Wygląd fizyczny: Zefir to barczysty, nie za wysoki mężczyzna o kruczoczarnych krótko ściętych włosach. Z jego twarzy można wyczytać, że jest wyniszczony przez życie, obojętność i bogatą, burzliwą historię. Jego ciało pokrywają liczne pomniejsze blizny i dwie większe, jedna po prawej stroni prawej brwi, druga zaś po lewej stronie rozciągająca się od połowy policzka do dolnej wargi. Lutthor ma niecałe 25 lat, ale wie, że w jego środowisku i przy jego stylu życia oznacza to wiek średni. Nie przepada za ozdobami, jedyną którą nosi jest naszyjnik z wilczych zębów.
Przeszłość i opis: Lutthor jest osobą skrytą, odzywająca tylko, gdy zachodzi taka potrzeba i odpowiadająća, gdy uznaje to za stosowne. Jest osobą rzetelną i konkretną, nienawidzi bezczynności. Mieszkał w Exodus, średnim mieście na południu. Od małego uczył się życia, w wieku sześciu lat zmarła jego chorująca matka, trzy lata później ojciec nie wrócił na noc do domu. Lutthor trafił do grupy starszych chłopaków, których życie też nie rozpieszczało. Dali mu schronienie i jedzenie, mieszkał z nimi, kradł razem z nimi, czego do dziś nie może sobie wybaczyć. Zefir mówi sam o sobie, że gdzieś w głębi jest dobrym człowiekiem, ale rany, które za życia odniósł będą z nim trwać do końca życia. Potrafi być bezwzględny, ale potrafi też wspólczuć. Mimo środowiska za lat młodości, które wróżyło, że zostanie kryminalistą jest osobą raczej pomocną. W wieku czternastu lat trafił do aresztu wraz z już pełnoletnimi chłopakami z grupy, został wypuszczony, bo był nieletni, nie miał rodziców i straż nie wiedziała co z nim właściwie zrobić. Jeden z gwardzistów odprowadzając go do drzwi dał mu trochę pieniędzy i zaoferował mu pomoc. Lutthor z początku nie rozumiał bezinteresowności nieznajomego. Wyszedł znowu na ulicę. Postanowił zdobyć pracę, nie chciał kraść. Z początku pracował w różnych miejscach, pomagał na bazarze sprzedając lub ładując wozy. Gdy osiągnął wiek piętnastu lat i dokładnie sześciu miesięcy zatrudnił się jako pomocnik kowala. Dobrze wspomina tę pracę, cięzką, ale całkiem opłacalną i przede wszystkim dobrą dla niego. Przez cały ten czas mieszkał nadal w mieszkaniu, gdzie przebywał z grupą chłopaków, nie utrzymywał z nimi kontaktów, nie miał też za bardzo jak, gdyż wszyscy znajdowali się za kratkami. Zefir oczywiście nie płacił za dom i został z niego pewnego dnia wyrzucony, parę dni po osiągnięciu wieku siedemnastu lat. Nie wiedząc dokąd pójść, gdy zapadła noc, usiadł w jednej z miejsckich bram, skulił się i zasnął. Obudził go dźwięk stali i głos. Straż miejska nie pozwalała spać na ulicach. Lutthor obawiał się, że trafi do aresztu, gdyż według regionalnego prawa, był już pełnoletni. Tak się jednak nie stało. Ujrzał znajomą twarz strażnika, który podarował mu pieniądze pozwalające przetrwać najcięzsze chwile. Nigdy przedtem nie myślał o tym, jak wiele ten człowiek dla niego zrobił i jak bardzo mu pomógł, teraz czuł wdzięcznośc. Gwardzista kazał mu wstać i przedstawił się jako Hadrian. Podał mu rękę i pomógł wstać. Zefir nic nie odpowiedzial, ale strażnik, chyba zrozumiał co się dzieje i, że Lutthor nie ma gdzie się podziać i chce pójśc z nim. "Nie mogę Cie zabrac" - powiedział. Cisza otoczyła ich obu, po chwili jednak Hadrian odparł "Chodź". Miał jeszcze dwie godziny nocnej służby, zwierzył się, że, jak to powiedział "lubi tę robotę i daje mu dużo satysfakcji". Był dobry, choć jak Lutthor ocenił nie mniej wymęczony życiem niż on sam. Dwie godziny minęły im błyskawicznie, w tym czasie każdy z nich coś o sobie opowiedział, Hadrian też nie miał łatwego dzieciństwa, jak trafnie Zefir zauważył, jego ojciec pił, a matka nie mogła tego znieść, więc się wyprowadziła wraz z dzieckiem, cięzko pracowała i wcześnie umarła zostawiając Hadrianowi siostrę do opieki. Gwardzista nie mógł sobie wybaczyć, że została kurtyzaną i postanowił wstąpić do strażu, traktował to jako pokutę za niedopilnowanie siostry i zło, które wyrzadził przedtem. Zefir nie opowiedział tak wiele o sobie, jednak wystarczajco wiele, by strażnik dowiedział się kim jest siedemnastoletni chłopak i jaka jest jego droga. Hadrian pozwolił Lutthorowi zamieszkać u siebie pod warunkiem, że ten złoży się na czynsz, choć oboje wiedzieli bez słów, że tak będzie. Zefir naprawdę starał się pomagać przyjacielowi, bo tak mógł go nazwać po dwóch latach znajomości. Lutthor uznał te lata za najpiękniejszego w jego życiu, gdy wróciła do niego wiara w ludzi, wspólczucie, nadzieje i dobro. Te dwa lata naprawdę do odmieniły. Hadrian zginął tak jak zapewne by chciał, tak uważał Lutthor. Pełnił nocną służbę, był świadkiem wlamania do sklepu, zainterweniował. Zefir nie widział ciała ale słyszał o kilku kłutych ranach, zapewne od noża. Sprawców nie złapano. Lutthor nie mógł poradzić sobie z początku z tym problem, zaczął pić. Wstawał rano, szedł po alkohol, wypijał go, zapominał o wszystkim, a po tym znowu był alkohol. I tak w kółko. Trwało to kilka miesięcy, wyrzucono go z pracy, dom, który otrzymał po Hadrianie zaczął przypominać chlew, a on sam staczał się coraz bardziej. Gdy doszedł do punktu, z którego nie widział wyjścia postanowił popełnić samobójstwo. Godził się na ulicy nożem w brzuch, ludzie oczywiście zareagowali i uratowano go w szpitalu. Czas mijał w klinice bardzo wolno, a on poznawał ludzi, którzy, jak stwierdził potem, naprawdę mieli powodu do popełnienia samobójstwa. Ponownie stwierdził, że wyrządził wiele zła nie tylko sobie, ale też innym i, że popełnił błąd. Gdy wyszedł pierwszą rzeczą jaką zrobił było pójscie do kościoła. Modlił się gorliwie i poczuł przypływ dobrej energii, światło wpadająće przez piękne witraże działało na niego jak znak. Nie był do tego czasu wiele razy w kościele, jednak od tamtego momentu odwiedział go regularnie aż do wyjazdu z miasta. Opuścił Exodus w wieku dwudziestu dwu lat jako najemnik. Walczył dla pewnych poszukiwaczy przygód, którzy czegoś suzkali, oczywiście tego nei znaleźli, po drodze jednak Zefir nieźle zarobił i wyszkolił się w fechtunku. Gdy większośc zleceniodawców umarła jeden z nich powiedział do grupy najemników żeby poszli w cholere i odeslał ich ruchem reki, po czym odszedł. Ludzie zaczęli patrzeć po sobie ze zdziwieniem, jednak nie czekali długo i już po chwlu formowały się grupy. Po chwili Lutthor został sam z Brycem. Bryce był pogodnym człowiekiem, lubił zabawę, kobiety i wino, był trochę muzykiem, trochę poetą. Zefir cenił takich ludzi, artystów, choć wiedział, że to kompletnie inny świat. Mimo róznic, które je dzieliły, zaufanie i przyjaźń, która międyz nimi się utworzyła pozwoliła Zefirowi znowu odżyć. Podróżowali od tawerny do tawerny, od miasta do miasta, od portu do portu, szukali zleceń, walczyli, bawili się doskonale w każdym miejscu i wypili razem niezliczone ilości alkoholu. Jednak i z Brycem Zefir musiał się pożegnać, pewnego słonecznego dnia, gdy wypoczywali po nocnej libacji przybył kurier z listem, w którym ojciec Bryce'a pisał, że matka jego syna jest chora i jego rodzina go potrzebuję. Lutthor rozstał się ze swoim przyjacielem, pocieszał się później, ni to smutno, ni to śmieszno, że przynajmniej ta pozytywna postać w jego życiu nadal żyła. Brakowało mu Hadriana. Lutthor nie widząc żadnych perspektyw, będąc niepewnym jutra ruszył z powrotem na zavhód, być może do Exodus, choć było to chyba dla niego za wcześnie, być może do stolicy, w każdym razie, gdzieś, byle nie zostać w miejscu rozstania. Niepewnie oczekiwał jutra ...
Profesja: Wojownik
DOŚWIADCZENIE Aktualne: 0
Ogólne: 0
ATRYBUTY
Nazwa / Wartość / Stopień
Zwinność.....: 12 / 3
Siła..............: 20 / 6
Kondycja.....: 20 / 6
Percepcja....: 12 / 3
Inteligencja.: 9 / 3
Charyzma....: 9 / 3
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum