Bohater sięgnął po butelkę wina stojącą na komodzie, po czym spoglądając na stan, w jakim aktualnie znajdowało się pomieszczeni, pociągnął sobie zdrowego łyka. Resztę wina również zabrał.
"Kurna, ale nabrudziłem. Trzeba się stąd wynosić jak najprędzej."
Nie zwlekając ani chwili dłużej, wytarł miecz, oraz podeszwy swoich butów do prześcieradła. Przyglądnął się swojemu ubraniu. Jeśli była taka potrzeba, również w miarę możliwości postarał się je choć trochę wyczyścić. Bądź co bądź, nie miał już zamiaru przeszukiwać ociekającego wciąż krwią trupa. Miał to co chciał. Pora opuścić lokal.
Zabójca sprawdził, czy nie ma możliwości opuszczenia pomieszczenia, innym, alternatywnym sposobem, tj przykładowo przez okno. Jeśli nie było takiej możliwości, postarał się podejść pod drzwi unikając plam krwi na podłodze. Otworzył je, po czym lekko uchyliwszy, zaglądnął przez szparę, czy nikogo nie ma na korytarzu. Upewniwszy się, że droga jest wolna, opuścił pokój zamykając za sobą drzwi na klucz. Nie miał zamiaru ułatwiać komuś odgadnięcia, co tutaj tak naprawdę się stało. Im później ktoś wejdzie do tego pokoju, tym lepiej.
Zbliżył się do schodów na tyle, by mieć widok na barmana krzątającego się przy kontuarze. Ponownie wyczekał momentu, aż ten gdzieś zniknie, po czym najzwyczajniej w świecie opuścił gospodę.
Butelka była zalakowana. Fayvard nie dostrzegł nigdzie w pobliżu korkociągu. Albo musiał się gdzieś zawieruszyć, albo zabrała go ze sobą na parter "towarzyszka" Karimona. W każdym razie, bohater nie trudził się jego szukaniem, po prostu zabierając wino ze sobą.
zaktualizowano
Stąpanie po pokoju z każdą chwilą stawało się coraz trudniejsze. Kałuża krwi rosła w zastraszającym tempie. Fayvard nie bez wysiłku przeszedł nad stygnącym trupem, by wytrzeć ostrze miecza oraz but o prześcieradło łóżka. Na białej, zmiętej tkaninie rychło pojawiły się dwa, czerwone ślady. Może gdyby to były inne czasy, inne metody poszukiwania zabójcy, jakiś sprytny strażnik miejski miałby dzięki temu wgląd na to, kogo szukać. Miałby ślad narzędzia zbrodni, oraz odcisk buta sprawcy. Ale obecnie Fayvard uznał za wielce mało prawdopodobne, by taki zabieg mógł kogokolwiek naprowadzić na jego trop.
Ubranie, szczęściem, zabrudzone nie było. Karimon był tak miły, iż umierając, ochlapał w znacznej mierze pokój, nie swojego mordercę.
Na korytarzu nikogo nie było. Fayvard bez problemu opuścił pokój, zamykając go od zewnątrz. Bohater wiedział, iż musi się spieszyć. Krew w momencie gdy wychodził, podpływała strumieniem już niemal pod drzwi i jasnym było, iż wkrótce pokaże swą paskudną postać na korytarzu.
Czekanie, aż krasnolud zniknie za zapleczem nie trwało długo. Fayvard nie niepokojony przez nikogo sprawnie opuścił "Gliniany Dzban", wychodząc na zimne, wieczorne powietrze ulic Dorienburga...
...ale to już temat na osobną opowieść.
Sesja zakończona!*
Fayvard otrzymuje 800 punktów doświadczenia.
Fayvard otrzymuje 50 sztuk złota za wykonanie zlecenia (policzone na poczet wygranej która była w banku na koncie Altharisa)
Fayvard otrzymuje niezidentyfikowany pas
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum