TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Gdzie kurz nie opadł - Podróż przez obce ziemie
Autor Wiadomość
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-07-23, 20:25   Gdzie kurz nie opadł - Podróż przez obce ziemie


    - Skontaktował się ze mną Rubin, podobno znalazł bardzo ciekawe znalezisko.
    - Słyszałem. Odzywał się też do mnie, i mam mu za złe, że nie wysłał go do nas, mamy przecież podobne zaplecze.
    - Nasza placówka w Erxen była znacznie bliżej. Jeżeli jednak ów półelf spełni nasze oczekiwania nie widzę problemu by teleportować go do głównej siedziby.
    - Mam nadzieję, że do was dotrze. Podobno wysłał go tylko z jednym od nas. Jest tam też jakiś czerwonooki drow. Syn...?



Gdzie kurz nie opadł
Podróż przez obce ziemie


Pierwsze godziny podróży minęły w dziwnej ciszy. Jakim jednak innym słowem mogła być opisana sytuacja, gdy walczący niedawno oponenci siedzą teraz na jednym wozie, jako współpracownicy. Całą sytuację od normalności odciągała również dzieląca ich klatka na zwierzęta, w której leżał związany półelf, będący póki co niczym innym jak tajemnicą.

Jaspis kierował wozem siedząc półbokiem, co chwilę zerkając za siebie, na przydzielonych mu kompanów. Jego twarz nie wyglądała na zadowoloną, czym wpasowywał się w resztę towarzystwa. No może jedynie Ervin wyglądał na zadowolonego, choć to raczej efekt błogiego stanu nieprzytomności.

Noc była bezchmurna i jasna dzięki księżycowi kończącego pełnię. Przed świtem cicha melodia skrzypienia wozu, oraz stukotu kopyt została przerwana przez przebudzenie się półelfa. Zaskoczony swoim położeniem nie był w stanie pojąć tego gdzie się znajduje. Nie wiedział kim są ci ludzie i dlaczego jest w klatce.

Bohater szarpał się przez chwilę, jednak nie starał się krzyczeć przez knebel. Było to jednak bezcelowe i po niecałej godzinie, półelf usiadł w klatce na tyle na ile pozwalała mu przestrzeń i wpatrywał się nieobecnie w zranioną dłoń.

Wóz dalej niewzruszenie skrzypiał do rytmu podków przez następną godzinę, pozwalając słońcu na podniesienie się wyżej i rozpoczęcie poranka.

- Za jakąś godzinę dotrzemy do granicy Imperium– odezwał się po raz pierwszy w tej podróży Jaspis przerywając ciszę.

Ervin dalej wpatrywał się w dłoń, która jakby pod wpływem jego własnej woli wydawała się być mniej spuchnięta i odrętwiała. Skupiony na niej całkowicie zapomniał o klatce i wiozących go ludziach. Dopiero głos mężczyzny obudził jego jedynych prawdziwych przyjaciół.

- Jaspis! - gdyby głos w głowie mógł szturchnąć kogoś i zwrócić tym samym na coś uwagę, brzmiałby właśnie tak – Jaspis kurwa przyjaciel!
- A patrz kto mu towarzyszy! – nagle pojawił się kolejny, tym razem bardziej chrapliwy - Nie uwierzysz Ervinie, nie uwierzysz!

- Zrobimy tam postój, niech konie odpoczną – dodał mag, odwracając się na tył wozu, po czym jeszcze zapytał drowa – Działasz coś przez dzień Peliosie? Pelios, tak?
_________________
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-07-25, 02:14   

Co pamiętał?
Stracił... wzrok?
Było ciemno, jego umysł krążył w niebycie jak za dawnych dobrych czasów, gdy dusza zginęła.
Ne pamiętał tego.
Była to nicość, zupełnie oddzielona od jego umysłu, wspomnień, charakteru i cech, które łączyły go z sorią, jaką pamiętał.
Nie pamiętał co się stało. Pamiętał zdziwienie. Elfa leżącego na krwi. I adrenalinę. Krążącą w jego żyłach. I ciemność. kroki w ciemności. To były sekundy. Głosy rozbijające się w jego głowie, na które nie zwracał uwagi. Głosy, które były częścią niego. Były jego braćmi, siostrami, matkami i ojcami. Były nim samym.
Głosy go tworzyły, a on tworzył głosy.
I znów miały się odzywać w nim, a on miał znów ich słuchać. Znów wszystko miało wrócić do normy. Miał być normalny. Normalny? Normalny. Nie. Miał być nie-normalny, czy nienormalny? Jaka normalność pasuje do nienormalnego, psychicznego człowieka? Czy jego nienormalność jest dla niego normalna? Czy, o dziwo, będąc normalnym w odniesieniu do reszty jego pobratymców, byłby nienormalny? Można dojść do wniosku, że każdy tworzy własną normalność na miarę swoich czynów i myśli, oraz tego, jak te myśli są przemieniane w czyny i jak bardzo są do siebie podobne, czyli z jaką determinacją ktoś o nienormalnych myślach wprowadza je w życie. Determinacja stwarza kogoś normalnego w świra. Ktoś o samych chorych myślach nie jest świrem. Jest po prostu głupcem. Ktoś o chorych czynach nie jest świrem. Jest po prostu psychopatom, zupełnie nie łączącym myśli świra, jak i jego czynów. Bycie świrem to połączenie myśli głupca i czynów psychopaty.

Przemyślenia na miarę świra. Psychopaty i głupca w jednym opakowaniu. W ciele.

Skrzyp

Poczuł jednocześnie zmęczenie, jak i miłe odprężenie po długim śnie. Nie otwierał oczu, chciał spać dalej, odpoczywać. Znów odpłynąć w sen. Nie chciał się budzić. Było tak przyjemnie, nie musząc się przejmować swoim chorym umysłem. Nie myślał tego, nie mówił tego sobie, nie uświadamiał sobie tego. Mówiła to jego podświadomość. Tylko ona mogła wiedzieć tak wiele na temat jego samego.
Będąc niedoinformowanym, ograniczonym w poczuciu swojej głupoty, choroby, albo samego niebezpieczeństwa, jest bezpieczny. Ale jego choroba nie pozwalała mu na to. Nie czuł się bezpieczny.

Skrzyp

Poczuł swoje ciało, przyjemne odrętwienie przerodziło się w odrętwienie samych dłoni i nóg. I nieprzyjemny ból całego ciała. Mały ból, a duży dyskomfort, zarówno fizyczny, jak i psychiczny, co było spowodowane wiedzą, że leży na czymś twardym, skrzypiącym, poruszającym się, a do tego był związany i zakneblowany.

Otworzył oczy. Była noc, było ciemno. Był w klatce! Oszukali go! Chcą go zabić! Albo uwięzić! Wiozą go na wyspę! Będzie pracować do końca swych dni w kopalniach! W niekończącej się duchocie, gorącu, bez wytchnienia, jako niewolnik imperium! Był więźniem! Znów został oszukany. Zaczął się szamotać, nie zwracał uwagi na otoczenie. Jednak robił to na tyle cicho, by otoczenie nie zwracało także uwagi na niego. Starał się. Chciał dobrze, powstrzymywał się przed ucieczką. Starał się zaufać, a jak zwykle został oszukany, wystawiony, a teraz za to płaci.

Po pewnym czasie uspokoił się. Zaczął analizować sytuacje, które go do tej chwili doprowadziły. Przypominał sobie. Pobudkę nad jeziorem. Następnie staranie się o przeżycie w lesie pełnym niebezpieczeństw. Drow. Kiedy doszedł do tego momentu, ciarki przeszły mu po plecach. Westchnął cicho. Jaspis przyjaciel i Alia. Podróż do dziwnego miasta. Omdlenie. Potem już tylko ciąg krótkich wydarzeń. Zakończony krótką walką. A raczej zakończony rozpoczęciem walki. I ciemność. Teraz ciemność się skończyła. Działania, które mógł i może podjąć ograniczyły się. Teraz zostało mu tylko czekać.

Rozejrzał się dyskretnie. Zauważył trzy osoby, przy czym jedna z nich, miał nadzieję, była tylko przywidzeniem. A dwie pozostałe, tylko małą pomyłką. Pierwsza, jaspis, siedzący na zydlu, prowadzący powozem. Następnie Alia, drzemiąca niedaleko jego klatki (Prawda, Regg? ^^). Jego wzrok przesuwał się po cieniach, zakrzywieniach i przedmiotach. Drow. Znów przeszły go ciarki, tylko trochę większe. Tym razem towarzyszyły im jeszcze powolne, ciche i dyskretne ruchy, którymi chciał się jak najbardziej odsunąć od siedzącego tam drowa. Zamknął oczy, by wmówić sobie, że jego wcale tam nie ma, że tylko mu się wydaje. Że jego oprawca leży gdzieś tam na drodze martwy, albo zakopany przez kogokolwiek. Miał nadzieje, że gdy otworzy je później, nie będzie musiał go oglądać, że nie będzie miał takiej okazji.

Próbował zasnąć, chociaż stres wywołany uwięzieniem oraz zauważeniem drowa nie pozwoli mu na to. Był kolejny czynnik, który mógłby nie pozwolić mu zasnąć. Rozmowy z własnymi myślami, na temat tego, co mógł zrobić, by temu zapobiec.

- Mogłeś uciekać, głupcze. Przez drzwi! Ciach! I już by cię nie było. Zniknąłbyś im, a oni nawet nie pofatygowali by się, by cię ścigać! Na pewno! Jestem pewny!
-Zamilcz, nie masz racji! Oni zrobiliby wszystko, by nas, powtarzam: NAS udupić. Zrobiliby wszytko!


Przemiłe rozmowy z samym sobą zawsze są takie same. Każdy "Ja" ma inne zdanie, ale w końcu dochodzi się do jednego wniosku. Wniosku, który czuje się w głębi.

- Teraz, to i tak chuj możemy zrobić. Pierdolić po fakcie to każdy może. Teraz trzeba będzie z tego wyjść. Poradzić sobie z przeciwnościami losu.

Nie dawał po sobie poznać, że nie leży nieprzytomny. Nie chciał by ktokolwiek to zauważył.

- Trzeba będzie przetrwać tę podróż przez obce ziemie, Ervinie

I były to słowa, z których wyciągnął konsensus całej nadciągającej podróży.

Przetrwanie.
Teraz tylko ono się liczy.

/Więc pomijaj mnie, dopóki ktoś nie podejmie wobec Ervina jakiejś konkretnej akcji. Każde słowa kierowane w jego stronę będą ignorowane. Chyba, że jakieś ostre krzyki itd.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2010-07-27, 00:11   

Było nie było Pelios niejako napawał się strachem, który odczuwał przed nim więzień. Nadal miewał ogromną ochotę wypróbować którąś z posiadanych broni na miękkim i bezbronnym ciele tajemniczego osobnika. Szczególnie, że tak bardzo sprawiał wrażenie spokrewnionego z dumnymi, światłolubnymi elfami leśnymi.

Także białowłosa kobieta zdawała się jakby mniej agresywna, a wręcz wystraszona. Wszystko to sprawiało, że drow czuł się znacznie lepiej i pewniej w tym towarzystwie. Dawno nie miał tak dobrego humoru.
Wielokrotnie starał się przyłapać wzrok Ervina, złowieszczo uśmiechając się gdy tylko mu się to udało.

Z nudy i powolnych rozmyślań wyrwał go dźwięk własnego imienia. Przez ostatnie lata rzadko je słyszał, poza swym umysłem.

- Tak Pelios - odparł zerkając na rozmówcę kątem oka, bez większej zmiany pozycji - Słońca się już naoglądałem, wybitnie jednak za nim nie przepadam. Wampirem nie jestem, acz stanowczo lepiej radzę sobie, jak i czuję się poza blaskiem tej przeklętej kuli.

Niespecjalnie podobało mu się przyznawanie przed potencjalnymi wrogami do swych słabości. Z drugiej strony jednak wolał nie zgrywać bez sensu twardziela i zamęczać się na pełnym słońcu. Szczególnie, że owy mankament drowów nie był żadną tajemnicą. Postawił zatem na pośrednią opcję, która o dziwo była najzwyklejszą prawdą.
 
 
     
Idrin 
Techniczny Mistrz Gry
Manual Anty-vir



Wiek: 35
Dołączył: 11 Lut 2006
Posty: 1093
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2010-07-31, 11:59   

Wszystko zapowiadało się na długą podróż. Istną podróż marzeń z osobami, które w ostatnich kilku dniach zapracowały na swoją uwagę.

W większe bagno nie mogła wdepnąć.

Zmieszana, przybita, nieprzygotowana na dłuższy wyjazd, nie przygotowana na takie towarzystwo. Starała się robić to, co mogła. Odpoczywała, chcąc by rany zagoiły się najszybciej. By z powrotem mogła funkcjonować poprawnie. By mogła się bronić i mścić. Do tego czasu nie odzywała się, nie pisnęła nawet słówka. Unikała wszystkiego, co mogło ją zaczepić. W szczególności drowa. Przesiedzenie obok niego kilku godzin w ogóle nie zmniejszyło uprzedzenie do rasy jak i osobnika. Ciągle był na celowniku. Ciągle zwracała uwagę na wszystko, co robi. Jaspis był już inną historią. Była przekonana, ze kiedyś przyjdzie jego czas i zgra się z jej ostrzami. Lecz jeszcze nie zapowiadało się na to. Choć kto wie, może pod koniec wycieczki poza tereny Imperium. Sytuacja z półelfem była nieco inna, bardziej dziwaczna. Im dłużej gapiła się na niego tym bardziej utwierdzała się w fakcie, że ten półczłowiek jest świrem i ma nierówno pod sufitem.

Przysypiając kłębiła w sobie różne myśli. Fakt, była zmęczona. Potrzebowała dużo snu, szczególnie w takim stanie. Na zmianę przełamywała świadomość z wyobrażeniami sennymi.

Minęło tak kilka godzin. Zbliżali się do granicy a podróż przez obce ziemie dopiero się zaczynała.

\\CCCCC-ombo breaker! Teraz daty się zgadzają =<<< Nie bądź okrutnym MG! Daj postacią chodzić w nowych ubraniach!
_________________
If it isn't broken, add more features.
Obecny stan Księgi Podstaw, Księgi Zbrojmistrza.
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-08-02, 11:41   

Jaspis wysłuchał słów drowa po czym zamilknął. Co z owej odpowiedzi wyciągnął czy zanalizował , zostało wiadome tylko jemu. Nie kontynuował wątku ani, nie zaczynał kolejnego. Cisza dalej panowała na wozie i nie wyglądało na to by miało się to zmienić.

Nie było w tym nic szczególnie dziwnego skoro każdy z bohaterów właśnie podróżował z kimś kogo próbował, bądź będzie próbował pozbawić życia gdy tylko nadarzy się odpowiedni moment.

Jedynie para koni miała gdzieś kto im współtowarzyszy, póki nikt nie nadużywał na nich bata.

Mijały kolejne minuty podróży, a słońce podnosiło się coraz wyżej by ze świtu przeprowadzić dzień do poranku.

- Zrobimy postój – znów odezwał się niespodziewanie Jaspis – Za tym lasem łączymy się z głównym traktem tuż przy granicy, gdzie pewnie spotka nas kontrola. Jak coś, to mamy dość racji żywnościowych. Śmiało się częstujcie. To co na wozie, możemy wykorzystać w podróży. Jedynie wodę trzeba będzie uzupełniać. - dodał wskazując na ułożone na wozie skrzynie i owinięte w materiały paczki. – Ervina też można nakarmić skoro się uspokoił, chyba nie będzie robił problemów.

- Świetnie, czuję się jakbyśmy mieli urodziny – odezwał się głos w głowie półelfa.

//Idrin sory, ale na wozie jest igła i nici to możesz sobie szydełkować ;p
_________________
 
 
     
Idrin 
Techniczny Mistrz Gry
Manual Anty-vir



Wiek: 35
Dołączył: 11 Lut 2006
Posty: 1093
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2010-08-03, 01:04   

"Ervina nakarmi ktoś inny" odpowiedziała w sobie natychmiast wybudzając się.

Postój może być dobry. Bądź, może być ostatnim. Gdy wóz się zatrzymał obejrzała się po okolicy, by znaleźć dobre miejsce na zjedzenie racji żywnościowej. Gdy już dojrzała swoje małe gniazdko wstała, zwróciła się do skrzyń w poszukiwaniu niezbędnych rzeczy. Jedzenie, woda - również się przyda. Smętnym krokiem ze skrzywioną miną odwijała pakunki. Kiedy było już wszystko w jej rękach w normalnym dla niej milczeniu opuściła powolnie wóz. Ślamazarnym, krzywym, czy otumanionym krokiem dowlokła się w upatrzone miejsce. Klapnęła, żeby w koncie oka mieć wóz. Popiła wodą przed pierwszym gryzem. Zaczęła spokojnie jeść.

Nie śpieszyła się, nie spowalniała. W jako-takim smutku siedziała sama i myślała o dalszej podróży. O smaku jedzenia. O kontroli granicznej...

Najwidoczniej zapowiada się na pierwsze normalne spotkanie. Bez uciekania, chowania się, omijania. Bez uruchamiania Kłów.

\\Świnia jesteś... _._"
_________________
If it isn't broken, add more features.
Obecny stan Księgi Podstaw, Księgi Zbrojmistrza.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2010-08-04, 19:48   

Drow stanął spokojnie i przykładając rękę do czoła w celu zblokowania promieni słonecznych, zaczął przyglądać się miejscu docelowego postoju. Gdy wóz już stanął, Pelios pochwycił cały swój ekwipunek, pozostawiając jednak namiot na powozie. Zabrał także sporą porcję ogólnodostępnych racji żywnościowych i wody, by w spokoju skonsumować je w jakimś cieniu. Miał co prawda własne zapasy, nie miał jednak zamiaru ruszać ich bez potrzeby.
Rozejrzał się po okolicy po raz kolejny, wyszukując jak najbardziej zaciemnionego miejsca, nie oddalonego jednak nazbyt od powozu, po czym z mocno przymrużonymi oczyma ruszył w jego kierunku.

Ervinem nie przejmował się kompletnie. Nawet przez myśl mu nie przeszło, że Jaspis mówiąc o karmieniu więźnia, mógłby bodaj sugerować, że to Pelios ma go nakarmić.

Choć słońce nie napawało dobrym samopoczuciem, humor raczej mu dopisywał. Właśnie miał spałaszować porządny posiłek, to póki co wystarczało by go zadowolić. Zabawne jak zmieniają się potrzeby zależnie od okoliczności. Ubogi wieśniak znalazłszy świeży, ledwo napoczęty kawałek mięsiwa na tyłach knajpy może tym faktem być bardziej uradowany niż bogaty szlachcic podczas obfitego, przepysznego śniadania podanego do nieziemsko wygodnego łoża, w którym wraz z nim leżą dwie piękne niewiasty.
Wystarczy jednak tego wieśniaka zamienić miejscami ze szlachcicem i wymagania jak i powody do szczęścia szybko zaczną im się wyrównywać, by w końcu całkiem się odwrócić.
Pelios obecnie był jeszcze w fazie, w której każda namiastka luksusu i możliwości łatwego zaspokojenia najprostszych potrzeb bardzo go radowały.
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-08-06, 11:23   

Wóz toczył się jeszcze trochę, by w końcu powożący nim Jaspis odbił z drogi w lewo i kilkanaście metrów dalej zatrzymał parę koni.

Duże koła wozu zatrzymały się na zielonej polanie, kilka metrów od pierwszych drzew pobliskiego lasu, za którym według człowieka znajdował się główny trakt. Granicę między polaną, a lasem stanowiło pasmo różnej maści krzewów , które z racji łatwego dostępu do słońca rosły gęsto grzejąc swoje stosunkowo duże liście.

Gdy tylko wóz przestał się kołysać, Pelios sięgnął do zaopatrzenia jako pierwszy. Był on samcem alfa owej grupy, i jak nie być, skoro jedna osoba siedziała w klatce, druga wyraźnie się go obawiała, a trzecia wyglądała na taką, która nie ma zamiaru wchodzić drowowi w drogę. Alia siedząc z tyłu wozu, zeskoczyła z niego w celu znalezienia odpowiedniego miejsca na skonsumowanie posiłku.

Elf nie grzebał w skrzyniach za bardzo, i tak każdy z tych suchych prowiantów był dla niego lepszym posiłkiem niż to co jadł przez ostatnie lata. Złapawszy za pierwsze zawiniątko z suchą kiełbasą i zbożowymi sucharami, w których dostrzegał jakieś owoce, bądź orzechy, zabrał własne wyposażenie i również opuścił wóz, mijając ze złowieszczym spojrzeniem klatkę z więźniem. Szybko jednak oblicze to skrzywiło się w grymasie, ze względu na słońce, które mimo wczesnej pory grzało porządnie, dzięki braku jakichkolwiek chmur. Drow przyśpieszył kroku i udał się do lasu jako najodpowiedniejszego źródła cienia.

Jaspis zablokował koła wozu i przemieścił się do jego środka, by przykucnąć przy półelfie.
- Ervinie, obróć się plecami abym mógł odpiąć twój knebel. - powiedział krótko, z lekko rozkazującym tonem. - Będziesz jadł.

Po chwili do wozu wróciła Alia, która znalazła dla siebie odpowiednie miejsce. Nie wchodząc na wóz, najemniczka sięgnęła po prowiant i nie chcąc łapać kontaktu wzrokowego ani z Ervinem, ani z Jaspisem szybko się odwróciła.

- Jakbyś znalazła jakąś wodę, to można napoić konie – odezwał się do niej człowiek, nim zdążyła odejść.
_________________
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-08-07, 09:50   

Zauważono go, co bynajmniej mu się nie podobało. Tym bardziej, że zauważył go Jaspis. Człowiek, którego już dawno przestał darzyć zaufaniem. Dawno, to znaczy od kiedy obudził się w klatce, widząc go. Cała podróż pozostawała dla niego wielką niewiadomą, nie wiedział gdzie i po co podróżują, ale to, że zabrano go ze sobą, przyprawiało go o niejaki ból w brzuchu, zwany strachem. Przez całą świadomą drogę, próbował udawać, że go nie ma, co w jakiś sposób podziałało, bo nikt się do niego nie odzywał, ale teraz, kiedy zatrzymali się na posiłek, nie dało się uniknąć konfrontacji. Pierwsza osoba, która zeszła - Pelios. Był osłabiony słońcem, ale bez broni Ervin raczej nie miał szans na pokonanie drowa. Do tego to on, a nie Pelios, był zamknięty w klatce i to jego, a nie Peliosa, uważano za wroga. Tego typa powinno się unikać. Nie potrafił sobie przypomnieć, skąd zna jego imię, ale wydawało mu się, że usłyszał je na wozie. Następna osoba, Alia. Cicho zeszła z wozu i zajęła się sobą, nie pokazywała wobec półelfa żadnej wrogości. Potencjalnie niebezpieczna.
Jaspis. W końcu coś do niego powiedział.
Pierdol go, chodźmy spać!

Dał sobie zdjąć knebel, by potem znów ignorować otoczenie.
Oparł się o ścianę klatki, patrząc się w nicość.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2010-08-09, 14:48   

Wskoczył pospiesznie do lasu, niczym uciekający przed deszczem kot. Wybrał sobie jeden z pobliskich pni, po czym usiadł przy nim tak, by odciąć całkowicie dopływ słonecznych promieni do swej twarzy. Niestety nawet cień nie przynosił pełnej ulgi w tej sytuacji. Przemykające po ziemi, odbijające się liści, ziemi, ściółki i gałęzi, wszędobylskie światło nadal osłabiało jego organizm i sprawiało, że niemal automatycznie mrużył oczy.
Zatęsknił za nocą.

Humor jednak nadal dopisywał drowowi, oto bowiem wylądowało przed nim zawiniątko z kiełbasą i innymi przysmakami, za którymi tak tęsknił ostatnimi latami.
Rozpoczął pospieszne pałaszowanie, delektując się każdym kęsem. Uśmiech, który poza przebłyskami szaleństwa i bestialskiej satysfakcji po polowaniu ostatnimi laty niemal nie gościł na jego twarzy, teraz powracał niczym zapomniany przyjaciel. Zdawał się kompletnie nie na miejscu.

Posiłek jednak nie oderwał drowa kompletnie od obecnej sytuacji. Choć jasne światło nie ułatwiało mu wypatrywania, starał się obserwować swych pseudo-towarzyszy, ich działania jak i zachowania.
 
 
     
Idrin 
Techniczny Mistrz Gry
Manual Anty-vir



Wiek: 35
Dołączył: 11 Lut 2006
Posty: 1093
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2010-08-16, 15:12   

Na propozycję Jaspisa kobieta tylko westchnęła pod nosem. Nie spojrzała na człowieka ani w głąb wozu, lecz widocznie przyjęła to do wiadomości. Milcząc odeszła trzymając w rękach wydobyte jedzenie.

"Nici z upatrzonego miejsca..." Pomyślała zmieszana i niezadowolona.

Rozpakowując rację żywnościową w powietrzu stanęła na samym środku drogi. Wzięła kęs tego, co było pierwsze. Mieląc w ustach rozejrzała się po okolicy.

"Tam gdzie woda to zieleń" Zakomunikowała do siebie z przebłyskiem inteligencji i polotu. Zrobiła jeszcze jeden spokojny obrót by z przykrością stwierdzić tępym Eee.., że dookoła wszystko jest zielone.

Była jeszcze zaspana i przybita. Stojąc ciągle na środku pod pałaszowała jeszcze trochę i zabrała się za uzupełnianie płynów. Otwierając bukłaczek wpatrywała się w niego jak w rzecz z odrobiną tajemniczości. Była to z pewnością woda, choć bardzo chciała by było to wino. Napiła się na tyle by zdołać się choć odrobinę wybudzić. Gdy jej postrzeganie mniej więcej wróciło do normy złapała wszystko w jedną rękę. Wolną dłonią naciągnęła opaskę uwalniając na światło dziennie ostro przejaskrawione źrenice. W taki sposób precyzyjnie przejrzała okolicę. Po dłuższej chwili mogła kontynuować śniadanie w poszukiwaniach rozpoczynając je stwierdzeniem "Gdzieś tam".
_________________
If it isn't broken, add more features.
Obecny stan Księgi Podstaw, Księgi Zbrojmistrza.
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-08-18, 14:43   

Gdy tylko Jaspis uwolnił usta Ervina od knebla, żuchwa półelfa wciąż odrętwiała nie mogła od razu połączyć się z górną szczęką. Sama skórzana opaska uniemożliwiająca rozmowę również zatrzymała się na szyi bohatera, stając się na moment poluzowaną obrożą. Nie minęła chwila gdy mag przecisnął przez metalowe pręty klatki część racji żywnościowej, którą sam niechętnie żuł spoglądając w stronę Ervina wiedząc o szaleńczych przekonaniach mężczyzny na temat zatrutej żywności.

- Jedz. - Odezwał się cicho.

Z twarzy maga można było wyczytać, że nie jest on zbytnio zadowolony z obecnego stanu rzeczy, a przydzielona mu w obstawę kompania, nie dość że kłopotliwa we współpracy, to jeszcze bardzo skłonna do jej szybkiego zakończenia przez eliminację jej lidera. Choć obecna pozycja Jaspisa na wozie nie bardzo do tej definicji się zaliczała.

Pelios jak najprędzej przemieścił się w stronę lasu, by czem prędzej znaleźć się w ogromnym dywanie cienia rozłożonym między kilkudziesięcioletnimi konarami. Nie była to w żadnym wypadku namiastka Puszczy, jednak samo zablokowanie przez drzewa promieni słonecznych uspokoiło drowa na tyle by przysiadł sobie na wykrzywionym korzeniu i rozpoczął konsumpcję wyszperanego na wozie jedzenia.

Był to w końcu normalny posiłek, bez przyczajania się i polowania. Bez własnoręcznego przyrządzania, które nie zawsze poprawiało żywności smak.

Po prostu jadł. Bez pośpiechu. Bez obawy kiedy nastąpi jego następny posiłek, czy też czy ten ostatni nie zostanie gwałtownie zwrócony.

Czujność elfa jednak nie została zachwiana, gdyż usłyszał nieopodal szelest rozciągający się przy ziemi. Pewnie królik, bądź inne niewielkie żyjątko.

Alia sprawdziła w którą stronę oddalił się drow, i pewnie natychmiast ruszyła by w stronę przeciwną, gdyby nie to, że również preferowała spoczynek w cieniu.

Uwolnienie oczu spod opaski niemal natychmiast powiększyło jej zdolność widzenia, co zaowocowało odnalezieniem ciekawego miejsca nieco dalej na granicy lasu, porośniętym nieco bujniejszą trawą, jakoby posiadającą lepsze źródło nawodnienia.

Gdy ruszyła w tamto miejsce, zauważyła niewielki strumyk wypływający z lasu i gubiący się gdzieś na pobocznej łące. Był tam również całkiem przyjemnie wyglądający głaz który nadawałby się idealnie do spożycia posiłku i zapewniający widok zarówno na wóz, siedzącego w lesie Peliosa i pozostałe okolice.

Konie mogły poczekać.
_________________
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2010-08-20, 17:17   

Drow wcinając kolejne łapczywe kęsy pyszności, które przed nim się znalazły, przenosił wzrok to na spektakl pod tytułem "Karmienie więźnia", to na białowłosą kobietę. Nie wyglądało na to by była ślepa. Ktoś kto nic nie widzi nie zachowuje się w ten sposób. Nie rozgląda się, nasłuchuje. Nie krzyczy podczas walki, stara się dosłyszeć ruchy oponenta. Nie porusza się tak szybko i bezproblemowo między drzewami. Po co więc była ta cała opaska?

Pytania wcale nie rozwiały się, gdy owa tajemnicza opaska opadła z oczu kobiety.

Kim lub czym ty do cholery jesteś? - spytał sam siebie w myślach marszcząc brwi i wkładając sobie do ust kolejny sporawy kęs.

Usłyszawszy szelest natychmiast zaprzestał żucia i powstrzymał wszelkie ruchy.
Pozostał w tym stanie przez kilka sekund, okręcając jedynie głowę nieznacznie w stronę hałasu. Uznawszy winę jakiegoś leśnego przedstawiciela pomniejszej fauny powrócił do żucia sporawego kęsu. Zerknął także na Alię, zaciekawiony czy także zwróciła uwagę na ten szelest. Gdyby rzeczywiście dysponowała niezwykłym słuchem zapewne dostrzegłby u niej jakąś reakcję.
 
 
     
Idrin 
Techniczny Mistrz Gry
Manual Anty-vir



Wiek: 35
Dołączył: 11 Lut 2006
Posty: 1093
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2010-08-20, 17:53   

Na przekór wszystkiemu kobieta nie paradowała z odsłoniętymi oczyma dłużej niż spokojne dojście do strumienia. Stanęła obok niego i przyjrzała się mu z dziecinną ciekawością. Zbliżyła się wolno do kamienia. Opuściła ostrożnie bukłak wzdłuż nogi, aby spowolnić jego upadek. Pozostałe zawiniątko podrzuciła na kamień. Mając wolne ręce mogła spokojnie zabrać się za opaskę. Sięgnęła po nią za głowę. Odwiązała. Przed swoją twarzą prostowała i gładziła powstałe zagięcia. Sięgnęła za głowę ponownie. Dopasowując ją do oczu zawiązała na tyle. Wszystko robiła jakby ze znudzenia, znużenia. Nie przejmowała się zbytnio niczym. Możliwe, że na tyle czuła się bezpiecznie, że mogła to robić mając za plecami wóz i wszystkich jego pasażerów.

Nie myśląc za wiele, a właściwie w ogóle usiadła na kamieniu. Załapała resztę racji żywnościowej i kontynuowała konsumpcję. Po chwili pochyliła się, by nie wstawiając z kamienia złapać za bukłak. Zależnie od warunków i wielkości głazu przychyliła się w tył, by dać odpocząć plecom, kładąc się. I tak spędziła czas posiłku. Ślepo patrząc się do przodu, bądź w niebo.
_________________
If it isn't broken, add more features.
Obecny stan Księgi Podstaw, Księgi Zbrojmistrza.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-08-21, 10:11   

Uwolniona szczęka odrętwiała i ciężko było nią poruszać, więc Ervin na razie nie miał zamiaru jeść. Wziął do ręki rację żywnościową, by następnie dokładnie ją obwąchać, patrząc podejrzliwie na Jaspisa. Czekał spokojnie, aż będzie mógł spokojnie przeżuwać, i wtedy zaczął jeść.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-08-21, 11:30   

Trójka bohaterów w spokoju posilała się otrzymanymi racjami żywnościowymi, nie spieszyli się, ani też nie byli poganiani. Zresztą Ervin i tak nie miał nic ciekawszego do roboty w ograniczonej metalowymi prętami przestrzeni.

Jaspis zeskoczył z wozu i podszedł do koni, sprawdzając ich uprzęże oraz ogólny stan zwierząt, które już od kilku godzin zmuszone były do ciągnięcia wozu. Na ich szczęście droga którą wędrowali na wschód pozbawiona była większych wzniesień czy gwałtownych spadków, jakich można było się spodziewać na terenie gór mglistych. Wzgórza wzdłuż drogi jednak stawały się coraz bardziej łagodne, by stać się jedynie śladem na horyzoncie, w miejscu gdzie zatrzymał się Jaspis z bohaterami.

Mag wciąż stojąc przy koniach zerknął w stronę Alii czekając na jakikolwiek sygnał o źródle wody, złodziejka jednak nie patrzyła w jego stronę, a w ciszy spoglądała w kłębiące się po niebie chmury.

Pelios kończąc posiłek zauważył źródło wcześniejszych hałasów, którym okazała się zwykła szara wiewiórka, która właśnie wbiegała na pobliskie drzewo.

Jedynie Ervin ze skuloną głową nie przyciągał w chwili obecnej niczyjej uwagi, będąc niczym więcej jak przesyłką znajdującą się na wozie.
- Uciekniemy im i zarżniemy ich jak świnie – rozeszło się w głowię połelfa – Jedz. Musimy być silni gdy nadejdzie czas.
_________________
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2010-09-04, 11:59   

Wiewiórka, w sumie nie spodziewał się niczego bardziej podejrzanego. Przyzwyczajeń jednak niełatwo się pozbyć. Zresztą...czemu niby miałby. Dodatkowa ostrożność i nadwrażliwość na wszelkie niespodzianki raczej w niczym mu nie zaszkodzi, a może tyłek uratować.

Zakończywszy posiłek westchnął z błogą ulgą i zadowoleniem. Splótł dłonie za głową i wygodnie, na tyle na ile to możliwe, oparł się o pień drzewa. Nieco przymrużonym wzrokiem nadal obserwował osoby, z którymi przyszło mu podróżować tym razem. Chciał dowiedzieć się o nich jak najwięcej, wychwytując szczegóły, których nie zdradziłyby my zwykłe słowa. Słowa, które potrafią zwodzić i oddalać od prawdy. Sam wiedział o tym bardzo dobrze.
Obserwacja kluczem do sukcesu jak nieraz mawiali wśród Nocnych Noży.
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-09-04, 13:22   

Ervin patrzył się tępo przed siebie, nie zwracając na nic uwagi. Powoli przeżuwał jedzenie, myśląc co z tego wyniknie. Gdzie oni go wiozą? Nie chciał wiedzieć, co tam się stanie. Będągo torturować jak tamci. Znów usiądzie na krześle pełnym gwoździ, będą je rozgrzewać do czerwoności, aż zagłębi się w swym umyśle tak, że nie będzie potrafił wrócić. Tam jest bezpieczny, tam może spotkać swoich przyjaciół, cząstki siebie.
Nie chciał z nimi teraz rozmawiać. Jadł posłusznie. Zbierał siły.

Kiedyś, gdy będzie już wolny, odnajdzie tego elfa i tego pierdolonego maga. W nocy przyjdzie do ich domostw, obudzi, zwiąże i będzie kazał patrzeć na rozgrywającą się rzeź.
Odwdzięczy się.
Zabije dzieci, zgwałci kobiety, a ich głowy powystawia w oknach.
W głebi duszy Ervin czuł wielką nienawiść. Do wszystkich prześladowców, do ludzi, których teraz się boi.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
Idrin 
Techniczny Mistrz Gry
Manual Anty-vir



Wiek: 35
Dołączył: 11 Lut 2006
Posty: 1093
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2010-09-06, 20:07   

Wypoczęła i pożywiła wystarczająco. Dbając o opatrzone rany wstała powoli i ociężale. Zebrała pieczołowicie wszystkie rzeczy, które za sobą mogła zostawić. Niezestresowana, uspokojona, potulna mogła w ciszy i spokoju wrócić do wozu.

- Odłącz konie i zaprowadź je tam, gdzie byłam przed chwilą. - Rzuciła sucho i monotonnie do Jaspisa.

Nie odwracała się do maga, nie kierowała do niego oczu, głowy. Jedynie wypowiedziała polecenie skupiając się na miejscu w którym chowała bukłak wody i gdzie zaszperała puste już zawiniątko racji żywnościowej.

Przez sekundę uniosła oczy widząc więźnia.

- Idź, przypilnuję go. - Rozkazała ponownie nie zwracając żadnej uwagi na człowieka.

Miała coś zrobić, zrobiła. Teraz niech ten patałach zrobi swoje. I oby nie kombinował jak ostatniego razu!

Gdy wszystkie rzeczy odłożyła wskoczyła ostrożnie na wóz. Spojrzała na klatkę i podeszła do niej siadając tuż przed nią.
_________________
If it isn't broken, add more features.
Obecny stan Księgi Podstaw, Księgi Zbrojmistrza.
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-09-08, 19:56   

Pelios skończywszy posiłek nie był przez nikogo poganiany, a nawet jeśli, pewnie wciąż przez jakąś chwilę siedziałby w znośnym dla jego drowich zmysłów cieniu. Elf najzwyczajniej w świecie nie ruszał się z miejsca korzystając z wolnego czasu na lepsze przyjrzenie się swoim towarzyszom podróży.

Swoją uwagę poświęcił najpierw białowłosej kobiecie, która zakończyła swój posiłek i wracała w stronę wozu. Jej sposób poruszania i drobne odruchy od razu skojarzyły się Peliosowi z kotem. I to nie takim kotem którego niektórzy ludzie trzymają w domu by łapał wijące się po piwnicach myszy, a takimi kotami które spotkać można było w Puszczy, jak i w całej Sylvanii.

Alia, mimo widocznego kuśtykania na jedną nogę, poruszała się z niespotykanie gładko, balansując swoimi mięśniami nawet przy zwykłym chodzie, demonstrując tym samym swoją gibkość i zwinność którą Pelios poznał całkiem niedawno w bezpośrednim starciu. Widać również było jak złodziejka reaguje na wszystkie sygnały odbierane z otoczenia. Ciche rżenie konia, czy ptak wylatujący z między gałęzi lasu, od razu skupiały na sobie uwagę kobiety. Była ostrożna i uważna, choć niewiadomym dla drowa pozostawało to, czy jest to wynik jej obecnego stanu i zaniżonej mobilności, czy może od zawsze kobieta była drapieżnikiem który wchodził w kontakt dopiero przy zagrożeniu bądź wcześniejszym przygotowaniu.

Złodziejka wróciła do wozu by powiedzieć swoje Jaspisowi, co ten przyjął z wyrazem twarzy wyrażającym coś między niedowierzaniem a złością, jednak powstrzymał się od komentarza.

- Jak Ervin zjadł to załóż mu ponownie knebel – powiedział do kobiety, po czym udał się do koni.

Mag w oczach Peliosa zachowywał się natomiast nie tyle co zwierzę z rodziny kotowatych, a raczej jak uwiązany do budy pies. Pomijając fakt że faktycznie dla tajemniczego Rubina, był niczym innym jak służalczym psem którego wystarczyło nagrodzić kością, lub zkarcić patykiem, Jaspis wyglądał jakby węszył. Co prawda jego zmysł węchu niczym nie odbiegał od przeciętnego ludzkiego powonienia, jednak co chwilę zerkał to w stronę Alii, to w kierunku Peliosa, to łapiąc się za swoją torbę przy pasie.

Był wszak magiem i wiedział że torba pełna komponentów i znanych jedynie swojemu właścicielowi rzeczy jest dla niego sznurem na którym utrzymuje się jego życie. Wystarczyło tylko by Alia, bądź Pelios stanęli w odpowiedniej odległości od psa by móc zadręczyć go na śmierć kamieniami. Mag przez chwilę mamrotał coś pod nosem uwalniając konie z uprzęży, by w końcu odpiąć konie i oddalić się od wozu.

Siedząc naprzeciw klatki Alia stała się dla Ervina niepotrzebnym gapiem dla jego posiłku. Spojrzenie kobiety ukryte pod skrawkiem materiału było dla półelfa bardzo niepokojące, gdyż nie mógł za żadne skarby odczytać z nich emocji i zamiarów białowłosej złodziejki.

- Ale cycki ma fajne – rozeszło się w głowie więźnia – Nie za duże, ale w sam raz do dłoni
_________________
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-09-08, 22:16   

Mimo iż miał zajęcie, ciągle wlepiał wzrok w nicość. Zamiast rozglądać się wkoło, patrzył przez kraty swojego małego więzienia, bezmyślnie gryząc wszystko co wkładał do buzi. Jedzenie, oczywiście. I to w małych ilościach, chcąc jeść powoli, by energia docierała do niego stopniowo. Sprawiało mu to przyjemność. Nie tyle fizyczną, co psychiczną. Miał świadomość, że mimo swojej chwilowej słabości i zależności od swych oprawców, wzrasta w sile i wkrótce będzie mógł im się odwdzięczyć za wszystkie niedogodności i nieprzyjemności, jakie go tu spotkały.
Jadł więc, skupiając się na tym bardziej, niż na otoczeniu, któe najwyraźniej coś od niego chciało. Podeszłą do niego ta kobieta. Zupełnie przestał ją lubić. Zaczęła go wkurwiać, co było typowe w początkowym stadium zniewolenia. Chociaż ciągle czuł większą więź z nią, niż z tym jebanym "przyjacielem", psia jego mać. Przypominała mu Alię tak strasznie, że dla niego była jedną osobą w dwóch różnych powłokach.
Nawet nie zdał sobie sprawy, jak bardzo spodobały się mu jej cycki. Nie zdał sobie sprawy również z tego, że ciągle się na nie patrzył. Głośno przełknął slinę.
Były fajne. BARDZO fajne. Okrąglutkie, foremne, idealnie pasujące w jego ręce. Były bardzo jędrne, sterczące i bardzo z jego perspektywy interesujące. Jego oczy powędrowały trochę w górę na jej twarz. Nie interesujące.
Powróciwszy do jej kształtnych piersi zaczął się zastanawiać nad innymi aspektami tej osoby. Ugryzł kolejny kęs, zupełnie nie patrząc na to czym był. Mały gryz, podbudowujący napięcie.
Po paru sekundach znów przełknął pożywienie, przygotowując się do mówienia.
-Fajne masz cycki - Powiedział, ani na chwile nie spuszczając wzroku z obiektu swojego przemówienia. Zastanawiała go jeszcze jedna bardzo ważna kwestia. - Połykasz?
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2010-09-10, 17:00   

Alia.
Niebezpieczna, trudna do rozgryzienia. Zwinność najwyraźniej była jej głównym konikiem. Obecnie ma uszkodzoną nogę, w razie czego można by z tego faktu skorzystać. Silny cios w zranione miejsce powinien unieszkodliwić ją na tyle, by kolejny cios bądź chwyt z nożem przy gardle zakończył jej żywot. Była jednak bardzo czujna, zaś Pelios jeszcze nie do końca rozumiał na jakich zmysłach właściwie ona polegała. Atak z zaskoczenia raczej w grę póki co nie wchodził. Szczególnie, że Pelios sam też w idealnej formie nie był.

Jaspis.
Pies służalczy. Wydawał się kompletnie niegroźny i słaby, drow jednak miał już wystarczająco do czynienia z magami, by wiedzieć iż nie należy go lekceważyć.
Podstawowym celem z pewnością byłaby torba przy pasie. Jeśli mag jest sprytny, zapewne trzyma jeszcze jakieś komponenty w kieszeniach, pozbycie się torby jednak z pewnością ułatwiłoby zadanie. Kopnięcie w torbę bądź podcięcie paska by oddalić ją z zasięgu dłoni, cios w gardło by uniemożliwić inkantację, potem trzeba by jeszcze coś zrobić z dłoniami. Choć gdyby gardło dobrze potraktować sztyletem, problem powinien skończyć się w tej chwili. Jaspis może i nie wyglądał na potężnego maga ale mógł mieć przecież na sobie jakieś zaklęcia ochronne. Nie mogły być jednak zbyt dobre, inaczej nie przejmowałby się tak bardzo Peliosem. I Alią. Czemu właściwie wyglądało jakby jej także się obawiał. Czyżby nie pracowali wcale razem? Być może podobnie jak drow, dopiero niedawno podjęła tą robotę.

Wszystkie te spekulacje był na ten czas jedynie czysto teoretyczne. Pelios nie planował żadnych numerów, nigdy jednak nie wiadomo czy nie pojawi się jakiś czynnik motywujący do zabicia współtowarzyszy.

Ze złowieszczym uśmiechem obserwował przez moment Jaspisa, po czym skierował wzrok w stronę Ervina i Alii. Czyżby podjęli jakąś rozmowę?
 
 
     
Idrin 
Techniczny Mistrz Gry
Manual Anty-vir



Wiek: 35
Dołączył: 11 Lut 2006
Posty: 1093
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2010-09-14, 11:31   

Ervin.
Nędzna nic niewarta kreatura. Dobrze, że zamknięta w stalowe kraty. Dobry dzikus to nieuciekający dzikus. Brudny obdartus z patologicznym zachowaniem.

Usiadła przed klatką opierając się głęboko na plecach. Założyła rękę na rękę i nogę na nogę. Wygodnie usadzona wpatrywała się w niego przez opaskę z twardą, możliwe że ze zniesmaczoną, miną. Zastygła a jedynie powolno unoszące i opuszczające się założone ręce i biust mówiły o tym, że nie jest ubraną kukłą. Pod opaską przeskakiwała z ogólnej postury więźnia do jego szczegółów.

Brudny zapchlony człowiek z półelfimi uszami.

Doszukując większej ilości szczegółów ludzkich jej wrogość do tego osobnika wzrastała a szczegóły mieszanki ludzkoelfickiej coraz bardziej obrzydzały i drażniły.

Na głupi wypał Ervina zareagowała jedynie kwitując cały jego wyczyn przywołaniem do głowy słowa "Palant". W rosnącym rozdrażnieniu czekała tylko na moment w którym człowiek zje wszystko i będzie mogła go zakneblować. Nawet pomimo ran nie będzie się oszczędzać i tak już żyje długo w jej obecności.

Pieprzone szychy i grube ryby które powstrzymują albo odwlekają zabicie tych śmieci.

Jeszcze nadejdzie czas...
_________________
If it isn't broken, add more features.
Obecny stan Księgi Podstaw, Księgi Zbrojmistrza.
 
 
     
Reggirt 
Techniczny Mistrz Gry
Dupotruj Talowy 2.0



Wiek: 37
Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 1351
Wysłany: 2010-09-14, 20:00   

Wrócenie wzrokiem z Jaspisa na wóz nie przyniosło Peliosowi żadnych nowych informacji. Wóz wszak był zadaszony szarym lnianym materiałem, rozłożonym na drewnianej ramie. Co prawda cała plandeka była porozcinana po bokach, by w razie potrzeby móc zwinąć jeden, lub więcej pasów, tworząc coś na kształt okien, jednak w obecnej sytuacji potrzeba wymagała by jak najmniej rzucać się w oczy. Była to też szczęśliwie dla drowa osłona przed światłem dnia podczas podróży.

Stosunek do niewolnictwa wszak w Imperium był różny, jednak widok człowieka zamkniętego w klatce niczym zwierzę, zapewne przyniósł by wędrującym niepotrzebne zainteresowanie.

Ervin powoli kończył posiłek gapiąc się swoim obłąkanym wzrokiem na ciało Alii, która w żadnym wypadku nie chciała okazać słabości i skrępowania przed zamkniętym w klatce półelfem. Przez moment jej myśli starały się zrozumieć dlaczego ktoś taki jak ona musi towarzyszyć w eskorcie czegoś tak bezwartościowego jak skulony przed nią więzień.

Półelf zjadł kolejny kęs suchej racji, by później mimowolnie uśmiechnąć się w stronę złodziejki.

Był to grymas szaleńca, który sprawiał, że kobieta najchętniej wybiła by półelfowi wszystkie zęby przed założeniem knebla, by ten już nigdy więcej jej takim uśmiechem nie obdarował.
_________________
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-09-15, 19:31   

Jedzenie powoli się kończyło, co oznaczało, że niedługo znów będzie zakneblowany. Bardzo mu ta sprawa przeszkadzała. Sam knebel był skórzany, niesmaczny, co było pierwszym minusem jego obecności w ustach półelfa. Drugim był brak możliwości mówienia, komunikowania się. Były to jednak rzeczy zbyt błache w tym momencie, by szalony Ervin się nimi przejmował. Jadł. Spojrzał się w miejsce, gdzie powinny znajdować się oczy Alii. Nie lubił jej. Ale musiał być dla niej miły. Instynkt samozachowawczy... Ta. Coś takiego w głowie szaleńca kiedyś miało miejsce. Kiedyś potrafił się o siebie zatroszczyć, nie mniej jednak powoli to do niego wracało. Dawno nie był na świecie, całą wieczność.
Uśmiechnął się lekko, gdy przełknął ostatni kęs.
- Przecież żartowałem -
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group