Mag zachichotał ponownie, w ten sam, irytująco wysoki sposób. Najwyraźniej słowa Nathiana sprawił mu jakąś trudną do wytłumaczenia radość.
- Tak, tak, tak... - powtórzył kilka razy, zacierając ręce.
Jego głos był starczy i skrzeczący z tendencją do łamania się wysoko.
- Zawiódł niewątpliwie i dostał to, na co zasłużył... - rzekł przechodząc w szept.
Ponownie odwrócił się i podszedł do ściany, którą tak uważnie badał do tej pory.
- Nie ma mowy, byśmy pomylili osoby. To na pewno ty. Długo cię szukaliśmy. Kosztowało nas to niemało czasu i wysiłku... - zdawało się bardziej, iż mag mówi sam do siebie, niż do Nathiana.
Westchnął ciężko.
- Moce? Niee.. nie masz żadnych mocy, jeśli można to w ten sposób ująć - rzekł zagadkowo, kontynuując wątek - ..największą "mocą" jaką posiadasz jest możliwość...
Postukał zgiętym palcem wskazującym w ścianę.
- Przejścia przez tę ścianę i zdobycia tego, co znajduje się za nią.
Zabrzmiało to tak paradoksalnie, że aż głupio. I pewnie takie by było, gdyby nie fakt, iż mag powiedział to całkiem na serio.
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Gdyby nie to, że sytuacja była naprawdę poważna, Nathian pewnie parsknąłby śmiechem. Przejść przez ścianę? Wolne żarty. Jednak wszyscy magowie mają nie po kolei w głowie. I to niby on miał się okazać tym wybranym? Ten sam Nathian, który żył w spokoju w dworku swojego ojca? To się nie trzyma całości. Zupełnie.
- Dobrze słyszałem? - spytał teatralnie nadstawiając ucho - Mam przejść przez tą ścianę? Skoro przywołałeś Rashkę to czemu nie zniszczysz jej jakimś potężnym zaklęciem magu. Na co ci ja? Niby co ja takiego zrobiłem, żeby stać się poszukiwanym przez jakąś zwariowaną bandę magików? Dlaczego wam tak na tym zależy? Jeśli rzeczywiście jestem w stanie "przejść" przez tą "ścianę" - powiedział kładąc nacisk na słowa - to co się tam kryje? Co jest warte całego tego zamieszania? Żądam odpowiedzi na te pytania zanim przyjdzie co do czego.
Nathian pomyślał, że za tą ścianą na pewno kryje się jakiś artefakt, który zły magik chce zdobyć by przejąć kontrolę nad światem. Niczym w bajaniach jego babci. Cała ta sytuacja wydawała mu się śmieszna.
Mag zachichotał jeszcze głośniej i bardziej złośliwie niż przed momentem.
- Artefakt, który umożliwi mi przejęcie władzy nad światem, rzecz jasna! - wypalił, równie rozkładając szeroko ręce.
Jego dłoń nie przestawała wodzić po ścianie długimi paluchami.
- Nathianie, gdybym tylko chciał, mógłbym całą tę kryptę roznieść w proch. Calutką. Oprócz tej jednej ściany. Wszystko to - powiódł dłonią w powietrzu pokazując komnatę - to tylko pozory. Ułuda. Budowla wzniesiona niewolniczymi dłońmi jako zasłona przed tym, co naprawdę jest tu ukryte.
Słowo "naprawdę" zdawało się być niezwykle mocno podkreślone przez maga.
- I choćbym spędził całe życie, nie dam rady tego zdobyć. Za to ty tak. Powiedzmy... że przejście przez tę ścianę stanowi dla ciebie coś naturalnego. Po prostu.
Nathian nie mógł powstrzymać się od wrażenia, że pomimo faktu, iż mag stał od niego plecami, to jednak właśnie wwierca się w niego jego wzrok. Jakkolwiek by to dziwnie nie brzmiało.
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Nathiana co raz to bardziej denerwowała cała ta sytuacja. Jednocześnie obawiał się reakcji czarnoksiężnika i był zły na siebie, że w ogóle tutaj przyszedł. Mógł uciekać, schować się gdzieś, wyjechać z Dorienburga. Ścisnął mocniej miecz w ręce.
Przez głowę przeszła mu myśl. Gdyby tak zabił maga, gdy będzie przechodził obok niego w kierunku ściany. Nagłym pchnięciem. Pewnie był obwarowany jakimiś silnymi zaklęciami, jednak pomysł wydawał się całkiem sensowny, choć do przewidzenia ze strony starca.
- Co jeśli ja postanowię przywłaszczyć sobie ten artefakt? Skoro będę go już miał i jest on tak potężny jak mówisz to użyję go przeciwko tobie i co wtedy? Pomyślałeś o tym? A może wcale nie zechcę przejść przez tą ścianę i pomimo tortur tego nie zrobię? Na pewno pomyślałeś o wszystkim? - Nathian starał użyć retoryki, aby przekonać maga. Przecież nie zawsze trzeba używać tylko miecza. Są inne wyjścia.
Raz kozie śmierć pomyślał i ruszył powoli w kierunku maga. Jeśli mówił prawdę z tą ścianą, a wyglądał bardzo wiarygodnie, to zrobi to. Oczywiście postara się go powstrzymać w jakiś sposób, ale nie miał zamiaru tutaj polec podczas szaleńczej szarży.
- Przewidziałem każdą z tych ewentualności – rzekł od razu niemal.
Z jego głosu biła trudna do niezauważenia pewność siebie.
- Jestem niemal pewien, iż spróbujesz przywłaszczyć sobie ten artefakt. Trudno, jeśli ci się uda, spróbuję ci go odebrać przy innej okazji. Jeśli nie, w co wierzę, oszczędzę ciebie i twojego świętego kompana – nie wiedzieć czemu, w jego ustach słowo "święty" brzmiało dziwnie obraźliwie – oraz dam ci kilka wskazówek, które w przyszłości pomogą ci dokonać upragnionej zemsty. Po drugie, nie użyjesz go przeciwko mnie, gdyż po prostu nie wiesz jak. Zdobyć go, a użyć to dwie różne rzeczy..
Uśmiech na twarzy maga zrobił się szerszy i jakby jeszcze groźniejszy.
- Nie zechcesz wejść w ścianę? Och, Nathianie, nie bądź niepoważny! Dlaczego tu się znalazłeś? Myślisz, że to przypadek? Dlaczego ze mną rozmawiasz, zamiast się na mnie rzucić i mścić najbliższych? Dlaczego każdy twój kolejny krok zbliża cię do niej? Przecież to oczywiste... pragniesz się tam znaleźć równie mocno, co ja cię tam wysłać. Sam zobacz.
W czasie, gdy mag mówił, Nathian zdołał minąć go i znaleźć tuż przy ścianie. Teraz, z bliska, dało się dostrzec setki, tysiące drobnych run, pieczołowicie wyrytych w kamieniu i pokrywających właściwie każdy centymetr kwadratowy jej powierzchni. Runy... było w nich coś dziwnego. Znajomego. Nathian nie umiał tego wytłumaczyć, ale miał trudne do wyjaśnienia wrażenie, że ZNA te runy i wie, co one oznaczają.
Gdy tylko dotknął czubkiem palca powierzchni ściany, przeszedł go dreszcz, podobny do elektrycznego, ale delikatniejszy i... bardziej przyjemny. Czubek palca zagłębił się w kamień, jakby ten był wykonany z ciasta.
- Widzisz? - zasyczał mag – Nie bój się. Wejdź cały. Wiedziałem... wiedziałem, że to ty...
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Nathian nie wiedział co ma powiedzieć. To działo się na prawdę. Do tej pory uważał, że to wszystko co mówił do niego magik to jedna wielka pomyłka, że to co do tej pory się działo to tylko jakiś przekręt wymyślony przez szalonego magika. Ogarnęła go niesamowita ciekawość. Co kryje się za tymi drzwiami, jak będzie wyglądał ten artefakt.
Wiedział, że nie można ufać ludziom takim jak ten mag, jednak stawiał go przed bardzo trudnym wyborem. Bądź co bądź nie spieszyło mu się na tamtą stronę i wolał jeszcze zobaczyć światło dzienne. Dlatego musiał przyjąć jego warunki, bo w bezpośrednim starciu nie miał by najmniejszych szans.
- Dobrze więc. Przejdę przez ścianę, choć nie mam pewności, że i tak mnie nie zabijesz. Przecież jak już będziesz panował nad światem to co cię będzie obchodzić życie jednego, naiwnego człowieczka - dodał ironicznie nie odwracając się w kierunku maga.
Bał się tego, co zrobi nekromanta. Bał się tego, że może nie dochować obietnicy i zabić jego i Sir Trevora. Jednak moc jaka emanowała z tych drzwi nie pozwoliła mu się wycofać. Czuł, że musi przejść przez tą ścianę, cokolwiek wydarzy się potem.
Spojrzał na kamienny mur. Dziwne znaki, które widział po raz pierwszy w życiu wydawały mu się dziwnie znajome.
Ostatni raz spojrzał na paskudną twarz magika i..
zanużył się w kamiennym murze.
Sytuacja zaczynała stawać się jasna. A w każdym razie sprawiała pozory jasnej. "Bractwo", o którym mówił mag i którego sam był członkiem, poszukiwało Nathiana już od dawna. Z jakiś nieznanych mu jeszcze powodów, obdarzony był mocą... przejścia przez ścianę w głównej krypcie jednego z najstarszych grobowców w Dorienburgu. Co znajdowało się za nią? Nie wiedział. Jeśli jednak wierzył magowi, "Bractwo" wcale nie planowało śmierci rodziny Nathiana. To Servo, przeklęty mag transfiguracji, który poniósł już zasłużoną śmierć zadecydował o tym kroku. Athian był w posiadaniu listu, którego treść zezwalała alchemikowi na takie posunięcie... lecz nie sugerowała go. To Servo podjął decyzję. I umarł.
Kim jednak był ten starzec? Nathian nie wiedział nawet, jak miał na imię. Nie spytał się. Podobnie, jak nie zapytał się o "Bractwo". Pamiętał dobrze, że Servo podczas ich krótkiej rozmowy również wspominał o "braciach". Dlaczego? Na te pytania Nathian nie znał odpowiedzi również.
Szybko zdecydował się zaufać magowi. Szybko przyjął jego słowa za pewnik. Czy błędnie? Wszak naprawdę był w stanie przejść przez ścianę... oddzielenie kłamstw od prawdy zdawało się być znacznie trudniejsze, niż na pierwszy rzut oka.
Mag z szeroko rozwartymi oczyma gapił się, jak ciało Nathiana zagłębia się w ścianie. Runy zafalowały, a chłopiec nagle doznał pewności, iż są one zapisane w piśmie runicznym gogów. Znał ten język. Choć nigdy nie wypowiedział w nim ani słowa, nagle poczuł, iż jest w stanie mówić nim równie płynnie, co we wspólnym.
Jego ciało wchodziło w ścianę, jak w roztopioną plastelinę. Powoli i z oporem, z uczuciem przyjemnego, elektrycznego mrowienia, ale systematycznie do przodu. Na moment przed tym, jak jego twarz zniknęła w przejściu, jego głowę przeszła myśl, że może źle robi, spiesząc się. Może powinien przeczytać te runy... może powiedzieć coś sir Trevorowi, ostrzec go...? Było jednak już za późno.
Ułamek sekundy później, cały zatopił się już w ścianie.
Sesja zakończona!
Nathian za sesję otrzymuje 810 doświadczenia!
Nathian zyskuje dodatkowy język: język gogów!
Copyright by DaMi
Sesja no 10
_________________ Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum