TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Pelios
2009-06-11, 11:21
Syn marnotrawny
Autor Wiadomość
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-12-13, 18:16   Syn marnotrawny

Syn marnotrwany
Kroniki Mesmero i Valrina Rednow - Wprowadzenie


Radagar. Krasnolud, który nigdy nie słyszał tej nazwy, lepiej by w towarzystwie nigdy się do tego nie przyznawał.
Wielkie, tętniące podziemnym życiem miasto wydrążone w Wielkiej Górze centralnego pasma – Fauglimie. Główne wejście strzeżone przez trzy solidne bramy, z których każda kolejna a jest mocniejsza i lepiej obstawiona od poprzedniej. Kilometry tuneli, ogromne wydrążone jaskinie i groty oraz bogactwo krasnoludzkiej architektury.
Radagar, jak przystało na miasto rasy wielbiącej się w wydobywaniu i obrabianiu rud, powstało na coraz to bardziej rozrastającej się kopalni. W obecnych czasach tunele kopalniane schodzą już nawet poniżej poziomu morza.
Miasto rozrastało się jak każde inne. Gdy kolejna wydrążona grota została całkowicie ogołocona z cennych rud, niedługo później pojawiały się w niej budynki mieszkalne, jak i użytku publicznego.
Jako, że Fauglim bogaty był w przeróżnej maści minerały, Radagar rozwinął się do dosyć pokaźnych rozmiarów, bogactwem zaś i przepychem przyćmiewał większość z krasnoludzkich miast.

W jego to tunelach właśnie wychował się, dorósł i usamodzielnił Mesmero.
Owego usamodzielnienie jednak nie można było jednak nazwać chwalebnym i typowym dla krasnoludzkich młodzieńców.
Ten bowiem osobnik o czarnej brodzie i równie czarnych oczach, miast kształtowania stali, obrabiania rudy, tworzenia czegoś, kreowania, wybrał inny sposób zarobku. Kradzież.

Nie był to powszechny wśród tej rasy sposób zarabiania na życie. Można rzec, że Mesmero był wyjątkowy w swojej mentalności. Żadne jednak miasto, nawet krasnoludzkie, nie może istnieć bez zamieszkujących w nim złodziei.

Ledwie kilka miesięcy temu, w bardzo nieprzyjemnej atmosferze opuścił Mesmero warsztat swego ojca, by podjąć życie na własną rękę. Razem z zaznajomionym człowiekiem o imieniu Larens, zamieszkał bohater w opuszczonej ruderze, z dala od domu rodzinnego.
Rudowłosy, chucherkowaty kompan krasnoluda, także zajmował się 'trwałym pożyczaniem cudzego mienia'.
W Radagar rzadko spotykało się przedstawiciela innych ras, ani nie czuli się tu dobrze ani nie byli mile widziani gdy ich wizyta nie wiązała się z wymianą handlową. Ludzie jednak, jako rasa najpowszechniejsza w Sorii i najbardziej wszędobylska oczywiście zawitali w niewielkiej ilości także tutaj. Większość trudniła się handlem, uczciwą pracą bądź wydawaniem nagromadzonej fortuny. Byli jednak i tacy jak Larens.
Mesmero poznał go ponad rok temu i od tamtego czasu wielokrotnie współpracowali w swych niezbyt chwalebnych przedsięwzięciach. Czy jednak mógł go nazwać przyjacielem? Nie, raczej nie. Łączył ich bardziej wspólny interes niźli przyjaźń.

Pewnego dnia, gdy Mesmero siedział sam z jednopokojowej norze, którą obecnie nazywał swym domem, i kończył właśnie spożywać nędzny posiłek złożony z pieczywa i suchego mięsiwa, do izby wszedł triumfalnym krokiem Larens.
Z często towarzyszącym mu uśmieszkiem spojrzał na bohatera i machając kawałkiem zwiniętego pergaminu odparł:
"Zgadnij co mam."
Ostatnio zmieniony przez Pelios 2009-04-16, 11:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Mesmero 
Nowicjusz



Dołączył: 05 Gru 2008
Posty: 28
Wysłany: 2008-12-14, 13:40   

Mesmero podniósł wzrok z nad ostatków jedzenia, spojrzał na kompana i z ironia spytał "Pergamin ?!, Hehe" zaśmiał się pod nosem."Dobra nie żartujmy, więc co tam masz ciekawego." Dokończył posiłek, podniósł swoje ciężkie ciało i małymi kroczkami ruszył w stronę Larensa. "Tylko się ze mną nie drocz, wiesz że tego nienawidzę, heh" zaśmiał się.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-12-14, 15:35   

Jedyny pokój w izbie dwójki wspólników sam w sobie może nie opływał w luksusy, dawał jednak to co najpotrzebniejsze.
Dwie leżanki w rogach naprzeciwko wejścia, w miarę solidne okute drzwi, zakratowane okna, wydrążony w kamieniu stolik z dwoma drewnianymi taboretami oraz nadal sprawny, spory kredens, w którym można było trzymać wszelkie rzeczy osobiste. Obaj jednak rzeczy osobiste woleli trzymać zawsze przy sobie.

Larens nie czekając na Mesmero przysiadł się do wspomnianego uprzednio stolika, po czym rozłożył na nim pergamin.
Ten na pierwszy rzut oka przypominał plan jakiegoś budynku.
"Udało mi się zdobyć plany domostwa pewnego rzemieślnika. Budynek znajduje się daleko od nas, toteż nie powinno być zbyt wielkich podejrzeń. Siadaj i sam zobacz." rzucił wskazując bohaterowi taboret naprzeciwko siebie.
 
 
     
Mesmero 
Nowicjusz



Dołączył: 05 Gru 2008
Posty: 28
Wysłany: 2008-12-14, 17:04   

Bohater usiadł ciężko na taborecie, splótł palce i strzelił nimi wszystkimi jak profesjonalny złodziej, ale za takiego się nie uważał. "Spójrzmy więc co tu ciekawego mamy, heh" zaśmiał się krasnolud i wziął plan domu do ręki. "Jak sądzisz co ciekawego może on mieć..." przez chwilkę myśli "... zresztą i tak go okradniemy nieprawdaż?"
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-12-16, 11:29   

"Jakbyś zgadł Mesmero." odparł Larens pochylając się nad stołem, by mieć lepszy wgląd w trzymane przez bohatera plany.
Te oprócz standardowych architektonicznych niuansów, posiadały także nieco tekstu pisanego. Krasnolud niestety nigdy nie posiadł owej zdolności. I temu właśnie między innymi przydawał się Larens.
"Nie spodziewałbym się wielkich bogactw, niemniej jednak o tutaj..." wskazał na ścianę jednego z niewielkich pomieszczeń, prawdopodobnie sypialni, miejsce było zaznaczone iksem "...znajduje się sejf. Właściciel owego warsztatu z pewnością trzyma tam kilka rzeczy godnych uwagi. Wasza rasa uwielbia przeto gromadzić, czyż nie?" zaśmiał się odbierając plany Mesmero.
Ponownie rozłożył je na stole, tak by obaj mieli równie dobry wgląd na nie.

"Myślałem by najpierw odwiedzić tamtą okolicę i zobaczyć jak wygląda ten budynek w praktyce, jakie są zwyczaje zamieszkującej go rodziny, kiedy kładą się spać i tym podobne. Wiesz, standardowy rekonesans."
 
 
     
Mesmero 
Nowicjusz



Dołączył: 05 Gru 2008
Posty: 28
Wysłany: 2008-12-17, 01:04   

"Dokładnie przyjacielu, bylibyśmy głupcami gdybyśmy poszli ot tak, okraść bogatego sukinsyna..." splunął obficie na podłogę na znak pogardy dla właściciela warsztatu. "To przygotujmy wszystko co mamy gdyby nadarzyła się okazja do nagłego włamania." Wstał i poszedł po swoje rzeczy, potrzebne do wyprawy."Chyba że chcesz jeszcze coś zrobić przed tym?? " Spojrzał wymownie na człowieka.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-12-18, 18:25   

"Tak, masz rację. Chociaż to zwykły zwiad musimy być gotowi na wszelkie ewentualności. Być może nadarzy się okazja na szybkie działanie. Zresztą przybory nie ciążą ci chyba aż tak, by zostawiać je tutaj."
Zaśmiał się zamaszystym gestem wskazując na wnętrze ich wspólnej rudery.
Mapa zwinięta w rulon ponownie powędrowała w dłonie Larensa, ten zaś obrócił się na pięcie i ruszył powoli w stronę wyjścia. Gdy przeszedł jednak niecałe trzy kroki, zastygł w bezruchu. Wyraz twarzy sugerował, iż jej właściciel właśnie sobie coś istotnego przypomniał.
"Byłbym zapomniał. Zapoznałem pewnego człowieka, nowy w mieście. Złodziej, nieco starszy ode mnie. Zdecydowałem się przyłączyć go do tego napadu. Przyda nam się dodatkowa osoba, a przy okazji może załapiemy jakieś kontakty i pomocnika na przyszłość."
Kończąc wypowiedź odwrócił nieznacznie głowę w stronę kompana, nie patrząc nań, widząc jednak wyraz twarzy Mesmero kątem oka.
 
 
     
Mesmero 
Nowicjusz



Dołączył: 05 Gru 2008
Posty: 28
Wysłany: 2008-12-18, 22:12   

Mesmero zrobił się lekko czerwony na twarzy, zatrzymał się koło stolika i uderzył lekko pięścią ze złością wypowiadając spokojnym lecz ostrym tonem słowa : "Kiedy kurwa zamierzałeś mi o nim powiedzieć, ja go nawet nie znam, czy można mu kurwa ufać, no ja pierdole po tylu latach wspólnej pracy taki numer mi wypierdalasz. No i co ja mam teraz zrobić, KURWA" Jego czarne oczy lekko zwariowały i krasnolud zaczął się nerwowo rozglądać po chacie. "A jeśli jest oszustem i łapie takich jak my, no kurwa. Powiedzmy że się zgadzam co on może nam zaoferować." Krasnolud musiał usiąść na krzesełku.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-12-19, 19:47   

Twarz Larensa przybrała niewinny wyraz, dłoń zaś powędrowała na potylicę.
Uśmiechnął się, sprawiając wrażenie zakłopotanego, po czym ponownie stanął przodem do Mesmero.
"Spokojnie kamracie, nie gorączkuj się tak. Myślisz, że wasza rasa zatrudniłaby człowieka by wyeliminował przestępczość w mieście? Nie ufacie takim jak my, przyjezdnym. Nasz przyjaciel natomiast jest jak najbardziej przyjezdny. To ja go znalazłem, nie on mnie.
Dodatkowo, możesz mi wierzyć lub nie, ale potrafię rozpoznać kolegę po fachu. Szczególnie jeśli jest przedstawicielem tej samej rasy."

Bohater musiał przyznać, że Larens miał swoisty instynkt. Ich znajomość rozpoczęła się właśnie poprzez odkrycie przez człowieka prawdziwej natury Mesmero. Krasnolud nigdy nie zrozumiał do końca w jaki sposób jego współpracownik go odkrył. Być może miał jakieś tajne sposoby, którymi nie miał zamiaru się podzielić.
Bohater tak na prawdę mało wiedział o swym kompanie po ponad rocznej znajomości.


"Pytasz co może nam zaoferować? Z tego co się orientuję całkiem dobrze radzi sobie z mieczem, przyznasz, że jak na złodzieja dość nietypowe. Przydatne jednak gdyby doszło do jakiejś konfrontacji. W końcu ani ty, ani ja w walce się nie specjalizujemy.
Ponadto przy takim wypadzie przynajmniej dwie osoby winny wejść do środka budynku, jedna zaś stać na czatach."
 
 
     
Mesmero 
Nowicjusz



Dołączył: 05 Gru 2008
Posty: 28
Wysłany: 2008-12-19, 23:19   

"Dobra więc, zapoznaj mnie z naszym nowym pomocnikiem." Wstał od stołu podniósł wcześniej przygotowane rzeczy do wyprawy i odezwał się już spokojnym głosem: "Choć i tak twierdzę że zbyt późno mi kurwa o tym powiedziałeś heh" zaśmiał się grobowo Mesmero. Po czym jest gotowy do ruszenia za swoim ludzkim kompanem. "Może mnie jeszcze czegoś nauczysz, skoro jesteś ode mnie lepszy w te klocki?! .
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-12-20, 15:17   

"Choć nie marudź, umówiłem się z nim w pewnym miejscu. Nie wie jeszcze nawet gdzie i co zamierzamy."
Na tych słowach zakończyła się burzliwa rozmowa dwójki towarzyszy. Nie zwlekając dłużej opuścili swe domostwo, by ruszyć w umówione miejsce.

Przebyli bohaterowie kilka parę kilometrów między kolejnymi tunelami, jaskiniami i grotami nim dotarli na miejsce docelowe. Znajdowało się kilkadziesiąt metrów powyżej ich wspólnej rudery.
Według słów Larensa, jeno kilkaset metrów dalszych korytarzy dzieliło ich od domostwa, które tak śmiało zamierzali obrabować.
Mesmero całkiem dobrze znał tą okolicę. Jego dawne miejsce zamieszkania, rodzinny dom znajdował się nie tak daleko stąd.
Obaj stanęli w dobrze bohaterowi znanej grocie, nazywanej zazwyczaj Rynkiem. Przestronna przestrzeń mieściła w sobie wiele sklepów jak i ruchomych straganów, na których to bohater za młodu zwykł robić zakupy.
Choć sklepienie pieczary wznosiło się na ponad 10 metrów, nie było tu ani jednego budynku, który wystawałby na więcej jak jedno piętro ponad ziemię. Krasnoludy nie lubiły wysokości...

Larens rozejrzał się na boki, wyraźnie czegoś szukając.

"O, to tam." odparł wskazując kciukiem na hałdę gruzu ułożoną przy jednej ze ścian groty. Niegdyś znajdował się tam warsztat rzemieślniczy, najwyraźniej jednak właściciel postanowił go wyburzyć.
Przy owej hałdzie stał, zerkając w stronę dwójki złodziei, mężczyzna o raczej wątłej budowie, z brązowym kapeluszem zdobiącym głowę. Kapelusik ów, był dodatkowo przyozdobiony czarnym piórkiem.
Mesmero wydało się to zabawne. Gdyby jakiś krasnolud paradował po mieście w takim nakryciu głowy, czym prędzej by go wyśmiano. Ludzie jednak byli dziwni...


Valrin Rednow, tak bowiem zwał się ów człowiek, także dostrzegł dwójkę towarzyszy. Larensa rozpoznał bez trudu...było nie było wyróżniał się z tłumu. Obok niego dostrzegł zaś krasnoluda o bujnej czarnej brodzie, przystrojonego w czarną szatę wierzchnią, z krwisto czerwonymi pasami u dołu i na rękawach. To musiał być towarzysz Larensa, o którym ten raczył wspomnieć przy ich ostatnim spotkaniu. Ostatnim i zarazem pierwszym.
Zastanawiające w jaki sposób człowiek ten odkrył 'zainteresowania' Valrina. Bohater mógłby przysiąc, że niewielkie kradzieże jakich dopuścił się w ciągu kilku dni pobytu w Radagar nie zostały przez nikogo dostrzeżone. Laren jednak jakoś go wyczuł.
Przysiadł się doń w karczmie, stwierdził iż wie czym to Valrin się zajmuje i co ciekawsze ma dlań propozycję.
Bohater nie mógł się nie zgodzić. Był tu nowy, taka okazja do zdobycia współpracowników i znajomości był wprost idealna. Dodatkowo, choć Larens nie ujął tego jawnie w słowa, dał bohaterowi do zrozumienia, że może w prosty sposób zakończyć jego złodziejską karierę w tym mieście.
 
 
     
fagin 
Włóczykij
Valrin Rednow



Dołączył: 13 Gru 2008
Posty: 67
Wysłany: 2008-12-20, 16:40   

Valrinowi niezbyt podobało się krasnoludzkie miasto. Powodów było kilka. Przede wszystkim wyróżniał się z tłumu, co dla złodzieja oznaczało utrudnienie podczas pracy. Tutaj też wielu krasnoludów przepijało go w karczmach, co dla osoby która w Dorienbugu nie miała sobie równych było niezwykle frustrujące.
Powodem był też fakt, że ilekroć mijał na swojej drodze jakiegoś krasnala, ten zaczynał się śmiać, lub przynajmniej uśmiechać patrząc na jego kapelusz.

Przekręcił szybko głowę, a kręgi w jego karku strzyknęły. Łeb bolał go już nieco mniej niż rano, ale suche usta wciąż domagały się zwilżenia. Były to objawy prawdopodobnie najstarszej choroby na świecie - kaca.

Zauważył w końcu Larensa oraz Mesmero. Krasnolud nie sprawił na nim dobrego pierwszego wrażenia. Głównie dla tego, że był krasnoludem. Valrin nie był rasistą. Po prostu podczas swojego krótkiego pobytu tutaj rasa ta zdecydowanie mu się przejadła.
Stał nadal w miejscu milcząc, czekając aż dwójka łotrzyków do niego podejdzie.
_________________
"Los jest ślepy, więc nie tak trudno go oszukać."
"W życiu jest jak w piciu. Musisz znać swoją wagę, bo możesz wypić... za mało."
 
 
     
Mesmero 
Nowicjusz



Dołączył: 05 Gru 2008
Posty: 28
Wysłany: 2008-12-20, 23:03   

Mesmero idąc koło Larensa głupio wykrzywiał swe usta w stronę nowego kompana, powstrzymując w ten sposób wybuch śmiechu spowodowany idiotycznym kapelusikiem.
"A jeśli jest debilem? " Podśmiewał się krasnolud. Słowa skierowane do Larensa były niczym kolejny żart i nowa ironia. Gdy zbliżył się na tyle by móc się przywitać, wyciągnął rękę w stronę człowieka, całkowicie już się opanował.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-12-21, 13:10   

Larens wraz z krasnoludem poczęli iść swobodnym tempem w stronę Valrina, ten zaś miał okazję dostrzec jakże irytujący uśmiech tego drugiego. Oczywistym było, że on także ma jakieś 'ale' co do gustownego kapelusza bohatera.

Miał jednak na tyle wychowania i dobrych manier, co w tym mieście nie zdarzało się często, iż po zbliżeniu się na odległość splunięcia, przybrał spokojną i opanowaną minę, nie zdradzając, że przed chwilą miał zamiar buchnąć śmiechem.

"Witaj Valrinie, cieszy mnie, że się zjawiłeś." odparł z szerokim uśmiechem na twarzy Larens. Człowiek ten przynajmniej nie traktował kapelusza z czarnym piórkiem w jakiś specjalny sposób. Ile by w mieście krasnoludów nie spędził, nadal widać posiadał gust i rozeznanie typowego człowieka.
"Valrin, to jest Mesmero, mój wspólnik, o którym ci wczoraj opowiadałem. Mesmero, to jest Valrin."
Krasnoludzki złodziej jako pierwszy wyciągnął rękę do nowego wspólnika. Wydawał się zachowywać przyjacielsko i raczej swobodnie w stosunku do bohatera. Cóż, było nie było to Valrin był tutaj 'tym nowym'.
 
 
     
fagin 
Włóczykij
Valrin Rednow



Dołączył: 13 Gru 2008
Posty: 67
Wysłany: 2008-12-21, 14:25   

Dłoń krasnoluda uścisnął z obojętną miną.
- Witajcie. - rzekł. Głos jego był lekko chropowaty, co jednak sprawiało że był miły dla małżowiny usznej.
Zaniechał zagrań typu "Radagar to zaiste piękne miasto" czy "tutejsze krasnoludzkie trunki na prawdę są przednie". Nadmierną uprzejmość okazywał tylko w stosunku do ładnych kobiet. A i to nie zawsze.
- Jakże mógłbym porzucić okazję do zarobku? - mruknął w odpowiedzi na słowa Larensa.
Valrin cały czas dyskretnie obserwował kątem oka otoczenie w poszukiwaniu podejrzanie wyglądających osobników. Miał też przygotowaną ewentualną drogę ucieczki. Wszak nowo poznani mężczyźni mogli być wynajęci przez ludzi, którzy chcieliby widzieć Valrina martwym. Twarz jego nie zdradzała jednak objawów zdenerwowania.
- Mówcie więc, o co chodzi?
_________________
"Los jest ślepy, więc nie tak trudno go oszukać."
"W życiu jest jak w piciu. Musisz znać swoją wagę, bo możesz wypić... za mało."
 
 
     
Mesmero 
Nowicjusz



Dołączył: 05 Gru 2008
Posty: 28
Wysłany: 2008-12-22, 21:58   

Krasnolud się zaśmiał i wypowiedział słowa "czemuś taki prędki przyjacielu wiesz jak nazywamy tutaj takich szybkich gości, ? " po chwile przerwy " tchórzami " znów zabrzmiał śmiech brzmiący jak ciągnąca płyta chodnikowa po twardej skale. "Więc chcesz wiedzieć o co nam chodzi heh, właściwie, " ściszył głos do minimum słyszalności, " to chcemy okraść pewnego rzemieślnika, jeśli nie masz nic przeciwko udaj się z nami i ciesz się później pełną sakiewka. " Zaśmiał się krasnolud i spojrzał na swoje narzędzia do włamywania po czym na Larensa
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-12-24, 17:58   

Miejsce, które grupka złodziei wybrała sobie na pogawędkę było jak najbardziej trafione. O ile na środku rynku tłum był dość pokaźny, o tyle na obrzeżach, szczególnie zaś w okolicach owej hałdy gruzu, nie kręcił się praktycznie nikt. Po prostu nie było takiej potrzeby. W tej części jaskini nie było żadnego sklepu, straganu czy warsztatu. Okoliczne budynki były zwykłymi domostwami mieszkalnymi, które na dodatek stroniły od okien.
Nikt postronny zatem nie przeszkadzał bohaterom, nikt także nie mógł ich raczej podsłuchać o ile nie dyskutowali zbyt głośno.
"Tak, w skrócie sprawa wygląda tak, jak ją przedstawił nasz krasnoludzki przyjaciel. " odparł Larens, przytakując słowom Mesmero. Tak jak i poprzednicy, zachowywał w miarę cichy ton głosu.
"Posiadamy plany domostwa, co powinno znacznie ułatwić nam nasze zadanie. Potrzebujemy jeszcze jeno rozeznania w terenie i planu działania. Dlatego teraz zamierzamy udać się na miejsce docelowe i nieco przyjrzeć okolicy, jak i zwyczajom zamieszkałej tam rodziny."
Larens wydawał się człowiekiem bardzo charyzmatycznym, zaś nieodłączny uśmieszek dodawał mu sympatycznego wyrazu. Zarówno Mesmero, jak i Valrin zdawali sobie jednak sprawę z faktu, iż pod tą miłą i beztroską twarzyczką kryje się bezwzględny, wyrachowany typ.
 
 
     
fagin 
Włóczykij
Valrin Rednow



Dołączył: 13 Gru 2008
Posty: 67
Wysłany: 2008-12-25, 00:59   

- U nas zaś, na powierzchni, tchórzem jest ten, który ucieka od wyzwania, a nie ktoś kto nie lubi tracić czasu na zbędne pierdoły. - mruknął Valrin i nie powiedział już słowa. Zdał sobie sprawę, jak może dalej potoczyć się ta "dyskusja" z krasnalem. A z nowo poznanymi złodziejami miał robić interesy, nie zaś wdawać się w pojedynki werbalne czy niewerbalne.
Mężczyzna skierował wzrok na Larensa, gdy ten przemówił.
- Czyżby ta rezydencja była tak wielka i bogata, że potrzebujecie kogoś trzeciego do pomocy, czy po prostu litujecie się nad przymierającym głodem łotrzyku? - szepnął. Na jego twarzy pojawił się charakterystyczny dla niego uśmiech. Uśmiech który nie był wywołany rozbawieniem. Służył do rozluźnienia atmosfery.
_________________
"Los jest ślepy, więc nie tak trudno go oszukać."
"W życiu jest jak w piciu. Musisz znać swoją wagę, bo możesz wypić... za mało."
 
 
     
Mesmero 
Nowicjusz



Dołączył: 05 Gru 2008
Posty: 28
Wysłany: 2008-12-27, 21:33   

Na twarzy krasnoluda pojawił się przyjazny uśmiech ledwo widoczny z pod bujnej czarnej brody, a jego węglowe oczy zabłysły przyjaźnie. Po czym rzekł: "Wiesz mój zgłodniały..." uśmiechnął się,"... przyjacielu mieszkanie jest pokaźnych rozmiarów jak na warunki jakie tutaj mamy..." wskazał ruchem ręki otoczenie dookoła, "...wiesz uważam że ten sukinsyn ma i tak za dużo pieniędzy, więc sądzę, że we trzech ładnie nam się powiedzie." Wymownym wzrokiem spojrzał na Larensa : "To komu w drogę temu czas, co kompani..." uniósł wesoło wąsy. "Dowiedzmy się czegoś więcej o zachowaniu rzemieślnika i jego bliskich.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2008-12-28, 14:24   

"Trzy osoby dają lepsze efekty niźli dwie. Jedna stoi na czatach, dwie pozostałe zaś zarówno szybciej jak i więcej wyniosą, nieprawdaż?"
Larens miał tu nieco racji, o ile w budynku nikogo nie było, większa ilość penetrujących go osób znacznie ułatwiała robotę. Przeto im szybciej wszystko załatwią, tym mniejsza szansa na nieprzyjemne konsekwencje.

Po ostatniej wypowiedzi Mesmero, człowiek jeno kiwnął głową po czym gestem polecił by dwójka wspólników podążała za nim.
Kroczył pewnie ale i w całkowitym rozluźnieniu. Zupełnie jak gdyby planowana kradzież była jedynie swawolną igraszką i luźnym zajęciem.
Sprawiał także wrażenie, jak gdyby całe to miasto należało do niego.


Z rynku wyszli tunelem kilkanaście metrów na prawo od hałdy gruzu. Kilkaset kroków oraz dwie jaskinie dalej znaleźli się u celu.
Całkiem przestronna była to grota, w większości zajęta przez budynki mieszkalne. Niektóre z nich były jednak jednocześnie kuźniami czy warsztatami.
Drużyna stanęła tuż przy wejściu do tunelu, którym wkroczyli do jaskini. Larens kiwną głową wskazując gdzieś na jej przeciwną stronę.
"Widzicie ten budynek z szarego kamienia z wygiętym młotem w szyldzie? To właśnie nasz cel."
Domostwo wyglądało na całkiem pokaźne. Solidne frontowe drzwi otwarte na oścież, dobywająca się ze środka łuna ognia oraz dym pospiesznie uciekający z płaskiego komina. Budynki po obu stronach wyglądały na zwykłe domostwa mieszkalne, które choć zapewne mogły we względnych luksusach pomieścić wielodzietną rodzinę, rozmiarami nie dorównywały docelowemu warsztatowi.

Mesmero zapewne mógłby nieco lepiej ocenić to co widzi, gdyby nie szok, którego właśnie doznał. Wspomniany warsztat bowiem, należał do nikogo innego jak jego własnego ojca, Morigmira. To w tym budynku, w tej jaskini krasnolud został wychowany i spędził większość swego życia. To tam właśnie żył jego ojciec, matka oraz dwójka braci. Wszystkie osoby, których tak bardzo nienawidził.

"Co się stało Mesmero, jakoś dziwnie wyglądasz?"
 
 
     
fagin 
Włóczykij
Valrin Rednow



Dołączył: 13 Gru 2008
Posty: 67
Wysłany: 2008-12-28, 15:37   

Przyglądał się uważnie domostwu, oraz jego najbliższemu otoczeniu. Uważnie też zlustrował budynek stojący naprzeciw warsztatu.
- Będziemy potrzebować przynajmniej jedną osobę w środku oraz jedną na zewnątrz, zanim zaczniemy robotę. - mruknął jakby do siebie, nie będąc świadom, że jest to rodzinny dom Mesmero.
Dopiero gdy usłyszał głos Larensa zwrócił uwagę na krasnala. Ten wydawał mu się... jakby w szoku? Tak, to chyba najlepsze określenie.
_________________
"Los jest ślepy, więc nie tak trudno go oszukać."
"W życiu jest jak w piciu. Musisz znać swoją wagę, bo możesz wypić... za mało."
 
 
     
Mesmero 
Nowicjusz



Dołączył: 05 Gru 2008
Posty: 28
Wysłany: 2008-12-28, 19:19   

"O kurwa!!." powiedział cicho prawie pod nosem, ale wystarczająco głośno by usłyszeli to jego kompani. Po chwili się uspokoił i rzekł, : "No panowie no to szykuje się najwspanialszy napad mojego życia, hehe " zaśmiał się grobowo Mesmero i ciągnął dalej, :"Coś wam powiem ja ten dom znam doskonale bez żadnego pierdolonego planu..." Podśmiechiwał pod nosem,"..., wiecie dlaczego ..." wziął głęboki oddech i wypowiedział ciszej słowa, "... bo tu mieszka moja znienawidzona rodzina. " Wskazał ręką a oczy zapłonęły mu rządzą nienawiści. "Ale możemy to wykorzystać, mogę im powiedzieć, że się zmieniłem co o tym sądzicie??. " Wypowiedział te słowa i stał ze złowrogim spojrzeniem na znajome mu okna, drzwi i ściany.
 
 
     
Pelios 
Mistrz Gry
Cierpliwy Pel



Wiek: 39
Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 5398
Wysłany: 2009-01-03, 13:56   

Budynek naprzeciwko warsztatu, oddalony był odeń o około sześciu metrów, była nim natomiast nieco niższa kuźnia o ponad metrowym kominie, z którego również wydobywał się dym, znacznie jednak bardziej stężony. Owa pracownia nie posiadała raczej mieszkalnej części, była bowiem na to zbyt mała. Z tej odległości i kąta więcej Valrin nie mógł dostrzec.

Na twarz Larensa wpełzł niemal teatralny wyraz zaskoczenia. Po chwili zaś ustąpił miejsca uśmieszkowi, temu charakterystycznemu uśmieszkowi, który przybierał nawet w chwili szantażowania swego rozmówcy.
Valrin zdążył się już o tym przekonać.

"Żartujesz..." rzucił niemal wybuchając przy tym śmiechem "Cóż za szczęśliwy zbieg okoliczności..."

Mesmero nie widział swoich 'bliskich' już od pewnego czasu, pamiętał jednak, iż ich plany i zachowania były ściśle uregulowane i zawsze zaplanowane. Nienawidził tego. Schematycznego, nudnego działania, ciężkiej pracy. Nie, osobnik ten stanowczo wyróżniał się wśród bliskich, nawet wśród własnej rasy.

"Spokojnie, nie działajmy radykalnie." odparł Larens po wysłuchaniu propozycji bohatera "Czy rodzina ci uwierzy? Przyjmie z otwartymi ramionami? A co najważniejsze, co właściwie nam to da?"
Człowiek miał rację. Ojciec w ostatnich słowach wyraźnie dał Mesmero do zrozumienia, że nie chce go więcej widzieć. Co więcej rodzina doskonale wiedziała o kleptomańskich skłonnościach najmłodszego z braci. W końcu w młodości okradał głównie ich.

Jeśli jednak rodzina nie zmieniła swych zwyczajów, bohater mógł dość dokładnie określić kiedy i co będą robić. W trakcie dnia bracia Mesmero pracowali w kopalni, ojciec spędzał czas w warsztacie, matka zaś albo zajmowała się domem, albo pomagała ojcu w pracy. Gdy zajmowała się klientami cały dom za wyjątkiem samego warsztatu był doskonałym celem dla złodziei.
W nocy z kolei, gdy ruch w tunelach ustawał, zaś bracia wrócili już dawno z kopalni, wszyscy kładli się spać. Wszyscy za wyjątkiem Morigmira, który jeszcze długo pracował w swym warsztacie, by potem odespać w dzień.
Był owszem czas gdy wszyscy domownicy spali, nie trwał jednak długo, ojciec Mesmero zaś czujniejszy był podczas snu niż podczas swojej pracy.
W końcu było także parę godzin gdy jedynie matka krasnoluda znajdowała się w domu, przynajmniej z osób rozbudzonych. Gdy bowiem bracia wyszli do pracy, zaś ojciec odsypiał, to ona właśnie zajmowała się klientami.
Tak to wyglądało za czasów urzędowania w domu Mesmero. Jeśli dobrze znał on swoją rodzinę, nie powinno się to bynajmniej zmienić.
 
 
     
fagin 
Włóczykij
Valrin Rednow



Dołączył: 13 Gru 2008
Posty: 67
Wysłany: 2009-01-03, 15:20   

Valrin oczywiście nie wiedział o przeszłości Mesmera. Bo i skąd? W końcu poznał go jakiś czas temu. Jednak widać było jak na dłoni, że krasnolud nienawidzi swojej rodziny, można było się więc domyśleć, że opuścił rodzinny dom już dawno temu.
W myślach przyznał rację Larensowi. Nie wierzył, że rodzina Mesmera przyjmie go teraz z pełnym zaufaniem, jak gdyby nigdy nic. Poza tym plany domostwa już są. A krasnolud zapewne zna zwyczaje domowników. Jeśli tak, to lepiej by owe zwyczaje nie zmieniły się podczas jego zapewne długiej nieobecności.
 
 
     
Mesmero 
Nowicjusz



Dołączył: 05 Gru 2008
Posty: 28
Wysłany: 2009-01-03, 17:26   

Mesmero rzucił jeszcze raz wzrokiem na znienawidzone domostwo i rzekł "Jak już jakoś wiecie nienawidzę tych cholernych sukinsynów, i mam nadziej że ci idioci nie zmienili swoich działań za dnia." Spojrzał po towarzyszach i ciągnął dalej "bo jeśli jest tak jak pamiętam to gdy matka będzie pomagała ojcu w warsztacie to mamy czas na opierdolenie tej rudery , moim zdaniem powinniśmy ich poobserwować choć trochę. "Przysiadł ciężko na ziemi i pragnął by rodzina pożałowała, że kiedykolwiek źle traktowała Mesmero.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group