą różnicą, że wyraz twarzy tego drugiego wzbudzał lęk i niepewność, natomiast uśmiech chłopca - jedynie swawolę.

Niósł naręcze ubrań, w tym tych, które wyniósł z chłopskiej chaty. Ubrania były czyste w stopniu umiarkowanym. Położył je na łóżku i parsknął śmiechem.

- Ładnieśmy się zapoznali, elfie! Ach, ale przynajmniej widoki był niezłe, co nie? A swoją drogą ładny wisiorek, do twarzy ci z nim, ha, ha! No, a teraz ubieraj się i chodź, idziemy!
 
 
     
Iskander 
Śmiałek



Wiek: 33
Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 696
Wysłany: 2015-06-06, 21:52   

Koleus odpowiedział uśmiechem chłopakowi.

Ucho było symbolem tego, co go spotkało i tego co sprawiało, że jeżyły mu się włosy a pięści zaciskały mimowolnie. Przypominały mu ból i strach którego doświadczył.

Chwycił sznurek i podniósł ucho by lepiej mu się przyjrzeć - Mam na imię Koleus- powiedział jeśli tamten nie zdążył odejść. -Dzięki za rzeczy, już wstaję-

Jak powiedział tak też zaczął czynić. Puścił ucho, w cale nie napawało go obrzydzeniem i nie czuł wstrętu czując jego dotyk. Wręcz przeciwnie. Kawałek jego samego wrócił do właściciela, martwe i zdeformowane ale we właściwych rękach.

Podniósł się z łóżka i sięgnął po to co mu dano, z zamiarem odziania się. Będąc gotowym doda -Zatem chodźmy-.
_________________
Cierń

Świat wspiera się na czterech filarach - Na naukach mądrych, na sprawiedliwości wielkich, na modlitwach prawych i waleczności dzielnych.
 
 
     
Farewell 
Mistrz Gry
Król Słońce



Wiek: 32
Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 1876
Skąd: Zabrze
Wysłany: 2015-06-07, 02:13   

Chłopiec nie zamierzał odejść. Widocznie czekał, aż Koleus pospiesznie powstanie, ubierze się i pójdzie za nim. A ceremonia ta trwała długo, ale krócej, niż poprzednio. Ból, magicznie uśmierzony, już tak nie przeszkadzał. Założył pierwszy lepszy lniany strój, możliwie najprostszy i najbardziej chłopski, jaki dane mu był kiedykolwiek nosić. Pod stosem ubrań wyszukał także prowizoryczne i wyjątkowo wytarte buty z czegoś, co mogło być skórą najniższej możliwej jakości. Ale buty to buty, a ziąb bijący z ziemi odejdzie w zapomnienie.

- Wiem, jak się nazywasz - odparł zadziornie chłopak. - Ale za to ty nie wiesz, jakie jest moje miano! Jestem Mały Syd. No, to skoro wszystko między nami jasne, to za mną!

Poszli. Koleus czuł satysfakcję z możliwości spokojnego, niewyczerpującego chodu, innego niż poprzednio, gdzie obraz ciągle migotał mu przed oczami, a nogi ciążyły tragicznie. Weszli w wąski, szeroki na dwie osoby korytarz, i szli nim kilkanaście sekund. Po drodze mijali parę innych odbić w lewo tudzież w prawo, które mimo wszystko wyglądały na naturalny twór, patrząc na nierówności w podłożu i krzywiznę ścian. Koleus obejrzał się i zobaczył, że tunel ten nie kończył się na "jego" pomieszczeniu, a poszerzał się i prowadził dalej, w nieznane i nieoświetlone rejony.

A potem wkroczyli do zaskakująco olbrzymiej jaskini, tak długiej i szerokiej, że dopiero po paru sekundach można było dostrzec kamienne ściany, schowane za masywnymi stalaktytami, stalagmitami i stalagnatami. Tych ostatnich było trzy, a były one przy okazji najgrubsze ze wszystkich i najbardziej przykładały się do urozmaicania jaskiniowego krajobrazu. Z perspektywy Koleusa ułożone były w odwrócony znak "V", a w środku znajdowało się duże, obecnie płonące, ognisko. Z dymiącym kotłem zatwierdzonym nad płomieniami.

Czekali na niego. Prawdopodobnie, bo prócz siedzenia wokół ogniska na podstawionych kłodach i stołkach, nie wyglądali na zajętych czymkolwiek istotnym. Jedenastu elfów, każdy bardziej wyrazisty od innego. Byli ci, których zdołał już poznać, ale i ci, których widział drugi raz na oczy, albo i nawet pierwszy, zakładając, w jakim stanie był po przestawieniu mu się całej drużyny i patrząc po tym, jakie warunki oświetleniowe wtedy panowały.

Mały Syd zatrzymał się na kilka kroków przed nimi, to samo uczynił więc Koleus. Chłopiec następnie szybko podreptał w stronę jedenastki, odwrócił się w stronę Krwawego i założył ręce na piersi. Na przód grupy wyszedł Ranjii.

- Nadszedł czas, by wyjaśnić ci parę rzeczy. Znajdujesz się obecnie w naszej kryjówce. Nie jesteś tu więźniem, lecz nie jesteś także gościem. Innymi słowy, będziesz stosował się do naszych poleceń.

- Nie wolno ci wychodzić poza jaskinię - rzekł ktoś z tyłu, nieznany Koleusowi elf. - Zresztą, to nie byłoby wskazane i tak. Nim się obejrzysz, patrole znajdą cię i złapią, a ty wyjawisz im naszą kryjówkę.

- W tym świecie nie ma nic za darmo - kontynuował Ranjii. - Za życie można zapłacić tylko śmiercią. Dlatego gdy tylko powrócą ci siły, będziesz musiał uregulować dług. Dopiero wtedy będziesz mógł stąd odejść, nie prędzej.

- A ty znowu, Ranjii, poezję wygadujesz - zarzucił mu Shanti. - Nie można prościej? Bez nadmiernego gadania? No, Koleus, tedy słuchaj. Będziesz u nas jadł i pił, a potem pójdziesz zabić... kogoś, kogo ci wskażemy. Myślę, że to uczciwa oferta za uratowanie ci życia.

- Dobra, gadanie gadaniem - rzekł niskim tonem najszerszy i najpotężniejszy z elfów, łysy i muskularny, stojący przy kotle i merdający warzechą - a żarcie już gotowe. No, dawać miski, możemy równie dobrze porozmawiać przy jedzeniu.

- Słuszna uwaga - przytaknął Kruk, ceremonialnie oblizując wargi. - Usiądź z nami, Koleusie.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group