TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: DaMi
2013-08-09, 11:16
Za garść denarów
Autor Wiadomość
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-10-03, 21:21   

Mężczyzna wykrzywił się pod nosem w dziwacznej parodii uśmiechu.

- Na to ostatnie bym nie liczył – powiedział.

Spławik zanurzył się gwałtownie pod powierzchnię wody. Kornelius odczekał kilka sekund aż szamocząca się u haczyka ryba dobrze wbije się w żelazo, po czym delikatnymi, ostrożnymi ruchami dłoni zaczął kręcić kołowrotkiem. Ryba walczyła ze swoim losem, lecz jasnym było, iż znajduje się na straconej pozycji. W przeciągu kilkunastu sekund była już na brzegu.

- Przyjmę cię na swojego ucznia – dodał nie od razu – będę miał jednak jeden warunek.

Złapał rybę, delikatnie zdejmując ją, wciąż szamoczącą się z haczyka. Następnie szybkim, zdecydowanym ruchem uderzył jej łbem o ziemię, ogłuszając ją.

- Twój miecz. Nie chcę go widzieć nigdzie w pobliżu. Schowasz go w mojej spiżarni i nie tkniesz przez cały okres nauki. Nie będę pytał w jaki sposób wszedłeś w posiadanie czegoś podobnego ani co zamierzasz z nim uczynić. Nie będę jednak tolerował podobnego przedmiotu pod swoim dachem.

Ervin poczuł, jak jego ciało pokrywa się gęsią skórką nie wynikającą bynajmniej w przebywania po szyję w lodowatej wodzie.

Mężczyzna wstał z brzegu zbierając połów.

- Wysusz się. Śniadanie będzie za pół godziny – rzekł po czym ruszył w stronę chaty.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-10-03, 23:26   

Nie wiedział co powiedzieć. Udało mu się. Myślał, że dłużej będzie musiał przekonywać Korneliusa do nauki. Zresztą, czemu tak naprawdę chciał u niego zostać? Nie nauczy go machać mieczem, nie da mu nic, co mógłby wykorzystać w walce. Wydawało mu się, że to jest dla niego ważne - sprawność fizyczna, zdolności manualne, zręczność, sprawność. Coś się zmieniło? Czego oczekiwał od nauki? Czego oczekiwał od Korneliusa? Miał zostawić miecz w spiżarni? Jakie pociągnie za sobą konsekwencje tak długa rozłąka? Jak będzie reagował sam miecz, obdarzony własnym życiem? Wiedział, że ostrze będzie chciało zabijać. Rąbać i siekać wszystko co żywe, gdy tylko po tych sześciu miesiącach znów weźmie je do ręki. Będzie musiał jakoś się zabezpieczyć. Czym to ostrze było? W jaki sposób się u niego znalazło i jaka historia się z nim łączyła? Stary podróżnik zachowywał się, jakby coś na jego temat wiedział. Ervin nie wiedział nic, a aktualnie żądza wiedzy była dla niego największą motywacją. Zabijając nigdy niczego się nie dowie. Musi nauczyć się, jak w rzeczach zwykłych, odnajdywać przygodę. Nie tylko z pragnienia zysku, jak najemnik, ale również z samej żądzy ciągłego podróżowania, nazywania domem miejsca, gdzie położy się głowę do snu, nie zważając na to, czy jest się otoczonym czterema ścianami, kratami więzienia, czy płachtą namiotu. Szlak będzie jego jedynym domem. Uciekał od swojego wcześniejszego życia.
Ścieżki mroku, na które wkroczył, zostały przez niego przebyte.
- Spełnię Twoje oczekiwania. Sam jednak nie wiem, kto obdarzył mnie tym ostrzem, ani nie znam jego historii - skwitował - Mam jednak zamiar dążyć do poznania prawdy, gdy tylko zakończymy naukę.
Czekał chwilę, wyczekując słów mężczyzny. Nawet jeśli odpowiedział, odszedł po cichu, kierując swoje kroki w stronę domu, by wykonać podstawowe czynności codzienne, a przede wszystkim chciał się ogolić. Zaplótł również jeden warkoczyk, zwisający za lewym uchem, jako symbol tego, że kiedyś nosił wojskową fryzurę.
Zawinął ostrze w koc, starając się nie dopuścić do kontaktu jakiejkolwiek, najmniejszej nawet części ciała z rękojeścią miecza.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-10-05, 17:48   

Decyzja została podjęta, klamka zapadła a kości zostały rzucone. Innymi słowy zarówno pół elf jak i starszy człek postanowili, że ich losy wspólnie złączą się na najbliższych kilka miesięcy. Zarówno mistrz jak i jego przyszły uczeń nie mogli wiedzieć w jakie rejony znajomość ta ich jeszcze poprowadzi. Nie zależało to z resztą do końca od nich samych.

Ervin wyszedł z wody, skacowany, zmęczony i potwornie zmarznięty. Udał się w kierunku domostwa, gdzie wysuszył się, przebrał oraz dopełnił innych podstaw codziennej toalety. Ogolił zarost, nieomylny symbol jego pół ludzkiego pochodzenia oraz doprowadził włosy do porządku.

Żałobne Ostrze zamruczało nerwowo gdy tylko powierzchnię jej pochwy dotknął materiał koca. Broń zadrżała, niepewna intencji swojego właściciela. Powietrze bezpośrednio w jej okolicy zajaśniało leciutko mrocznym, zimnym blaskiem na ułamek sekundy przed tym, gdy miecz został całkowicie zakryty materiałem. Ervin wiedział, czuł podświadomie, iż broń nie pochwala jego decyzji i z całą pewnością nie pozwoli na to, by przerwa ich dzieląca była zbyt długą.

Odetchnął z ulgą wychodząc ze spiżarni, gdzie zostawił miecz oparty o ścianę. Niemal natychmiast poczuł się swobodniej, jakby niewidzialna ręka zrzuciła mu z barków przytłaczające poczucie zła i zagrożenia.

- O, tu jesteś! - wszędobylski Isk pojawił się tuż przy nim, niczym diabełek z pudełka - Kornelius kazał cię zawołać, śniadanie jest gotowe.

Jor posiadał wyjątkowo zmęczony wyraz pyska, wczorajsze picie musiało wciąż dawać mu się we znaki licznymi promilami biegającymi mu po żyłach.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-10-07, 13:19   

Nie bardzo interesowało go to, jak ostrze zareaguje. Wiedział, że nie będzie łatwo, jednak jego cel był słuszny. Nie wiedział również, czego oczekiwać od nauki Korneliusa. Będzie nosił go na plecach, biegając po lesie? Próbować poruszyć podkowę zwisającą z sufitu siłą woli? A może każe mu biegać po ścianach, czy kopać wielkie doły tylko po to by później je zakopywać? Miał nadzieję, że dzięki niemu pozna drogę, będzie wiedział, gdzie skierować swoje kroki. Był zagubiony i potrzebował celu.
Kac dokuczał mu praktycznie z taką samą siłą. Dziki bieg do lodowatej wody i kąpiel w niej niewiele pomogła. Miał nadzieję, że śniadanie zostanie w jego żołądku na tyle długo, by mógł je strawić.
Jor wywołał lekki uśmiech na twarzy Ervina, przypominając wesołą zabawe z wczorajszego wieczora.
Co będzie dalej? Jak rozpocznie się nauka u Korneliusa? Jakie będą jego wymagania?
Czuł, że będzie to pasmo wyzwań.
A pierwszym z nich będzie zjedzenie śniadania
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-10-21, 10:16   

Bohater podążył za jorem w stronę ogniska. Podobnie jak to było wczoraj, Kornelius przygotował pełny i pożywny posiłek dla wszystkich zainteresowanych. Ervin nie miał pojęcia jakim cudem dokonał tej sztuki tak szybko i sprawnie. Uwadze bohatera nie uszło znajdujące się na stole świeże masło, zapewne samodzielnie ubijane oraz pajdy świeżego pieczywa. Kornelius nie miał nigdzie w pobliżu domostwa pieca chlebowego – ponownie stało się jasnym, iż w jakiś sposób handluje on z ludźmi z wioski na wykonywane przez nich dobra.

Ervina męczył kac. Gdy tylko do jego nozdrzy dotarł zapach pieczonej ryby nabrał nagle całkowitej pewności, iż znienawidzi tego rodzaju jedzenia na długi, długi czas.

Posiłek mijał im w stosunkowej ciszy. Kornelius nie mówił wiele. Jedynie Iskowi pysk się nie zamykał zupełnie jakby gadał on dla samego gadania lub też ćwiczenia mięśni twarzy. A to wspomniał o tym, że na północy Imperium niepokoje – butnownicza prowincja Roeen znowu dopominała się o więcej autonomii. A to stwierdził, iż leśne elfy zmagają się z tajemniczą zarazą – zwaną Amentią, od miejsca, w którym się narodziła - , która zdaje się czerpać siłę z otaczającej ją przyrody zostawiając za sobie jedynie ciemną, wypaloną ziemię w miejscach które nawiedziła. A to dodał, iż Essendia, Miasto Tańczących Świateł odbudowało się po tym, jak pięć lat temu nawiedził je demon z samej otchłani, zwany przez uczonych Niszczycielem. Oooo pięć lat temu demonami w Sorii jak gdyby obrodziło. Isk nie omieszkał bowiem zauważyć iż od pięciu lat z okładem nikt nie słyszał słowa o młodym paladynie zakonu Aesira, Cohenie, który wsławił się był pokonaniem innej bestii – demona Zarr’tahira.

- No, dość tego dobrego – rzekł w końcu jor, oblizując długie, chude, szczurze paluchy – na mnie pora.

Kornelius kiwnął głową, jak gdyby spodziewając się, iż jego przyjaciel długo w pobliżu nie zabawi.

- Potrzebujesz podwózki, Ervinie? – dodał Isk w stronę bohatera – Będę jechał przez Dorienburg zanim nie udam się w inne strony, mogę cię podrzucić, jeżeli nadal poszukujesz swojej drogi.

Pysk jora wykrzywił się szelmowsko.

- No, chyba, że jednak postanowiłeś zostać tu na jakiś czas?
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-10-31, 23:02   

Fakt, że Kornelius handluje z wieśniakami nie zajął myśli Ervina na dłużej. Normalna rzecz. Mieszkańcy wioski muszą czuć szacunek do samotnika, który pewnie przewija się z uczuciem, że ma on nierówno pod sufitem. Kto wie, jakie historie opowiadają sobie w zimowe wieczory, gdy zbierają się w izbie największego domostwa, by poszatkować kapuste, czy wykonać inne wiejskie czynności. Był ciekawy historii życia Korneliusa, jednak miał na tyle instynktu, by nie naciskać, nie pytać, bo i tak nic z niego nie wyciągnie. Gdy mężczyzna będzie chciał coś o sobie opowiedzieć, to zrobi to.

Jedzenie... Ervin był ciekawy na jak długo posiłek pozostanie w jego żołądku. Kiedyś, pewien bardzo mądry człowiek powiedział, że impreza jest udana, gdy pierwszy przyjęty posiłek to ten dwa dni później. Miał nadzieję, że tym razem alkoholowa libacja nie była na tyle udana, ponieważ był cholernie głodny. Gdzieś w jego podświadomości ukazała się dziwna sytuacja. Jakoby on, zupełnie nie wyglądający jak on sam, ubrany w dziwne szaty, w binoklach w grubych oprawkach wymiotuje na podłogę, w towarzystwie innych dziwnych postaci. Miał uczucie, jakby były to: białowłosa, która towarzyszyła mu w "podróży" - przesyłce; drugą postacią był sam władca ciemności, nie wiedział czemu był pewny że to sam najwyższy zły. Po prostu wiedział. Trzecią osobą...

- Cohen. Ten, od Zarr'Tahira. Nic o nim od dawna nie słyszałem. Tak z pięć lat. - Wyrwał go z zamyślenia Isk.

Jadł, nie zwracając uwagi na swoje przemyślenia. Tak jakby zupełnie nie miały miejsca. Szybko o nich zapomniał.

gdy posiłek dobiegł końca, a z ust Iska wydobyło się pytanie odnoście jego decyzji, skierował wzrok na Korneliusa, żeby zobaczyć jak zareaguje. Szybko odwrócił wzrok, by zacząć wpatrywać się we własne dłonie.
Skinął tylko głową.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-11-01, 23:21   

Ervin radził sobie z kacem dość dobrze. Czy to była zasługa porannej kąpieli, czy też może zwyczajnie głodu – któż to mógł wiedzieć? Dość jednak rzec, iż nawet owe nieszczęsne ryby, wwiercające mu się w nozdrza swoim specyficznym zapachem nie były mu po paru kęsach już tak groźne jak to mogło się wydawać. Ervin jadł. Słuchał wieści. Rozmyślał. Wszystko w jego życiu sprawiało wrażenie wychodzenia na prostą w ostatnim czasie. Nie tylko pozbył się głosów w głowie, towarzystwa tajemniczych i nie mniej szalonych magów oraz potężnego bagażu z przeszłości w postaci mrocznego rycerza. Czy też może gnijącego truchła mrocznego rycerza w podziemiach, gdzie je pozostawił. W ciągu ostatnich dni zyskał potężną broń, nauczyciela, który zgodził się podzielić z nim tajnikami swojej wiedzy oraz dziwaczną namiastkę domu. Chaty, domostwa, w której mógł zatrzymać się na czas jakiś dłuższy. Po raz pierwszy od wielu, wielu lat.

- No, chyba, że jednak postanowiłeś zostać tu na jakiś czas? – zapytał Isk, a Ervin kiwając głową, potwierdził.

- Ani słowa komentarza, futrzaku – uciął wszelką dyskusję Kornelius.

Na pysku Iska pojawił się szeroki grymas, który ktoś zaznajomiony z jorzą fizjonomią mógłby wziąć za uśmiech.

- Ha! Zobaczysz, jeszcze przyjdzie czas, że wyciągnę cię z tej cholernej pustelni i razem wyruszymy w Szlak, jak za dawnych czasów – zapiszczał z emocji.

- No, czas już! – zakomunikował, wstając z rozmachem od posiłku.

Otrzepał kulturalnie dłonie o nogawki spodni, podając je to człowiekowi, to pół elfowi.

- Pilnuj tego starego drania, Ervinie – rzekł na pożegnanie do Ervina.

- Uważaj na siebie – Kornelius z zaskakującą czułością w głosie, jak na starego gbura, pożegnał przyjaciela.

Kilka minut później po jorze pozostał jedynie oddalający się na szlaku dźwięk dzwoneczka jego bryczki. Mężczyźni pozostali sami.

- No, pozagarniaj, uczniu – rzekł gospodarz, wskazując resztki po śniadaniu – musimy poważnie porozmawiać o tym, co nas w najbliższej przyszłości czeka.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-11-01, 23:51   

Rytuał pożegnania musiał być już u tej dwójki wyćwiczony do perfekcji. Ile już lat Kornelius prowadzi osiały tryb życia? Od jakiego czasu Isk przyjeżdża do niego dokładnie w takich samych odstępach czasu na jeden wieczór? Życie jest takie krótkie, a dwójce przyjaciół wystarczy jeden, wspólnie spędzony dzień. Pewnie gdyby Ervina nie było z nimi, rozmowa byłaby bardziej prywatna, więcej faktów byłoby wymienionych, więcej zwierzeń, takich charakterystycznych dla bliskich sobie osób. I nie chodzi tu wcale o związek kobiety i mężczyzny. Po pewnym okresie przyjaźni, płeć nie ma znaczenia. Przynajmniej tak myślał Ervin. Nigdy nie dane mu było mieć przyjaciela na życie i śmierć. Rzeczywistość zweryfikowała.

Uścisnął rękę Jora, patrząc mu w oczy, próbując odczytać z nich cokolwiek. Jego rasa była mu zupełnie obca, nie wiedział, czego mógł się po nich spodziewać. Plan więc spalił na samym początku. A co by się stało, gdyby to właśnie on wziął Ervina na ucznia? Czego by się nauczył? Jak potoczyłaby się jego ścieżka? Przeznaczenie można zmienić jednym słowem, jednym czynem. Decyzją, która wydawać mogła by się nic nie znacząca.

Oddech, kilka chwil. Uścisk dłoni i uczucie o ścieżkach przeznaczenia należały już do przeszłości.

- No, pozagarniaj, uczniu – rzekł gospodarz, wskazując resztki po śniadaniu – musimy poważnie porozmawiać o tym, co nas w najbliższej przyszłości czeka.

Wykonał więc zadanie, jak na ucznia przystało. Tytularnie zaczął właśnie szkolenie.
co go teraz czeka?
- Słucham więc, nauczycielu, mistrzu - dodał z lekkim przekąsem.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-11-03, 18:12   

- Nie musisz mnie nazywać mistrzem – rzekł spokojnie Kornelius – nie jesteśmy w jakiejś akademii, tu tytuły nie mają żadnego znaczenia.

Ervin zrobił to, o co go poproszono. Sprzątnął po śniadaniu, pozmywał w przyniesionej z jeziora wodzie naczynia, wyrzucił resztki pożywienia na kupę kompostu znajdującą się za chałupą. Teraz, dwadzieścia minut później usiedli razem z gospodarzem na stołkach przed domem. Kornelius rozpalał właśnie cybuch swojej długiej, podróżnej fajki.

- Chcę po prostu ustalić pewne zasady, których obaj będziemy przestrzegać przez najbliższych kilka tygodni – powiedział.

- Chcesz zostać poszukiwaczem przygód, a ja zgodziłem się podzielić z tobą wiedzą, jaką posiadam. Materiału jednak czeka nas wiele, a czasu przed nami nie ma z kolei tak dużo. Chciałbym dowiedzieć się, na czym zależy ci szczególnie, na czym powinniśmy się wspólnie skupić. To znacznie ułatwi nam cały proces.

Odchrząknął, zaciągając się dymem. Chwilę trzymał go w płucach, rozkoszując się aromatem, po czym wypuścił z ust jasną jego smugę. W powietrzu rozszedł się charakterystyczny zapach tytoniu.

- Oczekuję od ciebie pomocy we wszystkich przydomowych sprawach i zajęciach. Będziesz sprzątał, rąbał drwa, przygotowywał posiłki. Słowem, robił wszystko to, co młody adept robi w domu swego nauczyciela. To będzie ceną za naukę i możliwość mieszkania tutaj.

Mądre spojrzenie Korneliusa badawczo utkwione zostały w postaci pół elfa.

- Moje zdanie nawet swojej broni znasz. Powtórzę raz jeszcze – nie chcę nawet przez sekundę widzieć jej gdziekolwiek w pobliżu. Jeżeli tylko dowiem się, że jej ruszałeś lub też używałeś podczas swojego pobytu w moim domu, nasza znajomość zostanie zakończona. Ten sam warunek dotyczy sytuacji, w której w jakikolwiek sposób sprzeciwisz się mi lub wyrządzisz szkodę mnie lub ludziom z pobliskiej wioski. Znajdują się oni pod moją opieką.

Kornelius odetchnął już spokojniej.

- Masz jakieś pytania?
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-11-04, 13:04   

Komantarz na temat tytularnego zwracania się do Kornelisua przyjął tylko z lekkim uśmiechem. Czemu Ervin tak często się uśmiechał? Od kiedy pamiętał, te mięśnie twarzy które mogły powodować taki wyraz były u niego nieczynne. Zmieniło się wiele. Czyżby jego organizm chronił się przed zdradzieckim działaniem mrocznego ostrza przez optymizm i dobry humor? Chociaż, po dłuższym zastanowieniu się, humor wcale nie był dobry, po prostu Ervin chciał być miły dla nauczyciela, ponieważ mógł na tym coś zyskać. Sam miecz zaś, pozostawiony bez opieki krążył gdzieś w umyśle pół elfa, przypominając o sobie. Ciągłe uczucie, że czegoś mu brakuje przypominało o magicznym uzależnieniu od broni. Będzie musiał poruszyć temat ostrza.
- Przede wszystkim - zaczął spokojnie - Zostanie poszukiwaczem przygód, nie kojarzy mi się z nabyciem profesji, tak jak rzemieślnik uczy się swojej. - Zamilkł na krótką chwilę zbierając myśli. Jego umysł nie działał na takich obrotach, na jakich by chciał. Nauczono go jak używać miecza, nie jak prowadzić dywagacje. - Jestem zagubiony. Wyjąłem magiczny oręż z własnej klatki piersiowej, po to, by zostać przez niego przeklęty. Nie wiem, kto mi go dał, nie wiem dlaczego. Nie wiem, dlaczego żyje i gdzie mam zmierzać. Jestem zagubioną duszą wśród niezmierzonej pustki. Wiadomość została mi przekazana. Została zaszyfrowana, a wymaga się ode mnie, bym sam wymyślił klucz. Z każdą chwilą, w której nie widzę ostrza, czuje jak moje ciało słabnie, jak opadam z sił. Mam obawę, że mogę nie dożyć końca naszej nauki. Sama wiedza, którą mi przekażesz, którą chce posiąść, może nie wystarczyć, by nadać mi drogę. Tak jak mówiłeś, przygoda sama znajduje poszukiwacza. Może Ty jesteś właśnie tą przygodą, jej początkiem, który wprowadzi mnie na właściwe tory.

Tak długa wypowiedź została zakończona spuszczeniem wzroku na własne dłonie. Bał się spojrzeć w oczy nauczyciela, gdyż nie wiedział, czego może się po nich spodziewać. Zwierzył się z kolejnej części swojego życia, której nie rozumiał. Nie wiedział, jakiej reakcji może się spodziewać.

- Zrobię wszystko, czego ode mnie wymagasz. Jeśli nie będę w stanie przeżyć rozłąki z mieczem, odejdę, skoro tego wymagasz. Nie chcę tu umierać.


[...]Percepcja +3
Inteligencja +1
Język: Elficki standardowy
Obieżyświat
Kijem nie dobijesz II
Tragarz
Żywotny II
Sprawność II
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
Ostatnio zmieniony przez Idrin 2012-11-04, 15:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-11-04, 18:58   

Kornelius zaciągnął się silnie dymem, słuchając słów ucznia.

- Wiele osób myli te pojęcia. Dla większości nie ma różnicy pomiędzy „poszukiwaczem przygód” a „wojownikiem”, „magiem” czy „złodziejem”. Dla gminu te pojęcia są tożsame. Każdy wojownik podróżujący po świecie i wynajmujący swą broń dla złota jest na swój sposób poszukiwaczem przygód, prawda?

Człek uśmiechnął się lekko, szelmowsko, zupełnie jakby właśnie wypowiedziane słowa kojarzyły mu się z czymś odległym, daleko przyjemniejszym od zwykłego ćmienia fajki na ganku domu.

- Prawdziwi poszukiwacze przygód z wędrówki i tułaczki czynią sens życia. Znają się na wszystkim, wszędzie są potrzebni i z każdym problemem potrafią sobie poradzić. No, ale o tym za chwilę.

Dalsza część słów Ervina brzmiała bowiem daleko poważniej od zwykłej dyskusji o istocie bycia wagabundą ze szlaku.

- Rozumiem... – rzekł już ciszej.

Nawet teraz, w białym i jasnym świetle dnia nie wypadało rozmawiać zbyt głośno o tak mrocznych sprawach, jak więź łącząca pół elfa z Ostrzem Końca Dni.

- Słyszałem, iż miecz ten jest tak naprawdę przeklęty, lecz nie sądziłem, iż do tego stopnia...

Westchnął, kręcąc z rezygnacją głową.

- Rozumiem. Również nie chcę, by moje zasady kosztowały cię życiem, Ervinie. Nadal życzyłbym sobie, byś kontakt z tą bronią ograniczył do minimum. W momencie, w którym wasza rozłąka okaże się jednak zbyt uciążliwą... cóż, zrobisz to, co będziesz musiał.

Kornelius uśmiechnął się, jak gdyby przepraszająco.

- Jestem ci chyba winien słowo wyjaśnienia. Tak, poznałem co nosisz na plecach w pierwszej sekundzie gdy tylko się spotkaliśmy. Widziałem niezliczone ryciny z wizerunkiem tego miecza i słyszałem o nim niejedną opowieść... Spędziłem swego czasu kilka lat w towarzystwie osoby, która poświęciła całe swoje życie na poszukiwaniu tej broni. Nigdy bym nie powiedział, że jej właściciel stanie z nią w progu mego domu całą dekadę później.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-11-05, 20:17   

Rozmowa zeszła na tematy, których poruszenie wywołuje chmury, by te zakryły słońce. Słoneczny, ładny dzień do nich nie pasował. Najlepiej by było jakby z czarnych, nisko osadzonych na niebie chmur zaczął padać deszcz a na horyzoncie pojawiły się błyskawice, dudniące echem przez równiny imperium.
- Chciałbym zatem, abyś podzielił się ze mną wiedzą na temat tej broni. Porzucić go nie mogę. Posiadanie tak potężnego oręża jest zresztą zbyt kuszące, by z niego rezygnować. Wielka moc jednak niesie ze sobą wielką odpowiedzialność, a sama klątwa wielkie niebezpieczeństwo. - Czuł, jakby się zapętlił. Nie był w stanie wypowiedzieć własnych emocji. - Dobrze wiedzieć, co się nosi na plecach i czemu powierza własne życie. Wiedza na ten temat może mi również pomóc w zrozumieniu, czemu został mi on podarowany.

Zamyślił się na chwilę, wyczekując odpowiedzi Korneliusa. Gdy ten zaś odpowiedział co sądzi na temat tego zagadnienia, kontynuował.

- Jednak co do reszty nauki, jestem ciekawy świata, a do tego jestem młody i mam czas na jego zwiedzenie. Sądzę, że sam dobrze wiesz, co jest potrzebne do wędrowania po świecie. Zdaję się na twoją intuicję odnośnie nauki.

Cóż innego miał powiedzieć? Nie wiedział, czy ta profesja określa się tylko do wędrowania, czy też do odnajdywania osób, którzy za pieniądze rozkażą ci uwolnić księżniczkę? Jego plany były nieco inne. Musiał odnaleźć osobę, istotę, która wprowadziła go na nowe ścieżki przeznaczenia.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-11-08, 17:33   

Kornelius głos miał absolutnie poważny. Mówili właśnie o bardzo mrocznych sprawach. O tematach, które nigdy nie powinny być poruszane na głos pomiędzy dwiema posiadającymi dusze istotami. Nawet w świetle letniego dnia.

- Nie wiem, dlaczego ci go dano ani w jaki sposób wpłynie on na twoje losy, Ervinie – powiedział gospodarz – Nie wiem nawet czy sami Starzy Bogowie znaliby odpowiedź na to pytanie. Mawia się, iż miecz ten istnieje poza wszystkimi Potęgami tego świata. Raz związany przeznaczeniem z wybraną osobą będzie jej nierozerwalną częścią aż do chwili jej śmierci. Tego jednego możesz być pewny.

Kornelius ściszył głos.

- Gdziekolwiek ten miecz się pojawia, czy to przewijając przez opowieści, mity czy legendy, śmierć zawsze kroczy obok. Mawia się, iż jego właściciel jest równie błogosławiony przez jego potęgę co i przeklęty przez jego nienasycony głód. Ta broń nie zabija swoich ofiar. Ona pożera ich dusze, nieustannie łaknąc coraz więcej i więcej, nigdy nie będąc sytą.

Szary cień przeszył twarz gospodarza.

- Nigdy w te opowieści nie wierzyłem. Zawsze dla mnie był mrzonką, widmowym celem u końca drogi, dla którego mój przyjaciel, ongi młody i ambitny mag skręcił w stronę nekromancji i ułudy. Wiem jednak, Ervinie, iż nigdy jeszcze w swoim życiu nie czułem większej trwogi niż w momencie, w którym zobaczyłem na twoich plecach tę broń. W jednej chwili uwierzyłem we wszystko, co mi o nim mówiono.

Kornelius odchrząknął, spluwając na drewno ganku, w którym siedzieli.

- Ale dość o tym. To są mroczne sprawy, o których taki stary dziad jak ja nie wie zbyt dużo. Może mój dawny kompan... może Quelin wiedziałby więcej. O nim jednak już od lat całych nie słyszałem ani jednej wieści. Nasze drogi rozeszły się już dawno w momencie, w którym jego obłęd na punkcie znalezienia miecza kosztował życie jednego z nas... nie chcę o tym mówić. Zbyt wcześnie na taką rozmowę między nami, Ervinie.

Mężczyzna uśmiechnął się. Sztucznie. Na siłę. Wymuszenie.

- O, cóż za brak gościnności! – zawołał, gmerając chwilę w kieszeni kamizelki, którą nosił. Po chwili wyciągnął zeń drugą fajkę, kierując ją cybuchem w stronę pół elfa – Palisz? – zapytał.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-11-08, 18:19   

Quelin
Postarał się zapamiętać to imię, chociaż miał nadzieję, że doprowadzi tę rozmowę do końca, zanim wyruszy w dalszą drogę. Może tajemniczy mężczyzna będzie kolejnym punktem na mapie jego wędrówki? Jego cel powoli nabierał kształtów.

Teraz nadeszła pora na naukę.

Mimo, że nigdy nie palił, zdecydował się spróbować, wśród elfów nigdy nie spotkał się z tytoniem. Była to używka znana bardziej wśród starszych elfów, z którymi Ervin nigdy nie przebywał. Podział w społeczeństwie małej wioski był na tyle rygorystyczny, że nie miał takiej sposobności. Wyciągnął rękę po fajkę nie wypowiadając ani słowa. Postarał się naśladować Korneliusa, starając się nabić fajkę i odpalić ją, o ile Kornelius da mu rozżarzony patyczek. W innym wypadku Ervin sam się o niego upomni.

- Jeśli to pomoże, co piąty dzień mogę spać w składziku, w którym zostawiłem ostrze, może to wystarczy. - Spojrzał z poważnym wyrazem twarzy na mistrza. - tak czy inaczej, nie ma co zwlekać... - Przerwał na chwilę - Oczywiście Cię nie pospieszam, mistrzu - Roześmiał się, ironizując ostatnie słowo, dodatkowo je podkreślając przesadzonym ukłonem tułowia.

Jego ciekawość sięgnęła zenitu.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-11-09, 19:53   

Ervin przyjął fajkę. Nabił do środka podanego mu w woreczku tytoniu tak jak Kornelius poinstruował po czym przytknął doń rozżarzony patyczek, zaciągając się silnie. Odrobinę zbyt mocno. Gryzący dym wdarł się pół elfowi przemocą w płuca. Nieprzyzwyczajony do tego typu używek Ervin odkaszlnął kilkukrotnie, w akompaniamencie jowialnego śmiechu swojego gospodarza.

- Spróbuj jeszcze raz – zachęcił go Kornelius – zaciągaj się powoli, ale głęboko. Smakuj dym. Szybko się przyzwyczaisz.

Jak zwykle, mężczyzna i w tym wypadku miał rację. Kolejny oddech wzięty przez bohatera był już dłuższy, pełniejszy. Sam wyczuł w którym momencie powinien przestać, żeby się nie rozkasłać. Choć płuca gryzły, a na podniebieniu i w gardle panował suchy, gorzki posmak, Ervin musiał przyznać że potrafił zrozumieć, dlaczego niektórzy ludzie potrafią uzależnić się od podobnej czynności. Wydychanie dymu z ust sprawiała ogromną przyjemność.

- Dobrze więc – odchrząknął Kornelius po chwili – wiem już chyba na czym zależy ci najbardziej podczas nauk u mnie. Dzięki temu lepiej będę w stanie zaplanować naszych najbliższych kilka tygodni...

Zaciągnięcie. Przytrzymanie. Wydech.

Chmura dymu kołowała nad ich głowami, oplatając ich swoim aromatem.

- Nie nauczymy się jednak życia poszukiwacza przygód, nie poszukawszy ani jednej. Nie nie, mój drogi, niewiele będę w stanie ci przekazać siedząc na dupsku przed własną chałupą i ćmiąc fajkę. Wstawaj, przyjacielu, zaczniemy od rzeczy najbardziej podstawowych, czyli od przygotowania się do drogi. Zbierz swoje wyposażenie... – głos człeka załamał się na chwilę w zastanowieniu - ...miecz też weź. Nie wiem, ile dni pozostaniemy w drodze. W każdym razie, złóż wszystko na ganku. Tu dokonamy przeglądu i zobaczymy, co z tego wyjdzie.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-11-09, 20:08   

Zaczęło się.
Od czego? Od początku, najpewniej można to tak określić.
Chyba przyzwyczai się do fajki. Smak tytoniu był o tyle przyjemny, że nie przeszkadzał, a wypuszczanie dymu było jedną z najbardziej wciągających i przyjemnych uczuć w jego ostatnich doświadczeniach.

Zaczął pakować się, wkładając do plecaka wszystkie rzeczy, które wyjął rano do wstępnego ogarnięcia się. Nie miał za wiele do porządkowania, po prostu wrzucił wszystko co miał i wyszedł, stawiając na ganku.

Przeszedł do składziku, w którym leżał zawinięty jego miecz. Pochwa była owinięta, jednak już od drzwi czuł aurę, która go wzywała.

Zabić! Pić! Zdawał się mówić jego umysł, mimo, że od momentu kiedy ostrze pojawiło się w jego rękach, nie słyszał już głosów w głowie.

Złapał pochwę, starając się, by nie dotknąć ani milimetra samego miecza.

Wyszedł przed chatę Korneliusa, wypatrując go, ciekawym będąc, co on weźmie ze sobą na taką podróż.

Zaczęło się.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-11-12, 21:04   

Powietrze w składziku było gęste. Lepkie. Ciężkie, nieomal namacalne do tego stopnia, iż można było je kroić i dzielić na talerze. Czy było to winą znajdującego się tam mrocznego artefaktu? A może odpowiedzialność za to ponosił pospołu z kacem bezwietrzny, letni dzień? Tego bohater nie wiedział. Czuł jednak podświadomie, całym sobą, iż Żałobne Ostrze zaśpiewało dźwięcznie w tej samej sekundzie w której przekroczył próg jego więzienia. Miecz wzywał go do siebie, jakby przeczuwając, iż ich rozłąka od samego początku skazana była na niepowodzenie. Nawet w momencie, w którym Ervin ostrożnie podniósł broń, starając się ograniczyć kontakt pomiędzy nimi do niezbędnego minimum Ostrze wydało z siebie inny, niższy śpiew. W dźwięku tym tańczyła na granicy słyszalności drwina i ironia z podjętych przez pół elfa działań. Bliskość fizyczna pomiędzy nimi była tylko pół środkiem. Objawem, choroby toczącej jego ciało na daleko głębszym poziomie, niż można to było sobie uzmysłowić.

Wyszedł z pomieszczenia zdyszany, jak po długim biegu. Koszula, całkowicie mokra od potu lepiła mu się chłodnym uściskiem do pleców. Na szczęście przyniesienie reszty ekwipunku na ganek nie wymagało od niego już takiego wysiłku.

- A, tu jesteś, świetnie... – na twarzy Korneliusa panowała dziwna do wytłumaczenia ekscytacja.

Jego głos również brzmiał poważniej, bardziej zdecydowanie. Słowa wypowiadał nieco szybciej niż zazwyczaj, jakby goniąc galopujące po jego głowie myśli i sentencje, które chciał przekazać swojemu uczniowi. Kornelius był prawdziwą kopalnią informacji, jedynym problemem było ich usystematyzowanie i wypowiedzenie w zrozumiały sposób.

Przy gospodarzu również znajdował się plecak. Duży, na metalowej konstrukcji stelażu. Sprawiał wrażenie pełnego, choć Kornelius z całą pewnością nie miał dość czasu by spakować się w tak krótkim czasie. Ervina nie było przecież ledwie kilka minut. Czyżby człowiek miał podobny pakunek już gotowy na wypadek konieczności nagłej wędrówki?

- Zdziwiony? – na twarzy Ervina zaskoczenia musiało odmalować się dość wyraźnie. Na tyle, by Kornelius zauważył je bez trudu, natychmiast komentując w odpowiedni sposób. – W twoim ekwipunku tak naprawdę zmieściłbyś drugie tyle wyposażenia, gdybyś tylko umiał w odpowiedni sposób zarządzać miejscem. Szybko nauczysz się, jak cenna będzie to sztuka. Nierzadko wychodząc w długą trasę zabrać należy ze sobą towaru na kilka, kilkanaście dni. W drugą stronę mówiąc, wychodząc na powierzchnię ze zbadanych podziemi chciałoby się wynieść na grzbiecie jak najwięcej złota, prawda?

Na twarzy mężczyzny wykwitł potężny uśmiech.

- Spójrz...

Następne dwie godziny minęły im na stopniowym analizowaniu wszystkiego, co znajdowało się w ekwipunku Ervina. Kornelius posiadał dziesiątki wartych zapamiętania uwag na temat niemal każdego z drobiazgów, jaki znalazł się tylko w zasięgu jego wzroku. Pokazał Ervinowi szereg ciekawych wskazówek na temat pakowania ich w całość. Które elementy należało umieszczać na dnie plecaka, które zaś na wierzchu. W jaki sposób planować pakowanie tak, aby wycisnąć z posiadanej powierzchni możliwie najwięcej. Po ostatecznej aranżacji swojego wyposażenia Ervin ze zdumieniem odkrył, iż jego plecak – do tej pory wypełniony aż po brzegi nagle okazał się posiadać jeszcze całkiem sporą pustą przestrzeń aż proszącą o dalsze zagospodarowanie. A przecież nie był to nawet początek nauk. Kornelius pokazał Ervinowi w jaki sposób poprawnie regulować ułożenie ramiączek plecaka oraz w jaki sposób dyskretnie wszyć w nie dodatkowe płaty materiału tak by nawet po długiej wędrówce ze sporym ciężarem nie wrzynały się one boleśnie w ciało. W jaki sposób wykorzystywać jedne elementy posiadanego wyposażenia do ochrony drugich – chociażby poprzez zawinięcie racji żywnościowych i pochodni w noszony na dnie plecaka złożony koc tak, aby lepiej chronić je przed czynnikami zewnętrznymi, jak wilgoć oraz dłużej utrzymać w stanie zdatnym do użytku. Widok fiolki z atramentem i księgi powitał z ukontentowaniem.

- Świetnie. Przyda nam się to później. – rzekł.

Po kilku godzinach nauki Ervin zakładając plecak na ramiona od razu poczuł różnicę. Sprawiał on wrażenie lżejszego i bardziej wygodnego niż kiedykolwiek. A przecież to, co z nim uczynili było prostą, zdawałoby się, kosmetyką. Strach pomyśleć co jeszcze Kornelius posiadał w rękawie swoich nauk.

- Znakomicie. Dość na chwilę obecną, ruszajmy w drogę. Wstąpimy do wioski, muszę powiadomić znajomego by miał ją na oku przez kilka dni do naszego powrotu.

To powiedziawszy, człek postawił pierwsze kroki na tworzącym się przed nimi Szlaku.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-11-12, 22:00   

Szkolenie zaczęło się szybciej, niż Ervin przypuszczał. Myślał, że mistrz wyciągnie go najpierw do samotni na końcu świata, gdzie będzie zgłębiał tajniki tajemnej sztuki, dzięki której osiągnie wyższy poziom wtajemniczenia i zrozumie sens istnienia.

Na całe szczęście, było inaczej.

Był na tyle niedoświadczony, że jego braki wyszły już na wierzch na samym początku. Poznawanie sposobów na pakowanie się przysporzyło mu niemałej uciechy. Poznawanie użytecznej wiedzy przychodziło mu z prawdziwą przyjemnością, tym bardziej, gdy wiedział, że byłą to jedna z niewielu konstruktywnych czynności, jakie robił w przeciągu bardzo długiego czasu.
Kiedy już wiedział wszystko na temat tego zagadnienia, Kornelius zaczął omawiać wszystkie jego przedmioty. Z lekkim żalem spojrzał na swój "dziennik", stwierdzając, że od momentu gdy go kupił, nie miał czasu nawet do niego zajrzeć.
- chciałem w nim zapisywać relacje z moich podróży, poszukiwań. - powiedział speszony - Do czego się nam przyda?

Na sam koniec, gdy został poinformowany o wyruszeniu do wioski, jego twarz wykrzywił sarkastyczny uśmiech.

-Nie jestem pewny, czy mieszkańcy tej wioski będą szczęśliwi na mój widok.

Mówiąc te słowa, czuł już rosnące podniecenie, z powodu wyruszenia na szlak. Jego pierwsza, wielka przygoda. Poszedł za mężczyzną, przygryzając wargi z podekscytowania.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-11-13, 19:30   

- Unikając ich tylko nasilisz poczucie niechęci i wrogości wobec twojej osoby – pragmatycznie stwierdził nauczyciel – nie muszą być szczęśliwi na twój widok. Muszą jednak oswoić się z twoją osobą i twoim... bagażem, jeżeli masz zamiar tu pozostać przez dłuższy czas.

Czas pokazał jednak, że w tym starciu poglądów do uczeń miał rację ponad mistrzem. Gdy tylko dotarli do wioski, zatrzymali się na chwil kilka przed jedną z chat. Kornelius wszedł do środka by pomówić ze swoim znajomkiem podczas gdy Ervinowi nakazał pozostanie na zewnątrz. Żaden z chłopów czy nawet dzieci nie ośmielili się podejść bliżej pół elfa. Wszyscy z nich słyszeli już historię o tym jak to mroczny rycerz zza siedmiu mórz, pogromca smoków i morderca niemowląt nastraszył przy pomocy czarnego miecza syna tutejszego sołtysa. Z usłyszany ukradkiem półsłówek bohater wywnioskował, iż z owym wieśniakiem do dziś było słabo ze strachu. Biedak. Zaledwie otarł się o los, który czekałby jego duszę w zetknięciu z Żałobnym Ostrzem.

Niechęć jednak nadal istniała. Ba, żyła i miała się dobrze. Mimo to słowa typu „odmieniec”, „dziwoląg” czy „mieszane ścierwo” padały tu półszeptem zaledwie, cichnąc równie szybko, co się pojawiając. Ervin wzbudzał strach. Ostrze przewieszone w pochwie przez jego plecy mruczało cichutko, zadowolone niczym najedzony, leżący w słońcu kot. Ervin mógł tylko zastanawiać się, czy broń w równym stopniu zdolna była do karmienia się duszami co i negatywnym uczuciami.

Pojawienie się Korneliusa wyrwało go z zamyślenia.

- Opiekę nad domem mamy zapewnioną – zakomunikował radośnie.

Badawczym spojrzeniem omiótł zbierający się wkoło nich tłum.

- Ruszymy na północ, między wzgórza. Szlak tam będzie dostatecznie trudny, byśmy mogli nauczyć się niejednej przydatnej rzeczy a jednocześnie wystarczająco bezpieczny byśmy nie musieli obawiać się poderżnięcia gardeł we śnie czy spotkania z niedźwiedzicą w rui.

Spojrzał w niebo, oceniając wysokość słońca.

- Przed nami dobre sześć, siedem godzin drogi – wydał werdykt.

Nie odwracając się za siebie skierował kroki w wybranym kierunku. Oznaczał on przejście centralnie przez zebrany tłumek kilkunastu wieśniaków, lecz Kornelius nie sprawiał wrażenia szczególnie przejętego tym faktem.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-11-13, 20:08   

Spowodowanie strachu w mieszkańcach wsi sprawiało mu niemałą przyjemność. Tym bardziej, że nie miał ochoty na żadne dłuższe rozmowy. był skupiony na tym, co trzeba było zrobić. Jego szkolenie już trwało, więc to one było najważniejsze.

Czekał spokojnie, ignorując wszystkie szepty które dochodziły jego uszu. Nie kierował spojrzenia w żadną konkretną stronę, stał pod ścianą, z plecakiem u nóg, by nie męczyć ramion, które jeszcze zdąży dziś wykorzystać.

był ciekawy. Jak będzie przebiegać szkolenie? Co pokaże mu Kornelius?

Patrzył na otaczający wioskę widok. Tęsknił za tymi ziemiami. Cieszył się, że znów tu jest. Zwłaszcza, że się rozwijał. Jego ostatnie dokonania, jeszcze sprzed otrzymania ostrza, wywoływały w nim uczucia, że stoi w miejscu, albo i nawet cofa się.

Gdy jego mistrz wyszedł i oznajmił sześciogodzinną wędrówkę, jego mina zrzedła.

To będzie długi dzień.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-11-14, 10:48   

Przez kilka chwil był niemal pewny, że z tłumu poleci w jego stronę główka kapusty lub tez zepsuty pomidor. Tłumek bardzo niechętnie rozstępował się przez Korneliusem. Przed Ervinem jednak chłopi rozsunęli się, niczym wroga armia na widok nacierającego klina konnicy. Milczeli. Bali się, że z tej odległości usłyszy.

- Nie miej tak ponurej miny – rzekł już poza wioską Kornelius.

Najwyraźniej na twarzy pół elfa wisiało coś mrocznego.

- Dziś przeklinają twój ród do ośmiu pokoleń wstecz, jutro, gdy tylko zorientują się co potrafisz sami przyjdą prosić o pomoc przed okolicznymi bandytami.

Czy tak samo wyglądała sytuacja w jego przypadku? Mieszkał wszak tu już od wielu lat a i tak chłopki, których Ervin napotkał na początku swojej przygody wypowiadali się o nim dość nieprzychylnie. „On tam lubi z przybłędami o świecie pogadać, psia jego mać.”

Droga szybko wybiła z Ervina jakiekolwiek zainteresowanie rozmyślaniami.

Kornelius zaś kontynuował swoje wywody. Większość współczesnych podróżników w ogóle nie zasługiwało, jego zdaniem, na to miano. Nawet podróżować trzeba było *umieć*, jak to zaznaczył. Co to za problem, wziąć plecak na plecy i iść przed siebie, można było zapytać? Ot, ruszyć w Szlak gdzie cię nogi poniosą? Nauczyciel sprawiał wrażenie zagniewanego samą taką myślą. Jasne, idź! Idź, maszeruj! A następnego dnia rycz, wyj z bólu, nie mogąc ruszyć ni jedną nogą, ni jedną stopą pokrytą potężnymi krwiakami i odciskami. Buty, Ervinie, mawiał, buty to podstawa! Obuwie bohatera najwyraźniej spełniało kryteria Korneliusa, gdyż nie nakazał w nich żadnych zmian. Wygodne, obuwie, dobrze leżące na stopie z wysokimi cholewami było tym, co najczęściej poszukiwacze przygód ignorują. Dla nich bardziej liczy się ciężki pancerz, potężna broń, czy magiczne światełka. Żaden z tych idiotów nie pomyśli, że po dniu marszu w metalowej, ciężkie zbroi taki poszukiwacz jeden z drugim nadawał się będzie bardziej na posiłek dla jakiegoś potwora niż na obrońca wiosek i dziewic. Nawet najlepsze buty nic nie dadzą, jeżeli nie umie się maszerować.

Dziś był długi tak jak go Ervin o to posądzał. Mimo to obfitował w niespodzianki. Bohater, nawet mając za sobą wojskowe doświadczenie nigdy by nie powiedział, jak wiele i jak ciekawie można opowiadać o zwykłej sztuce marszruty. Nie tylko dowiedział się, jak planować kolejne odcinki drogi i godziny postoi, by trakt pokonywać najbardziej efektywnie. Nauczono go również poprawnie oceniać odległości w terenie oraz tak badać jego ukształtowanie, by czasami docierać do celu szybciej, niż ubitym traktem. Cholera, zwrócono mu nawet uwagę na to, że *nieprawidłowo* stawia kroki! Przecież można robić to inaczej, efektywniej... tak, by obciążenie na stopę było mniejsze, krok pewniejszy a w efekcie zużycie sił podczas marszu mniej męczące.

Do licha, czy Kornelius naprawdę znał się na wszystkim?!

- Tu się zatrzymamy.

Już od dobrej godziny na świecie panował zmrok. Dwójka wędrowców zeszła już dawno z uczęszczanego traktu, przedzierając się przez okoliczne, niewielkie lasy. Dopiero kolejna z wielu polanek, które mijali zasłużyła w oczach Korneliusa na zaszczyt przenocowania ich dzisiejszego wieczoru.

- Zajmij się chrustem, Ervinie, ja przygotuję obozowisko. Dość informacji na jeden dzień udało ci się przyswoić. Nie musimy całej nauki koncentrować jednego dnia.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-11-14, 23:07   

Podróż mijała mu ciekawie. Nie tyle była interesująca, co przebiegała w miłej atmosferze pobudzanej dodatkowo wywodem Korneliusa. Uczucie, że coś w końcu robi ze swoim życiem wzbierało w nim, wykwitając pięknymi wizjami, jak to w przyszłości będzie ratował księżniczki, które będą mu wchodziły do łóżka. Taaaak. Piękna rzecz. Nie myślał jeszcze o smokach i pułapkach czyhających na śmiałków w wieżach i w lochach. Ale to da się jeszcze pominąć. Bądź co bądź, po pewnym czasie miła sielankowa atmosfera została przejęta przez uczucie zmęczenia, które coraz bardziej było odczuwalne w nogach i głowie bohatera. Po paru godzinach marszu myśli Ervina zaczęły lekko błądzić, a jego koszula pod plecakiem i na piersi nasiąknęła potem. Długie włosy, które już dawno nie były związane w warkocze, również były już całkiem mokre. Nie był przyzwyczajony do takich wędrówek w pełnym słońcu. Napomknął mistrzowi, że chyba je zetnie na długość pozwalającą jakoś nad nimi panować.
rozkojarzony, czy nie, tak czy inaczej wyłapywał najważeniejsze informacje z lekcji Korneliusa, które umożliwiły mu bardziej wydajne korzystanie z zasobów własnego ciała.

Gdy dotarli na miejsce, Ervin był już totalnie zmęczony. Najchętniej padłby na ziemię zaraz obok plecaka i zasnął snem sprawiedliwych. Życie jednak nie było tak proste jak chciałby tego przyszły poszukiwacz przygód. Za naukę się płaci, nie tylko złotem, czy też bogactwami, ale również posłuszeństwem. Zgodnie z wolą swojego nauczyciela, zajął się znalezieniem chrustu, który miał im dać choć trochę ciepła tej nocy. Ognisko, ogień, była to jedna z wielu rzeczy, która fascynowała Ervina. Pamiętał jak przez mgłę obraz swojej dłoni w płomieniach, powoli pokrywającą się pęcherzami. Ta chwilowa wizja spowodowała małą przerwę w działaniu umysłu Ervina. Stał przez krótką chwilę patrząc w pustkę, nie zwracając uwagi na otaczający go świat.

Noc była przyjemna, dawała ochłodę po trudach słonecznego dnia. Ervin zdawał sobie jednak sprawę, że za parę godzin temperatura spadnie poniżej znośne granice. Góry miały to do siebie, że noce był w nich wybitnie chlodne, żeby nie powiedzieć "zimne".

Czy to za sprawą żałobnego ostrza, czy charakteru Ervina, dobrze czuł się o tej porze dnia. Mimo nienawiści, którą darzył swoich czarnych braci, był do nich podobny pod tym względem.

Rozmyślał tak nad swoją drogą. Przeznaczeniem, podczas gdy zbierał chrust. Czuł, miał nadzieję, że tak pracowity dzień nie zakończy się tak normalnie. Liczył, że Kornelius zaprosi go do rozmowy, w której filozofować będą nad sensem istnienia poszukiwaczy przygód, czy też opowiadać będzie o swoich tajemniczych przygodach.

Ten dzień po prostu nie mógł się tak skończyć.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-11-24, 20:38   

Uwagę na temat włosów Kornelius okrasił własnym, pragmatycznym komentarzem, że zimą przez głowę właśnie ucieka z ciała każdego humanoida zdecydowanie najwięcej ciepła. Długie włosy, jak sam twierdził, bywają pod tym względem bardzo praktyczne. Wszelako zbyt bujne owłosienie może również przeszkadzać, jak to obrazowo ujął, podczas wszelkiej maści starć bezpośrednich. Już nawet nie chodziło o to, że włosy mogły w najmniej korzystnym momencie opaść na oczy i zasłaniać widok, o nie. Zwyczajnie, w czasie bitewnego zamieszania długie włosy były niedogodnością, kolejnym elementem ciała bohatera, który można chwycić, szarpnąć czy pociągnąć, wybić z równowagi...

Kwestie estetyki były najwyraźniej Korneliusowi całkowicie obojętne.

Wszystko wskazywało na to, wbrew oczekiwaniom bohatera, iż dzień ten zakończy się zupełnie zwyczajnie. Ervin zebrał dość chrustu by spędzić w lesie noc. W tym samym czasie jego nauczyciel rozbił obozowisko. Siłą rzeczy, wbrew jego poprzednim zapewnieniom, również i z tych czynności wypływała konkretna nauka. Umiejętność wybierania odpowiedniego miejsca na nocleg. Rozbijania namiotu tak, by był maksymalnie osłonięty przed wiatrem. Rozpalania ognia. Podtrzymywania go w taki sposób, by nie trzeba było wstawać w nocy co godzinę, a żar zachował się w palenisku aż do rana. Wielu poszukiwaczy przygód, jak zauważył Kornelius, popełnia błąd tego rodzaju, że dorzuca zbyt wiele drew do ognia na raz. Licząc, iż więcej drewna spalało się będzie dłużej. Nic bardziej mylnego! Jedyne, co można w taki sposób osiągnąć, to większe płomienie, spalające się bardziej intensywnie. Duże ognisko zaś jest ogniskiem, które widać z bardzo daleka. Tryskające zaś z niego w powietrze iskry mogą zapoczątkować pożar w zgoła nieoczekiwanych i niechcianych miejscach. Znacznie lepiej jest palić ogniska małe, dyskretne, dorzucając mniej, ale grubszych polan. Zapewni to nie tylko długi czas spalania ale i możliwość dłuższego zachowania żaru na dnie popiołów...

Nauk nie było końca.

Gdy wszystko było gotowe, mistrz bez słowa siadł przy ogniu, wyjmując ze swojego bagażu rację żywnościową. Żadnej ambitnej rozmowy jednak nie zaczynał, ani się na to nie zanosiło. Do dyskusji, jak to mawiają, potrzeba zwykle dwojga.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-11-25, 11:07   

Kolejne praktyczne rady od wujka Korneliusa. Uczył się coraz więcej w coraz szybszym tempie. Zaczął już się powoli martwić, czy wszystkie te nauki wejdą mu w krew po jednym ich wygłoszeniu przez nauczyciela, czy też będzie musiał głęboko szukać w pamięci tych lekcji. Miał nadzieję, że będzie wykonywał te rzeczy wystarczająco często, by je zapamiętać.

Zbieranie chrustu było o tyle przyjemne, że miał chwilę samotności, w której mógł pomyśleć o dalszych planach. W towarzystwie Korneliusa jego głowa ciągle była zaprzątnięta jego słowami i naukami, a przede wszystkim, ciężkim jak na niego, intelektualnym wysiłkiem. Jakie miał zatem plany? Po zakończeniu nauki u Korneliusa... Musiał dowiedzieć się więcej na temat tego Quelina. W jego głowie coś siedziało, gdzieś daleko, na granicy odczuwalności, jakaś informacja nie dawała mu spokoju.

Gdzie pójdzie? Jego broń wymagała ciągłych ofiar. Zostanie najemnikiem? Łowcą głów? Tak. To mogłoby być ciekawe. Musiałby jednak jeszcze wiele przejść, by uzyskać to miano. Mógł zostać żołnierzem, ale w wojsku nie przyjmują zbyt wesoło informacji, że posiada się tajemniczy oręż o wieloletniej historii, który ma własną świadomość i wieczną żądzę zabijania.
Wojsko więc odpada.
Quelin. To był jego jedyny aktualnie punkt zaczepienia. Nic o nim nie wiedział, ale miał nadzieję, że wkrótce się to zmieni.

Lurtianie! Informacja czająca się w podświadomości wyleciała na zewnątrz dając mu znać, o czym zapomniał. Spyta Korneliusa o Lurtian, o tajemniczego elfa w czerwonej szacie, z którym mieli spotkać się w Krag' sur... No właśnie, ile czasu minęło od tamtej pory?
Szanse, że Kornelius będzie wiedział cokolwiek na ten temat były znikome, niemniej jednak warto spytać. Jakakolwiek poszlaka nadająca kierunek jego przygodom mogła być przydatna.

Drewno na opał zostało zebrane. Nadeszła więc pora na kolejne nauki. Gdy układanie drewna nie było dla niego już żadną zagadką, a wiedza była wystarczająca, by nazwać się w tej dziedzinie specjalistą, Kornelius usiadł, zabierając się za jedzenie swojej racji żywnościowej. Ervin z plecaka wyjął swoją i zaczął ją jeść wystawiając zziębnięte stopy do ognia.

- Śpimy pod gołym niebem? - Zapytał Korneliusa jeszcze przed pierwszym gryzem. Kornelius powinien pamiętać, że w jego plecaku znajduje się namiot, w końcu przepakowywali go dziesiątki razy tego ranka. To pytanie mogło wywołać kolejną lawinę informacji od jego mistrza.

Gdy ewentualna nauka rozbijania namiotu, bądź znajdowania dogodnego miejsca na ziemi do spania i zachowywania ciepła, dobiegła końca, przeszedł do rzeczy, które cały dzień nie dawały mu spokoju.

- Kim jest ten Quelin? - Miał nadzieję, że Kornelius, jak to miał w zwyczaju, od krótkiego pytania zacznie jakiś dłuższy wywód. Tak naprawdę, oprócz imienia nie miał żadnego punktu zaczepienia odnośnie tej osoby.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-11-25, 22:48   

Zmęczenie naprawdę dawało się już Ervinowi we znaki. Jego mózg otrzymał tego dnia niebanalną ilość informacji. Być może drobnych, być może nieistotnych a czasami wręcz śmiesznych, ale zebranych w całość razem stanowiących to, co było istotą bycia prawdziwym poszukiwaczem przygód. Może to zmęczenie, może to chłód zapadającej coraz szybciej nocy a może to leniwe trzaskanie drew dopiero co zebranych przez jego dłonie sprawiły, iż Ervin zadał pytanie o namiot, który rozbili dosłownie przed chwilą. Wszak ledwo co uczył się „wybierania odpowiedniego miejsca na nocleg oraz rozbijania namiotu tak, by był maksymalnie osłonięty przed wiatrem.” Kornelius jednak nie zwrócił uwagi na pomyłkę bohatera. Pytanie które zadał było wszak sformułowane w taki sposób, iż można było je odebrać na kilka sposobów.

- Nie – rzekł – na tę lekcję jeszcze przyjdzie czas. W razie braku namiotu przy sobie również trzeba wiedzieć gdzie i jak spędzić noc, żeby przeżyć. Dzisiejszą noc jednak spędzimy pod tkaniną.

Na wyjętą rację żywnościową składały się orzechy, kilka kawałków suchara oraz pętko suszonej kiełbasy. Był to pożywny, pełnowartościowy posiłek. Dokładnie taki, jakiego jego ciało w tej chwili potrzebowało.

Ostrze nieopodal wydało z siebie cichy, śpiewny dźwięk. Bił od niego smutek. Zupełnie jakby czuło, iż jego właściciel się pożywia, a jemu ta przyjemność została odmówiona.

- Quelin...

Drugie pytanie bohatera sprawiło, iż Kornelius zamyślił się, wpatrując w milczeniu w płomienie.

- Quelin był towarzyszem. Dobrym druhem. Sierotą z Pogranicza w której jakiś stary mag, dziadyga ze Szlaku odkrył Talent i nauczył podstaw Sztuki. Quelin był wesołym adeptem, na którego można było zawsze liczyć. Przynajmniej na początku. W niejednej kabale się znaleźliśmy i z niejednej ledwo uszliśmy z życiem – zaczął.

- Szybko jednak zaczął chodzić innymi ścieżkami niż my. Gdy nasza drużyna dopiero się formowała, Quelin był ledwo adeptem. Uczniem, świeżakiem, który z wysiłkiem podnosił kubek z wodą przy pomocy swojej woli. Co i rusz wpadał w kłopoty z których trzeba było go wyciągać. Im więcej jednak traktów zdeptaliśmy, tym więcej zaklęć poznawał i tym większa stawała się jego moc. Nasza grupa stała się dla niego za mała. Magia którą zgłębiał zaś, niewystarczająca.

Kornelius westchnął.

- Chyba właśnie to go ostatecznie zniszczyło. Nienasycone pragnienie potęgi. Godzinami potrafił rozmawiać o... ciemnych sprawach. Mrocznych. Groźnych. Twój miecz był tylko jednym z nich.

Przez twarz mężczyzny przebiegł cień. Ervin zaś nabrał całkowitej pewności, iż Kornelius nie mówi mu wszystkiego. Pytanie, które mu zadał, jak się zdawało, poruszyło tę część historii jego nauczyciela, o której ten dawno temu postanowił zapomnieć.

- Nasze drogi rozeszły się całe lata temu. – podsumował.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group