W momencie w którym Torgin wbiegał do budynku rozległ się kolejny huk. Krasnolud po chwili znalazł się obok elfa który przez pęknięcie w ścianie obserwował okolicę. Krasnolud poza swym oddechem słyszał że ktoś kroczy w ich stronę.
- Dawaj nóż - rzucił elf po chwili - Załatwię skrurczybyka.
- Mam oddać elfowi broń? - spojrzał z niedowierzaniem i zmarszczył brwi. Torgin starał się również przez jakieś pęknięcie dojrzeć kto nadchodzi. Przecież on sam może sobie z nim poradzić. Elf jest mu niepotrzebny.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
- Dawaj nóż. Nie narzekaj.- powiedział elf wciąż wpatrując się w szczelinę - To mag. Sądzisz że ty zdołałbyś podejść i załatwić go zanim on nie rozwalił by ci łba? - wyciągnął dłoń czekając aż znajdzie się na niej nóż
Torgin również znalazł niewielką szczelinę gdzie dostrzegł szczupłego mężczyznę kroczącego w miejsce gdzie leżało ciało pokonanego przez krasnoluda przeciwnika.
- A tobie ma się niby kurwa udać? - zapytał. - Siedź cicho, ten chuderlak podejdzie tutaj i zaatakujemy go z zaskoczenia.
Torgin uważnie obserwował elfa, gdyż spodziewał się, że ten spróbuje odebrać mu nóż. Ostrożnie starał się schować w jakimś bezpiecznym miejscu, w którym mag nie będzie go widział, a on sam, gdy tylko mag tu podejdzie, będzie mógł na niego błyskawicznie skoczyć.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Człowiek był już prawie przy ciele pokonanego. Nie było jednak szansy aby krasnolud dostał się do niego w tak szybkim tempie, aby go zaskoczyć.
- Wątpię abyś umiał się bezszelestnie skradać do przeciwnika. Z twoim cielskiem narobiłbyś więcej hałasu przy jednym kroku niż ja przy całej drodze. Za życia byłem skrytobójcą. Jeśli jednak sądzisz że sobie poradzisz nie będę cię zatrzymywać - niemal warknął w jego stronę jednak miast tego spojrzał przez szczelinę w kierunku maga.
Torgin postarał ukryć się w bezpiecznym miejscu, tak by czarodziej go nie widział. Miał nadzieje, że nie zauważy go, a on sam będzie mógł go potem rozwalić z zaskoczenia.
- Ukryj się, siedź cicho i nic nie mów. Pokaże ci jak to się robi. - warknął Torgin.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
- W porządku - prychnął elf - Miłego umierania. Chyba że mag zasponsoruje wersję z torturami.
Mag zbliżył się nieco do miejsca w którym znajdowali się bohaterowie lecz wciąż za mało by Torgin mógł go zaskoczyć. Spoglądał w stronę łuku rozglądając się jednak wokół co jakiś czas.
Torgin ciągłe pozostawał schowany. Cierpliwie czekał na dogodny moment, aż mag podejdzie na prawdę blisko.
Krasnolud w myślach już wyobrażał sobie, że wyrywa flaki temu chuderlakowi.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Rozległ się kolejny huk. Elf spojrzał przez szparę po czym odwrócił się do krasnoluda.
- To Hesarra. Jedna z naszych. Mag będzie chciał ją zabić zaklęciem zanim ta do niego dobiegnie. To twoja szansa. Nie schrzań jej bo kiedy Dowie się ona kto zawalił i czemu ponownie zginęła to odetnie ci jaja i zrobi sobie z nich wisiorek.
Krasnoludowi nie trzeba było opisywać jakie to przyjemne uczucie utracić własnego członka i z pewnością nie chciał by doświadczać tego po raz kolejny. Usłyszał jak mag rozpoczyna interakcję zaklęcia...
Torgin oblizał się na myśl, że kolejna osoba która tu przybyła jest kobietą i to zapewne zupełnie nagą. Krasnolud wiedział już co należy zrobić. Zabić maga i wyruchać wdzięczną za uratowanie życia suczkę.
Mocniej chwycił za rękojeść noża i nagle wybiegł, i biegiem ruszył naprzód prosto na maga. Bez wahania zatapia nóż w jego ciele.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Krasnolud wyskoczył kiedy mag był w połowie rzucania zaklęcia a jego nóż zatopił się w ciele nagiego maga bez większych oporów przerywając jego interakcje.
- Przeklęty - warknął uderzając krasnoluda w gębę.
Jako że jednak magowie nie należą do najsilniejszych Torgin ledwo odczuł to uderzenie.
- Giń skurwysynu! - wycedził krasnolud przez zęby. Lewą ręką spróbował chwycić swego przeciwnika za gardziel, a drugą dźgał go nożem raz po raz, dopóki ten chuderlak nie będzie martwy.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Krasnolud znów ciął po ciele maga obrywając raz po mordzie a raz w tors z słabowitych rąk niemal nie odczuwając siły tych ciosów. Przy drugim uderzeniu zobaczył jak ukradkiem za magiem przebiega znajomy elf. Ten jako że był odwrócony tyłem nie zauważył skrytobójcy nawet kiedy kawałek zaostrzonego kamienia wbił się w jego skroń roztrzaskując czaszkę w tamtym miejscu. Mag upadł na ziemię.
- Byłoby dużo łatwiej gdybyś dał mi ten nóż, przykurczu - powiedział spoglądając na Torgina całego we krwi maga - Choć nie tak zabawnie - dodał z szelmowskim uśmiechem
Hesarra podeszłą do nich. Była to dość zgrabna kobieta o płomiennych włosach opadających delikatnie na jędrne falujące przy każdym kroku piersi. Jej ruchy. Sylwetka. Cieszyły oczy. Sprawiły że pod łachami krasnoluda coś drgnęło.
- Co to za jeden? - Zwróciła się do elfa
- Załatwił tych tutaj. Później pomyślimy co z nim zrobić. Wpierw posprzątaj ludzi Farrela. My poczekamy - odpowiedział elf - Siadaj. Czeka nas mały spektakl - dodał do krasnoluda spoglądając w kierunku łuku.
Krasnolud splunął gdy martwy mag upadł na ziemie. Starał się jakoś pozbyć krwi z ubrania. Oczywiście mało skutecznie. Z zadowoleniem patrzył na kobietę, wyobrażając sobie, że zabawia się tymi cyckami. Uśmiechnął się zbereźnie.
- Nie co to za jeden, tylko pan Torgin laluniu. - rzekł Torgin spokojnie, oblizując się. Po czym zaczął zastanawiać się o jaki spektakl chodzi. Przez myśl przeszło mu, że Hesarra zaraz zechce mu się odwdzięczyć za ratunek. Usiadł posłusznie, więc i czekał.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
- To niech pan Torgin uspokoi pana małego... - Powiedziała spoglądając na nieco wysuniętą część szaty w "pewnym miejscu" - ...i odsunie się nieco zanim się poparzy.
Kasnolud usiadł wygodnie niedaleko elfa. Wkrótce rozbrzmiał trzask w okolicy łuku i obok pojawił się potężnie zbudowany rudobrody krasnolud. Hesarra przyłożyła rękę do ust zupełnie jakby chciała posłać mu buziaka. Ognistego buziaka... Gdyż dmuchnęła a ogromny jęzor ognia poleciał w jego stronę. Chwilę jeszcze ognista pochodnia biegała w okolicy próbując ugasić płomienie. Chwilę...
- Co ty na to? - spytał elf z szelmowskim uśmiechem - Dobra jest co?
- Lubię gorące babki. - stwierdził Torgin z dziwnym uśmiechem, patrząc z podziwem na dzieło Hesarry. - Ciekawi mnie jednak, kimże byli ci delikwenci, którzy właśnie gryzą ziemię.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
- Wkrótce powinien się zjawić jeszcze jeden... - odpowiedź elfa przerwał huk i w bramie stanął potężnie umięśniony ork szerszy w barkach z całą pewnością od Torgina i dość masywny. Krasnolud mógł jedynie zakładać jak bardzo boli uderzenie jego pięści. Choć pewnie nie tak bardzo jak meteor Hesarry który chwilę później uderzył w niego kładąc na ziemię. Meteor z pewnością zabiłby od razu niejednego woja jednak ork wciąż próbował wstać... próbował dopóki ognisty podmuch nie dokończył dzieła. - ... O właśnie. No więc to była konkurująca z nami banda pod przywództwem Farrela. Starliśmy się małą grupką jakieś trzy dni temu. Jeśli chcesz przykurczu to wyruszysz z nami do obozu i dołączysz do nas... Jeśłi oczywiście spodobasz się Heffanowi. - Powiedział elf wstając z miejsca. - Dobra robota dziecinko - powiedział do magini - Bierzemy przykurcza ze sobą. Może być przydatny - rzucił a ona wzruszyła jedynie ramionami poprawiając następnie ogniste włosy.
Torgin wstał z podziwem patrząc na kobietę. Ta gorąca suczka, zaimponowała krasnoludowi.
- No, no... ładnie ich zjarało... - wyraził swoje uznanie, po czym oblizał się ze smakiem patrząc na jej kształty. Zaraz jednak coś mu się przypomniało i spojrzał na elfa. - Lepiej uważaj elfie, do kogo mówisz przykurczu, jasne? Macie tam w tym obozie gorzałki coś?
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
- To lepiej ty uważaj krasnoludzie do kogo mówisz - rzucił elf - Jesteś tutaj nowy a jak pewnie zdążyłeś zauważyć jesteśmy w Piekle. Nie każdy jest tu tak miły jak ja i jeśli będziesz tak szczekał do kogoś mniej opanowanego to ten nie będzie się hamował by przywalić ci w mordę. A na gorzałkę to trzeba sobie zasłużyć. Tak cennego trunku nie rozdaje sie pierwszemu lepszemu... To jak. Idziesz z nami czy masz zamiar zostać i szczekać na każdą napotkaną w Piekle istotę?
Kobieta uśmiechnęła się jedynie na słowa elfa jednak nic nie mówiła.
- Pewnie, że idę. - rzekł spoglądając na kobietę. - Takie towarzystwo i dodatkowo będę się zbliżał do gorzałki. No no, dawno mi się taka okazja nie trafiła.
Krasnolud odruchowo chciał poprawić pas, który z reguły miał przy sobie, przy którym wisiał topór. Teraz nie było jednak ani pasa, ani topora. Humor bohaterowi pogorszył się błyskawicznie. Zaklnął szpetnie pod nosem.
- Topory tam macie?
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
- Taa... topory, zbroje, gorzałkę i czego dusza zapragnie. Ale chyba nie liczysz na to że tak po prostu coś ci się dostanie. Na wszystko trza sobie zasłużyć. Zresztą chodź. Przekonasz się na miejscu.
Cała trójka wyruszyła drogą po otchłani. Napotkali po drodze co prawda jakieś stworzenie z piekła rodem które Torgin widział pierwszy raz na oczy lecz równie szybko jak się pojawiło zginęło za sprawą gorących płomieni Hesarry. Dotarli w końcu do formacji skalnej mającej w sobie liczne jaskinie. Były one zamieszkiwane przez uzbrojonych ludzi. Gdzieniegdzie na ogniu stał żelazny garnek z gotującym się posiłkiem. Rytmiczne uderzenie w kowadło dochodzące z jaskini nieopodal świadczyło że ktoś właśnie wykuwa jedno z narzędzi służące do tego co w piekle jest codziennością - do zabijania.
- Jesteśmy na miejscu - oświadczył bezceremonialnie elf
Torgin z podziwem rozglądał się po okolicy. Jaskinie skojarzyły mu się z krasnoludzkimi tunelami, ciągnącymi się wewnątrz Krwawego Szczytu. Krasnolud doszedł do wniosku, że w tym całym piekle, może być całkiem ciekawie i będzie się tu czuł jak ryba w wodzie.
- Ładnie żeście się urządzili. - wyraził uznanie krasnolud. Wziął głęboki oddech, starając się wywąchać co to za potrawa może się pichcić na ogniu. Zdał sobie sprawę, że dawno nie jadł niczego porządnego.
_________________ "Hej mała! Mam coś długiego, sztywnego, twardego, sięgającego do ziemi, co możesz se dotknąc i popieścić... No nie rumień się tak! Mówiłem rzecz jasna o moim toporze!"
Torgin dotarł w dość nietypowym towarzystwie do pierwszego napotkanego w piekle ośrodka cywilizacji. Do obozu, miasteczka czy jakby nie nazwać tego miejsca. W którym zgromadzili się mordercy, gwałciciele, złodzieje i cała gromada innych szumowin posiadających na tyle siły, sprytu bądź zdolności magicznych aby zbyt często nie gościć w Wrotach. Posiadali oni także zapłacone zapewne krwią wielu zapasy jedzenia i picia i innych niezbędnych składników. Być może był to zaczątek miejsca w którym Torgin mógłby zaplanować co dalej. Jednak póki co dopiero dołączał do tej zgrai stanowiąc najmniej istotny szczebel w wykształconej tam hierarchii. Przebić się w górę z całą pewnością nie będzie łatwo… Jak dalej zaplanuje swoją egzystencje w tym przeklętym miejscu miało zależeć wyłącznie od niego.
Sesja zakończona sukcesem
Torgin otrzymał 200 punktów doświadczenia
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum