TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Dotyk Śmierci
Autor Wiadomość
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-11-29, 20:54   Dotyk Śmierci

Dotyk Śmierci


10 Nothum roku 1510


- Przeklęte moczary... - to jakże trafne stwierdzenie powtarzane było przez Wursta średnio raz na parę minut. Najemny krasnolud splunął ostentacyjnie do bajora po czym wykonał kolejny ruch długim kijem, służącym na obecną sytuację do wiosłowania, czy raczej odpychania się od dna.
- Czemu właściwie muszę bawić się w pieprzonego gondoliera, co Birn? - spytał zerkając wściekłym wzrokiem na siedzącego na miejscu woźnicy człowieka o krótko przystrzyżonej, czarnej brodzie, która już nieznacznie zaczynała siwieć, zdradzając zbliżającą się starość. Nie było w tym nic dziwnego, wyższych stanowisk w Kupieckiej Gildii nie sprawowali raczej młodzieńcy.
- Już ci mówiłem Wurst - westchnął odrywając na chwilę oczy od książki - Gdyby nasz jorzy przewoźnik sam to robił na miejsce dotarlibyśmy po zmroku, tego zaś żaden z nas nie chce.
Krasnolud pacnął się w kark, zabijając zapewne kolejnego z licznych i niezwykle natrętnych komarów. Ten rytuał czynił przynajmniej kilka razy na minutę.
Zbitą z grubych pali tratwą płynęli już od dobrych godzin, była to jednak jedyna metoda dotarcia wraz z powozem i wierzchowcami do Nahl'Ter. To niewielkie jorskie miasteczko prosperowało zadziwiająco dobrze jak na te tereny. Mnóstwo mieszkańców gnieżdżących się na niewielkim obszarze, żyjących w społeczności tylko nieco bardziej prymitywnej niż ludzka. Dlatego też był to jeden z przystanków na kupieckiej trasie gildii.

- Dobra, dobra Birn, ale czemu to ja ciągle macham tym kijkiem? Hej ty czerwony, małomówny! - rzucił zwracając się w stronę siedzącego i opartego o koło powozu goga - Może byś tak też ruszył dupsko i powiosłował trochę?

To pytanie wyrwało Kalifa z kontemplacji. Rozmyślał właśnie nad wydarzeniami z ostatnich dni. Gdy uciekł spod Dornost okradając uprzednio towarzysza. Gdy podjął się pewnych swoistych poszukiwań, przeczesywania plotek i poszukiwania informacji chociaż trochę sprawdzonych. Po odwiedzeniu kilku przydrożnych tawern, napotkaniu paru karawan i obozowisk zebrał nieco informacji, które dodał do już uprzednio posiadanych.
Dane mu było toteż odwiedzić ponownie Broln, stamtąd zaś zaciągnąć się na straż do karawany kupieckiej zmierzającej do Nahl'Ter. Miał w tym przeto pewne doświadczenie, zaś na zagrożenia żadne zbytnio nie liczyli.
Czemu jednak ta właśnie jorska wioska przykuła uwagę maga? W niej to czy też w jej okolicy, wedle plotek, miał mieszkać pewien potężny nekromanta. Postanowił zatem Kalif, zbadać informacje u źródła.

- Przecież to mag, nie taki krzepki wojownik jak ty - odparła z sarkazmem leżąca na dachu powozu Remiel, ludzka łowczyni, również wynajęta do ochrony.
- To gog! Na pewno ma więcej krzepy niż pospolity mol książkowy. Te, słyszysz co do ciebie mówię!?
Ostatnio zmieniony przez Pelios 2009-12-11, 18:41, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-11-29, 22:37   

Słowa wypowiedziane przez krasnoluda wyrwały Goga z rozmyślań, ale przecież nikt nie wiedział że jest nie obecny. Może to jakaś szamańska metoda wyczuwania niebezpieczeństw? Uzależniony od przekrętów i kłamstw Gog po raz kolejny próbował gadać głupoty które pospolitym istotą wydawały się logiczne.
-TE.- odpowiedział równie zaczepnie- A słyszałeś kiedyś o jorzych dmuchawkach? Jedna strzałka myśliwego paraliżuje cie w mgnieniu oka na cały dzień chyba ze trafisz na wojownika wtedy umierasz w mgnieniu oka. Chcesz żebyśmy się zamienili? Z chęcią przerwę moje mentalne wyszukiwanie niebezpieczeństw i odprężę się przy popychaniu tratwy.- odpowiedział krasnoludowi czekając na jego reakcje.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-11-29, 23:31   

Krasnolud wyglądał na nieco zmieszanego odpowiedzią goga, co zdradzał głupkowaty wyraz twarzy, który jednak nie potrwał dłużej jak ułamek sekundy.
- A ty Remiel co? Leżysz sobie wygodnie na wozie i dupę suszysz zamiast pomachać trochę kijem. Zejdź na dół to może i jaki drugi, bardziej osobisty kij się dla ciebie znaj...
- Wurst, zamknij się i wiosłuj! - przerwała Remiel, choć nie widać było po niej śladu oburzenia czy zniesmaczenia - Ja tu obserwuję. Poza tym już prawie jesteśmy na miejscu.
Krasnolud tylko burknął coś pod nosem, po czym powrócił do odpychania masywnej tratwy od dna.

Zastanawiającym był fakt, jak bardzo spokojne były konie podczas tej podróży. Stały w specjalnie przygotowanej mini zagrodzie, w żaden sposób nie protestując ni to przed wejściem ni to podczas podróży promem. Najpewniej był specjalnie szkolone do tej trasy.

Po kilkunastu minutach, obietnica Remiel ziściła się, zaś karawanę powitała szeroka palisada, ciągnąca się zapewne wokół wioski.
Tratwa leniwie wpłynęła przez nieobstawioną, niestrzeżoną bramę, czy raczej przesmyk w palisadzie, po czym dobiła do szerokiego, solidnego molo przechodzącego w wysepkę.
Jej błotnisty teren był najwyraźniej wystarczająco solidny, by postawić na niej całkiem spore lepianki. Niektóre z rozciągających się w dalszej części wioski wyglądały na istne wille, przynajmniej na jorze standardy.
Choć okiem objąć się wioski nie dało, nie sprawiała wrażenia zbyt dużej. W oddali, pod koniec szerokiej, wyłożonej drewnianymi sękami i kamieniami drogi, majaczył plac, na którym dało się dostrzec stragany.
Kilkoro ubranych w skórzane ciuchy z narzuconymi płaszczami jorów powitało cumujących. Kalif zauważył, iż przy pasach mają podobne krótkie miecze zaś z wygodnych kieszeni wystawały szyjki niewielkich fiolek.
Jeden z nich wymienił kilka słów z przewoźnikiem.

- Nareszcie - rzucił Wurst wyciągając długi kij z moczarów i rzucając go beznamiętnie na pokład tratwy.
Remiel zeskoczyła z dachu i poczęła zaprzęgać konie z powrotem do powozu. Birn z kolei wychylił się ze swego miejsca by pomówić z Kalifem.

- No dobrze panie magu, dotarliśmy szczęśliwie na miejsce. Jesteś wolny, jeśli postanowiłbyś jednak zabrać się z nami w drogę powrotną, daj mi znać do jutrzejszego wieczora. Zakwaterowani będziemy w Opiekuńczym Pisklaku. Ta gospoda znajduje się niedaleko stąd, poznasz ją po szyldzie, biały ptak z rozpostartymi, drobnymi skrzydłami.
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-11-29, 23:46   

-No bardzo dobrze,a co z moją zapłatą za ochronę?- Gog nie przypominał sobie żeby dołączał do karawany charytatywnie. W myślach już szukał już miejsca zaczepnego do swoich poszukiwań.
Duże możliwości widział w nowo poznanym języku który na pewno ułatwi mu poruszanie się po tutejszych terenach, jego magia w połączeniu z niewiedzą tubylców mogła tworzyć całkiem niezłe wrażenie.
W końcu magia ma to do siebie że jest efektowna i przeraża zacofane cywilizacje, czego mag się przekonał będąc na terenach jaszczuroludzi.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-12-11, 18:52   

- Zapłatą? Hohoho, nie myśl że teraz dam się naciągnąć na dodatkowe koszta. Umowa była jasna. My zabieramy cię do Nahl'Ter, gwarantując przy okazji strawę, ty zaś bronisz transportu przed ewentualnymi niebezpieczeństwami.
Niestety Birn miał rację. Nie było łatwo dostać się do tego miasta, zaś karawany kupieckie przebywały tą trasę raczej rzadko. Kalif i tak miał sporo szczęścia, że udało mu się zabrać za darmo, przedstawiciele gildii twierdzili bowiem, że ochrona w postaci Remiel i Wursta jest jak na tą trasę wystarczająca. Dlatego na dodatkowe wynagrodzenie szans raczej nie było.


