Nie trwało to nawet sekundy, a znalazł się na leśnej drodze. Tak wielkich drzew jeszcze nigdy nie widział, widok był imponujący. Słońce prześwitywało przez ich korony tworząc bardzo przyjemną atmosferę. Śpiew ptaków tylko ją potęgował. Ścieżka, na której stał prowadziła Miasta Elfów. Devin widział już piękne domy wykonane z materiałów podrzuconych przez naturę, przyozdobione wielkimi liściami. Na niektórych rosły wielkie kolorowe kwaty. Pomiędzy domami spacerowały Elfy, piękne i dostojne. Paladyn miał wrażenie, że bije od nich światło.
"Nie było tak strasznie, prawda mości Paladynie ?" spytała rozradowana Elfka stając przed Bohaterem.
Portal zniknął.
Ostatnio zmieniony przez Pelios 2006-01-29, 10:46, w całości zmieniany 1 raz
Taa....Taaak pani. Wybacz, że zachowuje się tak prostacko, ale nigdy w życiu nie widziałem tak wielkich drzew. One są ... tak piękne, a zarazem przytłaczające swoją wielkością-powiedział zadzierając do góry głowę paladyn.
_________________ "Nawet kiedy trzeba będzie krwią zapłacić za idee!"
Zuzia, lalka nieduża i na dodatek caaaała ze szmatek
Elfka roześmiała się głośno, jej śmiech zaś wywoływał przyjemne uczucie, którego Paladyn nie potrafił nazwać.
"Tak właśnie wygląda Królestwo Elfów, mości Paladynie. Teraz choćmy jednak na spotkanie z moją Panią." odparła i wskazała ręką w stronę Miasta Elfów.
"Witaj w Litirii Devinie."
Słońce powoli poczęło zachodzić, w Lesie zaś pojawiały się Świetliki.
Przechodzili powoli główną ulicą Miasta. Co chwila mijali przeróżne sklepy, domostwa, nawet malutkie pola uprawne. Zbliżali się do centrum Litirii w którym to rosło niesamowite drzewo. Wielka korona ze złotymi liśćmi sięgała bardzo nisko, pień szeroki był na tyle, iż mógłby pomieścić kilka domostw.
Gdy dotarli pod samo Drzewo Devin ujrzał wielki rozbudowany budynek, który ktoś zaprojektował tak, by otaczał on w połowie pień Drzewa. Domostwo było imponujące, posiadało przynajmniej 3 tuziny okiem i trzy wejścia.
"To właśnie jest posiadłość mej Pani, zbudowana na korzeniach Lithir." odparła Elfka z dumą w głosie.
Elfka odpowiedziała jedynie uśmiechem. Przy wielkich, głównych drzwiach wejściowych czekali dwaj strażnicy. Gdy ujrzeli Nefiel, otworzyli drzwi nie wypowiedziawszy nawet słowa.
Wnętrze domostwa było niezwykle bogate. Obrazy, rośliny, złote i srebrne ozdoby. Wszędzie przepych i dobry smak.
Weszli po schodach na pierwsze piętro, następnie długim korytarzem na sam jego koniec. Tam czekały podwójne drzwi z pięknymi rzeźbieniami. Nefiel zapukała do nich nieśmiało.
"Proszę" dało się słyszeć stłumiony kobiecy głos.
Elfka otworzyła drzwi. Wtedy oczom Devina ukazał się przestronny pokój z mnóstwem dzieł sztuki, zdobionego oręża i niezwykłych roślin. Zasłony w oknach były zaciągnięte, gdyż na zewnątrz panował już mrok. W pokoju tym były dwie osoby. Jeden urodziwy Elf z niewielką przekątną blizną na policzku. Jak większość Elfów miał jasne włosy i niebieskie oczy. Drugą osobą była niezwykle piękna Elfka, o długich jasnych niczym słońce włosach i zielonych oczach pełnych wdzięku, dostojności i tajemniczości zarazem.
"Ach witaj, Nefiel, widzę, że wróciłaś i wywiązałaś sięz zadania." odezwała się, jej wzrok zaś spoczął na Devinie.
"Tak Pani." ukłoniła się nisko "Przyprowadziłam także Paladyna, który uratował mi życie dzielnie narażając swoje w walce z Nieumarłymi." odparła Nefiel.
"Wspaniale, jak się zwiesz mości Paladynie. Me imię brzmi Ethelini." zwróciła się do Devina Elfia Pani.
"
"Jestem ci wdzięczna niezmiernie za ocalenie życia Nefiel." spojrzała znacząco na Elfkę, która ukłoniła się i wyszła z pokoju.
"Musisz jednak wiedzieć, że nie znalazłeś siętu bez powodu." Ethelini skierowała swój wzrok na Elfa siedzącego obok. Wtedy to on się odezwał.
"Powiedz mi wpierw młody Paladynie, czy słyszałeś kiedyś o Lurtianach." jego wzrok wydawał się dziwnie zimny.
"Tym lepiej." odparł spoglądając z uśmiechem na Ethelini.
"Widzisz Devinie, niezwykle przydałaby nam się pomoc tak znamienitego Paladyna. Nieopodal naszego Miasta znajduje się pewna Jaskinia, którą zamieszkuje pewien zdrajca z waszego Królestwa. Był on niegdyś tak jak ty Paladynem, jednak zdradził swego Boga i dobrowolnie przeszedł przemianę w Wampira. Jaskinia ta została zapieczętowana mocą Aesira, by zdrajca ten nigdy nie mógł się z niej wydostać. Wejść do jaskini może jedynie oddany sługa Aesira. Przejdźmy jednak do sedna sprawy. Wampir ten o imieniu Irvis posiada pewną księgę, która niezmiernie jest nam potrzebna. Jest to pradawna księga Lurtian, która zawiera zapiski, niezbędne w naszych ostatnich badaniach." spojrzał ponownie na Ethelini, tym razem już z poważną miną.
"Dlatego prosimy ciebie, Devinie, byś zdobył ją dla nas. Jeśli uznasz to za słuszne możesz także zabić Irvisa, gdyż na nic więcej on nie zasłużył. Czy zgodzisz się wypełnić tą misję? " spytał doniosłym tonem.
"Oczywiście nagroda cię nie ominie." dodał po chwili.
W tym momencie odezwała się Ethelini.
"Pamiętaj, iż nie od razu był on Wampirem. Na początku był Paladynem o wielu przywilejach. Nie wiem dokładnie z kąd zdobył księgę, jednak nie ma to większego znaczenia. Ksiąg Lurtian jest wiele, wiemy jednak, iż ta zawiera brakujące nam informacje.
Prowadzimy badania na temat Lurtian, pradawnej rasy o wielkich magicznych zdolnościach. Ich wiedza była niewyobrażalna, zaś jej szczątki zawarte są właśnie w tych księgach. Niezwykle pomocna może okazać się ta wiedza dla całej Sorii." zakończyła Elfia Pani z wzniosłością spoglądając w oczy Paladyna.
Dobrze pani, ufam, że wasze intencje są jak najbardziej szczere lecz nie wiem, czy mnie nie przeceniacie. Ja jestem tylko pokornym paladynem, a w dodatku jeszcze bardzo młodym i niedoświadczonym. Nie chodzi o to, że się lękam, ale jeśli moje umiejętności są zbyt małe by pokonać tą bestię i przez moje naruszenie pieczęci potwór uwolni się z pieczary?-Powiedział paladyn.
"Nie obawiaj się Devinie. Wampir jak pewnie wiesz musi żywić się krwią żywych istot dość często. Ten jednak nieumarły nie miał do tego okazji już od wielu lat. Widzisz zatem, iż jest on niezwykle osłabiony. Nie musisz posiadać wielkich umiejętności by go pokonać. Jeśli zaś dałeś sobie radę ze szkieletami atakującymi moją służkę, z pewnością temu zadaniu również podołasz." odparła Ethelini uśmiechając się serdecznie do Paladyna.
"Doskonale. Weź tąmapę, ona poprowadzi cię do Jaskini." odparła Ethelini wręczając Devinowi zwitek pergaminu.
"Księga, którą chciałabym abyś przyniósł, wygląda mniej więcej tak." dodała po chwili kładąc na stół opasły tom o brązowej, zdobionej okładce z symbolem węża i oka. Widniały na niej także napisy bynajmniej nie wyglądające znajomo.
"Jeśli nie masz więcej pytań, ruszaj i niech Aesir ci sprzyja."
Pani wybacz, że się naprzykrzam, ale jeśli nie sprwiłoby to większych komplikacji, to czy mógłbym prosić o jakowyś pomocny na tę wyprawę ekwipunek?- Spytał uprzejmie paladyn.
"Przykro mi Devinie, jednak nie dysponujemy żadnym wyposarzeniem dla Paladynów. Nie sądze też, by cokolwiek poza mieczem było ci potrzebne." odpowiedziała z uśmiechem na twarzy.
Elf stojący obok niej nie miał jednak tak przyjaznej miny, wyglądał na zniecierpliwionego.
Rozumiem-odpowiedział nieco zawiedziony paladyn, po czym rzucił krótkie spojrzenie elfowi.
Skoro tak, to ruszam natychmiast - rzekł, po czym pożegnał się, ukłonił płytko i wyszedł.
_________________ "Nawet kiedy trzeba będzie krwią zapłacić za idee!"
Zuzia, lalka nieduża i na dodatek caaaała ze szmatek
Wychodząc z domostwa Devin minął dziwnego osobnika w niebieskiej todze stojącego przy wejściu i rozmawiającego o czymś ze strażnikami. Nie przykół on jednak zbytnio uwagi Paladyna.
Mapa, którą dostałod Ethelini, wskazywała miejsce oddalone o około godzinę drogi na zachód od miasta.
Wampiry...-myślał krocząc przez miasto.
Devin wiedział, że wampiry są potężnymi nieumarłymi istotami. Pamiętał doskonale, jakie problemy sprawiali nieumarli, w pobliżu posiadłości jego rodu. Przypomniał sobie pewną mroźną noc...Była to noc około 20 grudnia, większość domowników i służby już spała, gdyż cały dzień trwały uczty i zabawy związane z jednym ze świąt.
Nagle koło godziny 2 w nocy domowników zbudził głośny krzyk Veldera -potężnego kapitana straży, który zawsze w nocy obejmował straż na zewnątrz.
Kiedy uzbrojona służba i domownicy wybiegli na dwór, początkowo nie zauważyli niczego dziwnego, dopiero po paru chwilach ktoś zauważył wysoką postać czającą się tuż za kominem dworu. Postać ta była ubrana w długi płaszcz i, co zdziwiło małego wówczas Devina nie miała ze sobą żadnej broni.
Paladyn pamiętał, jak przez mgłę widok potyczki, która rozegrała się tamtej nocy.
Kilku zabitych służących i strażników oraz przyłączenie się do walki pewnego biednego paladyna, który gościł wówczas na ich dworze.
Paladyn ów kilkoma finezyjnymi ciosami wykończył bestię, która kładąc po kolei kilku służących o mało nie zabiła jego ojca...
_________________ "Nawet kiedy trzeba będzie krwią zapłacić za idee!"
Zuzia, lalka nieduża i na dodatek caaaała ze szmatek
Devin wiedział doskonale, iż zbliżał się moment do którego szkolony był jako Paladyn. To właśnie do walki z Wampirami Bractwo przykładało największą wagę.
"Paladyn jest najlepszą bronią na Wampiry.". Tak Gereth, zajmujący się początkowym szkoleniem rekrutów.
Ten jednak Nieumarły, nie powinien stanowić według zapewnień Elfów najmniejszego kłopotu. Był niezwykle osłabiony i zapewne sam będzie błagał Devina o śmierć.
Czas niezwykle szybko minął Bohaterowi na wspominaniu dawnych lat oraz rozmyślaniu. Nie spostrzegł nawet, kiedy wyszedł z Miasta. Stał już spory kawałek za jego zachodnią bramą. Pozostało mu około godziny drogi na zachód by dotrzeć do ów Jaskini.
Paladyn, idąc zgodnie ze wskazówkami zamieszczonymi na mapie, starał się przypomnieć sobie wsystkie wiadomości i rady, jakie kiedykolwiek słyszał na temat wampirów.
_________________ "Nawet kiedy trzeba będzie krwią zapłacić za idee!"
Zuzia, lalka nieduża i na dodatek caaaała ze szmatek
Devin pamiętał jeszcze ze szkolenia, jak wielokrotnie powtarzano i wpajano mu jak groźnymi przeciwnikami są Wampiry, że nigdy nie należy ich lekcewarzyć. Zabić można je jedynie odcinając głowę lub wystawiając na słońce. Mają także pewną słabość do srebra oraz poświęconej broni. Paladyni po szkoleniu samoistnie wytwarzali pewną aurę, która sprawiała, iż Wampiry w polu ich widzenia nie mogły używać swych specjalnych zdolności, jak zamiana w nietoperza. Stworzenia te są znacznie szybsze i silniejsze niż na to wyglądają. Wbrew niektórym plotkom, święte symbole, czosnek i podobne przesądy na nie nie działały.
Na rozmyślaniach upłynęła cała podróż Devina. Godzina minęłą niepostrzerzenie. Mapa wskazywałą, iż Paladyn powinien znajdować się już w pobliżu owej Jaskini. Rzeczywiście, niedaleko między drzewami Devin wypatrzył skałę, zapewne to w niej znajdowała sięjaskinia.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum