Nóż ułożył się za pasem obok kręgosłupa, na tyle wygodnie, na ile było to możliwe przy tak niewyprofilowanym i nie przystosowanym do walki elemencie wyposażenia.
Koszula opadała luźno na miednicę, by nie ujawnić nawet małego zagięcia, sugerującego, iż coś tam jednak za pasem Pelios zachachmęcił.
Zgodnie z poleceniem łysego elfa podszedł bliżej. Zaś na jego komentarz/rozkaz/stwierdzenie odpowiedział połowicznym uśmieszkiem.
- Może zatem omówimy dokładniej co przez ową pracę rozumiesz - wzrokiem wskazał na krzesło, na którym to poprzednio sam zasiadał.
Nie było źle. Wszystko wskazywało na to, że nie będzie musiał nawet sięgać po nóż. Przynajmniej nie podczas tej rozmowy. Chociaż...
Pelios podszedł bliżej swojego rozmówcy będąc pewnym tego, że zdobyty przed minutą nóż jest ukryty tak jak powinien. Nic też nie wskazywało na zmianę tego statusu.
W trakcie robienia tych kilku kroków skrytobójca zauważył u wytatuowanego maga kilka sygnałów na to, że nie jest w dobrym humorze. Ciemne żyły przebijały jasną i gładką elfią skórę na szyi oraz przedramionach mieszając się z krętymi tatuażami i pokazując że serce mężczyzny pracuje pod większym ciśnieniem. Cienkie długie palce maga pracowały równie szybko co jego spojrzenie które sugerowało poddenerwowanie. Na całe szczęście nie były to sygnały na tyle mocne, by mag wybuchł po pojedynczym nieodpowiednim geście ze strony drowa. Ale po co wywoływać wilka z lasu, skoro wiadome że dopiero tam wrócił.
- Praca jak każda– odezwał się, nie zwracając uwagi na wskazanie przez swojego rozmówcę krzesła – Robisz co ci zlecę, a ty dostaniesz zapłatę jeżeli praca będzie wykonana prawidłowo.
Była to odpowiedź raczej mało satysfakcjonująca Peliosa, jednak mag zrobił chwilową przerwę w wypowiedzi by strzelić knykciami po czym rozwinął wcześniejsze zdania, dodając do nich kilka kolejnych.
- Nic z twojej działki. Brak mi ludzi, a trzeba pomoc w transporcie czegoś z punktu A do B. Żeby było ciekawiej to punkt docelowy zbliża cię do tego twojego czerwonookiego rodaka.
Przymrużył nieco oczy. Miał gdzieś co spowodowało zły humor elfa i choć zdawał sobie sprawę, że i tak dobrze wychodził z całej tej sytuacji, wcale mu się to nie podobało.
Zaczynał powątpiewać nieco w całe to powiązanie z Azarthem, nie miał jednak obecnie żadnego lepszego wyznacznika celu. Nie miał też większego wyboru, próba ucieczki, czy wytargowania jakichkolwiek warunków w tej sytuacji mogła tylko pogorszyć sprawę.
Wzruszył zatem jeno ramionami.
- Czekam w takim razie na instrukcje. - odparł powoli, chłodnym tonem.
Kto wie jakie możliwości przyniesie mu towarzyszenie w owym transporcie.
Istotnie ta oferta nie wydawała się szczególnie interesująca. Była jednak szansą na opuszczenie tego miejsca bez utraty zdrowia lub życia, a to czy faktycznie dotarcie w miejsce docelowe zbliży Peliosa do własnego ojca, okaże się gdy skrytobójca tam dotrze.
- Mówiąc krótko, wpadł w moje ręce pewien wręcz kolekcjonerski okaz - odezwał się elf spoglądając na swoje przedramię, jakby został przez owy okaz ukąszony -jednak nie mam tutaj odpowiedniego sprzętu i wiedzy by wyciągnąć zeń cały potencjał, także muszę przekazać go komuś kto lepiej się tym zajmie.
Mężczyzna wciąż gestykulował chaotycznie i nerwowo, i ciężko było mu ukryć przed drowem, że sprawa nie toczy się po jego myśli. Na chwilę przerwał swoją wypowiedź, gdyż do pomieszczenia przybyła znana już skrytobójcy dwójka.
Białowłosa kobieta która niemal pozbawiła elfa życia, oraz towarzyszący jej mężczyzna rasy ludzkiej który na wejściu skłonił się w stronę wytatuowanego i oznajmił swoją gotowość na polecenia: „Mistrzu Rubinie...”
Nim ktokolwiek zdołał wyrazić swoje zaskoczenie poprzez obecność niedawnego przeciwnika, czymś wymowniejszym niż słowo, ponownie odezwał się łysy elf.
- Wasza trójka uda się do Hexierius. - Powiedział stanowczo - Ruszacie dziś wieczorem.
Alia nie wiedziała czy bardziej zdziwił ją widok drowa, z którym niedawno walczyła, fakt, że będzie z nim podróżować, czy Rubin, który tym razem nie wyglądał jak opanowany i charyzmatyczny przywódca.
- Ale mistrzu...- odezwał się człowiek, chcąc przedstawić swoje zastrzeżenia, jednak szybko został skarcony przez wytatuowanego elfa.
- Milcz Jaspisie! - warknął w odpowiedzi zaciskając pięści. – Tak zdecydowałem. I sam wiesz, że z dzisiejszą stratą Nefelina zostałem zmuszony do skorzystania z najemników. Pelios od dzisiaj pracuje dla mnie. - dodał wskazując na drowa. - Dostajesz wóz i dwóch najemników, i jeszcze narzekasz, skoro dobrze wiesz, że mogłem wysłać cię samego.
- Ale to jest drow, będzie rzucał się w oczy w Erxen. - odparł Jaspis.
- Wioząc skutego człowieka, i tak byłbyś skazany na rzucanie się w oczy. Skończ pieprzyć, bo już wystarczająco się dzisiaj wkurwiłem. - niemal krzyknął Rubin, po czym odwrócił się i oparł rękami o fotel uspokajając oddech. Wszyscy zamilknęli. Pelios zauważył również, że z salonu ulotnił się mężczyzna który go tutaj przyprowadził.
- Jeszcze jakieś pytania? - zapytał spokojniej odwracając się do zgromadzonych.
Pelios okręci lekko głowę, by sprawdzić, któż to tym razem wkroczył do pomieszczenia. Szybko jednak przekonał się, iż zwykłe spojrzenie kątem w stronę drzwi w żadnym wypadku tu nie wystarczy. Widząc białowłosą kobietę natychmiast odwrócił się na pięcie, zwracając bokiem w jej stronę. Rozszerzył oczy i przybrał spiętą postawę, nie sięgając jednak jeszcze po nóż. Przypominał teraz drapieżne zwierze, stojące naprzeciwko innego drapieżnika, gotowe do ataku, obrony i ostrzegawczego warczenia. Zadziałał tu bardziej niedawno nabyty i jeszcze nie zrzucony instynkt niż jakiekolwiek racjonalne i przemyślane działanie.
Dopiero po chwili zaczęły docierać do niego słowa, które przed sekundą usłyszał.
We trójkę? Erxen? Strata Nefelina? Transport jeńca?
Pytania?
Nie w tej chwili nie miał żadnych pytań. W tej chwili był jedynie skupiony na obecności innego drapieżnika w pomieszczeniu. Oczy zaczęły zwężać się ponownie, ogniskując wzrok na opasce dziwnej kobiety.
Przez cała drogę tworzyła w głowię to, jak wytłumaczyć niepowodzenie ostatniej nocnej akcji. Była przekonana, że przez to została odsunięta od tego, co robiła zawsze, do czegoś gorszego. Uwłaczającego jej osobie. Do czegoś, co będzie delikatną formą ukarania jej za brak pełnego profesjonalizmu. Z opuszczoną głową starała się układać zdanie po zdaniu. Wpływ osoby jaką był Rubin na pewno będzie miała znaczenie podczas tłumaczenia się. Denerwowała się. Nie mogła nic wymyśleć. Denerwowała się brakiem słów, który pogorszy sytuację.
W końcu weszła do pomieszczenia i niemalże podskoczyła. Tak, jak kot, gdy czegoś się przestraszy. Albo inne zwierze, które poczuje zagrożenie i zechce uciekać. Tak, jak zwykle zachowuje się zaskoczona ofiara. Nie drapieżnik. Nie była drapieżnikiem. Przynajmniej do czasu wyleczenia się ran. Przeraziła się. W jej całej wybuchł strach. Oddech zadrżał, usta całe rozdygotane otworzyły się na ułamek sekundy. Nogi pomyliły swoją kolejność. Skorygowały swój błąd, cofnęły się, zawahały. Nie wiedziała, co robić.
Oceniła sytuację.
Przeżył.
Było spokojnie. Widocznie drow nikogo nie atakował, choć ciekawe czemu... Nie mogła dojść, czemu. Najwidoczniej nie odniósł tak poważnych ran. Nic nie szkodzi i tak był lepszy.