Informacje, które posiadał gog o tym miejscu nie były zbyt bogate. Miejscowi jednak z pewnością mogli posłużyć za doskonałe źródło informacji, szczególnie dla kogoś kto niedawno poznał język powszechnie używany przez jorów.
W zasięgu wzroku, poza nieco odległym centrum mieściny oraz przechadzającymi się luzem tubylcami, dostrzegł także bohater lepiankę z umocowanym szyldem przedstawiającym zaplątanego w supeł węża. Przybytek wyglądał na przyportową tawernę i dawał do zrozumienia, że w Nahl'Ter są przynajmniej dwa miejsca, w których można się napić.
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-12-11, 22:44   

-Już dobrze, nie bulwersuj się tak.-uśmiechnął się Gog- W takim razie do zobaczenia lub żegnaj. To znaczy kiedy wracacie?-zadał ostatnie pytanie po czym uśmiechnął się w miarę przyjaźnie i poszedł do pierwszej wyglądu tawerny lepianki.
Liczył na to że jak będzie odpowiednim Jorom świecił złotem to uda mu się uzyskać odpowiedni informacje. Rozważał czy warto wyjawiać znajomość języka od razu czy lepiej poczekać i podsłuchać coś "tajnego". Wioski takie jak ta chyba raczej nie lubią nowo przybyłych i będzie potrzebował małego oswojenia z tubylcami.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-12-24, 16:11   

- Wyruszamy pojutrze, zapewne w miarę rano. Zależnie od stanu pasażerów jak i mojego. Te jorskie trunki wchodzą jak woda i nim się człowiek obejrzy...no ale mniejsza o to. Jeśli postanowisz się z nami zabrać w drogę powrotną, tak jak mówiłem, zgłoś się do mnie najpóźniej jutro wieczorem.
Birm skinął Kalifowi na pożegnanie, ten zaś skierował swe kroki do najbliższej tawerny. Zaplątany w supeł wąż okazał się w praktyce "Pokręconym Żmijem", nazwa dobra jak każda inna.

Nie był to zbyt przestronny przybytek. Z pewnością nie umywał się do karczm z Dornost czy innego masywnego miasta. Cztery stoliki, z czego tylko jeden nie zajęty, niewielki kominek na prawej ścianie i lada usytuowana nieco za nisko jak na standardy do których przyzwyczajony był bohater. Za nią to przesiadywał jor o nieco posiwiałej sierści, strugając coś przy użyciu niewielkiego, poręcznego noża.
W tawernie spośród kilkunastu klientów, gog nie dostrzegł nikogo kto nie należałby do jorskiej rasy. Dwójka siedziała na średnio wygodnych zydelkach przy ladzie, popijając coś z kufli i gawędząc między sobą. Pozostali albo prowadzili żywe dyskusje przy swoim stoliku albo spokojnie delektowali się napitkiem bądź jadłem, albo właśnie pogrywali w jakąś tutejszą grę wykorzystującą kości, kubek i talerz.
Wszystko to bohater zaobserwował przez okno, jeszcze przed wejściem do środka.
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-12-24, 21:39   

Kalif Wkroczył do przybytku pochylając głowę w niskich jorzych futrynach. Pierwsze co zrobił to zapytał karczmarza o posiłek oczywiście używając języka wspólnego:
-Witam, jaką strawę mógłbym tu u was zamówić? Jestem trochę głodny.- Mówiąc wyciągnął mieszczek z monetami i czekając na odpowiedź patrzył to na karczmarza to na gości oglądając i podziwiając zarazem jorską architekturę która znacznie różniła się od ludzkich osad w których ostatnimi tygodniami przesiadywał.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-12-25, 01:01   

Towarzystwo przesiadające w karczmie z mniejszym bądź większym zainteresowaniem obserwowało przechodzącą przez próg, pochyloną postać o popielnej skórze. Cóż, raczej nieczęsto widziano tu osobnika z rogami.
Dwójka jegomości przy ladzie odwróciła się wodząc wzrokiem za zbliżającym się w ich kierunku przybyszem. Nie wyglądali na wystraszonych, nie można było jednakże nazwać ich spojrzenia przyjaznym.
Karczmarz również nie omieszkał przyjrzeć się uważnie magowi, nim jeszcze ten zadał swe pytanie.

- Ludzi czy jorów w panierce tu nie serwujemy, od razu wyjaśniam - odarł posiwiały jor za ladą. Zawturowało mu parsknięcie dwójki przesiadującej na zydelkach.
Kalif zdawał sobie sprawę, że gogi nie mają raczej na świecie dobrej prasy, zaś niektórzy lepiej poinformowani słyszeli na przykład o ich zwyczaju zjadania innych ras rozumnych. Bohater sam przez pewien czas nosił ochłap ludzkiego mięsa w plecaku, choć nie wykorzystał go w konsumpcyjnych celach.
- Jeśli jednak pasuje ci rogaczu mniej wykwintne żarcie, mogę zaoferować jajka kilku gatunków ptaków bądź gadów bądź mięsiwo żmiji bagiennych. Znajdzie się także trochę mięsa ptactwa z mokradeł, te jednak jest obecnie w cenie i należy się liczyć z kosztami.
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2009-12-25, 12:51   

-Wiem, że moja rasa nie ma zbyt dobrej opinii wśród wielkiego świata lecz ja różnie się od nich. Wychowany zostałem przez elfy - w myślach dopowiedział że mroczne ale wolał to ukryć- i od nich wiele się nauczyłem. Chciałbym zjeść coś co jecie tu zazwyczaj. Nie znam waszych obyczajów ani kultury, ale jestem tu po to aby je poznać. Proszę podaj mi coś tradycyjnego.

Skórzana zbroja i nogawice wystające spod płaszcza tworzyły obraz goga-wojownika. Kalif miał nadzieję że nie będzie zniechęcał w w takim takim stopniu, żeby nie uzyskać potrzebnych mu informacji. Dlatego też starał się mówić jak najlepszym językiem w szczególności widząc że karczmarz co nie co o świecie wiedział.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2010-01-11, 20:17   

- Tradycyjnego? - spytał z przekąsem właściciel przybytku, po czym z podejrzanym uśmieszkiem porozumiewawczo zerknął na dwójkę siedzących obok bohatera jorów.

Następnie, zapewne sądząc, iż Kalif nie zna tutejszej mowy, rzucił krótkie polecenie komuś na zaplecze. Bohater znał ten język od niedawna, nie miał jednak problemów ze zrozumieniem słów: "Lekko przyrządzone jajo raz!".
Cokolwiek znaczyć miało 'lekko przyrządzone' mag miał pewne podejrzenia. Znana mu była niejako dieta jorów jak i fakt, że ich żołądki wiele były w stanie znieść. Dość częstym posiłkiem był jaja sporych bagiennych ptaków, które szczuroludzie czasem zjadali na miękko, czasem na twardo, a bardzo często i bez najmniejszego przyrządzenia. Choć mięso ludzkie dla niektórych może wydać się bardzo kontrowersyjnym daniem, fakt faktem, że nie tak wiele różni się po przyrządzeniu od pospolitych dań jadanych przez wiele ras. Surowe jaja jednak, nie były raczej czymś co żołądek goga zniósłby w należyty sposób.

- Zatem co sprowadza kogoś takiego jak ty do Nahl'Ter? - zagadał karczmarz dając najwyraźniej do zrozumienia, iż nie jest byt negatywnie do przybysza nastawiony.
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2010-01-11, 21:19   

-Co sprowadza pytacie? Ano byłem u ludzi dość długo, ja dla mnie to nawet za długo.- zaczął opowiadanie w nadziei że chodź troszkę zaciekawi Karczmarza- Poznałem ich sposób bycia i stwierdziłem że cały czas gonią za czymś czego nie jestem w stanie zrozumieć. Tworzą dużo praw, które nie do końca są zrozumiałe i czasem nielogiczne, dlatego też postanowiłem ruszyć dalej poznawać istoty tego świata.-rozkładając ręce zapytał- A dlaczego akurat tu? Abo zdarzyło mi się parę dni spędzić u jaszczurów i wiem że to rasa zacofana a nawet głupia w porównaniu do innych, zaś mam jednego przyjaciela Jora jest bystry sprytny i to mnie przekonało żeby poznać jego rodaków. Jadąc tu liczyłem że będziecie podobni do niego i jak widać nie pomyliłem się ani troszkę. - przystanął jakby kończąc wypowiedź lecz po chwili dodał- Czy mogę się tu zatrzymać na noc?
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2010-01-11, 22:01   

Jor wysłuchał spokojnie słów Kalifa, zaś jego lewy łuk brwiowy powoli, systematycznie się podnosił. Pod koniec wypowiedzi wyraz twarzy karczmarza dawał znać, iż jest on dość zaskoczony.

- Złotousty się jegomać znalazł - zaśmiał się jor, zaś ton głosu jak i język ciała podpowiedziały bohaterowi, iż nie do końca przekonał rozmówcę do swojej wersji - Przymilający się gog, co następne, drow przyjdzie prosić mnie o jałmużne? Zostać na noc oczywiście możesz, jeśli tylko wyłożysz monetę, złotą oczywiście.

Zza zaplecza wyszła jorka...chyba...wybrzuszenia na piersi i wyraz twarzy w dziwny bliżej niewyjaśniony sposób przypominający kobietę, przemawiały za tym iż była to jorka. Na dziwnym metalowym stojaku o czterech nóżkach i pierścieniu na górze niosła sporej wielkości jajo. Wykrojony wierzch pozwalał bez problemów dostać się do wnętrza, zaś brak jakichkolwiek sztućców podpowiadał iż jajo należy traktować niczym kufel, z którego popija się ciekłą, gęstą zawartość.
Owy specyfik na nieme polecenie karczmarza, jorka postawiła przed gogiem.

Tak jak spodziewał się bohater, jajo wielkości psiej głowy nie było ani trochę ciepłe, co wskazywało na surową zawartość.

- Jajo Szaropiórego, tradycyjny posiłek w tych stronach. Należy się pięć srebrników.
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2010-01-12, 14:08   

-Strasznie szarpiesz za mieszek, ale czy to aby zdrowe?- pytał grzebiąc w sakiewce w poszukiwaniu pięciu monet
-A czym zajmuje się to miasto? Bo widzę że handlujecie z ludźmi. Praktykujecie tu magie?-zapytał badawczo.

Gog chwycił za jajko po czym pytająco żądając odpowiedzi na zadane pytanie popatrzył na karczmarza przechylając powoli jajko w celu niewielkiej degustacji.
Gog miał zamiar wzięcie jednego łyka owego specyfiku, lecz był wewnętrznie przygotowany do niemożliwości przerwania degustacji lub nawet szybkiego przerwania degustacji przez jego żołądek który niekoniecznie mógłby być przygotowany na tego typu potrawę.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2010-01-21, 22:11   

Po chwili grzebania, gog pochwycił w dłoń pięć monet, które o ile dotyk miał odpowiednio czuły, musiały być srebrne. Wizualne sprawdzenie potwierdziło ten fakt.
Karczmarz zerknął na monety, które choć jeszcze nie znalazły się na ladzie, jor najwyraźniej widział już oczyma wyobraźni bezpiecznie schowane we własnej sakiewce.

- Miasto zajmuje się własnym życiem. Zbieramy co znajdziemy na bagnach, a wiele z tych rzeczy jest dla ludzi i innych ras zdumiewająco cenne. Coby nie mówić, kontakty z chodzącymi po suchym lądzie się naszej wiosce opłacają. Zaś co do magii... Czasem jakiś sztukmistrzów, szarlatanów czy innych szamanów widuje, acz nie za często. Osobiście nie znam żadnego, który zamieszkiwałby w tej wiosce na stałe.

Karczmarz jak i dwójka jorów siedzących obok uważnie przyglądali się degustacyjnej próbie goga.
Ten owszem wiedział co go czeka, pewnych odruchów jednak nie zdołał powstrzymać.
Gdy tylko gęsta, kleista ciecz wpłynęła do ust bohatera, ten dostał nagłego odruchu wymiotnego. Nie wypluł zwartości jaja, niewiele jednak brakowało. Po pierwszej brutalnej reakcji pozostało przełknąć bądź wypluć maź. Po minach jorów widać było iż niezależnie od wybranej czynności, towarzyszyć jej będzie salwa śmiechu, który już gotował się w puchatych, włochatych polikach szczuroludzi.
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2010-01-26, 12:16   

-Gyy- odgłos przełknięcia był wyraźnie głośny. Lekkie zmieszanie w żołądku stłumił uśmiechem do obecnych nieznajomych.
-Wiedziałem że tak będzie. Ale po drugiej stronie bagna jedzenie jest mniej zdrowe- powiedział do karczmarza- tamte dzikusy potrafią zjeść wszystko co tylko kiedyś nadawało się do zjedzenia.-odpowiedział po czym planował krótki odpoczynek przed następnym "kęsem" swojego dania.
-Czy mógłbym tu wynająć pokój? Chciałbym jeszcze prosić cię o opowiadanie o twojej rasie. Chciałbym to wszystko spisać i pokazać istotą z zachodu. Wasza kultura jest bardzo fascynująca.- mówił do karczmarza Gog- po odpowiedzi na pytanie o pokoju i opowiadaniach zapytał się:
-A gdzie mógłbym znaleźć najbliższego maga, niekoniecznie Jora?
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2010-02-01, 14:52   

Śmiech trwał jeszcze przez chwilę, wzbudzając zainteresowanie także jorów przy stolikach. Gog jednak bardziej niż na nim, skupił się na drodze, którą zawartość solidnej skorupy jajka musiała pokonać by znaleźć się w żołądku niezbyt do tego przygotowanym.
Wymuszone przełknięcie nie należało do przyjemnych odczuć, nie było jednak trudne. Maź przepłynęła przez gardło i przełyk, pozostawiając jedynie obrzydliwy posmak w ustach goga.
Głos nieznacznie, acz zauważalnie załamał się gdy tylko podjął on próbę odezwania się. Po pierwszej zgłosce naprostował się jednak powracając do standardowego tonu.

- Niezwykły z ciebie osobnik gogu, choć nie powiem bym znał się na waszej rasie. - podjął karczmarz - Pokój oczywiście możesz wynająć, jak już mówiłem za złotą monetę. Wpierw jednak wypuść z dłoni te pięć srebrników, które należą się za nasze tradycyjne jorskie danie. - tu kiwnął głową wskazując na zaciśniętą dłoń, w której gog, czy to świadomie czy nie, nadal trzymał wyjęte z sakiewki monety.

- Opowiedzieć o naszej rasie nie jest prosto, szczególnie w karczemnej pogaduszce. - kontynuował odpowiedzi na pytania bohatera - Ja zaś mam było nie było trochę roboty, nie przysiądę zatem tutaj i nie zacznę dyktować ci wszystkiego co wiem na temat naszej kultury.

Usatysfakcjonowany czy też nie odpowiedzią, gog zadał kolejne pytanie, tym razem dotyczące tego co naprawdę interesowało go w obecnej sytuacji.

- Jor czy nie, żaden znany mi mag nie zamieszkuje w naszej wiosce. Czasem co najwyżej jakiś zjawi się przejazdem w tym czy innym celu. Ostatniego widziałem kilka tygodni temu. Był to jakiś człowiek zainteresowany miejscowymi ziołami. Nawet nie wiem co się z nim stało, ponoć wsiąkł gdzieś na bagnach. Nie dziwi mnie to jednak, taki nieobeznany w terenach obwieś łatwo mógł paść ofiarą miejscowej fauny. A i najzwyklejszego utopienia się w bagnie bym nie wykluczył.

Jor zamyślił się na chwilę, przybierając minę, która nawet na jego włochatej twarzy jawno stwierdzała 'Chwila, coś mi tu nie pasuje'.

- Jak to z zachodu? - pytanie odnosiło się niewątpliwie do poprzedniej wypowiedzi goga - Komu ty do licha chcesz pokazywać te swoje zapiski? Syrenom?
Fakt, na zachód od ziemi jorów nie znajdowały się żadne inne istoty znane bohaterowi. Moczary jorów dochodziły bowiem niemal do samego oceanu.
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2010-02-01, 16:59   

Gog podrapał się w głowę w geście zastanowienia i zakłopotania wcześniej kładąc monety na blat:
-To znaczy ze wschodu.
Odpowiedział gestem ręki wskazując orientacyjnie kierunek.

-Przepraszam jestem znacznie zmęczony- Kalif przeprosił dość zmęczony rozmową w której musiał utrzymywać wrażenie "innego" goga niż wszyscy.

-Co do rasy Gogów reputacje mamy podobną do Orków lub Mrocznych Elfów, lecz moje powiązania z Ludźmi i Leśnymi pozwoliły mi dostrzec wady zła mojej rasy. Moje podejście do życia jest inne od podejścia zwykłego Goga. Wolałbym żeby mnie traktowano jak naukowca niż przedstawiciela rasy półdemonów.

Gog spróbował po raz kolejny wspaniałego specyfiku Jorów tym razem wiedział czego się spodziewać i starał się opanować jakoś reakcje swojego ciała. Chciał się przyzwyczaić do tutejszej kuchni. Odporność na taką kuchnie przyda się w każdych warunkach.

-Czy występują w tych rejonach kruki?- bohater starał sobie przypomnieć jakie ptactwo i zwierzęta widział w drodze do wioski.- Na co polujecie?
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2010-02-04, 18:56   

Kolejny łyk nie sprawił, że przełknięcie było choć trochę prostsze. Również odruchu wymiotnego nie stłumił bohater w pełni, choć nie było to już tak widoczne jak poprzednim razem.
Czy dało się przystosować do tradycyjnej jorskiej kuchni? Ciężko powiedzieć, bohater nie słyszał wcześniej by ktokolwiek starał się na siłę przyzwyczaić do jedzenia surowych jaj, po prostu nie było raczej ku temu potrzeby. Szczuroludzie znali wynalazek ognia, sami też nie gardzili smażonym bądź ugotowanym jajkiem raz na pewien czas. Jadali także mnóstwo innych rzeczy.
Póki co gog wiedział jedno. Surowe jajo wyjątkowo mu nie smakowało, co nie dziwi. Takie coś mogło smakować tylko jorom bądź jaszczuroludziom.

- Kruki? Te czarne ptaszyska co to wydziobują oczy poległym? Słyszałem o nich ale nie wydaje mi się bym widział kiedykolwiek jakiegoś osobiście. Na bagnach występuje ptactwo innego rodzaju. Przykładowo mamy złotopiórego. Zarówno mięso jak i jaja doskonale nadają się na posiłek. Swoją drogą właśnie jedno kosztujesz.
Pospolitym łowem są też żmije bagienne, tylko trzeba je porządnie wygotować coby jad został całkowicie zneutralizowany.

Gog owszem przypominał sobie jakiegoś przepływającego nieopodal tratwy węża długości około metra. Być może była to właśnie wspomniana przez jora żmija. Poza owym stworzeniem i sporą ilością owadów zbyt wiele innych przejawów fauny bohater nie uświadczył. Owszem słyszał odgłosy jakiegoś ptactwa, kilka razy nawet dostrzegł niewielkie ciemne opierzone indywidua o zakrzywionych dziobach gdzieś dwa razy mniejsze i nieco bardziej pucowate od pospolitego kruka. Nie sprawiały jednak wrażenia interesujących.
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2010-02-05, 16:02   

Gog starał się pić małymi łyczkami jajko aż do momentu w którym poczuje ze odruch wymiotny będzie bliski wyrwania się spod kontroli.
Jednocześnie zastanawiając ile czasu pozostało do końca dnia, stwierdził, że postać kruka nie jest zbyt dyskretna w tym rejonie. Z jednej strony mógłby zostać wyklęty a z drugiej może istoty w wiosce zaczęłyby się go bać.
-A co myślicie na temat magii? Boicie się jej, czy może wprost przeciwnie lubicie? Czy w wiosce można używać magi?
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2010-02-12, 19:59   

Wyraz twarzy jora, choć wcale tak prosty do odczytania nie był, zaczynał zdradzać coraz większe dozy zdziwienia, na widok męczącego się z jajem goga.

- Wiesz, za sześć srebrników mogę przyrządzić ci trochę mięsa żmii, z pewnością bardziej by ci smakowało. - wtrącił pomiędzy kolejnymi wzdrygnięciami Kalifa.
Odruchy wymiotne dawały się póki co kontrolować, acz posiłek nie stał się przez to ani trochę przyjemniejszy. Zawartości zaś pozostało jeszcze ponad połowę.

- Dużo magii to tu nie widujemy. Żadnych praw czy regulacji jej względem nie ma raczej, przynajmniej nic mi o takowych nie wiadomo. Miejscowi raczej nie mają nic przeciwko sztukmistrzom, przynajmniej póki ogranicza się to do niegroźnych sztuczek. Słyszałem jak jeden elf spróbował kiedyś bronić się przed atakiem jednego z Khila'Rai za pomocą jakiś ognistych sztuczek. Po chwili leżał na ziemi ze sztyletem w plecach. Zabity przez jednego z przestraszonych mieszkańców, nie przez tego z kim walczył. - parsknął cicho - Pędrak z Khila'Rai wyszedł tylko z lekko przypalonym futrem. - dodał najwyraźniej rozczarowany.
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2010-02-28, 22:46   

- Hmm- westchnął w stronę Jora- Bez obrazy ale to jajko nie należy do przysmaków dla mojego podniebienia, lecz możliwe że to tylko kwestia przyzwyczajenia.

Gog rozejrzał się po sali w poszukiwaniu miejsca na odłożenie jajka po czym położył je tuż przed sobą tak jak zrobiła to Jorka.

-Bardzo dziękuje, ale już nie będę jadł. Nie znasz kogoś kto by wiedział gdzie mogę szukać jakiegoś pustelnika lub mędrca? Bardzo potrzebuje rady kogoś takiego kto zamieszkuje te tereny- Gog z nadzieja w głosie że uda mu się coś osiągnąć pytał karczmarza.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2010-03-02, 17:34   

- Hehe, ano widzę, że nie smakuje ci nasze tradycyjne jadło? - zaśmiał się karczmarz - Dziwny z ciebie osobnik, to z pewnością.
Zabrał jako z lady i z ciekawością zerknął do środka. Uniósł brew przybierając wyraz lekkiego zaskoczenia i podziwu po czym przelał zawartość jajka do kufla i odstawił gdzieś pod ladę.

- Pustelnika poszukujesz? - spytał powracając do przerwanej rozmowy - Takich to raczej warto szukać gdzieś poza miastem. Jak sama nazwa wskazuje raczej nie lubią towarzystwa. Niestety nie wiem gdzie mógłbyś znaleźć jakiegoś. Zaś co do mędrca...jeśli chodzi po prostu o kogoś mądrego i wykształconego to spróbowałbym z Kahlitem. Staruszek prowadzi sklep z zielami i różnymi medykamentami. Ponoć wszystko robi sam, jak dla mnie kwalifikuje się na mędrca.
Znajdziesz go na południowych obrzeżach, wystarczy skręcić w lewo na drodze do centrum i wypatrywać chatki z wywieszonymi skórami płazów i gadów na froncie.
 
 
     
Lipka 1991 
Epicki Bohater
Wieszcz Zguby



Wiek: 34
Dołączył: 24 Lut 2006
Posty: 1269
Skąd: Kielce
Wysłany: 2010-03-03, 17:32   

-Bardzo dziękuje za gościnę. Jeśli zostanę tu na dłużej to pewnie zatrzymam się u Ciebie Karczmarzu. Do zobaczenia.- powiedział i zabierając tobołki wyszedł przez niskie drzwi karczmy.
Idąc wskazaną drogą rozmyślał.
"jak rozpoznać nekromante?" Prężył swoje myśli w poszukiwaniu rozwiązania "Może zapłacić temu zielarzowi żeby coś powiedział? Nie, bo jeśli nic nie wie to będzie zbyt kosztowne. A jakby zaimponować mu magią? Oby nie wziął tego za jakiś atak. Nie głupi pomysł. Co by zainteresowało nekromante?" Chwila ciszy trwała dość długo aż w końcu Gog wpadł na pomysł który wydawał mu się najlepszym a zarazem najbezpieczniejszym pomysłem jaki jest w stanie wymyślić na aktualną chwilę.
"Pokaże mu medalion i zapytam czy poznaje ten przedmiot jeśli tak to pewnie trafiłem" Podsumował po czym dążył w dalszym ciągu do celu.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2010-03-05, 17:31   

Bohater w zamyśleniu podążył zgodnie z instrukcjami karczmarza. Wpierw wyszedł na zewnątrz, witając nozdrzami przepływ bagiennego powietrza, do którego jeszcze nie w pełni zdołał się przyzwyczaić.
Żołądek zabulgotał, niczym w odpowiedniku machania pięścią i wołania "Coś ty we mnie wrzucił!?". Na razie jednak poza niegroźnymi pogróżkami, i niesmakiem w ustach nic więcej gogowi nie było.

Witany przez podejrzliwe, czasem przejawiające również strach czy agresję, spojrzenia miejscowych przeszedł kawałek drogą w stronę centrum mieściny.
Na horyzoncie majaczył plac przypominający miniaturową wersję tego z Dornost.Kalif jednak skręcił w lewo, kierując się na południe.
Zauważył po drodze kilka pomniejszych sklepów, a to ze skórami, pierzami i innymi materiałami pozyskanymi ze zwierzyny, a to z jajami, korzonkami, ziołami i owocami, a to z wyposażeniem pokroju sztyletów. Żaden jednak z nich nie miał skór wywieszonych przed wejściem.
Dopiero po kilkuminutowej wędrówce, dostrzegł bohater chatkę, która jak ulał pasowała do opisu właściciela tawerny.
Niewielka lepianka, z otwartymi na oścież drzwiami i tuzinem skór przypominających wężowe oraz...coś co mogło zapewne wyglądać na przerośniętą żabę.

Wewnątrz chatki, za ladą, znajdującą się niemal przy samych drzwiach i odgradzającą klienta nie tylko z przodu ale i po bokach, siedział jor o brązowej sierści u nasady i siwej od połowy włosów. Przyglądał się zawartości jakiejś niewielkiej zielonkawej fiolki, raz po raz nią potrząsając.
Za nim jak i po bokach pomieszczenia stały regały wypełnione po brzegi najróżniejszymi specyfikami. Gdzieś pomiędzy owymi meblami znajdywało się przejście wgłąb reszty mieszkania. Być może więcej da się wypatrzeć wchodząc do środka.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group