TaL Strona Główna TaL
Tales and Legends

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj
Talkulator  Talkomiks  Facebook
Tales and Legends PolecaPolecamy  Toplisty Tales and LegendsToplisty 

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: DaMi
2008-06-21, 14:47
Bez skrupułów
Autor Wiadomość
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-02-08, 09:54   

Tłum wokół podestu nie był aż tak gęsty, jak bliżej straganów, toteż Nathian nie musiał aż tak się wysilać, by zmienić swoją pozycję. Kilka powiedzianych 'przepraszam', kilka delikatnie przesuniętych osób i już znalazł się w dość dobrym miejscu zarówno do słuchania herolda, jak i oglądania całości rynku.

Choć może z tą 'całością' to nie przesadzajmy.

Tak czy inaczej, Nathian zauważył, że całkiem niedaleko stąd, może jakieś 70 metrów na wschód od niego, a jakieś 100 od podestu znajduje się duży, okrągły 'walec' wysokości trzech metrów, a o obwodzie dobrych czterech, obwieszony licznymi kartkami i otoczony przez mały tłumek ludzi. Ani chybi słup ogłoszeń. Z pewnością listów gończych tam nie brakowało.

Jakby tego było mało, wielki, połyskujący królewskim herbem namiot również był w zasięgu wzroku. Nic tylko iść i się pytać.

Herold ryczał.

- Ogłasza się wszem i wobec dla ludu Dorienburga, że za każdą dłoń zabitego nieumarłego na terenie miasta płaci się 10 złotych monet! Dowódca Gwardii zaczął tym akcję oczyszczania miasta z umarłych! Pieniądze można odebrać w namiocie straży lub w garnizonie! Oszuści, lub spekulanci karani będą miesiącem karceru! Szczegóły podano na słupie ogłoszeń, lub w namiocie straży!

To brzmiało ciekawie, ale zważywszy na to, że jeden zombie swego czasu tak urządził Nathiana, może lepiej byłoby poszukać czegoś łatwiejszego...
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2008-02-08, 10:07   

Nathian nastroszył uszy gdy tylko usłyszał nieumarły i dziesięć złotych monet. To by było coś, wtedy nieumarły miał nad nim przewagę bo w pomieszczeniu było ciemno, strasznie śmierdziało i było duszno. Od tego wszystkiego strasznie kręciło się w głowie. Te wszystkie czynniki strasznie przeszkadzały w walce. Poza tym to była jego pierwsza walka z tak odrażającym potworem. Teraz to było co innego. Podejrzewał, że zombie w mieście będą albo w jakichś od dawna nie używanych uliczkach miasta lub kanałach. A tam walka będzie wyglądała zupełnie inaczej. Oby tylko były pojedynczo to będzie dobrze.

Zgodnie z informacjami otrzymanymi od herolda udał się w kierunku słupa ogłoszeń. Nathian spodziewał się, że informacja tak ważna dla miasta będzie bardzo wyeksponowana, dlatego gdy tylko uda mu się tam "przebrnąć" przez tłum słuchaczy od razu pomija mniejsze wiadomości i ogłoszenia i zwraca uwagę tylko na duże karty, najlepiej tam gdzie jest najwięcej ludzi.
Spodziewał się, że w tak wielkim mieście nie tylko on ma zamiar zapolować na tych nieproszonych gości. Jeśli nic nie znajdzie na tablicy, udaje się niechętnie do namiotu straży.
_________________
Oo
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-02-08, 11:02   

Herold krzyczał nadal. Tym razem przeszedł do mniej ważnych informacji.

- Powszechnym staje się informacja, jakoby Veskel Durnerbrock, parszywy krasnolud oszukiwał swoich klientów i sprzedawał im celowo uszkodzone rzeczy, zmuszając tym samym do ponownego zakupu...!

I tak dalej. Chyba najważniejsze ogłoszenia już Nathian usłyszał. Z resztą i tak nie zwracał na nie już większej uwagi, poświęcając energię na dostaniu się do słupa i przejrzenia ogłoszeń. A nieco ich tam było.

Małe karteczki były typowymi umowami kupna i sprzedaży. Sporo było ogłoszeń dotyczących wynajmu pokoju. Bardzo liczne były notki w stylu 'studentce pokój wynajmę'. Było ich niemal tak samo wiele, jak ofert erotycznego masażu, tańca brzucha czy zwyczajnego sexu. Reklam burdeli Nathian naliczył chyba z pięć. Najciekawsza oferowała zniżki przy sexie grupowym, oraz różne dodatkowe usługi wzbogacane o... ciekawo i orientalnie brzmiące z nazwy akcesoria.

Nic, tylko przebierać.

Dużą kartkę zajmowała podobizna jakiegoś wyjątkowo parszywego z gęby krasnoluda. Wielki podpis nie pozostawał wątpliwości - tak wyglądał ów Torgin, za którego wyznaczono tak wysoką nagrodę. Nathian zauważył również list gończy za staruchem Zarrem. Pewnie straż nie zdążyła jeszcze wszystkich zdjąć. Kolejny list gończy wystawiony był za braćmi Michelerami - poszukiwanymi za napad na królewskiego urzędnika. Ów opiewał na ładną sumkę 300 złotych monet.

Nowo nabyta sztuka czytania jeszcze nie przestała Nathiana zadziwiać.

Wreszcie zauważył odpowiedni papier. Koślawo narysowany zombie zdobił ponad połowę ogłoszenia. Podpis mówił wyraźnie, że ostatnimi czasy w rejonie południowo zachodniego miasta - w okolicy miejskiego cmentarza zauważa się coraz więcej trupojadów oraz nieumarłych. Problem z nim jest oczywisty - czasem napadają na nieostrożnych mieszkańców, no i istnieje ryzyko rozprzestrzenienia się różnych chorób. W związku z tym cmentarz został chwilowo zamknięty. Dostęp doń w ciągu dnia można było uzyskać od sierżanta Kellermana, stacjonującego ze swoim oddziałem przy bramie głównej cmentarza. To on decydował, czy ktoś może iść, czy nie. Tak przynajmniej mówiło ogłoszenie.

- Zombie... - ciche szepty z tłumku wyraźnie sugerowały, że sporo osób interesuje się tą sprawą.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2008-02-08, 11:19   

" - To całkiem interesująca oferta, dziesięć złotych monet za jedną rękę to było coś. - pomyślał Nathian wpatrując się w koślawy wizerunek zombie na słupie - jednak ciągle pozostaje spore ryzyko. W zapyziałym miejskim cmentarzu na pewno będzie więcej niż jeden umarlak. A tylko jeden był w stanie nieźle mnie poharatać. To może być bardzo niebezpieczne. Ale co zrobić?
Pójdę do namiotu straży żeby zobaczyć pozostałe oferty. Może tam znajdę coś poza śmierdzącymi umarlakami. Ale bądź co bądź łatwiej jest zabić gnijącego zdechlaka, który nie porusza się zbyt szybko i łatwo go znaleźć niż złodzieja lub mordercę, który nie dość, że się chowa, ucieka to jeszcze zaciera za sobą ślady. Wyprawa na cmentarz to póki co najłatwiejsze zadanie jakie mogę znaleźć. Dobrze wiedzieć gdzie mogę nieźle zarobić."

Gdy już obejrzał wszystkie interesujące dla niego oferty na słupie skierował się w kierunku namiotu straży błyskającego w oddali. Całe szczęście, że tu tłok nie był aż taki duży jak na głównej alejce rynku.
Już w oddali lustruje wejście do namiotu badając, czy czasem nie ma żadnych kolejek. Nie miał zamiaru tu sterczeć. Wolał już iść na cmentarz zmierzyć się z zombie.
Gdy wreszcie uda mu się dojść do namiotu straży, ostrożnie wchodzi do środka obserwując uważnie wnętrze.
_________________
Oo
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-02-08, 11:29   

Ostatnie spojrzenie na slup zaowocowało odkryciem, że straż przeprowadza nabór do służb ochotniczych, zajmujących się patrolowaniem ulic nocą. To akurat nie dziwiło. Jeśli wierzyć ogłoszeniom, nieumarli, choć nie urośli jeszcze do rangi wielkiej katastrofy, musieli mimo wszystko zaprowadzić pewne uczucie zagrożenia wśród zwykłych obywateli. Stąd działanie władz miasta, mające pokazać, że Dorienburg, jak przystało na stolicę, robi wszystko, by zaprowadzić porządek.

Z jednej strony normalne. Z drugiej dziwiło, że wojsko zwyczajnie nie wyśle na cmentarz poważnego oddziału i nie wybije trupów do nogi. Najwyraźniej wojskowi nie kwapili się do walki z tego typu przeciwnikiem. Woleli wyznaczyć nagrodę i czekać, ewentualnie zostawić sprawę Zakonowi Paladynów. Dodając dwa do dwóch wniosek nasuwał się oczywisty - problem póki był najzwyczajniej w świecie lekceważony przez oficjeli wojskowych.

Nieumarli? Co z tego? Wyznaczmy nagrodę, a ktoś się ich pozbędzie za nas! W każdym mieście nie brakuje trupów, to normalna sprawa! I tak dalej w tym duchu.

Dojście do namiotu faktycznie, nie sprawiło Nathianowi wiele problemów. Szczęściem dla niego, kolejki również nie było. Dwóch młodych mężczyzn, uzbrojonych w lekką, prostą broń - jeden miał długi miecz przy pasie, drugi topór jednoręczny dyskutowało właśnie z ubranym w mundur straży człowiekiem. Gdy tylko Nathian uchylił poły namiotu, jego oczom ukazało się duże, przestronne wnętrze na planie koła o promieniu dobrych czterech metrów. Było surowo urządzone - dwa biurka, stojak na broń, szafka z kafarką i racją żywnościową nań. Aż czuło się powiew 'wojskowości'.

- Słucham, obywatelu? - spytał dojrzały mężczyzna, o spokojnym spojrzeniu zza bujnych wąsów, siedzący za biurkiem.

Pozostali trzej strażnicy - jeden rozmawiający z dwoma chłopcami i dwóch innych, również nie spuszczali z Nathiana wzroku, czekając na jego odpowiedź.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2008-02-08, 11:40   

- Witam panie władzo. Przyszedłem tutaj w sprawie ogłoszenia jakie znalazłem na tablicy nieopodal. Interesują mnie dwie sprawy. Chciałbym nieco zarobić, a nieźle władam mieczem. Poza tym pomoc dla tak pięknego miasta jakim jest Dorienburg również leży w moim interesie. Dlatego z wracam się do was po informację. Chciałbym pomóc w zabiciu zombie gnieżdżących się na cmentarzu, jeśli mogę się tak wyrazić. Patrolowanie nocą to również dobre zlecenie. Ale najpierw chciałbym się dowiedzieć więcej o miejskim cmentarzu.
Chciałbym się dowiedzieć, gdzie jest usytuowany cmentarz, wybaczcie moją niewiedzę ale mieszkam tutaj od niedawna i nie znam planu miasta tak dobrze. Poza tym chciałbym się również dowiedzieć gdzie mogę iść aby odebrać nagrodę za upolowane potwory. I w jakich godzinach można wejść na cmentarz. Same konkrety nic do dodania, zamieniam się w słuch panie władzo. - Nathian starał się być jak najbardziej poważny, bo bądź co bądź przyszedł tu w jak najbardziej poważnej sprawie i nie należy tego lekceważyć.
Co chwila zerkał nerwowo na trzech strażników stojących nieopodal, nie podobali mu się, jakby tylko czekali na moment w którym ich przełożony każe go wywalić na zbity pysk.
_________________
Oo
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-02-08, 11:53   

Wąsaty wyszczerzył się.

- Kolejny - rzekł pogodnie - który to już dzisiaj?

Spytał, choć w oczywisty sposób nie oczekiwał odpowiedzi. Mimo to jeden z 'bezrobotnych' strażników i tak dodał pod nosem.

- Od rana to już będzie czwarty...

Wąsaty kiwnął głową.

- Musisz naprawdę dobrze i szybko robić mieczem, bo lada moment braknie zwierzyny. Ale ale, nie przesadzajmy, bo sprawa nie jest ani łatwa, ani wesoła. Sierżant Kellerman powie ci o tym więcej szczegółów, niż ja.

Przeciągnął się z wyraźną przyjemnością na krześle. Aż zachrzęściły stawy.

- Dojść na cmentarz jest bardzo łatwo, obywatelu... - zaczął, ale zaraz pozostali strażnicy zanieśli się śmiechem.

- Wystarczy dać się zarąbać, trafisz tam niezawodnie!

Chóralny śmiech wypełnił cały namiot.

- Cicho, psiamać! - wydarł się wąsaty - O czym to ja... a, tak, cmentarz. Słuchaj, wystarczy że będziesz trzymał się tych ulic. Z rynku dojść jest bardzo łatwo... - wytłumaczył dokładnie Nathianowi, jak udać się na wskazane miejsce. Faktycznie, było dość niedaleko.

Strażnik jednak nie skończył i mówił dalej.

- Taak... o szczegóły dotyczące umarłych pytaj się Kellermana. Nagrodę możesz odebrać u niego, tutaj, lub w koszarach. Gdzieś w tych trzech miejscach. Zaś co do patroli nocnych, to już ja rozstawiam pionki. Mówisz, że jesteś zainteresowany? To nie jest taka łatwa sprawa, jakby się mogła wydawać. Mogę ci nieco o niej opowiedzieć, jeśli chcesz.. o ile nie nosisz tego miecza jako ozdoby - podbródkiem wskazał broń zwisającą u boku młodzieńca.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2008-02-08, 14:05   

Nathian nie zwrócił najmniejszej uwagi na zanoszących się śmiechem gwardzistów. Skupił się na dojściu do cmentarza, nie wiedział jak to daleko stąd dlatego szczerze się zdziwił gdy wąsaty objaśnił mu wszystko.

- Dziękuję za informację, udam się tam jeszcze dzisiaj, być może, nie wykluczam tego, że mogę tam zginąć, jeszcze dzisiaj się zgłoszę z dłońmi zombie. Co do patroli nocnych to chętnie wysłucham informacji na ten temat. Skoro mówicie panie władzo, że niedługo braknie zwierzyny, chętnie bym się zaciągnął do patrolu nocnego. Jednak nie dzisiaj, dzisiaj zajmę się umarlakami. Będę musiał po tym wypocząć wieczorem. Ale jutro powinienem się pojawić w tym namiocie - zwrócił się już o wiele cieplejszym głosem do wąsatego strażnika.

"- Teraz wszystko się ładnie wyjaśniło. Najpierw udam się na cmentarz, ocenię sytuację i być może uda mi się zapolować na ścierwojady. Strażą zajmę się jutro, po cmentarzu jeśli mi się nic nie stanie udam się z powrotem do kuźni. Oby mi się powiodło - pomyślał chłopak patrząc na drewniany stolik przed strażnikiem."

Gdy tylko wąsaty opowie Nathianowi dokładnie o pracy "na wieczornej zmianie" ten żegna wszystkich obecnych i wychodzi z namiotu, po raz kolejny dzisiaj zagłębiając się w masy ludzi podróżujących w różnorakich kierunkach. Jego celem, jest wejście do cmentarza. Był ciekawy reakcji Kellermana na jego przybycie.
_________________
Oo
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-02-08, 14:29   

Wąsaty uśmiechnął się miło, zupełnie, jak ojciec do młodego, naiwnego syna. Lub jak ktoś doświadczony na kogoś wyjątkowo niedoświadczonego, ale przekonanego o własnej nieśmiertelności.

- Posłuchaj, synku, nie wyobrażaj sobie za wiele. Polowanie na umarłych to nie jest taka łatwa sprawa. Bez mikstur leczących właściwie nie masz po co wybierać się na cmentarz, jasne? Ale, o tym opowie ci Kellerman. To dobry człowiek. Młody, ledwo po awansie. Na pewno się dogadacie.

Chwilę gładził wąsiska, by znów odezwać się mentorskim tonem.

- Zaś co do patroli to zupełnie insza inszość.. sprawa wygląda następująco. Nie bierzemy do służby byle kogo. Najpierw musisz udowodnić, że umiesz walczyć. Dwa, musimy poświęcić nieco czasu na ustalenie twojej tożsamości i czy nie byłeś nigdy karany. To ważne. Jeśli nadal będziesz zdecydowany, podpiszesz z nami kontrakt na dwie, czy trzy noce. Płaca jest niezła, bo płacimy 20 złotych monet od nocy, ale robota nie należy do łatwych. To nie jest takie proste, pójść na cmentarz i zarąbać umarlaka. Tutaj zagrożeniem są ludzie. I różne sytuacje. W slumsach i dzielnicach biedy królują gangi. Jakiś zabłąkany stwór na ulicach nocnego miasta również nikogo nie dziwi. Wydarzyć może się wszystko... zaś nawet duży patrol, złożony z reguły z dwóch żołnierzy i dwóch ochotników może mieć problemy.

Westchnął.

- Najemników w mieście nie brakuje, mamy sporo chętnych do tej pracy a i efekty widać niemal natychmiastowe. Toteż zastanów się, zanim do nas dołączysz. Musu nie ma.

Nathian usłyszał wszystko, co chciał. Grzecznie pożegnał się ze strażnikami i opuścił namiot. Niecałe czterdzieści minut później był już zupełnie w innej części miasta. Tu tłumu na ulicach już nie było. Więcej zauważało się za to ludzi noszących przy sobie broń.

I nie było się czemu dziwić.

Szerokie, dwuskrzydłowe wrota z małą furtką w jednym z nich nie pozostawiały wątpliwości - według słów wąsatego, za nimi znajdował się miejski cmentarz. Aby potwierdzić fakt, że Nathian trafił dobrze, u wrót rozbito kolejny, okrągły namiot z herbem królewskim. Przed nim stało, rozmawiając, dwóch strażników i osobnik zakuty w solidnie wyglądający łuskowy pancerz.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2008-02-08, 14:41   

Nathiana zdenerwowało to podejście strażnika do jego starań. Nic nie powiedział, jednak był zły, że ten wąsacz mówi mu co ma robić. To on sam decyduje, czy pójdzie z miksturą, czy bez gaci albo w ogóle nie pójdzie. Skąd on mógł wiedzieć jak dobrze Nathian włada mieczem, ale ocenił go po wyglądzie, jak pierwszego lepszego młodziana, który zostanie karmą dla ghouli na cmentarzu. Od straty rodziców Nathian stał się bardzo nerwowy, nie ma się czemu dziwić.

Przechodząc przez zatłoczone alejki jednak trochę się uspokoił i rozważył słowa gwardzisty, które bądź co bądź były całkiem logiczne. Po jego pierwszym spotkaniu z zombiem ledwo się człapał, a kiedy wypił eliksir, który otrzymał od patrolujących trakt strażników, o własnych siłach dojechał do Dorienburga. Jednak nie bardzo chciało mu się iść z powrotem na targowisko szukać medykamentów. Być może, którychś ze strażników, których teraz oglądał z daleka ma choć jeden eliksir na sprzedanie, który może bardzo się przydać podczas walki.

- Witajcie, panie władzo. Szukam strażnika Kellermana, czy to któryś z was? Nisko się kłaniam. Zwą mnie Nathian. Przyszedłem tu, aby zapolować na to ścierwo, które się zalęgło na cmentarzysku - zwrócił się do strażników sterczących przy namiocie.

Nathian powoli miał już dość tej gatki, pójdź tam zobacz to, załatw tamto. Teraz miał ochotę kogoś rozsmarować na bruku miasta. Być może już niedługo.
_________________
Oo
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-02-08, 14:55   

Nathian mógł mieć dość gadania, ale nic nie wskazywało, by zbyt szybko sprawa ta miała się zakończyć. Czy chciał, czy nie, kilka rozmów jeszcze przed nim czekało. Przede wszystkim, Kellerman.

Jeden ze strażników, krótko obcięty, ciemnowłosy mężczyzna, na oko trzydziestoletni lekko, po żołniersku skłonił głowę. Na twarzy pokrywał go ciemny ślad niedogolonego zarostu. Uważnie patrzył teraz na Nathiana, badawczo mierząc go spojrzeniem mądrych, ale i zimnych oczu.

- Jestem sierżant Marlow Kellerman, w służbie Jego Wysokości Rogara. Ach, kolejny w sprawie cmentarza, co? Masz pecha, dziś nikogo nie wpuścimy do środka..

Osobnik zakuty w łuskowy pancerz skrzywił się wyraźnie. Był wysoki i dość przystojny, choć mógł być niewiele starszy od Nathiana. Maksymalnie dwadzieścia kilka lat. Typowy mężny rycerz, jak wyjęty z jakiegoś pieprzonego obrazka. Całość psuła tylko szrama po ciosie mieczem lub sztyletem, biegnąca wzdłuż lewego policzka. Nie była głęboka, a nadawała twarzy wojownika poważny i groźny wyraz.

- Panie Kellerman, myślałem, że już wyłożyłem panu moje racje? - spytał mimo wszystko spokojnie.

Strażnik skrzywił się również, zupełnie, jakby odganiał się od natrętnej muchy.

- Owszem, sir Trevorze, wyłożył pan - rzekł - podobnie, jak ja wyłożyłem swoje panu. Wczoraj wpuściłem do środa ośmiu ludzi. Wszyscy w waszym wieku! Nie wrócił nikt. A weszli w nocy, polowali tylko na powierzchni! Chcecie wejść teraz? Jest biały dzień! Na cmentarzu nie spotkacie umarłych, będziecie musieli wejść do krypt! A na ich terytorium, wobec przeważającej liczby...

- Nie przeraża mnie ani ich liczba, ani ich śmierdząca krypta, panie Kellerman - wpadł mu w słowo sir Trevor - podobnie jak nie interesuje mnie nagroda. Wręcz przeciwnie. Jestem tu z ramienia Zakonu Strażników i bezpośredniego polecenia sir Gudenha. Jeśli ktokolwiek pomoże wam z tym problemem to ja, lub ktoś z moich braci. Do tej pory nie rozumiem, czemu rozgłosiliście całą sprawę wśród ludu i wpuszczacie tam zwykłych awanturników, zamiast od razu zwrócić się do Zakonu?

Kellerman jednak nie odpowiedział, wpatrując się to na paladyna, to na Nathiana.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2008-02-08, 15:04   

Nathian uważnie wpatrywał się to na jednego, to na drugiego rozmówcę. Zagotowało się w nim kiedy usłyszał odmowę Kellermana.

- Jak to nie wpuszczacie? To co robią te ogłoszenia i namiot strażników w centrum? Nie po to łaziłem tyle czasu po mieście żeby teraz to usłyszeć, panie Kellerman! - powiedział powoli ale bardzo stanowczo, ledwo powstrzymywał emocje od których podejrzewał, że jest cały czerwony.

- Jeśli nie teraz to przyjdę tutaj przed zmierzchem. Skoro mówicie, że potwory są w stanie zabić tyle osób, to bardzo się cieszę, bo po mieście krążą pogłoski, że wszystkie potwory powybijane bo wszyscy najemnicy się rzucili do cmentarza. - powiedział już po chwili, kiedy się uspokoił co nieco - bardziej przygotuję się do walki. Dobrze się składa.

- Lecz jeśli już ogłaszacie coś, to albo wywiązujcie się z obietnic, albo zmieńcie ogłoszenia na tablicy i przekażcie wieść strażnikom w namiocie, że nie przyjmujecie więcej najemników.
_________________
Oo
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-02-08, 15:39   

Kellerman zaczerwienił się słysząc słowa Nathiana. Mimo to, choć wulgarnie, odpowiedział mu całkiem spokojnie.

- A ja nie po to siedzę tu pół dnia, by co godzinę musieć wysłuchiwać słów takich jak ty gówniarzy, kolego - wycedził zza zaciśniętych zębów - pieprzony zdobywca świata z ciebie, co? Ubzdurało ci się, że łatwo szybko i przyjemnie zarobisz nieco pieniędzy, co? Posłuchaj mnie, kolego.. nie będziesz mi, kurwa, mówił, jak mam wykonywać swoje obowiązki ani jak mam się wywiązywać z jakiś pieprzonych ogłoszeń, jasne? Możesz sobie tu koczować od wieczora, kurwa, nawet po sam ranek, ale nie wejdziesz na ten pieprzony cmentarz, chyba że po moim trupie.

Mówił zimno i zza zaciśniętych zębów, lecz mówił bardzo spokojnie, uważnie i wyraźnie wypowiadając każde słowo. Cóż, Nathian sam był sobie winien. Każdy, nawet najbardziej ograniczony w dziedzinie dyplomacji domyśliłby się, że tak ostre, pewne siebie i wyzywające słowa zostaną źle odebrane. Nad czym jak nad czym, ale nad pokorą wojownik musiał jeszcze nieco popracować.

Sir Trevor niezmąconym spokojem swego głosu włączył się w rozmowę w krytycznym momencie.

- Spokojnie, panie Kellerman - rzekł, kwitując nieco pogardliwym i bardzo litościwym spojrzeniem Nathiana - nie ma się co unosić, sprawa jest poważna, nie powinniśmy się kłócić. Umarłych tu pod dostatkiem, dla wszystkich starczy, nie ma sensu tworzyć nowych. Co pan na to? Wjedziemy tam we dwóch. Jak coś pójdzie nie tak, zaraz uciekniemy. Poszukamy śladów tamtej ósemki, przyniesiemy parę nieumarłych łap i wszyscy będą zadowoleni.

- Nie mam zamiaru brać na swoją odpowiedzialność wasze... - wycedził Kellerman, jakby nieco bardziej już ugadany.

- Nasze życia to nasza odpowiedzialność. I podejmiemy ją... jedni dla pieniędzy, inni dla własnych celów - skwitował spokojnie sir Trevor, znów patrząc tym swoim spojrzeniem niesamowicie niebieskich oczu na Nathiana.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2008-02-08, 15:51   

Nathian nie miał zamiaru się przed nikim ukorzyć, ani tym bardziej przed jakimś durnym Kellermanem. Jednak wejście na cmentarz jest póki co dla niego priorytetem dlatego wolał na razie dać sobie spokój. Choć wcale się nie uspokoił. Czuł jak serce mu wali w klatce piersiowej. Jednak już po chwili spojrzał na Sir Trevora o wiele milej niż przed chwilą na Kellermana. Kolejny kmiotek, który ma zamiar nim dyrygować. Wydarzenia ostatnich tygodni sprawiały, że Nathian nie bardzo sobie radził, czuł to, ale wcale nie miał zamiaru nad tym pracować. Mógł chociaż w jakiś sposób się wyładować.

- Dobrze więc, pójdę do środka razem z Sir Trevorem. Lepszy wróbel garści niż gołąb na dachu, jak to mawiają. We dwóch mniejszy zarobek, ale zawsze bezpieczniej i łatwiej. Jednak proszę pamiętać, że ja tam nie idę nikogo szukać. Tylko po to by zarobić. Dlatego nie mam zamiaru się zajmować żadnymi poszukiwaniami. Jednak chętnie dotrzymam panu towarzystwa Sir Trevor. - tu skłonił się nisko rycerzowi. - jeśli faktycznie sytuacja będzie zbyt poważna, trzeba będzie się ratować. Ale to nie będzie trudne, przecież każde dziecko wie, że zombie jest wolny jak żółw, nawet w nocy. Właśnie, wolałbym się tam wybrać po zmierzchu. Byłoby to dla mnie znacznie wygodniej. Lepiej przygotowałbym się do walki, poza tym bilibyśmy się na powierzchni co jest bardziej bezpieczne, poprostu jest więcej miejsca. Na manewry i ucieczkę. - Specjalnie patrzył się tylko na Sir Trevora podczas wypowiedzi, demonstrując w ten sposób stosunek do Kellermana.
_________________
Oo
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-02-08, 16:37   

Sir Trevor westchnął, westchnięciem tym wyrażając całą dezaprobatę dla osoby i poglądów Nathiana. Jak typowy paladyn, darzył pewną niechęcią najemników, za nic mających ludzkie życie a koncentrujących się tylko na zarobku.

- Ja wręcz przeciwnie - rzekł swobodnie - im szybciej wejdę tym szybciej wyjdę.. ci ludzi mogą ciągle żyć, każda chwila ma znaczenie.. poza tym czy w nocy czy w dzień i tak planuję zejść do krypt. Z tego co mówił mi pan Kellerman, główne gniazdo umarłych mieści się w okolicach krypty rodu Makiavellich? Tam zacznę poszukiwania. Lub zaczniemy.

Spojrzał wymownie na 'towarzysza'. Z kolei Kellerman gwizdnął cichutko.

- Do czego chcesz się przygotowywać, zdobywco świata? - spytał z ironią - Chcesz powiedzieć, że przyszedłeś tutaj nieprzygotowany? Ot, tak, dla krotochwili poganiać za umarlakami? Poza tym, nie licz na to, że spotkasz tam tylko wolnych zombie...

Sir Trevor uśmiechnął się tylko.

- To jak będzie z bramą?

Kellerman skinął głową, ale wzroku nie odrywał od Nathiana, czekając na jego odpowiedź.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2008-02-08, 16:53   

- Hmm.. Dobrze więc z chęcią dokupiłbym dodatkowy eliksir życia i poczekał do wieczora ale skoro tak się wam spieszy, poradzę sobie z jednym i w południe. Więc skoro wszyscy są już gotowi dlaczego tutaj stoimy? Nie będziemy tutaj stali cały dzień. Skopmy wreszcie kilka martwych tyłków panie Kellerman. Sir Trevor obejrzy kryptę ja nazbieram kilka łąp, a w razie czego po prostu uciekniemy. Nie ma się czym martwić panie Kellerman. Wiem jedno, tak łatwo nie damy się zagryźć. - rzucił Nathian po chwili milczenia.

Miał już dość gadki i Kellermana. Jeśli tylko uda mu się wyjść z cmentarza pośpieszy zaraz do namiotu straży, byle dalej od tego miejsca. Potem nareszcie będzie mógł odpocząć u Delverta. Jednak kilka umarlaków przed nim. Zastanawiało go, czy zastanie na cmentarzu jedynie zombie, podejrzewał, że mogą się tam czaić również różne gatunki ghouli. A to już całkiem spore niebezpieczeństwo. Jednak czuł, że to nie pierwsza walka z potworami dla Sir Trevora. Razem faktycznie będzie znacznie bezpieczniej.
_________________
Oo
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-02-08, 17:11   

Kellerman parsknął cicho urwanym śmiechem.

- No już, dobra, wiem, jaki jesteś twardy - wydusił z siebie szeroko uśmiechnięty - już udowodniłeś, że nie imają się ciebie jakiekolwiek zakazy, a cały świat podbijasz w pojedynkę. Wiesz co, sam ci dam za darmo miksturę leczącą. Coś mi się wydaje, że nawet tak potężnemu bohaterowi jak ty, się przyda. I błagam, nie odmawiaj mi, przyjmij ją. Nie bądź, kurwa, taki Tulian.

Tulian? Nathian nigdy nie słyszał takiego imienia i chyba nie zrozumiał żartu, gdyż zarówno paladyn jak i obaj strażnicy zanieśli się chóralnym śmiechem.

Mimo to miksturka w ręku Kellermana wyglądała zachęcająco. Tym bardziej, że dawana była za darmo.

- Dobra, szkoda czasu na żarty, chodźmy wreszcie - rzekł sir Trevor, poprawiając ułożenie trójkątnej tarczy na ramieniu i patrząc uważnie na Nathiana.

Nawet, jeśli chciał coś powiedzieć, milczał.

Kellerman ze szczękiem kluczy uchylił furtkę w bramie, otwierając przejście na cmenatrz.

- Pilnujcie gówniarza, sir Trevorze - rzucił na pożegnanie - coś mi się wydaje, że czeka was ciekawa wyprawa. Z fartem, wracajcie szybko.

Paladyn skinał głową. I po chwili zniknął za bramą.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2008-02-08, 17:19   

Nathian bez słowa sięgnął po butelkę, patrzył na Kellermana z żądzą mordu, jednak był materialistą, butelka bardzo się przyda. Sięgnął po nią szybkim ruchem i schował do sakiewki.
Potem demonstracyjnie wyjął miecz przed gwardzistą i ułożył dokładnie tarczę na ramieniu. Był gotów. Sir Trevor raczej nie miał zamiaru zabierać rąk trupojadów dlatego Nathianowi było to na rękę. Podreptał za rycerzem przez bramę, po czym przymknął ją za sobą powoli. W świetle słońca dokładnie obejrzał cały cmentarz, lustrując wszystko co miał w zasięgu wzroku.
Potem podążył za Sir Trevorem, on wiedział gdzie ma zamiar szukać, Nathian miał prosty plan, trzymać się razem ze swoim kompanem. W krypcie może być ciężko. Doznał dziwnego uczucia.
Jakby euforii, właśnie w tej chwili spełniał swoje dziecięce marzenie.
Wiedział, że to wcale nie tak jak sobie to wyobrażał za młodu, umarli też potrafią zaatakować i zabić, ale mimo wszystko...
Raźnym krokiem powędrował za Sir Trevorem oglądając się nerwowo wokoło. Mimo tego, że żaden zombie nie wyjdzie na zewnątrz o tej porze.
_________________
Oo
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-02-08, 17:30   

(zaktualizowano)

Miksturka wprawnie wylądowała na swoim miejscu w ekwipunku. Szybkie przejrzenie swojego stanu nie zaowocowało jakimś szczególnie cudownym odkryciem. Nathian poczuł pewien żal, że nie zauważył, dajmy na to, mitycznej Katany +4 w swoim ekwipunku, ani sakiewki pełnej platynowych monet. Może jednak? Nathian dla pewności spojrzał na wszelki wypadek jeszcze raz. Niestety, prócz tajemniczej kulki z kryształu nie dojrzał nic ciekawego. Nagle cały jego świat legł w gruzach.

Przeszedł przez bramę.



Cmentarz jak to cmentarz. Nie szokował niczym specjalnym. Może po zmroku wyglądał bardziej klimatycznie i strasznie, lecz obecnie wyglądał jak typowe, zadbane miejsce pochówku zmarłych. Ciepła woń rozkopanej ziemi, oraz zieleni drzew wypełniała nozdrza pospołu z przyjemnym zapachem mchu.

Równe rzędy nagrobków ciągnęły się jak tylko okiem sięgnąć, aż po wysokie mury miasta. Tuż pod murami właśnie Nathian dostrzegł największe grobowce.

- To tam - paladyn wskazał trzy stojące blisko siebie wyjątkowo duże grobowce.

Z grubsza, można by je wziąć za domy. Trójkątne dachy, wielkie, żelazne wrota, ozdobne wykończenia, murowane ściany. Można tylko było zgadywać, jak głęboka i rozbudowana sieć tuneli się pod nimi znajdowała.

Sir Trevor nie dobywał jeszcze broni.

- Jestem paladynem - rzekł, zupełnie, jakby oznajmiał coś niesamowicie ważnego - masz jakieś doświadczenie w walce z nieumarłymi czy przyszedłeś tu tylko po to, by zarobić? Pytam nie ze złośliwości, zauważ. Chcę po prostu wiedzieć, czego mogę się spodziewać tam na dole.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2008-02-08, 17:43   

Nathian kroczył raźnym krokiem za swoim towarzyszem. Rozglądał się wokoło ciekawie, na wsi nie było przecież cmentarzy, to jego pierwszy pobyt na tak dużym miejscu pochówku.
Wypowiedź Sir Trevora wcale nim nie wzruszyła, od razu można było to po nim wywnioskować. Nie można paladyna pomylić z jakimkolwiek innym typem wojownika.
Skupił wzrok na kryptach przed nimi. Potem zerknął na kont nachylenia słońca, starając się określić jak jasno będzie w wejściu krypty.
- Oczywiście, że mam - oburzył się na kolejne słowa paladyna - to nie moje pierwsze spotkanie z umarlakami, poza tym nieźle robię mieczem. Ale masz rację przyszedłem tu tylko i wyłącznie żeby zgarnąć nagrodę. Nie chcę żeby śpiewali o mnie w karczmach, nawet lepiej jak się niczego nie dowiedzą.

- Lepiej by było jakbyśmy przyszli tutaj wieczorem, można by było zabić zdechlaki na powierzchni, w krypcie będzie straszny tłok, nie będzie dobrze tam walczyć. - zagadnął po chwili.

Zerknął nerwowo do środka krypty jakby się spodziewał, że za chwilę wyskoczą z nich potwory.
_________________
Oo
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-02-09, 09:59   

Sir Trevor uśmiechnął się zagadkowo, również podchodząc do stalowych drzwi, zasłaniających wejście do krypty.

- Wolałbyś walczyć na powierzchni, otoczony z każdej strony umarłymi? Nie masz odpowiedniego pancerza na taką taktykę. Wydaje ci się, że będziesz walczył tylko z wolnymi, głupimi i niemrawymi zombie, prawda? Od razu widać, że nie masz tak dużego doświadczenia, jak twierdzisz, że masz...

Położył rękę na uchwycie od drzwi i pewnym ruchem otworzył je na oścież. Nathian, mimo iż ciekawie zajrzał do środka, nie zauważył nic, poza nieprzeniknioną ciemnością. Światło padające z zewnątrz pozwoliło jedynie zauważyć, że kamienne schody, zaczynające się już od progu, błyskawicznie zapadają się pod ziemię. Zapewne zaraz po powierzchnią ziemi znajdowała się większa komnata z sarkofagami. Tak przynajmniej wyglądają typowe krypty. Aesir jednak raczył tylko wiedzieć, jak ta mogła być rozbudowana, ewentualnie co ją zamieszkiwało.

- Zapal pochodnię - polecił paladyn. Sam nie miał pochodni, tylko niewielki, delikatnie wyglądający kryształ. Potarł go palcami, a ów zaczął emanować delikatnym, połyskliwym światłem. Sir Trevor umieścił go na swoim hełmie.

Wyglądało to nieco zabawnie - zakuty w zbroję łuskową, z trójkątną tarczą i mieczem bojowym w ręku paladyn... z żarówką na głowie. Mimo to, takie rozwiązanie było dość funkcjonalne.

- Nie wchodź do głównej sali. Trzymajmy ich w korytarzu. Bóg jeden raczy wiedzieć, ilu ich tam będzie... ewentualnie co ich wywołuje. Umarli nie wstają z grobów po to, by rozprostować kości.

Postawił pierwszy krok na schodach wiodących w głąb. Roześmiał się cicho.

- No i chyba nie sądzisz, że naprawdę dostaniesz 10 monet za jedną łapę? Rozmawiałem z Kellermanem. Nie zapłaci więcej niż 3 monety. Podatki, Nathianie, podatki..
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2008-02-09, 10:10   

- Skoro jesteś taki doświadczony to powiedz mi co tam spotkamy! Bo chyba nie wampira! Po prostu tam wejdziemy i skopiemy im tyłki, żaden nieumarły nie jest tak szybki jak człowiek, dlatego ucieczka to jest pewna deska ratunku. - warknął kompanowi tuż nad uchem.

Chłopak przystanął na chwilę i zaczął energicznie grzebać w swoich rzeczach. Z przykrością stwierdził, że nie posiada pochodni.

- Słuchaj nie mam pochodni. To poważna sprawa, nie masz może jeszcze jednego takiego kamyka? Chętnie go kupię jeśli cena nie będzie przewyższała 4 zm. - mruknął posępnie po przeszukaniu swoich bagaży.

Nathian stwierdził z przykrością, że jest straszni nie przygotowany. Powinien mieć jakąś pochodnię, krzesiwo, hubkę, zestaw pierwszej pomocy, dodatkowe mikstury, lepszy miecz, umiejętność władania kuszą, samą kuszę, trochę bełtów i przede wszystkim powinien tu przyjść w nocy. Takie małe zestawienie potrzebnych rzeczy. Za pieniądze jakie uda mu się zarobić, jeśli się uda, to pierwsze co zrobi to zmniejszy jak najbardziej tą listę.
Faktycznie, przydałoby mu się więcej doświadczenia, ale to nie możliwe żeby na tym cmentarzu spotkać graveira albo wampira. Jeśli będzie tu kilka ghouli to już szczyt niebezpieczeństwa. A zombie nie powinni stanowić problemu dla dwójki uzbrojonych łowców.
_________________
Oo
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-02-09, 10:21   

Sir Trevor zatrzymał się, patrząc badawczo na Nathiana. Stojąc tak, zakuty w stal i z tym dziwnym kryształem na głowie wyglądałby śmiesznie, gdyby nie to, że sytuacja była poważna.

Bez słowa pogrzebał chwilę w plecaku, wyjął z niego kryształ, potarł go w dłoni i - rozświetlony - podał wojownikowi. Kryształ nie był duży. Nathian z łatwością mógłby go umieścić na ramieniu, dajmy na to. Jego skórzany kaptur niestety nie posiadał 'zaczepów' które umożliwiałyby przymocowanie go na głowie. Zawsze też mógł go trzymać w dłoni i w razie walki upuścić na ziemię.

Kwestię ceny paladyn przemilczał. Zapewne musiała być znacznie wyższa niż 4 złote monety. Nathian nie mógł tego wiedzieć, ale zwyczajowa cena kryształów tego typu wynosiła niecałe 20 monet.

- Wiesz na czym polega problem? Jesteś zbyt pewny siebie - rzekł po chwili sir Trevor - pod ziemią możemy spotkać wszystko. Nawet wampira. Dlatego, nawiasem mówiąc, wolę walczyć w ciągu dnia pod ziemią, niż w nocy na powierzchni.

Syknął cicho przez zęby.

- Powiedziałem już, umarli nie wstają z trumien za potrzebą. Coś ich wywołało. Może jakaś stara klątwa? Wystarczy spalić jakiś dawno zgniły szkielet i po sprawie. A może przeprowadza tu swoje eksperymenty jakiś nekromanta? Co więcej, może to wpływ jakiegoś starego artefaktu? Może wampir? Nie wiem, Nathianie. I dlatego przychodzę tu przygotowany na wszystko, rozumiesz?

Kolejny krok niżej wgłąb krypty.

- Podczas walki atakuj pchnięciami, unikaj szerokich cięć. Trzymaj ich na dystans, atakuj z doskoku i zaraz się wycofuj.

Niby wszystko to było Nathianowi znane po jego ostatnim spotkaniu z umarlakiem.. ale mimo wszystko miła była świadomość, że wędruje z kimś, kto całe życie był szkolony do tego typu walk.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Lazaru 
Poszukiwacz Przygód
Nigdziebądź.



Wiek: 32
Dołączył: 27 Paź 2007
Posty: 229
Wysłany: 2008-02-09, 10:32   

Nathian spodziewał się, że taki "kamyk" może mieć każdy. Wystarczy kilka monet, nie miał pojęcia jaki prezent Sir Trevor w tej chwili mu ofiaruje. Dlatego bez słowa odebrał go od towarzysza i zacisnął w dłoni.

- Dziękuję - mruknął nieśmiało - Prawdę mówiąc spodziewałem się tylko hordy zombie i może parę ghouli. Faktycznie trochę mnie poniosło, ale ja już taki jestem. Faktycznie, zdziwiło mnie takie nagłe pojawienie się umarłych na cmentarzu, na którym do tej pory wszystko było w porządku. Kim jest nekro-manta?

Nathian po raz pierwszy w życiu słyszał takie słowo. Żył na wsi, z dala od miasta, dlatego co krok poznawał coś nowego i nie znanego. Wiedział, że robi z siebie głupka, ale w tej chwili to nie miało żadnego znacznia. Powoli podążał za paladynem.

- Dlaczego uważasz, że powinienem atakować pchnięciami, przecież to słaba taktyka na umarłych, przynajmniej na zombie, bo to sam praktykowałem. Im nie są przecież potrzebne narządy, a pchnięcia mają na celu właśnie trafić w takie czułe miejsca. Zdechlaki za to mają słabe kości i tkanki dla tego jak się porządnie rąbnie siecznym ciosem zaraz zdychają. Chyba, że chodzi ci o co innego jak zombie, to zwracam honor - tu ukłonił się nieznacznie.

Dziwiła go taka taktyka, w jego pierwszej potyczce z zombie, pchnięcia niewiele dały, co prawda zabił swojego przeciwnika w ten sposób, ale to było co innego, bo uderzył w bok, a nie w pierś. Dlatego ostrze przeszło przez wszystkie części "ciała".
_________________
Oo
 
 
     
DaMi 
Techniczny Mistrz Gry
Narrator



Wiek: 37
Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 3361
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-02-09, 10:43   

Sir Trevor wyglądał tak, jakby z trudem tłumił w sobie szczerą chęć do wybuchnięcia śmiechem. Zupełnie, jakby Nathian powiedział coś wybitnie zabawnego. Choć trzeba paladynowi przyznać, że panował nad sobą znakomicie i wyraz rozbawienia zniknął z jego twarzy równie szybko, co się pojawił.

- Nie wiesz? - spytał zdziwiony - Nekromanta to mag, który specjalizuje się w magii śmierci. Wskrzeszanie umarłych, zatruwanie, kości, dusze, tego typu okropności. Nekromanta to wyklęty przez bogów degenerat, parszywy plugawiec bez czci i wiary.. och, wiele bym dał, by ci parszywcy zniknęli z Sorii na zawsze.

Nathian nieco się zdziwił. Nie słyszał jeszcze, by spokojny i opanowany sir Trevor wypowiadał tak mocne słowa w stosunku do kogokolwiek.

Na uwagę o stylu walki ton głosu sir Trevora znacznie się uspokoił. Paladyn mówił teraz, jakby tłumaczył uczniowi coś niezwykle fascynującego.

- Owszem, wobec szkieletów najskuteczniejsze są szerokie cięcia. Zwykle jedno wystarcza, by przeciwnik padł na ziemię. Nie zapominaj jednak, że szkielet będzie najprostszym przeciwnikiem, jakiego możemy spotkać. Zaś zombie czy ghoule.. cóż, nie masz do końca racji. Owszem, są trupami poruszanymi jedynie chorobliwą i złą mocą. Mimo to nadal te same organy, jakie mieli za życia, mają również po śmierci. Dla przykładu, wampir trafiony kołkiem prosto w serce nieruchomieje i, choć nie umiera, to jednak nie może nawet drgnąć. Wobec zombie działa to na podobnych zasadach. Pchnięcia w brzuch czy okolicy serca, a najlepiej w głowy są bardziej skuteczne od cięć. Cięciem nawet jeśli odetniesz mu łapę czy nogę, i tak będzie atakował.

Westchnięcie, zmęczone długim wykładem.

- Karząc ci unikać szerokich cięć miałem na myśli również to, że pod ziemią możemy nie mieć miejsc na takie manewry. Wolałbym, byś nie machał mi mieczem przed nosem.

Czy to była kpina, czy Nathianowi tylko się wydawało?

- Masz jeszcze jakieś pytania? Pytaj śmiało. Na dole nie będziemy mieli na to czasu.
_________________
Some men aren't looking for anything logical. They can't be bought, bullied, reasoned, or negotiated with. Some men just want to watch the world burn.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group