Nie chciała wchodzić na środek pokoju. Stała w dziwnej krzywej pozycji od momentu pierwszego zaskoczenia. Nie mogła poskładać myśli. Była rozbita. Jedynie czuła się bardziej bezpieczniej, prywatniej przez opaskę na oczach i okrywający ją płaszcz. Przez nie nie zdradzała wszystkiego, bądź przynajmniej się tak jej zdawało.
Nie dochodziły do niej żadne słowa. Nie w sytuacji w której jest zagrożone jest jej życie. Gdy nie jest zdolna sama się obronić.
Chaos. Strach. Zaskoczenie. Jeszcze większy chaos.
Nie przykładając większej wagi do słów Rubina, dwójka niedawno walczących bohaterów, stanęła ponownie naprzeciw siebie. Białowłosa blada kobieta w bezruchu wpatrywała się w niespokojnego niczym zwierzę czarnego elfa.
Ich pierwsze spotkanie zakończyło się obustronną porażką która pozostawiła głębokie rany na ciele i umyśle.
Rubin dopiero po chwili opanował się na tyle by dostrzec powstałe w pokoju napięcie, które powstało nim elf odezwał się chociaż słowem. Uwaga którą do tej pory poświęcał zalążkom niesubordynacji Jaspisa nagle poszerzyła swoje granice, odkrywając kolejne karty. Gdyby ktoś w pomieszczeniu znał się na hazardzie, oraz skupiony był na wytatuowanej głowie, zauważyłby lekki podryg ust, wskazujący na to, że wyciągnięta karta wcale nie przeszkadza w rozegraniu, a jedynie wprowadza przyjemny dreszczyk emocji.
- Uspokójcie się. Będziecie pracować razem – oznajmił głośno, by usłyszała go cała trójka.
Słowa te z trudnościami przebiły się przez szok Alii która wciąż z niepewnością wpatrywała się w drowa.
Pelios usłyszał je dobrze, choć jego umysł wciąż spychał je na dalszy plan.
- Spokój! - ponowił Rubin, tym razem bardziej stanowczo. - Wiem, że wasze pierwsze spotkanie nie powinno doprowadzić do kolejnego, jednak tak się stało. Pogódźcie się z tym.
Jaspis spojrzał w stronę Alii, by następnie odwrócić wzrok w stronę Peliosa. - Nie przystoi się tak zachowywać przy Mistrzu Rubinie. - odezwał się po chwili, chcąc podbudować swój wizerunek przywódcy grupy, co niemal natychmiast przypomniało Alii o jej niechęci do owego maga z łatwością przeskakując jej zaskoczenie.
Drapieżnik, oszalały przedstawiciel bliżej nieokreślonej rasy, najwyraźniej płci żeńskiej , teraz zachowywał się inaczej. Przecież to Pelios uciekł. To on przegrał walkę o dominację. Czemu zatem to ona reagowała niczym przegrany, stłamszony osobnik?
Słowa "Mistrza Rubina" jak i Jaspisa powoli zaczynały docierać do umysłu drowa, uspokajając nabyte instynkty. Szczególnie, że sytuacja wcale ich nie potrzebowała.
Rozluźnił się nieco, nadal jednak nie spuszczał przymrużonego wzroku z kobiety.
Przynajmniej dopóki nie dotarło do niego znaczenie słów "Będziecie pracować razem"
Głowa wykonała obrót o 180 stopni z prędkością, której niewiele brakowało do poważnego uszkodzenia karku. Pytania nie zadał, twarz jednak zadawała je w jego zastępstwie.
"Spokój!" Rubina przytłoczył ją bardziej. Lecz widziała tego efekty. Drow się uspokoił, więc i ona sama mogła być choć odrobinę spokojniejsza, na tyle aby przynajmniej zwracać uwagę na wypowiadane słowa. Uspokoiła swoje zachowanie. Stanęła powoli równo na nogach. Opuściła głowę patrząc gdzieś w stronę podłogi u stóp Rubina. Nie powiedziała nic. I tak była ciągle spięta i podenerwowana.
Z jednej strony obawiała się, że przejście do drugiego pokoju, bądź zostanie tutaj z samym Drowem będzie śremtelnie niebezpieczne, co dopiero jakakolwiek prawa razem. Do tego trzeba się dogadywać. A ten warunek nie będzie spełniony nigdy.
Z drugiej natomiast strony denerwowała się, że nie będzie w stanie podołać oczekiwaniom Elfa emanującego dziwnymi sytuacjami. Temat braku zdolności walecznych był cały czas wałkowany.
Stała ze spiętą, wystraszoną, lecz starającą się wszystko ukryć w sobie, miną. Ukrywała wszystko, nie z powodu Rubina, Jaspisa, czy Drowa. Ukrywała to dla siebie. Żeby sama nie wiedziała, co czuje, czy to, co się z nią dzieje mimowolnie.
Milczała dalej... Starała się nic nie robić, nie reagować na żadne zaczepki.
Rubin zamilknął i bez słowa cofnął się w stronę swojego czerwonego tronu. Gdy w końcu położył swoją dłoń na skórzanej fakturze odwrócił się ponownie do zgromadzonych i czekał.
Spokojnie oczekiwał na to, by opancerzony mięsień sercowy Alii wrócił do swojego naturalnego rytmu. Milczał, aż w końcu twarz drowa zmęczyła się swoim grymasem 'o-co-tutaj-chodzi' i stała się bardziej obojętna.
Jaspis również nie odzywał się ani słowem, a jedynie wpatrywał gdzieś nad wytatuowany elfi łeb.
Cisza przyniosła chyba swój efekt, gdyż atmosfera w pomieszczeniu stała się bardziej spokojna a powietrze jakby senne.
- Jedziecie razem do Heriexus. - Odezwał się nagle elf przerywając milczenie zerkając to na drowa, to na stojącą w drzwiach złodziejkę - Nie widzę jakiegoś wielkiego sprzeciwu z waszej strony, a ja mam taki grymas, żeby nie powiedzieć konieczność, co do waszej współpracy.
-Tak jest. - przytaknął cicho Jaspis, choć od pierwszych sekund tego spotkania było wiadome, że człowiek ten nie widzi, a może nie chce widzieć, możliwości sprzeciwu.
- No i? - Zapytał Rubin, nie widząc odzewu ze strony dwójki bohaterów – Jedziecie do Erxen, tam dostajecie po sakiewce i możecie uciekać w dowolną stronę świata. No, Jaspis ty musisz wrócić. - dodał elf z iście szyderczym uśmiechem, po czym sięgnął do własnej kieszeni.
- Macie tutaj na zachętę – oznajmił rzucając coś przed siebie. Tajemniczym czymś okazały się dwie dość spore monety, które powędrowały lotem przez pokój lądując odpowiednio przed Peliosem, a druga obok Alii.
Imperialna Platyna.
Widok rzadki, choć gdy raz wpadnie w oczy złodzieja, nigdy nie zniknie z jego pamięci.
Erxen...Herexius...
Pelios przeszukał zakątki zmieszanego umysłu w poszukiwaniu jakichkolwiek informacji o tym miejscu. Zwiedził już wiele krain, więcej zapewne niż większość drowów, które rzadko kiedy zapuszczają się poza Puszczę, nie przypominał sobie jednak by którakolwiek z nich nosiła taką nazwę.
Powoli sięgnął po platynową monetę, po czym przyjrzał się jej uważnie. Nigdy wcześniej nie trzymał w dłoni tej waluty. Owszem, dysponował już większym bogactwem, to jednak było całkiem niezłym startem. Szczególnie, że po wykonaniu zadania miał dostać jeszcze sakiewkę z, jak mniemał, większą ilością monet.
Pstryknął monetą w powietrzu, po czym pochwyciwszy z gracją, schował do kieszeni. Zerknął jeszcze ukradkiem na dziwaczną kobietę, potem zaś na Jaspisa, by na końcu powrócić wzrokiem do pracodawcy.
- To kiedy ruszamy? - monety zawsze jakoś ułatwiały drowowi pogodzenie się z rzeczywistością, jak i umniejszały jego niechęć do wykonywania niektórych czynności. Inna sprawa, że jakoś niespecjalnie długo się go trzymały.
Jeśli Rubin tak mówi, to trzeba pojechać. Erxen, Herexuis... Hmm... Co to w ogóle jest? To gdzieś na północ? Albo... Może na zachód? Hmm... Właściwie to bez znaczenia. Ważne, że Alia nie będzie przewodnikiem i nie musi się tym martwić. Jest już i tak zbyt dużo powodów do zmartwień. Jeden jest bolesny, drugi śmiertelnie niebezpieczny. Teraz powstał trzeci. Srebrzysto-platynowy.
Gdy moneta upadła na ziemie jakiś czas kobieta przyglądała się jej. Następnie po słowach drowa popatrzyła się to w jego stronę, to w stronę Rubina. Milczała cały czas. Nie miała potrzeby zadawać pytań. Nie miała potrzeby robić cokolwiek. Nie miała potrzeby być w tym pomieszczeniu.
Podróż będzie długa.
Zatęskniła za swoim ciemnym pokojem.
Długo w nim nie będzie. Zabolała ją wizja, że będzie musiała się kłębić wśród ludzi zamiast odpłynąć w nieświadomość.
Erxen, to pewnie jakaś wioska.
Tam jej nie znają.
Zbliżyła się powoli i przykucnęła przed monetą. Podwinęła odrobinę kancik ust w złowrogim uśmiechu przelewanej ludzkiej krwi. Sięgnęła wolną ręką. Najpierw zasłoniła ją palcami a następnie kciukiem przechyliła, by ją złapać. Przyciągnęła do siebie i pocierając opuszkiem jej awers cieszyła się ponuro na widok odbijającej się w błysku monety rzezi.
"To już będzie kolejna wioska" Cieszyła się znajdując swój prywatny cel tej podróży.
Dwie platynowe monety rzucone na drewnianą podłogę przemieniły niezręczną ciszę niepewności w ciszę bardziej spokojną, spychającą wszystkie wątpliwości i niechęci na dalsze plany.
- A więc postanowione – z radością oznajmił Rubin, podsumowując owe spotkanie. Następnie poprosił do siebie na kilka słów Jaspisa i sądząc po służącym potakiwaniu mężczyzny dostarczał mu kolejnych informacji i poleceń.
Następnie sprawy jakby przyśpieszyły. W niecałą godzinę na zapleczu budynku, który okazał się nieczynnym zajazdem, przygotowany został zadaszony wóz zaprzężony w dwa czarne pociągowe konie. Sam wóz został zaopatrzony w suchy prowiant, wodę ciepłe koce, oraz pojedynczy namiot. W międzyczasie Alia oraz Pelios otrzymali pozwolenia na udanie się do lokalnych rzemieślników po ewentualne zaopatrzenie. Drow dodatkowo otrzymał towarzystwo poznanego wcześniej człowieka z cienkim wąsem, który pilnował go w trakcie zakupów, acz nie wchodził do żadnego budynku.
// Idrin oraz Pelios mogą wykonać zakupy, jednak z racji tego, że Anori jest niewielką mieściną, niektóre towary mogą być niedostępne. Wizyta w sklepie musi być z datą wcześniejszą niż w drugim akcie by była ważna, enjoy
Główną atrakcją wieczoru i elementem całego zamieszania okazała się przesyłka. Gdy słońce chyliło się ku zachodowi na wóz została załadowana średniej wielkości klatka, w której siedział związany i zakneblowany człowiek. Jak okazało się później był to półelf. Ten sam który uciekł przed Peliosem korzystając z dziwnego blasku. Ten sam mężczyzna który nagi wybiegł na środek leśnej drogi przed Alią, patrząc na nią oczami zbitego psa.
Tym razem odziany w proste chłopskie szmaty, nieprzytomny z przewiązanymi nadgarstkami i kostkami grubym szorstkim sznurem zamknięty w dwóch ograniczonych metalowymi prętami metrach sześciennych.
Gdy słońce schowało się za horyzontem, tracąc swoją czerwień na rzecz szarości, wóz opuścił bramy Anori. Na nim znajdował się jeden mag, oraz trojka bohaterów, z której każdy niedawno uniknął końca.
Czy jednak ich los nie byłby lepszy gdyby zakończył się właśnie wtedy?
Czas pokaże.
A w najbliższym czasie czeka ich podróż przez obce ziemie.
~*~
- Mistrzu Rubinie.
- Allanit, nie spodziewałem się ciebie tak wcześnie, jak tam twój raport z okolicy?
- Niestety wasza mądrość, żadnych obiecujących śladów. Jednakowo pojawiła się drobna sytuacja...
- Możesz mówić jaśniej? Magia poznania to działka Onyksa, z którym niedawno się kontaktowałem.
- Tyczy się to poniekąd mistrza Onyksa właśnie. W mieście pojawił się dość charakterystyczny grajek będący w posiadaniu czterech amuletów i rozpytujący miejscowych o nie i o Nowy Garfang.
- Cholera! Najpierw drow, a teraz jakiś bard? Jak dowiem się kto był za to odpowiedzialny to połamię mu palce! … A co z tym grajkiem?
- Uśpiony proszkami i teraz leży na placu przykryty jakąś płachtą. Dostał porządną dawkę.
- Cieszę się Allanicie z twojej dobrej formy, gdybym wiedział że przyjdziesz, posłałbym cię z Jaspisem do Erxen. Ruszył niedawno...
- Wystarczy słowo, mistrzu.
- No nic zbieramy się stąd. Garfang zostawimy w spokoju. Tego grajka też, najlepiej po drodze gdzieś w rowie. I ten fotel też bierzemy. Jedyna rzecz, która mi przypadła do gustu w tej dziurze...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum