TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: DaMi
2012-06-29, 17:46
Dobry, zły i szalony
Autor Wiadomość
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-06-29, 15:30   

Nigdy czegoś takiego nie widział. Ciekaw był, skąd kobieta miała te kartki? A może wszystko wokół było tylko projekcją jego umysłu? Czekał, myślał, patrzył. Jego życie, najważniejsze, decydujące momenty jego życia. Te, które wszystko zmieniły.
Zgubił się...
Straciłeś swój cel
Czy to prawda? W którym momencie to nastąpiło? Kiedy popełnił błąd? Co było winne?
Wziął do ręki pierwszą lepszą kartkę, chciał poznać fakturę materiału, dotknąć osobę, która była na niej zawarta. Przypomnieć sobie emocje, jakie czuł gdy działa się dana sytuacja. To wszystko zupełnie oderwało go od pościgu, całej dzisiejszej sytuacji.
-Co teraz będzie? - Wyszeptał jakby do siebie - Co teraz będzie? - Zapytał głośniej elfki, odkładając kartkę na kontuar, podnosząc z niego kufel.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-06-29, 15:40   

Papier był śliski w dotyku. Gruby, grubszy niż zwyczajny pergamin, ale jednocześnie nie zaginał się i nie łamał, pozostając elastycznym. Ervin przejechał swoim ogorzałym, twardym opuszkiem palca po twarzy zaklętego w papierze drowa. Jego pierwsza przygoda. Pierwsza śmierć, jaką zadał. Tajemnicza misja związana ze zbieraniem artefaktów z różnych stron świata. Wszystko w imię czego? Nigdy więcej gnoja nie widział. Nawet nie wiedział, czy sama „misja” była prawdziwą, a nie tylko sposobem na pozbycie się go. Był młodszy. Głupszy. Mniej doświadczony. Marzyła mu się kariera mrocznego rycerza, choć na dobre nie zadał sobie nawet sprawy z tego, co to oznacza.

Zabił przyjaciela.

Czy kiedykolwiek w swoim życiu miał przyjaciół?

- Teraz nadam ci sens. – powiedziała kobieta. Teraz nadam ci cel. Teraz naprawdę to, co zostało zepsute.

W karczmie znowu zapadła cisza.

- Na stołku w karczmie siedzi jedno ciało, lecz setka dusz. – powiedział drow o żółtych plamach na skórze.

- Abominacja. Bluźnierstwo. – dodał jor z tatuażem.

- Żadne śmiertelne ciało nie może funkcjonować w ten sposób. Żadne ciało nie może długo tego wytrzymywać. – powiedziała kobieta o białych włosach.

- Umierasz, Ervin. Te wszystkie głosy w twojej głowie? Pożerają cię od środka. Jedno śmiertelne ciało zostało stworzone do przechowania jednej nieśmiertelnej duszy. Nie może być inaczej. *On* chce, abyśmy ci pomogli. – zakończyła enigmatyczny wywód barmanka – Chce, aby Ervin wrócił do bycia Ervinem. Nie potrzebujesz tych wszystkich osób w swojej głowie. Sam musisz wrócić na właściwą ścieżkę.

Jej smukłe dłonie zwinęły obrazy i schowały je pod kontuarem.

Jej wzrok utkwiony był w nim, jak gdyby oczekiwała, iż coś powie.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-06-29, 15:54   

Umierał? Nie czuł się słabszy niż wcześniej, nie czuł choroby trawiącej go od środka, nie był pewny, czy umierał tylko w przenośni, czy naprawdę jego obecny stan mógł doprowadzić do fizycznej śmierci. Tak czy inaczej, w ustach osoby trzeciej brzmiało to wszystko nad wyraz groźnie. Nie wiedział co powiedzieć. Był zły. Po prostu, tak jakby przez całe życie go oszukiwano, a dopiero pod koniec wyznano mu prawdę. Był chory. Nie zdawał sobie z tego sprawy, wydawało mu się, że funkcjonuje normalnie. Ale teraz mu to uświadomiono. Podniósł kufel do ust jeszcze raz, tym razem na jednym łyku się nie skończyło. Trwało dobre dziesięć sekund, zanim odjął go od ust. Spojrzał przenikliwym wzrokiem w oczy rozmówczyni.
- Czy nadanie sensu, paradoksalnie mi go nie odbierze? - zaczął równie enigmatycznie, jak ona skończyła - Może poprzez oszukiwanie siebie byłem szczęśliwy? Może teraz, gdy będę mieć w życiu jasno określony cel, zabije się moja indywidualność? Co będzie, kurwa, gdy stanę się jednym z wielu?! - był coraz bardziej wzburzony. Już czuł tęsknotę za swoimi towarzyszami. Nie mógł sobie wyobrazić samotności. - Co będzie, gdy będę zupełnie sam? gdy będę zasypiał i budził się z tylko jednym głosem w głowie? Jeśli się zabiję? Czy to jest cel? TO JEST TWOJA PIERDOLONA DROGA ŻYCIA?! - zerwał się z miejsca i cisnął w połowie pełnym kuflem w ścianę naprzeciw baru.
Spojrzał na otaczające go postaci. Skądś ich znał. A może tylko mu się wydawało? Nie znał ich.
- Niedokończone historie? - Rzucił z pogardą.
- Co teraz będzie? - powtórzył, jakby oczekiwał, że elfka powie mu coś innego niż wcześniej.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-06-29, 16:11   

Elfka uśmiechnęła się łagodnie. Wybuch bohatera nie sprawił na niej żadnego wrażenia.

- Jednym z wielu jesteś teraz. – powiedziała spokojnie – Wszystkie osoby żyjące w twoim ciele walczą o panowanie nad nim. Istniejesz w Sorii od niedawna, masz jeszcze siłę ich kontrolować. Ostatecznie jednak w którymś momencie twoja wola poddałaby się. Twoje ciało zaś ulegałoby co chwila przemianom, co i rusz kontrolę nad nim zyskiwałby ktoś inny, a twój umysł i twoje myśli zostałyby zepchnięte do roli...

Przekrzywiła głowę lekko w bok. Jej dłonie zacisnęły się na czymś pod kontuarem. Nie usłyszał tego, ani nie widział, lecz po prostu – wiedział to.

- Warzywa. Tła, na którym oni by działali.

Karczma milczała.

- Nie może tak być. Nie wolno nam do tego dopuścić.

- Ervin musi stać się Ervinem. – drow z plamami na skórze pojawił się tuż obok niego. Bohater nie wiedział nawet kiedy, jego dłonie zacisnęły się z ogromną siłą na jego lewej ręce.

Nawet nie miał czasu by zaprotestować. Kobieta o białych włosach stała już obok, po prawej stronie, unieruchamiając jego drugą kończynę.

- To nie jest koniec. – wyszeptała mu do ucha.

Jor, to musiał być jor, jego palce były długie i chropowate w dotyku, a jego futro drapało skórę, założył mu profesjonalny chwyt na karku, unieruchamiając głowę i zmuszając do klęknięcia.

- Kiedyś zrozumiesz. – dodał.

Ervin usłyszał znajomy jego uszom szczęk metalu o metal. Miecz wyjmowany z pochwy. Było w tym dźwięku coś groźnego. Coś potwornie niepokojącego. Zagrożenie oraz obietnica. Srebrna elfka wyszła zza kontuaru. W jej delikatnych, smukłych dłoniach znajdował się zaś demon. Miecz, jakiego Ervin nie widział jeszcze nigdy w życiu. Potężne, szerokie ostrze o rozmiarach takich, iż kobieta musiała trzymać go oburącz. Sztych miecza drżał zauważalnie w jej rękach, zupełnie, jakby była fizycznie niezdolna do władania tą bronią. Broń wyglądała, jakby jakiś wyjątkowo zręczny kowal w boskich kuźniach postanowił wykuć oręż z samego mroku. Ostrze było tak czarne, że dłuższe patrzenie na jego fakturę sprawiało iż bolały oczy. Cała rękojeść oraz sztych pokryte były runami, o nieznanym bohaterowi przeznaczeniu. Już na pierwszy rzut oka widać było, iż jest magiczne.

- Nie oferuję ci nowej drogi życia, Ervin. Ja tylko przekazuję wiadomość – powiedziała.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-06-29, 16:22   

Próbował się wyrwać. Chociaż oswobodzić rękę, by móc nieporadnie zasłonić się przed ostatecznym ciosem. Bał się. Bał się jak skurwysyn. wiedział, że powinien ufać przeczuciom. Znów jego mania, mówiąca, że wszyscy chcą jego śmierci okazała się bardzo przewidująca. Miała rację. Zabiją go. Jego historia się zakończy. Nie będzie kolejną niedokończoną historią. Będzie zakończoną historią. Wspaniale.
- Nie. Nie zrozumiem - wysyczał przez zęby - Droga mojego życia natrafiła na przepaść.
W jego głowie panowała cisza.
- A teraz chcesz popchnąć mnie, podciąć nogi -
Chciał się wyrwać, sam widok strasznego miecza zmuszał go do działania. Machał głową, marząc by przez przypadek Jor złamał mu kark. Nie chciał umrzeć od miecza. Na pewno nie od tego. Nie z ręki kobiety.
Chciał umrzeć. Krzyczał, z całych sił wrzeszczał nieznane rzeczy, prosząc swoich przyjaciół, by go wspomogli, by wspierali go. W jego własnych myślach nie mógł doprosić się chociaż szeptu. Opuścili go? Uciekali? Nie chcieli umrzeć wraz z nim. Wrzeszczał też na głos. Ale nie wiedział, co krzyczy. Może były to nieartykułowane słowa, a może krzyczał imiona dusz, które uciekały z jego głowy? Kto wie? Tylko Ci którzy to słyszeli.
Z jego zamkniętych oczu płynęły łzy.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-06-29, 16:39   

Ervin krzyczał. Wyrywał się. Szarpał. Przeciwko jego osłabionym, wyziębionym mięśniom stała jednak siła trójki dorosłych, dobrze odżywionych osób. Przeciwko jego woli – wola kolektywu. Przeciwko jego błaganiom o pomoc – przerażająca pustka w głowie. Głosy opuściły go. Czuł je w sobie, o tak. Czuł ich strach. Niemożliwą do opisania panikę. Świadomość tego, co nadchodziło. Wszystkie jak jedna starały się wycofać w możliwie najgłębszy, najmroczniejszy zakamarek jego umysłu, jak gdyby wierzyły, że zdołają się tak zwyczajnie ukryć przed tym, co nadchodziło.

- Magowie, z których rąk tyle wycierpiałeś nie będą już w stanie cię znaleźć ani skrzywdzić. Nie będą mieli już ku temu powodu.

Elfka z każdym krokiem była coraz bliżej. Miecz w jej delikatnych, kobiecych dłoniach drżał z niecierpliwienia. Ervin czuł to przez skórę. Miecz nie chciał, by ta głupia pizda gadała. Chciał uderzyć. Tu. Teraz. Zupełnie, jak dziki pies, trzymany na smyczy przez pana do ostatniej chwili przed atakiem.

- Ten zaś, który cię zamierzał oszukać i wykorzystać. Ten, który zamierzał cię okraść i posiąść coś, co nie należy do niego, zostanie ukarany.

Stała już tuż przy nim. Miecz wyciągnęła ostrzem w jego stronę, gotowa do zadania sztychu.

Ervin wył.

Głosy milczały.

- Gdy to się wypełni, staniesz się prawdziwie wolny, Ervin.

Ervin wcale nie był pewien, że jej rozumienie wolności i jego się pokrywały. Szarpnął się po raz ostatni. A później mroczne ostrze przeszło przez jego tors na wylot.

* * *


Ukłucie najczystszego zimna przebiło mu pierś. Nawet nie bolało. Nawet tego nie czuł. Każde uderzenie jego serca, powoli słabnące, powoli gasnące, delikatnie trącało wbitą w niego stal. Ogarnął go mrok. W gardle zakwitła mu fala potwornego, metalicznego posmaku. Jucha, lecąca wartkim strumieniem z piersi, w ust, zalewała mu obrzydliwym potokiem podbródek. Zacharczał. To był jedyny dźwięk na który był w stanie się zdobyć.

A potem, w jednej chwili, głosy zawyły. Zaryczały. W jego głowie rozległa się prawdziwa kakofonia krzyków. Każdy jeden z osobna błagał o litość, płakał, ryczał, wył, darł się do granic opętania. Czuł ich w sobie tak wyraźnie jak jeszcze nigdy. Zdał sobie sprawę z tego, że one chcą *żyć*. Że nigdy nie pragnęły niczego bardziej. A teraz pragnienie to zostawało im odebrane.

Miecz pił.

Miecz pożywiał się.

Miecz śpiewał.

Jeden po drugim głosy milkły. Ervin czuł, po raz pierwszy od bardzo dawna, jak w jego... wnętrzu zapada cisza. Pustka. Robi się nagle bardzo dużo miejsca wyłącznie dla niego, zupełnie jakby wysiadł nagle z bardzo zatłoczonego pojazdu. Czuł się lekki. Czuł się rześki. Zdrowszy.

Umierał.

Miecz, wbity na wylot w jego tors, drżał wraz z kolejnymi konwulsjami ogarniającymi dogorywające ciało półelfa.

* * *


- Tak! Tak! NARESZCIE! TO DZIAŁA!

Głos. Męski. W języku którego Ervin nie miał prawa rozumieć, ale jakimś cudem rozumiał. Znał ten głos. Pewnie nawet miałby siłę otworzyć oczy i dowiedzieć się, co się dzieje, gdyby nie to, iż czarne ostrze wciąż w nim tkwiło. Gdyby nie to, że wciąż krwawił. I gdyby nie to, że ciepło karczmy i ciepłe uściski rąk na jego ciele zastąpił potworny, obcy mu chłód.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-06-29, 16:50   

Zamknięte oczy za nic nie chciały się rozewrzeć. Miał nadzieję, że tak skona, leżąc, nie czując nic, nawet bólu. Zimno. Czy to była śmierć? zimno? Co się dzieje z jego duszą? Czy znów odejdzie w zaświaty? Wszedł do tej karczmy pięć minut temu, a już teraz nie żyje. Czas, tak ulotny, tak nieważny. Próbował oddychać, przez zalewane krwią płuca, gardło. Przez charczący oddech, coraz bardziej zdawał sobie sprawę z tego w jak opłakanej jest sytuacji. Był sam, zupełnie sam. Czuł przestrzeń we własnej osobowości. Ale nie było to uczucie przyjemne, tak jakby wyszedł z klaustrofobicznie małego pomieszczenia. To było jak... Wejście do wielkiej, strasznej, ciemnej świątyni. W której słyszy tylko echo swojego oddechu, kroków, myśli. Ale w jego głowie nie było nic. Była tylko pustka i odlatujące w nicość zmysły. Chciał już umrzeć, żeby nie czuć przeklętej broni w swoim ciele. Ciele, czy umyśle? Nie wiedział dokładnie, czy ostrze zraniło tylko jego ciało. Na pewno zraniło jego umysł.
Pouciekali.
Albo umarli.
Miał nadzieję, że to pierwsze. Że jeszcze do niego wrócą, że jeszcze będzie mógł z nimi kiedyś porozmawiać?
Co mógł zrobić? Mógł czekać. I modlić się, do bogów, w których nie wierzył. Modlić się o śmierć. O to, by jak najszybciej przestać żyć w tym okropnym samotnym świecie.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-06-29, 16:55   

Ervin leżał. Krwawił. Miecz wbity w jego ciało niczym słup graniczny pomiędzy życiem i śmiercią podrygiwał w rytm kolejnych, płytkich oddechów wykonywanych przez ciało półelfa.

- C...co? To t....ty?

Znów ten głos. Bohater znał go. Nie miał pojęcia skąd, ale znał.

- Ja...jakim cudem? Nie! Nie! To jakieś oszustwo!

Bohater jęknął z bólu w momencie, w którym poczuł nagłe szarpnięcie. Ktoś mocował się z tkwiącą w jego ciele stalą. Miecz jednak wszedł głęboko i silnie w tkankę. Zaklinował się pomiędzy mostkiem a żebrami. Szorował po jego organach wewnętrznych, wczepiając niczym drapieżnik w swoją ofiarę. Niełatwo było go wyjąć.

- To NIE MOŻE BYĆ PRAWDA! Coś ty zrobił?!

Ervin znał ten głos.

Znał go nawet już zanim jego oczy otworzyły się i zobaczył nad sobą drowa siłującego się z rękojeścią miecza. Mrocznego rycerza. Złodzieja. Mordercę.

Serce bohatera zabiło żywiej, choć nie miało ku temu prawa. Jego dłonie otworzyły się i zamknęły, silnie zaciśnięte w pięści, choć nie powinno mieć to miejsca. Jego płuca zaś ponownie napełniły się powietrzem, jak gdyby za nic mając tkwiący pomiędzy nimi 170 centymetrów czystej, czarnej śmierci.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-06-29, 17:05   

Gdy tylko przypomniał sobie, czyj jest to głos, zapragnął jego śmierci bardziej niż swojej. Czy było to możliwe? Śmierć była kusząca. Jego śmierć byłaby wybawieniem od prześladujących go wyrzutów sumienia. Pomści śmierć przyjaciela. a zarazem swoją, mentalną. Swojej własnej osobowości, wszystkich, których zabił po tym jak się z nim spotkał. Jeśli go zabije, choćby gołymi rękoma, resztkami sił, umrze spokojny. Będzie to swego rodzaju pokuta. Nie otwierał oczu, nie chciał na niego spojrzeć. Bał się, że znów zadziała na niego w ten sam sposób, że nie będzie mógł się ruszyć przez paniczny strach. Jego ręce szukały miecza. Czy puścili go jego oprawcy? Czy mógł się ruszyć? Czy jego dłonie zdołają wyciągnąć miecz z piersi? Czy przez rane będzie w stanie choćby unieść miecz? Dramatyczna sytuacja przypominała niemal legendarną. Na wpół martwy mężczyzna pragnący zabić swojego największego wroga. Tak w przenośni. Iście legendarne. Ale czy się uda?
Wszystko było mu jedno. I tak umrze w przeciągu kilku minut. za szybko się wykrwawiał, za szybko tracił siły.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-06-29, 17:13   

Ervin otworzył oczy. Drow zaś zawył ze zgrozy. On, mroczny rycerz, symbol strachu, bólu i cierpienia. Ten, którego pół elf zdążył przez te wszystkie lata z całych sił znienawidzić najbardziej na świecie. Wył. Płakał. Umierał z przerażenia.

- Nie rozumiem... – wyjąkał.

Ervin podniósł się. To nie było możliwe. Tkwiło w nim półtora metra stali. Jego płuca w zasadzie zostały profesjonalnie odcięte od reszty ciała. Jego kręgosłup został podzielony na dwoje. Mimo to Ervin żył. Podniósł się. A następnie systematycznie, powoli i z mozołem zaczął wysuwać z siebie ostrze.

- Zrobiłem wszystko jak trzeba... – szlochał drow.

- Zebrałem... zebrałem je wszystkie... wymówiłem słowa inkantacji...

W chwili gdy czarny miecz opuścił jego ciało, Ervin zdał sobie sprawę z faktu, iż jego rana zasklepia się. Przez chwilę, kilka sekund w jego torsie ziała ogromna dziura. Tak szeroka, że mógł sobie włożyć do środka dłoń i wyjąć zeń cały pęk własnych jelit. Mógł spojrzeć przez siebie na wylot. Teraz zaś rana samoistnie zasklepiała się. Uczucie temu towarzyszące było paskudne, jakby ktoś na siłę starał się na nim złączyć ze sobą brakujące kawałki podartej koszuli.

Po paru sekundach jego tors przecinała jedynie ogromna, szeroka, zrogowaciała blizna. Pamiątka po uderzeniu, które go zabiło. Jakby trafiono go na wylot kopią. Każdy, kto zobaczy taką bliznę powie, że uderzenia które ją zrobiło nie można było przetrwać.

Nikt nie mógł.

- Dlaczego!! Dlaczego tu jesteś?! – wykrzyczał drow.

Byli w pomieszczeniu sami. W dużej, mrocznej sali. Być może dawnej świątyni. Posadzka była kamienna, wokoło pełno było starego gruzu, strzaskanych kolumn i świec. No i był drow. Półleżący, przerażony, nieświadom tego, co nadchodziło.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-06-29, 17:24   

Jego słowa nie miały znaczenia. Liczyło się to, co właśnie się działo. A nie to, co wypowiadał martwy w zasadzie drow.
Ozdrowiał. Co się stało? Sytuacja w której się znalazł wydawała mu się conajmniej dziwna. Jakby znajdował się we własnym umyśle - w wielkiej pustej sali pełnej gruzów.
Do tego sam na sam ze swoim strachem - Drowem.
Strach trzeba było zabić, żeby móc dalej egzystować.
Na jego piersi pojawiła się wielka blizna, która od teraz będzie mu przypominać o walce z samym sobą. Z samym sobą, czy też z własnym umysłem, który wcale nie należał do niego? A może on nie walczył ze sobą, tylko z pasożytami? Z głosami, które żywiły się nim i przejmowały jego ciało?
Nie wiedział, jak o nich teraz myśleć. Pogrążyć się w żałobie, czy skakać ze szczęścia?
Decyzja podejmie się sama. Jego emocje same się wyzwolą, gdy tylko będzie w stanie poświęcić chwilę na przemyślenie całej tej sytuacji.
Ale teraz stał przed nim większy problem, niż żałoba.
Drow.
Nie myślał, działał, tak jak go nauczono. Krok do przodu, prawą nogą, razem z cięciem po skosie od dołu, od prawej ręki. Nie zastanawiał się nad tym co mówił Drow, co miało to znaczyć. Jak mógł znaleźć wszystkie amulety? Jak do tego doszło? Co stało się później?
Już nieważne.
Ta droga w jego życiu zakończyła się przepaścią.
Przepaścią w którą wpadł, by móc obudzić się na nowej.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2012-06-29, 17:46   

Miecz zaśpiewał dźwięcznie, gładko wpadając w dłoń pół elfa. Jak na swoje rozmiary, leżał w uchwycie wprost doskonale. Jak gdyby wykonano go dokładnie z myślą o bohaterze.

Wszystko co ma swój początek, ma również i koniec. W tym wypadku historia Ervina zaczęła i zakończyła się na osobie drowa. Drowa, który przez ostatnich pięć lat zdołał w jakiś sposób zebrać wszystkie amulety i zdołał wykorzystać je w sobie tylko znanym rytuale. Rytuale, który miał przyzwać Czarny Miecz.

„Ten, który zamierzał cię okraść i posiąść coś, co nie należy do niego, zostanie ukarany.”

Te słowa wypowiedziała mu srebrna elfka na ułamek sekundy przed tym, gdy przebiła go na wylot ostrzem. Nigdy by nie powiedział, że uczucie temu towarzyszące będzie równie... oczyszczające. Zaczynał na nowo. Właśnie dziś. Wykonując pierwszy krok na nowej drodze przygód. Wykonując pierwsze cięcie.

Mroczne Ostrze śpiewało w jego dłoni. Głodne. Wiecznie, bez ustanku głodne i gotowe pożerać dalsze dusze. Ervin nagle, w ułamku sekund zdał sobie sprawę z tego, jakiego potwora trzyma w dłoni.

I ile jeszcze znajduje się przed nim.

Drow zawył w momencie, gdy miecz z brutalną siłą wgryzł się w jego ciało. Stal weszła w niego pomiędzy karkiem a barkiem, w to słodkie miejsce w którym szyja styka się z torsem i doszło aż poniżej linii mostka. Mroczny rycerz zatrzepotał się w konwulsjach, jak wyciągnięta na ląd ryba i znieruchomiał kompletnie. Ervin natychmiast poczuł mdłą, ponurą energię przesyłaną jego ciału przez rękojeść artefaktu. W pierwszej chwili chciało mu się wymiotować. Rozumiał, skąd brała się ta siła.

Wiedział jednak, iż był to zaledwie początek.

Mroczny rycerz nie żył, pogrążony w kałuży rosnącej krwi. Bohater zaś znalazł się w całkowicie nie znanym mu miejscu gdzieś w Sorii, bez pieniędzy, jedzenia i miejsca, do którego mógł się udać. Bez głosów, które po raz pierwszy od wielu lat umilkły w jego głowie na dobre. Towarzyszyła mu jednak nowa broń, wspomnienie niezwykłego miejsca oraz przekonanie... że prawdziwe przygody znajdują się dopiero przed nim.

Sesja Zakończona!


[...]1000 punktów doświadczenia otrzymano
Karta postaci zaktualizowana – Żałobne Ostrze dodane do ekwipunku.
Karta postaci zaktualizowana - Ervin traci cechę Odrodzony z Bytu
Karta postaci zaktualizowana - Ervin może (na życzenie) zrezygnować z posiadania swoich wad na tle psychicznym (schizofrenia / mania prześladowcza)
Ervin następną sesję rozpocznie w nieznanej lokacji.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group