TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: pierreau
2008-06-20, 07:31
Psi zarobek
Autor Wiadomość
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-05-09, 00:28   Psi zarobek

"Są dni gdy złota pragnienie przeminie pozostawiając niemiłe wspomnienie"
Przysłowie ludowe


Psi zarobek




Dornost tyle się tu działo ostatnio, tyle wydarzeń, tyle walk, tyle krwi, ale on zawsze cały, wyszedł z tarczą z tych zdarzeń. Zwycięski, odważny i zdeterminowany by osiągać to co zamierzył taki był ten wojownik - Ervin Ichaer. Pewnie kiedyś bardowie snuć będą o nim historie, pewno kiedyś dziewczyny do nóg mu sie rzucać będą lecz jeszcze nie dziś.
Dziś wojownik ten opuścił ciepłą i bezpieczną gospodę ruszając w drogę gdzie przewodnikiem miała być rozszalała burza która rozpoczęła swe harce nad miastem. Strugi deszczu utrudniały podróż, powodowały dyskomfort oraz chęć powrotu do karczmy. I pewnie każdy rozsądny człowiek by tak postąpił ale nie nasz bohater. On ruszył przed siebie wiedząc że i tak pokona przeciwności losu i znów zwycięsko zatrunfuje na końcu swej drogi.
Elf szedł szeroką ulicą w kierunku północnej bramy. Wokół było niewielu mieszkańców, większość uznała że sensowniejsze będzie pozostanie w domu w taką pogodę. W sumie każdy miał coś do roboty odłożonego na taki czas i teraz przyszedł czas zaległości. Ervin nie miał takich problemów, on zawsze miał przed sobą drogę i misje.
Zbyt długo był już w tym mieście, zbyt wiele się tu wydarzyło, konieczna była zmiana. Mówią że zmiany są dobre, odświeżają, niekiedy niestety zbyt mocno.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-05-09, 06:59   

Burza szalała zawzięcie rozpraszając myśli Ervina. Tyle się ostatnio działo, że zapomniał o swej głównej misji o amuletach czarnego rycerza. Misja ta przewodziła go, gdy wkraczał do martwego miasta z miłą świadomością, że owe miasto jest zwyczajnym ludzkim lokum. I się przeliczył.

Chciał już opuszczać miasto, ale sama myśl, żeby wyjść z karczmy w taką burzę go zniechęcała. Ale jeszcze bardziej zniechęcało go ponowne spotkanie się z Alią.

Gdzie teraz zmierzał? Początkowe zamierzenia kierowały go w stronę mrocznej puszczy, ale teraz znów zastanawiał się, gdzie pójść.

Ludzi było mało. Pewnie wszyscy spoczywają teraz w swych domach wyglądając przez okna z rozciągniętego rybiego pęcherza, lub ci bogatsi, ze szkła, i myślą, "jaki głupiec wyrusza w podróż w taką pogodę?".

Północna brama była już blisko, da chociaż chwilę schronienia przed deszczem. Przezornie przyspieszył jeszcze kroku i zaciąg nąłkaptur głębiej na głowę.

Trzeba było sobie konia kupić, to byś przynajmniej długo nie mókł

Poprawił pas na plecach, by rękojeść miecza pojawiła się wyżej nad jego ramieniem, a fiolki z miksturami w lepszej pozycji do wyciągnięcia. Nie miał zamiaru walczyć, lecz człowiek z widoczną bronią ma większy szacunek, a to zawsze może się przydać.

Cztery miesiące...

Tyle zostało mu do umówionego spotkania z elfem w czerwieni w Krag'sur.
Cztery miesiące do ponownego spotkania z Alią.
Cztery miesiące do wywiązania się ze śmierci Wanalda.
Cztery miesiące na załatwienie własnych spraw.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-05-09, 11:04   

Elf nie zważajac na pogodę szedł dalej przed siebie, co prawda do bramy był jeszcze spory kawałek, lecz jeśli miało się przed sobą podróż w nieznane cóż znaczyło tych kilkanaście minut więcej w drodze do wyjścia z miasta.
Złorzecząc na brak konia pod którym mógłby się schować przeczekując deszcz Ervin poprawił swój rynsztunek nie zwalniając kroku.Głowna ulica biegnąca do północnej bramy Dornost była równa i prosta. Wzdłuż ulicy ciągnęły się rzędem budynki mieszkalne poprzeplatane sklepami czy zakładami rzemieślniczymi. Piękno ich architektury zmieniało sie wraz z przebytą drogą, stając się coraz bardziej prostą, by w końcowym efekcie przejść po prostu w pospolite domy. Dodatkowo szarość dnia i strugi deszczu zalewające ściany tych budynków ujmowały im uroku.
Wreszcie wieża rozciągnięta nad bramą zamajaczyła przed bohaterem w odległości kilkunastu kroków. Za chwile będzie mógł się schronić pod jej kamiennym sklepieniem. Dopełnienie formalności ze strażnikiem i znów otwarty teren, natura tak bliska elfom. Później już tylko wybór celu podróży i znów będzie w drodze, na szlaku w nieznane. Miał cztery miesiące na załatwienie swych spraw, aż cztery a może tylko cztery.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-05-09, 19:00   

Wieża rozciągał się na horyzoncie, zasłaniając chmury, z których potokami lał deszcz.

Jeszcze trochę, jeszcze tylko trochę...

Kroki jeszcze bardziej przyspieszyły, na widok budynku wznoszącego się nad bramą.
Schronienie przed deszczem...

Teraz myślał tylko o tym. By nie moknąć. Każdy centymetr jego ciała powoli został pokrywany wodą, płaszcz przesiąkał, stwarzając niemiło uczucie zimna i roztrząsając wargi.

Nagła potrzeba roztarcia rąk naszła Ervina. Pokryte skórzanymi i lnianymi rękawicami wciąż domagały się ciepła.

Gdzie teraz pójdzie? Do tej pory miał przed sobą cel, miejsce i przedmiot do którego dążył, amulety były dla niego całym światem. Chciał je zdobyć... Ale bał się.

Straszne przeżycia, które spotkały go w martwym mieście zniechęciły go do dalszych poszukiwań amuletów do tajemniczej ściany w jaskini skrytej w Puszczy wiecznej nocy.

Roztarł ręce, garbiąc się lekko, uważając, że zmniejszy to obszar, na który na jego ciało będą spadać krople deszczu.

Gdzie teraz się skieruje? Pomyślał o martwym mieście, o jego tajemnicy skrywanej w zamkniętym ratuszu, w zabarykadowanych pokojach i salach. Wzdrygnął się niewidocznie na wspomnienie ówczesnych wydarzeń.

Gdzie teraz pójdzie? O tym zadecyduje później.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-05-09, 20:47   

Droga do bramy kończyła się, jeszcze kilka kroków i wejdzie pod jej kamienny parasol. Od deszczu elf skurczył się w sobie ograniczając do minimum powierzchnię na którą mogłaby spadać krople wody lejące się bez prezerwy z nieba. Nogi przyspieszyły swój rytm niosąc Ervina z zwiększoną prędkością w objęcia wieży.
Wchodząc w obręb wieży zobaczył jej prostość i masywność. Tępo ciosane kamienie nadawały tej wieży monumentalny i twardy wyraz, nie było od niego czuć ciepła, wręcz wchodząc pod sklepienie Ervin poczuł jak przeszył go lodowaty dreszcz. Dodatkowo na to uczucie wpływał przeciąg jaki szalał w środku. Elf wcale nie ucieszył się z ochrony jaką roztaczała nad nim wieża. Ten ziąb i wiatr powodował że elf miał ochotę zawrócić, ale w końcu trzeba było wreszcie wyjść z miasta.
Odgłosy kroków elfa rozbijające się od ścian przyciągnęły uwagę strażników, jeden z nich wyszedł na spotkanie Ervinowi. postawny mężczyzna ubrany w kolczugę na którą miał narzuconą koszulę w barwach miasta Dornost. Ubioru dopełniały ćwiekowane rękawice, hełm oraz długi miecz zawieszony na skórzanym pasie. Zrobił kilka kroków w kierunku elfa po czym stanął czekając aż Ervin podejdzie do niego. Gdy podróżnik zbliżył się dostatecznie do wartownika ten wystawił dłoń w geście zatrzymania:
- Stać! Dokąd zmierzasz podróżniku? - zapytał. - Opuszczasz nasze miasto na stałe czy zamierzasz w najbliższym czasie powrócić?
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-05-09, 20:58   

Zimno bijące od murów wieży. Przed chwilą było mu zimno. Teraz zamarzał. A przynajmniej tak się czuł. Nagła chęć powrotu do lasu. Do jego ojczystych ziem, do elfickich puszcz, zarośli, lasów, gajów. Do jego domu. Miasta były nie dla niego. Dla niego były wznoszone na drzewach chatki, ukryte wśród krzaczastych gałęzi. Dla niego był jego kraj.

Była jednak jeszcze jedna rzecz, która nie pozwalała mu tam wrócić. List gończy, który ogłaszał, że za jego głowę wyznaczona była nagroda. Za oddanie go w ręce straży ludzie mieli się bogacić, a źródła natury znów miały być "bezpieczne" od wszelkiego zła i nieporządku.

Kroki odbijały się od ścian, tworząc echo, które monotonnie wbijało się w jego umysł.
Zwolnił nieco, a w końcu przystanął, gdy strażnik do niego mówił.

- To zależy, ile dla szanownego pana "najbliższy czas". Nie mam zamiaru powracać do Dornost przez przynajmniej pięć miesięcy od dnia wczorajszego, może i więcej. -

Mówił szybko, próbując rozgrzać mięśnie twarzy, które już i tak mu zdrętwiały pomimo pokrycia jakie dał mu kaptur.
Mięśni twarzy nie da się chyba rozgrzać głupku.
Rozmowa z samym sobą. Tak często czynił to podczas podróży ze źródeł natury do królestwa. Do martwego miasta. Jego osoba byłą jedynym towarzyszem podczas monotonnych dni podróży.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-05-10, 00:50   

Strażnik pomyślał chwilę nad odpowiedzią bohatera po czym chyba sklasyfikował tą wypowiedź gdyż uśmiechnął się miło i odpowiedział;
- No to opuszcza nas Pan. Ale w taką pogodę? Czy nie milej byłoby zostać w ciepłej karczmie i poczekać na bardziej przyjazną pogodę? Chyba nie opuszcza nas Pan z powodu jakiś niechęci czy urazy? - zapytał z wyraźnym zatroskaniem.
Strażnik był albo nowy albo wyjątkowo niedoświadczony, lub miał rozkaz by być szczególnie miłym dla osób opuszczających bądź przybywających do miasta. Elf przez całą wypowiedź strażnika trząsł się z zimna nie mogąc doczekać się kiedy wreszcie zostanie przepuszczony, zaś ziąb spowodowany przeciągiem był wręcz namacalny i ciął niczym sztylet, jeśli bohater jeszcze trochę tak postoi przeziębienie będzie pewne, a i tak już miał spore szanse że jutro będzie kichał i smarkał, nie mówiąc o gorączce.
Jedna choroba mu wystarczyła, samo gadanie z samym sobą było wystarczająco męczące by dokładać do tego jeszcze jakieś przeziębienia. kolejny dreszcz i propozycja strażnika co do karczmy nagle wydała się bardzo sensowna, ale czy po to wychodził w taką pogodę z jednej by za chwile zawitać do drugiej.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-05-10, 07:06   

Miły strażnik. Czego to jeszcze nie było? Były elfy w czerwieni zatrzymujące czas jednym skinieniem palca, były sfrustrowane Jorki, byli Lurtianie o hybrydowych ciałach, był Wanald ze zmiennym nastrojem niczym kobieta z napięciem przedmiesiączkowym. Wydawać by się mogło, że to już wszystko. Jeszcze do tego miły strażnik?

- M...mogę ju..uż wyjść? - Skwitował cały wywód strażnika kilkoma wyjąkanymi z zimna słowami -S...Spieszy M...mi się.

Typowa dla niego chamskość, ironia, pogarda, przyćmiona lekko jąkaniem.

Zrobił kilka kroków przed siebie, jakby miał już odejść. Nagle jednak zatrzymał się jakby w konsternacji.

- J... jeszcze je... edno. Cz...czy w drodze na pół... północny-Wwschód są jakieś rz... rzeki, oa... azy, czy stu... studnie?

Musi się stąd wydostać, z tego cholernego przeciągu.
Spiesz się! Wykrzyczał głosik w jego głowie, a sam Ervin skrzywił się lekko, jakby miał się odwrócić w szukaniu źródła głosu.
Zaraz się przeziębisz
- Chyba, że m... m... macie tu dosyć niedaleko jakąś stu... udnie z pitną wo... wodą, to z chę... chęcią z niej sko... skorzystam.

Trząsł się niewyobrażalnie z zimna, zgarniając płaszcz, jakby chciał się nim owinąć.

W sytuacji, gdyby strażnik wskazał mu drogę do studni w obrębie miasta, czy też murów, idzie w tamtą stronę wyjmując oba bukłaki i przewiesza je sobie przez szyję. Gdyby jednak strażnik zaprzeczył i wyjaśnił, gdzie znajduje się oaza, rzeka, źródło, czy też studnia pozamiejska, dziękuje za pomoc cicho i wychodzi poza obręby muru.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-05-11, 18:23   

Strażnik patrzył z wyrazem skonfundowania na twarzy prze dłuższy czas głęboko się nad czymś zastanawiając lecz po chwili szeroki uśmiech rozjaśnił jego twarz.
- Studnie hymm są ale daleko stąd na rynku, ale wie pan coś dam Panu wody, spragniony co? - zapytał strażnik z uprzejmością - a skoro już nas Pan opuszcza to wręcz muszę zapytać czy się podobało u nas? Gdy znów będzie Pan w okolicy to proszę znów nas odwiedzić, tylko proszę pamiętać by mieć przy sobie odpowiednie fundusze na wejście, myto podatki, opłaty za wnoszenie broni, oraz nie zabierać ze sobą żadnych z niedozwolonych substancji. - zakończył po czym stał przez chwile bez ruchu patrząc na Ervina. - No to do zobaczenia - zakończył po czym odwrócił się w kierunku stróżówki, zrobiwszy kilka kroków uderzył się ręką w hełm i szybko zawracając mówił z prędkością samopowtarzalnej kuszy - Przepraszam jakiś roztargniony jestem, wody Pan chciał, kubek starczy?
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-05-11, 19:35   

- W...Wolałbym, byś na... Napełnił mi d... dwa bu... bukłaki, lecz za... zapewne n... nie pomożesz...esz m... mi w ta... takiej sytu... tuacji. D... d... dzięki.
Odwrócił się od strażnika. Z ledwością powstrzymał się od głupiego uśmiechu na myśl o słowach "Kubek wystarczy?".

Kroki znów odbiły się od ścian bramy, tworząc echo. Szedł przed siebie, przyspieszając przez cały czas, by rozgrzać się choć trochę. Nie przyspieszył jednak na tyle, by biec, chociaż truchtem. Szedł po prostu szybko.

Teraz trzeba wyznaczyć kierunek podróży.

Wspomnienia. Nawiedził go widok leśnych miast elfów. Chatek na drzewach, małe źródełka. Potem przypomniał sobie Firena, wojsko. Wyruszenie na bój z drowami. Potem podróż do martwego miasta poprzedzona śmiercią Firena. Wraz z jego śmiercią stracił wszystko. Cały jego poprzedni świat. Źródła natury.

Teraz nie mógł tam wrócić. Nie chciał. Bał się. Wspomnień.Wspomnień starego życia. Uczucia pustki na wspomnienie wszystkiego co miał.

Może martwe miasto? Może tam powróci?

Zimny dreszcz przebiegł mu wzdłóż kręgosłupa tworząc niemiłe uczucie. Strach był dla niego paraliżujący. W przenośni.

Podczas drogi towarzyszyły mu wspomnienia. Myśląc o starych dziejach nie mógł się zdecydować się, gdzie się wybrać. Miał mało możliwości. Mało możliwosci, a tak dużo czasu.

Mógł wędrować wzdłuż granicy królestwa na zachód kierując się w stronę punktu na mapie. Oznaczającego amulet. Drugi amulet który musiał zdobyć.

Mógł też przejść przez równiny dzielące źródła natury i królestwo i przejść przez góry krasnoludów do puszczy wiecznej nocy.

Niezdecydowanie.

Albo...

Bał się. Bardzo się bał. Ale tworzyło to jego życie, jego nowe życie. Jego nowe życie zaczęło kiełkować przy wyruszeniu po amulety, lecz dopiero w Wahnsinn zaczęło "istnieć". To wydażenia z tego malutkiego ludzkiego miasta zmusiły go do doszczętnego porzucenia dotychczasowego życia.

Czy naprawdę chciał tam wrócić. Przez cały czas czuł jakiś pociąg do tego miasta. Strach zmieszany z pożądaniem poznania go.

Nie wiedział co zrobić. Szedł przed siebie.
Musisz wybrać. Przecież nie bedziesz błakał się po królestwie bez końca przez cztery miesiące. Coś musisz zrobić!

Wiem. Ale jest tyle możliwości...

Mój mały... Powiedział głos w jego głowie zatroskanym tonem. CZęsto odgrywał rolę opiekuńczej matki.

Denerwujesz mnie. Daj mi myśleć!
Przecież nie uciszysz własnego umysłu.
-Wariuje... Wariuje - wymruczał pod nosem
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-05-12, 13:47   

- Oczywiście że m... - powiedział strażnik do pleców odchodzącego Ervina, a widząc że ten się nie zatrzymał, odwrócił się do strażnika przy niewielkich drzwiach zamocowanych w głównej bramie pokazując mu jakiś gest ręką , który prawdopodobnie miał oznaczać że ma przepuścić bohatera. - Szczęśliwej podróż! - rzucił jeszcze za odchodzącym elfem, który i na to pozdrowienie nie zareagował. Przeszedł przez bramę, był wreszcie poza miastem, przed nim roztaczał sie ponury widok. Wszystko szare, smutne wręcz przygnębiające spowite zasłoną z padającego ciągle deszczu. Przed bohaterem rozciągała się równina zmącona od czasu do czasu jakimś samotnym drzewem bądź niewielkim pagórkiem oraz prostym gościńcem zmierzającym ku północy.
Ervin ruszył przed siebie, mamrocząc coś pod nosem czy wręcz wykłócając się sam ze sobą. Powodem tej kłótni było miejsce w które chciał bohater się udać, a każde podsunięte mu przez mózg było z jakiś powodów nie dobre. To z powodu listu gończego, to z powodu strachu czy wręcz braku chęci lub możliwości. Wydawać by się mogło że Krag'sur jest dobrym celem, w końcu miał tam umówione spotkanie za cztery miesiące, ale to właśnie było dopiero za cztery miesiące, a gdzie miał pójść teraz, sam nie wiedział. Szedł przeto przed siebie zdany na towarzystwo samego siebie, które wydawać by się mogło nie jest najlepszym kompanem dla wojownika.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-05-12, 14:17   

Wariujesz?
Tak... To przecież powiedzialem.
Nie mój mały. Ty już zwariowałeś. I żadna w tym nowość. Gdybyś nie zwariował, nie zabiłbyś wtedy Wanalda, Firena. Nie poddałbyś się temu Drowowi.
Ratowałem własne życie!

Nic nie odpowiedziało mu na to. Ervin głęboko wierzył, że nie było innego wyjscia z tej sytuacji. Wtedy okłamywał się, że Firen byl tylko nażędziem. Teraz było mu tego wszystkiego żal. Tego, że był słaby, że sumienie go goniło za każdym razem, gdy miał zrobić coś nieodpowiedniego. tego, że się boi. Wszystkiego było mu żal.

Życie?

Dopiero teraz odezwał się głosik w jego głowie.

Teraz już nie masz życia! Teraz masz zwykłą, pustą egzystencje! Teraz po prostu korzystasz z tego, że ci się poszczęściło, że los się do ciebie uśmiechnął. A w srodku. Jesteś pusty. Niedorozwinięty. Upośledzony psychicznie. Czlowiek bez uczuć nie jest człowiekiem.

- Och zamknij się wreszcie! - Krzyknął na glos w deszcz - Nie obchodzi mnie, co sobie myśli o mnie umysł. Wymyślona postać w moim umyśle! Pozostaw sobie komentarze dla siebie!

Złość przełamała zimno. Nie jąkał się. Słowa wystrzeliły z jego ust z pretensjonalnym tonem.

Droga podróży. Pójdzie na północ, w stronę Wahnsinn, omijając to misto lekkim łukiem, powędruje przy granicy do Abival Misteczko było jednym ze wschodnich miast zaznaczonych na mapie, którą dostał wtedy od Drowa. Wpatrywał się później w nią godzinami, a ża znajdowała się blisko Wahnsinn, zapamiętał je. Następnie skieruje się znów na północ, w stronę królestwa krasnoludów.

Pomysły te wskoczyły w jego umysł jak trybiki do narzędzi gnomów, dopasowując się do siebie ideaalnie. Nie była to najszybsza droga, więc nie bedzie miał potem problemów z nadmiarem czasu. choć i tak pewnie przywędruje tam w przeciągu kilku, może dwóch, tygodni.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-05-12, 15:19   

Wojownik szedł w deszczu przed siebie rozmawiając z samym sobą, ba wręcz krzycząc na siebie, na swój umysł który płatał mu figle. Figle były tu zbyt słabym określeniem, to była prawdziwa tortura, która pogrążała bohatera w odmętach własnego umysłu który przywodził na myśl zdradzieckie bagno z jego lepkimi i z każdą chwilą silniejszym przyciąganiem. Ciągnęło Ervina w głąb w czarną pustkę, zamkniętą dla świata cele, cele bez krat, bez drzwi bez kluczy, cele otwartą a jednak szczelnie zamkniętą. Ervin walczył z tym, walczył z samym sobą i jak do tej pory udawało mu sie, lecz każda kolejna walka osłabiała go i z coraz mniejszym zapałem walczył, a zwycięstwa były jakby mniejsze.
Zamknięty ze swymi myślami podążał nadal prosto na północ. Ziąb coraz mocniej doskwierał elfowi, dodatkowo objawiając sie cieknącą z nosa gęstą substancją i lekkim jak na razie bólem tuż powyżej oczu.
Po dłuższym czasie podróży gdy otaczająca go szarość zaczynała gęstnieć przypominając o zbliżającej się nocy Ervin ujrzał przed sobą jezioro, spore jezioro zmarszczone falami wywołanymi przez mknący ponad nim wiatr. Deszcz wreszcie ustał jednak wiatr nie pozwalał zapomnieć bohaterowi o stanie jego ubrania jak i organizmu. Ból głowy powiększył a do kataru dołączyło dość częste kichanie, zaś ciałem wstrząsały coraz gwałtowniejsze dreszcze.
Przed jeziorem droga którą szedł elf rozwidlała się. Jedna prowadziła na północny zachód, druga na wschód, obie mocno przyklejone do brzegów jeziora. Wojownik stanął na skrzyżowaniu, a głośny kaszel rozniósł sie po okolicy.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-05-12, 15:35   

- T... Tylko be...eeez - Kichnięcie przerwało wypowiedź Elfa - Zzzbęddnyych Kkkommentaaarzy - chciał krzyknąć, lecz kichnięcie i drganie warg uniemożliwiło mu to

- Mmówiłeśś, żżŻe Bbbędde Chorry.

Wiem. Jestem od ciebie mądrzejszy...

Jak ode mnie mądrzejszy? Jesteś mną...

Nie tobą. Jestem... Twoją myślącą częścią. czyli w twoim wypadku nieużywaną.

- Ddobra. D...Daruj S... Sobie.

Kroki skierowały Ervina za wschód, w stronę Wahnsinn. Ciągle, kichając, szukał wzrokiem jakiegoś gaju, lasku, kniei. Jakiegoś miejsca, by się skryć, by rozłożyć namiot. Już mażył o cieplejszym miejscu. O Leżeniu pod kocem, płaszczem i pod tkaniną oddzielającą go od deszczu. Jutro zrobi sobie dzień wolny od podróży. Musi wyzdrowieć, pozbyć się migreny, kataru.

Ja radzę Ci się pospieszyć. Najlepiej biegnij. rozgrzejesz się
- M.. Mądry się ku.. Kurwa znalaz.. zł...

Posłuchał jednak "głosu" i przyspieszył kroku. Rozglądal się ciągle za miejscem do rozłożenia schronienia, osłoniętego od wiatru, deszczu.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-05-12, 16:06   

Droga na wschód, po lewej jezioro po prawej równina. Ervin wykłócając się ze sobą doszedł do jednej wspólnej myśli trzeba się rozgrzać, a najlepiej będzie to zrobić biegnąc lub chociaż szybciej idąc. Jak postanowił tak zrobił i już po kilkunastu krokach czuł fale gorąca i osłabienia towarzyszące ciągle nie ustającym dreszczom. Czuł że z nosa płynie mu rzeka, a ból głowy wprost zabijał.
Szedł szybkim krokiem rozglądając sie za miejscem na rozbicie obozu. Niestety nigdzie takowego miejsca nie znalazł. Co prawda co jakiś czas nad brzegiem jeziora rosły krzaki czy samotne drzewa jednak żadne nie zapewniały odpowiedniej ochrony. Przeto szedł nadal widząc jak szarość pogłębia się zamieniając w mrok, który dawał jeszcze trochę światła, ograniczał jednak widok.
Objawy które już pojawiły się u Ervina cały czas nasilały się powodując że i tak już uciążliwa droga stawała się prawdziwą torturą, do której za każdym razem wewnętrzny głos wojownika dorzucał swoje trzy grosze.
Ervin szedł niezmordowanie, noc zapadła już całkowicie a on nadal nie miał miejsca na postój, a czuł że organizm już długo nie pociągnie. Zmęczenie, choroba i zimno nie były zbyt dobrymi kompanami podróży.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-05-12, 16:15   

- P... P... Pi... Pierdole t... to - Powiedział cicho di siebie.
Zdjął plecak przy najbliższej skale oddzielającej jezioro od namiotu.

Światło

Ręka, trzęsąc się powędrowała w stronę plecaka, grzebiąc w nim szybko. Gdy już zdobył umiłowane rzeczy: Hubkę, krzesiwo, pochodnię - Zabrał się za rozpalanie. Rzecz mogła wydawać się bardzo prosta, lecz warunki pogodowe mogly lekko utrudnić poczynania Elfa.
Plecak przylgnął do skały od strony, z której wiał wiatr, a za nim oparł o skałę, wcześniej wytartą rękawem, by pozbyć się wilgoci, pochodnię. Miał doświadczenie w rozpalaniu pochodni w zimnie.

Wahnsinn.

Zaczął szybko rozpalać pochodnię, energicznymi, jak na jego stan, ruchami ręki uderzał krzesiwem o metalowy przyżąd, by wskrzesić iskry. Spieszył się, było mu zimno, był zmęczony, chory.

Sielanka...
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-05-12, 16:49   

Elf postanowił zdobyć sobie źródło światła w postaci zapalonej pochodni. Postanowił także że za osłonę wykorzysta najbliższą napotkaną skałę. Ruszył więc przed siebie rozglądając się wokół w szaleńczym pragnieniu znalezienia skały oddzielającej go od jeziora. Szedł dość długi czas. Najpierw zaczął zwalniać, nieświadomie, organizm nie miał siły i tracił ją z każdym krokiem. Następnie chód elf zmienił sie w zygzak, ciało zataczało się starając się złapać równowagę po czym znów leciało na wpółprzytomne. Na koniec Ervin padł na ziemie nie mając siły wstać, ciałem wstrząsały potężne dreszcze, zimny pot zalał mu twarz i plecy. Leżąc na zimnej ziemi czuł że nie ruszy się już, ledwo mógł podnieść rękę.
Nagły kaszel wstrząsnął nim wywołując ból. Zaczynał tracić przytomność. Ponowny atak kaszlu wybudził na chwile Ervina. Zimny wiatr osuszył jego twarz, czuł że ciało mu płonie.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-05-12, 16:57   

Głupek
"Powstrzymaj się od komentarza... Ja tu umieram." chciał powiedzieć, lecz nie miał siły, jedyne co mógł robić, to leżeć, i patrzeć, jak jego zdrowie podupada, tworząc ból.
Cól w czystej postaci, który teraz odczuwał Ervin.
Przez chwilę pomyślał o buteleczce mikstury przypiętej do pasa, lecz upomniał się w duchu, że jest ona na rany. Mdlał, powoli zapadał się w niebyt krążąc wokół własnego ciala, którym nie mógł poruszyć, a którego tak bardzo nie chciał opuszczać, do którego tak bardzo się przywiązał.

Nie przywiązałeś. Szastałes swym zdrowiem, życiem jak tylko mogłeś. Przykładem tego Było Wahnsinn.

wiedział, że nie zdoła tego zrobić, że tracąc przytomność tylko będzie widział rozpływającą się w oczach rekę sięgającą za plecy. Spróbował jednak. Spróbował sięgnąć ręką do plecaka, czuł, że mu się nie uda, ale próbował. Chciał wyciągnąć koc, nie dbając o to, że może wysypać całą zawartość plecaka, wiedział, że jak zaśnie, zemdleje, to straci życie. Prędzej czy później umrze, czy to z zimna tej nocy, czy też przez zapalenie płuc nastepnej. Jeden dzień różnicy...
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-05-12, 22:31   

Majaczył a może jednak myślał trzeźwo, kto wie. Zresztą rozmowa z samym sobą nie należała raczej do majaków tylko do obłędu który trawił Ervina od jakiegoś czasu. Majaki czy nie elf podjął działanie. Sięgnął do plecaka, ręka drżała, zresztą drżał na całym ciele. Na krawędzi świadomości udało mu się wymacać plecak, szarpnął za troczki zamykające torbę. Po chwili szamotaniny udało mu się otworzyć plecak, wysypały sie jak podejrzewał Ervin wszystkie jego rzeczy, między innymi poszukiwany koc. Obiema rękami chwycił za brzeg koca naciągając go na zmarznięte i mocno dygoczące ciało.
Jeszcze chwile leżał szczękając zębami cały nakryty pledem. Ale już po chwili stracił przytomność.


Obudził się wokół panowała ciemność, widać noc nadal trwała, a może to nie była ta sama, Eriv nie miał pojęcia. Gorąc buchał z jego ciała, dreszcze nadal targały ciałem, ale chociaż głowa przestała go boleć.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-05-12, 22:38   

Kurwa mać.

To samo mógłbym i ja powiedzieć. Ależ mi jest kurwa zimno.

Ależ ty jesteś głupi.

Prawda.

Otulił się szczelniej kocem, nie pozwalając, by choć trochę wiatru dostało się do jego ciała. Marzył o cieple, o łóżku, zupie, piwie. O życiu. Marzył, bo choć trochę nadawał się do egzystowania. Nie do zwykłego, cholernego leżenia i oglądania swej jebanej śmierci, swego końca, końca, któremu towarzyszyło cholerne zimno i ból, ból, który odczuwał w całym ciele, gardle, twarzy, rekach, trzewiach, nogach. Czuł całego siebie. Bólem. Zapalenie płuc? Dla niego było to sto razy gorsze. A potem zemdlał. W drgawkach, przekonany o swej śmierci. Na środku drogi.

Przeżył napad zombie, przeżył walkę z drowami, napad na świątynie. A rozłożyć musiała go głupia pogoda.

Cóż za ironia.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-05-13, 11:22   

Szczelnie przykryty kocem leżący na wilgotnej ziemi elf został pokonany przez małe kropelki wody które w połączeniu z jego głupotą doprowadziły go do tego stanu w którym mógł tylko leżeć czekając na śmierć lub czyjąś łaskę.
Ponownie stracił przytomność. Jednak tym razem śnił. Obraz jaki pojawił się w jego głowie ukazywał starszego człowieka w szarej szacie z dużym kapeluszem i ciężkim kijem. Starzec coś do niego mówił, potem bił go po twarzy a ostatecznie gdzieś zaciągnął. Nagle pojawił sie ogień i gorący płyn który palił jego gardło oraz powodował krztuszenie się i odruch wymiotny. Cały rytuał powtarzał się kilkakrotnie. Starzec widać upodobał sobie torturowanie Ervina w ten niewybredny sposób, czy nie mógł go po prostu zabić i oszczędzić cierpień. Potem znów nastała ciemność, już nic mu się nie śniło.




Obudził sie leżąc na kocu, a drugim będąc przykryty. Gdy tylko otworzył oczy zobaczył słońce które grzało go powodując miłe odczucia. Czuł ciepło oraz dreszcze lecz te były już słabe i nie męczyły tak bardzo. Ervin zauważył z radością że nawet nosem może swobodnie oddychać, choć gdy pociągnął spory haust powietrza zaczął kaszleć i krztusić się co spowodowało dokuczliwy ból w klatce piersiowej. Po ataku spokojnie zaczerpnął powietrza leżąc na kocu.
Żył, to jedno było pewne i czuł się w miarę dobrze jeśli można tak powiedzieć o osobie która ledwo wywinęła się spod kosy śmierci. Jednak przeżył, los znów był dla niego sprzymierzeńcem. Czy jednak elf był w stanie wyciągnąć z tego wnioski i być ostrożniejszym na przyszłość, prawdopodobnie nie.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-05-17, 22:56   

Śmierć. Ból. Strach.

Uczucia podstawowe. Czuł tylko systematyczne fale bólu, przerażenia. Bał się śmierci.
Czym jest nieskończoność, w stosunku do braku poczucia czasu, do braku odczuwania ile minęło, ile minie i ile to jest teraz? Nieskończoność.... Nieskończoność jest względna. Względna jest od postrzegania długości czasu dla każdej z istot.

Tutaj zaczynasz filozofować. Jesteś na to za głupi.

Usłyszał te słowa w swojej głowie. I zemdlał.

Śnił. Śnił o starcu, o ogniu i płynie wlewanym mu siłą do gardła. O torturach, którymi go dręczono przez jego bezwładność.

Po co on mi to robi. Niech da mi wreszcie umrzeć. Leżeć i nie odczuwać tego cholernego bólu, tej jebanej styczności z umierającym fizycznie ciałem.

Myśli wydzierały się z niego. Chciał krzyczeć, chciał płakać, chciał umrzeć.

Wreszcie koszmar się skończył, przestał być zwykłą zmorą nocną. Stał się rzeczywistością. Lecz w rzeczywistości już nie odczuwał tego bólu.

Słońce ogrzewające jego twarz, koc chroniący przed zimnem, przed zabójczym uczuciem przenikania tysięcy malutkich szpileczek przez ciało.

Gdyby mógł, zacząłby teraz płakać, płakać z radości, ale i z żalu. Chciał umrzeć, chciał nie odczuwać już tego, bał się, że jak znów wyjdzie spod koca to spazmy bólu znów go dorwą, znów nie będzie mógł oddychać. Znów będzie umierał. Czekał na śmierć.

Płakał. Płakał w duchu, myśląc, że to koniec, że dla niego życie się skończyło, pozostanie tylko nieprzerwany kaszel, ból gardła i płuc.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-05-18, 21:56   

Ervin leżał starając się nie ruszać. Myślał, dużo myślał wystawiając swą twarz w kierunku promieni cieplnych. Ciepło uspokajało i rozleniwiało. Po chwili usłyszał szelest kroków z lewej strony, a chwilę później odgłos spadającego drewna. Nastąpiła chwilowa cisza mącona tylko odgłosami przyrody otaczającej bohatera. Cisza została zakłócona kolejnymi krokami a w pewnej chwili także słowami:
- O widzę że dusza powróciła do Twego ciała młodzieńcze. Jak się czujesz? - zapytał jakaś nieznana istota. Głos był twardy niosący z sobą pewność siebie. Chropowatość tonu jego głosu mogło wskazywać że nieznana mu osoba przeżyła już sporo lat i miała za sobą wiele doświadczenia.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Ervin 
Uwieczniony w Historii
Żniwiarz



Wiek: 31
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 1100
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-05-19, 17:17   

Nie wiem, nie czuje, zimno, ból, kaszel, głowa

Wiele słów chciało się wydostać z jego ust, lecz sam nie wiedział, co się teraz z nim dzieje, nie znał swego stanu, nie znał swych możliwości fizycznych, jasności umysłu. Wiedział, żę chciał odpocząć, spać, pić ciepłe wywary, jeść ciepłe posiłki. Chęć rozgrzania swego organizmu była tak wszechobecna w jego umyśle, że przestał myśleć o czymkolwiek innym.

-Ciepła... Błagam - Wydobyło się ciche pojękiwanie z jego ust

Powoli zaczął oceniać, jak się czuje, co jest nienadające się do użycia, co jest sprawne. Ogólny remanent jego ciała. Myślał, ciągle myślał, jak to możliwe, że ktoś pozwolił mu przeżyć, że ktoś skazał go na tę odwieczną torturę życia, doznawania bólu.

Chciał umrzeć... Ale kurczowo trzymał się iskierek życia, które w nim pozostały, pochłaniał powietrze z każdym oddechem, jakby chęć śmierci już w nim nie istniała, jakby wciąż był pełen chęci życia.
_________________
W tym roku Sesja znów zaskoczyła studentów


Last.fm
Filmweb
 
 
     
pierreau 
Mistrz Gry



Wiek: 49
Dołączył: 07 Lis 2006
Posty: 1618
Wysłany: 2008-05-19, 20:32   

Leżał myśląc, a w zasadzie majacząc choć w sumie wydawało się że był całkiem przytomny. Czuł się można rzec dobrze, wręcz bardzo dobrze jak na obecną sytuację i przeżycie jakie ostatnimi czasy go dotknęło. W takim razie musiał to być atak jego drugiej podświadomości, jego drugiego ja, co wskazywało że chyba całkiem popadał w obłęd.
Reakcja osoby która go uratowała na słowa elfa była prosta, podszedł on prosto do bohatera, przyklęknął a na Erivnia padł cień jego ciała. Ervin spojrzał do góry, zobaczył twarz starca otoczoną aureolą z promieni słońca. Twarz wydała mu się znajoma, kilka sekund zastanowienia i już wiedział. Był to starzec z jego snów, ten sam który go torturował wlewając wrzątek do gardła, ten sam który znęcał się nad wojownikiem. Gdy tylko zorientował się kto stoi nad nim zrobiło mu sie bardzo gorąco ze strachu przed kolejnymi torturami.
- No i co chłopcze, chcesz jeszcze troszkę moich lekarstw? Dostaniesz, dostaniesz jak tylko rozpalę ogień i zbadam Cię - powiedział wprost w jego twarz. - powiedz mi jak się czujesz, wyglądasz dużo lepiej i gorączka też spadła, no chłopcze odpowiadaj.
_________________
Walka nigdy się nie kończy,
śmierć jest początkiem walki o dusze.

Gdzie ja jestem?
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group